miauka
18.09.06, 15:59
No aasiula1 mię zapłodniła do takiego wątku, że muszę się Wam wyżalić co do
sprawy pewnej! Otóż synek mój słodki i milusi, co to jeszcze niedawno gulgał
uroczo, łapkami małymi, pulchniutkimi szyję moją wdzięcznie obłapiając,
przemienił się w straszne zwierzę o nazwie dojrzewający nastolatek.
Roszczeniowe toto się zrobiło, opryskliwe i pryszczate. Nie chce nauk pobierać
i na mądrego człowieka wyróść. Matki, ojca nie słucha przestróg. Deskorolka i
deskorolka we łbie jeno!
Czy to można jakoś przespać albo leczyć? Hibernacja? Terapia hormonalna? Może
jakbym pojszła podczas pełni na pole, splunęła dwa razy przez lewe ramię, to
by mnie cuś pomogło, jakoś oświeciło?
Amerykańskie poradniki czytam i stosuję się. I nic.
Nie wiem, no już nie wiem sama, co robić! Ratunku!!!