vandikia Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 13:00 trzymała się zielonej umywalki z czasów PRL, ręce jej drżały a smród niemytych od dawna kibli nie pozwalał zebrać myśli. uniosła głowę i spojrzała w popękane, brudne lustro. zmęczone oczy, potargane włosy, suche usta. jak się tu znalazła? co robiła wcześniej? co się z nią dzieje? nagle całe pomieszczenie zaczęlo wirować, a ona czuła, że nogi robią się coraz bardziej miękkie... - cholera...... - weźcie wody jakiejś szybko.... - szybko, szybko co jadła? co piła? głosy wokół, wszędzie, wchodziły jej do głowy, do samego środka mózgu ocknęła się, ktoś pomógł jej usiąść, wyszli na powietrze była noc, chłodne, rześkie powietrze owiało jej twarz, poczuła się znacznie lepiej - co się stało - spytała? - się urżnełaś chyba, albo nie wiem co - powiedział niewysoki mężczyzna, - lepiej sie czujesz? - lepiej, lepiej - odwrocila głowę w strone wejscia - idę zapalić W domku, który wynajmowali panował półmrok, na środku wielkiej sali stał podłużny stół, przypominał trochę stół królewski, jedyna różnica - małokrólewskie trunki stały na nim. Wiele butelek bylo już pustych, poprzewracane kieliszki, rozlane napoje, gdzieniegdzie pety - mimo, że w środku nie można było palić. Przy stole siedziało już niewiele osób, część poszła spać, część siedziała pod ścianą i zawzięcie dyskutowała, cicha muzyka wydobywająca się z pomieszczenia obok wprowadzała spokojny, senny nastrój. No więc od początku, jak to było? Hasło rzucił chyba Widok. Miał już dość wkurwiających kosiarzy, bezowocnych wypadów na wieś, remontów. Generalnie wszystkiego miał dość, poza tym zakochał się... Przeżywał chyba kryzys wieku średniego i postanowił zrobić coś konstruktywnego, co uchroniłoby go przed totalnym sfiksowaniem. Postanowił napisać książkę. Wielomiesięczne obserwacje pozwoliły mu zarysować w swojej powieści kilka wyrazistych charakterów, zaczynał się rozkręcać, ale żeby ująć całą kwintesencję tego co działo się w sieci, poprosił, żeby się wszyscy spotkali. Taka konfrontacja wirtualnych osobowości z prawdziwą wódką, prawdziwą muzyką, z wyczuwalnym dotykiem dłoni i zapachem włosów. Pierwsze odpowiedzi były dość sceptyczne. Ludzie rozrzuceni po kraju, niektórzy po Europie, ludzie uwikłani w domowe problemy, w male dzieci, w pracę. Ludzie mający zazdrosnych partnerów i ci bez partnerów i ci z dobrymi partnerami. Każdy miał jakieś ale....żeby wsiąść w pociąg, w autobus, w samochód i przyjechać tu, do lasu, gdzie nikt obcy nie zakłóci przebiegu spotkania. Ale jakoś poszło. Nie sposób przypomnieć sobie kolejności zgłoszeń, reakcji..zresztą wszystko można odnaleźć w archiwum. Ważne, że byli, większość przyjechała. Ważne, że byli tu już od 2 dni i jeszcze się nie pozabijali. Ważne, że potrafili prowadzić rozmowy patrząc sobie w oczy. Ale początek wcale nie był łatwy... Odpowiedz Link
reniatoja Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 13:34 Najgorzej miała reniatoja. Mieszkała strasznie daleko i uwikłana była w małe i duże dzieci, zaharowanego starego i jego ciagłe pretensje o brak umiaru w siedzeniu na necie. Postanowiła jednak rzucic wszystko i polecieć (ona musi samolotem tanich linii lotniczych, inaczej to nie ma sensu) na ten analny spęd. Chodziło głównie o wódkę; nie miała alkoholu w ustach od bodajże siedmiu lat i wizja królewskiego stołu zastawionego jakimikolwiek trunkami była silniejsza niż cokolwiek. Powstrzymywało ją tylko jedno... Odpowiedz Link
marta.uparta Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 14:42 ... ale nie była to marta.uparta. Własnie, porozmawiajmy o Marcie. Niby miała mnóstwo wolnego czasu (wakacje), odchowane, samodzielne dziecko i tolerancyjnego męza. Spokojnie mogła uczestniczyć w rozmaitych, nie tylko ananych spotkaniach, ale własnie powróciła z długiego tournee po Italii i chciała troszkę tylko się zaaklimatyzowac w swoim przytulnym mieszkanku na dziewiątym pietrze. Jednak jej niestrudzony mąż, podpuszczany przez swojego niestrudzonego kolege rzucił hasło wyprawy szlakiem Zamków Dolnego Śląska (wyjazd w najbliższą środę). Marta tylko chwilę toczyła wewnętrzną walkę - spotkac się w klubie sympatykow A&O i poznać ich realne osobowości? czy może zgłębic tajemnice zamku w Ząbkowicach Śl.? Jednak natura historyczki (nie histeryczki)zwycięzyła - mozliwośc stąpania po zabytkach takiej klasy jak Książ, Kamienna Góra a zwłaszcza Moszna nie mogła pozostać obojetna. "Niech pozostaną znajomymi jedynie z foruma" westchnęła Marta " a wódkę wypiję za ich zdrowie pod śląskim niebiem". I poszła dalej szorować zapuszczoną do bólu szafkę kuchenną.... Odpowiedz Link
alpepe Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 15:42 za to alpepe była pewna, że przyjedzie. Clint kiedyś nazwał ją szarą myszą."Skąd on wiedział, że tamtego nazywałam kocurem? Wyczytał? Ale nie, on przecież nie zna niemieckiego, nie bywa na tamtym forum, nie zna mojego nicka. Poza tym to było dawno temu". Na FAO alpepe konsekwentnie trzymała się imagu kury domowej, której tylko dziecko i mąż w głowie, więc clint nie mógł był mówić o niczym innym. "A może się zakochał?-przemknęło alpepe przez głowę. "Nie, za stara jestem, dla clinta baby po trzydziestce to do gazu tylko". Alpepe wreszcie zrozumiała, czemu trzydziecha zmieniła nicka,ale postanowiła, że sama swojego nie zmieni. "W sumie", postanowiła alpepe, "pojadę na ten spęd". "Stanę w kącie i będę obserwowała, może sie dowiem, skąd clint wie, że jestem bierną,nijaką i nastawioną na branie babą. Sam na to nie wpadł, jest za głupi,poza tym, on liże tyłki wszystkim w pracy, to mogło mu pójść na mózg. Czyżby six_a, annajustyna lub trzydziecha mu coś powiedziały o moim romansie na innym forum? Czyżby niedzwiedzica coś mu wygadała? Ona zna mojego męża, więc mogła. Może chciała się clintowi przypodobać? Za dużo tych "może". Muszę tam być!!!" Jak postanowiła, tak zrobiła, wsiadła do ibizy i trzęsąc się ze strachu, z wydukowanym z map24 planem dojazdu, jechała na to dziwne spotkanie... Odpowiedz Link
mateuszwierzbicki Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 19:13 Określanie nieubłaganie zbliżjącego się sabatu mianem dziwnego spotkania było niestety częstym i typowym w ustach niektórych kobiet eufemizmem. Łaskawy los w ten właśnie sposób niektórym ludziom okazywał życzliwość, żeby nie powiedzieć litość. Chronił ich przed niepotrzebnym i zbędnym w wielu przypadkach wyprzedzaniem biegu wydarzeń. Te mogli znać jedynie narratorzy tego typu opowieści, a i to nie zawsze, bo o wiele większą władzę nad ich umysłami posiadali jednak rozmaici bogowie, rozrzuceni po rozmaitych panteonach, jakże często pokrytych pyłem zapomnienia. Wracając do naszej analno-oralnej gromadki, nie dało się dłużej ukryć, że wciągająca ich w swoje tryby zanikająca historia wywołała u większości z nich budzący niekiedy nawet dreszcz przerażenia niepokój. Część z naszych bohaterek przeczuwała, że oto na kartach ich własnego forum, na które tak niechetnie niekyóre z nich dopuszczały obcych, pojawił się demiurg, który coraz wyraźniej i śmielej pociągał za sznurki, niczym ukryty z drugiej strony sceny mistrz wirtualnych marionetek. Inne zaś przeczuwały, że oto zbliża się czas i kres zarazem ich bezpiecznej dotąd anonimowości, skrywanej mniej lub bardziej szczelnie za wirtualnymi czadorami. Niektóre z nich czuły, że ktos lub coś może te zasłony z ich twarzy gwałtownie zerwać, ukazując niemal całemu światu ich prawdziwe oblicza. Zanikająca niby wiecznie odradzajacy sie Feniks opowieść zmierzała bez najmniejszych wątpliwości w niezbyt pożadanych dla naszych bohaterek kierunku. Bo czyż może być dla kogolwiek pożądana przemiana dotychczasowych analno-oralnych fantazji w brutalną rzeczywistość, której jedną z widomych oznak ma być niekoniecznie w przenośni naga prawda? Te i inne myśli przebiegały z szybkoscia błyskawice przez poczochrane od pełnego frasunku drapania głowy niektórych naszych bohaterek. Część z nich w popłochu zaczeła likwidować nicki i zacierać nerwowo jakiekolwiek ślady swej forumowej aktywności. Kobieca intuicja wielu z nim podpowiadała niczym teatralny sufler, że niekoniecznie bywa przyjemne stawanie się słowa ciałem. Nie wiedziały nieszczęsne, że słowa zwykle jak bumerang wracają do tych, co je nieopatrznie rzucaja na wiatr. Wszystko wskazywało, że zbliżał się czas sądu i gniewu Pana. Odpowiedz Link
vandikia Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 21:17 gdy juz otrzezwiała postanowila z nim porozmawiac wymienili tysiące maili, rozmawiali długie godziny przez telefon, chciala wreszcie pobyc z nim sam na sam, podziękowac za tyle cieplych słów, które usłyszała, które uratowały ją, jej małżeństwo i jej życie. Odnalazła go otoczonego przez kilka kobiet, rozmawiali, co chwila któraś głośno wybuchała śmiechem. Wiedziała, ze gdy teraz poprosi go by odszedł spotka się być może z niezrozumieniem ze strony koleżanek, wiec po prostu usiadła obok nich i słuchała. Lubiła ich, lubiła ich wszystkich, moze małe uczucie zazdrości ukłuło ją gdy zwracał się do nich po imieniu, gdy żartowali ze spraw wiadomych tylko dla nich. Ich prawo, każdy ma tu jakieś tajemnice, mniejsze lub większe znajomości, zażyłości. Kilka razy spojrzał na nią, z ruchu jej warg odczytał prośbę o rozmowę. Wstała i wyszła na zewnątrz, za chwilę do niej dołączył. - liczyłeś kiedyś ile czasu spędziliśmy ze sobą wirtualnie? - uśmiechnęła się - nie wpadlem na to - delikatny ruch ust sprawiał wrazenie jakby sie usmiechnal - i co myslisz o tym wszystkim? jak dales sie przekonac, by tu przyjechac? - zapytala wiedząc, ze nie bawią go takie spotkania - nie wiem? chyba chwila zapomnienia, coś nowego... a może przeczuwam, ze cos sie konczy - powiedzial ze spokojem - co ma sie skonczyc - zdziwila sie? - konczy sie moja obecnosc tutaj, czuję to i dlatego chcialem raz wszystkich zobaczyc stali chwile w ciszy, dotknela jego dloni, jego cieple oczy schowaly sie gdzies w mroku i widziala jedynie zarys jego twarzy. przytulił ją, bez zbędnych słów, tak jakby chciał ją schować przed całym złem, o którym mu tyle pisała. opiekun. anioł. zaszumiało jej w głowie.... ujęła jego dłoń i poprowadziła nad pobliskie jezioro, nie odezwała się. ściągneła bluzkę i położyła jego dłoń na swojej młodej piersi, noc była ciepła i pachniało skoszone gdzieś dalej zboże. wahał się, czuła to. ale przylgnęła do niego i wszystko zaczęło toczyć sie tak szybko, że nie zdążyli pomyśleć nad tym co robią. jego usta na jej włosach, na jej szyi, jej ręce na jego plecach, na jego pośladkach, głębokie oddechy, drżenie, przyspieszony puls... ich dzika gra na trawie zmierzała ku wodzie, byli coraz bliżej oszalenia i coraz bliżej jeziora, w pewnym momencie poczuła krople wody na twarzy... - wandzia, cholera jasna, znowu zemdlałaś, ile ty dziś wypiłaś? - Tico stał nad nią z pustą szklanką wody otworzyła szeroko oczy... - eeeee...nie wiem? piłam z Mambą troche, potem dołączyła się Alpepe i Istna...no nie wiem... - wyszedłem za Tobą, bo chciałaś mi coś powiedzieć..całe szczescie, bo padlas zaraz jak przekroczyłaś próg - mam słabą głowę do picia - uśmiechnęła się - ale teraz naprawde jest mi lepiej, choc lepiej wracajmy do reszty. Odpowiedz Link
mateuszwierzbicki Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 22:02 Tyle tylko, że żadnej reszty już nie było, jesli nie liczyć majaczącej na horyzoncie hordy zdziczałych swiń, na czele których stał zbiegły niecały miesiąc temu z chlewu swego prawowitego właściciela knur. Proces jego dziczenia przebiegł tak błyskawicznie, że nie sposób było w zwierzaku dopatrzeć się jakichkowliek cech świadczacych o jego niedawnym jeszcze udomowieniu. - Chrrrrrr! chrrrrr.... kwiiiiik!!!!! - z zadartej do księżyca paszczy Siuroknura poza tymi dźwiekami buchnęły kłęby pary i śliny. W ten własnie sposób Siuroknur obwiescił swiatu, że jego nozdrza zwietrzyły delikatny zapach niepokoju wydzielany przez uczestniczki niedawnej analno-oralnej libacji. Było oczywistym, że Siuroknur zamierza w sposób bezwzgledny i bez najmniejszych nawet oznak litości wykorzystać naturalna w tych okolicznosciach słabość naszych bohaterek. Odpowiedz Link
zanikanie Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 21:58 wanda, kochanie, a ty znowu o pałeczce i ciągnięciu. czy twój maż to czyta??? Odpowiedz Link
vandikia Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 22:01 moj mąż qrva mać od bladego świtu gra i ma w dupie to co robie > a co ma nie czytac? ja mu drukuje co ciekawsze awantury na forum, wiec luz Odpowiedz Link
zanikanie Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 22:27 cóż, czasem mężczyzna niezauważa skarbu obok siebie. Niektórzy ciężko tego żałują. Ja wcześniej tylko żartowałem) Odpowiedz Link
vandikia Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 06.08.06, 22:31 ja sie nie gniewam, ja chce, zebys juz nie zanikał Odpowiedz Link
raduch Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 07.08.06, 01:00 vandikia napisała: > moj mąż qrva mać od bladego świtu gra i ma w dupie to co robie > > a co ma nie czytac? ja mu drukuje co ciekawsze awantury na forum, wiec luz Wątpię czy to wywoła awanturę. Wybacz, ale niemożliwy z niego pierdoła! Odpowiedz Link
mateuszwierzbicki Re: Siur, choc no tu i tez opisz siebie :) 06.08.06, 22:22 siur opisze swoje zainteresowania niepełnosprawnymi psami Odpowiedz Link
tombeard Re: Siur, choc no tu i tez opisz siebie :) 06.08.06, 22:30 Pies z powylamywanymi nogami? Odpowiedz Link
mateuszwierzbicki Re: Siur, choc no tu i tez opisz siebie :) 06.08.06, 22:31 o to już trzeba by pytać siurka Odpowiedz Link
niedzwiedzica_sousie Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 07.08.06, 08:37 niedzwiedzica miała jak zwykle - od samego początku mieszane uczucia i całą gamę barwnych lęków. Ale raz niedźwiedziowi śmierć. Nagotowawszy zapas pożywienia dla Niedźwiedzia i Niedźwiedziątka, spakowała torbę (jezu kochany, w co się ubrać??), wrzuciła do tyłu swojego ukochanego golfika i ruszyła przed siebie. Po pierwsze - czy ja tam w ogóle trafię (gubię się nawet pod chatą)- myślała. Ale to najmniejszy problem. Ciągle miała poczucie, że trochę nie ogarnia tego forum, mylą jej sie postaci, nie zapamiętuje szczegółów. Jak więc lepiej utrwalić sobie wszystkich uczestników, niż spotykając ich w realu? Będzie mogła wytłumaczyć alpepe, że nic nie wiedziała o jej wirtualnym romansie i że jej znajomość z alpepem jest zbyt oficjalna by coś takiego mu mówić (a i po co?). Będzie mogła się poboczyć wyniośle, na tych co zaleźli za skórę. Będzie mogła uścisnąć kościste ciałko Leny i ucałować piękne policzki pierożka. Wypnie się na clinta, powspomina pierwsze dni Niedźwiedziątka z Maretiną, Grubaską i Renią. A potem nałoi się zdrowo, zapomni o lękach, da niedźwiedziego czadu i już nikt nigdy nie posądzi jej o brak osobowości. Odpowiedz Link
vandikia Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 07.08.06, 22:56 usłyszeli warkot silnika, zmusiło ich to do podniesienia umęczonych tyłków i sprawdzenia kto o tak późnej porze przyjechał. kolejna niespodzianka, bo myśleli, że już nikt nie dołączy. a jednak w ostatniej chwili na przyjazd zdecydowała się Baba_krk. - czołem - roześmiało się małe, chude chucherko jak tylko wygramoliło się z auta no no kto by się spodziewał, zdążyła wrócić dopiero z hiszpanii, gdzie w pocie czoła ciułała euro i potrafiła wsiąść w samochód i przejechać pół polski, żeby napić się wódki z jej ukochaną wandzią ( od autora: musiałam sobie polizać), z jej kochaną leną i innymi kochanymi babami. jako pierwszy wybiegł przywitać ją Klint - a już myślałem, ze nie usłyszę głosu starej handlary - zdawał się nie ukrywać rozpierającej go radości Baba rzuciła się mu w objęcia, tak że o włos spadłyby mu okulary z nosa, w jednej chwili Klint zapomniał o wojnie z Kobietą_na_pasach, o wymienianiu jakże twórczych uwag z Widokiem, o urazie do Only oraz o pitu-pitu rozmowach, które przed chwilą prowadził z Mmagi. Baba nachyliła się do Wandzi i szepnęła: - jest? - niestety jest - odpowiedziała Wandzia, - ale jest spokój nie martw się, nie zwracaj uwagi - nie wytrzymam, pieprze to, ale w końcu jej powiem..... - tylko spokój może Cie uratowac - usmiechnela sie Wandzia - udawaj, że jej tu nie ma Postanowili przejść się wokół jeziora, pomieszczenie w którym spędzili ostatnich kilka godzin przewietrzy się, a co poniektórzy przetrzeźwieją trochę, staną się mniej senni. Istna szła obok Kasitzy gdy nagle zatrzymała się i spojrzała przed siebie, jej oczom ukazała się dziwna wizja, niewiadomo skąd się wzięła, ale była tak wyraźna, na wyciągnięcie dłoni...mgła z nad jeziora otaczała spacerującą grupę, a Istna czuła się jakby wchodziła w wielką, lekką chmurę, a za chmurą ujrzała siebie i jego, patrzył na nią, ale stała w półcieniu. nie mógł zobaczyc jej błyszczących, zawstydzonych oczu, spuszczonych powiek i delikatnego uśmiechu. nie odzywał się i nie wiedziała czy potraktowac to jako zachętę, czy sie wycofac, ale zaryzykowała. suwak spodniczki rozsunął się powoli i zobaczył zarys jej uda, spodnica powoli opadł w dół, odwróciła się do niego i powoli ściągnęła bluzeczkę, smuga światła oświetliła jej nagie, małe piersi, zaczęła kołysać biodrami, głaszcząc się po ramionach. zdecydowała sie podejsc do niego, ale nadal nie potrafiła wyczytac z jego twarzy czy ją chce. zaczęła się skradać sie do niego jak kotka, drażniła włosami ciało, chłonęła jego zapach i nie mogła oprzec się pokusie, by go ugryzc w szyję. skierowała jego dłoń na swoje pośladki, położył ją lekko, w dalszym ciągu nie dając jej poznać, czy tego chce. gdy jej język wędrował wzdłuż jego ciała od szyi w dół, jego palce zaczęły ściskać jej pupę. jej usta otaczyły jego męskość, a gdy ruchy stały się coraz szybsze i mocniejsze - jego palce zatopiły się w jej wilgoci. chciała mu dać maksymalnie dużo przyjemności i czuła, że podoba mu się sposob w jaki to robi. gdy doprowadziła go do granicy, odsunął ją, przewrócił i szybko w nią wszedł. jej palce wbiły sie w jego cialo, jego usta dotknęły jej ucha, jego oddech zgrał się z jej oddechem. tak dokładnie czuła go w sobie, zapragnęła, żeby to trwało wiecznie. każdym ruchem rozbudzał jej kolejny zmysł, każdym ruchem docierał coraz głębiej, tak że ciało wygięło się w niesamowity łuk. jego usta znalazły jej usta, były gorące i spragnione, ich ciała były mokre i wyczerpane i zaczęła czuć idącą z głębi wibrację, niesamowity deszcz iskierek spadł na wszystkie mięśnie, zacisnęła się na nim, czuła wypełniający ją żar, przez zamglone oczy widziała jego spojrzenie.... - Istna no..... - Kasitza walnęła ją w ramię - co się stało? - Istna lekko drżała.... - Istna, no mówię ci od dobrego kwadransa, że może byś przyjechała po tym spędzie do mnie, pogrilowałybyśmy na plaży, posżły na większe zakupy - aaa tak tak...odpowiedziała Istna... ale myślami była daleko, daleko we mgle, która powoli zaczęła opadać Odpowiedz Link
mmagi no co Ty:O? nastepna miała przewidzenia,no to 07.08.06, 23:00 chyba ześta sie nacpały jakich prochów))))))) Odpowiedz Link
vandikia Re: no co Ty:O? nastepna miała przewidzenia,no to 07.08.06, 23:01 na wyraźne życzenie to było, a myślą przewodnią jest to, ze jednen z forumowiczów jest dilerem i najpierw wszyscy beda mieli wizje, potem bedzie jedna wielka orgia, a potem wszyscy zdechniemy, fajnie, nie? Odpowiedz Link
mmagi Re: no co Ty:O? nastepna miała przewidzenia,no to 07.08.06, 23:02 no nie jestem taka pewna,po za tym ja nie cpałam i nie bede Odpowiedz Link
vandikia Re: no co Ty:O? nastepna miała przewidzenia,no to 07.08.06, 23:04 w moim opowiadaniu wszyscy beda ćpali i wszyscy beda mieli wizje, bo my nie wiemy, ze diler dosypuje nam cos, kapisz? hehe a ćpać tez nie ćpałam, nawet maryski nie paliłam, czysta jestem. Odpowiedz Link
mateuszwierzbicki ciąg dalszy 07.08.06, 23:26 W tym samym czasie, tylko ładnych kilka tysięcy lat wcześniej, spartańscy eforowie z niepokojem oczekiwali na wieści o losach swego doborowego oddziału, który mocą tajnych i podpisanych w pocie czoła traktatów zobowiązali się wysłać do obrony pewnego wąwozu, przez który na święte ziemie związku greckich miast zamierzała wedrzeć się nieprzeliczona armia perskich barbarzyńców. Jeszcze wcześniej pewien babiloński heros miał utracić na zawsze swego wiernego przyjaciela Enkidu, a niewiele później irański mędrzec Zaratustra wybrał się wysoko w góry na poszukiwanie nadczłowieka. Młyńskie kamienie historii zaczęły mleć swe opowieści w przyspieszonym tempie, jakby od tego miał zależeć los wswzystkich możliwych światów z tym najlepszym na czele. Czas przestał płynąć w jedną tylko stronę i na podobieństwo słonecznych promieni rozbiegł się gdzie tylko się da. Człowiek zdązył juz po raz pierwszy w swych któtkich dziejach zabic drugiego człowieka i nie było to bez znaczenia, że ofiarą był rodzony brat. Jedna z planet układu zwanego słonecznym dawno opustoszła, bo jej ostatni mieszkańcy zdążyli jeszcze przed zagładą spowodowana stygnącą gwiazdą zbudować rodzaj kosmicznej Arki, która ruszyli w galaktyczne przestworza na poszukiwania nowej ziemi obiecanej. Zmieścili się na niej prawie wszyscy, co ocaleli. Z paroma wyjątkami. Odpowiedz Link
vandikia Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 07.08.06, 23:15 no wiesz, ide sie jednak pociąć )) Odpowiedz Link
istna Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 07.08.06, 23:19 Nie no to było takie zadowolone nooo Ale serio................ Odpowiedz Link
vandikia Re: to napisałam i przekazuję pałeczkę 07.08.06, 23:24 eh trzeba opracowac jakies intrygi, bo same momenty nudne som ) dobranoc Odpowiedz Link