Dodaj do ulubionych

KIEDY PRZESZKADZA ODLEGŁOŚC......

25.08.05, 15:00
2 m-ce temu poznałam przez neta chłopaka. Mieszka jakieś 120 km ode mnie (w lini prostej). Gadalismy przez m-c na gg. Bardzo spodobałam mu się, i pod względem fizycznym i charakteru :) Bardzo chciał się spotkać itd... Nio to więc postanowilismy się spotkać. Przyjechał do mnie na 5 dni. Było to 5 cudnych dni, kiedy naprawde byłam szczęśliwa (jak nigdy w
życiu). Spodobaliśmy się sobie nawzajem, i było nam bardzo dobrze... Obiecał mi, że spotkamy się jeszcze napewno, bo bardzo mu się
spodobałam i jestem najfajniejszą dziewczyną jaką dotąd poznał... Może to troszke przesadzone, że tak mówił, ale odniosłam
wrażenie, że naprawde się mną nie rozczarował i że mile spędził ze mną czas :) Kiedy wyjechał strasznie płakałam, ale w sumie
przecież nie mam powodu, bo ciągle ze sobą rozmawiamy i jest tak samo miło jak kiedyś :) Tylko ta straszna tęsknota mnie zabija :(
W te wakacje już nie uda mu się przyjechać, ale powiedział, że w roku szkolnym się postara, a jak nie to spotkamy się za rok....
Tylko, że wiadomo, wszytsko może się zdarzyć przez ten czas. On sobie znajdzie dziewczyne, ja chłopaka (chociaż wcale o tym nie
myśle, bo chce tylko jego). Od samego początku on wydawał mi się bardzo inteligentym, wrazliwym facetem... Mimo, że jesteśmy oboje
bardzo młodzi (po 19 lat), on jest bardziej dorosły niż inni chłopcy w tym wieku... Powiedzmy, że też troszke dosiwadczony przez
życie, spróbował jej gorzkiej części, i zapewne dlatego nie jest już "gó..arzem"... Bardzo wiele spraw traktuje poważnie, do sexu
nie podchodzi jak każdy inny facet, którego znam... Ma swoje zasady, wartości...
Chyba się w nim zakochałam, chciałabym wiedzieć czy on też coś do mnie czuje, nie wiem czy zapytać go, kim dla niego jestem...
Chciałabym wiedzieć, czy coś z nas może być... Co mi radzicie? Czy to ma sens? Czy on cosik do mnie?...
Obserwuj wątek
    • samowolny Re: KIEDY PRZESZKADZA ODLEGŁOŚC...... 25.08.05, 15:10
      bez przesady 120 kilosów to przeca nie koniec swiata w 2 godziny mozna
      autobusem dojechać...dla chcacego nie ma nic trudnego a i ty możesz go
      odwiedzic tak na zmiane..jak Mahomet nie mógł dojśc do góry to góra do niego
      sama przyszła:)) Kuj żelazo puki gorące sam net to za mało by dwoje w zwiazku
      ocalało...
    • Gość: malwa Re: KIEDY PRZESZKADZA ODLEGŁOŚC...... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.08.05, 15:12
      witaj:-)
      120km to jak rzut beretem;-) moj maz jedzil do mnie przez rok 300km, a potem
      przez nastepny rok dzielilo nas 1000km (wtedy juz nie jezdzil), a potem to juz
      bylo coraz blizej i blizej, az sie pobralismy i zamieszkalismy razem. A cala ta
      historia zaczela sie kiedy mialam dokladnie 19lat, tak jak Ty. Najwazniejsze sa
      uczucia. Jak sa silne i prawdziwe, to z czasem odleglosci maleja:-)
      Czego Ci zycze:-)
    • Gość: Dużo starszy Nie ma złej drogi do swej niebogi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 09:34
      Jak naprawdę cię pragnie i kocha - będzie przyjeżdżał co tydzień. Jeśli ty jego
      kochasz - zorganizujesz pieniądze na bilet i pojedziesz do niego już dziś
      na "pożegnanie wakacji". Benzynka teraz droga, ale za parę stów można kupić
      Malucha albo Trabanta "na chodzie" i przyjechać do lubej. Nawet jak macie dla
      siebie tyklo dobę, to po podróży w obie strony zostanie wam... 20 godzin dla
      siebie. Nie dołuj się, lumena, walcz o swoją miłość i działaj. Mów mu, że jest
      radością twego życia. Nie wstydź się swego uczucia. Bedzie pięęęęęknie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka