Wlasnie wrocilam z kontrolnej wizyty u chirurga.
Przez ta 2 tyg przerwe w ucisku blizna pod policzkiem tak narosla, ze zostala
nazwana przez pania doktor wielkim ochydnym grzybem

Zaprponowala ostrzykiwanie sylikonem, ale nie dala gwarancji, ze to cos
pomoze, wiec zrezygnowalam, bo to dodatkowa narkoza, bol i stres dla synka.
Mamy nadal stosowac ucisk w polaczeniu z plastrem silikonowym i pojawic sie za
pol roku. Dopuki blizna jest czerwona sa szanse, ze jeszcze sie zmniejszy,
splaszczy... Gdyby nie to szycie na brodzie pewnie byloby lepiej, ale tak, to
mielismy prawie miesiac przerwy terapii tej blizny i cholerstwo naroslo.
Lekarka stwierdzila, ze Michal ma tendencje do przerostow i jest oporny na
terapie

Operacja ma polegac na wycieciu blizny i naciagnieciu na jej miejsce skory, ma
zostac kreska po szyciu... Czy to mozliwe?