Dodaj do ulubionych

Kalyndorz sloonski

29.02.08, 22:20
To zaczynamy :)
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 29.02.08, 22:21
      1920 - na Rynku Głównym w Krakowie odbył się wiec śląski z udziałem około 100
      tys. osób. Z tej okazji przybyło do miasta około 10 tys. gości ze Śląska
      Cieszyńskiego, Spisza i Orawy. W uchwalonych rezolucjach deklarowano wszelką
      pomoc na czas plebiscytu, zapowiadano, że sfałszowane wyniki plebiscytu nie
      zostaną uznane, a na wszelki gwałt ludność polska odpowie gwałtem.
      • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 29.02.08, 22:23
        W tym dniu było także :
        1920 - w ramach "Tygodnia obrony Kresów Zachodnich" rozpoczęto w Krakowie
        zbiórkę pieniędzy, którą poparli wspólną odezwą prezes PAU prof. K. Morawski,
        dowódca frontu śląskiego gen. F. Latinik oraz posłowie śląscy do Sejmu
        Ustawodawczego.
        • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 29.02.08, 22:25
          Dawniej, to jakoś tak fajnie współpracowaliśmy, co się z nami podziało ?
          • ballest Re: Kalyndorz sloonski 29.02.08, 23:06
            Rita, to nie byla wspolpraca to byla partyzantka, a cos takiego na
            Zachodzie nie znomy!
            • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 29.02.08, 23:26
              To było dawno, a dziś pora patrzec już inaczej na świat
              • hanys_hans Re: Kalyndorz sloonski 01.03.08, 09:09
                rita100 napisała:

                > To było dawno, a dziś pora patrzec już inaczej na świat


                fun.from.hell.pl/2005-03-30/Kalendarz-Menelli-2005.jpg
                • ballest Re: Kalyndorz sloonski 01.03.08, 10:10
                  Rita, jak mozecie inaczy patrzec to patrzcie inaczy, na razie patrzycie tak na
                  tyn Swiat jak te uozarte z tego kalyndorza!
                  • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 01.03.08, 22:06
                    > tyn Swiat jak te uozarte z tego kalyndorza!
                    Wiesz co Ballest, jakoś mówią, że Niemcy nie mają dobrego dowcipu, musza
                    korzystać z naszych ;)))
                • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 01.03.08, 22:02
                  hanys_hans napisał:

                  > rita100 napisała:
                  >
                  > > To było dawno, a dziś pora patrzec już inaczej na świat
                  >
                  >
                  > fun.from.hell.pl/2005-03-30/Kalendarz-Menelli-2005.jpg
                  >

                  I tak powstało Hanysowe Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych
                  • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 04.03.08, 22:45
                    Slonsk za Starego Fryca
                    Fryderyk II - prowadził wojny i przekształcił swoje przedsiębiorstwo rodzinne
                    Brandenburgię-Prusy w państwo europejskiej rangi. Jego armia podbiła Ślonsk,
                    zagarnęła ziemie polskie podczas pierwszego rozbioru w 1772r. Wielkie mocarstwo,
                    ale mocarstwo wykrwawione, zubożałe i o wiele słabsze niż się pozornie wydawało.
                    Nędza w kraju była ogromna, a najgorzej działo się właśnie na Śląsku, który,
                    zanim Fryderyk go zagarnął, był najbogatszą prowincją Habsburgów.

                    Urywki pracy Lujo Brentano "Die feudale Grundlage der schlesischen
                    Leineningustrie" - dla ścisłości podaje.

                    "Bardzo Slonskowi zaszkodziła polityka pruska, a przede wszystkim tkaczom.
                    Wprawdzie już w okresie przedfryderycjańskim tkacze slonscy byli zmuszeni
                    harować jak niewolnicy na swoich panów, których byli dziedzicznymi poddanymi,
                    później jednak zostali uwolnieni od tego jarzma dzięki reformom Józefa II, na
                    terenach pozostałych przy Austrii. Dla nowych poddanych 'oświeconego' krola Prus
                    niewolnictwo trwało jednak nadal, a nawet się powiększało."
                    • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 05.03.08, 20:45
                      Polityka pruska bardzo zaszkodziła na podbitym Slonsku przez Starego Fryca i to
                      własnie najbardziej tkaczom. Byli skazani na dożywotnią harówkę przy pomocy
                      przestarzałych wrzecion recznych, a wkrótce także na śmierć głodową, ponieważ
                      lniarstwo czeskie i irlandzkie szybko wyprzedziło tkactwo slonskie.
                      Lujo Brentanto pisze:
                      "Często byli bliscy śmierci glodowej i utrzymywali się przy życiu tylko w ten
                      sposób, ze ściągali padłe zwierzęta i jedli je, albo też zamiast chleba jedli
                      pieczywo z mchu... Nie było zadnego bodźca do pracy poza przymusem, głodem i
                      barbarzyńskimi karami... Jednakże ani ciężkie roboty, ani kij, ani pręgierz czy
                      więzienie nie mogły poprawić złej jakości tkanin śląskich."
                      Na dodatek krol kazał zakwaterować w domach 'opiekunów policyjnych', czyli
                      zandarmów konnych i to też nie pomogło tkaczom ślonskim.
                      W tym wypadku król postanowił powierzyć ekspertom francuskim cały zarząd
                      finansami w Prusach. Fachowcy od ściągania podatków załozyli "Rege" czyli
                      zarząd. Ci wymyślili podatki od spożycia i danin. Król zaś zachęcał do
                      intensywnego zbierania podatków słowami:
                      "Bierzcie tylko od tych, którzy mogą płacić; daruję ich wam"
                      Słowa zamieniły się w czyny. Francuscy 'markizy-rozbójnicy' pojeli apel krola i
                      dawj.... wyciskali ludzi do ostatka. Rozrosła się administracja. Dwustu do
                      trzystu 'zarządców' francuskich przystąpiło do plądrowania Prus i opodatkowania.
                      Wszystko co potrzebne do życia i śmierci zostało opodatkowane .
                      Momentalnie najbardziej lubiana kawa stała się niesłychanie droga.
                      I tu się troche zatrzymamy.
                      • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 05.03.08, 20:51
                        "Czym więcej żądał monopol tym więcej kwitł czarny handel surową kawą. W celu
                        jego zwalczania zarząd monopolu zatrudniał całą armię celników i szpicli. Zwano
                        ich 'wąchacze kawy', bo chodzili i próbowali po zapachu wykryć potajemne palenie
                        kawy, a kary były drakońskie.
                        W ten sposób król wzniecił nienawiść do obcych, a przede wszystkim do Francuzów.
                        Matka filozofa Artura Schopenhauera też przeżyła szykany celników francuskich i
                        opisała jak to celnicy się przed niczym nie cofali podczas rewizji. Wtenczas
                        weszły w modę szerokie suknie kobiece, składające się oczywiście z wielu
                        kieszeni po stronie wewnętrznej sukni. Wtenczas też wyrosło przekonanie, ze
                        najkulturalniejszym językiem jest francuski. Nawet w Pruskiej Akademii
                        najchętniej widziani byli Francuzi. Nikt wtenczas nie zwracał uwagi na filozofa
                        Kanta czy na "Cierpienia młodego Wertera". Tak muzyka ja Mozarta, Haydna czy
                        Glucka była dla krola okropieństwem. I bach musiał się przenieść do Hamburga, bo
                        go król nazwał cymbalista.
                        Tylko Antoine Pesne, ktory już za czasów Fryderyka Wilhelma I był dworskim
                        malarzem, miał szczęście być Francuzem i przynajmniej zostać dyrektorem Akademii
                        Berlińskiej.
                        I gdzież tu szukać 'ducha pruskiego' kiedy 'maniery francuskie' zaczęły rządzić.
                        Wśród innych monopoli, rozkwitały publiczne, uprzywilijowane burdele, które z
                        mocy prawa też miały coś zaspakajać. Życie kwitło tej warstwy uprzywilejowanej w
                        winiarniach, hulankach, grach i innych uciech.

                        "Chmara obcych, ktorzy zbiegali się tu ze wszystkich stron świata, przyczyniały
                        się do zatarcia pozostałych jeszcze resztek szlachetnych cech charakteru dawnych
                        berlinczyków. Przez małżeństwa powstawała mieszanina nadto pstra i lekkomyślna".
                        • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 06.03.08, 20:01
                          "Do powstań dochodziło też w ostatnich dziesięcioleciach XVIII wieku w zdobytej
                          przez Fryderyka II prowincji slonskiej. Tam jednak do buntów dziedzicznie
                          poddanych tkaczy przywodziły głód i nędza. (Wcześniej opisany był bunt w mieście
                          Altena gdzie rozgorzał gniew przeciw zaciąganiu siłą do służby wojskowej, gdzie
                          generał Wolfersdorff z Hamm nic nie wskórał, bo ludzie z miasta wylelewali
                          wrzątek na zołnierzy Wolferdorff).
                          Te bunty na Slonsku były wybuchem rozpaczy, bez energicznego kierownictwa,
                          dlatego zdane były na niepowodzenia. Do komendantów garnizonów slonskich
                          nadszedł z Berlina rozkaz królewski, żeby w bezwględny sposób używali jak siły
                          zbrojnej przeciwko buntującym się tkaczom, a "także jak najprędzej skazali
                          przywódców bez żadnych formalności sądowych na bieg przez rózgi i twierdzę, albo
                          dla wywarcia odpowiedniego wrażenia skazali ich na stryczek". Należy przy tym
                          zauważyć, że kara twierdzy w przypadku osób 'niższego stanu' polegała na tym, ze
                          przykuci łańcuchami do drewnianej taczki, musieli wykonywać ciężką pracę."
                          • hanys_hans Re: Kalyndorz sloonski 07.03.08, 14:19
                            schlesien.nwgw.de/Unser_Rauden/PDF/Kalender_2008_Unser_Rauden.pdf
                            • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 07.03.08, 19:55
                              Toś mnie urządził z ta stronką, zablokowała wszystko.
                              Nie ma jak wiadomości podawać bezpośrednio.
                              Tak słuchaj dalej spokojnie ;)))))
                              • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 07.03.08, 19:57
                                "Podobnie jak na Slonsku, gdzie chłopi, górnicy i tkacze lnu, a często także
                                koloniści zwabieni do kraju hojnymi obietnicami, byli w bezwzględny sposób
                                uciskani przez szlachtę, i co dotyczyło tkaczy i górników - trzymani w
                                całkowitej zależności musieli znosić podwójne brzemię wyzysku feudalnego i
                                kapitalistycznego, działo się też w innych prowincjach jak w Prusach Wschodnich.
                                Panowanie szlachty nad dziedzicznie poddaną ludnością, która stanowiła szerokie
                                masy społeczne, było za czasów Fryderyka II ustalone przez Powszechne Pruskie
                                Prawo Krajowe i tym samym zostało też formalnie uznane za podstawę prawną państwa.
                                Według niej chłopi byli poddanymi właściciela majątku.
                                Poddani majątku - a należeli do nich małorolni chlopi z okręgu, w którym
                                znajdował się majątek, wraz z własną ziemią i bydłem - byli zobowiazani do
                                wierności i posłuszeństwa władzy. Nie wolno im było opuszczać majątku bez
                                pozwolenia pana, musieli mieć zezwolenia na zawarcie małżeństwa. Był też
                                obowiązek do pańszczyzny i danin. Dzieci poddanych musiały zostać przekazane
                                panu jako czeladź. Tylko za jego pozwoleniem mogły uczyć się rzemiosła, chodzić
                                do szkoły.
                                Pan miał prawo karać służbę chłostą; każdy poddany mógł zostać wtrącony do
                                więzienia. Jeżeli ziemia zmieniała właściciela - takze w drodze spadku - pan
                                mógł zażądać daniny w wysokości dziesieciu procent wartośći."
                              • hanys_hans Re: Kalyndorz sloonski 07.03.08, 21:22
                                rita100 napisała:

                                > Toś mnie urządził z ta stronką, zablokowała wszystko.
                                > Nie ma jak wiadomości podawać bezpośrednio.
                                > Tak słuchaj dalej spokojnie ;)))))

                                Tyn kalyndorz mo 36 megabitoow...
                                • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 24.03.08, 20:07
                                  I dalej ciągnie Engelmann
                                  "Za wielki postęp uważano już rozkoz gabinetowy "Starego Fryca" ograniczający
                                  pańszczyznę do trzech, czterech dni w tygodniu za świadczenia pieniężne i w naturze.
                                  A więc poddani zobowiązani byli do podatku ochronnego, pasterski, od hodowli
                                  pszczół, do wyrobu wosku, od wody, od tkactwa i dziewiarstwa, od pastwisk, od
                                  dostaw lnu i pierza, podymne i psiarskie - to tylko część wymienionych podatków,
                                  które miały płacić poddani.
                                  Ogółem biorąc, znanych jest mniej więcej siedemset pięćdziesiąt różnych rodzajów
                                  danin, jakimi panowie zadręczali chłopów pruskich. Najgorszym przy tym złem było
                                  prawo do polowań, które to polowanie panowie mogli urządzać na polach swoich
                                  poddanych."
                                  • rita100 Re: Kalyndorz sloonski 24.03.08, 20:10
                                    Na tym jednak nie koniec.
                                    "Panowie mieli także prawa kościelne i państwowe, mianowali duchownych i
                                    zakrystianów, nakazywali mieszkańcom gminy modlić się w każdą niedzielę za
                                    rodzinę pana, sprawowali władzę policyjną i władzę sądową niższego stopnia w
                                    okręgu majątku, przy czym mogli oni pociągnąć do odpowiedzialności sądowej
                                    każdego z mieszkańców, ich samych nie wolno było zaskarżyć wbrew ich woli."

                                    Teraz pod tym względem spójrzmy na majątki slonskie.
                                    Ludzie juz dawno na wieczność umilkli. Pisać nie potrafili, żalić się nie mieli
                                    do kogo. Nie został po nich nawet pył, ale została tradycja, oparta na tej
                                    biednej slonskiej ludności. Jeśli ktoś nie wierzy i powie bzdury pan pisze panie
                                    Engelmann, to zachęcam do przeczytania takich książek wschodniopruskich autorów
                                    jak Surminskiego opowiadania, Wiecherta "Dzieci Jerominów" i innych pisarzy,
                                    wśród ktorych pewnie znajdą się i slonscy.

                                    Za pomocą szpicruty troszczyli się o to, zeby ich 'ludzie' pełnili 'ochoczo'
                                    służbę zarówno w koszarach, jak i na polu buraczanym.
                                    • rita100 Re: Ów hrabia Karl Georg von Hoym 03.04.08, 21:54
                                      Wśród żołnierzy wojujących z Napoleonem autor książki wymienia dwunastu
                                      wspaniale broniących twierdz pruskich, ale też nawiązuje do okrutników. I taki
                                      okrutnik usadowił się na Sloonsku. Jest nim Karl Georg von Hoym.

                                      "Antagonistą Zerboniego był pomorski junkier, Karl Georg von Hoym, od 1770 roku
                                      minister Śloonska, od 1786 hrabia, a od 1793r także administrator "Prus
                                      Południowych" (Sudpreussen). Ów hrabia Hoym, ktory rządził na Sloonsku, a potem
                                      także w Polsce, stosując straszliwy ucisk i wyzysk chłopów, tkaczy, górników i
                                      rzemieślników, i który traktował ludzi swojego stanu w sposób jeszcze bardziej
                                      uprzywilijowany, niż to było w zwyczaju oraz bogacił ich, dając im ogromne
                                      podarunki, nie cofał się także przed skazywaniem całych wiosek na "bieg przez
                                      rózgi", a podczas buntu we Wrocławiu kazał strzelać do ludu.
                                      Tylko i przede wszystkim niezmordowanym krytykom Hoymsa, Zerboniemu i jego
                                      przyjacielowi Hansowi von Heldowi, należy zawdzieczać, ze hrabia Hoym został
                                      pozbawiony swoich urzędów i po zawarciu pokoju definitywnie zwolniony ze służby.
                                      Stało się to w r. 1806 za odmowę postawienia Sloonska w stan pogotowia i
                                      zorganizowania pospolitego ruszenia.

                                      Tak Zerbonii jak i Hans za protesty przeciwko złej gospodarce Prus z 'łaskawości
                                      króla' zostali wtrąceni do więzienia. Jak to bywa w życiu, ukarano nie tych co
                                      trzeba było.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka