Dodaj do ulubionych

Już nie wiem co robić

02.03.06, 14:10
Jestem na granicy załamania nerwowego crying(
Znowu sie pokłóciliśmy - o pierdołę (nocowało u nas 2 kumpli, a on o 9 rano
mnie obudził i zaczął sarkać, że to moja wina że jest bałagan - mam o 2 w
nocy sprzątać ze stołu butelki po coli kumpli?!). Zaczął krzyczeć, że nic dla
niego nie robię, że mu nie pomagam, że go nie kocham...
Zdenerwowana powiedziałam, że może do siebie nie poasujemy...
A on - to się wynieś!
Rozpłakałam się, a on, że nikt by ze mną nie wytrzymał... że jestem do
niczego... i inne takie... po czym wyszedł trzaskając drzwiami, żebym nie
udawała że ryczę, bo go to nie wzrusza...

Płaczę teraz jak niemowlę, i nie mogę przestać...

Już nie wiem co mam zrobić żeby był zadowolony... ja potrzebuję, do cholery,
czułości, odrobiny ciepła, a on... ja wiem, jest przemęczony, wczoraj znów
było spotkanie z prawnikiem tych bandytów... nie umie się już do mnie
uśmiechać...

Byliśmy w sobie tacy zakochani, bylismy jednym ciałem, jednym umysłem... gdy
rok temu zaczęła sie trząść ziemia byłam przy nim... to ja musiałam
przekonywać ludzi, by nam pomogli z firmą... to ja wydzwaniam po ludziach,
gdy coś zawalają, ja muszę się drzeć na współpracowników, którzy zachowują
się jak święte krowy...

Czuję się jak smieć, kopnął mnie jak nigdy...

Ja wiem, jestem nerwowa, życie mnie skopało, nie uporałam sie ze wszystkimi
problemami z przeszłości. Ale jestem człowiekiem! Kocham go! Robię tyle, ile
zdołam!!

Już nie wiem co robić... mam ochotę trzasnąć drzwiami i nie wrócić...
Obserwuj wątek
    • vandikia Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:12
      nie wiem co bym zrobila na Twoim miejscu, przykro mi.
    • kasitza Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:14
      wynies sie i zacznij swoje wlasne zycie.
      pisze z doswiadczenia.
      • istna Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:20
        Eno nie no. Stend baj jor men i te sprawy. Facet ma problemy poważne, nie można
        go rzucać dlatego, że nie potrafi być w nieszczęściu równie milusi, co w
        szczęściu. Przecież oni ile są ze sobą, rok? Półtora? Pierwsze kłótnie i dowidzenia?
        Rejczel, do ciebie się zwracam, mną też by trzęsło, też jestem emocjonalna
        bardzo, ale chyba trzebaby jeszcze zagryźć zęby i dać temu szansę, nie?
        • dzikoozka Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:28
          No włąśnie Istna, dopiero rok a juz tak z buta ją traktuje? To co będzie potem?
          • istna Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:33
            No a ty jak jesteś permanentnie podkurwiona przez przeciwności życiowe to jesteś
            taka do rany przyłóż?
            Nie uważam, że powinno się wszystko znosić cierpliwie. Jestem przeczulona na
            punkcie toksyczności związków. Ale z drugiej strony nie można tak po prostu
            rzucać wszystkiego w cholerę przy pierwszych przeciwnościach. Ludzie przeżywaja
            kryzysy w związkach, a potem czasami wraca dobry czas. Jeżeli zła sytuacja sie
            przeciąga, no o trudno, trzeba wiać.
            • kasitza Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:46
              ja mam wrazenie, ze Rahela dziala pod bardzo duza presja psychiczna - ze ona go
              kocha, on ja tlamsi, ona sie tym bardziej stara ile on ja tlamsi - tu nie
              mazadnej rownosci.
              jesli jednak zbalansuja swoj zwiazek przez to, ze on bedzie musial przejac
              odpowiedzialnosc za siebie i swoje mieszkanie, bo ona bedzie gdzie indziej,
              sytuacja zmieni sie. w tej sytuacji moze sprawdzic, czy facet ja kocha
              naprawde, czy tylko do tej pory z nia zyje, bo rachela zbiera po nim flaszki ze
              stolu.
              jesli ja rzeczywiscie kocha, to poczuje jaki komfort mial w domu z nia i
              doceni. jesli mu przeszlo, to tym lepiej dla racheli bedzie jak najszybciej dac
              sobie z nim spokoj. wychodze z zalozenia ze on ja kocha, ale ze chlop, to moze
              jeszcze glupi i nie wie, gdzie sa priorytety.
              • istna Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:53
                Może racja. Ale nie mam pewności czy do szczęśliwego związku jest potrzebna
                równowaga, cokolwiek by to znaczyło. Myślę, że może są też inne "modele". Tylko
                mnie martwi taka współczesna "moda", że jak coś się źle układa, to zaraz bierz
                kobieto nogi za pas i nie zawracaj sobie głowy. W drugą stronę też źle, ale jest
                chyba jakiś złoty środek... i to w dodatku w każdym przypadku gdzie indziejsmile
                Eh, taka mundra jestem, ale co bym sama zrobiła w takiej sytuacji to nie wiem.
                Co za szczęście, że istny jest doskonaływink
                • lena_zet Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 14:59
                  też tak życie pojmuję
                  • istna Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 15:13
                    A to cieszę się, że nie tylko ja jestem taka niedzisiejszasmile
                    • pietrek666 Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 15:40
                      istna napisała:

                      > A to cieszę się, że nie tylko ja jestem taka niedzisiejszasmile

                      I ja! I ja! I ja!!!

                      Wchodzi przystojny macho-cowboy do saloon'u staje przy drzwiach i przymróżonymi
                      oczami taksuje kurewki stojące wzdłuż baru. Mija dłuższa chwila... Podnosi
                      palec wskazujący do góry... Kieruje go wskazując jedną z nich i mówi:
                      - Ty...
                      Pokazuje drugą i mówi:
                      - i Ty...
                      znowu mija chwila...
                      W tym momencie jedna mała, niezbyt ładna woła:
                      - I ja! I ja! I ja!!!
                      Cowboy się zastanawia i mówi:
                      -No dobra! I Ty. Wypierdalać!!!
                      • istna Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 15:46
                        Te, masz coś do małych kobiet??????
                        • pietrek666 Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 15:48
                          A co? Ile masz??? smile
                          • istna Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 15:56
                            158 (rano)tongue_outP
                            • pietrek666 Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 16:05
                              To luz!!! Mam tylko do tych poniżej 150. big_grinDD
                              wieczorem smirk
                              • kasitza Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 16:09
                                ufff, zmiescilam sie ale tak na ostatnim marginesie
                                • istna Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 16:11
                                  big_grinDDD
                                • pietrek666 Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 16:16
                                  Kasitza!!! Ty taki nasz osobisty Małysz jesteś? On też na początku sezonu jest
                                  o 1cm wyższy, niż na końcu i dzięki temu się łapie do wyższej kategorii big_grinDDDD
                                  • istna Re: istna, ja cię kocham normalnie 02.03.06, 16:19
                                    Cichaj, Małysz jest już niemodnysmile))
                                    • pietrek666 A przepraszam... Kto jest teraz trendy? 02.03.06, 16:23
                                      Sikora??? Bo ja ze sportów, to tylko papierosy próbowałem big_grinDD
                • kasitza Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:00
                  ja tez uwazam, ze nad zwiazkiem trzeba pracowac wbrew przeciwienstwom losu.
                  tyle tylko, ze jak sie patrze na poczynania rachelowego samca, to wydaje mi
                  sie, ze on nie wie czego chce od zycia. bo jesli mu sie nie powodzi w roznych
                  kwestiach, tym bardziej winien to cholubic, co ma dobrego.
                  chlopy sa takie, madra kobieta sie zrobilam, dzieki memu samcu, ktory tez mial
                  swoj okres.
            • dzikoozka Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:54
              zaciskałam zęby przez 10 lat "dla dobra zwiazku" i g.no z tego mam, sorry ale
              dzisiaj po pierwszych objawach rzuciłabym w cholere.
              • istna Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:59
                No 10 lat zęby zaciskać, to już przesadasmile
                • dzikoozka Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:02
                  No właśnie. Dlatego ja się wycofuję z tego....
    • dzikoozka Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:20
      NIE MA PRAWA NA CIEBIE KRZYCZEĆ. Nie ma prawa tak cie traktować. Nie zasługuje
      na Ciebie....Musisz myśleć o sobie i swoim dobru.
    • grogreg Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:30
      Po prostu sie wynies.
    • margie Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:34
      Glupia jestes. Jak mnie by chlop obudzil i cos baknal tylko, ze budrel po jego
      kolesiach, to bym mu powiedziala, nien podoba sie, z eburdel? To sprzatnij!!! I
      prosze niennie budzic, halasowaliscie, jestm niewyspana. I koniec!!! Wlazl ci
      na glowe, robilas co chcial, usuwalas pylki spod stop, to masz za swoje.
      • grogreg Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:43
        Czy my sie aby nie znamy wredna hieno?
        • margie Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:49
          smile)
    • baba_krk Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:34
      a może tak zrobić sobie trochę przerwy??? wyprowadzić się gdzieś na powiedzmy 2
      tyg. i zobaczyć czy zatęsknicie za sobą czy nie... czy zachowuje się tak ze
      względu, na stres w którym ostatnio żyje, czy po prostu uczucie z jego strony
      już wygasło...

      jeśli nie chesz przerwy to może spróbuj usiąść z nim i na spokojnie porozmawiać
      na czym polega problem i jakie wyjście widzicie... bo Kochana nie może być tak,
      że Ty przez niego cały czas ryczysz...

      aż się prosi, żeby napisać, żebyś go kopnęła w dupę, ale jeszcze się
      wstrzymam...
    • lena_zet Re: z chłopem się kłócisz? 02.03.06, 14:36
      bo jeśli tak, to powiem ci, że jestem wkurwiona i to nawet nie wiesz jak....ale
      nie chcę o tym pisać, dam sobie radę.Ostatnimi czasy to tyle się tego u mnie
      nazbierało, że mogłabym wydać książkę.A miało być tak pięknie.... sad
      • margie Re: z chłopem się kłócisz? 02.03.06, 14:43
        Bo jdyna recepta na szczescie w zwiazku jest: egoizm, wlasne zycie i
        nieprzejmowanie sie, in general. Brudno? Niech posptrzata, tez ma 2 rece. Nie
        ma co na siebie wlozyc? Pralka pusta stoi. Glodny? Zarcie w lodowce, niech se
        zrobi. Nudzi mu sie? Niech sie czyms zajmie, ja wychodze na wystawe, na ploty z
        kolezankami, do sklepu po ciuchy, cokolwiek. Niezaleznosc, dbanie o wlasne
        sprawy, rozwijanie wlasnych zainteresowan i dizleenie sie obowiazkami. To
        jedyna metoda, zeby nie dac sie zbutowac, i nie plakac jak odejdzie.
        • pietrek666 Re: z chłopem się kłócisz? 02.03.06, 14:45
          Margie, całe szczęście z małżą mamy całkowicie inne podejście do życia big_grinDD
        • mmagi wiesz ,jakos nie za bardzo tak do konca z tym 02.03.06, 14:46
          moge sie zgodzic,z drugiej strony to co to za zwiazek,zrób sa samsmile???
          jak by do mnie tak chłop mówił jak napisałas to bym go pogoniła,bo na huk by mi
          był by potrzebnysurprised?Tylko wyro???
          • margie Re: wiesz ,jakos nie za bardzo tak do konca z t 02.03.06, 14:55
            Oczywiscie, ze przejaskrawiam. Pzreciez mu tak nie mowie, ale on wie, ze tak
            zareaguje na zbyt daleko posunieta eskalacje zadan obslugi. Sam mnie tego
            zreszta nauczyl- jak mowil, glodny kjestem, a ja to moze ci cos zrobie
            odpowiadal, pzreciez mam 3 rece, potrafie chleb ukroic. Mamy podzielone
            obowiazki i duza uwage na problemy drugiej strony- cos nie pasuje, od razu
            mowimy, opowiadamy sobie wszytskie wazne rzeczy. Ale w zyciu by mi nie
            powiedzial, ze burdel, bo nie posprztaalam po imprezie z jego kolesiami. A
            rachel doprowadzila do sytuacji, z eon oczekuje ze ona zrobi, ugotuje i w
            dodatku karnie wyslucha pretensji. Ja z przjemnoscia ugotuje, teraz, jak go nie
            ma upralam mu wszytsko, poskladalam nawet skarpetki w pary, czego nigdy nie
            robilam!!! Szykuje tez jaks niespodxianke, jak wroci. Ale wiem, ze tobedzie
            radosc, swieto, a nie oboiwiazek.
        • lena_zet Re: to już nie o to chodzi 02.03.06, 15:01
          już mi takie sprawy zwisają, przysięgam.Brakuje mi traktowania mnie jak
          normalną babę, za którą rośnie dupa, przed którą są dwa cycki, która może być
          dla ciebie wszystkich, ale musi wiedzieć że ma po co.
      • mmagi Re: z chłopem się kłócisz? 02.03.06, 14:43
        i bedzie Lenus pieknie,macie kryzys,jak bedziecie chcieli oboje to przeminiesmile)
    • mmagi a moze do psychologa bys poszła:-))?jak sie 02.03.06, 14:40
      uporasz z przeszłoscia to moze bedzie Ci łatwej zyc w terazniejszosci i
      przyszłoścismile,moze na pewne sprawy inaczej spojrzysz,nie jestem pewna co do
      słusznosci bycia jednym ciałem i umysłemsmile
      • margie Re: a moze do psychologa bys poszła:-))?jak sie 02.03.06, 14:48
        No, to na pewno. Moj chlop od poniedzialku pracuje poza miastem i tam nocuje.
        Zebym pekla, nie zadzwonie do niego. On tez ma telefon. Z psem wychodzimy na
        zmiane. Chcialam pojechac do Mamy na weekend- pojechalam, zostawilam mu psa i
        co mnie obchodzi, ze on pracuje? Trudno. Ja gotuje, on zmywa, sam sobie pierze,
        prasuje, ja spzratam lazienke, on odkurza. I do rany przylozsmile Boli go glowa?
        to wez proszek i pzrestan marudzic. Malo tego- jak wychodze i chce sie napic,
        to nie zawiezie i przywizie, chocby o 3 w nocy!!!!
        • mmagi tego to nie rozumiem dlaczego masz nie zadzwonic? 02.03.06, 14:50
          • margie Re: tego to nie rozumiem dlaczego masz nie zadzwo 02.03.06, 14:59
            Bo ja wiem, ze jak pracuje, to nie ma glowy na gadanie. I moge mu przeszkadzac,
            cos warknie, bedzie awantura. A tak, bedzie wolny, sam zadzwonismile) To tak
            apropos tych telefonow rachel...
            • mmagi Re: tego to nie rozumiem dlaczego masz nie zadzwo 02.03.06, 15:11
              aaa niesmile co do jej telefonów to juz głos zabrałamsmile)
    • six_a Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:45
      no, ja też nie wiem co robić, ale jest spora szansa, że to nie Ty jesteś
      psychiczna.
      sad
      • mmagi Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:48
        on tez nie,maja po prostu duuuze kłopoty innego typu i nie radza sobie z nimi i
        na dodatek je przenosza na pozycie "małzemskie",frustracje,nerwy itpsmile))
        • six_a Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:53
          tylko że oni małżeństwem nie są, więc powtarzanie "to się wynieś" ciut za
          dosłownie wygląda.
    • roman_tyczka Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:49
      minelo zauroczenie i sie okazalo,ze poza nim nie bylo nic wiecej. czego mozna
      sie spodziewac po facecie z odzysku?
    • roman_tyczka i przestan go ciagle tlumaczyc!!! 02.03.06, 14:51
      kazdy ma nerwowe zycie. takie czasy.ale to nie znaczy,ze masz byc dla niego
      workiem treningowym, na ktorym odreagowuje. a co to wogole za nocowanie kumpli?
      ja juz 17 lat temu pozbylam sie kumpli mojego meza.
    • rachela180 Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:54
      Powinnam się wziąć w garść... przestać chodzić smutna od ściany do sciany...
      przestać gryźć palce ze zdenerwowania, gdy on ma kłopoty...
      Nie chodzi mi o seks, wiem, że teraz nerwy mu nie pozwalają na bliskość, mi
      zresztą też nie tongue_out ale nie mogę dłużej wytrzymać tej atmosfery...

      W środku ciągle jestem malutką dziewczynką, ona ze mnie wyłazi, gdy jest mi
      bardzo, bardzo źle... a on mnie dziś potraktował, jakby się mną brzydził...
      powiedział, że ze wstrętem wraca do domu... boję się, tak bardzo się boję...
      nie chcę go stracić!!!!!!!!!!!!!
      • pietrek666 Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:57
        rachela180 napisała:

        > powiedział, że ze wstrętem wraca do domu...

        Cofam wszystko co napisałem!!! Po tym, to sam bym mu wpierdol spuścił!!!!!!!!!!!
        • rachela180 Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 14:59
          Ale to moja wina, nie robię wszystkiego tak jak trzeba...
          • istna Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:00
            No weź nie pierdol.
            Będzie dobrze, albo wam razem, albo tobie samej. Tylko nie bierz winy całej na
            siebie, bo to na pewno nie pomoże.
          • pietrek666 Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:01
            rachela180 napisała:

            > Ale to moja wina, nie robię wszystkiego tak jak trzeba...

            "To moja wina, że ojciec pił, a matka była dziwką..."
            Rachelka nie przesadzaj!!! Co jak, co!!!
            • rachela180 Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:04
              crying((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

              To co mam zrobić? Zostawić go? Nie mogę.
              • margie Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:07
                Nie zostawiaj. Ale zajmij sie soba!!! Idz do psychologa, rozpracuj te problemy.
                Wyjdz z domu gdzies. I koniecznie z nim porozmawiaj, na spokojnie, moze
                zaproponuj, zebyscie sie na 2 tygodnie rozstali, przemysleli?
              • pietrek666 Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:34
                Qrna, aż się boję cokolwiek napisać :[
                Nie było mnie na forum pół roku i straciłem kontakt z Twoją historią. Nawet nie
                chcę się wgłębiać, bo w tej sytuacji to włażenie z butami. Jakbym chciał, to
                bym se poszukał w archiwum i prześledził. Ale nie kce.
                Pół roku temu traciliście pracę. Wydawnictwo jako tako działało, ale między
                Wami była miód-malina.
                My z Miśką znamy się już... (ile to będzie?) ponad 11 lat i wiemy, na ile każde
                z nas może sobie pozwolić. Owszem zdarzają się wpadki, ale znamy sposobu
                wyjścia z impasu. Wiemy, że możemy na siebie liczyć w trudnych chwilach.
                Z drugiej strony żadne z nas nie stara się być pasożytem dla drugiego. Czasami
                to aż mnie wqurwia jak Miśka "odwala japoneczkę", tym bardziej ostatnio kiedy
                jestem na "chory". Rozumiem, że pomagała mi, kiedy od lipca do września byłem w
                gipsie i potem, jak w listopadzie i grudniu leżałem po operacji i ruszałem się
                z trudem. Ale teraz to ogniem i mieciem wypalam takie nawyki.
                Bywały gorsze i lepsze czasy między nami, ale nigdy nie posunąłbym się do
                takiego jej potraktowania.
          • margie Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:03
            Idiotka. Za DUZO robisz, i to jest najwiekszy problem!!!!
          • six_a Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:07
            trafił sadysta na masochistkę, no może nie dosłownie, ale coś w tym jest.

            co jest dla mnie dziwne, to to, że facet nie chce seksu uprawiać. nie żebym
            chciała krakać, ale dobrze to nie wróży.

            rachelka, masz dokąd iść, idź. jak kocha, to rozłąkę wytrzyma, a jak nie, to
            lepiej nie ciągnąć bajzlu.
            • kasitza Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:13
              amen, sixa.
        • margie Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:02
          a propos twojej odpowiedzi: oczywiscie, ze sa model partnersie dzialajace
          inaczej i nie oznacza to, ze to zle. Ja juz taka jedna schize przeszlam,
          usuwanie pylkow spodm stop, spelnanie wszytskich pragnien, zwolnienie ze
          wszytskich obiwiazkow, znoszenie impertynecji.... We wszytskim musi byc
          rownowaga, jakas tam. Nawet jeslli jej nie ma, ale obie strony sa zachwycone
          takim stanem rzeczy, to luzsmile)
          • pietrek666 Schizmom mówimy kategoryczne NIE!!! :DDD 02.03.06, 15:07

      • roman_tyczka mężczyzni wola silne kobiety 02.03.06, 15:22
        chyba sie poznal na Tobie, i stad taka reakcja.
    • vandikia rachela tylko sobie nie wmów, ze to Tyjestes ta zł 02.03.06, 15:11
      a! w kłótniach wina leży zwykle po środku. Tu dochodzą czynniki zewnętrzne, ale
      jeśli juz to on jest winny tego, że wyżywa się na Tobie!!!
      Przecież ma świadomosc, że go wspierasz i jesli nie umie w takiej sytuacji byc
      kochany to moze byc zrozumiale, ale nie powinien Ci ubliżać.
    • mmagi Rachela jak zostaniesz w tym zwiazku to zesrasz 02.03.06, 15:21
      sobie swoje zycie,wiecej nic nie mam do powiedzenia bo za bardzo widze siebie w
      poprzednim zwiazku jak Cie czytam a to mnie roztraja nerwowo,ale koszmar
      minoł,trwał "tylko" 7 lat i dobrze ze sie rozpadł,bo bym juz była w wariatkowesad
      i moze zastanów sie czy to jest miłość czy UZALEZNIENIE od drugiej osobysad
      • istna Hola hola... 02.03.06, 15:23
        Ile my się znamy i jak dobrze. Dyplomowany psychoterapeuta nie powiedziałby
        nikomu tak lekko "zerwij z nim".
        • roman_tyczka Re: Hola hola... 02.03.06, 15:25
          istna napisała:

          > Ile my się znamy i jak dobrze. Dyplomowany psychoterapeuta nie powiedziałby
          > nikomu tak lekko "zerwij z nim".

          ale to jest klasyczny zwiazek kata i ofiary.
          • istna Re: Hola hola... 02.03.06, 15:26
            No może tak a może nie.
        • mmagi ale ja moge bo mam wiedze nie ze szkoły:P 02.03.06, 15:26
          mnie mówił 4 latatongue_out,no nie dosłownie ale pokazujac wiele,czego nie chciałam
          zobaczyctongue_outPP
          • istna Re: ale ja moge bo mam wiedze nie ze szkoły:P 02.03.06, 15:28
            No a jak ci dentysta w zębach dłubał, to ty teraz chodzisz i ludziom dłubiesz,
            bo wiesz jak to jest?tongue_outPP
            • mmagi Re: ale ja moge bo mam wiedze nie ze szkoły:P 02.03.06, 15:29
              nie potrzebnie jestes złosliwa,szkoda ze nie przezłas tego sama to bys
              wiedziałasuspicious
              • istna Re: ale ja moge bo mam wiedze nie ze szkoły:P 02.03.06, 15:32
                Tia, sama przeżyłaś SWOJĄ sytuację nie Racheli, czy może się mylę?
            • mmagi Re: ale ja moge bo mam wiedze nie ze szkoły:P 02.03.06, 15:31
              istna napisała:

              > No a jak ci dentysta w zębach dłubał, to ty teraz chodzisz i ludziom dłubiesz,
              > bo wiesz jak to jest?tongue_outPP

              a piszac to własnie sie przyczepiłas
              • istna Re: ale ja moge bo mam wiedze nie ze szkoły:P 02.03.06, 15:33
                Bo mnie prowokujesztongue_outP
                No wybacz, chyba nie sądzisz, że osoba, która miała do czynienia z psychologiem
                ma tę sama wiedze, co psycholog?
                • mmagi Re: ale ja moge bo mam wiedze nie ze szkoły:P 02.03.06, 15:37
                  a napisałam taksurprised? cały czas jej doradzam zeby sie udała do jakiegos psychologa
                  po pomoc i to po pomoc dla siebie a nie dla zwiazku,bo na to bedzie czas jak
                  sie ze soba upora,moze to gdzies wyczytałas???
                  po za tym nie tylko ja napisałam zeby go zostawiła wiec opczep sie
                  • istna Re: ale ja moge bo mam wiedze nie ze szkoły:P 02.03.06, 15:41
                    Ha hasmile
                    No własnie dlatego, że nie tylko ty to napisałaś, dodałam to post scriptum
                    poniżej, że nie chodzi mi o czepianie się CIEBIEsmile)
                    A że radziłas psychologa, to zwracam honor, faktycznie.
                    Ok?
      • kasitza Re: Rachela jak zostaniesz w tym zwiazku to zesra 02.03.06, 15:23
        i z mmagi tez sie zgodze.
      • istna PS do mmagi 02.03.06, 15:24
        To nie to, że się akurat do ciebie personalnie znowu dopieprzam, tylko tak mi
        akurat teraz przyszło do głowysmile
        • roman_tyczka Re: PS do mmagi 02.03.06, 15:25
          istna napisała:

          > To nie to, że się akurat do ciebie personalnie znowu dopieprzam, tylko tak mi
          > akurat teraz przyszło do głowysmile
          ale sie jej boiszsmile
          • istna Re: PS do mmagi 02.03.06, 15:27
            A bo się pare razy do niej przyczepiałam a AKURAT TYM RAZEM nie o to mi chodziłosmile)
            • mmagi ja sie naprawde nie przejmuje zadnym Twoim czy inn 02.03.06, 15:30
              ym przyczepianiem,wiec daruj sobiesuspicious
              • istna Re: ja sie naprawde nie przejmuje zadnym Twoim cz 02.03.06, 15:34
                Ale jesteś, a ja akurat mam świetny humor i nie mam intencji być złosliwa, tylko
                sobie pogadać. A że mamy odmienne zdanie, to i rozmowa ma swoją temperaturę, a
                nie "tak mmagi, masz rację, zgadzam się w 100% amen"smile
                • mmagi Re: ja sie naprawde nie przejmuje zadnym Twoim cz 02.03.06, 15:39
                  wiec nie badz złosliwa i nie szydz ze ubzdurałam sobie za mam wiedze
                  psychologa,bo sama kiedys tam sie udałam na terapie.
        • mmagi ja nie psycholog,powtarzam Ci,takie dzwonienie do 02.03.06, 15:28
          chłopa co minute miałam opanowane do perfekcji i jak ja czytam, to miejscami
          widze siebie i totalne dnosmile)
          a Ty masz prawo do własnego zdaniasmile))
    • niedzwiedzica_sousie Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:51
      to ja dobijam do tych co mają kryzys w chacie! smile
      • dzikoozka Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:53
        qrwa mać... jakaś zaraza chyba.
        • niedzwiedzica_sousie Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 15:56
          niedzwiedzia grypa.... wink
          • pietrek666 Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 16:07
            To uważajcie na nisko przelatujące, dzikie koale. I proponuję chów pod
            kluczem smile
    • reniatoja Re: Już nie wiem co robić 02.03.06, 18:28
      Czesc Rachela. Napisze swoje zdanie, nie mam czasu przeczytac wszystkich
      wypowiedzi w tym watku. Wczoraj czytalam o cytowaniu kolezanki i uwazalam, ze
      przesadzasz, ze to nie byl powod do rozstania i tak dalej. Dzisiaj czytam to.
      Nadal nie chce powiedziec, ze nagle dziesiaj przebreala sie miarka i powinnas
      odejsc. Jednak z tych dwoch watkow wylania mi sie pewien niepokojacy obraz. Z
      dawnych czasow wiem, ze Twoj tzw. chłop jest duzo starsyz od ciebie, ty
      mlodziutka. Piszesz, ze starasz sie jak mozesz, zeby mu dogodzic, ze juz nie
      wiesz co masz robic. I w zyciu osobistym i zawodowym. Rozumiem, ze dajesz z
      siebie 150%. A on to docenia w ten sposob, ze kwituje wszystko stwierdzeniem,z
      e mu nie pomagasz. Zebys sie wynosila. Jestes od niego cholernie uzalezniona -
      widze, ze mieszkasz z nim, czyli u niego, ze masz net dzieki niemu, nie wiem co
      jeszcze masz dzieki niemu. Rowniez to wszytko z pewnoscia powoduje, ze on czuje
      sie super pewnie, przestal Cie szanowac. Zaczal Cie, również dzieki Tobie
      samej, traktowac z gory, wygląda na to, że pomiata Toba. I teraz jest pytanie:
      czy naprawde tego chcesz? A czy to sie zmieni? Czy to pojdzie w lepsza strone
      za rok, dwa piec? Gdy juz bedziecie miec slub i dzieci?

      Nie wiem. Nie znam Ciebie ani jego. Jeśli jesteś pewna, ze to chwilowy kryzys,
      to wybacz, walcz o Wasz związek. Ale jeśli sama widzisz, ze było tak pieknie, a
      zrobiło sie szaro buro i do dupy, to moze lepiej się uwolnic z tego, póki
      jeszcze jest czas... Zastanów się dobrze nad tym, bo szkoda zyc w nieudanym
      związku, jeśli mozęsz sobie jeszcze wszystko ułożyć od nowa, moze lepiej...
      Życzę Ci powodzenia i słusznej decyzji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka