Dodaj do ulubionych

Miodek a UB

21.05.07, 19:16
Komisja historyczna Uniwersytetu Wrocławskiego zbadała w IPN dokumenty
dotyczące prof. Jana Miodka. - Nie ma podstaw do stawiania mu zarzutów
współpracy z SB - mówi rektor Leszek Pacholski
RAPORTY
Profesor Miodek w piekle lustracji
Lustracja we Wrocławiu
SERWISY
Lustracja dla wykształciuchów
Miesiąc temu prof. Miodek został oskarżony przez wrocławskiego publicystę
Grzegorza Brauna o to, że był informatorem tajnej policji politycznej PRL.
Braun dowodów nie przedstawił, a prof. Miodek oskarżeniom zaprzeczył. Opisał
swoje kontakty z tajnymi służbami: rutynową rozmowę przed wyjazdem do Münster
("usłyszałem, że mam się nie zadawać z dziennikarzami zachodnimi, a
szczególnie uważać na RWE"), dwie rozmowy po powrocie ("opowiadałem, jak
uczyłem Niemców języka polskiego"), prośbę SB, aby wykonał ekspertyzę
językową ulotki "antyradzieckiej" ("stwierdziłem, że nie wiem, kto ją
napisał") oraz żądanie zrelacjonowania kontaktów z zagranicznymi
dziennikarzami ("odmówiłem").

W niedzielę telewizja TVN24 poinformowała, że we wrocławskim IPN odnaleziono
dokumenty na temat prof. Miodka. Wynika z nich, że SB zarejestrowało go jako
TW w 1979 roku, a wyrejestrowało 11 lat później. Nie zachowały się żadne
notatki ani podpisy. Zdaniem historyka z wrocławskiego IPN, którego cytuje
stacja, "z punktu widzenia SB doszło do jakiejś współpracy".

Tymczasem komisja historyczna Uniwersytetu Wrocławskiego stwierdziła, że
zachowana dokumentacja nie daje podstaw do stawiania prof. Miodkowi
jakichkolwiek zarzutów.

Rektor UWr. Leszek Pacholski: - W świetle prawa fakt świadomej i tajnej
współpracy musi być potwierdzony przez jej materialne ślady. A takich nie ma.
Nie mam żadnych podstaw, żeby zmienić swoją ocenę prof. Miodka. Żaden z
dokumentów, które badała komisja, nie mógłby być w sądzie dowodem na
współpracę.

W IPN zachowała się, ale tylko w kserokopii dziennika rejestracyjnego,
informacja o pierwszej rejestracji prof. Miodka na kandydata na TW w kwietniu
1978 roku oraz o przerejestrowaniu go w grudniu tegoż roku na tajnego
współpracownika o pseudonimie "Jam". Brakuje nie tylko teczki personalnej i
teczki współpracy, ale i jednoznacznych zapisów w rejestrze. - Tak naprawdę
nie ma nic, to zapisy archiwizujące - mówi rektor Pacholski.

Prof. Miodek: - Wszystkie swoje kontakty z SB już opisałem i nie mam nic do
dodania. Nigdy nie proponowano mi nawiązania współpracy. Nie podejmowałem też
żadnej gry z tajnymi służbami. Nie wiedziałem, że zostałem zarejestrowany
jako TW.

Pełny raport komisji zostanie opublikowany 30 maja w "Przeglądzie
Uniwersyteckim", w dniu posiedzenia Senatu.

Rektor Pacholski: - Środowisko akademickie było zbulwersowane doniesieniami
medialnymi w sprawie prof. Miodka i dlatego chcemy wszystko wyjaśnić.


Źródło: Gazeta Wyborcza - Wrocław
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka