Dodaj do ulubionych

Gerhard Gruschka

05.08.06, 20:58
Gerhard Gruschka, niemiecki nauczyciel na emeryturze, jest jednym z ostatnich
żyjących więźniów obozu dla Ślązaków w Świętochłowicach-Zgodzie. Po 50 latach
milczenia napisał książkę, która w Niemczech i w Polsce wywołała wstrząs.
Gruschka poruszył temat tabu, bo ani Niemcy, ani Polacy nie chcieli tych
obozów pamiętać. Były więzień, dzisiaj posiwiały, dystyngowany pan,
przyjeżdża czasem do Świętochłowic, żeby stanąć w miejscu, gdzie kiedyś stał
jego barak nr 7.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=639&w=46414763
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: Gerhard Gruschka 06.08.06, 09:51
      a mie ciekawi czymu najwiynkszy lager, lager we Laband dalyj je tajymnicom (?)
      • sloneczko1 Re: Gerhard Gruschka 06.08.06, 13:58
        bo żodyn go jeszcze tak niy opisoł jak inksze
        • szwager_z_laband Re: Gerhard Gruschka 06.08.06, 22:50
          jak niy, jedyn ewangelicki ksiondz co za modosci w nim siedziou!

          dyc jo sam wom juz cytowou konski z odniego ksionzki ...
          • sloneczko1 Re: Gerhard Gruschka 07.08.06, 06:13
            a w necie to jest? jest jako strona coby wiyncyj ludzi na to sie natknyło?
            • szwager_z_laband Re: Gerhard Gruschka 07.08.06, 08:38
              jo ino pora fragmyntow dou na Glywickich Slonzokach - nawet Jacek Schmidt o tym
              prawie nic niy szkryfnou
              • szwager_z_laband Re: Gerhard Gruschka 26.09.06, 12:29
                Zwecks Registrierung
                Von Gleiwitz zur Zwangsarbeit nach Stalino
                Eugen Otzipka, Hallgarten

                Am Dienstag, dem 23. Januar 1945, zogen Russen, aus dem nordwestlichen Teil des
                oberschlesischen Gleiwitz kommend, die Stadtwaldstraße entlang, zur
                Bergwerkstraße hin. Von dort marschierten sie in Richtung Hindenburg. In den
                ersten Tagen der Besetzung herrschte chaotisches Durcheinander, Angst und
                Ungewißheit. Aus einem Befehl der russischen Kommandantur vom 31. Januar 1945
                ging hervor, daß sich alle Männer zwischen 18 und 50 Jahren zwecks
                Registrierung zu melden hätten, so auch unser 48jähriger Vater. Zunächst wurden
                die Registrierten in einem Lager bei den Hüttenwerken festgehalten.

                Aus einem Brief unseres Vaters vom 5. März 1945 erfuhr Mutter, daß die
                Internierten weiter nach Laband, sieben Kilometer von Gleiwitz entfernt,
                verfrachtet wurden. Er machte sich Gedanken, ob die Familie noch in der
                Leipziger Straße wohnte und ermahnte meinen 16jährigen Bruder Erich, zu Hause
                zu bleiben. "Es werden sogar 54jährige, die aus dem Wagenwerk aus der Arbeit
                gingen, hier eingeliefert." Am 28. Februar hatten die Gefangenen am Labander
                Bahnhof Holz geschnitten. "Das Essen ist sehr schlecht. Einen halben Liter
                dünne Suppe und 500 Gramm Brot ist herzlich wenig. Bis gestern habe ich noch
                Kartoffeln gehabt, aber jetzt ist Schluß". Er schrieb ferner, daß es Gerüchte
                gebe, aber keiner wisse etwas Genaues. Unsere Mutter versuchte mehrmals
                Verbindung aufzunehmen, ihm Lebensmittel zukommen zu lassen oder wenigstens ein
                Wort des Trostes zu übermitteln. Nichts gelang. Die Wachmannschaften
                verhinderten jeden Kontakt.

                Ende Februar 1945 quartierte sich ein sowjetischer Soldat in unserer Wohnung
                ein. Meine Mutter hatte zunächst große Bedenken. Der etwas korpulente Russe
                sollte sich als Glücksfall für den Rest der Familie erweisen. Er sprach gut
                deutsch, bot der Familie Schutz vor polnischen Übergriffen und schenkte Mama ab
                und zu Brot und Speck. Im März bat sie ihn, sich für die Freilassung meines
                Vaters aus dem Labander Zwangslager einzusetzen, was dieser gute Mensch auch
                tat.

                Leider zu spät, denn am 15. März stellten die Russen einen Transport zusammen
                und brachten die Männer in Eisenbahnwaggons nach Budjanowka ins Lager 1055/7280
                bei Stalino. Zunächst als Maschinist arbeitend, waren die Strapazen noch zu
                ertragen. Anders die harten Bedingungen in der Grube, unter Tage. In
                zweihundert Meter Tiefe schuftete er täglich mehr als zehn Stunden. In einem
                seiner Briefe hieß es: "Unsereins wird es kaum noch aushalten. Wir leben wohl,
                aber besitzen keine Kräfte. Früh morgens bekommen wir einen halben Liter Tee,
                Wassersuppe und 1.000 Gramm Brot für den ganzen Tag und dieses ist schwer wie
                die Erde. Mittags, wenn wir aus der Arbeit kommen, gibt es wieder einen halben
                Liter Sauerkrautsuppe, ein bis zwei Eßlöffel Graupen und etwas Fleisch oder
                Fisch. Abends wieder einen halben Liter Sauerkrautsuppe und ein bis zwei
                Eßlöffel Graupen..." Vater machte sich Sorgen, wie Mutter wohl die Kinder
                ernähren würde. "Noch einmal wünsche ich mir nach Hause zu Euch zu kommen und
                ein neues Leben zu führen". Es war der einzige Brief, der die Familie aus dem
                Lager erreichte. Der qualvollen Schwerstarbeit und der spärlichen Verpflegung
                sollte er am 1. Februar 1947 erliegen, wie wir erst später durch die Deutsche
                Kriegsgräberfürsorge erfuhren.

                • pistulka2 Re: Gerhard Gruschka 26.09.06, 21:29
                  Moze dlatego, ze byl to oboz przejsciowy i wprawdzie umierali tam ludzie z
                  glodu i byli maltretowani ale nie w tym stopniu jak w Zgodzie.
                  Moj sasiad uciekl jako 16latek wlasnie z tego obozu w lutym 1945.

                  • szwager_z_laband Re: Gerhard Gruschka 26.09.06, 22:29
                    to niy bou ino oboz przejsciowy, to bou i oboz w coukim tego szuowa znaczyniu i
                    bou i czynsciowo Arbeitslager kaj sie wykonczauo ludzi robotom i znyncaniym.
                    Spominouech juz o ksionzce kero szkryfnou jedyn duchowny ze bouyj DDR a kery we
                    tym lagrze dugo siedziou.
                    • szwager_z_laband Re: Gerhard Gruschka 05.10.06, 19:16
                      Jan Wieczorek. Przewodniczył Mszy św. w intencji osób internowanych z obozu
                      przejściowego w Łabędach w 1945 roku. Wiele faktów trudno już dzisiaj
                      odtworzyć. Na terenie Łabęd był obóz, do których przywożono ludzi z całego
                      Śląska, później deportowano ich na Wschód. Wielu z nich już nie wróciło.
                      Modlitwą w Łabędach objęli zostali ci, których pochłonęła ziemia na Wschodzie,
                      ale także ci, którym dane było powrócić. Różne podawane są liczby wywiezionych,
                      liczone w dziesiątkach tysięcy, z których z powrotem - zupełnie wycieńczona i
                      wygłodniała wróciła zaledwie garstka. Bp ordynariusz Jan Wieczorek. podczas
                      homilii podzielił się własnymi wspomnieniami z tamtego okresu: "Gdy wrócił mój
                      ojciec, a miał szczęście, że wrócił, matki nie było w domu. Baliśmy się go
                      wpuścić, bośmy go nie poznali, choć żegnałem go jako jedenastoletni chłopak.
                      Zawsze, gdy czytam Ewangelię i werset: "Przyszedł do swoich, a swoi go nie
                      przyjęli", widzę tę scenę". Obóz w Łabędach był jednym z trzech, obok Mysłowic
                      i Oświęcimia, skąd wywożono Ślązaków na Wschód. Oprócz tych miejsc stworzono
                      jeszcze liczne podobozy. Stąd ludzie trafiali głównie do kopalń Zagłębia
                      Donieckiego na Ukrainie, w mniejszej liczbie na Białoruś, Ural, do Kazachstanu
                      i Zachodniej Syberii. Miedzy styczniem a marcem 1945 roku władze radzieckie
                      dokonywały masowych aresztowań miejscowych mężczyzn i osadzeń w specjalnych
                      obozach. Formalną podstawą tych działań była zgoda konferencji jałtańskiej na
                      wykorzystanie przez Związek Radziecki przymusowej pracy ludności jako formy
                      reparacji, a także wydany już w trakcie trwania operacji rozkaz z 6 lutego 1945
                      roku o internowaniu wszystkich Niemców od 17 do 50 roku życia. Część tej
                      ludności została deportowana do Związku Radzieckiego jako robotnicy przymusowi.
                      W praktyce o aresztowaniach decydowało kryterium przydatności jako siły
                      roboczej, z większym baczeniem organów radzieckich na wiek i kwalifikacje niż
                      narodowość i obywatelstwo. Dlatego zatrzymania (...) dotknęły mieszkańców
                      podbijanej Opolszczyzny, lecz także przedwojennego polskiego Górnego Śląska i
                      Zagłębia Dąbrowskiego. Do dziś nie ma wiarygodnych statystyk, nie wiemy ile
                      osób - także młodocianych i kobiet, zostało wywiezionych. Przypuszcza się
                      jednak, że z grona przymusowych robotników z Górnego Śląska powróciło około 20
                      proc. Część z nich jednak umierała wkrótce po powrocie, na skutek wycieńczenia
                      i nieznajomości zasad żywienia po tak długim okresie głodu. Ci, co przeżyli,
                      zwykle nie chcieli opowiadać o tym, co przeszli.


                      Bp ordynariusz Jan Wieczorek: - Mój ojciec Piotr Wieczorek został zabrany z
                      Bodzanowic k/Olesna i pieszo prowadzony do Pyskowic (około 70 km), a stamtąd do
                      obozu przejściowego w Łabędach. Tutaj krótko pracował przy rozbiórce jednej z
                      fabryk, potem przy budowie szerokotorowej linii kolejowej. Następnie został
                      wywieziony do Szepietowki na Ukrainie, skąd skierowano go do Dniepropietrowska,
                      gdzie jako cieśla pracował przy budowie elektrowni. Czasem pracował też na
                      polach, na których można było po kryjomu dożywić się jarzynami. Oczywiście
                      skwapliwie korzystał z takiej możliwości. Gdy wyruszał ze Śląska na te
                      przymusowe roboty, zabrał ze sobą z domu maszynkę do strzyżenia włosów. To
                      również pomogło mu przeżyć wygnanie. Opowiadając o swym pobycie na Sybirze
                      podkreślał dobroć bardzo ubogich ludzi miejscowych, którzy niejednokrotnie
                      obdarowywali żywnością tych z daleka przywiezionych przymusowych pracowników.
                      Gdyby nie otrzymywali tej pomocy, to zginęliby z głodu i wycieńczenia.


                      • szwager_z_laband Re: Gerhard Gruschka 05.10.06, 19:45
                        Związek
                        Ludności
                        Zabrze 12.07.2006

                        Narodowości Śląskiej

                        (Adrzej Roczniok)

                        41-800 Zabrze

                        ul. Ślęczka 2 B/3

                        Poland





                        Szanowny Pan

                        Przewodniczący

                        Parlamentu Europejskiego

                        Josep Borrell




                        W związku z uchwałą Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej z 23.06.2006 dotyczącej
                        Rezolucji Parlamentu Europejskiego, która zwraca uwagę na szerzącą się
                        nietolerancję m.in. w Polsce pozwalamy sobie podać przykłady dyskryminacji
                        Ślązaków, która odbywa się poprzez różne polskie instytucje państwowe,
                        sądownictwo i szkolnictwo.


                        Główny Urząd Statystyczny (GUS) prowadząc Spis Powszechny w 2004 r. poprzez
                        rachmistrzów dopuszczał się fałszerstw w zakresie deklarowania przynależności
                        do narodowości zwłaszcza śląskiej. Dopiero od połowy Spisu Powszechnego, po
                        interwencji posłów Parlamentu Europejskiego można było deklarować narodowość
                        śląską.

                        W związku z fałszerstwami dokonywanymi w trakcie Spisu Powszechnego
                        skierowano parę spraw do prokuratury. Sprawy te umarzano w kuriozalny sposób
                        m.in. ze względu na:

                        dokonanie zgłoszenia o przestępstwie przez osobę nieupoważnioną (!)
                        oddalenie sprawy z powodu przekroczenia terminu, chociaż odwołanie zostało
                        złożone w terminie
                        postanowienie o umorzeniu lub odmowie podjęcia śledztwa do dziś nie dotarło do
                        wnioskodawcy.
                        Główny Urząd Statystyczny ogłaszając wyniki spisu wbrew woli Ślązaków
                        zaliczył osoby deklarujące przynależność do narodowości śląskiej (w ilości
                        173.200) do narodowości polskiej chociaż każda z tych osób deklarowała, że jest
                        narodowości niepolskiej. Bez stwierdzenia, że jest się niepolskiej narodowości
                        nie można było deklarować narodowości śląskiej. Obecnie w publikowanych danych
                        GUS definiuje narodowość śląską jako grupę społeczną narodowości polskiej,
                        czyli niezgodnie z wolą samych zainteresowanych dobitnie wyrażona we
                        wspomnianym Spisie Powszechnym. Tym samym największą mniejszość etniczną w
                        Polsce skazuje się na oficjalny niebyt.

                        Do dzisiaj nie zostały podane do publicznej wiadomości wyniki Spisu
                        Powszechnego co do ilości poszczególnych narodowości w poszczególnych powiatach
                        i gminach. Nie pozwala nam to stwierdzić, czy w trakcie Spisu Powszechnego
                        miały miejsce inne fałszerstwa.

                        GUS w roczniku statystycznym podaje o istnieniu w Polsce 260 szkół
                        mniejszościowych z niemieckim językiem ojczystym co jest oczywiście kłamstwem,
                        gdyż są tylko 2 szkoły dwujęzyczne (polsko-niemieckie) nie ma natomiast ani
                        jednej szkoły mniejszościowej z język niemieckim językiem wykładowym.


                        Polskie sądy od prawie 2 lat odmawiają rejestracji stowarzyszenia osób
                        deklarujących poczucie przynależności do narodowości śląskiej. Sąd stwierdził,
                        że okres 1,5 roku na rejestrację stowarzyszenia to nie jest zbyt długi okres,
                        chociaż ustawa sejmowa mówi o rejestracji w terminie do 3 miesięcy. Główny
                        powodem odmowy rejestracji stowarzyszenia jest trwanie założycieli przy użyciu
                        w nazwie Narodowość Śląska. Nie znamy innego przypadku tak długiego
                        rejestrowania stowarzyszenia. Z tytułu rejestracji Związku Ludności Narodowości
                        Śląskiej Ślązakom nie przysługiwały by jakiekolwiek przywileje. Polska Ustawa o
                        mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym wymienia z
                        imienia wspomniane mniejszości oraz język regionalny, które będą korzystały z
                        dobrodziejstw tejże ustawy oraz konstytucyjnie zagwarantowanych praw dla
                        mniejszości narodowych i etnicznych. Oczywiście, wśród wymienionych nie ma ani
                        Ślązaków, ani śląskiego języka.


                        Pomimo, że Rada Europy zaleciła Polsce prowadzenie dialogu ze Ślązakami jak
                        na razie ze strony polskiej Ślązacy słyszą tylko negację wszelkich swoich
                        działań związanych z akceptacją, kultywacją i rozwojem swej tożsamości
                        etnicznej i narodowej.


                        Sąd wbrew faktom oczywistym nakazał w 2006 r. prokuraturze prowadzenie
                        śledztwa w sprawie wypowiedzi jednej z osób, że „w Polsce istniały polskie
                        obozy koncentracyjne”. Obozy takie funkcjonowały między I i II wojną światową
                        oraz po II wojnie światowej. Obecnie za przypominanie historii polski system
                        sprawiedliwości domaga się oskarżania obywateli za mówienie prawdy i
                        przypominanie historii.


                        Pod pretekstem zakwalifikowania „ślónskij godki” (język ojczysty Ślązaków)
                        jako gwary języka polskiego dyskryminuje się „ślónsko godka” nie pozwalając na
                        jej używanie w szkole. Używanie „ślónskij godki” jest ciągle napiętnowane i
                        wymaga się od uczniów używać polszczyzny. „Ślónskij godki” nie można używać
                        nawet na matematyce.

                        Brak jest stałych programów telewizyjnych z użyciem „ślónskij godki” w
                        telewizji państwowej.

                        Na wsparcie ślónskij godki z budżetu centralnego, jak również budżetu
                        województwa Śląskiego (gdzie zamieszkuje większość Ślązaków) w 2005 r. nie
                        wydano nawet złotówki.

                        W opracowaniach władz wojewódzkich, dotyczących rozwoju kultury nawet nie
                        uwzględnia się „ślónskij godki”.


                        W szkole nie uczy się historii Śląska i przemilcza się lub fałszuje fakty
                        historyczne m.in., że Ślązacy prawie 100 lat przed Polakami przyjęli
                        chrześcijaństwo, że 50 lat wcześniej na Śląsku zniesiono pańszczyznę niż w
                        Polsce. Naucza się natomiast kłamstwa, że Śląsk był pod zaborami, chociaż
                        prawdą historyczną jest, że Ślązacy w ramach Prus i Austrii dokonywali rozbioru
                        Polski. Nie uczy się w szkołach, o otwarciu sieci obozów koncentracyjnych dla
                        Ślązaków, które funkcjonowały od lutego 1945 r. do połowy lat 50-tych.
                        Natomiast o obozach koncentracyjnych zaraz po I wojnie światowej nawet w szkole
                        się nie wspomina.


                        Przez wiele lat środowiska śląskie apelowały do władz polskich, żeby
                        wystąpiły do Rosji o zadośćuczynienie w stosunku do Ślązaków wywiezionych w
                        1945 r. i później, do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Władze
                        polskie odmawiały. Kiedy przedstawiciele Ślązaków zwrócili się bezpośrednio do
                        Prezydenta Rosji Władimira Putina ten wyraził gotowość zadośćuczynienia. Sprawę
                        jednak zablokowało polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, gdyż w ramach
                        powołanej komisji polsko-rosyjskiej ani razu strona polska nie przedstawiła
                        racji Ślązaków, a to dlatego, że do tej pory strona polska nie zwróciła się do
                        Ślązaków jakiej formy zadośćuczynienia by się spodziewali.

                        Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski nie reprezentuje interesów
                        Ślązaków na zewnątrz. Wbrew interesowi Ślązaków dąży do takiej zmiany nazwy
                        obozu koncentracyjnego w Auschwitz, żeby ukryć ponowne otwarcie tego obozu
                        koncentracyjnego w lutym 1945 r. tj. zaraz po przejściu frontu wojennego.

                        Dąży się do wymazania z pamięci tragedii Ślązaków z 1945 r. Tragedia ta
                        dotyczyła masowych wywózek Ślązaków do Związku Socjalistycznych Republik
                        Radzieckich. W ramach unicestwiania pamięci historycznej m.in. zlikwidowano
                        wszelkie ślady po obozie koncentracyjnym w Łabędach (obecnie dzielnica Gliwic)
                        oraz nie chce się dopuścić do upamiętnienia znaczącego miejsca w historii
                        Śląska jakim jest obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. Przez obozy te
                        przewinęło się kilkadziesiąt tysięcy Ślązaków, gdyż były to punkty zborne przed
                        wywózką Ślązaków do ZSRR. Na 60-90 tys. Ślązaków wywiezionych do Rosji wróciło
                        tylko parę tysięcy osób. Sam obóz koncentracyjny w Oświęcimiu był czynny
                        jeszcze w latach 50-tych. Oprócz wywiezionych do ZSRR Ślązaków przewinęło się
                        przez Oświęcim kilkadziesiąt tysięcy osób, a miało to miejsce po przejściu
                        frontu


                        Mając na uwadze powyższe przykłady wciąż trwającej dyskryminacji i
                        odgórnej asymilacji pozwalamy zwrócić się o ujmowanie kwestii Ślązaków w Polsce
                        w przyszłych rezolucjach Parlamentu Europejskiego.


                        • ballest Re: Gerhard Gruschka 05.10.06, 20:04
                          Roczniok se starou, trzeba przyznac!
                          • szwager_z_laband Re: Gerhard Gruschka 05.10.06, 20:15
                            www.ggn.kuria.gliwice.pl/2003/index.php?numer=12&art=09

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka