Dodaj do ulubionych

Copernicum.

22.01.10, 20:02
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80355,7486581,Niemcy_chca_pierwiastka_Copernicum__Torun_za.html
Obserwuj wątek
    • ballest Re: Copernicum. 22.01.10, 21:37
      a czymu nie, przeca to slynny Niemiec, niech go uczczom1
      • 1fatum Re: Copernicum. 22.01.10, 22:08
        Takie wspólne uhonorowanie Kopernika może być jednym z kroków nie tylko do
        pojednania, ale do uznania historycznej prawdy, o wspólnym rodowodzie.
        Skoro niektóre ziemie przechodziły z rąk do rąk, niczym sprzedajna dziwka, to
        może warto uznać, że kopulacja była ze wszystkich stron i we wszystkie dziurki.
        W takim razie Kopernik jest zarówno nasz, jak i niemiecki. Bądź co bądź,
        Europejska Unia zobowiązuje, no nie?
        • ballest Re: Copernicum. 22.01.10, 22:25
          O nie Fatum, jak moze byc polski, skoro we Polsce mieszkal a po polsku nie
          potrafil !
          Przy zapisaniu sie na uniwersytet w Bolonii podal, ze zna tylko niemiecki i lacine !
          Zresztom jego nazwisko spolszczono dopiero w okresie miedzywojennym.
      • bratjakuba Re: Copernicum. 23.01.10, 20:19
        Musza sie prziznać,zech tego nie wiedzioł.

        10.10.1939 regelt ein Führererlass die Verwaltung des Generalgouvernements Polen, „eines Nebenlandes des

        Großdeutschen Reiches“. Bald darauf beginnt die „Sicherstellung von Kunstwerken“. Darunter auch der Marienaltar, als „deutsches Kunstwerk“ par excellence. So steht in einem großdeutschen Reiseführer über Krakau: „Heute steht der vor polnischer Willkür gerettete Altar im Reich.“ Im Reich heißt, in Nürnberg, Heimatstadt des Bildhauers und „Stadt der Reichsparteitage“.

        Generalgouvernement


        • ballest Re: Copernicum. 24.01.10, 12:25
          Musza sie prziznać,zech tego nie wiedzioł.

          10.10.1939 regelt ein Führererlass die Verwaltung des Generalgouvernements
          Polen, „eines Nebenlandes des

          Großdeutschen Reiches“. Bald darauf beginnt die „Sicherstellung von
          Kunstwerken“. Darunter auch der Marienaltar, als „deutsches Kunstwerk“ par
          excellence. So steht in einem großdeutschen Reiseführer über Krakau: „Heute
          steht der vor polnischer Willkür gerettete Altar im Reich.“ Im Reich heißt, in
          Nürnberg, Heimatstadt des Bildhauers und „Stadt der Reichsparteitage“.

          Generalgouvernement


          To co jest to prowda abo niy????

          a Praga boua niemieckim miastem, malo mtego tam powstou pierwszy niemiecki
          Uniwersytet i byla przez wieki stolicom Cesarstwa.
          Nawet Nepomuk, Patron czeski godki po czesku nie umiou!
    • stix Rok 1920: Toruń stolicą Pomorza. 22.01.10, 22:01
      torun.gazeta.pl/torun/1,35576,7473085,Rok_1920__Torun_stolica_Pomorza.html
      We wtorek 20 stycznia ulice Torunia znów wypełniły tłumy witających polskie władze państwowe. Szczególnie widoczne były cechy rzemieślnicze oraz różne organizacje i towarzystwa - o przejmowaniu Torunia z rąk Niemców pisze Krzysztof Kalinowski*
      Podobnie jak dwa dni wcześniej, uroczystość powitania przedstawicieli polskich władz państwowych odbyła się na dworcu Toruń Miasto. Z pociągu, który przybył z Poznania, wysiedli: minister byłej Dzielnicy Pruskiej Władysław Seyda, wojewoda pomorski dr Stefan Łaszewski oraz starosta krajowy Józef Wybicki.

      Na peronie powitał ich dr Otton Steinborn, komisaryczny prezydent Torunia, który w holu dworca wygłosił krótkie przemówienie.

      Po jego zakończeniu wszyscy zajęli miejsca we wcześniej przygotowanych powozach oraz nielicznych samochodach i przejechali trasą wcześniejszego przemarszu do dawnej szkoły przemysłowo-handlowej przy Fosie Staromiejskiej 3, gdzie znalazł swą siedzibę nowo utworzony Pomorski Urząd Wojewódzki. Ulice: Warszawka, św. Katarzyny, Rynek Nowomiejski, Królowej Jadwigi, Szeroka, Stary Rynek, Chełmińska i Fosa Staromiejska znów wypełniły tłumy witających. Szczególnie widoczne były cechy rzemieślnicze oraz różne organizacje i towarzystwa, które poprzez oryginalne stroje, chorągwie oraz emblematy wyróżniały się w szarym tłumie. Celował w tym cech kominiarzy, który obok piekarzy, rzeźników, krawców i szewców najbardziej rzucał się w oczy.

      Główne uroczystości rozpoczęły się przed wejściem do auli szkoły, przemienionej teraz na salę posiedzeń urzędu. Tu na znakomitych gości czekała gromadka dzieci, która przywitała przybyłych chlebem i solą. W specjalnie na tę uroczystość ułożonych wierszykach dzieci przypominały dostojnikom uciski, szykany i wszelkie krzywdy, jakich doznały od Niemców w czasach zaborów. Poprosiły dygnitarzy o obronę i opiekę, by tamte czasy już nigdy nie wróciły.

      Po zakończeniu deklamacji zapanowała cisza wywołana wzruszeniem. Przerwało ją błogosławieństwo kapłańskie udzielone dzieciom i wszystkim zgromadzonym. Po wycałowaniu główek dzieci wszyscy goście weszli do sali, gdzie oficjele zasiedli za specjalnie udekorowanym stołem.

      Kulminacyjnym punktem uroczystości stało się wystąpienie ministra Seydy, który w swej krótkiej mowie oficjalnie wprowadził na urząd wojewodę Łaszewskiego i starostę krajowego Wybickiego. Minister powierzył też ich opiece całe Pomorze wraz z mieszkańcami i całym poniemieckim dobytkiem.

      Po nim głos zabrał wojewoda, który w swym przemówieniu przedstawił program rządu polskiego w odniesieniu do przyszłości Pomorza oraz przyrzekł "ojcowską pieczołowitość wszystkim stanom bez różnicy narodowości".

      Na zakończenie wybrani przedstawiciele wszystkich cechów, towarzystw i innych organizacji zostali przedstawieni ministrowi, wojewodzie i staroście. Zapewnili oni nowe władze o swym patriotyzmie i chęci owocnej i wydajnej pracy dla dobra Polski. Będąc pod wielkim wrażeniem i mając przeświadczenie, że rozpoczyna się okres ciężkiej i twórczej pracy na rzecz odbudowy polskiego Pomorza, wszyscy uczestnicy udali się na obiad. Tego też dnia, torunianie dowiedzieli się, że dawna pruska twierdza nadgraniczna została przemianowana na Obóz Warowny Toruń, co jeszcze bardziej miało podkreślić stołeczność grodu Kopernika. Do gmachu komendy, która znalazła swą siedzibę przy ul. Łaziennej 1, tego dnia wprowadził się gen. Edmund Hauser, który już 14 stycznia został wyznaczony na dowódcę obozu.
    • stix Niemcy zniszczyli miasto w 97 procentach. 22.01.10, 22:36
      www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091117/WOJNA01/705000540
      Żadne miasto w Polsce nie zostało tak potraktowane, jak liczące wówczas 15 tys. mieszkańców Jasło. Nawet skazana na zagładę Warszawa tak nie ucierpiała.

      W czasie okupacji Jasło… wypiękniało. Niemiecki starosta dbał o nie jak o swoje. Z pasją je rozbudowywał, brukował ulice. I z pasją dokonał jego zagłady.

      Jeżeli nie ja, to nikt inny

      - Zgodnie z zarządzeniem niemieckich władz, tam, gdzie to było możliwe, stosowano taktykę "spalonej ziemi” – podkreśla Mariusz Świątek, historyk z Muzeum Regionalnego w Jaśle.

      Niszczono wszystko, co ułatwiłoby życie wkraczającej Armii Czerwonej: żywność, magazyny, budynki, drogi, mosty. Ale był też drugi, bardzo istotny powód podjęcia decyzji o zrównaniu Jasła z ziemią. Przez kilka lat miastem rządził Niemiec, dr Walter Gentz. Starosta starał się przebudować Jasło na wzór miast niemieckich. Robił to z pasją i zaangażowaniem.

      - Wykorzystywał materiały budowlane zebrane przez jaślan, miał darmową siłę roboczą, bo polskie firmy musiały wykonywać jego zlecenia, i nie przejmował się kwestiami własnościowymi - mówi Świątek. - Dbał też o rozwój kulturalny żyjących tu Niemców.

      Jasło piękniało zgodnie z wizją Gentza, a on był coraz bardziej dumny ze swojego dzieła. Ale kiedy okazało się, że Niemcy muszą miasto opuścić, z premedytacją kazał dokonać jego całkowitego zniszczenia. Na zasadzie: jeżeli nie ja, to nikt inny.

      Zabrakło kilkunastu kilometrów

      Nadciągał front. - Gdy pociski zaczęły spadać na miasto, to Niemcy pouciekali – wspomina Zygmunt Waśko, 82-letni dziś jaślanin, naoczny świadek zagłady Jasła.

      - Przyjechali Sowieci małym czołgiem, przejechali przez Rynek, porozglądali się i pojechali. Przez dwa dni było bezkrólewie: ani Niemców, ani Sowietów. Ludzie tylko przemykali z workami na plecach, wynosili ze sklepów, co się tylko dało. Pod stacją był spichlerz zbożowy, to tam Niemcy mieli swój magazyn. Patrzymy, wszystko pootwierane, nikogo nie ma… Zabraliśmy worki z cukrem, makaronem i mąką. Na trzeci dzień wrócili Niemcy i zaczęła się prawdziwa gehenna.

      - Sytuacja geopolityczna sprzyjała Gentzowi - podkreśla Świątek. - W związku z powstaniem na Słowacji front zatrzymał się kilkanaście kilometrów przed Jasłem. Dało to Niemcom czas na systematyczne niszczenie miasta. Gdyby Rosjanie podciągnęli front dalej i zajęli miasto, Jasło z pewnością by ocalało.

      Ucieczka z miasta

      13 września 1944 roku starosta zarządził wysiedlenie. Na mieście pojawiły się afisze z rozkazem Gentza. – "Szczekaczki” jeździły po ulicach, a w parku przez głośnik cały czas nadawali – wspomina pan Zygmunt. - Mieliśmy trzy dni na opuszczenie miasta. Zapowiadali, że jeśli po tym czasie kogoś tu spotkają, to kula w łeb.

      Henryk Kostecki, 82-letni jaślanin: - Nie wiadomo było, co robić. Liczyliśmy na to, że Gentz zmieni zadanie i że rozkaz zostanie odwołany. Było wielkie zamieszanie, ludzie spotykali się po domach, w kościele, próbowali znaleźć jakieś wyjście, by ratować miasto. Panika niesamowita, ludzie byli załamani.

      Gentz rozkazu jednak nie zmienił. Ludzie masowo zaczęli uciekać z miasta. Gdy ktoś miał konia, pakował dobytek na furmankę. Pozostali w wózeczkach dziecinnych wieźli, co się dało. Załamani ludzie czasem brali zupełnie niepotrzebne rzeczy, zostawiając to, co mogło się naprawdę przydać.

      Waśko: - Byłem uczniem u zegarmistrza. Naprawialiśmy zegarki na front dla żołnierzy. Często pracowaliśmy do późnej nocy. Miałem swoje narzędzia, to trochę wziąłem do kieszeni i kennkartę (dowód osobisty - przyp. red.), a resztę narzędzi i świadectwa szkolne zapakowałem do hermetycznie zamykanej metalowej skrzyneczki, takiej z pierwszym opatrunkiem dla żołnierzy. Skrzyneczkę zakopałem w polu koło domu. Odliczyłem kroki: ile w lewo, ile w prawo, i zapisałem. Po powrocie z wysiedlenia pierwsze kroki skierowałem właśnie w to miejsce.

      Kostecki: - Wyjechaliśmy do Trzcinicy pod Jasłem. Po tygodniu w nocy przyszli pseudopartyzanci. Obrabowali nas doszczętnie. Banda polskich złodziei! Ojca skopali, zbili, zabrali wszystko: biżuterię, złoto, dewizy… Na szczęście, ubrań nie zabierali. Obiecali, że jeszcze do nas wpadną. Nie czekaliśmy na nic, tylko spakowaliśmy się i pojechaliśmy do Biecza, do rodziny mamy.

      Dziadek płakał jak dziecko

      - Dziadkowie mieli przed wojną restaurację, Niemcy wyznaczyli ją dla siebie. Stołowali się i przesiadywali wieczorami - wspomina Bronisława Liniewska, z domu Mroczkiewicz. – Miałam zaledwie 4 lata i niewiele pamiętam z tego okresu, ale ten obrazek do dziś mam przed oczami. Staliśmy na górce za rzeką, wokół było pełno ludzi. A dziadek płakał jak małe dziecko. Wszyscy płakali. Patrzyliśmy, jak nasz dom płonie.

      Wielka łuna przesłaniała krajobraz. Od wybuchów trzęsło się powietrze. Niemcy wysadzali klasztor, kościół Franciszkanów, budynek Banku Narodowego i Kasy Oszczędności.

      - Dom po domu był poznaczony, który do spalenia, który do wysadzenia – mówi pan Zygmunt. - Wcześniej wszystko plądrowali, ale nasi też szabrowali. Gdy ludzie wrócili z wysiedlenia, to chodzili po wioskach za chlebem, za świniakami, żeby kupić. Patrzą, a tu w chałupie ich obraz wisi, albo kozetka stoi… Takie były czasy.

      Ludzie ciągnęli do ruin

      Przez 4 miesiące miasto niszczono z niemiecką precyzją i systematycznością. 97 proc. domów legło w gruzach, albo niewiele z nich zostało. W centrum ocalał zaledwie jeden budynek. Pewnie dlatego, że tam kwaterowało gestapo. Przetrwało zaledwie kilkanaście domów na obrzeżach.

      Kostecki: - Wracaliśmy z wysiedlenia. Nie było nawet jak przejechać. Szpital - ruina, kapica gimnazjalna - spalona, kościół Franciszkanów - zaminowany. Nasz dom spalony, tylko mury stały. Jedynie w oficynie strop był cały i tam zamieszkaliśmy. A w małym magazynku w ogrodzie pozwoliliśmy zamieszkać rodzinie z sąsiedztwa, bo z ich domu nic nie zostało. Ojciec ukląkł na podwórku. "Boże, czegom się doczekał, za tyle lat ciężkiej pracy” – powtarzał w kółko. Płakał jak dziecko.

      Waśko: - Nasz dom stał, ale okna były wytrzaskane od huku bomb. A w mieście Sodoma i Gomora. Nic, tylko wiatr hulał w tych ruinach. Gdzieniegdzie tylko z rur wystawionych przez okienka piwniczne wydobywały się smużki dymu. Tam już ktoś był, już ktoś wrócił na swoje.

      To był znak, że Jasło jednak przetrwało.
      www.youtube.com/watch?v=Ba0wOaYDSSc&feature=player_embedded
      Co za bandycki naród! Tak zniszczyć miasto! Polacy nigdy się tak nie zachowali!
      • ballest Re: Niemcy zniszczyli miasto w 97 procentach. 22.01.10, 22:42
        Stix, ale Jaslo to bylo niemieckie miasto !
        Nie wiedziales o tym?, szkoda ze nawet 1 szarej komoreczki nie masz, wielka
        szkoda, ze miliony takich jak Ty w Polsce mieszka!
        • 1fatum Re: Niemcy zniszczyli miasto w 97 procentach. 23.01.10, 00:15
          Ballest, daj sobie spokój, przecież "geniusz" jest porąbany niczym drewno na
          kominek. Jest głupszy bardziej niż przewidują to unijne dyrektywy.
          On niczego nie jest w stanie zrozumieć. Jedynie kopiuje to co mu przełożeni
          przyślą.
          • socer-schlesier Re: Niemcy zniszczyli miasto w 97 procentach. 23.01.10, 07:51
            ballest napisal:
            O nie Fatum, jak moze byc polski, skoro we Polsce mieszkal a po polsku nie
            potrafil !
            Przy zapisaniu sie na uniwersytet w Bolonii podal, ze zna tylko niemiecki i lacine !
            Zresztom jego nazwisko spolszczono dopiero w okresie miedzywojennym.
            +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

            W szkole nas uczono ze w Krakowie przepiekny oltarz zostal "stworzony" przez Wita Stwosza.
            Jak sie teraz okazuje on sie nazywal Veit Stoss.
            • bratjakuba Re: Niemcy zniszczyli miasto w 97 procentach. 23.01.10, 11:02
              socer-schlesier napisał:

              > Jak sie teraz okazuje on sie nazywal Veit Stoss.
              +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
              Powiym ostrożnie,że to jest Wasza osobisto interpretacja faktow,
              bo obie strony majom swoje racje ale nie chcom uwzglyndnić odmiennych.
              Nikt,nigdy nie kwestionowoł niemieckigo pochodzenia Wita Stwosza
              i tego,że prziboł do Krakowa z Norembergi.Ale pod takim nazwiskym
              zostoł zapisany w krakowskich ksiyngach cechowych.
              Wiadomo też,że uchodzioł z Norembergi dla unikniyńcio jakeś kary
              i możno to spowodowało,że trocha spolszczył miano.
              Jak idzie o Jasło czy Lwów to to,że przeważali w nich Niemcy
              nie znaczy,że były to niemieckie miasta.Przijmujonc Wasze kryteria
              to najbardzij niemieckim miastem byłaby Praga Czeska.A Fryderyk II,
              zwany Wielkim był by Francuzym.
            • cirano Re: Niemcy zniszczyli miasto w 97 procentach. 23.01.10, 11:06
              socer-schlesier napisał:
              +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
              >
              > W szkole nas uczono ze w Krakowie przepiekny oltarz zostal "stworzony" przez Wi
              > ta Stwosza.
              > Jak sie teraz okazuje on sie nazywal Veit Stoss.
              *************************************************
              > > > ...i zawsze był Polakiem, godali
              A Niymcy w czasie wojny ołtarz ukradli, godali
              • bratjakuba Re: Niemcy zniszczyli miasto w 97 procentach. 23.01.10, 11:20
                cirano napisał:

                > socer-schlesier napisał:
                > +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
                > >
                > > W szkole nas uczono ze w Krakowie przepiekny oltarz zostal "stworzony" pr
                > zez Wi
                > > ta Stwosza.
                > > Jak sie teraz okazuje on sie nazywal Veit Stoss.
                > *************************************************
                > > > > ...i zawsze był Polakiem, godali
                > A Niymcy w czasie wojny ołtarz ukradli, godali
                ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
                Toż wspołczuja Ci ukończynio takej marnej szkoły.
                Jo chodzioł do takej kaj uczyli same hadziaje ale tych rewelacji
                o zawsze Polakiem abo,że Niemcy ukradli nigdych nie słyszoł.
                Przeca to sie dało sprawdzić bo szkoły organizowaly zaroz po wojnie wycieczki do
                Krakowa a tam już opowiadali w samym kościele kto był
                kim i tyn ukradziony ołtarz też sie oglondało.
                A po 60 latach widać propaganda rozkwito na nowo z obu stron.
                • szwager_z_laband Re: Niemcy zniszczyli miasto w 97 procentach. 23.01.10, 11:57
                  to co padou Soccer musza i o mojyj szkole w Polsce pedziec -
                  niystety ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka