rodak3
12.12.05, 17:09
Stare przyzwyczajenie Władimira Putina do powierzania kolegom z niemieckiej
rezydentury KGB intratnych stanowisk przeszło wszelkie granice, w tym
państwowe.
Zdaniem "Nowej Gaziety"
W oficjalnych Niemczech rozszerzenie klanu przyjaciół i byłych partnerów
rosyjskiego prezydenta za Zachód przyjęto - jak na to wygląda - z zewnętrznym
spokojem. W związku z powyższym nie jest jasne, na jakie jeszcze kompromisy z
Kremlem gotowi są tam pójść w zamian za gaz? Czy będą krytykować coraz
powszechniejsze dławienie wolności słowa lub badać przypadki prania pieniędzy
przez rosyjskie elity?" - pisze "Nowaja Gazieta".
Pismo podkreśla, że "jeszcze do niedawna nie można było wyobrazić sobie, aby
były niemiecki kanclerz Gerhard Schroeder znalazł się w jednej łódce z byłym
agentem Stasi". "Nie rozstrzygając, czy to źle czy dobrze, konstatujemy
tylko, że dla Niemiec nawet prawdopodobieństwo czegoś takiego wydawało się
czymś nadzwyczajnym" - wskazuje "Nowaja Gazieta".
Pismo informuje też, że swoje ostatnie odznaczenie w byłej NRD - złoty medal
za wierną służbę w Stasi - przyszły dyrektor NEGPC Warnig otrzymał na miesiąc
przed upadkiem muru berlińskiego.