Dodaj do ulubionych

co nowego we Laband

22.07.10, 08:59
Najbiedniejsze dzieci z Łabęd mają darmowego dentystę
Tomasz Głogowski2005-04-10, ostatnia aktualizacja 2005-04-10 00:00
Najbiedniejsze dzieci z Gliwic Łabęd mają darmowego dentystę. Akcję
wymyśliło miejscowe Stowarzyszenie ?Szansa?.
Do współpracy udało się już namówić dwa gabinety stomatologiczne w
Gliwicach i Zabrzu. Kilkoro dzieci z najbiedniejszych rodzin w
Łabędach przez kilka miesięcy będzie miało tu darmową opiekę
dentystyczną. To zasługa Patrycji Śmiei, wolontariuszki z Szansy. -
Pracuję jako sekretarka w gabinecie stomatologicznym w Zabrzu.
Któregoś dnia zapytałam po prostu moją szefową, czy nie
przyłączyłaby się do wymyślonej przez nas akcji. Zgodziła się
błyskawicznie - mówi Patrycja.

Dziewięcioletnia Ewa, 10-letni Dawid i 12-letni Piotr z Łabęd są już
po pierwszej wizycie u dentysty. Pani doktor skontrolowała im zęby,
a higienistka pracująca w zabrzańskim gabinecie pokazała, jak je
prawidłowo myć. - Niestety, dzieci nie miały w domu ani szczoteczek,
ani pasty do zębów - mówi Patrycja. - Chcemy wyrobić w nich właściwe
nawyki. Czasem profilaktyka jest lepsza niż leczenie - dodaje. Gdyby
nie akcja, żadne z dzieci objętych opieką na pewno nie trafiłoby do
stomatologa.

Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: co nowego we Laband 22.07.10, 11:25
      Na gliwickim osiedlu Kosmonautów plac zabaw stał się przedmiotem
      sporu między "emerytami" a "młodymi". Wygrali "emeryci".


      Plac zabaw od lat znajduje się na niewielkiej przestrzeni między
      blokami nr 42 i 40. Piaskownica, kilka ławek i huśtawek kiwaczków.
      Od kiedy lokatorzy zaczęli tworzyć wspólnoty mieszkaniowe, nastały
      złe czasy dla placów zabaw. Ten sporny i tak długo wytrzymał, ale i
      na niego przyszła pora. A zaczęło się mniej więcej tak.
      - Z całego osiedla się schodzą. Rodzice z dziećmi obsiadają ławki i
      zaczyna się zabawa. Hałas taki, że nie można wytrzymać! - przekonuje
      jedna ze starszych kobiet, która z przyjaciółkami siedzi na ławce.
      Zdradzić imienia i nazwiska nikt nie chce, bo wiadomo, że kłóci się
      sąsiad z sąsiadem.

      - Ja to ich nawet rozumiem, ludzie chcą mieć dzieci na oku, a plac
      widać z okien. No, ale hałas rzeczywiście jest - zastrzega od razu
      druga z emerytek, by nie być posądzona o sprzyjanie "młodym".

      Na forach internetowych i w osiedlowych rozmowach konflikt określa
      się jako spór "emerytów" i "młodych". Z jednej strony padają słowa o
      rozwrzeszczanych bachorach, które zamieniają życie w piekło, i
      argumenty typu: "My dzieci nie mamy i placu nie potrzebujemy". Z
      drugiej strony padają oskarżenia o "dyktat starców", którzy
      zapomnieli, że sami kiedyś byli rodzicami.

      Żeby rozstrzygnąć spór, wspólnota mieszkaniowa z bloku nr 42, na
      terenie którego znajduje się plac zabaw, zorganizowała referendum.
      Zdecydowana większość opowiedziała się za likwidacją huśtawek i
      piaskownicy.

      - Zbuntowaliśmy się, bo mamy już tego dość. Dwa bloki tworzą jakby
      tunel, w którym hałas się potęguje. Człowiek chce po południu
      otworzyć okno i odpocząć, ale nie da się. Hałasują nie tylko dzieci.
      Wieczorami na ławki przychodzi młodzież. Piją alkohol i robią inne
      rzeczy - opowiada Barbara Toman, jedna z mieszkanek bloku nr 42.
      Dodaje, że hałas to tylko jedna strona medalu. - Teren należy do
      naszego bloku i to my ponosimy koszty utrzymania placu. Wymiana
      piasku i inne naprawy kosztują. Dlaczego nasza wspólnota ma ponosić
      koszty, skoro korzystają wszyscy? - pyta Toman.

      - Na osiedlu zawsze będą dzieci. Muszą się gdzieś bawić. Jak nie
      będzie placu, to gdzie pójdą? Likwidacja placu zabaw to głupota -
      oponuje jeden ze zwolenników placu.

      Co na to władze spółdzielni mieszkaniowej Łabędy? Beata Kołoczek,
      prezes zarządu, wyjaśnia, że mieszkańcy mieli prawo zdecydować, czy
      chcą mieć na swoim terenie plac zabaw. - Zarząd zgodnie z
      obowiązującymi przepisami musi podjąć działania zmierzające do
      realizacji tego postulatu - wyjaśnia Kołoczek wybitnie urzędowo.
      Zapewnia jednak, że spółdzielnia znalazła już rozwiązanie problemu. -
      Urządzenia służące do zabawy zostaną przeniesione w inne miejsce,
      na teren, który jest wspólną własnością całego osiedla. Dzieci będą
      mogły dalej korzystać z urządzeń, a koszty utrzymania obciążą
      wszystkich mieszkańców osiedla - dodaje prezes spółdzielni.

      Jacek Madeja, Gazeta.pl Katowice

      • szwager_z_laband ps 22.07.10, 11:26
        gliwice.gazeta.pl/gazetagliwice/0,95521.html?tag=%B3ab%EAdy
        • szwager_z_laband Re: ps 24.07.10, 14:22
          www.24gliwice.pl/wiadomosci/?p=20258

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka