troll16
09.06.05, 19:32
Znów Cię widzę. Twoja postać góruje nad innymi. Robisz zakupy. Obserwuję co
wkładasz do koszyka i nad czym się dłużej zastanawiasz. Waham się czy
podejść. Mam tylko chwilę na podjęcie decyzji. W końcu staję w kolejce i
środkowi Twoich pleców mówię – witaj - tak jak gdyby to była najbardziej
naturalna rzecz na świecie. Zaskoczony szybko się odwracasz. Odpowiadasz i
pytasz czy aby wszystko w porządku. Nie mam odwagi ani siły by zaprzeczyć.
Mówisz, że praca, że problemy, że brak czasu. Potakuję ze zrozumieniem i nie
pytam o nic. Nic osobistego. Oboje zdajemy sobie sprawę, że wszystkie ważne
pytania pozostaną bez odpowiedzi. Wychodzimy i pytasz czy mnie podwieźć.
Nigdy nie umiałam Ci odmówić. Nie mam pojęcia o czym rozmawiamy. Świat się
zatrzymuje, a ja gdzieś w środku, w Twoim samochodzie, razem z nim. Nie
jestem już w stanie wykonać żadnego ruchu. Widzę tylko Twoje oczy, oczy w
których zachodzi słońce...