sloneczko1
22.05.06, 07:43
Birma, kraj szczerego uśmiechu. Na pokaz? Jak wytlumaczyć pracę w nieludzkich
warunkach z uśmiechem na twarzy? Czyżby to ze względu na przewodnika, który
nie odstępuje nas na krok? W malym gorącym pomieszczeniu, stoi dwóch chudych
mężczyzn wywijających ciężkimi mlotami, przy akompaniamencie ogluszających
uderzeń w to coś, owinięte w skórę i przymocowane lańcuchem, aby nie wymykalo
sie z pod mlota. Cenne zawiniątko, w którym znajduje się 750 platków zlota,
oddzielonych od siebie bibulką. Wiele godzin potrzeba, aby pod wplywem sily
uderzenia i wytworzonego ciepla zloto rozklepalo się na możliwie jak
najcieńsze kawalki. Panowie wyglądają jak dzieci o bardzo postarzalych
twarzach. Chudzi, zgięci w pól i zalani potem nieustatnnie tluką tymi
mlotami. Na pytanie co z przerwami, przewodnik odpowiada, że zmieniają się co
pól godziny. Taaa...spędzilyśmy w tym miejscu ponad godzinę, a mimo wszystko
nie zauważylyśmy żadnej zmiany warty mlotkowych. Grunt to wciskać kit z
nadzieją, że ktoś uwierzy. Po dlugim procesie rozklepywania zloto jest
porcjowane i pakowane pojedynczo w bibulki. Sprzedawane jest w świątyniach,
gdzie wierni mogą w czasie modlitwy oklejać nim swoje bóstwa. Czasami taki
maly platek nie zdąży się przykleić i porwany wiatrem beztrosko odlatuje
gdzieś w nieznane. Nikt się nie zrywa, aby lapać krnąbrne zlotko. Co tam -
gdzieś w straszliwym huku, w pocie czola ktoś wyklepie następne. Wszystko dla
Buddy? Czy z nędzy, aby wyżywić rodzinę? Czy warto dla kawalka chleba
zamęczać się tak strasznie? Pewnie warto gdy jest się podwladnym rządów
bezwzględnej hunty wojskowej. A my? My siedzimy sobie przed komputerem,
popijamy kawkę, narzekamy na zlamany paznokieć, a gdzieś tam w świecie toczy
się prawdziwe, twarde, bezwzględne życie. Mimo wszystko tam ludzie potrafią
wykrzesać z siebie ten niesamowity uśmiech. My tutaj potrafimy tylko warczeć.
www.portalsukcesu.pl/?category,show,8279