krambambulia Re: to teraz juz tylko lepiej! 31.07.06, 18:28 nic kurwa nie będzie lepiej Odpowiedz Link
raduch Re: Wyleciałam nt. 31.07.06, 19:36 To jest spora szansa, że więcej b. ch. na swojej drodze nie spotkasz. Odpowiedz Link
ajkro Może być teraz tylko lepiej,jeśli Ty coś sama zrob 01.08.06, 09:07 isz. Czasami ludzie trzymają się czegoś kurczowo na swoje nieszczęście i właśnie taki kop dany przez życie zmusza ich pójść do przodu. Niech tamta pracy Ci wypali. Inaczej jak nic wcześniej nie robiłaś, a tylko grałaś przed wszystkimi rolę ofiary, to co powiesz przy rozmowach o pracę? Z jakiego powodu zwolniono Ciebie z tej? Nie możesz mówić o tym, bo nikt nie potraktuje Ciebie poważnie. Każdy chce mieć dobrego i profesjonalnego pracownika, a nie żeby przez czyjeś romanse rozbijać pracę w firmie. Zresztą on sam nie zachował się profesjonalnie, bo ten powód zwolnienia jest śmieszny. Nie musiała do tego przyczynić się jego obecna narzeczona, czy jakaś zołza, jak chętnie obwiniasz kogoś innego, aby jeszcze podświadomie jego i siebie oczyścić. Tak jest może Ci łatwiej, bo masz jeszcze fałszywą nadzieję. A, on już tym zaplanowanym ślubie odebrał Ci ją. I wcześniejszym zachowaniem, kiedy jeszcze jak byliście razem, wyśmiewał się z Ciebie przy innych waszych współpracownikach. Ale, tak często kończą się biurowe związki. Nic nowego. Jeden wielki syf, jeśli oboje nie potrafią wszystkiego załatwić tylko między sobą, a wciągają w to innych. Zresztą w firmach cały czas ludzie lubią plotkować, kto z kim. Urozmaicają sobie czas w monotonnej pracy. A, on będąc szefem mógł bać się, że podważasz swoim zachowaniem jego autorytet. Jeśli tak było, to on niestety coś musiał z Tobą zrobić. Mógł wcześniej porozmawiać z Tobą i dać Ci szansę. Ale, powinnaś zdawać sobie sprawę, że dla niego, to że byliście wcześniej związani, musiało być trudne. Swoim zachowaniem mówiłaś, że on jest temu winny. A, mało jaki facet stawi temu czoło. Inni mogli po cichu być za Tobą, ale w obliczu straty pracy, staną za nim. Tak ludzie zachowują się i tego musisz nauczyć się, bo grając rolę ofiary zatraciłaś instynkt samozachowawczy. Masz całe życie przed sobą i będziez pracować pewnie jeszcze w różnych firmach. Musisz sama o takich rzeczach myśleć, co dalej? Jesteś młoda, ale co nie zabije to wzmocni i nauczy. Niestety, kiedy związek kończy się, to trzeba pamiętać, że wszyscy są tylko ludźmi. Cały czas myślałaś o tym, co on może potrzebować po tym, kiedy jego żona zdradziła go i on czuł się zraniony i porzucony. On jest szefem i to on musi być doskonały. A, Ty byłaś przykładem, że nie jest. Tak, jak napisała Mamba(czasem potrzebny jest od kogoś mały kop i tylko tyle), to w tym wszystkim umartwiając się i ciągle szukając u wszystkich współczucia niestety widać Twój egoizm i tym samym zapomniałaś, co inni mogą w związku z tym czuć. A, o tym musisz zawsze pamiętać, aby nie wylądować znowu na bruku. Powodzenia. Odpowiedz Link
m0ratorium Re: Może być teraz tylko lepiej,jeśli Ty coś sama 01.08.06, 09:15 a ajkro i wiekszosc loginow na tym forumie to mamba30 Odpowiedz Link
mamba30 Re: Może być teraz tylko lepiej,jeśli Ty coś sama 01.08.06, 09:16 m0ratorium napisał: > a ajkro i wiekszosc loginow na tym forumie to mamba30 e tam większość, wszystkie Odpowiedz Link
reniatoja Re: Może być teraz tylko lepiej,jeśli Ty coś sama 01.08.06, 09:17 dokładnie tak mysle, ze wchodzenie w role ofiary, meczennicy za grzechy swiata, pielegnowanie w sobie poczucia bycia skrzywdzoną, to jest taka pułapka: myslimy, ze jestesmy przez to tacy szlachetni i godni podziwu, ze wszyscy beda i powinni nad nami sie zalic i podziwiac jak my te niesprawiedliwosci znosimy, a zycie jest brutalne - nikt tego naszego poswiecenia nawet nie zauwazy, nikt nie doceni, nikt sie nad nim na dluzej nie zatrzyma - wszyscy ida dalej, zycie sie toczy, każdy ma swoje sprawy i zostajemy sami w poczuciu krzywdy i niedowartosciowania - to sie odnosi do kazdej sfery zycia, nie tylko zawodow milosnych czy klęski w pracy. Trzeba po upadku stawac jak najszybciej na nogi i isc dalej, do przodu, od nowa, bo to jest TWOJE zycie i TY musisz o nie zadbac, nikt inny tego nie zrobi za ciebie. Im predzej sie pozbierasz tym lepiej. Odpowiedz Link
six_a Re: ileż to 01.08.06, 09:23 odkrywczych myśli można wygenerować po lapidarnym 'wyleciałam'. i to jednym tchem. a śniadanie już było? Odpowiedz Link
alpepe Re: ileż to 01.08.06, 09:32 trzeba by odciąć głowę, pod pachę i osikowy kołek w serce, to może by już było na sicher, a tak, to nic nie zrobisz. Odpowiedz Link
kryzysowa_narzeczona75 mialo byc w kosmos, a ja mialam odpalac lont!!! :) 01.08.06, 10:16 Odpowiedz Link
pierozek_monika Re: ileż to 01.08.06, 09:43 ~ "A, nie da" nie da się zakamuflować tego charakterystycznego stylu :] Odpowiedz Link
niedzwiedzica_sousie Re: Wyleciałam nt. 01.08.06, 09:41 w tym roku z roboty wyleciałam ja (po 5 latach harówy gnój katolicki mój szef nie przyjął mnie, matki karmiącej, po macierzyńskim) oraz mój mąż. nie powiem, nerwów było tyle, że szkoda gadać. ale dziś - wszystko jest w porządku. ja jestem z nowej pracy o wiele bardziej zadowolona. mąż jeszcze nie wie, bo dopiero zaczyna. wniosek: będzie dobrze! )) Odpowiedz Link
kryzysowa_narzeczona75 bardzo dobrze dla ciebie 01.08.06, 10:16 a teraz wez tylek w troki i pomysl: wszystko nowe i do boju!!! Odpowiedz Link
bzz_bzz Re: Wyleciałam nt. 01.08.06, 12:52 No dobra, a powód jaki podał? PS. Dasz radę. Ja osobiście mam zamiar sama się zwolnić w krótce. Przyjmij to jako znak, że trzeba coś zmienić. Może tylko pracę, ale może też miejsce zamieszkania? Może warto pomyśleć nad tzw. zagranicą? Poza tym - na bch nie będziesz musiała już patrzeć Odpowiedz Link
grubaska20 Re: Wyleciałam nt. 01.08.06, 12:59 jak mawiał poeta - koko dżambo i do przodu!! ehhe żaqrtuję, to chyba był milowicz w chłopaki nie płaczą wiem, że teraz będzie ciężko, ale jak juz się wyryczysz, wywrzeszczysz, odkacujesz czy co tam jeszcze, spróbuj poszukać tego pozytywnych stron. może właśnie lepiej, że rozpoczniesz nowy etap, z daleka od upiorów przeszłości..? Odpowiedz Link