dzikoozka 30.05.06, 09:45 kto czuje sie na tyle doświadczony i na siłach aby dać mi radę w kwestii wychowania dziecięcia? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
reniatoja Re: Czy jest tu ktoś 30.05.06, 09:49 my tu wszystkie matki, tak ze wspolnie cos uradzimy, nie bój nic. W czem rzecz? Odpowiedz Link
dzikoozka Dobra zapodaję 30.05.06, 09:54 Problem polega na tym, ze moje dziecko generalnie przy mnie marudzi. Przy ojcu nie, a przy mnie i owszem robi sie taki "mamisynkowaty" - jak mu się nie podoba - w ryk! Upiera sie rano, że to mama musi go odprowadzic do przedszkola. Ja nie mogę - no to w ryk...Jeśli juz ja go odprowadzam, to w przedszkolu cyrk, bo nie chce mnie puscić. Przy tacie jest grzeczny, przy mnie - beksa i robi z siebie "małą dzidzie'... normalnie nie mam siły. Wczoraj dwa razy wpadł w histerię (do spazmów), raz ze mu nie dałam wielkiego lizaka, dwa ze go wykapałam w wannie a nie pod prysznicem (upiera sie żeby włązić ze mna pod prysznic)... nie mam siły, bo spokojne tłumaczenie nie trafia. Dziecko dostaje histeri. Co ciekawe, podobne objawy ma młodsza córka mojej siostry, jak jest udziedków, złote dziecko, jak mama wraca z pracy - rozpieszczona i płacząca dziewczynka... Obie poswiecamy maluchom każdą wolną chwilę po powrocie z pracy. Obie mamy z dziećmi b. silny kontakt emocjonalny. Ale wygląda na to, ze za silny... Odpowiedz Link
lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 09:59 no właśnie-za silny kontakt emocjonalny.Najprościej byłoby oddalić od siebie dziecko, ale wiadomo, że łatwo powiedzieć a gorzej zrobić.Dzikoozka, ja proponuję więcej konsekwencji, nie ustępować jak się za bardzo upiera- oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.Nie można nie ustępować argumentując "bo nie"-wykluczone.Jak są spazmy, płacz i w ogóle to się obrażaj.Moja córka też próbowała tej metody, ale konsekwentnie odpowiadałam, że nie pasuje mi rozhisteryzowane dziecko, odchodziłam i się obrażałam.Może spróbujesz tej metody? Odpowiedz Link
dzikoozka Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:08 Lenka próbuję tej metody - mówie ze nie chcę słuchać wrzasku i wychodzę, leci za mną i kopie w zamkniete drzwi.... Wczoraj po kąpieli wyszłam z łazienki wściekła i skończył go myć małż. Odpowiedz Link
lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:11 hmm, klapsa dać nie ma co, bo odpłaci tym samym, coś mi się widzi.Ale za to kopanie po drzwiach to wyszłabym, skrzyżowałabym mu ręce, przytrzymała nogi żeby go unieruchomić i czekała do uspokojenia chociażby miało trwać pół godziny- tak żeby opadł z sił.Po uspokojeniu zostawiłabym go w przedpokoju i poszła zamknęła się u siebie.Aha i nie dopuściła go do przytulania w ten dzień dopóki nie przeprosi i nie obieca poprawy. Odpowiedz Link
reniatoja Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:23 Mam dwa pomysły - jeden karalny, ale mimo wszystko powiem: ja bym dała w dupe. W tym konkretnym momencie, gdy histeria siega zenitu i nic juz nie działa. Drugi (nie wykluczajacy pierwszego, wrecz przeciwnie): Kiedy sytuacja dujdzie do równowagi, wszyscy sie uspokoją, aczkolwiek nie w bardzo odległej przyszłości od incydentu, sprawa musi wciaż być swieza, trzeba porozmawiac. W przypadku porannej akcji z odprowadzaniem do przedszkola - moze to byc np droga powrotna lub wkrótce po rpsyjsciu do domu. W kazdym razie nie za dwa dni czy tyudzien, rozumiesz. Na spokojnie wytłumaczyc dziecku że w życiu obowiazauja pewne reguły, że muszą ich przestrzegać i dorosli i dzieci, że czasem dziecko ma racje i mama zrobi to co ono mówi, a czesm rodzic ma racje i dziecko musi ustąpić. Tłumaczyć tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Dialog, nawet z tak małym dieckiem (domyślam sie, ze ok 3 lat) jest mozliwy, trzeba mu dać szansę zaproponowania własnych rozwiązań tych trudnych sytuacji, które były w ciągu dnia i umówić się na jakieś zasady dotyczące przyszłosci. I w odpowiednim momencie, kiedy zaczyna się następna akcja - spróbować wrócić do tej rozmowy, przypomnieć dziecku co zostało ustalone i spróbowac to wyegzekwować. Warto tez wprowadzić moze jakiś system nagród i kar, jakąś np tablicę z czerwonymi i czarnymi serduszkami, to mobilizuje dzieci. I trzeba tez docenic i przede wszystkim dostrzec każde dobre, grzeczne zachowanie, chwalic i tłumaczyc dlaczego było to dobre i ucieszyło mamę. Przede wszystkim diecko musi wiedziec, rozumiec, dlaczego jego żądania nie mogą być zawsze spełnione, co w nich jest złego, - trzeba mu to tłumaczyć, nawet za każdym razem po każdej "akcji" - tak mi się wydaje. Mój mąż całe zycie wszystko cierpliwie Justynie zawsze tłumaczył, nieraz godzinę trwało, zanim wyszli z pokoju, ja nie miałam tyle cierpliwosci, on ją zawsze traktował jak partnera do rozmowy i to naprawde skutkowało, od najmłodszych lat. Odpowiedz Link
sagis Trzeba było wcześniej postawić granice. 30.05.06, 10:37 dzikoozka napisała: > Lenka próbuję tej metody - mówie ze nie chcę słuchać wrzasku i wychodzę, leci > za mną i kopie w zamkniete drzwi.... Wczoraj po kąpieli wyszłam z łazienki > wściekła i skończył go myć małż. ------------------- W ten sposób robisz tak, jak Tobie robiono. Nie szanujesz uczuć i emocji swojego dziecka. Uczysz też, że ono samo nie będzie kiedyś ich szanować ich i będzie bać się je normalnie okazywać. Czyli będzie podjazdowa jazda, podobnie jak same robicie. Zacznij normalnie stawiać granice. Dziecko samo w ten sposób prosi, aby pokazać mu, co wolno, a co nie. Jeśli nie umiesz tego, to poproś o radę psychologa(czy pedagoga), a nie pytaj się kobiet, które te same błędy popełniają ze swoimi dziećmi. Nie można dziecku mówić nie, bo nie. Albo, że nas to wkurza. Dziecko w pewnym wieku trzeba wypuścić na pewną wolność. Mówi się o wieku ok.4 lat. Emocjonalne i zależne Raki pewnie mają z tym największy problem oprócz troskliwych i opiekuńczych kobiet-Rybek. Niektórzy ludzie potrzebują więcej bliskości, ale czy to jest dobre dla dzieci? To jest Wasza potrzeba bliskości i opiekowania się kimś. Dlaczego swojemu ojcu nie robi takich rzeczy? Mężczyźni nie są wylewni w okazywaniu uczuć i zachowują pewien emocjonalny dystans. Wyznaczają swoje granice. Nie reagują od razu na płacz dziecka i ono wiem, że nic tym nie zdziała. A, troskliwa matka od razu biegnie na pomoc. Można od niego nauczyć się większej asertywności. Odpowiedz Link
lena_zet Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:38 kiedy miała stawiać granice?przecież dzikoozka ma małe dziecko i dopiero teraz stawia się te granice, stąd jej pytania. Odpowiedz Link
alpepe Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:40 nie przejmuj się sagis, ona nie ma dziecka, to się spokojnie może wymądrzać. Odpowiedz Link
alpepe Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:44 ale ta sagis jest durna, własnie doczytałam te jej brednie o emocjonalności mężczyzn. Kurna, to mój mąż widocznie nie jest mężczyzną, skoro on małej w prawie wszystkim ustępuje, a jak jest gorąco, to woła mnie na pomoc, bym ja wyznaczyła grniacę. Ale zaraz sagis podłoży sobie kliszę "córusia tatusia" i znów będzie happy, aczkolwiek znów trafi jak kulą w płot, bo mój mąż po prostu zrobi wszystko, by uniknąć ryku. Odpowiedz Link
lena_zet Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:46 alpepe, ale wiesz-sagis tu wzięła pod uwagę kobietę pannę każdy znak zodiaku należy rozpatrywać w innych kategoriach, ot co! )) Odpowiedz Link
alpepe Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:49 Tak, co my byśmy zrobiły bez pomocnych kobiet-strzelców, takich jak sagis, która wprawdzie strzela jak kulą w płot, ale za to podnosi ciśnienie takim niskocieśnieniowcom, jak ja. Odpowiedz Link
lena_zet Re: sagis, co ty pieprzysz? 30.05.06, 10:52 kurde, mnie to ona śmieszy podejrzewam, że moją córkę też by śmieszyła ta pisanina hihi Odpowiedz Link
sagis Chyba nie tak małe. 30.05.06, 10:41 Skąd ta histeria? I nie w ten sposób rozmawia się z małym dzieckiem. Odpowiedz Link
lena_zet Re: Chyba nie tak małe. 30.05.06, 10:43 > I nie w ten sposób rozmawia się z małym dzieckiem. ciekawe jak ty będziesz rozmawiać z rozhisteryzowanym i kopiącym w drzwi dzieckiem, ech. Odpowiedz Link
alpepe Re: Chyba nie tak małe. 30.05.06, 10:46 nie będzie, ona nie zostanie matką, tylko wścibską wszystkowiedzącą ciotką, której nikt nie znosi. Odpowiedz Link
sagis Wiadomo powszechnie,że najłatwiej radzić komuś 30.05.06, 10:45 kiedy nie jest się związanym emocjonalnie z kimś. Dlatego trudno rodzicom zrozumieć pewne rzeczy. Zawsze rodzice myśleli, że są mądrzejsi od psychologów i pedagogów, którzy pracują z wieloma dziećmi i mają szeroką w tym wiedzę. Nie powinna pytać się matek, tylko właśnie ludzi, którzy w tym specjalizują się i mają dystans. Odpowiedz Link
alpepe Re: Wiadomo powszechnie,że najłatwiej radzić komu 30.05.06, 10:46 sagis, dystans, to ty masz, tyle, że rozumu za grosz. Odpowiedz Link
lena_zet Re: ble ble ble 30.05.06, 10:48 najgorsze, to słuchać psychologów i czytać brednie na temat wychowania dziecka.Każde dziecko jest inne i nie jednej jedynej metody na wychowanie całej populacji.Zresztą do kogo ja gadam Odpowiedz Link
sagis Re: Wiadomo powszechnie,że najłatwiej radzić komu 30.05.06, 10:55 Ja zawsze radzę się doświadczonych w danej kwestii ludzi i mających szeroką wiedzę. Ale, to dla mnie jedynym autorytetem jest wiedza i doświadczenie, aby nie popełniać czyiś błędów. A, później jest płacz i szukanie winy nie w sobie. Znam wiele takich mamuś. I rozmawia się o innych przypadkach. Same nie zdajecie sobie sprawy, jakie chodzą przypadki. Jak wiele mam przelewa swoje emocje na dzieci szkodząc im. Nawet jakieś swoje kompleksy i lęki mówiąc, że dziecko jest takie i ma taki problem. Straszne. Słuchając jakieś mamy nie wiadomo od razu, gdzie jest prawdziwy problem. Może na dziecku odbija się napięta sytuacja w domu i dlatego tak ono szuka bliskiego kontaktu z mamą? Wiem, jak zrywał się z płaczem 2-3 letni syn mojej znajomej, kiedy ona wystawiła walizki swojemu mężowi. Niby dziecko nie było świadkiem wszystkiego, ale odbierało emocje matki i bało się, że ona je zostawi. Odpowiedz Link
alpepe Re: alpepe, tniemy? :)))))))) nt 30.05.06, 11:03 Ja bym nie cięła,wiem, że dzikusce może być przykro, ale zawsze to inne spojrzenie. Aczkolwiek flaki mi się przewracają od truizmów sagis. Odpowiedz Link
raduch Re: Wiadomo powszechnie,że najłatwiej radzić komu 30.05.06, 11:05 Wiesz, te stwierdzenia same w sobie to nawet słuszne. Tylko co z tego, jak bezuzyteczne. Wybacz, ale w sposobie w jaki piszesz jest coś, co nawet mnie drażni. Odpowiedz Link
dzikoozka Re: Trzeba było wcześniej postawić granice. 30.05.06, 11:04 Moje dziecko ma 3 lata i 5 mcy, wiec nie rozumiem za bardzo, kiedy wczesniej? To po poerwsze, po drugie nikt mi czegoś takiego nie robił, po trzecie w jaki sposób nie szanuję??? Odpowiedz Link
lena_zet Re: Trzeba było wcześniej postawić granice. 30.05.06, 11:04 dzikoozka napisała: > Moje dziecko ma 3 lata i 5 mcy, wiec nie rozumiem za bardzo, kiedy wczesniej? > To po poerwsze, po drugie nikt mi czegoś takiego nie robił, po trzecie w jaki > sposób nie szanuję??? kochana, teraz głęboki wdech, głeboki wydech i pamiętaj-to sagisowa pisała )) Odpowiedz Link
alpepe Re: Trzeba było wcześniej postawić granice. 30.05.06, 11:07 dzikuska, nie nerwujsja. Sagis napisała tylko jeden mądry post, ten, który Lenka chciałaby wyciąć, chyba. Poczytaj na spokojnie cały wątek w wolnej chwili. Głowę będziesz miała wielką od tych wszystkich porad, ale może coś ci się wyklaruje. Odpowiedz Link
marta.uparta raz to napiszę - jaka sagis jest durna... 30.05.06, 18:05 ... ok, rozumiem te wynurzenia o emocjach, stawianiu granic itp, typowa gadka pedagoga. Ale jak ktoś mi w to miesza horoskopy i znaki zodiaku to po prostu ręce opadają. Ciemnogród i zabobon. I nie mów mi, że porad takich udzielasz zawodowo. Odpowiedz Link
alpepe Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:01 Mam dizecko w wieku twojego, to piszę. Jest tylko jedna rada, ustępowanie od czasu do czasu, tzn. chce tego lizaka, to trudno od jednego zęby nie ucierpią. Natomiast całe inne mazgajstwo typu, ryki w przedszkolu, bo wykąpałaś go inaczej niż chciał, pomijać milczeniem. Moja nie raz lubi być verwoehnt i ja jej to goenne,ale wychodzę z siebie, jak mi ryczy bez powodu, wtedy po prostu ignoruję jej gorzkie płacze lub odsyłam ją do jej pokoju, bo mówię, że nie muszę wysłuchiwać jej płaczy. Najważniejsze to konsekwencja, mówisz: dziś cię nie zaprowadzę do przedszkola i choćby dziecko miało się zesrać z ryku, to do przedszkola porowadzi je tata. I jeszcze jedno, daj mu robić z siebie mała dzidzię, jeszcze jest mały. Odpowiedz Link
dzikoozka Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:07 właśnie próbowałam tego. Spokojnie mówię mu, że nie chcę słuchać i wychodzę. To leci za mną i krzyczy ze właśnie... on chce płakać, będzie płąkać i lubi płakac, a ja mam go słuchać )) Oczywiście z tym lizakiem to było tak: leży sobie w szafie 30 cm lizak, którego sobie zażyczył... wiadomo jakby był efekt - wszystkow chalupie w cukrze, więc ułamałam mu kawałek i oczywiście ryk, bo on chciał CAŁEGO! A do przedszkola i tak prowadzi go tata, bo zeranie sie to małe piwo, ja się po prostu czasowo bym nie wyrobiła do roboty. Odpowiedz Link
alpepe Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:12 No i trudno, jak będzie miał 10 lat, to mu przejdzie. Moja córka jest lepsza, ma pretensje, że nie wiem, co ona sobie myślała. Wkurzało mnie to, ale gdzieś przeczytałam, że małe dzieci myślą, że my znamy ich myśli, więc to stąd te nieporozumienia. Czasem mówię dziecku mocno i dobitnie: Pauli, nie powiedziałaś mi tego, a mama nie wie, co myślisz, dopóki nie otworzysz buzi i nie powiesz. Generalnie tylko ignorowanie ryku pomaga, no, jak jeszcze niepedagogicznie mówię, że dam jej w tyłek, jak będzie robić cyrki dalej, bo wtedy będę wiedziała, że płacze, bo ją boli pupa. Odpowiedz Link
raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:21 dzikoozka napisała: > leci za mną i krzyczy ze właśnie... on chce płakać, będzie płąkać i lubi > płakac, a ja mam go słuchać )) O, jakbym swojego słyszał. "Płaczę bo lubię płakać!" Wtedy mówimy mu, że jak płacze i mówi, to nic nie rozumiemy. Skutkuje. > ułamałam mu kawałek i oczywiście ryk, bo on chciał CAŁEGO! Znamy, znamy. )) Dzieci w tym wieku ni w ząb nie łapią związku przyczynowo - skutkowego. Zanim mu ułamiesz, musisz spytać w jakiej postaci chce go dostać. Inaczej się może obrazić o cokolwiek, co Tobie by do głowy nie przyszło. To jest normalne. I awantura gotowa. I mama, nie gadaj że więź emocjonalna jest za silna. Nie może być za silna. Odpowiedz Link
aguszak Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:24 raduch napisał: > I mama, nie gadaj że więź emocjonalna jest za silna. Nie może być za silna. :- też się z tym zgadzam, bo niby jak dawkować miłość? może tylko pozwolić na więcej samodzielności i postarać się stwarzać takie sytuacje, kiedy sam maluch może dokonać wyboru, podjąć decyzję - może wtedy poczuje sie taki "dorosły" i skończą się zagrania "na niemowlaka"? Odpowiedz Link
raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:27 aguszak napisała: > raduch napisał: > > > I mama, nie gadaj że więź emocjonalna jest za silna. Nie może być za siln > a. :- > > też się z tym zgadzam, bo niby jak dawkować miłość? No, pogubiło się biedactwo. > może tylko pozwolić na więcej samodzielności i postarać się stwarzać takie > sytuacje, kiedy sam maluch może dokonać wyboru, podjąć decyzję - może wtedy > poczuje sie taki "dorosły" i skończą się zagrania "na niemowlaka"? > O właśnie. Trzeba lekko zamanipulować, zeby niby sam wybrał, a zrobił o co prosisz. Autentyk sprzed paru dni, ja: -Podnieś samochód i odłóż na półkę. - Nie podniosę. - Podnieś, bo ja podniosę. I w tym momencie młody odłożył elegancko autko na półkę, zadowolony z siebie. :- ) Odpowiedz Link
lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:30 > O właśnie. Trzeba lekko zamanipulować, zeby niby sam wybrał, a zrobił o co > prosisz. Autentyk sprzed paru dni, ja: > -Podnieś samochód i odłóż na półkę. > - Nie podniosę. > - Podnieś, bo ja podniosę. odpowiedź mojego dziecka brzmiałaby: -to podnieś.. za to wiem, że powiedziawszy "córcia, bardzo proszę-podnieś to auto z ziemi i odstaw na miejsce, dobrze?" zaskutkowałoby. Odpowiedz Link
aguszak Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:34 dobry sposób na własne dziecko nie jest zły grunt to znać nasze potomkowie na tyle dobrze, żeby sobie jakoś dawać radę Odpowiedz Link
lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:36 no ale czasem mam ochotę powiedzieć "kurwa, znowu burdel?podnieś te pieprzone zabawki i podostawiaj w cholerę na swoje miejce, słyszysz???????" Odpowiedz Link
raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:35 lena_zet napisała: > odpowiedź mojego dziecka brzmiałaby: > -to podnieś.. Reakcja moja by była - ale położe tak wysoko że więcej nie sięgniesz. > za to wiem, że powiedziawszy "córcia, bardzo proszę-podnieś to auto z ziemi i > odstaw na miejsce, dobrze?" zaskutkowałoby. O, jaka grzeczniutka. To po mamie? Odpowiedz Link
lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:37 to by mi odpowiedziała: - tak nie lubię tej zabawki... > O, jaka grzeczniutka. To po mamie? mimo wszystko dla niej jestem super grzeczną mamą ) Odpowiedz Link
raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:44 Jasne, że każde dziecię jest inne. W każdym razie idzie o to, że jeszcze sporo czasu minie nim młode będą od nas bystrzejsze. No. Odpowiedz Link
lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:49 no pewnie, że tak! chociaż moja andzia to już mnie czasami z nóg zwala Odpowiedz Link
raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:55 lena_zet napisała: > no pewnie, że tak! chociaż moja andzia to już mnie czasami z nóg zwala Martwi Cię to? ))) Odpowiedz Link
lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:59 nie ukrywam, że troszkę mnie martwi to, że zawsze rozmawiałam z nią jak z dorosłym człowiekiem, wszystko to co chciałam osiągnąć odpowiednio argumentowałam.Teraz to ona potrafi tak coś zargumentować, że chociażby nie wiem co to przegrywam. Odpowiedz Link
lena_zet Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 11:06 bóg zapłać dobry człowieku, trochę za dużo na głowie chyba mam i nie daję rady z własnym dzieckiem, które bądź co bądź nie ma już czterech latek muszę się wziąć w garść, bo pewnego dnia obudzę się z ręką w nocniku. Odpowiedz Link
raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 11:09 A, to co innego, przepraszam. Póki Andzia jeszcze rozmawia, zamiast po prostu robić co zechce, to nie jest źle. Odpowiedz Link
aguszak Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:45 raduch napisał: > lena_zet napisała: > > > odpowiedź mojego dziecka brzmiałaby: > > -to podnieś.. > > Reakcja moja by była > - ale położe tak wysoko że więcej nie sięgniesz. wiedziałam, że w tym jest jakiś haczyk Twój urwipołeć napewno też o tym wie i dlatego sam woli podnieść Odpowiedz Link
raduch Re: Dobra zapodaję 30.05.06, 10:50 aguszak napisała: > wiedziałam, że w tym jest jakiś haczyk > Twój urwipołeć napewno też o tym wie i dlatego sam woli podnieść > Taka _by_była. Nigdy do takiej sytuacji nie doszło. Odpowiedz Link
aguszak dobra, przeczytałam wyżej... 30.05.06, 10:20 ... ale nie umiem Ci doradzić czegoś mądrego, bo ma dopiero świeże doświadczenia z półtoraroczniakiem, który też swoje różki już pokazuje (podobno zaczyna się bunt dwulatka). Na tym etapie pomaga ignorancja złych zachowań (brak zainteresowania dla fochów powoduje, że dla malca nie jest to już metoda do zwrócenia na siebie uwagi) oraz holding, czyli przytrzymywanie w chwilach histerii totalnej. Przyznaję, że jest to wyczerpujące psychicznie, ale mam nadzieję, że mu jakoś minie Odpowiedz Link
six_a Re: match and mix 30.05.06, 10:53 znam dwa sposoby: a) przeczekać ze stoickim spokojem + ew. reakcja (podniesienie głosu) na najbardziej drastyczne przypadki typu kopanie w drzwi) b) odwrócić uwagę: dokończymy szybciutko mycie i idziemy czytać ulubioną bajeczkę (czy coś w tym stylu) - dylemat prysznic czy wanna zniknie przyćmiony obietnicą. przebywasz z dzieckiem więcej, więc dzieciak na więcej sobie pozwala, ale też znasz dziecko lepiej, więc wiesz, jak je podejść, żeby zrezygnowało z chwilowego uporu - nie sugeruję przekupstwa )), tylko korzystanie z wiedzy o dziecku. moim zdaniem najgorszy sposób to obrazić się na dzieciaka i kazać mu przepraszać, robiąc cyrk z wywołaniem poczucia winy, koniecznością przepraszania itede (nie znaczy to oczywiście, że dzieciak ma mieć poczucie bezkarności - patrz niżej 'omówienie konfliktu'). gwarantuję Ci, że dziecko nie rozumie, jaki cel ma obrażenie się, nie będzie wiedziało, dlaczego jesteś obrażona, za co ma przepraszać i skutek będzie taki, że pewnie przeprosi, ale będzie miało do Ciebie żal. plus uczysz dziecko fatalnego odcinania się od sytuacji i kontaktu z innymi w sytuacjach konfliktu ---> z małego obrażalskiego wyrośnie dorosły strzelający focha o wszystko. renia ma rację: takie sytuacje wymagają przedyskutowania i to na gorąco (tzn. jak mały ochłonie Odpowiedz Link
dzikoozka Re: match and mix 30.05.06, 11:12 six_a napisała: > znam dwa sposoby: > a) przeczekać ze stoickim spokojem + ew. reakcja (podniesienie głosu) na > najbardziej drastyczne przypadki typu kopanie w drzwi) Było. Stoicki spokój, Efekt - ryk cały czas taki sam. > b) odwrócić uwagę: dokończymy szybciutko mycie i idziemy czytać ulubioną > bajeczkę (czy coś w tym stylu) - dylemat prysznic czy wanna zniknie przyćmiony - Było. Propopzycja poczytania nowego franklina. Efekt - jakby nie usłyszał. > obietnicą. > przebywasz z dzieckiem więcej, więc dzieciak na więcej sobie pozwala, ale też > znasz dziecko lepiej, więc wiesz, jak je podejść, żeby zrezygnowało z > chwilowego uporu - nie sugeruję przekupstwa )), tylko korzystanie z wiedzy o > dziecku. > > moim zdaniem najgorszy sposób to obrazić się na dzieciaka i kazać mu > przepraszać, robiąc cyrk z wywołaniem poczucia winy, koniecznością > przepraszania itede (nie znaczy to oczywiście, że dzieciak ma mieć poczucie > bezkarności - patrz niżej 'omówienie konfliktu'). gwarantuję Ci, że dziecko nie > > rozumie, jaki cel ma obrażenie się, nie będzie wiedziało, dlaczego jesteś > obrażona, za co ma przepraszać i skutek będzie taki, że pewnie przeprosi, ale > będzie miało do Ciebie żal. plus uczysz dziecko fatalnego odcinania się od > sytuacji i kontaktu z innymi w sytuacjach konfliktu ---> z małego obrażalsk > iego > wyrośnie dorosły strzelający focha o wszystko. Pewnie masz racje, niestety skończyło sie tak, ze ja żeby nie wybuchąć wyszłam z łązienki, małż dokończył mycia, ponosił go az się młody uspokoił, i kazał mu przyjść do mnie i przeprosić. Oczywiście usnęliśmy w zgodzie czytając Franklina. > renia ma rację: takie sytuacje wymagają przedyskutowania i to na gorąco (tzn. > jak mały ochłonie Dzisiaj jeszcze postaram sie porozmawiać. Tyle że mały (cfaniaczek) nie cierpi takich rozmów wychowawczych - zatyka mi buzię i mówi - nie mów mi tak brzydko ( sensie z naganą)! Normalnie ciezki charakter.... Odpowiedz Link
raduch Re: match and mix 30.05.06, 11:16 > Dzisiaj jeszcze postaram sie porozmawiać. Tyle że mały (cfaniaczek) nie cierpi > takich rozmów wychowawczych - zatyka mi buzię i mówi - nie mów mi tak brzydko ( > > sensie z naganą)! > Normalnie ciezki charakter.... To jeszcze raz ja, sorry. Kilkulatek po paru minutach nie będzie pamiętał o co poszło. Reaguj od razu, albo wcale. Odpowiedz Link
alpepe Re: match and mix 30.05.06, 11:19 właśnie, mówi się od razu, albo wcale. Jak to dobrze, że tylu rodziców prawie czterolatków na tym forum Odpowiedz Link
sagis Z drugiej strony są ludzie,którzy dziecku nie dają 30.05.06, 15:53 wystarczającej miłości i bliskości. Każde dziecko ma inne potrzeby i jeśli rodzice są emocjonalnie chłodni, to mogą również wyrządzić dziecku dużą krzywdę, które potrzebuje ich miłości i bliskości. Nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. A, trzeba zawsze najpierw zastanowić się dlaczego i czego potrzebuje dziecko? Tutaj, jeśli dziecko chce iść nawet pod prysznic z mamą, to faktycznie trzeba spokojnie i powoli dziecku odcinać "pępowinę". Ale, zawsze trzeba zastanowić się, czy to my przypadkiem nie mamy jakieś problemy i mamy za mało cierpliwości dla dziecka? Rodzice brutalnie dziecko odrzucają, a dziecko przeżywa traumę, która zostawi swoje piętno do końca jego życia. Bo, jeśli nam coś jest niewygodne, to nie znaczy, że to jest dobre dla dziecka. Chciałabym być taka mądra wobec własnych dzieci, jaka jestem wobec innych. Dzieci lubią mnie i ja je wszystkie kocham Staram się zawsze myśleć najpierw o nich. Szczególnie, gdy przy moim pierwszym doświadczeniu z nimi raz straciłam cierpliwość do ciągle lepiącego się do mnie chłopca z patologicznej rodziny. Są to dzieci bardzo spragnione miłości. Byłam w ogóle zmęczona i powiedziałam mu, aby dał mi spokój, a on poczuł się odrzucony i obrażony chciał uciec. Kazałam mu podejść do siebie i przeprosiłam go. Ucieszył się i później było wszystko w porządku. Ale, to wspomnienie mam ciągle przed sobą. Odpowiedz Link
sagis A,idiotyczne jest kiedy nadopiekuńcza matka 30.05.06, 16:22 (też rak) nagle w wieku nastu lat swojego synka zaczyna odcinać pępowinę i wywraca cały poukładany mu, przecież przez nią, świat. Bo, ma ona teraz więcej zajęć i nie ma czasu, aby tak latać dookoła swojego synka i wszystko za niego robić. Nawet sprzątać mu jego własny pokój. Podobnie może być z mniejszym dzieckiem. Jeśli to nie jest jego reakcja na walkę rodziców, to im wcześniej, tym lepiej. Nadopiekuńczość jest też egoizmem. Odpowiedz Link
reniatoja nie masz wrazenia 30.05.06, 16:35 że sie wymądrzasz? Wszystko co piszesz to teoria teoria teoria, a Dzikoozka wyraźnie napisała, zę chodzi jej o rady doswiadczonych matek, wiec bądź łaskawa to uszanowac, bo życie ma sie do teorii różnie i Twoje sentencje są po prostu w duzej mierze bezużyteczne. A poza tym zaczynają sie robić kompletnie nie na temat. Odpowiedz Link
kobieta_na_pasach ja to jestem zwolenniczka teorii Cymanskiego 30.05.06, 17:35 ze klaps sie nalezy. i to najwyzej do 6 roku zycia, bo potem bicie juz nie jest metoda wychowawcza. Odpowiedz Link
reniatoja Re: ja to jestem zwolenniczka teorii Cymanskiego 30.05.06, 18:17 akurat z tym sie zgadzam. Moja córka dostawała klapsy, jednak powyżej piątego roku życia naprawdę, nigdy nie były potrzebne. Na klapsy w dupke są odpowiednie lata, wtedy sa skuteczne i owocują na przyszłosc, potem nic już nie dają pozytywnego, to fakt. Odpowiedz Link