Dodaj do ulubionych

proba podrywu Ewy z Fracji przez FiuFiu

25.03.04, 17:19
gdzie jestes? co robisz jak nie spisz?
Obserwuj wątek
    • Gość: ewa Re: proba podrywu Ewy z Fracji przez FiuFiu IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 25.03.04, 17:37
      1/w niebie gdy do mnie mowisz
      2/marze o Tobie
      • fiu-fiu Re: proba podrywu Ewy z Fracji przez FiuFiu 25.03.04, 17:57
        niebo dzis pochmurne -pewnie ci zimno
        pojdz w me ramiona
        pojdziemy na calosc
        • Gość: ewa Re: proba podrywu Ewy z Fracji przez FiuFiu IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 25.03.04, 18:48
          u mnie dzis od czasu do czasu
          pokazuje sie sloneczko
          ach-pojsc w Twe ramiona, blogosc mnie ogarnia
          na mysl sama
          na calosc pojsc? a co zrobimy z tak bolesnie
          rozlaczajaca nas odlegloscia?
          • blendynka To jeszcze nie voyeurism. 26.03.04, 04:25

            Witaj Ewo,
            tak tylko sie temu przygladam.
            Ciao,
            blendynka.
            • fiu-fiu czy blendynka to przygladaczka? 26.03.04, 09:08
              przylacz sie i nie badz taka niesmiala. Nic dobrego z podgladania.
              U mnie niebo w dalszym ciagu lekko pochmurne i cieplo wcale nie jest
              przytulilbym obydwie
              • blendynka Niesmialosc... 26.03.04, 09:16
                Witaj f-f,
                niesmiala od dziecka nie jestem.
                Dziekuje za zaproszenie. Rozwazam.
                Zgadzam sie, ze lepiej robic niz podgladac.
                U mnie rownie cieplo. Nieba nie widac.
                Pozdrowionka,
                blendynka.
                • Gość: Ewa Re: paesano wysuwa sie do przodu IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 26.03.04, 13:43
                  Witaj blendynka,
                  otoz nasz wiesniak alias Fiu-Fiu (potocznie paesano)
                  zaczyna byc milutki. Jago ogloszenie-pastisz na ogloszenie
                  Adasia zaczyna zbierac zniwo. Nawet podwojne.Okazuje sie , ze
                  machiawellizm poplaca-cel uswieca srodki-.
                  Moze Fiu-Fiu ma rowniez do zaoferowania machiawellizm w seksie.
                  Hmmm-byloby to interesujace . Do pewnych granic oczywiscie.
                  I do tego zaczyna ladnie sie wykazywac. Oby tak dalej.
                  Do zniw niedaleko.
                  U mnie niebo ma ladny niebieski kolor, ale jest chlodno.
                  Pozdrowienia
                  E
                  • fiu-fiu o zniwach lub zbiorach 26.03.04, 15:32
                    do zniw jest daleko bo jeszcze nie zasialem
                    Ewo
                    gdzie Ty jestes? zgaduje -Strasbourg lub Nicea
                    • Gość: Ewa Re: o zniwach lub zbiorach IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 26.03.04, 15:52
                      po pierwsze zasiejesz pewnie wtedy, kiedy bedziesz chcial i grunt
                      bedzie odpowiednio przygotowany
                      po drugie pudlo
                      • Gość: migueluski do Ewy IP: 220.174.236.* 27.03.04, 05:47
                        Czesc Ewa,
                        dotychczas traktowalem cie jako prawie zwyklego forumowicza z ktorym milo sie
                        koresponduje, ale cos mi sie zmienia.
                        twoj udzial na sex forum o Tajlandii jest przydatny, ze wzgledu na kobiecy
                        punkt widzenia, niektore twoje posty ze starym pierdola, daly mi troche
                        myslenia co do ewentualnej waszej blizszej znajomosci, teraz ten tajemniczy
                        fiu-fiu, cos w tym musi byc.
                        no i pamietam ten ulamek sekundy , kiedy slyszalem twoj glos jak zadzwonilas do
                        mnie do cartageny.
                        znajac moj punkt widzenia na biale kobiety, wiedzac o wszystkich brudnych
                        sztuczkach jakie przerabiamy na watku sexthailand mysle ze nasza konfrontacja
                        mogla by byc bardzo ciekawa.
                        pzdr z nadzieja na szybkie spotkanie.
                        • Gość: Ewa Re: do miguleskiego IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 27.03.04, 15:45
                          Czesc migueluski,
                          mialam zamiar kadzic tobie, nazywac cie guru i forumowym
                          bohaterem, nawet mialo byc cos o wyroznieniu mnie.
                          Ale szkoda czasu na bzdety.
                          W odkrywaniu swiata jest miejsce na odkrywanie seksu.
                          Ja nie mam zadnych zahamowan do wyznania , ze seks
                          interesuje mnie. Przeciez to naturalne.
                          Do konfrontacji wczesniej , czy pozniej z pewnoscia dojdzie.
                          Na razie pozostaje wirtualna rozmowa.
                          Zadaj mi jakies seksy pytanie(oczywiscie lekko zakamuflowane)-
                          chetnie odpowiem;
                          Ano dobrej zabawy nam obojgu
                          E





                          • blendynka Re: do miguleskiego i do Ewy. 27.03.04, 17:48
                            Witajcie,
                            sympatycznie piszecie i interesujaco.
                            Jedyna sugestia okreslenie "konfrontacja" ma pejoratywny
                            wydzwiek. Wam zapewne chodzi o mile spotkanie jub nawet spotkanie.
                            Pozdrowionka,
                            blendynka.
                            • Gość: Ewa Re: do blendynki IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 27.03.04, 18:34
                              Salut blendynka,
                              z konfrontacja rzeczywiscie masz racje-
                              moze zamiasat konfrontacji konspiracja ,
                              kooperacja lub konwulsyjna
                              konwencja.Albo kontakt; taki z elektrycznym
                              spieciem. Zobaczymy co przyniesie czas.
                              Tymczasem nasz Fiu-Fiu-wiesniak gdzies sie
                              zapodzial.Obawiam sie najgorszego-przyjechala
                              narzeczona z Polski i odebrala go nam realnie.
                              U mnie wciaz bardzo ladna pogoda, ale chlodno.
                              Serdecznosci
                              E
                              • blendynka Konfrontacla - zle/bad/mauvais/malo. 27.03.04, 20:14
                                Zdrowko,
                                tak wlasnie myslalam o konfrontacji.
                                Nie sprzyja erotycznosci. Chociaz sa sympatyczne przypadki
                                zamiany poczatkowej konfrontacji na erotyke i dalej.
                                Konwulsje ewentualnie ze smiechem sie kojarza.
                                Inaczej to juz chyba orgazm. Konwulsji bym unikala.
                                Iskrzenie jest raczej pozytywne. W trakcie iskrzenia
                                na dwoje babka wrozyla a ja jestem optymistyczna blendynka.
                                Rzeczywiscie z narzeczonymi jest klopot. Ale to mnie nie martwi.
                                Posiadacz narzeczonej powinien glownie do niej pisac
                                niekoniecznie probujac cos przynecic na forach.
                                Serdecznosci te same,
                                b.
                                • fiu-fiu jablonie zakwitly 29.03.04, 10:24
                                  jestem jestem
                                  jablonie zakwitly. Ewa musi poczekac na owoce. Waz juz czeka.
                                  • Gość: Ewa Re: jablonie zakwitly IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 29.03.04, 12:49
                                    Do ogrodu pojde,
                                    pod jablonia siade,
                                    won kwiatow bede wdychac
                                    i na Filona czekac.

                                    Fiu-Fiu ,jaka jest twoja wrazliwosc na poezje?
                                    • fiu-fiu jablonie zakwitly 29.03.04, 18:47
                                      moja wrazliwosc na slowo pisane (a nie tylko poezje) jest wrecz nie do opisania.
                                      Kobiety wszelkiej masci i urody spijaja mi slowa z ust ....
                                      • blendynka Re: jablonie zakwitly 29.03.04, 21:02
                                        Ty, f-f, chyba nie jestes bardziej wrazliwy
                                        na slowo pisane niz na kobiety?
                                        Bo ile mozna wiersze recytowac w sadzie?
                                        Jezeli jestes bardziej, Ewo uwazaj.
                                        • Gość: Ewa Re: jablonie zakwitly IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 29.03.04, 23:14
                                          uwazam blendynko, uwazam
                                          Chcialabym tylko wiedziec czy Fiu-Fiu lubi Paolo Conte.
                                          F-F wyznaj, prosze, lubisz, czy nie?
                                          • Gość: Ewa Re: tak sobie dorzuce IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 00:03
                                            Mattina

                                            M'illumino
                                            d'immenso.

                                            G.Ungaretti

                                            • blendynka Matinee (erotyczno/seksualnie). 30.03.04, 02:24
                                              Bonsoir Ewo,
                                              Twoje uwazanie uspokoilo mnie znacznie.
                                              Ciekawa jestem czy zgodzisz sie ze mna,
                                              za duzo upoetycznienia u mezczyzn przeszkadza.
                                              Nie pozostawia za duzo miejsca na erotyczna proze.
                                              Jestem pewna, ze znane jest Tobie erotyczne
                                              znaczenie rzeczownika matinee.
                                              Pozdrawiam,
                                              blendynka.
                                              • Gość: Ewa Re: Matinee (erotyczno/seksualnie). IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 12:51
                                                ha,ha-taka mala sobie perwersyjka
                                                bises
                                                • Gość: migueluski Re: Matinee (erotyczno/seksualnie). IP: 202.100.249.* 30.03.04, 16:17
                                                  czytam uwaznie, analizuje, przygotowywuje strategie,
                                                  a wiec Ewa przygotuj sie na atak.
                                                  pzdr
                                                  m
                                                  a wspomniane wczesniej komplementy to zostawmy jak juz bedzie po... przed to
                                                  jak sama wiesz mozna duzo glupot powiedziec. :)
                                                • fiu-fiu la mattina ... 30.03.04, 16:36
                                                  zdecydowanie tak. Tez lubie rano.
                                                  Tylko ... Ewo ukrywasz sie , albo kokietujesz ta Francya.
                                                  • Gość: Ewa Re: petycja IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 18:29
                                                    Uprasza sie uprzejmie o odpowiadanie
                                                    na pytania.
                                                    Czy lubisz Paolo Conte a szczegolnie "via con me" w jego wykonaniu?
                                                  • blendynka Matinee (erotyczno/seksualnie). 30.03.04, 18:55
                                                    Witajcie,
                                                    Matinee to seksualne w miare ograniczone czasem
                                                    spotkanie zamiast lunchu. Pali kalorie. Zalecane.
                                                    Angielskim odpowiednikiem moze byc quickie.
                                                    Po polsku boje sie nazwac. Nie chce aby byl to partacz.
                                                    Pozdrowionka, zaczynam myslec o matinee,
                                                    blendynka
                                                  • Gość: Ewa Re: Matinee (erotyczno/seksualnie). IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 19:12
                                                    Widzisz blendynka, pojechalam z poezja przez duze
                                                    P , wspominam o znanym spiewaku..i nic. Cisza.
                                                    Drobna aluzja o takiej malej perwersyjce sciagnela
                                                    ich jak pszczoly do miodu.
                                                    Ach, ci mezczyzni- Ty to ich znasz!
                                                  • fiu-fiu Matinee- po polsku to sie nazywa na chybcika 30.03.04, 19:14
                                                    po polsku to sie nazywa na chybcika
                                                    no coz ...
                                                    wole ... pracowac szybko ... ale z kobietka to niekoniecznie sie trzeba spieszyc
                                                    przerwy obiadowej nie starczy, wiec lepiej zjesc obiad, bo ani jedno ani drugie nie wstanie od
                                                    uczty zaspokojone
                                                    a Ty Blendynko, to co ? Przylaczasz sie? czy tylko tak z boku popatrzysz?
                                                    a moze to Ty powinnas okazac zdecydowanie i Ewe zostawic tam gdzie jest?
                                                    zreszta nikt nie wie gdzie... wstydzi sie czy co ?
                                                    I jeszcze jedno pytanie - czy wy obydwie to faceci ?
                                                  • Gość: Ewa Re: no to odkrywam karty IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 19:38
                                                  • Gość: Ewa Re: no to odkrywam karty IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 19:40
                                                    bardzo lubie jezdzic na rowerze
                                                  • blendynka Poezja i seks. 30.03.04, 19:55
                                                    Witajcie,
                                                    Ewo, w duzej poezji (P) nie ma za duzo seksu.
                                                    Jest erotyka i to poetyczna.
                                                    Jest bol i wzdychanie. O braku seksu juz wspomnialam.
                                                    Vide Don Kiszot. Stad zainteresowanie mniejsze.

                                                    F-f, dzieki za chybcika. Troche ten chybcik mi nie lezy/stoi/siedzi.
                                                    Klina miedzy Ewe i mnie nie wbijesz. Zobacz solidarnosc kobieca
                                                    w slowniku. Z przylaczeniem sie rozwazam. Sama z Toba na razie
                                                    wykluczam. Pracuj nad Ewa i zobaczymy.
                                                    Prowokacja meska jest passe. Na mnie nie dziala.
                                                    Nie bede rozpinala biustonosza aby tylko cos udowadniac.
                                                    Jak zobaczysz bedziesz od razu wiedzial :))).
                                                    Nie. Na chybcika brzmi niedobrze...

                                                    Z matinee pozdrowionkiem,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: migueluski Re: Poezja i seks. IP: 202.100.249.* 31.03.04, 07:31
                                                    no dobrze wychodze z ula.
                                                    wersja oryginalna

                                                    PUEDO escribir los versos mas tristes esta noche.

                                                    Escribir, por ejemplo: "La noche esta estrellada,
                                                    y tiritan, azules, los astros, a lo lejos".

                                                    El viento de la noche gira en el cielo y canta.

                                                    Puedo escribir los versos mas tristes esta noche.
                                                    Yo la quise, y a veces ella tambien me quiso.

                                                    En las noches como esta la tuve entre mis brazos.
                                                    La besse tantas veces bajo el cielo infinito.

                                                    Ella me quiso, a veces yo tambien la queria.
                                                    Como no haber amado sus grandes ojos fijos.

                                                    Puedo escribir los versos mas tristes esta noche.
                                                    Pensar que no la tengo. Sentir que la he perdido.

                                                    Oir la noche inmensa, muy inmensa sin ella.
                                                    Y el verso cae al alma como al pasto el roca.

                                                    Que importa que mi amor no pudiera guardarla.
                                                    La noche esta estrellada y ella no esta conmigo.

                                                    Eso es todo. A lo lejos alguien canta. A lo lejos.
                                                    Mi alma no se contenta con haberla perdido.

                                                    Como para acercarla mi mirada la busca.
                                                    Mi corazon la busca, y ella no est?conmigo.

                                                    La misma noche que hace blanquear los mismos
                                                    arboles.
                                                    Nosotros, los de entonces, ya no somos los mismos.

                                                    Ya no la quiero, es cierto, pero cuanto la quise.
                                                    Mi voz buscaba el viento para tocar su oido.

                                                    De otro. Sera de otro. Como antes de mis besos.
                                                    Su voz, su cuerpo claro. Sus ojos infinitos.

                                                    Ya no la quiero, es cierto, pero tal vez la quiero.
                                                    Es tan corto el amor, y es tan largo el olvido.

                                                    Porque en noches como esta la tuve entre mis
                                                    brazos,
                                                    mi alma no se contenta con haberla perdido.

                                                    Aunque este sea el ultimo dolor que ella me causa,
                                                    y estos sean los ultimos versos que yo le escribo.


                                                    i po angielsku

                                                    SADDEST POEM
                                                    I can write the saddest poem of all tonight.

                                                    Write, for instance: "The night is full of stars,
                                                    and the stars, blue, shiver in the distance."

                                                    The night wind whirls in the sky and sings.

                                                    I can write the saddest poem of all tonight.
                                                    I loved her, and sometimes she loved me too.

                                                    On nights like this, I held her in my arms.
                                                    I kissed her so many times under the infinite sky.

                                                    She loved me, sometimes I loved her.
                                                    How could I not have loved her large, still eyes?

                                                    I can write the saddest poem of all tonight.
                                                    To think I don't have her. To feel that I've lost her.

                                                    To hear the immense night, more immense without her.
                                                    And the poem falls to the soul as dew to grass.

                                                    What does it matter that my love couldn't keep her.
                                                    The night is full of stars and she is not with me.

                                                    That's all. Far away, someone sings. Far away.
                                                    My soul is lost without her.

                                                    As if to bring her near, my eyes search for her.
                                                    My heart searches for her and she is not with me.

                                                    The same night that whitens the same trees.
                                                    We, we who were, we are the same no longer.

                                                    I no longer love her, true, but how much I loved her.
                                                    My voice searched the wind to touch her ear.

                                                    Someone else's. She will be someone else's. As she once
                                                    belonged to my kisses.
                                                    Her voice, her light body. Her infinite eyes.

                                                    I no longer love her, true, but perhaps I love her.
                                                    Love is so short and oblivion so long.

                                                    Because on nights like this I held her in my arms,
                                                    my soul is lost without her.

                                                    Although this may be the last pain she causes me,
                                                    and this may be the last poem I write for her.

                                                  • blendynka Re: Poezja i seks. 31.03.04, 07:47
                                                    Potwierdzasz, ze mamy do czynienia w poezji ze smutkiem
                                                    wszechogarniajacym i bolem trudnym do opisania. La Mancza sie klania.
                                                    Liryka o seksie jest z reguly weselsza i optymistyczniejsza.
                                                    Nie pytam Ciebie, poniewaz prawie wiem, co wolisz - pisac/czytac
                                                    przez cala noc poezje smutku, cierpienia i bolu
                                                    czy wrecz przeciwnie:))).
                                                    Z seksualnym,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Poezja i seks. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 09:42
                                                    moze byc tez na wesolo i sarkastycznie jak u Borysa Vian :

                                                    Quand un homme aime une femme
                                                    D'abord, il la prend sur ses genoux
                                                    Il a soin de relever la robe
                                                    Pour ne pas abîmer son pantalon
                                                    Car une étoffe sur une étoffe,
                                                    Ça use l'étoffe.
                                                    Ensuite, il vérifie avec sa langue
                                                    Si on lui a bien enlevé les amygdales
                                                    Sinon, en effet ce serait contagieux.
                                                    Et puis, comme il faut occuper ses mains,
                                                    Il cherche, aussi loin qu'il peut chercher
                                                    Il a vite fait de constater
                                                    La présence effective et réelle de la queue
                                                    D'une souris blanche tachée de sang
                                                    Et il tire, tendrement, sur la petite ficelle
                                                    Pour avaler le tampax.
                                                  • blendynka Re: Poezja i seks. 31.03.04, 16:05
                                                    Ewo, bonjour,
                                                    tampax zrozumialam.
                                                    Prosze bierz poprawke na kolor moich wlosow.
                                                    Mniej poetycko, wiecej erotycznie pozdrawiam,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Poezja i seks. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 19:22
                                                    blendynko, dziekuje za erotyczne pozdrowienia.
                                                    I za kobieca solidarnosc . Ona (ta solidarnosc) moze
                                                    wiele zdzialac . Przypomne bunt Lizystraty. Poniewaz
                                                    z wiosna tak mi sie jakos poetycko robi przytocze
                                                    fragment z Lizystraty Arystofanesa:
                                                    ..Bo jakaz moszna by mogla to zniesc,
                                                    jaka dusza i jaja , i ledzwie i zad
                                                    Bo napietys jak luk i nie mozesz poruchac o swicie....
                                                    A plus
                                                  • blendynka Re: Poezja i seks. 31.03.04, 20:46
                                                    Bienvenu Eve,
                                                    teraz z poezja lepiej, weselej, wiosenniej.
                                                    Strajki typu Lizystraty nie bardzo mi sie
                                                    podobaja poniewaz godza tez w Was blendynki i inne.
                                                    Musimy byc wowczas abstynentkami a dluzszej
                                                    wstrzemiezliwosci nie lubie. A Ty?
                                                    Z poetyckim dla odmiany,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Poezja i seks dla migueluskiego IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 23:14
                                                    Ukolyszmy sie poezja federico garcia lorca

                                                    NOCTURNOS DE LA VENTANA
                                                    1
                                                    Alta va la luna.
                                                    Bajo corre el viento.
                                                    (Mis largas miradas,
                                                    exploran el cielo.)
                                                    Luna sobre el agua,
                                                    Luna bajo el viento.
                                                    (Mis cortas miradas,
                                                    exploran el suelo.)
                                                    Las voces de dos niñas
                                                    venían. Sin el esfuerzo,
                                                    de la luna del agua,
                                                    me fuí a la del cielo.
                                                    2
                                                    Un brazo de la noche
                                                    entra por mi ventana.
                                                    Un gran brazo moreno
                                                    con pulseras de agua.
                                                    Sobre un cristal azul
                                                    jugaba al río mi alma.
                                                    Los instantes heridos
                                                    por el reloj... pasaban.
                                                    3
                                                    Asomo la cabeza
                                                    por mi ventana, y veo
                                                    cómo quiere cortarla
                                                    la cuchilla del viento.
                                                    En esta guillotina
                                                    invisible, yo he puesto
                                                    las cabezas sin ojos
                                                    de todos mis deseos.
                                                    Y un olor de limón
                                                    llenó el instante inmenso,
                                                    mientras se convertía
                                                    en flor de gasa el viento.
                                                    4
                                                    Al estanque se le ha muerto
                                                    hoy una niña de agua.
                                                    Está fuera del estanque,
                                                    sobre el suelo amortajada.
                                                    De la cabeza a sus muslos
                                                    un pez la cruza, llamándola.
                                                    El viento le dice “niña”
                                                    mas no puede despertarla.
                                                    El estanque tiene suelta
                                                    su cabellera de algas
                                                    y al aire sus grises tetas
                                                    estremecidas de ranas.
                                                    Dios te salve. Rezaremos
                                                    a Nuestra Señora de Agua
                                                    por la niña del estanque
                                                    muerta bajo las manzanas.
                                                    Yo luego pondré a su lado
                                                    dos pequeñas calabazas
                                                    para que se tenga a flote,
                                                    ¡ay! sobre la mar salada

                                                  • Gość: Ewa Re: Poezja i seks dla blendynki IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 23:30
                                                    Oczywiscie ze wstrzemiezliwosc zbyt dluga jest
                                                    niepozadana. Zadze sie wowczas odzywaja na nic.
                                                    Z obopolna szkoda.
                                                    Poniewaz powialo poezja przekazuje Ci
                                                    taka sobie pioseneczke Borisa Vian

                                                    Lady be good

                                                    Ça fait vingt ans que ma tante Annie
                                                    Met des bigoudis
                                                    La nuit

                                                    C'est pas pour ça qu'elle est plus jolie
                                                    C'est moi qui vous l'dis
                                                    Mais oui

                                                    Pour être sûre qu'ils tiennent elle les fixe à la colle
                                                    Mais ça sent si mauvais que mon oncle Anatole
                                                    Peut pas dormir, et dans son grand lit
                                                    Se tape un rassis
                                                    La nuit

                                                    A bientôt
                                                    E
                                                  • blendynka Wianie seksem i poezja. 31.03.04, 23:39
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    merci. Niech wieje wiec seksem i poezja.
                                                    Poniewaz seks moze byc poezja.
                                                    Z dobrym poetykiem.
                                                    Tytul odrobinke poprawie: Lady be (almost) good.
                                                    A bientot,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Wianie seksem i poezja. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 01.04.04, 11:33
                                                    Chère blendynka,
                                                    co bys powiedziala dzisiaj na maly
                                                    wypad na Lesbos , na spotkanie z boska Sappho?

                                                    But lo, to Sappho's melting airs
                                                    Descends the radiant queen of Love:
                                                    She smiles, and asks what fonder cares
                                                    Her suppliant's plaintive measures move:
                                                    Why is my faithful maid distressed?
                                                    Who, Sappho, wounds thy tender breast?
                                                    Say, flies he?--Soon he shall pursue.
                                                    Shuns he thy gifts?--He soon shall give.
                                                    Slights he thy sorrows?--He shall grieve,
                                                    And soon to all thy wishes bow.

                                                    See you soon
                                                  • fiu-fiu wpadnijcie obydwie - may I pay x the tickets? 01.04.04, 11:51
                                                    sprawy przybraly nieoczekiwany obrot.
                                                    zwolnily sie 2 miejsca
                                                    sponsor f/f
                                                    see u soon
                                                  • Gość: Ewa Re: wpadnijcie obydwie - may I pay x the tickets? IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 01.04.04, 15:43
                                                    mowisz f/f ze zwolnily sie dwa miejsca?
                                                    jak chodzi o mnie nie lubie cieplej
                                                    poscieli.
                                                    Zobaczymy jak wypowie sie blendynka.
                                                    Jako sponsor ew. bedziesz mogl kupic
                                                    dwa bilety na Lesbos.
                                                    see you later
                                                  • blendynka Prima Aprilis. 01.04.04, 18:29
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    zaproszenie na Lesbos traktuje primaaprilisowo.
                                                    Tym niemniej dziekuje za zaproszenie. Milo mi.
                                                    F-f,
                                                    korzystaj z okazji i odpoczywaj.
                                                    Mozesz dac pare zwolnionych adresow
                                                    dla referencji?
                                                    Kwietniowo juz pozdrawiam,
                                                    blendynka.

                                                  • fiu-fiu sorry ewo 01.04.04, 18:32
                                                    ale blendynka juz tu dojechala.
                                                    Potem ci opowie jak bylo
                                                    tyczasem zazywaj urokow swojej pracy lub czegokolwiek co tam robisz
                                                  • Gość: Ewa Re: sorry ewo IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 01.04.04, 19:17
                                                    blendynko , dobrze odgadlas...

                                                    f/f ty cos nas w konia robisz.
                                                    blendynka nie mogla dojechac,
                                                    bo referencji nie dales.
                                                    dziekuje, tymczasem zazywam urokow wiosny
                                                  • blendynka Blendynka czy owca? 01.04.04, 20:13
                                                    Ewo,
                                                    zadnych manewrow erotycznych z f-f bez Ciebie.
                                                    Pamietaj o probach wbicia klina miedzy nas.
                                                    F-f,
                                                    ta nowa rzekoma blendynka to, czy p.eprzona owca?
                                                    Z erotycznym zaciekawieniem,
                                                    blendynka.
                                                  • keinstein duecik damski na prima aprilis 01.04.04, 21:38
                                                    I faceci osłupieli.
                                                    Ewo, Twoja rozmówczyni jest strasznie zbiologizowana,
                                                    I duecik z nią to będzie sama fizjologia.
                                                    Nie zapominaj proszę o facetach, spójrz sama,
                                                    jacy z nich idealiści, takie chłopaczęta,
                                                    pogłaskaj ich chociaż albo się uśmiechnij.
                                                    Wiem, co mówię, tak naprawdę jestem programem komputerowym;
                                                    mam opcje takie i takie.
                                                    Błogosławię Was w imię Turinga.
                                                  • siamlady aaaaaaabsolutnie prima aprilis 01.04.04, 23:03
                                                    Kolega ma rację, na miłośc boska Blendynko ilez można o tym seksie?
                                                    Udowodnij, że jesteś eteryczna 24- letnią ( tak było w anonsie wieśniqka, a Ty
                                                    przyznałaś że się mieścisz?...)blendynką, a nie przypadkiem dużo starszą Hanną
                                                    BakuŁą?....Albo kimś takim...
                                                    Nie musisz odpinac biustonosza, przed czym już się zastrzegałaś. Prove that you
                                                    are an human being.

                                                  • Gość: Ewa Re: juz wybila dwunasta godzina IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 02.04.04, 00:42
                                                    Szanowny programie komputerowy,
                                                    uprzejmie powiadamiam , ze lubie romantycznych
                                                    chlopcow , takich co to poezje znaja , czytaja i tam
                                                    jeszcze w inny sposob nad nia pracuja(lub pracowali).
                                                    Bedac jednak feministka pozostaje wierna komputerowa
                                                    korespondentka blendynki, majac pewne nadzieje ...
                                                    Z powazaniem
                                                    ewa
                                                  • blendynka O seksie mozna nieskonczenie...joie de vivre. 02.04.04, 01:34
                                                    Witajcie,
                                                    witaj Ewo,
                                                    dzien dobiega konca a wraz z nim zamyka sie okienko Twojej propozycji.
                                                    Jezeli w przyszlosci ponowisz zaproszenie na odwiedzenie Isle of Lesbos
                                                    kto wie, moze rozwaze...
                                                    O erotyce i dalej seksie mozna w nieskonczonosc. Bardzo wdzieczny
                                                    i zmyslowy temat. Powinno sie go doswiadczac nie mniej niz posilkow
                                                    w ciagu dnia. Niektorzy ludzie odwiedzaja lodowke rowniez w nocy...
                                                    Powinno sie to robic co najmniej deux fois par jour. Z urzedu.
                                                    Ma rozne odcienie, barwy i tony. Erotyzm oczywiscie. Poniewaz seks ma
                                                    barwy glownie seksualne i takiez odcienie.
                                                    Good night ma soeur, sleep well,
                                                    z erotycznym usmiechem,
                                                    blendynka.


                                                  • blendynka P.S. - feministka. 02.04.04, 01:39
                                                    Ewo,
                                                    prosze przybliz mi definicje feministki.
                                                    Co ona robi a czego nie?
                                                    Bonne nuit,
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: P.S. - feministka. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 02.04.04, 13:34
                                                    blendynko,
                                                    moja definicje feministki
                                                    wyraza popularna piosenka :

                                                    Quelquefois si douces
                                                    Quand la vie me touche
                                                    Comme nous tous
                                                    Alors si douces...

                                                    Quelquefois si dures
                                                    Que chaque blessure
                                                    Longtemps me dure
                                                    Longtemps me dure...

                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Je n'en connais pas de faciles
                                                    Je n'en connais que de fragiles
                                                    Et difficiles
                                                    Oui, difficiles

                                                    Quelquefois si drôles
                                                    Sur un coin d'épaule
                                                    Oh oui, si drôles
                                                    Regard qui frôle...

                                                    Quelquefois si seules
                                                    Parfois elles le veulent
                                                    Oui mais si seules
                                                    Oui mais si seules...

                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Vous êtes ma mère, je vous ressemble
                                                    Et tout ensemble mon enfant
                                                    Mon impatience
                                                    Et ma souffrance...

                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Si parfois ces mots se déchirent
                                                    C'est que je n'ose pas vous dire
                                                    Je vous désire
                                                    Ou même pire
                                                    Oh Femmes...

                                                    poza tym feministka moze robic to , co chce
                                                    a nie moze tego , co jest zabronione

                                                    p.s. na Lesbos nigdy nie bylam
                                                  • blendynka Re: P.S. - feministka. 02.04.04, 18:12
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    i merci beaucoup za wyjasnienie. Robienie tego co sie chce podoba mi sie.
                                                    Z zabronieniem to roznie. Kto zabrania i czego?
                                                    Wizyty Sappho tez nigdy jeszcze nie zlozylam.
                                                    Dotychczas wszystkie inne wyspy mesko zaludnione
                                                    absorbowaly moja uwage. Duza jej czesc.
                                                    A bientot,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: P.S. - feministka. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 02.04.04, 20:25
                                                    Bonsoir blendynko,
                                                    z zabranianiem nie chodzi
                                                    o takie zwykle, banalne.
                                                    Przeciw takowemu
                                                    feministka posiada parasolke lub walek.
                                                    Chodzi o to,ze feministka szanuje
                                                    ogolnie przyjety porzadek spoleczny.
                                                    A sama robi to , na co ma ochote,
                                                    podkreslam.
                                                    Dobrego dalszego ciagu dnia
                                                    E
                                                  • blendynka Randka rozbierana. 02.04.04, 22:40
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    dzieki za klaryfikacje. Dzieki za zyczenia.
                                                    Wieczor i czesc nocy zapowiada sie caliente.
                                                    Mam randke. Jestem prawie pewna, ze rozbierana.
                                                    Tak ja to widze i ubieram sie bieliznianie odpowiednio.
                                                    Za zimno jeszcze aby bez la culotte (?). Jaki kolor bielizny lubisz?
                                                    Z neglizowym pozdrowieniem,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ew Re: Randka rozbierana. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 02.04.04, 23:29
                                                    Albo biala , albo czarna.
                                                    Inne kolory nie wchodza w rachube.
                                                    w/g mnie sa wulgarne. Bielizna musi byc
                                                    elegancka.Bardzo wazny kroj de la culotte.
                                                    Nie koniecznie string.Koniecznie koronki. Chociaz
                                                    troche.
                                                    Udanej randki.
                                                    Dobranoc
                                                    E

                                                  • blendynka Re: Randka rozbierana. 03.04.04, 18:45
                                                    Dzien dobry Ewo,
                                                    mamy te same gusty bielizniane.
                                                    Nikt nigdy nie narzekal na te kolory.
                                                    Wczorajszym wyborem byl czarny.
                                                    Kroj de la culotte z koronka.
                                                    Taki sam un soutien-gorge. Bardzo sie podobaly.
                                                    Randka bardzo udana. Pod kazdym wzgledem.
                                                    Tym glownie. Wielokrotnie. Enfin!
                                                    A bientot, cudownie rozluzniona,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: zahedan Re: Randka rozbierana. IP: *.protonet.pl 03.04.04, 19:08
                                                    serce roście.................
                                                  • Gość: Ewa Re: Randka rozbierana. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 03.04.04, 19:09
                                                    Witaj blendynka,
                                                    ciesze sie ze jestes
                                                    cudownie rozluzniona.
                                                    A propos le dessous-
                                                    nie uwazasz , ze doslowne
                                                    tlumaczenie le soutien-gorge
                                                    byloby bardzo smieszne-
                                                    podtrzymywacz gardla, albo
                                                    filar podgardlowy?
                                                    W lecie najlepiej bez-
                                                    czyz nie?
                                                  • blendynka Re: Randka rozbierana. 03.04.04, 19:35
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    faktycznie. Ma to pewnie do czynienia z meskim przelykaniem sliny.
                                                    Czasami opadaniem szczeki na widok szczegolnie udanego modelu :)).
                                                    Lewego i prawego. W lecie zdecydowanie bez bra. Odswiezajace jest uczucie
                                                    chodzenia bez le dessous tam gdzie jest to mozliwe. Probowalas?
                                                    Mozna zaobserwowac katem oka robione niepewne zaklady. Ma czy nie...
                                                    Ciagle cudownie rozprezona i marzycielsko myslaca o lecie pozdrawiam,
                                                    blendynka.
                                                  • blendynka Myslac o lecie i meskiej bieliznie. 03.04.04, 19:45
                                                    Ewo,
                                                    masz opinie co do meskiej bielizny?
                                                    Wolisz szorty czy briefs?
                                                    Bez niczego wykluczam.
                                                    Nieuporzadkowanie i niehigienicznie.
                                                    Tak sobie myslac pozdrawiam,
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: Randka rozbierana. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 03.04.04, 19:54
                                                    Chodzenie tam gdzie to mozliwe bez
                                                    dessous jest atrakcyjnie podniecajace.
                                                    Probowalam.
                                                    W przypadku rozbieranej randki
                                                    wzbudza zaskoczenie i przyspiesza
                                                    uczucie cudownego rozluznienia.
                                                    Ale nie nalezy zapominac , ze dessous
                                                    ma swoja erotyczna role.
                                                    Poniewaz dzis zimno rowniez marzycielsko
                                                    myslac o lecie serdecznie Cie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Randka rozbierana. 03.04.04, 20:05
                                                    Dessous maja wazna podwojna role.
                                                    Graja erotyczna role gdy sa obecne i graja
                                                    cudownie seksualnie gdy sa nieobecne.
                                                    Wzbudzaja entuzjazm i przemile zaskoczenie
                                                    gdy ich przez "roztargnienie" na randke nie naloze.
                                                    Mysle, ze od czasu nalezy sie milym mezczyznom
                                                    bardzo mila niespodzianka. I tak maja nielekko.
                                                    Myslac o lecie i okolicach,
                                                    serdecznie,
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: meska bielizna IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 03.04.04, 22:58
                                                    Stanowczo wole szorty.
                                                    Szczegolnie w bialo-granatowa
                                                    kratke z malymi guziczkami z przodu.
                                                    Szorty, moim zdaniem, wzbudzaja fantazmy
                                                    erotyczne. Nie wiadomo dokladnie co pod
                                                    nimi sie dzieje. Briefs ukazuja aktualny stan rzeczy.
                                                    Nie ma niespodzianek.Pozostajac wielbicielka szortow
                                                    rowniez serdecznie
                                                    E
                                                  • blendynka Re: meska bielizna. 04.04.04, 07:23
                                                    :))))))))))))))))))))).
                                                    Ja tez zdecydowanie. Chociaz tych z guziczkami
                                                    nie spotkalam nigdy. Moze guziczki byly wczesniej i strzelily
                                                    pod naporem. Bez guziczkow wydaja sie byc dostepniejsze.
                                                    Briefs nie lubie. Zabijaja moja wyobraznie.
                                                    Takie jakies malo erotyczne. Szorty to co innego...
                                                    Latwo dostepne ze wszystkich stron. I bardziej namiotowe :)).
                                                    Kolory wlasciwie bez znaczenia. Same szorty nic dla mnie nie robia.
                                                    Wlasciciel szortow jest bardzo wazny.
                                                    Mozna je czasami pozyczyc i nadac im kobiecy charakter.
                                                    Zgadzam sie z Toba. Absolutnie tylko szorty. Sklonna jestem rozebranego
                                                    juz mezczyzne odeslac do domu/sklepu aby sie przebral. Szorty mnie kreca.
                                                    Dzisiaj przyjelam zaproszenie na powtorke z rozrywki. Nie bezposrednio
                                                    oczywiscie. Cudowna terapeutyczna sprawa. Znalazlam tez na ta okazje cos
                                                    malego bieliznianego w kolorze noir. Sprawdzony kolor. Bez niczego za zimno.
                                                    Cudownie bylo sie razem unosic... Wyraznie oczyscilo mi to umysl.
                                                    I uprecyzyjnilo. Dobrze sie zlozylo poniewaz bede miala trudny tydzien
                                                    i mysli nie beda erotycznie peregrynowaly. No, moze troche. Do wspomnien...
                                                    Milej niedzieli zycze,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: a co w sprawie skarpetek? IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 04.04.04, 16:03
                                                    kiedy i jak On powinien sie ich
                                                    pozbyc?
                                                    Na wielkie nieba-On nie moze byc podczas
                                                    w skarpetkach!
                                                    Pomimo trudnego tygodnia przemysl blendynko,
                                                    ta wazna sprawe.
                                                    Zyczac ponownego cudownego rozluznienia po
                                                    interesujacym przedtem
                                                    pozdrawiam z nadzieja na ocieplenie
                                                    E
                                                  • major.major.major no i fiu.fiu okazał się zbędny 04.04.04, 18:18
                                                    panie radzą sobie świetnie bez niego...
                                                  • blendynka Skarpetki. 04.04.04, 21:12
                                                    Bez skarpetek absolutnie.
                                                    Mowy nie ma ze skarpetkami. Albo ja albo skarpetki.
                                                    Te sprawy wzajemnie sie wykluczaja. Mezczyzna z pewnym doswiadczeniem
                                                    usuwa skarpetki razem z spodniami. Jednym posuwistym ruchem.
                                                    Sciagajac spodnie po drodze zaczepia kciukami o skarpetki. I voila.
                                                    Nie moze zdjac ich wczesniej poniewaz swiadczyloby to o premedytacji.
                                                    Tym nieswiadomym smiesznosci zwracam tylko raz uwage i daje wolny wybor.
                                                    Pamietaja to do konca zycia (swojego).
                                                    A bientot,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Skarpetki. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 04.04.04, 23:34
                                                    Dyskretne zaczepienie kciukiem
                                                    o skarpetki jest bardzo eleganckie.
                                                    Wiecej-powiedzialabym wytworne.
                                                    Proste i jakiez efektywne.
                                                    Dziekuje, blendynko , za wyjasnienie
                                                    tego nurtujacego mnie szczegolu.
                                                    Bede mogla spokojnie zasnac.
                                                    Wyobrazajac sobie bez.Skarpetek oczywiscie.
                                                    Zycze spokojnego tygodnia
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Skarpetki. 05.04.04, 07:22
                                                    Milo mi, ze mialam udzial w Twoim spokojnym zasnieciu.
                                                    Czy chcialabys sie podzielic swoja opinia z dystansu
                                                    o N.Sarkozy? Duzo jego ostatnio w gazetach.
                                                    Dziekuje za zyczenia i zycze pogodnego dnia,
                                                    blendynka.
                                                  • fiu-fiu koniec watku - zalozcie sobie swoj 05.04.04, 10:47
                                                    beznadzieja... albo innymi slowy:
                                                    rzeczywistosc nie spotkala sie z oczekiwaniami.
                                                    a chodzilo tylko o 2 wolne miejsca przy zlobie
                                                  • Gość: Ewa Re: polityka i erotyka IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 11:10
                                                    f/f- niech zywi nie traca nadzieji!!
                                                    blendynko-bonjour,
                                                    N.Sarcozy jest typowym przykladem
                                                    polityka. Gotow na wszystko. Nie dosc
                                                    ze zmienia (tourne) marynarki , to
                                                    sadzac po jego wypowiedziach nie
                                                    zdejmuje skarpetek. Gotow jest nawet
                                                    pozostac w krawacie.
                                                    Czy odpowiedzialam wyczerpujaco
                                                    na twoje pytanie?
                                                    A bientôt
                                                    E
                                                  • blendynka Re: polityka i erotyka 05.04.04, 11:23
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    wyczerpujaco i szkicujaco. Dziekuje.
                                                    Bylam ciekawa przez moment.
                                                    Sadze jednak, ze z politykami nie warto.
                                                    Kochaja glownie siebie (zaawansowana forma narcyzmu)
                                                    a jezeli zdecyduja sie kochac kogos jeszcze (innego niz zona)
                                                    to maja klopoty natury fizjologicznej.
                                                    Nie, zdecydowanie nie warto z politykiem,
                                                    pozdrawiam poniedzialkowo,
                                                    blendynka.
                                                  • blendynka Zycie jest pelne niespodzianek (roznych). 05.04.04, 11:15
                                                    Witaj f-f,
                                                    tak bywa. I dobrze jest o tym wiedziec
                                                    i oczekiwania niespelnione dopuszczac.
                                                    Bywa wowczas latwiej w zyciu. Prosze nie zrazaj sie jednak.
                                                    Dzisiaj dopiero poniedzialek. I prosze nie dasaj sie.
                                                    Cieplo pozdrawiam,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Zycie moze byc pelne niespodzianek (roznych). IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 13:30
                                                    blendynko,
                                                    mozeby jednak rozwazyc
                                                    ta dwa miejsca przy zlobie
                                                    u fiu-fiu?
                                                    Dotkliwie brakuje informacji odnosnie
                                                    jago stosunku do kalesonow i skarpetek.
                                                    Ja, ze wstydem przyznam, nie mam zadnych
                                                    doswiadczen z wiesniacza grupa spoleczna.
                                                    Oczekujac na twoja opinie
                                                    serdecznie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Rozwazania... 05.04.04, 19:41
                                                    Witaj Ewo,
                                                    rozwazyc mozemy.
                                                    Faktycznie f-f owiany jest oparami. Tajemniczosci.
                                                    Czy jego stosunku brakuje? Trudno powiedziec. Nie duzo wiemy.
                                                    Enigmatycznosc przebija. Zacznijmy wiec rozwazac, prosze. Stosunkowo.
                                                    F-f, co ewentualnie bys zrobil stosunkowo aby nas zachecic?
                                                    Wieczoru milego zycze,
                                                    blendynka.
                                                  • zahedan gdzie tu turystyka? 05.04.04, 20:55
                                                    ...........
                                                  • Gość: Ewa Re: podsumowanie fiu-fiu IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 23:27
                                                    cicho zahedan , zaraz bedzie.....

                                                    blendynko , podsumujmy fiu-fiu

                                                    Postac Ocena argumenty
                                                    -----------------------------------------------------------------------------

                                                    podwojna + w trojkatnym ukladzie przydatna

                                                    -------------------------------------------------------------------------

                                                    Enigmatyczna + - wzbudza ciekawosc
                                                    na niewiadome trudno isc na calosc
                                                    --------------------------------------------------------------------------

                                                    ujawnia sie
                                                    sporadycznie + nie znudzi nam sie , ani nie zanudzi nas

                                                    -----------------------------------------------------------------------------

                                                    lubi slowo
                                                    pisane + - jesli dobre ma plus, jesli niedobre -minus


                                                    ------------------------------------------------------------------------------

                                                    ma zlob + cudzy zlob zawsze dobrze widziany

                                                    -------------------------------------------------------------------------------

                                                    ma dwa wolne
                                                    miejsca + - jesli posumowanie wyjdzie na jego korzysc
                                                    ma plus , jesli na niekorzysc-minus
                                                    -------------------------------------------------------------------------------

                                                    razem plus szesc minus trzy = 3


                                                    Wnioski: fiu-fiu ma trzy punkty na swoja korzysc . Konieczne zastosowanie
                                                    turystyki celem zbadania na miejscu.

                                                    Blendynko-prosze o ew. dorzucenie Twojego podsumowania
                                                    Lacze serdeczne wieczornosci
                                                    E
                                                  • blendynka Re: podsumowanie fiu-fiu 06.04.04, 05:01
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    podsumowanie precyzyjne i przemawiajace do mojej wyobrazni.
                                                    Ostatecznie trzeba sie bedzie poznac turystycznie.
                                                    Licze tez tutaj na Twoja europejska intuicje.
                                                    Dotychczas nas nie zawodzila i nie sadze, ze teraz zacznie.
                                                    Troche niewygodna ta pozycja przy zlobie.
                                                    Pewnie stojaca i plecami do wrot. No, ale rzadko jest pelnia szczescia.
                                                    Ewo zacznij negocjowac z f-f szczegoly logistyczne.
                                                    Zahedan,
                                                    Ty naprawde nie widzisz tutaj turystyki? Nie widzisz turystycznie
                                                    wedrujacych palcow? Odkrywania nieznanych wczesniej miejsc?
                                                    Niekoniecznie plaskich. Zagladania do turystycznych zakamarkow?
                                                    Zdejmij na moment ten przyciezki plecak. Usiadz na chwile i powachaj kwiaty.
                                                    I przyjrzyj sie uwaznie raz jeszcze. Co widzisz?
                                                    I nie upraszczaj sprawy. Piszemy tez na podforum Kontakty.
                                                    Zgodzisz sie ze mna pewnie, ze dobrze miec od czasu do czasu kontakt.
                                                    Seksualny lub turystyczny.
                                                    Milego dnia zycze,
                                                    blendynka.
                                                  • fiu-fiu Re: podsumowanie fiu-fiu 06.04.04, 10:45
                                                    zdecydowanie wole dobre slowo pisane, bowiem dookola czesto slysze belkot.
                                                    Lech Walesa taki belkot nazywa brzeczeniem. Pozycja tylem do wrot, sprzyja ciszy i
                                                    zastanowieniu. Ot i taka to melodia.
                                                  • blendynka Dobre slowo pisane. 06.04.04, 10:55
                                                    A wiec plus. Ewa sie ucieszy.
                                                    Belkot/brzeczenie dobrze jest wygluszyc.
                                                    Poczekam na opinie Ewy co do pozycji przy zlobie.
                                                    Moze jej plecami do wrot nie bedzie przeszkadzalo.
                                                    Czy nie ma u Ciebie przy zlobie przeciagow?
                                                    Bedziemy mogli ewentualnie kontemplowac w ciszy prawie.
                                                  • Gość: Ewa Re: Dobre slowo pisane. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 11:16
                                                    fiu-fiu-fiovi uroslo do 4.
                                                    Brzeczenie nalezy zastapic cisza.
                                                    Cisza jest wielemowiaca.
                                                    Przy zlobie na siedzaco ,
                                                    na stojaco nie (mozna sie poplamic)
                                                    Plecami do wrot moze byc. Jesli sa szczelne.
                                                    Czy to bedzie ob(d)jazdowo?
                                                  • blendynka Re: Dobre slowo pisane. 06.04.04, 11:28
                                                    Ciagle jeszcze przykrotko, tfu, przymalo.
                                                    Cztery lepiej niz trzy ale mogloby byc wiecej.
                                                    Ile wiecej? To zalezy, cale czy centymetry.
                                                    Wrota chyba uszczelnione?
                                                    Byloby dobrze odlotowo. Przynajmniej po jednym
                                                    odlocie dla kazdej z nas. Im wiecej odlotow tym odlotowiej.
                                                    Co myslisz Ewo? O odlotach i tak ogolnie.
                                                  • fiu-fiu Re: Dobre slowo pisane. 06.04.04, 11:42
                                                    ewentualnie cisze mozna zastapic jeczeniem
                                                    bardzo pozytywnie na mnie to dziala
                                                    lubie bo wiem ze wlasnie nawiazalem kontakt wzrokowo sluchowy
                                                    nie wspominajc o cielesnym
                                                  • blendynka Re: Dobre slowo pisane. 06.04.04, 11:53
                                                    Jeczeniem delikatnym mozna, fakt.
                                                    Mruczenie tez jest ok. Kwilenie rowniez ujdzie.
                                                    Trzy kontakty nawiazales?
                                                    Wzrokowy, sluchowy i cielesny nawet?
                                                    Gratuluje. Z tym wzrokowym to nie za blisko?
                                                    Moze perspektywy zabraknac. Ale jezeli jest glebia
                                                    to inaczej nie mozna.
                                                  • Gość: Ewa Re: Dobre slowo pisane. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 12:10
                                                    cztery czy wiecej , trudno odgadnac.
                                                    Fiu-fiu lubi Machiavelliego . Pewnie
                                                    czytal Prince czyli jego osobowosc
                                                    uksztaltowana jest lektura.Politycznie.
                                                    O politykach juz wypowiedzialysmy sie.
                                                    Jednak fiu-fiu przedstawil sie rowniez
                                                    jako wiesniak , co wzbudza u mnie pewne
                                                    dreszczyki.Powrot na lono natury. Prostota
                                                    ale nie prostactwo . Do tego 4 na prosto
                                                    moze byc wiecej. W sumie pozytywnie.
                                                    Odlotowo tuz po przylocie. I tak dalej.
                                                    Zeby bylo turystycznie trzeba opracowac
                                                    plan itinéraire. Czasami trzeba oddalic sie
                                                    od zlobu.Ma byc przeciez odlotowo-rozrywkowo.
                                                    Bon boulot
                                                    E
                                                  • fiu-fiu Re: Dobre slowo pisane. 06.04.04, 13:42
                                                    nie lubie Machiavellego. Szkoda ze taki jest swiat i stosunek czlowieka doroslego do czlowieka
                                                    doroslego.
                                                    Jesli wspomne o piosence Niemena -dziwny jest ten swiat - to znow uslysze komentarz?
                                                    a moze ta piosenka byla do mlodych niedoroslych idealistow?
                                                    oj oj ale sie porobilo ...
                                                    powracajac do zlobu. Moze byc calkiem milo. Wiele zalezy od Was samych. Co najmniej
                                                    polowa .
                                                    Wiesniactwo bylo prowokacja. Ciekaw bylem kobietek, ktore nie maja oporow i uprzedzen
                                                    klasowych. W koncu ludzie ze wsi tez ludzie, tylko tyle, ze chodza pol zycia za plugiem.
                                                    Glosniej mowia, sa przewaznie zdrowsi fizycznie, kochaja zwierzeta i maja duze domy (z
                                                    dzialkami;))) he he he)
                                                    Moglem sie nazwac listonoszem i wyszloby na to samo. Listonosz tez ma wziecie. W koncu
                                                    listy nosi i czesto puka .. do drzwi
                                                  • Gość: Ewa Re: Dobre slowo pisane. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 15:43
                                                    dobre to twoje slowo pisane Fiu-fiu , dobre;
                                                    dajesz sie troche lepiej poznac.
                                                    Poniewaz polowa zalezy od nas,musimy sie
                                                    najpierw rozejrzec w twoim regionie turystycznym.
                                                    Prosimy o wskazowki.
                                                    p.s. listonosz i agroturystyka?
                                                    zreszta czemu nie , byloby bardziej orginalnie
                                                  • fiu-fiu wskazowka geograficzno topograficzna-test 06.04.04, 16:07
                                                    przyjedzcie ...gdzie? - nad najglebsze jezioro w Europie.
                                                    Jest rowniez niemale i ma specyficzny ksztalt.
                                                    mozna je obejrzec w 4tej czesci Gwiezdnych wojen - jedna z koncowych scen krecona nad
                                                    moim jeziorem.
                                                    zdasz ten test?
                                                  • Gość: Ewa Re: wskazowka geograficzno topograficzna-test IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 16:25
                                                    Lake Benaco. Glownie ze wzgledu
                                                    na charakterystyczny ksztalt.
                                                  • Gość: Ewa Re: pare slow o odlotach IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 16:54
                                                    blendynko
                                                    rano nie mialam czasu o tym pomyslec.
                                                    taraz mam luzniej , wiec kilka slow na ten temat:


                                                    Udany odlot zalezy od kompanii.Kompania powinna byc dobrze dobrana.
                                                    Wczesniejsze kontakty z kompania sa wskazane. Nie nalezy jednak dac sie
                                                    sugerowac reklamie. Autoreklama bywa najczesciej klamliwa lub zanadto
                                                    podnosi istniejace walory kompanii. Dobrze jest zasiegnac jezyka o kompanii.
                                                    Czasami drobne wskazowki osob poprzednio dokonujacych odlotow bywaja
                                                    uzyteczne.Niestety dosc powszechnie wystepujacym zjawiskiem jest dyskrecja
                                                    uzytkownikow dotyczaca jakosci odlotow. Kompanie traktuja to zjawisko jako
                                                    korzystne , bedec przekonanymi iz sa najlepszymi w dziedzinie odlotow.
                                                    Czasami przypadkowo wybrana kompania moze zapewnic calkiem udany odlot.
                                                    Przeciwienstwem do przypadkowego wyboru kompanii jest uzywanie stale tej
                                                    samej.Ten sposob dokonywania odlotow lepiej zapewnia bezpieczenstwo i
                                                    prawie wyklucza niespodzianki. Te ostatnie sa jednak wskazane przy wszelkich
                                                    odlotach. Zatem uzywajac stale tej samej kompanii trzeba albo postarac sie
                                                    samemu , albo upomniec sie w kompanii o niespodzianki. N.b. dobra kompania
                                                    spontanicznie ich dostarcza nie burzac bezpieczenstwa.
                                                    Odloty moga byc krotkie i dlugie. Podczas krotkich posilek nie jest potrzebny.
                                                    Dluzsze odloty wymagaja wspomagania kalorycznego i miedzyladowania.
                                                    Bardzo dlugie odloty sa wyczerpujace , wymagaja posilkow i pozniejszej
                                                    regeneracji.
                                                    Najbardziej polecane sa odloty sredniodystansowe z ew. miedzyladowaniem,
                                                    z dobra obsluga , z niespodziankami i komfortem miejsca.
                                                    Odloty z dobrze znana kompania , darzona uczuciem wyzszym, sa niezbedne dla
                                                    uzupelnienia tegoz.
                                                    Udane odloty zapewniaja uczucie zadowolenia , rozprezenia az do cudownego
                                                    rozluznienia . Korzystnie wplywaja na cere, poprawiaja humor i stan ogolny
                                                    zdrowia.
                                                    Czestotliwosc odlotow jest dobierana indywidualnie i zalezy zarowno od kompanii
                                                    jak i od uzytkownika.Spontaniczna, obopolna decyzja odlotu zapewnia jego
                                                    atrakcyjnosc.
                                                    Udanych odlotow!
                                                    E
                                                  • fiu-fiu pare slow o odlotach - kilka slow na temat ... 06.04.04, 17:13
                                                    no no ...
                                                    chyba pracujesz na lotnisku przy odprawie bagazu lub w informacji .... chorobliwie naduzywasz
                                                    slowa odlot. A moze jestes nienasycona? nie widze innej, trzeciej mozliwosci.
                                                    Sprobuj nie komplikowac zycia. Nazywaj rzeczy i dzialania po imieniu, bo wychodzi z Twojej
                                                    wypowiedzi tautologiczny belkot .
                                                    jesli mozesz ciut jasniej i krocej to poprosze. Sprobuj uzyc jezyka polskiego , nie naduzywajac
                                                    zbyt wielu przenosni i metafor. Wiem ze masz ciagoty do poezji, ale tym razem powstrzymaj
                                                    swoje zapedy.
                                                    Swoja droga, ciekawi mnie jak sie kochasz? na pewno z zapamietaniem. Pelnia oddania z
                                                    pominieciem otoczenia. Czy mam racje?
                                                  • Gość: Ewa Re: pare slow o odlotach - kilka slow na temat .. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 17:26
                                                    kolego,
                                                    to kolezanka blendynka chciala przeczytac moja opinie
                                                    o odlotach.Nie o wartosc literacka idzie , lecz o rzecz.
                                                    A jesli waszmosci brakuje poczucia humoru... to szkoda.
                                                    Czesc. Jezioro Garda ladne.
                                                  • fiu-fiu Re: pare slow o odlotach - kilka slow na temat .. 06.04.04, 18:04
                                                    widzisz jak jasno odpisalas? i kolega sie znalazl (nabierasz do mnie dystansu a bylo milo), i
                                                    stwierdzenie, ze odlot to rzecz (a raczej rzeczownik). Zahaczylas rowniez o moje poczucie
                                                    humoru (moze dzis mi nie staje... -staropolskie). Jezioro Garda ladne owszem, ale to nie to.
                                                    Nie traktuj forum tak doslownie, postaraj sie nie zapamietywac i nie obstawac przy swoim
                                                    bledzie. Po polsku jest takie okreslenie -zaperzyc sie. To nie budowanie a stawianie zapory
                                                    pomiedzy rozmowcami a przeciez nie o to nam chodzi?
                                                    no moze jesli poprze Cie Blendynka bo niby do niej pisalas ... to odwolam wszystko
                                                  • Gość: Ewa Re: pare slow o odlotach - kilka slow na temat .. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 18:27
                                                    nie baw sie w pouczanie, bo taki mentorski styl nie pasuje
                                                    do humorystycznego traktowania watku. I do tego dorzuce-nie
                                                    ucz ojca dzieci robic-
                                                  • blendynka O listonoszu i koniecznie o odlotach. 06.04.04, 19:16
                                                    Witajcie,
                                                    f-f, nie mam uprzedzen i spojrzec potrafie szeroko. Jak chce.
                                                    Twoj post o listonoszu zrobil na mnie mile wrazenie. Nie mam
                                                    nic przeciwko wiesniakom. Bardzo wartosciowi ludzie i ujmujacy
                                                    czasami jasnoscia i prostota mysli. Nie wspomne o walorach zdrowotnych.
                                                    Od prostakow (ze wsi i miasta) trzymam sie z daleka. Dotychczas z powodzeniem.
                                                    Natomiast co do odlotow nie masz racji. Post Ewy o odlotach jest wspanialy.
                                                    Czytalam pare razy i zgadzam sie absolutnie. Odloty bardzo wazna rzecz.
                                                    Czytajac i wspominajac prawie odlecialam. Z przyjemnosci wskaze Tobie
                                                    (nie palcem) jeszcze jedno wyjasnienie dlaczego my tyle o tych odlotach.
                                                    Niekoniecznie lotnisko i nienasycenie (banalna prowokacja - na wspolczesne
                                                    dziewczyny juz nie dziala). Po prostu dobry odlot wyzwala podrozniczy
                                                    glod nastepnego rownie udanego odlotu. I omdlewajacego opadania.
                                                    Raz jeszcze - dobry odlot natychmiast pozwala robic plany na kolejny.
                                                    Najogolniej szukamy wielokrotnego biletu na linie ktore zapewniaja nam
                                                    takie odloty. Dlatego tak szalenie wazna jest obsluga lotu. Stewardzi
                                                    i piloci. Tradycja mowi, ze kazdy lotnik to zalotnik. Ze stewardami bywa roznie.
                                                    F-f majac do Ciebie rosnaca wolno sympatie dodam jeszcze zyczliwa uwage
                                                    o cierpliwosci i sztuce powstrzymywania sie. Niecierpliwosc powoduje
                                                    przedwczesnosc a to jest bardzo niesatysfakcjonujace. To nawet nie zbliza
                                                    sie do poczatkow odlotu. To taki falstart. Wiedzac o tym nie warto zapinc
                                                    pasow. Raz, moze dwa zyczliwie przygladamy sie tej probie zakonczonej
                                                    przedwczesnoscia. Pozniej juz ocieramy ewentualne plamy z niechecia
                                                    i dajemy sobie spokoj lub mowiac prosciej siana z ta kompania lotow.
                                                    Przyjaciolce w zaufaniu i dyskrecji mowimy - ta kompania nie lataj.
                                                    Osobie niezyczliwej mowimy, ze odlecialo nam sie na czasi lecialo cudownie.
                                                    Niech ma za swoje.
                                                    Dlatego mily f-f warto jest cierpliwie trzymac drazek sterowniczy (wolant)
                                                    w reku i kontrolowac od czasu do czasu jego polozenie.
                                                    Ewentualnie cierpliwosc placi takim niesamowitym odlotem, ze opada
                                                    sie cudownie nawet bez spadochronu. To tyle na razie o odlotach.
                                                    Post Ewy o odlotach byl dla mnie inspiracja.
                                                    To co, mily f-f mamy przygotowac sie do odlotow i rozpiac, tfu, zapiac pasy?

                                                    Ewo, serdecznie pozdrawiam,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: O listonoszu i koniecznie o odlotach. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 19:39
                                                    Bonsoir blendynka,
                                                    wdzieczna Ci jestem za
                                                    wlasciwy odbior mojego postu
                                                    o odlotach.Kierowany byl
                                                    wylacznie do Ciebie , mimo
                                                    ze to forum to jakby publiczne.
                                                    Zgadzam sie rowniez z tym , ze
                                                    fiu-fiu jako listonosz wypada
                                                    najlepiej. Wiesniak(z calym
                                                    szacunkiem dla tego zawodu i pozycji
                                                    spolecznej) mu nie pasowal.
                                                    Wyobrazam go sobie teraz na motocyklu,
                                                    z kaskiem na glowie . Torba z przodu.
                                                    Oczywiscie torba na listy. Tak fiu-fiu
                                                    robi sie bardziej sexy. Poprzednio czegos
                                                    brakowalo. Moze wlasnie tej torby.
                                                    Interesujace sa atrybuty zawodowe u mezczyzn.
                                                    Mozemy sie nad tym troche zastanowic.
                                                    A plus tard
                                                    E
                                                  • blendynka O listonoszu, torbie i jeszcze o odlotach. 06.04.04, 20:00
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    odloty byly odlotowe. Jeszcze teraz na wspomnienie
                                                    niektorych odlotow nogi mi drza niekontrolowanie.
                                                    I lekko sie poce. No, nie cala. Miejscami.
                                                    Rzeczywiscie listonosz z torba z przodu wyglada
                                                    sexy. Taki zawod i duzo moze przyniesc.
                                                    Do poludnia. I znowu ocieramy sie o matinee.
                                                    Inne zawody? Niech sie zastanowie...
                                                    Ten facet od naciskania guzikow (zapomnialam nazwy angazu)
                                                    tez mnie ekscytuje. Ma wprawe i po pewnym czasie guziki naciska dobrze.
                                                    Troche mam sentymentu do munduru ale tylko troche i nie do kazdego.
                                                    Co ja ciagle o tych guzikach?
                                                    F-f moze tez jezdzic na stuterze. Wlochy przeciez. Skuter tez jest
                                                    sexy. Siedzisz sobie z tylu i trzymasz sie oburacz.
                                                    Przy podnieceniu szybko jazda, trzymasz sie gdzie chcesz.
                                                    Tak, jazda skuterem bez celu jest erotyczna i ewentualnie dalej.
                                                    A we Francji jaki zawod nie pozwala mezczyznom pracowac ze wzgledu
                                                    na przychylnosc masy kobiet?
                                                    Il pleut, pozdrawiam,
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: O meskich klopotach zawodowych IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 22:57
                                                    Salut blendynka,
                                                    tez i dla mnie skuter ma wiele erotycznych zalet.
                                                    Z tymi meskimi mundurami to cos jest. Mnie bardzo
                                                    podobaja sie marynarze. Nie tylko ze wzgledu na guziki.
                                                    Z daleka czuje sie powiew morza i jakas odmiennosc..
                                                    Cos , co nam kobietom nie jest powszechnie dostepne.
                                                    To przyciaga.Imponuja mnie bardzo dzwigowi i kierowcy
                                                    koparek. Ale pozostaja oni jedynie w dziedzinie moich
                                                    fantazmow erotycznych.Codzienne zycie nie pozwolilo mi
                                                    poznac blizej ich seksualnych mozliwosci/zalet.
                                                    Z mojej obserwacji we Francji grupa mezczyzn , ktora
                                                    ma klopoty zawodowe ze wzgledu na przychylnosc kobiet
                                                    se szefowie.Tutaj strona atakujaca sa kobiety. Wyobrazmy
                                                    sobie na przyklad szefa kuchni. Bedzie podrywany przez
                                                    wszystkie podkuchenne , swoja zastepczynie oczywiscie, az
                                                    po sprzatajace. Jesli jest mlody i wolny , to jakos wyrobi.
                                                    Z wiekiem jego sytuacja zawodowa vis-à-vis kobiet staje sie
                                                    coraz bardziej trudna, bo on jest coraz bardziej atakowany.
                                                    A juz zupelnie nielekko ma szef wiekszego przedsiebiorstwa.
                                                    Caly tabun buissnes-women , asystentek, sekretarek i klientek
                                                    odwiedza jego biuro w mini ,na szpilkach, z dekoltami, z perfumami,
                                                    uzywajac calego kobiecego arsenalu usmiechow , zakladania nogi
                                                    na noge , delikatnego podciagania mini i kolysania biodrami.
                                                    I jak on moze w tych warunkach pracowac? Do tego rownoczesnie
                                                    telefonuje zona ,starannie ukrywana kochanka i dawna znajoma ze
                                                    szkoly , ktora takze na cos liczy .Podobnie jest w szpitalu; Szef
                                                    oddzialu nie ma lekko.Kolezanki moze mu podaruja , ale pielegniarki napewno
                                                    nie . Sa tez salowe i klientki. Strategia taka sama jak wobec szefa
                                                    przedsiebiorstwa.
                                                    Oj nielekko maja szefowie we Francji! Podobno w Japonii ta kwestia
                                                    zostala zwyczajowo uregulowana.Szefowie maja oficjalne kochanki ,
                                                    o ktorych wszyscy wiedza i moga oni spokojnie pracowac. Ale ten
                                                    kulturowy wplyw nie dotarl jeszcze tutaj.
                                                    Il fait froid , pozdrowienia
                                                    E
                                                  • blendynka Re: O meskich klopotach zawodowych 07.04.04, 03:09
                                                    Ewo,
                                                    kurde, sama tu jestes? Nawet f-f nie zajrzal?
                                                    Czasami intuicja mezczyzn zawodzi. Oni zreszta lubia sie dasac.
                                                    A byla okazja tego tam pogadac. I kto wie... Gadka szmatka...
                                                    Marynarzy tez lubie. Pamietam, ze maja w kazdym
                                                    porcie narzeczona ale to mi czasami nie przeszkadza.
                                                    Nie mam powaznych marynarskich planow.
                                                    Ogladanie tych widocznych i niewidocznych tatuazy
                                                    bywa milym urozmaiceniem. I wysluchwanie w przerwach
                                                    kolorowych opowiesci morskich.
                                                    "Bo nie zna zycia ten, kto nie sluzyl w Marynarce". Marynarze sa ok.
                                                    Biedni sa szefowie we Francji.
                                                    U mnie jest troche lepiej. Paralizujacy strach przed sadzeniem
                                                    o sexual harassment nie pozwala szefom/wspolpracownikom zajrzec za moj
                                                    czasami potrzebujacy meskiego musniecia (wzrokowego) dekolt.
                                                    Z dotykiem tez bardzo uwazaja. O poklepaniu po pupie w smutny deszczowy
                                                    dzien nie ma co marzyc. Po to trzeba przyleciec do Europy.
                                                    Dobrze do Wloch. Wlosi sa niezawodni. Wyrazaja swoje komplementy recznie.
                                                    Powiem Ci Ewo, tak sie teraz porobilo z tym wyemancypowaniem i innymi
                                                    ruchami kobiecymi, ze nie latwo byc mezczyzna. Nawet trudno.
                                                    Kobieta jest byc zdecydowanie lepiej.
                                                    I z tym optymistycznym stwierdzeniem cieplo pozdrawiam,
                                                    blendynka.
                                                  • keinstein Garda Fiu-Fiu 07.04.04, 08:02
                                                    Twoje to czy nie: podobno jest tam boski mikroklimat,
                                                    bo wiatry z południa hamują na górach i spuszczają
                                                    wodę, ale już na północnym brzegu. Przeto jest i ciepło,
                                                    i alpejsko, i jak kto chce - mokro. Nie byłem tam nigdy,
                                                    ale gdybym był kobietą, tam na pewno dałbym się poderwać.
                                                  • fiu-fiu Re: Garda Fiu-Fiu 07.04.04, 11:40
                                                    tak tak -pojedzmy do Gardalandu albo do Limone.
                                                    i ... zalozmy nowy watek bo ten zrobil sie przydlugi
                                                  • Gość: Ewa Re: Garda Fiu-Fiu IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 11:47
                                                    dlugosc wcale nie swiadczy o jakosci
                                                  • blendynka Dlugosc i jakosc calosci. 07.04.04, 13:00
                                                    Witajcie,
                                                    nie automatycznie. Parafrazujac kogos: to nie dlugosc przyrodzenia
                                                    ale jakosc p... daje maksymum zadowolenia.
                                                    Powinna to byc szczesliwa kombinacja obu czynnikow.
                                                    Ewo,
                                                    przypomnialo mi sie, ze koparki moga byc zasiebierne i przedsiebierne.
                                                    Milego dnia,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Dlugosc i jakosc calosci. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 13:50
                                                    Witaj blendynko,
                                                    wlasnie mialam ochote odezwac
                                                    sie do Ciebie.
                                                    Zwroc uwage na post niejakiego
                                                    keinsteina.Slusznie pisze, ze
                                                    bedac kobieta dalby sie poderwac
                                                    wlascicielowi jez.Garda . Sprzja-
                                                    jacy klimat etc. W zwiazku z tym
                                                    zaczelam sie pakowac. Myslac o fiu-
                                                    fiu oczywiscie.Tymczasem On rozczarowal
                                                    mnie okrutnie.Bralam go za osobnika
                                                    mlodego, nawet mlokosa , zzielenialego
                                                    od koloru italianskiej flagi(pozostale
                                                    wyssal z mlekiem matki). Podczas mych
                                                    przygotowan on zalozyl watek... cos tam
                                                    i potem"Ewa i obsluga koparek versus
                                                    listonosze".I tu sie zalamalam. Versus
                                                    znaczy przeciez przeciw, w przeciwienstwie
                                                    do. A my jestesmy za listonoszami!
                                                    I tak doszlam do wniosku , ze fiu-fiu jest
                                                    zgorzknialym starcem , nie rozumiejacym
                                                    kobiecych potrzeb i serc.
                                                    Pakowanie przerwalam.
                                                    Pocieszylas mnie swoim postem. Koparki
                                                    zasiebierne i przedsiebierne!Jacyz musza
                                                    byc ich kierowcy!Ale bede miala dzisiaj sny!
                                                    Moze uda mnie sie zalapac na koparke aby
                                                    przedsiebiernie zglebic zalety fachowcow.
                                                    Rozpromieniona
                                                    pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Dlugosc i jakosc calosci. 07.04.04, 14:42
                                                    Witaj Ewo,
                                                    Keinsteinowi latwo dawac rady. On nie jest kobieta.
                                                    On nie zdaje sobie sprawy z ryzyka utkwienia glowa
                                                    w zlobie tylem do wrot.
                                                    Wiesz Ewo, operatorzy sprzetu ciezkiego maja cos
                                                    w sobie. Co, dokladnie jeszcze nie wiem ale moze rozwaze.
                                                    Ten ich spokoj, opanowanie i precyzja.
                                                    Delikatnosc z jaka sie poruszaja wiedzac, ze gwaltownymi
                                                    ruchami moga cos zburzyc to wszystko lekko mnie kreci.
                                                    Z innym watkiem to nie bede sie wpisywac. Ten lubie.
                                                    O trzesacych sie i oslabionych nogach/udach napisalam
                                                    tylko w zaufaniu Tobie. Nie bede popelniac niedyskrecji na forum.
                                                    Dyskrecja jest moja mocna strona i wszyscy kopacze zasiebierni
                                                    i przedsiebierni moga spac zmeczeni spokojnie bez obawy.
                                                    Ich dlugosc i jakosc pozostana slodka tajemnica.
                                                    Chyba, ze spotkamy tego samego kopacza. Wowczas solidarna wymiana
                                                    opinii ma sens. Ja tez nie jestem versus ani anty. Ja jestem pro.
                                                    Z zalamki szybko wychodz. Maj nadciaga a wraz z nim... Moj Bosze...
                                                    Serdecznie,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Dlugosc i jakosc calosci. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 17:58
                                                    Bonsoir blendynka,
                                                    Ogromnie rozbudzilas moja wyobraznie postacia kopacza.
                                                    Musi byc w obejsciu z kobieta prawie taki , jak ze sprzetem
                                                    ciezkim
                                                    Delikatny i zdecydowany. Dalej tak , jak opisalas.
                                                    Postanowialam zblizyc sobie bardziej jego postac poprzez
                                                    poznanie uzywanego sprzetu.Dzieki internetowi dowiedzialam sie,
                                                    ze w Piekarach Slaskich , przy ulicy Waszynskiego 19 mozna zakupic
                                                    wspaniala koparke kolowa wx120.Opis jej parametrow technicznych
                                                    okazal sie niezwykle zmyslowy: n.p. moc silnika na drodze i podczas
                                                    pracy jest rozna. Znaczy pracujac ma wieksza moc niz na drodze; hm-
                                                    to moze byc przydatne. Potem takie tam inne .. az wreszcie intrygujaca
                                                    wzmianka- ciezar i tu dolaczona jest gwiazdka-odnosnik; otoz ten ciezar
                                                    zalezy od tylnych stabilizatorow i od lemiesza. Zwlaszcza lemiesz,
                                                    wiesz co mam na mysli...Potem niedyskretnie jest podana dlugosc i
                                                    szerokosc. Wsrod parametrow roboczych wystepuje max. glebosc
                                                    kopania (chyba chodzi o zaglebianie) , nastepnie pojemnosc lyzki (to cos
                                                    z kuchni), wreszcie sila zrywajaca (chyba z lozka?) i kopiaca (rywala?).
                                                    Inne jak uklad pomp , wydajnosc i cisnienie rozumiem wprost , bez zadnych
                                                    arrières-pensées.
                                                    Teraz musze cos zrobic aby na mojej drodze znalazl sie kopacz. Ogloszen
                                                    dawac nie lubie. Mozna sie ciezko przejechac.
                                                    Moze mi cos podpowiesz?
                                                    Tym razem zasiebiernie rozmarzona
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Dlugosc i jakosc calosci. 07.04.04, 19:09
                                                    Wow, Ewo,
                                                    tak koparka, te parametry no, i ten lemiesz...
                                                    Nawet stabilizatory ma. Poezja i erotyka kopiaca.
                                                    Tak sobie mysle, moze bysmy kupily ta zasiebierna
                                                    koparke na spolke. Jeden dzien Ty jedziesz a drugi ja.
                                                    Musialybysmy sie tylko na kolor zdecydowac i tapicerke.
                                                    Radio byc nie musi. Sam odglos kopania jest muzyka dla uszu.
                                                    Ciekawe czy ta koparka to kabriolet czy zadaszona.
                                                    Wazne aby w kabinie miala uchwyty parciane do przytrzymania
                                                    (czegokolwiek). Moze jakis meliorant by zechcial bez zobowiazan
                                                    partycypowac w kosztach. Bylby czas gdybysy nie kopaly a wowczas on
                                                    moglby ja uzywac. Ciekawe czy taka koparka ma embrayage i amortisseurs?
                                                    Myslac o tych wszystkich dolkach w ktore kopacza mozna by wprowadzic,
                                                    serdecznie pozdrawiam,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Dlugosc i jakosc calosci. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 23:18
                                                    Salut blendynka,
                                                    uwazam , ze masz znakomity pomysl ze
                                                    wspolnym zakupem koparki kolowej wx120.
                                                    W zwiazku z powyzszym porozumialam sie
                                                    z producentem. Przemily pan przy telefonie
                                                    (z pewnoscia szef) zapewnil mnie , ze na
                                                    zamowienie moga dowolnie dostosowac
                                                    wyposazenie do wymog przemilych klientek-
                                                    jak dorzucil.Kolor standartowy jest zolty,
                                                    ale ja proponuje czerwony. Oczywiscie wersja
                                                    kabrioletowa(decapotable). Co do tapicerki
                                                    bez watpienia musi pasowac do koloru naszych dessous.
                                                    Poniewaz sa biale i czarne pasuje kazdy kolor.
                                                    Proponowalabym skore, kolor nature , moze buffle?
                                                    Uchwyty parciane sa,to samo odnosnie sprzegla
                                                    i amortyzatorow.Pozostaje problem melioranta/kopacza.
                                                    Wydaje sie byc niezbednym , bo takie drobiazgi
                                                    jak zmiana oleju i nalewanie paliwa to zwyczajowo
                                                    nie my. Poza tym jesli lemiesz tombera en panne
                                                    (moze sie n.p. zalamac),meliorant/kopacz bedzie
                                                    mogl go zastapic.Przecieznie nie bedzie zmeczony ,
                                                    bo to glownie my bedziemy kopaly,a nie on.
                                                    Zastanawiam sie jaka metoda znalezc melioranta/
                                                    kopacza do podzialu kosztow i tak w ogole(hm). Obawiam sie,
                                                    ze ogloszenie na lamach forum mogloby byc potraktowane
                                                    niepowazenie. Trzeba bedzie rozgladac sie po mokradlach(meliorant)
                                                    i na terenach pod budowe(kopacz). Wydaje sie mnie , ze to sie
                                                    nazywa tarasowanie .A wiec ja bede sie rozgladala po tarasowaniach
                                                    a ty po mokradlach, albo odwrotnie.
                                                    Wyznam Ci blendynka, jestem zafascynowana projektem i spieszno mi
                                                    do lemiesza.
                                                    z nadzieja na szybka realizacje
                                                    serdecznie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Dlugosc i jakosc lemiesza. 08.04.04, 06:30
                                                    Salut Ewo,
                                                    kolor czerwony tez lubie i przy nim wiec pozostaniemy.
                                                    Wybor skory doskonaly. Wiem, ze standardowe wyposazenie
                                                    ma lusterko boczne. Mysle, ze powinnysmy rowniez
                                                    zainstaloawac jeszcze panoramiczne lusterko wewnatrz kabiny
                                                    dla ewentualnej poprawy makijazu.
                                                    I przydalby sie elegancko wykonany schowek z drewna rozanego na podreczne
                                                    kosmetyki no, i antykoncepcje. Na pamiec kopaczy nie zawsze mozna liczyc.
                                                    Zadzwon wiec moze do tego przemilego Pana w sprzedazy i zamow
                                                    nasz model. Zapytaj o ewentualne finansowanie lub raty.
                                                    Co do ewentualnego wspoludzialowca to nie sadze abysmy znalazly
                                                    go na forum. Jak slusznie zauwazylas na powazne oferty odpowiadaja
                                                    w wiekszosci "pytkowie". Maja zwyczaj pytac i wydziwiac.
                                                    Najwyrazniej zawracaja nudnie d.pe. Jezeli ktos normalny pojawi sie
                                                    to tez brak mu cierpliwosci. Obraza sie latwo i szybko.
                                                    Wiekszosc z nich mysli tylko o tym samym. Ja tez o tym mysle ale
                                                    chcialabym pare slow zamienic wstepnie o np. wernisazu.
                                                    Musimy sobie radzic inaczej. Ja wezme mokradla i zaczne je czesac.
                                                    Byc moze fabryka dostarczajac nam koparke zasiebierna wypozyczy nam
                                                    na poczatek fabrycznego oblatywacza koparek. Zapytaj milego Pana.
                                                    Jeszcze jedna opcja byloby wynajecie przestrzeni na zewnatrz kabiny
                                                    na reklamy. Bedziemy musialy o tym chyba pomyslec.
                                                    Ide dzisiaj wczesniej spac. Jestem troche zmeczona. Przygnebia mnie
                                                    troche swiadomosc, ze moje zmeczenie nie jest seksualne. Praca tylko.
                                                    Smutne to. Ale wkrotce rodzaj mego zmeczenia sie zmieni.
                                                    Troche spiaco pozdrawiajac,
                                                    blendynka.
                                                  • blendynka Re: Dlugosc i jakosc lemiesza. Post scriptum. 08.04.04, 06:34
                                                    Ewo,
                                                    chcialam zapytac Ciebie co myslisz o zainstalowaniu duzego
                                                    lustra na suficie kabiny aby ciagle miec baczne oko na makijaz
                                                    ale przypomnialam sobie, ze bedziemy mialy koparke-kabriolet.
                                                    Jestem jednak zmeczona,
                                                    dobranoc,
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: realizacja IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 12:17
                                                    Salut blendynka,
                                                    dzisiaj krotko, bo jestes
                                                    zmeczona.
                                                    Telefonowalam do przemilego
                                                    pana. Wszelkie poprawki odnosnie
                                                    wyposazenia beda uwzglednione.
                                                    Dodal, ze specjalnie dla nas
                                                    zaloza gratisowo stabilizatory
                                                    amerykanskiej firmy Tremor§Stab.
                                                    Czy mozesz sprawdzic te firme?
                                                    Splaty na raty mozliwe.
                                                    Znalezionego melioranta/ kopacza
                                                    trzeba bedzie najpierw sprawdzic.
                                                    Tzn. jego wydaj tfu wydolosc.
                                                    Byle kogo nie przyjmiemy do spolki.
                                                    Czesz wiec spokojnie mokradla, a ja
                                                    ide rozgladac sie na tarasowiskach.
                                                    Opcja reklamy to swietny pomysl, ale
                                                    trzeba spokojnie rozwazyc.
                                                    Odpocznij
                                                    Wyspij sie
                                                    A bientôt
                                                    E
                                                  • blendynka Re: realizacja 08.04.04, 17:57
                                                    Dzien dobry Ewo,
                                                    dzieki. Wyspalam sie. Zlokalizowalam firme Tremor & Stab.
                                                    Maja fabryke i biura w San Bernardino w Kalifornii.
                                                    Kopia i stabilizuja rowniez na Mojave Desert. Stad ich olbrzymie
                                                    doswiadczenie kopania i stabilizacji. Sa zwiazani z Tectonic Corporation.
                                                    Firma ma dobra opinie i cieszy sie szacunkiem na Wall Street.
                                                    Na marginesie - ich dzisiejsze akcje wzrosly do 28.35 za sztuke.
                                                    Oni rowniez maja delikatnych oblatywaczy sprzetu ciezkiego.
                                                    Wystepuja w dwoch rodzajach: part-time lover i latino lover.
                                                    Mysle, ze powinnysmy byc stabilizowane przez obie wersje.
                                                    Chyba, ze sklaniasz sie tylko do latino wersji. Bywa czasami opcja banderas.
                                                    To tyle na dzisiaj. O reklamie tez pomysle.
                                                    Milego wieczoru,
                                                    A bientot,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: realizacja IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 19:22
                                                    Witaj blendynka,
                                                    dobrze , ze wypoczelas.
                                                    Ale strzelilam w dziesiatke
                                                    z ta firma w Piekarach Slaskich!
                                                    Wiesz- cos mi tak podpowiedzialo
                                                    wewnetrznie, ze trzeba sie do nich
                                                    zwrocic. Ten szalenie mily pan , ktory
                                                    odbiera telefon , to mowie Ci robi wrazenie
                                                    nieslychanie oblatanego. Dobrze wiedzial
                                                    co nam proponuje . On nawet cos wspominal,
                                                    teraz sobie przypominam , ze Tremor&Stab
                                                    posiada specjalny staff. I wcale przy tym
                                                    nie rechotal glupkowato , tylko niesmialo
                                                    napomknal, ze on tez moze dolaczyc.
                                                    Ja mysle ze do pelnego stabilizowania
                                                    trzeba zamowic part-time lover, latino-
                                                    lover , banderas i tego przemilego pana od
                                                    telefonu.Jutro z rana polacze sie powtornie
                                                    z Piekarami i spytam o czesci zamienne.
                                                    Mysle ze lemiesz moznaby wymieniac( no wiesz-
                                                    troche z takim rozmiarem, troche z innym).
                                                    Powiem tez temu przemilemu panu , ze jesli
                                                    Tremor&Stab sie zgodzi, to on tez bedzie
                                                    stabilizowal.Ale na to chyba musi miec
                                                    specjalny atest.
                                                    Ja tez pomysle o reklamie i wspolnie wybierzemy
                                                    najbardziej przydatna.
                                                    Baw sie dobrze
                                                    A plus tard
                                                    E
                                                  • blendynka Re: realizacja 08.04.04, 20:24
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    koniecznie zadzwon jutro do tego przemilego Pana.
                                                    Wierze w Twoja intuicje i sadze, ze warto bedzie
                                                    sie z tym sympatycznym Panem zaprzyjaznic.
                                                    Na pewno zna a jezeli nie, to polubi menage a trois.
                                                    W Piekarach nigdy nie bylam ale nazwa przyciaga
                                                    swoja cieplota i zapachem. Na pewno sympatyczne miasto.
                                                    Z lemieszami masz absolutnie racje. Roznorakosc jest wskazana.
                                                    Sadze, ze wymiary w centymetrach lub calach (inczach) nie robia
                                                    dla nas roznicy. Wiem, ze jestesmy wystarczajaco elastyczne.
                                                    Tremor&Stab zgodzi sie obecnosc milego Pana z Piekar.
                                                    Zaczelam juz od tego konca (T&S) i mamy teraz ich przychylnosc.
                                                    No problemo.
                                                    Amerykanska firma Trojan (her pleasure) wyrazila rosnace zainteresowanie
                                                    reklama na naszej czerwonej koparce. Prowadza dystrybucje z Princeton
                                                    w stanie Nju Dzersej. Maja tam laboratoria doswiadczalne w osrodku
                                                    akademickim. Dziewczeta/studenki "testuja" produkty jak szalone.
                                                    Uzupelniaja tym "testicle`owaniem" swoje stypendia.
                                                    Ale o warunkach reklamy i naszych kompensacjach musimy jeszcze porozmawiac.
                                                    Musze leciec,
                                                    hasta luego Ewo,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: realizacja IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 23:12
                                                    Bonsoir blendynka,
                                                    do Pana oczywiscie jutro zatelefonuje,
                                                    a teraz napisze co mi przyszlo do glowy
                                                    w zwiazku z reklama.
                                                    Otoz tutaj (pewnie podobnie jest u Ciebie)
                                                    konsumenci dziela sie teraz na tych , ktorzy
                                                    kupuja cene i tych , ktorzy kupuja marke.
                                                    My uderzymy w marki , bo przeciez pieniadzom
                                                    nie bedziemy robily reklamy.
                                                    Oprzemy sie tez na wspolczesnej reklamie, nie
                                                    tam takie pierdoly z podswiadomoscia, tylko
                                                    reklama informacyjna-kawa na lawe.
                                                    Oczywiscie w reklamie powinna sie znalezc
                                                    aluzja do naszej lux-koparki.
                                                    Zeby zobrazowac dam dwa pierwsze-lepsze
                                                    przyklady. Zaluzmy , ze robimy reklame
                                                    Sharpowi. To moze byc tak:
                                                    Koparka kopie powoli
                                                    z Sharpem lepiej pie****isz.
                                                    Zastosujemy tez machiawelliczna metode
                                                    antyreklamy.Jesli bedziemy wspolpraco-
                                                    waly z konkurencja Sharpa , to byloby tak:
                                                    Koparka kopie gleboko
                                                    Z Sharpem ch-j ci w oko.
                                                    Tego rodzaju pomyslow mam wiele , tylko
                                                    brakuje mi nazw markowych .Dior i te
                                                    inne duperele nie bardzo pasuja do koparki.
                                                    Zreszta moze jednak. Musialabym ich sie zapytac.
                                                    Dla firmy Trojan chetnie popracuje w podobnym
                                                    stylu jak z Sharpem , jesli to poprzesz.
                                                    Jutro musze wczesnie wstac
                                                    wiec koncze
                                                    acha pomysl o kompensacjach
                                                    hasta magnana
                                                    Ewa
                                                  • blendynka Reklama i rejestracja. 09.04.04, 06:16
                                                    Spij slodko Ewo, snij kolorowo,
                                                    z reklama zgadzam sie w zasadzie. Zadne takie Dior, Chanel i podobne.
                                                    To jest koparka zasiebierna i nie bedziemy sie pieprzyly z takimi
                                                    reklamami. Sublimalnosc tez odpada. Ma byc jasno, wyraznie i koparka
                                                    miedzy oczy. Motorola tez przychodzi do glowy. Rymuje sie latwo.
                                                    Natomiast z antyreklama musimy uwazac poniewaz mozemy byc skarzone.
                                                    Uwiklamy sie w dlugie i kosztowne procesy i nici z kopania.
                                                    Przy skorumpowanym sedzi mozemy dessous stracic.
                                                    Pamietasz moze teledysk Roberta Palmera - Addiction to love? Tam byly takie
                                                    trzy dziewczyny ubrane i zmakijazowane identycznie. Wygladaly sharp.
                                                    Teraz Sharp uzywa ich jako reklamy.
                                                    Rozejrzymy sie jeszcze jak wstaniesz i pomyslimy. Tendencja bedzie
                                                    reklamowac malo ale za duzy szmal/kase. Mozna by do Bumaru zadzwonic.
                                                    Ale oni pewnie nie maja pieniedzy. Z polska reklama na swiecie cieniutenko.
                                                    Wodke czasami widze przelotnie. Ale wodka z prowadzeniem koparki nie idzie.
                                                    Po pijanemu mozna male miasto rozpier.olic koparka. Wodka niedobrze.
                                                    Pomyslimy o tym jeszcze. Noki tez nie idzie ostatnio dobrze. Moze Michelin?
                                                    Moze Louis Vuitton? Mozna by zamienic parciane paski na ich luksusowe raczki.

                                                    Chcialam rowniez omowic z Toba sprawe rejestracji. Mysle, ze bedziemy
                                                    garazowaly koparke w Europie. We Francji byloby dobrze.
                                                    Czy jest u Ciebie cos takiego jak vanity plate? Za dodatkowa oplata
                                                    dostaje sie tablice rejestracyjne z wybranymi przez siebie liczbami/literami.
                                                    Znajac anglofobie Francuzow proponuje jakies slowo francuskie.
                                                    Licze na Twoja inwencje jako francuskojezyczna. Dobrze byloby aby rejestracja
                                                    oddawala krotko i precyzyjnie charakter naszej czerwonej koparki.
                                                    Cos w stylu beau, ouvert, tres amusant, la levre, la cuisse, la glande.
                                                    Byc moze bezposrednio je/nous prends la pilule. Nalezy unikac czegos
                                                    zniechecajacego takiego jak une infection vaginale lub merde. Moj francuski
                                                    literacki jest slabiutki i licze na Ciebie. Prosze ,Ty rowniez zadecyduj w
                                                    jakiej municypalnosci bedzie najlepiej zarejestrowac nasza koparke.
                                                    Moze na poludniu Francji? Tutaj tez zdaje sie na Ciebie. Francje znam
                                                    slabo i wybiorczo - 2X Paryz i 1X Tuluza.
                                                    Oczekujac na Twoje przemyslenia serdecznie pozdrawiam,
                                                    blendynka.


                                                  • Gość: Ewa Re: Reklama i rejestracja. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 09.04.04, 13:33
                                                    zanim przeczytalam Twoj post bylam od
                                                    rana zajeta w czyms co sie nazywa
                                                    atelier i wracajac stamtad (cos 30 km jazdy)
                                                    mialam genialne mysli. Najpierw bylo o tej
                                                    firmie Trojan.
                                                    Wymyslilam taki slogan reklamowy:
                                                    "Koparka kopie nad ranem
                                                    najlepiej ruchac z Trojanem"
                                                    W ten sposob firma Trojan zajmie czolowe miejsce
                                                    w sprzedazy antykoncepcji.
                                                    Potem wymyslilam , ze ta koparka bedzie nie
                                                    tylko do kopania i reklamy. Bedzie mozna nia
                                                    szalenie szpanowac. Bo gdybym dzisiaj podjechala
                                                    pod to atelier koparka ale bym zadyme zrobila!
                                                    Moze byc jeszcze lepiej - wyobraz sobie ze
                                                    jestes zaproszona na mala albo duza party.
                                                    Ludziska zajezdzaja swoimi Cadillacami, Chevroletami
                                                    albo jak tutaj Renaulatami i Peugeotami, a Ty
                                                    podjezdzasz czerwona koparka! Wyobrazasz sobie szpan?
                                                    I to sie szybko powszechnie przyjmie. Tutaj kupuje
                                                    sie 4X4 zeby jezdzic po miescie. Tylko tak dla szpanu,
                                                    bo n.p. w takim Paryzu miejsca do parkowania za czorta nie
                                                    znajdziesz . Ktos , kto jechalby koparka nie tylko ze by
                                                    zrobil szpan ale i zaraz flic miejsce do parkowania zrobi
                                                    , bo pomysli ze to o dziure chodzi. Dlatego musimy
                                                    pomyslec o wylacznosci na ew. sprzedaz i szybko przystapic
                                                    z przemilym panem do spolki.
                                                    Co do rejestracji , to tutaj mozna tez wybrac litery/slowo
                                                    i ja proponuje po prostu "bite". W jezyku hargot to jest ta meska
                                                    rzecz, ale brzmi elegancko i kojarzy sie z niemieckim prosze.
                                                    Jako miejsce rejestracji najlepsza bylaby Ile de France , bo
                                                    i tanio i dostep rownie latwy do pol i lak jak i do miasta.
                                                    Pomysle jeszcze o sloganach dla Michelina i Vuittona.
                                                    I musze tez szybko zadzwonic do tego przemilago Pana , bo
                                                    gromadzi sie coraz wiecej.
                                                    Wobec tego à bientôt
                                                    serdeczne pomyslnosci
                                                    E
                                                  • keinstein biedny Fiu-Fiu 09.04.04, 16:55
                                                    Od kiedy odkryto klonowanie
                                                    i w ślad za tym stała się możliwa
                                                    partenogeneza rodzaju ludzkiego,
                                                    samcy stali się zbytkiem wątpliwym.
                                                    Zobacz, jak pięknie sobie panie radzą,
                                                    a żaden facet nie może za nimi nadążyć.
                                                    Taka nasza dola, kurna mać, ginący gatunek.
                                                    Ty już może lepiej chłopaczków podrywaj?
                                                    (Sam się nie polecam, ale życzę szczęścia)
                                                  • blendynka Bite, bit. 09.04.04, 18:31
                                                    Witaj Ewo,
                                                    teraz na krociotko. Jestem pod wrazeniem naszej nowej
                                                    tablicy rejestracyjnej. Wymyslilas super.
                                                    E - chyba sie nie wymawia we francuskim na koncu?
                                                    W tutejszym jezyku bite oznacza ukaszenie/uzadlenie.
                                                    A bit miedzy innymi znaczeniami - wiertlo.
                                                    Cudownie wiec sie sklada. Pokryje to znaczeniowo
                                                    oba glowne jezyki. I po niemiecku brzmi uprzejmie. Bedzie supero.
                                                    Maly szpan od czasu do czasu moze byc odswiezajacy.
                                                    Z parkowaniem koparki w Paryzu spoko. Niech inni uwazaja.
                                                    Pamietam nocowanie w Residence Lord Byron i klopoty z parkingiem.
                                                    Z koparka spoko. I zandarmeria tez musi uwazac. Mozemy karoserie porysowac.
                                                    Pozniej byc moze zdecydujemy sie koparkej podrasowac (soup up).
                                                    Wlozymy chip i dodamy koni. Poszly konie po betonie.
                                                    Trojan zaciera rece. Chociaz sugeruje rozciagniecie parasola czynnosci
                                                    zwiazanych z produktem na wszystkie odcienie natezenia kochania sie.
                                                    Keinstein :)))))))))))))))))))))))))).
                                                    Musze znowu leciec teraz,
                                                    zajrze tutaj poznym wieczorem (moim).
                                                    Pozdrowionka,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Bite, bit. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 09.04.04, 19:12
                                                    Witaj blendynko
                                                    na chwileczke tylko,

                                                    cos mi sie rymnelo niechcaco,
                                                    pewnie pod wrazeniem jestem-
                                                    otoz rzeczywiscie "e" na koncu
                                                    tutaj nie wymawia sie czyli
                                                    mowiac to bedzie bit- i swietnie
                                                    sie to zgrywa jezykowo , bo
                                                    poza zadlem, jest jeszcze to
                                                    wyrazenie" a little bit"-ha, ha
                                                    to znowu moze miec podwojne znaczenie.
                                                    Zadowolona jestem ze Trojanowi spodobalo
                                                    sie. Parasol mozna latwo rozciagnac.
                                                    Nad haslami dla innych firm nie mialam
                                                    czasu pomyslec.Ale to zrobie.
                                                    Z tym przemilym Panem zaczelam negocjowac
                                                    cene , bo w koncu bedziemy robily reklame
                                                    koparce; za to nalezy nam sie conajmniej
                                                    20% redukcji. On chcialby jakiejs zaliczki,
                                                    bo maja juz przystapic do montazu. Moze jednak
                                                    zaliczke zaplaci meliorant albo kopacz?
                                                    Co o tym sadzisz?
                                                    Mysle ze dobrze byloby gdyby keinstein
                                                    doradzil nam gdzie znalezc(poderwac) k. lub m.
                                                    On umie dobrze doradzac w tej dziedzinie
                                                    zajrze tez poznym wieczorem
                                                    Salut
                                                    E
                                                  • keinstein nie da się 10.04.04, 01:35
                                                    Przykro mi, Szanowna Pani, ale podrywanie to nie moja branża,
                                                    Raz tylko mi się to w życiu udało, i do dziś żonaty jestem.
                                                    Polecam raczej doświadczenia Commandante Miguelskiego,
                                                    Pana Kudłatego i Starego Pierdoły z sąsiedniego forum.

                                                    P.S. Wasza błyskotliwość zaczyna się robić podejrzana.
                                                    Która z was jest Tomkiem, który też ma 12 lat?
                                                  • blendynka ...a little bit/quite a bit. 10.04.04, 06:20
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    mysle, ze na finansowaniu powinnysmy sie przespac. Noc lub dwie.
                                                    Nowy dzien przyniesie nowe idee.
                                                    Zastanawialam sie, czy sa jescze inne Piekary. Nieslaskie.
                                                    Moze jakies dalej od Katowic.
                                                    W sprawie kopaczy/meliorantow musimy sobie same poradzic.
                                                    Pytanie/proszenie o pomoc mezczyzn moze prowadzic do niepozadanego
                                                    wymagania wdziecznosci w przyszlosci. Wole nikomu nic nie zawdzieczac.
                                                    Wole kochac sie spontanicznie i bez premedytacji.
                                                    Keinstein uwolnil pierwsza oczekiwana jaskolke permanentnej podejrzliwosci.
                                                    Jaskolki te z radoscia wykluwaja sie masowo na terytorium bylego
                                                    Zwiazku Radzieckiego. Niestety, migruja poza jego zachodnia granice
                                                    i tam sie osiedlaja. Klimat im odpowiada. Jest odpowiednio nasycony
                                                    ciaglym podejrzeniem i ciaglym napietym oczekiwaniem na radosne
                                                    niepowodzenie czegos/kogos. Taki po prostu mikroklimat :)))).
                                                    Optymistyczne jest to, ze K. ma duza wiare w mozliwosci wczesnej mlodziezy.
                                                    Lekko szowinistyczne jest to, ze wykluczyl dwunastoletnia Kasie.
                                                    Cieplo i weekendowo pozdrawiam,
                                                    milej soboty,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: wspolna rozmowa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 12:41
                                                    panie keinstein
                                                    tak slonko ladnie dzisiaj tutaj
                                                    swieci , ze az wesolo sie robi.
                                                    Mimo , ze pan, panie keistein
                                                    rozczarwales nas. Czemus-pan taki
                                                    nieuzyty? Czy nie mogles-pan, z calym
                                                    szacunkiem dla malzonki, doradzic na
                                                    ten przyklad, ze kopacza to na autostop
                                                    mozna , a melioranta w cholewach i mini
                                                    na mokradlach zalapac, che?
                                                    Z proponowanych osobnikow starypierdola
                                                    tez zonaty, pewnie by poradzil, ale klimaty
                                                    mu obce. Commandore stale zajety , nie ma
                                                    na to glowy , a kudlaty ma glowe , ale miedzy
                                                    nogami.Zostawione na lodzie poradzimy sobie same.
                                                    Podejrzeniami , to ja tam sie nie przejmuje , to
                                                    takie zjawisko ogolnoswiatowe w tych czasach.
                                                    A nuz gdzies jakas bomba (tzn. bombowa dziewczyna).
                                                    blendynko,
                                                    w sprawie koparki to rozmowy poszly juz za daleko
                                                    zeby zmieniac.Z inna firma moze byc gorzej.
                                                    I szkoda by mi bylo nie ciagnac dalej z tym
                                                    przemilym panem. Cos mnie do niego ciagnie. Taki
                                                    ma jakis la voix chaudemant timbrée , ze za kazdym
                                                    razem po rozmowie blogosc mnie nachodzi.
                                                    Z reklama i finansami to rzeczywiscie chwilowo
                                                    trzeba sie wstrzymac , ale podam jedna , zeby
                                                    nie wypasc z transu . Dla Michelina byloby tak:
                                                    Koparka ma swoje opony
                                                    te od Michelina
                                                    lepsze niz condomy.
                                                    Poniewaz nie mozemy liczyc na zadne doradztwo,
                                                    ja zaraz po weekendzie zapisuje sie na kurs
                                                    kopactwa. I potem ruszymy cala para. To znaczy
                                                    we dwie. Przyszlosc przed nami-hej!
                                                    Przekazujac sloneczne promienie
                                                    serdecznie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • keinstein słoneczko i szpaków sposoby 10.04.04, 14:42
                                                    U mnie też słoneczko popromienne wczesnoporonne
                                                    świeci tu jak głupie i darmo podgrzewa
                                                    ten kraj urynkowiony po ostatnie warstwy kretynizmu,
                                                    i śliczne sikorki mi się zagnieździły na orzechu,
                                                    takie niebiesiutkie z góry, a od spodu żółte,
                                                    i takie mają różne wzorki czarne i białe,
                                                    i się tak wesoło uwodzą, a turkawki sroki gonią po krzakach,
                                                    i pan kos drze dzioba jak wściekły, że aż spać nie można,
                                                    gołębie żrą z ręki, a wróble się biją cholera wie o co,
                                                    różne rzeczy kolorowo sobie zakwitają po kątach,
                                                    szpak wabi samicę, a ona jak zwykle udaje, że jego nie widzi,
                                                    ale jak co roku da mu się pewnie do dziupli zapędzić,
                                                    to ja wam powiem: róbcie tak jak ona, że to niby nie widzicie,
                                                    i że w dupie macie popędy, zapędy, zanęty i względy,
                                                    ale tak stopniowo zezujcie na dziuplę, w której jakiś tam
                                                    robaczek leży na przynętę, i miękkie źdźbła trawki
                                                    posłane wygodnie, tak sobie zerkajcie od niechcenia,
                                                    nie targując się, ale wyraźnie dając do zrozumienia,
                                                    że próżne wysiłki, bo was interesowałoby większe metraże i kąski,
                                                    a gdy zobaczycie, że już koniec licytacji, że więcej
                                                    robaczków nie będzie, to tak od niechcenia do dziupli łepek wstawcie,
                                                    jakieś źdźbło z przyganą poprawcie dzióbkiem,
                                                    ach, taki tu bałagan i ja jeszcze nieuczesana,
                                                    poczęstunek popróbujcie, ale całego nie zżerać, bo to nie wypada,
                                                    i wtedy on wskoczy za wami, zastawiając wyjście,
                                                    i same już wiecie, co dalej. Należy mu się.
                                                    Życzę paniom sikoreczkom wielu sukcesów.
                                                  • blendynka Zdrowych i pogodnych. 10.04.04, 17:48
                                                    Zasluchana w szczebiot ornitologiczny
                                                    zycze,
                                                    b.
                                                  • keinstein ech, Blendynko 10.04.04, 17:56
                                                    żebym ja był młodszy, zdrowszy i dzielniejszy,
                                                    męski bardziej i inteligentny, a także mądrzejszy,
                                                    bym się pewnie do Ciebie prywatnie odezwał,
                                                    ale się nie ozwę: samoocena, kurwa mać.
                                                  • Gość: Ewa Re: Sloneczko i szpakow sposoby IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 18:18
                                                    Prosze jakie to mile. I praktyczne.
                                                    keinstein jako znawca i doradca znakomity
                                                    sie ukazuje,
                                                    ochote ma sie zaspiewac;
                                                    ptaszyne bede , zdzbla trawy
                                                    bede zbierac,
                                                    robaczki tez przynise
                                                    i wszystkich nie bede zzerac.
                                                    pozdro
                                                  • keinstein ech, sprawiedliwość 10.04.04, 18:30
                                                    kłopot jest taki, że one, ptaki te, jakoś bęcwały
                                                    nie znają feminizmu, i jak na przykład ten turkawka
                                                    samiec glizdy z ziemi wyciąga i zżera, to jego samica
                                                    zapierdala w trawie, kosząc ją jak głupia, bo buduje gniazdo.
                                                    Chyba jednak nie ma sprawiedliwości, kochana.
                                                    Darz bór paniom pięknym.
                                                  • blendynka :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 10.04.04, 18:34
                                                    Ewo,
                                                    jak w temacie.
                                                    K.,
                                                    na optymistyczna nute/swiergot,
                                                    wlasciwa samoocena tez qrwa dobra rzecz.
                                                    Zdrowka,
                                                    b.
                                                  • blendynka Z turkawkami. 10.04.04, 18:39
                                                    Trzeba spojrzec z ornitologicznego punktu na nie.
                                                    Szczesliwe sa i szczesliwie pitola poniewaz
                                                    kazde ptasze robi to co go kreci.
                                                    A z czlowieczego widzenia to wazne.
                                                    Moze najwazniejsze...
                                                  • Gość: Ewa Re: Z turkawkami. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 18:49
                                                    ten turkawek ktory wpieprza gasieniczki
                                                    kiedy turkawkowa zasuwa zeby gniazdo zrobic
                                                    to sie mi wydaje ze calkiem na odwrot z natury
                                                    rzeczy bywa.
                                                    A ze sprawiedliwosci nie ma -fakt.
                                                    Od czegoz sa feministki-kochani panstwo ?
                                                  • Gość: Ewa Re A jak jest u motylkow? IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 19:10
                                                    Bosmy jeszcze tego waznego tematu
                                                    nie poruszyli.
                                                  • keinstein ech, wy turkaweczki, sikoreczki moje 10.04.04, 19:47
                                                    zapytajcie raczej: jak jest u modliszek,
                                                    skoro już się na owady zeszło, ale jako
                                                    upity dziś filozoficznie jegomość powiem wam,
                                                    siostry, że chętnie bym zasnął z jedną
                                                    u jednego, z drugą u drugiego boku, i tak się
                                                    wyborsuczył z wami, i wyfilozofował błyskotliwie,
                                                    i tak jakoś wyinteligencił, wyalkoholizował,
                                                    wyświęcił, wygadał, i wyspał rzecz jasna. Cześć.
                                                  • blendynka Mezczyzni i motyle. 10.04.04, 21:09
                                                    Witajcie,
                                                    mezczyzni jak motyle.
                                                    Jeden mo tyle inny mo tyle.
                                                    :)).
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: Melanargia galathea czyli zycie motylka IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 22:58
                                                    Zycie motylka sklada sie z czterech etapow - z etapu jajeczka, trwajacego 3-8
                                                    dni, etapu gasieniczki, podczas ktorego nastepuja ogromne zmiany wielkosci od 1-
                                                    milimetrowego jajeczka do conajmniej 4cm gasieniczki. Gasieniczka przemienia
                                                    sie w poczwarke , ktora dostosowuje sie swym kolorem do otoczenia , poniewaz
                                                    zapada ona w hibernacje by z wiosna przemienic sie w postac czwarta-doroslego
                                                    motylka. Zycie doroslego motylka trwa kilka tygodni , podczas ktorych jego
                                                    zajeciem jest ochrona terytorium, ucieczka przed drapieznikami i przede
                                                    wszystkim znalezienie partnera/ki aby sie polaczyc i zapewnic odnowe gatunku.
                                                    Samiczki i samczyki motylki potrafia sie wyczuc na odleglosc kilku kilometrow
                                                    dzieki wydzielanym feromonom i dzieki posiadaniu czulych na ich wykrycie
                                                    antenek.Gdy samczyk odnajdzie samiczke wykonuje uwodzicielski taniec , lecac
                                                    czasami bardzo dlugo za samiczka.
                                                    Czasami o jedne samiczka ubiega sie kilku samczykow czarujac ja tancem i
                                                    perfumami.
                                                    Jesli samczyk nie podoba sie samiczce ona pokazuje mu swoj brzuszek odwracajac
                                                    sie w jego kierunku pod katem 90°. Gdy samczyk spodoba sie samiczce ona
                                                    przylacza sie do jego lotu i czaruje go perfumami oraz swym wdziecznym lotem.
                                                    Jesli zaloty zostaly obopolnie przychylnie przyjete nastepuje zblizenie.
                                                    Podczas zblizenia motylki-samczyk i samiczka leca obok siebie przytuleni
                                                    brzuszkami, potem grzbiecikami , a wreszcie tak aby samczyk mogl zlozyc swoj
                                                    plynek zapladniajacy na brzuszku samiczki. Zblizenie trwa conajmniej ½ godz. ,
                                                    a moze sie przedluzyc do 3-ch.
                                                    Motylki dokonuja zblizenia na listeczku, a gdy im sie wowczas przeszkodzi
                                                    przenosza sie w inne , spokojniejsze miejsce nie rozlaczajac sie.
                                                    Samiczka sklada wielka ilosc jajeczek po zaplodnieniu (zblizeniu).
                                                    Ciekawostka jest ze Melanargia galathea znosi jajeczka w locie , gdyz jej
                                                    gasieniczki zywia sie byle czym, zatem nie jest wazne, gdzie spadnie jajeczko.
                                                    Niezwykle-n'est ce pas?
                                                  • blendynka Papillon. 11.04.04, 02:11
                                                    Bonne nuit Ewo,
                                                    Twoj powrot do podstaw motylkowych wspanialy. Tres bien. Magnifique!
                                                    Powinien byc wprowadzony jako lektura obowiazkowa dla zakwitajacych
                                                    panienek. Opis bardzo interesujacy i pouczajacy. Momentami wilgotny.
                                                    Ten rozrzut czasu kopulacji jest ekscytujacy. Raki tez moga niekrotko.
                                                    Stad pochodzenie polskiego slowa - uraczyc.
                                                    Widzialam kiedys na blekitnym niebie dwa olbrzymie kopulujace motyle.
                                                    Okazalo sie, ze to sa dwa wojskowe samoloty tankujace paliwo.
                                                    Pomysl bardzo erotyczny. Tez wilgotne doswiadczenie wizualne.
                                                    Motylek po hiszpansku tez nazywa sie ladnie - mariposa. Slicznie. I dzwiecznie.
                                                    Z hiszpanskich owadow znam jeszcze hiszpanska muszke. Interesujacy
                                                    i przypominajacy mile doswiadczenia sensoryczne owad. Rowniez bardzo wilgotny.
                                                    Czy mialas moze ostatnio okazje probowac bordeaux?
                                                    Buvons moins, buvons meilleur.
                                                    Joyeuses Paques! Dla Ciebie Keinstein rowniez,
                                                    blendynka.
                                                  • keinstein Traktor filozoficzny 11.04.04, 07:55
                                                    Tak, tak, drogie panie i dociekliwi panowie, w tytule nie ma żadnej literówki:
                                                    traktor, żaden traktat. Otóż jechałem ja sobie kiedyś traktorem do miasta.
                                                    Oczywiście kabrio, wypas full, ręczna robota na bazie silnika Trabanta, pełen
                                                    szpan; nawet beret pożyczyłem na tę podróż przepisowy, znaczy się zdeptany i z
                                                    antenką taki w kolorze ciemny denaturat. Droga wiodła przez wieś, potem przez
                                                    przedmieścia aż do samiusieńkiego centrum, jakieś razem ze 40 km. Traktor z
                                                    natury swej jeździ szybko jak na drogi polne i nieco wolniej jak na standardy
                                                    dróg czarnych. W dodatku musiałem trochę ponadkładać drogi, jadąc bocznymi
                                                    raczej ulicami, bo prawa jazdy właściwego nie mam, to się zeszło trzy godziny z
                                                    okładem, a że miałem na pokładzie parę puszek napoju filozoficznego, nie
                                                    dłużyło mi się jakoś, i mogłem spokojnie obserwować dookólne życie.
                                                    Ludzie się ruszali w tę i tamtą stronę, ci co mnie mijali, potrąbywali
                                                    serdecznie, ale ci z tyłu, a było ich tak na pół wiorsty za mną, to jacyś tacy
                                                    nerwowi się nazbierali. Twarze spocone i zacięte, nerwowe ruchy, jacyś
                                                    niezdrowi tacy. A ja tak siedziałem sobie na wysokim stołku (jeszcze
                                                    poPGRowskim), spoglądałem tu, spoglądałem tam, tak pomyśliwując sobie: ludzie,
                                                    ja was nawet lubię, ale dobrze to z wami nie jest. No bo spójrzcie: jadą jakieś
                                                    auta dajmy na to na północ, no a z przeciwka to na południe. A co tam lepszego,
                                                    czego by nie było w początkowym punkcie podróży? A jakby się zdzwonili tak na
                                                    przykład, i ten z punktu A zostałby w A, zamiast do B po próżnicy pędzić, a ten
                                                    znowu z B to też by w B został, miast sunąć do A. Efekt byłby taki, że ktoś
                                                    byłby w A, ktoś także w B, można by im nawet pozamieniać nazwiska, a ruchu
                                                    niepotrzebnego uniknęłoby się: z korzyścią dla zdrowia, przyrody i gospodarki.
                                                    Traktor filozoficznie nastraja, zaprawdę. Może się nasze panie powinny ponownie
                                                    zastanowić nad wyborem sprzętu. A jak już koparka, to polecam Białoruśkę, jest
                                                    ich jeszcze trochę we wschodniej Polsce, i kupić można niedrogo, a w Unii
                                                    będzie to unikat oraz odlot pełny. Bo to jest, miłe moje, traktor epoki
                                                    kosmicznej: z przodu spychacz ma, jak sobie ktoś potrzebuje popopychać, a z
                                                    tyłu kopara podsiębierna stoi jak się patrzy. Takiej Białoruśce to się żaden
                                                    rolnik nie potrafi oprzeć! Pawlak Waldemar, premier trzykrotny, generał
                                                    pożarniczy i giełdowy prezes, on to takim czymś na disco podjeżdżał i towarki
                                                    rwał jak malowanie. Jak która chciała popychania, to od przodu ją zajeżdżał, a
                                                    jak się pobujać chciała, to ją brał od tyłu. Ech, te Białoruśki, i ten Waldi,
                                                    sokół nadwiślański nasz! Czemu my głupie nie słuchali go i zamiast do ZBIRa, to
                                                    do Unii jakieś, ech...
                                                  • Gość: Ewa Re: Traktor filozoficzny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 11.04.04, 12:05
                                                    Ladny ten traktor filozoficzny i zgodnie z zamierzeniem autora wiele do
                                                    myslenia daje.
                                                    Istotnie gdyby pojazdy dwusladowe zamiast poruszac sie z punktu A do B pozostaly
                                                    kazdy w swoim , wplyneloby to na rozwoj dwunoznego przemieszczania coby zarowno
                                                    przyrodzie , jak i przemieszczajacym na zdrowie wyszlo.
                                                    Ale w naszym zamierzeniu koparkowym nie o ochrone przyrody idzie jano o
                                                    wykorzystanie
                                                    erotycznych zalet sprzetu ciezkiego produkcji polskiej , o jegoz
                                                    rozpowszechnienie w Unii (patrz koparka na Polach Elizejskich) oraz wejscie w
                                                    spolke z osobnikami kwalifikowanymi (patrz meliorant / kopacz). I przy tym
                                                    rozwoju gospodarki i erotyzmu przyszlej wspolnej Europy pozostajemy ,
                                                    dopuszczajac wazny udzial przedstawicieli amerykanskich (patrz blendynka).
                                                    Odnosnie Bialorusi ich ciezki sprzet zalegac bedzie na polach i lakach polskich
                                                    kresow wschodnich. My na latwizne i niski standart nie pojdziemy; Wykorzystamy
                                                    natomiast sile robocza Bialorusinek. Zatrudnione jako amazonki* na Polach
                                                    Elizejskich i w okolicach St. Denis zarobia na raty za koparke , ktore to
                                                    slusznie naleza sie polskiej firmie w Piekarach
                                                    Slaskich (jesli blendynka bedzie nastawala zmienimy slaskie na inne).
                                                    Oczywiscie w dziedzinie sprzetu ciezkiego i jego erotycznych zalet na koparce
                                                    nie pozostaniemy; sa jeszcze walce ,zageszczarki do gruntu, spycharki i
                                                    ladowarki.
                                                    Czeka nas , blendynke i mnie , wiele momentow rozkosznego rozluznienia.
                                                    Oczywiscie
                                                    meska opinia(patrz keinstein) jest mile widziana . Moze keinstein ponownie
                                                    zasiadzie na traktorze i zlote mysli pod berecik z antenka mu przyjda.
                                                    Byleby swieta skonczyly sie , bo jak na razie tarasowiska smetnie puste sie
                                                    zrobily.

                                                    *amazone- francuska popularna nazwa prostytutki pracujacej w samochodzie

                                                    p.s. blendynko –oczywiscie Bordeaux pilam , nawet Château Margot bylo

                                                  • keinstein Re: Traktor filozoficzny 11.04.04, 19:30
                                                    Cześć Sikorki.
                                                    Cytat dla Was mam z Gazety Wyborczej z 03.06.2002. str. 6

                                                    KRAJ W SKRÓCIE

                                                    UROCZYSTEJ KONSEKRACJI DZIEWICY dokonał w sobotę w Lublinie abp Józef Życiński.
                                                    Pierwszą konsekrowaną w archidiecezji lubelskiej dziewicą jest pracownica
                                                    naukowa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Ślubowała całe życie trwać w
                                                    dziewictwie poświęconym Bogu i służbie Kościołowi. Na znak konsekracji
                                                    otrzymała obrączkę. Dziewicami poświęconymi Bogu mogą się stać kobiety, które
                                                    nigdy nie żyły w małżeństwie ani "w stanie nieczystości", a według opinii
                                                    innych ze względu na wiek i obyczaje będą w stanie wytrwać w stanie czystości. -
                                                    Ta uroczystość to wielka lekcja optymizmu, że można być tak blisko Chrystusa,
                                                    by oddać Mu wszystko - mówił abp Życiński.

                                                    Ku zastanowieniu, moje słodkie obie.
                                                  • bond.james.bond Re: Traktor filozoficzny 11.04.04, 20:14
                                                    To ja, sroki, traktorzysta zawołany i dyplomowany,
                                                    olecie tych fiu-bździu i keinsteinów; to na mnie czekacie!
                                                  • Gość: Ewa Re: Traktor filozoficzny IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 11.04.04, 23:30
                                                    witaj bond.james. bond , czy
                                                    jestes takze posiadaczem mokradel?- to tak dla
                                                    blendynki sie pytam.
                                                    Po przeczytaniu notki o uswieceniu dziewicy w 2002 roku
                                                    mam nadzieje ze zarowno dziewice polskie jak i kosciol od
                                                    tej pory poszly do przodu.
                                                    Dziewice nosza teraz wlosienicze majtki, biczuja sie
                                                    dwa razy dziennie( przy pomocy martinet-taka sobie perwersyjka)
                                                    , a za mysli nierzadne czeka je kara publicznej chlosty( wreszcie okazja
                                                    odkrycia pupy) i wbicia na pal( to tylko dla wybranych).
                                                    Sa slusznie masowo wnoszane na oltarze by zjednoczyc swe cialo
                                                    z blogoslawionymi czlonkami swietych zastepow.Kosciol pomyslal
                                                    takze o koniecznosci rozmnazania; dziewice polaczone swietym
                                                    wezlem malzenskim na bicie dzwonow wstepuja do loznic, gdzie
                                                    ich malzonkowie dokonuja nieczystego aktu zaplodnienia.Ten rodzaj
                                                    dziewic na oltarze nie jest wznoszony i nie laczy swych cial z blogo-
                                                    slawionymi czlonkami swietych zastepow.Tak jest w 2004 , w roku panskim
                                                    2005 nalezy spodziewac sie dalszej eskalacji dziewictwa i dalszego
                                                    blogoslawionego wplywu swietego kosciola powszechnego na zycie miesz-
                                                    kancow wybranej ziemi polskiej.
                                                  • blendynka Re: Traktor i kombajn filozoficzny 12.04.04, 02:54
                                                    Witajcie,
                                                    traktat o traktorze filozoficznym ciekawy i stymulujacy refleksje.
                                                    Generalnie zalozenia nieprzemieszczania sie sluszne. Z jednym wyjatkiem.
                                                    Seksualnym. Jezeli ja jade do kogos lub ktos jedzie do mnie to po to
                                                    aby sie dotknac. Nie chce tego zlecac obcym ludziom i byc dotykana
                                                    przez takich.
                                                    Kombajny tez nastrajaja filozoficznie. Od tylu. W Polce w lecie
                                                    w miare czesto utykam samochodowo za majestatycznie jadacym srodkiem
                                                    drogi kombajnem i prowadzacym go zawadiacko kierowca w bereciku z kutasikiem.
                                                    Trzeba uwazac poniewaz kombajn dla zartu moze porysowac ladny lakier
                                                    ladnego samochodu. Trzeba wychylic sie i przeslac kierowcy obiecujacego
                                                    calusa aby przepuscil. Oporniejszym trzeba obiecac na migi dluzsze
                                                    zajrzenie do liberalnego letniego rozciecia dekoltowego lub przy automatycznej
                                                    skrzyni wywiesic na moment lewa noge. Zawsze dziala. Gospodarze to pragmatycy.
                                                    O dziewicach krotko. Temat dla mnie przygnebiajacy. Moze sa odmienne zdania
                                                    ale moje jest niepruderyjne.
                                                    Dzejmsie nie poprzestan na niczym niepopartych oswiadczeniach.
                                                    Obiecanki cacanki a naiwnej mokro. Nie mam zwyczaju olewania znajomych
                                                    dla znajomych nowych. Mam duzy blendynkowy metraz sercowy.
                                                    Jezeli bede pamietala to przy okazji dowcip o J.Bondzie, uroczej blendynce
                                                    i londynskim pubie.
                                                    Ewo, jednak koparka, czerwona z rejestracja bite, zajebista
                                                    i grzejaca na pelnych obrotach na Champs-Elysees :)).
                                                    Pozdrowienia,
                                                    blendynka.
                                                  • bond.james.bond Śmigus-dyngus, sroki 12.04.04, 06:41
                                                    To wam zacytuję uczoność o polewaniu. Będzie to wyjątek
                                                    z 19-wiecznej instrukcji Lichtenberga o gaszeniu pożaru

                                                    Gdy dom się pali, trzeba przede wszystkim starać się osłaniać prawą stronę
                                                    domu, stojącego po lewej stronie oraz lewą ścianę domu, stojącego po prawej
                                                    stronie, gdyby bowiem chciano osłaniać lewą ścianę domu z lewej strony, to
                                                    przecież prawa ściana domu jest na prawo od lewej ściany, a zatem, ponieważ
                                                    ogień znajduje się na prawo i od lewej i od prawej ściany (przyjęlibyśmy
                                                    bowiem, że dom stoi na lewo od ognia) przeto prawa ściana bliższa jest ognia
                                                    niż lewa, i nie osłoniona mogłaby spłonąć, zanim by ogień doszedł do lewej,
                                                    osłonionej. Mogłoby zatem spłonąć to, czego się nie osłania, i to prędzej, niż
                                                    spłonęłoby coś innego, choćby się go nie osłaniało, należy więc to zostawić, a
                                                    tamto osłaniać. By rzecz zapamiętać, należy tylko zauważyć, że jeśli dom jest
                                                    na prawo od ognia, to będzie to ściana lewa, a jeśli dom stoi po lewej stronie,
                                                    to ściana prawa.

                                                    Zapamiętać i stosować proszę przy każdej okazji.
                                                  • blendynka Dom sie pali... 12.04.04, 09:09
                                                    Przeczytalam kilkakrotnie z uwaga.
                                                    Bardzo praktyczna uwaga.
                                                    Staram sie zapamietac :))).
                                                    blendynka.
                                                  • bond.james.bond gorliwość twa nagrodzona będzie zaraz 12.04.04, 10:17
                                                    Blendyneczko ty miodowa, słoneczna, powabna,
                                                    słodkowarga, gładkowłosa, pięknotyła,
                                                    o smaku dwójniaka z nutką kwiatów leśnych,
                                                    leżakowanego najmniej parę lat,
                                                    podawana w cieniu, z kropelką cytryny,
                                                    leciuteńko gazowana -
                                                    byłabyś nagrodą za lata mej służby,
                                                    ale JKM urlopu nie daje od lat...
                                                    Nie wybierasz się kiedyś do Anglii?

                                                    A w nagrodę masz tu inny śmigusowo-dyngusowy ustęp, oryginalny wywiad,
                                                    co to go zeskanowałem z gazety Forum; psychiatria, Francja, Le Nouvel
                                                    Observateur... mniam, mniam, full dekadencja i dekapitacja.

                                                    FORUM nr 34/2003:

                                                    "
                                                    OGIEŃ W SPODNIACH

                                                    Co roku ogromne połacie lasów na południu Europy padają ofiarą podpalaczy.
                                                    Francuski psychiatra Pierre Lacombe uważa, że piromani szukają w ten sposób
                                                    seksualnego zaspokojenia.

                                                    Kim są sprawcy pożarów?

                                                    Pierre Lacombe: Można wyróżnić trzy kategorie. Piroman-amator pokłócił się z
                                                    szefem, więc zalewa się w trupa i podkłada ogień pod magazyn. Nigdy więcej tego
                                                    nie zrobi. Głupek wiejski wpada nagle we wściekłość, więc podpala słomę, żeby
                                                    się wyładować. Na ogół nie u tego gospodarza, u którego pracuje... W jego
                                                    przypadku również nie ma mowy o recydywie. Najniebezpieczniejszy jest typ
                                                    trzeci - perwersyjny podpalacz lasów. Nigdy nie przyzna się do swoich czynów.
                                                    Jeśli jest nauczycielem, będzie tłumaczył się przed sądem, że tylko obserwował
                                                    samozapłon. Pewna młoda Amerykanka wyjaśniała, że roznieciła ogień, bo zgubiła
                                                    się w lesie i szukała pomocy, l pomyśleć, że była praktykantką w leśniczówce! Z
                                                    braku dowodów tacy ludzie często są uniewinniani i dalej robią swoje w
                                                    najlepsze.

                                                    Jak tłumaczyć to zboczenie?

                                                    W dzieciństwie musieli zaznać silnego podniecenia, niekoniecznie seksualnego, a
                                                    dorośli nie nauczyli ich, jak rozładowywać takie stany. Wystarczy, że dzieciak
                                                    obserwuje przez otwarte drzwi, co robią jego rodzice. Ogląda ich kłótnie,
                                                    namiętności, bez żadnego wsparcia emocjonalnego. Coraz bardziej się ekscytuje,
                                                    domaga się coraz silniejszych bodźców. Tłumi wszystko w sobie, aż w końcu
                                                    następuje eksplozja, l wtedy płoną lasy...

                                                    Kto najczęściej podpala? Kobiety, mężczyźni, dzieci?

                                                    W 98 proc. przypadków jest to mężczyzna. Pożar traktuje jak doświadczenie
                                                    erotyczne. Człowiek taki odczuwa silną potrzebę dominacji fallicznej. Nie
                                                    potrafi jej symbolizować, więc ogranicza się do swojego układu moczowo-
                                                    płciowego. Wydaje mu się, że ma przy sobie dużą sikawkę i zaraz ugasi ogień,
                                                    który rozpalił.

                                                    Z jakiej grupy społecznej się wywodzi?

                                                    Piromani są wszędzie, ale największy odsetek stanowią nauczyciele i notariusze.
                                                    Czyli ludzie na stanowiskach, którzy nie radzą sobie z agresją. A strażacy-
                                                    podpalacze? To też spora grupa, można rzec - uprzywilejowana. Ma poczucie
                                                    dominacji fallicznej, a jednocześnie jest w stanie naprawdę ugasić pożar...
                                                    "

                                                    ROZM. MARTINE GILSON © Le Nouvel Observateur, 7.08.2003

                                                    Może byś z koleżanką obejrzała kiedyś wóz strażacki?
                                                    Miewają one doprawdy zdumiewające zastosowania.
                                                    A w remizach takie rury są, pierwowzory tych od go-go,
                                                    że numery tam odchodzą, że aż hej.

                                                    Pozdrawiam fallicznie i sikawkowo - stosownie do daty.
                                                  • blendynka Znowu o poezji. 12.04.04, 11:25
                                                    Witaj 007,
                                                    no,no znowu o poezji. Ewie sie bedzie podobalo.
                                                    Slodkowargowosc (gorna) kojarzy mi sie z miodoplynnym, zlotoustym
                                                    angielskim mellifluous. Bardzo ladny wyraz.
                                                    O strazakach piromanach slyszalam. Duzy jest ich procent.
                                                    Lubia biec do pozaru, gasic i czuc sie wazni.
                                                    Na pewno element otarcia sie o gratyfikacje seksualna ma duzy wplyw.
                                                    Mnie tez pozary kojarza sie troche erotycznie. Co zreszta nie ...?
                                                    Phallus zawsze i wszedzie przyciagnie nasza z Ewa uwage.
                                                    Koncept czerwonego, oczywiscie chromowanego i niecichego wozu strazackiego
                                                    wydaje sie byc interesujacym. Pewien minus to koniecznosc siedzenia
                                                    od siebie daleko. Z tylu i na koncu (nie, nie na strazackim). Klopoty
                                                    z parkowaniem i na pewno niemaly koszt utrzymania dzwonkow i sikawek.
                                                    Zaleta jest to, ze zwraca uwage i wjechac mozna wszedzie z dowolna
                                                    predkoscia. Musimy sie z Ewa nad tym zastanowic.
                                                    Ten element go-go rury teraz ma dla mnie sens.
                                                    Moglybysmy rozwazyc z Ewa male przedsiebiorstwo z rura go-go i dobrze
                                                    prowadzonym barem dla dzentelmenow. Dowozilybysmy do pracy urocze
                                                    i utalentowane dziewczyny-emigranki z bylej Europy Wschodniej do
                                                    dobrze platnej pracy naszym czerwonym samochodem.
                                                    Tez nad tym musimy sie zastanowic z Ewa.
                                                    Pozdrowienia poniedzialkowe, wilgotne,
                                                    blendynka.
                                                  • colas.breugnon to ja Ewie trochę pozalewam w dyngus 12.04.04, 15:14
                                                    Ewa z Francji, słoneczna, rozkoszna, krągłolica, oczywiście słodka,
                                                    ale też korzenna, jakoś orientalnie tak zalatująca odcieniem wanilii,
                                                    goździka, cynamonu, ale także z jakąś gorzką nutą cholera wie czego;
                                                    uderza do głowy, łatwo uzależnia, zrazu poprawia samopoczucie,
                                                    daje odprężenie i poczucie mocy, ale z rana grozi bólem głowy.
                                                    Jest jak grzaniec gęsty na maladze grzany, ma w sobie i słońce,
                                                    i owoce ziemi różne, i jakąś esencję życia ludzkiego; a ból głowy,
                                                    który wywołuje, nader jest filozoficzny i twórczy.
                                                    Jak się uzależniać, to tylko od Ewy.
                                                  • keinstein Fiu-fiu, Fiu-fiu, pokaż rogi 12.04.04, 15:23
                                                  • Gość: Ewa Re: powrot do koparki IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 12.04.04, 16:44
                                                    Witajcie,
                                                    Z uwaga przeczytalam te pozarnicze rozwazania. Interesujaco byli zaispirowani
                                                    forumowicze z Nouvel Observateur. Wyrazny wplyw freudyzmu . Ja tam z Zygmuntem
                                                    jestem troche na
                                                    bakier- zwlaszcza za to , ze mamusia miala wplynac na plonace lasy. Ciekawie
                                                    znaleziono
                                                    dwie profesje podatne freudyzmowi piromanskiemu-notariusza i nauczyciela! he,
                                                    he ,he
                                                    Czemu nie ksiegowego i adwokata? tez siusiaki maja.Z tym podpalaniem we Francji
                                                    znane jest , ze na pldn. robi sie to mafijnie , dla odzyskania gruntow pod
                                                    budowy. Czasami robia to sami strazacy, a reszta to suchy klimat, temperatura i
                                                    przypadki
                                                    Musze wam wyznac, ze nie przezywam shiming-oos-ding-oos. Nie przyjelo sie we
                                                    Francji- za slaby wplyw Polonii.Nawet na polnocy , kolo Lille mimo ze mozna
                                                    kupic tam makowiec, na
                                                    oblanie dziewczyny liczyc nie moga. Wg. etnologow zwyczaj ten jest nawiazaniem
                                                    do chrztu, a dziewczyna im bardziej zlana woda , tym wiecej ma szans na
                                                    zamazpojscie. We wtorek,
                                                    po swietach dziewczyny maja prawo zrewanzowac sie chlopakom.I tu zaczyna sie
                                                    mnie podobac. Femistycznie sie robi.
                                                    Blendynko- oczywiscie ze pozostajemy przy czerwonej koparce z rejestracja Bite
                                                    plus numerki(obowiazuja). W calosci byloby 768BITE78 na przyklad.Wpadlam na
                                                    pomysl, ze producent moze potraktowac nasz model jako prototyp, zatem byloby
                                                    dla nas za darmo.
                                                    Potem on bedzie nam winien za reklame, ale ja mam slabosc do uroczgo pana od
                                                    telefonu
                                                    i damy mu rabat. Moze 10%, co myslisz?
                                                    Juz wyobrazam sobie godny wjazd koparki na Champs Elysées. Wczesniej odbedzie
                                                    sie mala uroczystosc powitalna pod Hôtel de Ville , 29 rue Rivoli. Prezydent
                                                    miasta Paryza , monsieur-Bertrand Dalanoë , jest juz powiadomiony i wydeleguje
                                                    pania Anne Hidalgo, odpowiedzialna za departament rownosci kobiety-
                                                    mezczyzni.Nastapi tradycyjne rozbicie butelki szampana o bok koparki, krotka
                                                    mowa powitana oraz bufet w budynku merostwa . O menu zadba Gaston Lenôtre.Po
                                                    bufecie uroczysty przejazd rue Rivoli do Place de la Concorde. Tu maly postoj
                                                    na drinka pod obeliskiem. Dalej koparka posuwac sie bedzie
                                                    przez Champs Elysées ku Place Ch. de Gaulle. Tytaj , pod lukiem tryumfalnym,
                                                    odbedzie sie przemarsz gwardii narodowej i legionnaires.Wybrani osobnicy beda
                                                    mieli zaszczyt zasiasc na koparce, a nawet towarzyszyc nam w dalszej , juz
                                                    zupelnie swobodnej przejazdzce po Paryzu.Podobno w gwardii narodowej i wsod
                                                    legionistow wrze. Porownuja sobie.
                                                    Program nosi kod Bite 2004 i jest juz wlaczony do planu zajec merostwa.
                                                    Dokladna data do uzgodnienia, ale proszono aby nie zwlekac.
                                                    Czeka nas moc pracy w rozpoczynajacym sie tygodniu. Rowniez trzeba bedzie
                                                    pomyslec
                                                    o tym pojezdzie strazackim go-go z rura. Brzmi to erotycznie-zachecajaco.
                                                    Pozdrawiam slonecznie i cieplo,
                                                    Tak jak jest dzis tutaj
                                                    E
                                                  • dar.pruszkowa kopara do wziecia 12.04.04, 16:51
                                                    calkiem niedrogo bedzie
                                                    tylko przez granice
                                                    trzeba przeprowadzic
                                                  • Gość: Ewa Re: kopara do wziecia IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 12.04.04, 16:56
                                                    daj namiar na priva
                                                    tylko przez jaka granice
                                                    trzeba przeprowadzic?
                                                  • bond.james.bond Uwaga, panienko! 12.04.04, 16:59
                                                    On już namierzony jest!
                                                    I jego kopara też!
                                                    Kontakty odradzam!
                                                  • dar.pruszkowa spadolini, szpiegu gówniany 12.04.04, 17:10
                                                    możesz ty mnie skoczyć, to życie, nie film, głąbie;
                                                    a kopara w porzo jest, tylko lakier żółty,
                                                    produkcja Waryński (to był też nasz człowiek),
                                                    ale przebieg mały i nie udźwigana jest specjalnie,
                                                    bo w styropianie robiła czas cały, kurde.
                                                    Cena jest 10 tys. amerykanów, loco Zgorzelec,
                                                    aktualne od 20 do 30 kwiecień.
                                                  • Gość: Ewa Re: spoko, o przetarg tu idzie IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 12.04.04, 18:45
                                                    dar.pruszkowa,widze ze
                                                    oferta powazna , bo cene dajesz
                                                    czy mozesz przemalowac na
                                                    czerwono i wyposazenie zrobic
                                                    zgodnie z poprzednim zamowieniem?
                                                    no i czy masz lemiesze do wymiany?
                                                    o cenie to jeszcze pogadamy
                                                  • dar.pruszkowa przemalowac to bynajmniej moge 12.04.04, 19:06
                                                    ale lepiej, co by kolor malo znaczny byl,
                                                    poki sie granicy nie przekroczy,
                                                    no to jak malowac, to na zielono najpierw
                                                    albo co, a dopiero potem se rob jaki chcesz lakier,
                                                    moze byc perlowy. ja maluje amatorsko tez,
                                                    to ci kurne moge na miejscu zamalowac w kopare.
                                                  • Gość: Ewa Re: przemalowac to bynajmniej moge IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 12.04.04, 19:17
                                                    kurde, nie rozumiem,
                                                    zielony to ma byc
                                                    ochronny czy jak?
                                                    to sie znaczy szmuglowac
                                                    przez granice trzeba,
                                                    to moze obok granicy
                                                    kopara przejechac, co nie?
                                                  • dar.pruszkowa Re: przemalowac to bynajmniej moge 12.04.04, 19:31
                                                    juz ty mala nie kombinuj
                                                    ma byc kopara, bedzie kopara,
                                                    ty se szczegolami glowy nie turbuj
                                                  • znaczy.kurde.ja Ewo, kurne, powiedz 12.04.04, 19:32
                                                    1. z kad klikasz?
                                                    2. ile masz lat?
                                                    3. jak na imie masz?
                                                    4. i czy robisz - wiesz co?
                                                    pzdr
                                                  • Gość: Ewa Re: jeszcze o koparze IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 12.04.04, 23:28
                                                    te- dar.pruszkowa
                                                    dawaj kopare i juz
                                                    czerwona ma byc i z
                                                    buzerkami; blendynka
                                                    (ani ja)na inna nie wsiendzie

                                                    znaczy kurde.ja
                                                    1. widac
                                                    2. masz kopare do opchniecia?
                                                    3. widac
                                                    4. stukam-o to idzie?

                                                    Pzdr.
                                                  • dar.pruszkowa całą noc do Ewy zmierzam 13.04.04, 07:55
                                                    Kopara już stoi pod wieżą Eifla w Gorlitz.
                                                    Odbiór przed zmrokiem, bo potem mam nocną kontrol.
                                                    Czekaj, zdrapię błoto, to zobaczę kolor...
                                                    Jest i czerwony. Czekam.
                                                  • colas.breugnon proszę gangstera, nie żebym polemizował, ale... 13.04.04, 08:46
                                                    ...wieża Eifla to raczej w Paryżu jest.
                                                  • dar.pruszkowa Znaczy, kurde, za daleko zajechałem? 13.04.04, 09:01
                                                    Ale zobacz tylko, jaka maszyna wyrywna.
                                                    Spoko, do południa zdążę do Gorlitz zawrócić.
                                                  • blendynka Numerek jeden lub pare koniecznie. 14.04.04, 06:13
                                                    Zdrowenko,
                                                    Ewo, krecilam sie troche tu i owdzie. Przy okazji obejrzalam
                                                    tez koparki marki Caterpillar (CAT). Ladne sa i mocne.
                                                    Wszystkie tez zolte z ewentualna opcja kolorowa.
                                                    Z ta przez granice pchana koparka musimy sie zastanowic.
                                                    Wazne jest aby lakier nie byl odrapany. Droga tez dluga i to zwieksza
                                                    przebieg. I chyba uzywana. Nie wiadomo co tam w niej sie wczesniej
                                                    dzialo. Trzeba bedzie wiec ja dyzenfekowac. Troche mi tak jakos nie
                                                    lezy. Numerki pewnie ma ale moze niewyraznie przebite.
                                                    Papiery sa wazne bo zandarm moze zazadac. Bez papierow merde.
                                                    No i opony. Ogumienie jest zawsze wazne.
                                                    Jezeli masz slabosc do tego Pana z Piekar to powinnas pojsc za glosem
                                                    slabosci. Bedziesz wiedziala czy slabosc byla uzasadniona.
                                                    Rabatu tez mozemy mu udzielic. Moze dziesiec a moze wiecej.
                                                    Myslalam tez o nowej smieciarce. Ta hydraulicznosc i praca tloka
                                                    zrobila na mnie duze, wilgotne, wrazenie.
                                                    Ale smieciarka (nowa nie zasmiecona jeszcze) chyba nie. A moze...
                                                    Co Ewo myslisz?
                                                    Pozdrowionka,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Numerek jeden lub pare koniecznie. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 14.04.04, 12:56
                                                    Sie masz blendynka,
                                                    ze sie pokrecilas troche to dobrze.
                                                    Zmiana perspektyw jest potrzeba
                                                    do nabrania dystansu. No i dobrze
                                                    ze zauwazylas ta koparke Caterpillar;
                                                    Bardzo porzadna firma ale niestety
                                                    tutaj mozna dostac tylko ich maly sprzet.
                                                    Porozgladalam sie tez co inne firmy oferuja.
                                                    Otoz Manitou ma bardzo ladne, czerwone, Volvo
                                                    tylko zolte,Fuchs-Tertex niebieskie,Mecalac
                                                    zolte i HAMM-czerwone.Telefonowalam do Piekar,
                                                    ale tam nikt nie odbieral telefonu i pomyslalam
                                                    ze moznaby zaczac negocjacje z HAMM albo Manitou.
                                                    Ladnie sie nazywaja i nie byloby problemu
                                                    transportu. Ta uzywana z Pruszkowa nie wchodzi w
                                                    rachube. Kompletnie zdarte opony.
                                                    Smieciarka bardzo mi sie spodobala.Dowiedzialam sie
                                                    ,ze w podwoziu jest os pchana.Cudowna os pchana!
                                                    Te smieciarke moznaby pomalowac na rozowo w kolorowe
                                                    kwiatki.Kostiumy éboueurs bylyby takie same.
                                                    Powiem Ci , blendynka, nie rozumiem dlaczego te
                                                    smieciarki takie smutne-zolto-pomaranczowe. To
                                                    musi byc meski pomysl. Oni co prawda maja ciezko,
                                                    ale wciaz za bardzo rzadza-mieszaja sie do koloru
                                                    sprzetu ciezkiego zamiast nas zapytac.
                                                    Jeszcze nie znalazlam producenta smieciarek-
                                                    moze w Piekarach je robia?
                                                    Tylko wkurza mnie , jesli w firmie nikt nie odpowiada
                                                    na telefon.
                                                    Jesli masz jakis namiar na smieciarke (rozumiesz , ta os
                                                    pchana) to daj znac.Odnosnie koparki tez.
                                                    Serdeczne pozdrowienia
                                                    E
                                                  • blendynka Smieciareczka psychodeliczna. 14.04.04, 18:37
                                                    Witaj Ewo,
                                                    os pchana. Co za muzyczne zestawienie slow. Pchac mozna tylko do
                                                    przodu. A ciagnac odwrotnie. Ile optymizmu i wilgotnosci w takiej osi.
                                                    Koparke potrzebujemy nieduza. Kobieca. Uspokoilas mnie z ta
                                                    pruszkowska. Z calym szacunkiem dla miasta. Logistyka skomplikowana.
                                                    I appellation controlee niejasna.
                                                    Ciesze sie, ze pomysl smieciarki podobal sie Tobie.
                                                    Smieciarke w kwiatki koniecznie. Moze margarytki. Albo w psychodelie.
                                                    Bede sie rozgladala. Krecic sie na razie nie musze. Wystarczajaco sie
                                                    ostatnio pokrecilam. Os pchana... Tsk, tsk, tsk...
                                                    Smieciarka warta mszy, tfu, grzechu.
                                                    Serdecznie,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: o osi i o kwiatkach IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 14.04.04, 19:21
                                                    Witaj blendynka
                                                    ta os jest pchana co sous-entendu
                                                    oznacza ze ona tez posuwa.Do przodu
                                                    ma sie rozumiec.Ale tez cofa sie.
                                                    Jest to czasami konieczne.Karoseria
                                                    smieciarki w psychodelie bedzie bardzo
                                                    ladna. Moze tez byc pomalowana w saponaires
                                                    faux-basilics.Juz widze jak ludzie spogladaja
                                                    na nia i dziewczyny wolaja do chlopakow -"popatrz
                                                    jakie sliczne saponaires faux-basilics!".
                                                    A chlopak na to-"moje kochanie , to po prostu
                                                    saponaria ocymoides"; A my tymczasem ta osia
                                                    pchana posuwany do przodu. Ach, zycie jest
                                                    piekne! Koparka oczywiscie kobieca i z tym
                                                    wyposazeniem jak bylo w planie. Porozmawiam
                                                    z szefem od HAMM . Maja czerwone , tylko dla nas
                                                    te drobiazgi zamontuja.No i oczywiscie beda
                                                    placili za reklame.Jesli wstarczajaco pokrecilas
                                                    sie to rozgladnij sie za smieciarka s'il te plait.
                                                    A plus
                                                    E
                                                  • blendynka Re: o osi i o kwiatkach 14.04.04, 19:37
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    os pchana, posuwana do przodu i cofana. I znowu posuwana do przodu.
                                                    Warto by opatentowac perpetum mobile posuwania.
                                                    Moglybysmy sie wowczas przesiasc na lektyke noszana przez przystojnych
                                                    kopaczy/meliorantow. Na cztery zmiany po czterech na zmianie/uchwycie.
                                                    Daje to szesnascie. I jedna zmiana rezerwowa. Dwadziescia.
                                                    Taki przyzwoity harem meski mialybysmy. Lozko duze z baldachimem
                                                    by sie przydalo aby po podrozach w lektyce odpoczywac.
                                                    Takie zycie jest rowniez piekne.
                                                    Smieciarki obadam w ciagu tygodnia. Rano mnie budza halasujac.
                                                    Zainteresuje sie nimi i przy okazji smieciarzami. Tez musza byc
                                                    interesujacy z daleka. Z bliska chyba prysznic by sie im przydal.
                                                    Ale mozemy tytulem smiecianego eksperymentu umyc przystojnemu
                                                    smieciarzowi plecy, klate, brzuch i przyleglosci.
                                                    A bientot,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: perpetum masc. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 14.04.04, 19:59
                                                    Bonsoir blendynka,
                                                    ale Ci dobrze zrobilo pokrecenie
                                                    sie!Perpetum mobile posuwania-alez
                                                    to genialne-cztery razy cztery razy
                                                    cztery i to do~~. Ale harem bedzie!
                                                    Jak nam perpetum bedzie dobrze szlo
                                                    to rod meski to baldachimowe loze
                                                    nosic nam bedzie w ~~.Teraz tylko trzeba
                                                    duzo kopaczy/meliorantow.Gospodarka
                                                    swiatowa ruszy. Kopanie, osuszanie, kursy
                                                    itepe. Koniec bezrobocia.
                                                    Smieciarze , owszem , tez fajne chlopaki.
                                                    Umyjemy im wszystko co potrzeba.
                                                    Ide po mydlo
                                                    see you soon
                                                    E
                                                  • blendynka Perpetum posuwania. 14.04.04, 20:14
                                                    Ewo,
                                                    osiem razy po dwa razy, cztery razy raz po raz,
                                                    o polnocy ze dwa razy, a nad ranem jeszcze raz.
                                                    Powinno nam wystarczyc z grubsza :))). Takie posuwanie ozywia ekonomie.
                                                    Ja nie dyskryminuje. Interesujacy smieciarz i owszem.
                                                    Higiena interesujacego sama sie zajme. I opony mu zmienie
                                                    i bede rotacyjnie zmieniac. Wierze, ze Ty rowniez.
                                                    Pokrecenie sie zawsze oczyszcza mi umysl i daje jasna perspektywe spojrzenia.
                                                    Krec sie krec wrzecionko...
                                                    Do mojego wieczoru poznego,
                                                    blendynka.


                                                  • Gość: Ewa Re: a dzwigowi? IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 14.04.04, 23:06
                                                    Blendynko,
                                                    mezczyzni od ciezkiego
                                                    sprzetu mech. bardzo mi
                                                    do gustu.Oni cos specjalnego
                                                    w sobie maja.Zupelnie zapomnialysmy
                                                    o dzwigowych. Musza byc wspaniali.Odwazni.
                                                    Czujni i czuli. Precyzyjni. Siedza w malej
                                                    kabinace na wysokosci i dzwigiem steruja.Nie
                                                    moga posunac ani za daleko ani za blisko. Idealnie.
                                                    Bede dzis snila dzwigowego.
                                                    Dobrej nocy
                                                    czyli do twojego
                                                    wieczoru poznego
                                                    E
                                                  • blendynka I suwnicowi... 15.04.04, 04:02
                                                    Spij Ewo, spij, i wilgotno o dzwigowym/suwnicowym snij!
                                                    Jak to sie stalo Ewo, ze zapomnialysmy o dzwigowych?
                                                    Oni przeciez tak wspaniale, delikatnie i precyzyjnie
                                                    przebieraja palcami po dzwigniach, guzikach i lewarach.
                                                    Suwnicowi tez godnie podziwu posuwaja, tfu, przesuwaja.
                                                    Ostrozne, prawie czule podnoszenie i przesuwanie.
                                                    Czego wiecej mozna wymagac od operatora sprzetu?
                                                    Tacy silni i opanowani mezczyzni. Takie glebokie poruszenie robia.
                                                    Spij, Ewo, spij...
                                                    Ja bede wkrotce snila o bardzo meskim posuwnicowym.
                                                    Wilgotnie mam nadzieje...
                                                    Wilgotnie juz pozdrawiam,
                                                    mes amities a Piekary`s sales department,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re:jak kupowalam koparke we Francji IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 15.04.04, 15:52
                                                    Witaj blendynko,
                                                    koniecznie musze Ci opowiedziec jak probowalam kupic koparke we Francji.
                                                    Otoz mialam chwile czasu i pomyslalam ze zatelefonuje do tej firmy Hamm.
                                                    Odbylo sie to tak:
                                                    wybieram numer i natychmiast odzywa sie panienka z recepcji-
                                                    „bonjour , tu firma ham”
                                                    ja-” bonjour madame (koniecznie musi byc madame , inaczej obrazi sie), prosze o
                                                    polaczenie z dzialem sprzedazy koparek”
                                                    panienka -„jaka firme mam zaanonsowac”
                                                    ja-”nie jestem firma , to taki indywidualny zakup”
                                                    panienka-” ale szef bedzie chcial wiedziec kogo mam przedstawic”
                                                    ja-”prosze przedstawic klientke”
                                                    panienka- podlaczyla mi muzyczke , leci „list dla Elizy" Beethovena i co chwile
                                                    wlacza sie uprzejmy glos”prosze czekac za chwile nastapi wlasciwe polaczenie”.
                                                    Tak przez dziesiec minut. Wreszcie odzywa sie sympatyczny glos z dzialu
                                                    sprzedazy
                                                    „bonjour, w czym moge pomoc?”
                                                    ja-”bonjour, chcialabym kupic koparke”
                                                    pan z dzialu sprzedazy-” a to jaka firma?”
                                                    ja-”jestem indywidualna klientka”
                                                    pan z dzialu sprzedazy-”indywidualnym klientom to wlasciwie nie sprzedajemy,
                                                    pani rozumie, sprzedajemy takim firmom jak Bouygues i innym”
                                                    ja-” ale to taki specjalny zakup, chodzi tez o wyposazenie i koparka bedzie
                                                    robila reklame firmie Trojan z Ameryki”
                                                    pan z dzialu sprzedazy-”to nas nie interesuje, zreszta wyslalismy wszystkie
                                                    koparki do Iraqu i teraz sa w drodze powrotnej bo ten**** ( tu padlo kilka
                                                    nieuprzejmych zdan pod adresem prezydenta kraju w ktorym mieszkasz) nie dal
                                                    podpisac zadnego kontraktu”
                                                    ja -„to nie macie w firmie ani jednej koparki na skladzie?ta koparka jest
                                                    konieczna , bo ona zrobi specjalna defilade w Paryzu.Monsieur Dalanoë juz to
                                                    wlaczyl do programu merostwa”.
                                                    pan z dzialu sprzedazy-”to pani telefonuje z polecenia pana Dalanoë ?”
                                                    ja-” nie z polecenia , tylko tak indywidualnie”
                                                    pan z dzialu sprzedazy wyraznie zdenerwowany-” jak bedziemy mieli koparke na
                                                    skladzie to damy znac. Prosze nam zostawic numer telefonu. Au revoir”.
                                                    Ach , pomyslalam, nie ma to jak Piekary i ten przemily pan.
                                                    Zaraz tam zatelefonuje i przekaze twoje wyrazy sympatii.
                                                    Moje tez.
                                                    Dla Ciebie
                                                    E

                                                  • blendynka Francja - Elegancja. 15.04.04, 16:13
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    Bush sie zmartwi tymi wyrazami niezyczliwosci francuskiej.
                                                    Tak biedny liczyl na francuskie poparcie.
                                                    Zakurzonych odrzutow z eksportu chyba nie wezmiemy.
                                                    Ciekawe, czy zgodzisz sie, ze ciezko robi sie business
                                                    z Francuzami. Troche nadymaja sie i sa trudni.
                                                    Ale to moze tylko moja percepcja (blendynki).
                                                    Piekary koniecznie pozdrow ode mnie. Cieplo.
                                                    Szukajac smieciarki natknelam sie na linie lotnicze
                                                    o wdziecznym imieniu Eva Air. Sa to drugie co do wielkosci
                                                    linie lotnicze Tajwanu. Zamowily 15 samolotow w Boeingu.
                                                    Staralam sie wciac miedzy nich jako posredniczka.
                                                    Moja prowizja bylaby smieciarka/koparka. Lub obie.
                                                    Jeszcze nie wszystko stracone. Dowiem sie jaka bielizne lubia.
                                                    Optymistycznie pozdrawiajac,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Boeing i smieciarka/kopaczka. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 15.04.04, 16:44
                                                    Salut blendynka,
                                                    z Francuzami rzeczywiscie negocjacje trudne.
                                                    Pociesz jakos Busha. Nie wiem co on lubi.
                                                    Moze dobra wode kolonska?
                                                    Wetnij sie koniecznie jako posredniczka
                                                    w zakupie Boeingow przez Eva Air. Tajwan
                                                    na pewno robi dobre koparki/smieciarki.
                                                    Z bielizna mam zla wiadomosc. Oni lubia takie
                                                    slodkie kolorki typu kicz. No ale moze sie
                                                    poswiecisz?
                                                    z nadzieja na udany buissnes
                                                    pozdrawiam
                                                    E
                                                  • dar.pruszkowa te, z francji 15.04.04, 17:20
                                                    kopara dostarczona, to płać, w morde kopana.
                                                    sie należy amerykańskich dycha i za nagdodziny
                                                    i nadkilometry byś mogła dorzucić z tysiaka.
                                                    ale tej dychy to nie odpuszcze.
                                                    kopare se z Gerlitza zabierz, jest przy samym rynku,
                                                    przy komisariacie stoi, kurne.
                                                  • Gość: Ewa Re:te, koles IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 15.04.04, 17:33
                                                    zauwaz ,ze koparki to my z blendynka
                                                    mozemy we wiazki zwiazywac i do Wisly
                                                    wrzucac. Opony zes skubancu roz***rdolil
                                                    i teraz kcesz amerykancow dyche?
                                                    Boki ze smichu poobrywam.
                                                  • dar.pruszkowa kombinujesz, ruda 15.04.04, 17:38
                                                    a ja ci i tak inkasenta poślę
                                                  • Gość: Ewa Re:kolesia przyslij IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 15.04.04, 17:43
                                                    inka se nta nie bojem , pokazem
                                                    mu gdzie raki zimujom
                                                  • dar.pruszkowa słuchaj, niunia 15.04.04, 17:58
                                                    oni to wcale nie przyjdą gwałcić
                                                    tylko kasę odbierają
                                                  • Gość: Ewa Re: rozczarowales mnie IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 15.04.04, 18:18
                                                    a tak na tego inkasenta liczylam
                                                  • dar.pruszkowa psychologia 15.04.04, 18:54
                                                    siostro
                                                  • Gość: Ewa Re: ales strzelil IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 15.04.04, 19:21
                                                    w 10-tke
                                                  • dar.pruszkowa ależ wiem, siostrzyczko 15.04.04, 19:33
                                                    masz coś na privie
                                                  • Gość: Ewa Re: no ,no, no IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 15.04.04, 19:45
                                                    niczego sobie te wschody
                                                  • dar.pruszkowa no to kurne płać 15.04.04, 19:50
                                                    ile się należy - wiesz
                                                  • blendynka Belizniane kolory. 15.04.04, 21:54
                                                    Witaj Ewo,
                                                    w kicz sie nie bede przyodziewac ale moge pojsc na kompromis.
                                                    Po prostu nie naloze zadnej bielizny. Tak bedzie najlepiej.
                                                    Ma byc cieplej jutro a wiec ubiore sie bardzo lekko.
                                                    Ewo, byc moze jest Tobie znana firma Smith & Wesson.
                                                    Od pewnego czasu produkuja sympatyczne akcesoria dla kobiecych torebek
                                                    i dloni. Model nazywa sie Lady Smith & Wesson. Produkowane sa w dwoch
                                                    rodzajach (kalibrach): .22 Magnum i .38 Special.
                                                    Ozdabiaja raczke damska pieknie. Cyngiel chodzi delikatnie i miekko.
                                                    Nosze taki (.22 kal.) ze soba w torebce na pasku biegajac w nocy dookola
                                                    parku. Dla zdrowia oczywiscie. Podobno w przypadkach nocnych zaczepek
                                                    kulenka wchodzi gladko w czolko nie pozostawiajac nawet kropelki krwi.
                                                    Kaliber .22 jest wydajniejszy. Mniejszy kaliber ale wieksza sila (przebicia).
                                                    Dobrze jest jeszcze poprawic strzalem za uchem. Tak dla pewnosci,
                                                    ze wymaze sie jednego zula bez manier. Dobre maniery obowiazuja wszedzie
                                                    w businessie. Nawet w okolicach Warszawy. Bez manier to tylko gowniarzeria.
                                                    Jezeli bedziesz miala ochote dostac taki model ode mnie w prezencie
                                                    daj znac. W ciagu trzech dni bedzie wytarty z lekkiej oliwy i bedzie ozdabial
                                                    argumentowo Twoja damska torebke. Ja nosze to przekonywujace cacko w zamszu.
                                                    Moge zamowic taka sama kabure z Twoimi inicjalami. Napisz tylko slowko.
                                                    Zakwitly forsycje i ich zolc cieszy moje oko.
                                                    Wracam do zajec i moze wroce tu ewentualnie wieczorem (moim).
                                                    Cieplo i wiosennie pozdrawiam usmiechajac sie bezbronnie :)))),
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: dla blendynki o futrze i o gangsterze IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 15.04.04, 23:40
                                                    Bonsoir blendynka,
                                                    w buisnessie pozorna golizne trzeba
                                                    zakryc futrem; sa rozne. Ja uzywam
                                                    z kurdemoli. Jak bedziesz negocjowala
                                                    zarzuc na ramiona , szczelnie sie owin
                                                    i spowoduj przypadkowo naumyslne rozchylenie.
                                                    Koparka i smieciarka naszymi zostana!
                                                    To male urzadzonko co do futeralu torebkowego
                                                    pasuje zastapie oparami czaru oczu moich.
                                                    Gangster zbliza sie, a ja do niego okiem
                                                    strzelam celnie. Gangster najpierw pada, potem
                                                    podnosi sie.... i czestuje mnie papierosem. Potem
                                                    piersiowke wyciaga z wewnetrznej kieszni
                                                    marynarki. Zaczynamy przyjemnie gaworzyc, piersiowka
                                                    przepijamy i ja proponuje mu otwarcie interesu. On jeleni
                                                    bedzie podstawial, a ja okiem celnie strzelac bede.
                                                    Potem podzial lupu na trzy; jak menage à trois to
                                                    à trois.Tymniemniej dzieki za wskazowke. Rozejrze sie
                                                    co tutaj w tej branzy dostac mozna.
                                                    Czekajac na wiadomosci
                                                    z pola walki
                                                    wieczorne serdecznosci
                                                    E
                                                  • blendynka Futro z curdemoli. 16.04.04, 01:30
                                                    Bonsoir Ewo, Comment allez-vous?
                                                    zainteresowalas mnie teoretycznie tym futrem z curdemoli.
                                                    Czy jest podobne do futra z tchorzo-fretek? I czy nie linieje?
                                                    Futra nie moge stosowac w negocjacjach. Za bardzo ostentacyjne.
                                                    Niezupelnie businessowe. I troche w zlym-amerykanskim-filmie stylu.
                                                    Wystarczy damski business suit. Jezeli nie bede miala bielizny
                                                    to i tak strony negocjujace beda wystarczajaco rozproszone.
                                                    Sam zakiet zapiety na wszystkie guziki z niczym pod spodem
                                                    robi spustoszenie. Nie moge wyjac tych wszystkich spojrzen zza dekoltu.
                                                    I nawet nie probuje. Co mi tam... Troche masuja moja kobieca proznosc.
                                                    Na randke deszczowa dobrze jest przyjsc w l`impermeable i niczym wiecej.
                                                    No, moze jeszcze w zegarku i jakims delikatnym zapachu.
                                                    Ewo, czy Ty palisz?
                                                    Serdecznie,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Futro z curdemoli. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 16.04.04, 09:56
                                                    Bonjour blendynko,
                                                    je vais bien, merci,
                                                    futro z curdemoli albo z kurde-moli(pisownia rozna
                                                    w zaleznosci od kraju produkcji)goraco polecam.
                                                    Nie wyciera sie, nie linieje,przydatne zarowno
                                                    w zimie jak i w lecie. Jedyny minus - nieodporne
                                                    na naftaline.Pod jej wplywem zanika,mozna powiedziec
                                                    ze odlatuje. Ale lekkie jest i szalenie eleganckie.
                                                    Jesli uwazasz ze do negocjacji nie pasuje, to przerzuc
                                                    je nonszalancko przez ramie i pokaz guziki od zakietu.
                                                    Spojrzen zza dekoltu nie wyjmuje sie.Mas racje, one
                                                    przyjemnie masuja.
                                                    Do l'impermeable, delikatnego zapachu i zegarka
                                                    dorzucilabym dyskretna bizuterie. Na przyklad lancuszek
                                                    wokol kostki u nogi.
                                                    Papierosow nie pale, ale bywa, ze zapalam.
                                                    Udanych negocjacji
                                                    i wszystkiego innego
                                                    tez
                                                    E

                                                  • Gość: Ewa Re: no to kurne płać IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 15.04.04, 23:05
                                                    wiem, opony braciszku wymien
                                                  • keinstein no to ja tu dla pani Ewy-Blendyki mały cytat mam 17.04.04, 17:41
                                                    jest kurne francuski, to Ci dobrze zrobię, mniemam:

                                                    Tak oto pisze francuski filozof i socjolog Pierre Bourdieu:

                                                    Jest jasne, że krytyczne dyskursy i komunikaty mogą przerwać
                                                    doksologiczną relację ze światem społecznym, która wynika
                                                    z korespondencji między obiektywnymi strukturami i strukturami
                                                    wcześniej zinternalizowanymi tylko w takiej mierze, w jakiej
                                                    obiektywnie napotykają na krytyczny stan zdolny, dzięki swej
                                                    logice, do zerwania prepercepcyjnych antycypacji i oczekiwań,
                                                    stanowiących podstawę ahistorycznej ciągłości percepcji
                                                    i działań zdrowego rozsądku.

                                                  • Gość: Ewa Re: W dobrym stylu dobrym stylem IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 17.04.04, 18:48
                                                    Chodźmy dzisiaj nad jezioro
                                                    Jest nas w sam raz
                                                    Jest nas czworo.

                                                    Popływamy dzisiaj stylem.
                                                    Jedno żabką z nas popłynie,
                                                    Ja popłynę w tył delfinem,
                                                    Ona pieskiem, on motylem.

                                                    To by było dziś na tyle.
                                                    A ty jakim pływasz stylem?

                                                    Sara Segal
                                                  • blendynka Stosunek (relacja) i plywanie. 17.04.04, 21:30
                                                    Witajcie,
                                                    oba przytoczenia interesujace. Z tego pierwszego zrozumialam
                                                    tylko "relacja ze swiatem spolecznym". Czy to chodzi eufemistycznie
                                                    o zwykly stosunek plciowy?
                                                    Plywanie bardzo mi sie podoba. Nie chce sie dziwic, ale czy jest
                                                    delfin do tylu?
                                                    Ewo, pokrece sie weekendowo i oczyszcze umysl z nalecialosci erotycznych.
                                                    Do businessu z ciezkim sprzetem wrocimy od poniedzialku. Ok?
                                                    Pozostajac serdecznie,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: o cytatach i amfibii IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 19.04.04, 00:07
                                                    Blendynko,
                                                    po pokreceniu sie czas na prace.
                                                    W cytowanym przez keinsteina tekscie P. Bourdieu nie spodobalo sie mnie „do
                                                    zerwania prepercepyjnej antycypacji i oczekiwan”. Bourdieu ,socjo-filozof,
                                                    znany ze swych wywodow nad mechanizmami dominacji kulturowej, bedac jej
                                                    przeciwnikiem, byl rowniez po prostu swintuchem.
                                                    Pod abra-kadabralnymi wywodami kryje sie rozczarowanie partnerki jego
                                                    przedwczesnym szczytowaniem. Dziewczyna zerwala z nim bo on wyprzedzal
                                                    jej przejemnosc gry wstepnej i samego odbioru zmyslowego.I zamiast przyznac sie
                                                    do swojej nieudolnosci seksualnej uzyl pozornie niezrozumialego kodu. Ale ja go
                                                    mam!
                                                    On juz nie zyje,szkoda , nie mozna mu rzucic prawdy prosto w twarz.
                                                    Drugi cytat , autorki S. Segal, wzbudzil twoja watpliwosc odnosnie mozliwosci
                                                    plywania delfinem do tylu.Otoz zapoznalam sie z opiniami sportowcow, ktorzy
                                                    porownujac delfin do motylka ( roznica w ruchach nogami) , twierdza za acz z
                                                    pewna trudnoscia, jednak jest to mozliwe. Poetka pewnie chciala zazartowac nie
                                                    spodziewajac sie , ze jej wierszyk pobudzi do dyskusji na roznych szczeblach.
                                                    Taka jest sila poezji.
                                                    Poniewaz dyskusja dotyczy plywania , zaczelam marzyc o samochodzie –amfibii.
                                                    Koparka,smieciarka i amfibia-bylby to ladny park mechaniczny. I amfibista to
                                                    nie taki zwyczajny kierowca jak ci od ciezarowek. Tych od ciezarowek nie lubie,
                                                    bo na autostradzie robia kretynskie miny i gesty, wyprzedzajac na lewym pasie.
                                                    Amfibista dobrze brzmi. Bicepsy ma rozwiniete w sam raz.Jakos bardzo
                                                    obiecujaco zapowiada sie.
                                                    Moze zatem do negocjacji dorzucisz amfibie?
                                                    Co o tym sadzisz?
                                                    Milych przemyslen
                                                    Tak w ogole
                                                    E
                                                  • blendynka Wilgotna amfibia i amfibista. 19.04.04, 17:55
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    dziekuje pieknie za wyjasnienie. Po zrozumieniu tez tego nie lubie.
                                                    Ten B. to wstretny egoista. I przezytek. W demokracji cele/szczyty
                                                    powinno sie osiagac krzyczac jednoczesnie.
                                                    Wiem co mowie/pisze poniewaz rownie szczesliwie krecilam sie weekendowo.
                                                    Amfibia absolutnie ciekawa. Trzeba tylko troche inny, wodoodporny lakier
                                                    czerwony zastosowac. I rejestracje BITE przeniesc wyzej aby za bardzo
                                                    woda nie nasiakla i nie byla jak limp biscuit. Sama wilgoc mnie urzeka.
                                                    Amfibie koniecznie uwzglednie i poszukam amfibisty - moze dwoch abysmy
                                                    nie byly zdane na uciazliwosc dzielenia sie nim.
                                                    Tych od ciezarowek tez nie trawie i nie dopuszczam.
                                                    Na calym swiecie tylko malowymagajace seksualnie tirowki im w glowie.
                                                    Myslac wilgotnie serdecznie pozdrawiam,
                                                    blendynka.

                                                  • Gość: Ewa Re: Wilgotna amfibia i amfibista. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 19.04.04, 20:21
                                                    Bonsoir blendynko,
                                                    dzieki Associated Press jestem dokladnie
                                                    poinformowana w sprawie amfibii.We wrzesniu
                                                    ub. roku odbylo sie w Londynie, na Tamizie
                                                    uroczyste testowanie i pokaz. Wczesniej przez
                                                    siedem let wielu inzynierow pracowalo aby Aquada
                                                    pokazala sie w calym blasku. Wyprodukowala ja
                                                    angielska firma Gibbs Technologies i prezentuje
                                                    sie jak pojazd z filmu "Szpieg ktory mnie kochal"
                                                    z serii James Bond(wg.AP). Sprzedawana jest za
                                                    217 tys.$. Do tej ceny potrzebny jest odpowiedni amfibista.
                                                    Raczej dwoch.Moga sie zrzucic razem na zakup. Taniej
                                                    im wyjdzie.Kolor i rejestracja jak poprzednio.
                                                    Ja poprosze o amfibiste doswiadczonego i nie takiego
                                                    wstretnego egoiste, jak ten w. wsp. B.
                                                    Juz nas widzac we wnetrzu nawodnie
                                                    dolaczam serdecznosci
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Wilgotna amfibia i amfibista. 19.04.04, 22:14
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    fakt. Cena amfibii niewaska. Ale za to dostarczymy im takiej
                                                    jaaaaaaaaaaaaaaaaaaazdy, ze beda pamietali. I bedziemy ta jazde
                                                    powtarzac az do amortyzacji amfibii. Umra szczesliwi i krzyczacy.
                                                    Byc moze wersja filmowa jest troche drozsza. Na uzytek publicznosci
                                                    moze jest wersja troche tansza. Bez tych szpiegowskich bajerow.
                                                    Nie lubie czasu przeszlego "kochal".
                                                    Amfibistow znajdziemy doswiadczonych i nieegoistycznych.
                                                    Mysle, ze mozemy nawet rozwazyc pokazanie im probnej
                                                    jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaazdy. Sables.
                                                    Pozdrawiam slodko jak creme brulee,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Wilgotna amfibia i amfibista. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 19.04.04, 23:31
                                                    Salut blendynka,
                                                    mowie Ci , ale sie zapalilam
                                                    do tej amfibii. Bardziej niz do
                                                    koparki i smieciarki. Kupic chyba
                                                    trzeba bedzie w Europie , bo w Ameryce
                                                    ostatnio chca nawet 250 tys$.
                                                    Po amfibistow trzeba bedzie skoczyc
                                                    do Monte Carlo i obstawiac tych, ktorym
                                                    wyszlo w ruletce. Jazde to im zrobimy.
                                                    Wczesniejszy wywiad odnosnie doswiadczenia
                                                    i braku/obecnosci egoizmu bedzie konieczny.
                                                    W Monte Carlo sa panie, ktore sie tym zajmuja
                                                    z klasa.Ksiestwo jakby nie bylo.Zamortyzujemy
                                                    nasza amfibie szybko,chociaz na ladzie porusza
                                                    sie zaledwie 180km/godz.
                                                    Ale to nic-wynurzenie z wody i odjazd natychmiast.
                                                    A oni , amfibisci szczesliwi. My sobie cos potem
                                                    zaspiewamy. Ale nie kabaretowo. Poszukam u Borisa Vian.
                                                    Pozdrawiam Cie avec
                                                    les profiteroles à la chantilly
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Wilgotna amfibia i amfibista. 20.04.04, 01:23
                                                    Ewo, bonsoir,
                                                    businessowo i amfibiowo dopisze sie pozniej. Teraz tylko
                                                    nie chce abys samotnie tutaj przebywala. Sciemnia sie.
                                                    Pozdrawiam slodko jak mousse de fraises,
                                                    b.
                                                  • blendynka Monte Carlo - mon Dieu! 20.04.04, 04:07
                                                    Ewo,
                                                    mon Dieu, to genialny pomysl na lato. Jestem zafascynowana. I wilgotna.
                                                    Monte Carlo to jest to. Do diabla z koparka i smieciarka.
                                                    Czerwona amfibia na lato. I bikini. Lub bez. Nie moge sie uspokoic.
                                                    Koniecznie Monte Carlo. Tam bedziemy "garazowac" nasza "amfke".
                                                    Slyszalam od faceta z ktorym mialam male affaire, ze zwolnilo sie
                                                    miejsce przy kei w Yacht Clubie Monte Carlo. Cumowal tam stary Grek
                                                    na O. Nazwiska nie pamietam. Chyba ten od Jackie. Juz go nie ma.
                                                    Mozna tez poprosic kogos z Grimaldich aby sie troche posuneli. Tzn. jachty
                                                    przesuneli troche dalej i blizej do ksiecia Rainera.
                                                    Mon Dieu, cala jestem wilgotna tak sie tym latem w Monte C. podniecilam.
                                                    Opalimy sie i bedziemy wygladaly jak sucre roux. I takie bedziemy.
                                                    Opalone i bez paskow. Slodkookie. Lekko wilgotne i rozgrzane sloncem.
                                                    Ciekawe czy mezczyzni tam lubia creme Chantilly z dodatkiem cukru czy dbaja
                                                    o diete. Bo to, ze lubia Chantilly to jestem pewna. Moga lubic z cukrem.
                                                    Pomozemy im spalic nadmiar kalorii. Mon Dieu, jaka jestem wilgotna - pisac
                                                    prawie nie moge.
                                                    Wiesz co Ewo, ide pod prysznic musze cos z ta wilgotnoscia zrobic.
                                                    Napisze jutro, a teraz zjem moze w wannie glace a la vanille,
                                                    musze koniecznie ochlonac. Ale mialas boski pomysl.
                                                    A bientot,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Monte Carlo - to tylko poczatek IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 20.04.04, 15:01
                                                    Bonjour blandynko,
                                                    Cale szczescie ze dalas znac o tym wolnym miejscu przy kei Yacht Clubu Monte
                                                    Carlo.
                                                    Wolalabym wykorzystac to wolne miejsce niz dyskutowac z Grimaldimi. Denerwuje
                                                    mnie,ze na przyklad do takiego Alberta trzeba by powiedziec„Votre Altesse
                                                    Sérénissime la Prince Héréditaire posun-ze pan swoj yacht , bo my potrzebujemy
                                                    miejsce na amfe”. Oczywiscie dorzucialbym „prosze”.W ogole z tymi Grimaldimi to
                                                    lepiej trzymac sie z daleka, bo istnieje taka prasa , ktora interesuje sie z
                                                    kim Albert i o czym rozmawial i takie tam duperele, wiec gdyby ich sie
                                                    poprosilo o glupie przesuniecie , to zaraz w „Gali”o tym by napisali.
                                                    Pstrykneli by fotografie amfki , tego lysiejacego Alberta i zaraz zrobiliby z
                                                    tego wielkie bum bum jaka to rodzina ksiazeca humanitarna i ze to przesuniecie
                                                    ich jachtu wplynie pozytywnie na finanse ksiestwa, obnizy podatki i podniesie
                                                    stope zyciowa w Gornej Wolcie.
                                                    Moj znajomy , z ktorym tez mam affaire, twierdzi, ze taka amfka jak nasza
                                                    bedzie tylo jedna i ze wszyscy beda sie na nia wygapiali . Pelno bedzie
                                                    opalonych i umiesnionych ratownikow i kazdy bedzie prosil” ze chcialby sie
                                                    przejechac” . Dlatego naszych amfibistow trzeba juz poslac na silownie zeby
                                                    sobie dali rade z tymi ratownikami. Zastanawiam sie tez czy rejestracja BITE
                                                    pasuje do naszego pojazdu. Moze zmienic na bardziej feministyczna?
                                                    Moglo by byc „Zizi”albo „Foufoune”, „Minou”; Tyle , ze klopot z wymowa
                                                    francuska. Tylko zizi mowi sie tak samo jak sie pisze. Prosze o Twoje sugestie.
                                                    Wysle juz czlowieka do Monte Carlo zeby pilnowal tego wolnego miejsca.
                                                    Co do koloru cial naszych, nie ma watpliwosci. Z kremem chantilly z cukrem to
                                                    jest tak, ze wszyscy prawdziwie mescy mezczyzni uwielbiaja slodkosci i slusznie
                                                    zauwazylas ze zadaniem naszym bedzie pomoc im w spaleniu nadmiaru kalorii.
                                                    Dobrze zapowiada sie lato.......
                                                    W ten chlodnawy dzien kwietniowy
                                                    pozdrawiam Cie serdecznie
                                                    z mousse à l’ananase
                                                    E
                                                  • colas.breugnon jezu, ale nudy, zostać mi zostaje pedałem 20.04.04, 16:53
                                                    a wy się damy bawcie dobrze
                                                  • Gość: Ewa Re: jezu, nie rob tego bo sie tata R. Rolland IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 20.04.04, 18:24
                                                    w grobie przewroci. Wez sobie butelczyne Nuits Saint-Georges
                                                    i za zdrowie dam sie napij. A ta santé!
                                                  • blendynka Miejsce przy kei. 20.04.04, 18:44
                                                    Witaj lunchowo Ewo,
                                                    w Monte Carlo powinnysmy stonowac troche z tym BITE. Masz racje.
                                                    Minou troche mi sie nie podoba. Taka niegramatyczna forma angielskiego
                                                    zaprzeczenia. A turysci amerykanscy tez maja kase. Po co ich zniechecac?
                                                    Zizi troche niepowazne i faceci zaraz pchaja sie z rekami.
                                                    Foufone i owszem. Ewo, Ty wybierz i przepusc nazwe przeze mnie.
                                                    Colas, faktycznie byc moze zmiana preferencji ozywi Ciebie.
                                                    Szanujacy sie gej nigdy sie nie nudzi. W wolnej chwili dobiera
                                                    kolor chusteczki do calosci. Ale aby nie odcinac sobie tak zupelnie
                                                    powrotu zacznij moze od swojego wlasnego kciuka. Jestes praworeczny?
                                                    Pozdrowionka,
                                                    blendynka.


                                                  • Gość: Ewa Re: Miejsce przy kei. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 20.04.04, 19:57
                                                    Smacznego blendynko,
                                                    powaznie zastanawiam sie nad
                                                    tablica rejestracyjna. A wiec
                                                    wchodzi w rachube Foufoune,moze
                                                    byc Diablesse albo Bonbon.
                                                    French adviser podsunal
                                                    Levre en feu
                                                    albo
                                                    Saute au paf*-
                                                    obydwa okreslenia odnosza sie do
                                                    ognistej kobiety.
                                                    Wszystkie okreslenia pochodza z
                                                    kwiecistego jezyka argot.
                                                    *paf w jezyku argot znaczy lozko.
                                                    Teraz ostateczny wybor nalezy do Ciebie,
                                                    bo nie chcemy zrazac turystow amerykanskich
                                                    z klasa zwlaszcza.
                                                    Moze wymyslisz cos z angielska-Monte Carlo
                                                    toc to niezalezne ksiestwo o miedzynarodowej
                                                    smietance.
                                                    Co jadlas na deser?
                                                    A bientôt
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Miejsce przy kei. 20.04.04, 22:11
                                                    Witaj Ewo,
                                                    dziekuje. Deseru nie jadam. Lato idzie i uwazam. Minuta w ustach,
                                                    godzina w zoladku i cale zycie w biodrach. Chce moje zostawic w
                                                    obecnym stanie. W czasie przeznaczonym na deser odkrecam sobie
                                                    pare deserowych doswiadczen z przeszlosci i rumieniac sie ciagle
                                                    jeszcze pale dodatkowo troche kalorii.
                                                    Co do nazwy to mysle, ze nawiazywanie do lozka troche niebezpieczne.
                                                    Bezposredniosc ta moze przyciagac niepozadany tlum mezczyzn bez
                                                    wyobrazni. Poza tym plywajace lozko nie moze rozwijac ekscytujacej szybkosci.
                                                    Dobrze byloby znalezc cos miedzy anielicami i diablicami.
                                                    Konotacje religijne zawsze wywoluja niepozadane kontrowersje.
                                                    A moze po prostu przetlumaczysz na ladny francuski girls.
                                                    Nazwa dziewczyny kazdemu mezczyznie kojarzy sie tak jak on chce.
                                                    I jezeli zapytac samotnych mezczyzn podrozujacych to pierwsza sprawa
                                                    po wprowadzeniu sie do hotelu interesuja sie wlasnie gdzie moga
                                                    spotac/poznac - GIRLS, GIRLS, GIRLS...
                                                    Moze wiec popracujesz poetycko/erotycznie nad ta nazwa. Co o tym sadzisz?
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    dzisiaj bez deseru,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: troche poezji nigdy nie zaszkodzi IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 20.04.04, 23:44
                                                    Good evening blendynko,
                                                    deserow takze nie jadam i wcale mnie to nie meczy.
                                                    Wprost przeciwnie.Sprawia przyjemnosc.Nie lubie i juz.
                                                    Z nazwa rejestracyjna naszej amfki troche klopotu. Szu-
                                                    kalam tu i tam , nawet do poetow zajrzalam i wychodzi ,
                                                    ze jedynym odpowiednikiem GIRLS moga byc tylko FILLES.
                                                    Szperajac wsrod poetow calkiem przypadkiem wpadlam na
                                                    angielskie tlumaczenia wiersza J. Préverta-"Pour toi mon
                                                    amour". Wklejam :

                                                    I went to the market of birds
                                                    And I bought birds
                                                    For you
                                                    my love
                                                    I went to the market of flowers
                                                    And I bought flowers
                                                    For you
                                                    my love
                                                    I went to the market of ironwork
                                                    And I bought chains
                                                    Heavy chains
                                                    For you
                                                    my love
                                                    And then I went to the market of slaves
                                                    And I searched for you
                                                    But I did not find you
                                                    My love.

                                                    Uwazam ze bardzo to ladne.I poetyckie i erotyczne.
                                                    Posylajac Ci wylacznie do ogladniecia deser pod n.
                                                    ïle flottanté
                                                    poetycko pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Re: troche poezji nigdy nie zaszkodzi. 21.04.04, 03:34
                                                    Spij slodko Ewo,
                                                    absolutnie nie zaszkodzi poezja. A wrecz przeciwnie.
                                                    Wiersz piekny. Musnal mnie skrzydlem melancholii.
                                                    Myslalam troche o naszej rejestracji.
                                                    FILLES dla mnie nie maja tego ummmp. Rozwazalam
                                                    hiszpanskie CHICA(S) lub angielski odpowiednik slangowy
                                                    CHICKS. PUSSY(IES) wykluczylam z powodu wulgarnej konotacji.
                                                    Mysle, ze towarzystwo w MC jest wystarczajaco miedzynarodowe
                                                    i bedzie wiedzialo od razu o co chodzi (biega).
                                                    Sklaniam sie do CHICKAS. Maja ziarenko lub dwa pieprzu lub ostrej
                                                    papryczki w sobie. I to zakolysanie biodrami. Co o tym myslisz, Ewo?
                                                    Dzisiaj nie zjem gateau aux carottes,
                                                    delikatnie stukajac aby Ciebie nie obudzic pozdrawiam,
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: zarejestrowana amfa pod fundacja Maeght IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 21.04.04, 15:30
                                                    Witaj blendynko,
                                                    tej nocy spalam szczegolnie dobrze.
                                                    Wiatr od oceanu przyniosl nieslyszalny
                                                    odglos twojego stukania. Sny kolorowe
                                                    mialam.Z rejestracja masz racje-CHICKAS
                                                    dobrze brzmi i do MC pasuje jak ulal.
                                                    Francuzi jak zwykle beda sie bawili w gre
                                                    slow rozkladajac na CHICK i AS. Poniewaz
                                                    trafia sie wielojezyczni zrozumieja ze
                                                    chodzi o chic(elegancje)i as(jak)amfibia,
                                                    albo as w przenosni ekspert; zatem byloby
                                                    ekspert od elegancji.Bardzo ladnie to sie
                                                    uklada. Jesli rejestracje mamy juz za soba,
                                                    mozna zrobic maly plan na letni pobyt. Poza
                                                    plazowaniem i wypadami w morze proponuje
                                                    przejazdzke do pobliskiego Villefrance i do
                                                    St. Poul de Vence. Tam oczywiscie wstapimy
                                                    do fundacji Maeght. Nasza amfa pod budynkiem
                                                    Maeght , w otoczeniu zieleni i wzgorz bedzie
                                                    sie prezentowala jak jedno z dziel sztuki.
                                                    Wieczorem spacer nad brzegiem morza i potem lekka
                                                    ale szykowna kolacja. Jeszcze nie wiem gdzie.
                                                    To wlaciwie sprawa naszych amfibistow, ale bedzie
                                                    mozna cos podpowiedziec.
                                                    Acha, telefonowal ten przemily pan z Piekar
                                                    i pytal co z koparka.Odpowiedzialam ze przenosimy
                                                    sie na szerokie wody. Nie bardzo zrozumial i
                                                    powiedzial brzydkie slowo, ale moze to ja
                                                    zle zrozumialam. Nie wiem.
                                                    Szykownie rozmarzona
                                                    serdecznie Cie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka A wiec Chickas! 21.04.04, 19:01
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    stukam teraz sobie glosno. A wiec bedziemy plywaly
                                                    pod Chickas. Ladnie. Faktycznie Francuzi beda troche
                                                    wydziwial. Amerykanie tez moga sie zabawiac gra slow.
                                                    Ass - wiadomo. Moga uznac, ze niegramatycznie plywamy
                                                    kurza dupka. Ale co tam. Troche reklamowej zadymy sie przyda.
                                                    Nie znam wymienionej przez Ciebie fundacji. Co to jest?
                                                    Co do francuskiego planu podrozy to Ty prosze uloz.
                                                    Ja nie znam poludnia Francji.
                                                    Pozdrowionka,
                                                    blendynka.

                                                    P.S. Moze mala banderke sobie strzelimy? Co myslisz?
                                                    Wowczas sprawa logo i kolorow oczywiscie.
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: A wiec Chickas! IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 21.04.04, 19:46
                                                    Salut blendynka,
                                                    jak spuscimy na wody w MC nasza
                                                    amfe zarejestrowana Chickas to troche
                                                    szumu trzeba bedzie zrobic. Reklame mysle
                                                    dla casino. Jakis prosty sloganik moze nam
                                                    zaplacic caly pobyt i wspanale wyprawy. Moze
                                                    byc na przyklad: "graj w casino
                                                    pieniadze same
                                                    ci naplyna".
                                                    Mysle , ze nie trzeba sie bedzie bardziej
                                                    wysilac z reklama, bo i tak efekt bedzie bombowy.
                                                    Za reklame 10% zyskow Grand Casino brutto .To lekko
                                                    wystarczy. Banderka konieczna. Orginalna musi byc.
                                                    Do przemyslenia.Wspomniana fundacja jest jedyna tego
                                                    rodzaju w Europie, gromadzi dziela sztuki nowoczesnej,
                                                    ktore wpisane sa w specjalnie zaprojektowana architekture.
                                                    Budynek tonie w zieleni i otoczony jest wzgorzami.
                                                    Miejscowosc St. Paul de Vence-urocza,ulubiona przez
                                                    malarzy, obecnie odwiedzana przez swiatowy swiat.
                                                    Poludnie Fr. bardzo ladne, jest co robic; plan juz
                                                    ukladam.
                                                    Pomysle nad kolorkami i logo banderki i przekabluje
                                                    do Ciebie
                                                    Pozdrowienia wieczorne
                                                    E

                                                  • colas.breugnon no dobra, poczekam jeszcze 21.04.04, 20:35
                                                    Ale zlitujcie się, bo wam dialog coraz niżej schodzi,
                                                    zaczęło się od sprzętów ciężkich, ryjących, pchających,
                                                    sikających czy fizozoficznie ispirujących, a teraz to
                                                    jakby już niżej poziomu morza. Za chwilę któraś wymyśli
                                                    kombajn górniczy albo batyskaf. To może trochę wzlecieć
                                                    dla odmiany? Taki choćby Tupolew albo inny Boeing - też
                                                    maszyna duża, hałas robi jak się patrzy, piloci mundurki
                                                    mają fajne, no i studia wszyscy, nie jak ci wasi dotychczasowi
                                                    robotnicy wykwalifikowani, co tym sprzętem ciężkim operują.
                                                    Albo kurde, co tam, jest rakieta Wostok, która z Bajkonuru
                                                    startuje co miesiąc, albo Wielki Marsz rakieta, co kursuje
                                                    rzadziej, ale jakby bardziej egzotycznie. Kosmonauci mają
                                                    po parę doktoratów i krzepę okrutną w tej nieważkości,
                                                    jeden obie was może na rękach ponosić. A ta nowa stacja
                                                    kosmiczna podobno seksualnie jest wypróbowana i zbiera
                                                    przepyszne oceny. A jak myśl poniesie panie jeszcze dalej,
                                                    to przecież Amerykany sposobią się do Marsa, zaraz jak tylko
                                                    z Irakiem skończą, a wyprawa to na lata całe, bez kobiet
                                                    się po prostu nie da. I są jeszcze odloty duchowe, ale
                                                    to już da się bez rekwizytów.
                                                    To czekam, życząc wzlotów, polotów, odlotów.
                                                  • blendynka Re: no dobra, poczekam jeszcze 21.04.04, 21:55
                                                    Czesc Cola(s),
                                                    moze to i dobrze, ze zastanowiles sie.
                                                    Ja nie naleze do konkurujacych o faceta z plcia
                                                    przeciwna. Chce, niech sobie idzie do diabla.
                                                    Nierowne sily, konkurencja ma to co my nie mamy.
                                                    Sprawy amfy nie da sie chyba zatrzymac.
                                                    Dlatego, ze lato tuz tuz i my juz z Ewa chcemy odlatywac, tfu, plywac.
                                                    Ten Bajkonur to moze i interesujacy ale trzeba sie do niego przygotowac
                                                    glownie teoretycznie. Wiec zanim sie odleci duzo teorii.
                                                    Pewna teorie ja juz mam potrzebuje wielokrotnych odlotow praktycznych.
                                                    Druga sprawa lekko mnie niepokoi powiem Tobie Cola(s)
                                                    to te meskie tytuly. Z calym szacunkiem to troche zrazilam
                                                    sie do tych bardzo wyksztalconych. W lecie szczegolnie.
                                                    Mowie Tobie pieprza (teoretycznie) przeintelektualizowanie
                                                    bez konca. Cierpliwie czekam az sie wygadaja. Przytakuje i podziwiam.
                                                    Ale ilez mozna pieprzyc (teoretycznie). No i czasami ta praktyka
                                                    cieniutka. Natura wszystko (prawie) wpuscila im w umysl. Niby teoretycznie
                                                    wiedza a praktyka mowie Tobie. Eeeh... I jeszcze sie dasaja.
                                                    Owszem popodziwiam dyplom i tytuly, a jakze. Ale z samym dyplomem tego
                                                    nie mozna robic. Dyplom zamoknie. Nawet nie zamoknie.
                                                    Ale piszesz interesujaco to chetnie sie z Ewo przyjrzymy tym kosmicznym odlotom.
                                                    Lezenie niekrotkie w kapsule obok kosmonauty i posiadanie wszystkich
                                                    jego przyrzadow i dzwigien w zasiegu reki i w ogole to jest interesujace.
                                                    W lecie troche jest latwiej. Jak nie odlecialam raz, no moze dwa
                                                    to wiecej z tym kosmonauta nie lece. Nauka nauka ale potrzeby mam.
                                                    Niekoniecznie naukowe. Ciekawe jak to mozna robic w stanie niewazkosci?
                                                    I czy mozna? Bo inaczej nie lece...
                                                    Na razie i odlatuje,
                                                    blendynka.
                                                  • colas.breugnon oj, chyba odpadam 21.04.04, 22:08
                                                    Oj, ja też uwielbiam pieprzenie bez końca,
                                                    a przynajmniej odwlekanie końca godzinami.
                                                    Przeintelektualizowanie pozdrawiam i życzę
                                                    udanych poszukiwań głębi z beachboysami.
                                                  • blendynka Re: oj, chyba odpadam 21.04.04, 22:18
                                                    Eeh, Cola(s),
                                                    nie zrazaj sie. Wy, naukowcy szybko zrazacie sie.
                                                    Jak tak bedzie wyginiecie. Z pieprzeniem mozna kompromis
                                                    uzyskac. Popieprzysz troche teoretycznie. Pointelektualizujesz
                                                    przy winie i brie tylko nie bez konca.
                                                    Pozniej cos zademonstrujesz praktycznie. Same wyklady nudza.
                                                    I nie badz taki wrazliwi. Beach- bumi to tylko na troche sa
                                                    dobrzy. Ot ,tak aby umysl oczyscic. Oni taki maja. Oczyszczony.
                                                    Ja moge tez byc intelektualnie stymulowana. Ale bez przesady.
                                                    Nie sama intelektualna stymylacja sie w lecie zyje.
                                                    No, to jak bedzie? Podejdz blizej i zajrzyj mi za dekolt.
                                                    Widziales kiedys taki stozek kosmiczny?
                                                    Z kosmicznym byc moze,
                                                    b.
                                                  • blendynka Re: A wiec Chickas! 21.04.04, 22:07
                                                    Salut Ewo,
                                                    kurde, odlatujac zobaczylam Ciebie. Z nawyku pokonwersowalam z ostatnim
                                                    postem czekajac na Ciebie. Cola(s) tam byl.
                                                    Co Ty myslisz o tych kosmicznych odlotach. Ryzyko pewne jest.
                                                    Do szkoly w lecie nie chce. Chce gdzie indziej. I odlatywac wielokrotnie.
                                                    Nie wiem czy zdecyduje sie na jeden kosmiczny odlot zamiast kilku
                                                    odlotow nawet niekosmicznych. Ale poprawnych.
                                                    I ci naukowcy Ewo. Mescy. Bo kobiety ksztalcace sie maja wyobraznie
                                                    ta erotyczna tuz pod powierzchia. W moich dwoch ostatnich naukowych
                                                    koparka nie moglabym sie dokopac. Tylko o nauce pieprzyli.
                                                    A szkoda poniewaz byli przystojni. Ten drugi szczegolnie.
                                                    Pan Bog zmarnowal takie cialo niepotrzebnie i tchnal w umysl.
                                                    A bientot wiec Ewo,
                                                    b.
                                                  • blendynka Ewo, o logo i kolorach banderki koniecznie kabluj! 21.04.04, 22:09
                                                  • Gość: Ewa Re: o projektach kosmicznych i banderce IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 21.04.04, 23:56
                                                    Colas powinien znac francuskie
                                                    przyslowie "chaque chosse a son temps".
                                                    Teraz jestesmy na etapie amfibii i calej
                                                    erotycznej logistyki wokol. Moze pozniej
                                                    pomyslimy o astronautach? I oczywiscie o
                                                    zakupie odpowiedniego pojazdu? Tylko, jak
                                                    slusznie zauwazylas ta niewazkosc moze byc
                                                    problemem.Koziolki owszem lubie fikac ,ale
                                                    czasami , tak dla zabawy , a nie w erotycz-
                                                    nych celech; inaczej tego w stanie niewaz-
                                                    kosci sobie nie wyobrazam.
                                                    Colas B.- czy Ty wiesz cos blizej jak to sie
                                                    odbywa poza atmosfera ziemska?
                                                    Blendynko -mozemy dopuscic Colasa do negocjcji
                                                    astronautycznych. Ale wylacznie od strony nas
                                                    interesujacej. Bez jakis tam naukowych ble ,ble ,ble.
                                                    Myslalam nad kolorami do banderki naszej amfiki
                                                    i okazuje sie, ze jestesmy dosc ograniczone w
                                                    wyborze. Banderka musi pasowac do koloru amfiki,
                                                    naszych dessous tzn. bikini (chyba ze bez ,to wybor
                                                    bedzie latwiejszy) oraz do koloru szortow naszych
                                                    amfibistow. Do czerwonego najlepiej pasuje czarny,
                                                    ciemnoniebieski i ew. bialy.Ale kolory to chetka
                                                    petelka w porownaniu z logo. Nie moze byc nic ani
                                                    religijnego, ani politycznego.Mysle ze mogla by
                                                    byc banderka jednokolorowa n.p. czarna w czerwone
                                                    kwiatki z jednej strony , a z drugiej napis
                                                    CHIC/as/CHICKAS.Napis bedzie pasowal do kazdego
                                                    koloru bikini. Trzeba tez powaznie zastanowic sie
                                                    nad szortami amfibistow.Moze cos w stylu Tahiti
                                                    nawiazujece do banderki. Zreszta jak nie wymyslimy
                                                    same tych szortow to tutaj nie brakuje specjalistow
                                                    od mody(szczegolnie lubiacych mezczyzn) jak na przyklad
                                                    Jean Poul Gaultier.Jednak nad banderka bede nadal
                                                    pracowala.
                                                    Wkleje dla Ciebie jeszcze jeden wierszyk J.Préverta:

                                                    Paris at Night

                                                    Three matches one by one struck in the night
                                                    The first to see your face in it's entirety
                                                    The second to see your eyes
                                                    The last to see your mouth
                                                    And the darkness all around to remind me of all these
                                                    As I hold you in my arms.

                                                    p.s.po francusku brzmi to lepiej
                                                    i
                                                    pod banderka amfibii
                                                    zycie plynie jak w bajce
                                                    A bientôt
                                                    E
                                                  • blendynka Cocktail Little Eva. 22.04.04, 06:01
                                                    Pssst, Ewo, spij,
                                                    stukam bezglosnie teraz. Spij slodko, snij kolorowo.
                                                    Erotyczna logistyka w pelni. Pelna para. Jakie to obiecujace.
                                                    Do czasu wyjasnienia przez Colasa techniki zblizen w stanie
                                                    niewazkosci zawiesmy rozwazania stosunkow kosmicznych.
                                                    Ewo, moze tytulem eksperymentu otworzymy jedno stypendium naukowe.
                                                    I przyjrzymy sie empirycznie naukowcowi. Tylko prawdziwy naukowiec
                                                    powinien sie o nie ubiegac poniewaz poniewaz na okresie probnym/przygladania
                                                    bedzie bez pieniedzy i bez seksu. Nauka wymaga poswiecen.
                                                    Szorty mozemy rozwazyc typu tarzan lub tahitanskiego. Latwo sie z nich
                                                    mezczyzni uwalniaja.
                                                    Banderka piekna i pomysl loga rowniez. Te czarne (noir) kwiatki bardzo
                                                    mi sie podobaja. Przypomnij prosze jakiego koloru byla roza bourbonska. Noir?
                                                    Z bikini moze zrobimy tak: aby nie narazac sie na zarzut monotematycznosci
                                                    mozemy nosic i nie bikini na przemian. Jeden dzien Ty, jeden ja.
                                                    W ten sposob zawsze jedna z nas bedzie ubrana. I jedna zawsze nie.
                                                    Prosze wybierz sobie dzien ubrany lub nie od ktorego zaczniemy.
                                                    Czy w zwiazku z tym znasz jakiegos fryzjera meskiego z wyobraznia
                                                    i oczywiscie delikatnoscia? Mozna by sobie stylowo przyciac futerko.
                                                    Ewo, dzisiaj krytycznie do poezji. Taki mam nastroj. Ten Pervert, tfu, Prevet
                                                    to mial kiepska pamiec wzrokowa i lubil bawic sie zapalkami.
                                                    Pewnie siusial w nocy. Przeciez raz juz rozjasnil twarz in its entirety
                                                    po cholere zuzyl dwie kolejne zapalki? Nie lubie kombinacji z zapalkami.
                                                    Wlosy moga mi sie zajac.
                                                    Dzisiaj w porze lunchu natknelam sie na cocktail Little Eva.
                                                    Burgundy + triple sec + sok z cytryny/limetki + mineralka.
                                                    Moglby to byc nasz coctail pokladowy. Obok w karcie byl rowniez French Curve.
                                                    Z pernod i bialym wytrawnym winem i maraschino likierem.
                                                    Odrzucilam bez probowania. Nazwa mi nie odpowiadala. Z duzo trzeba tlumaczyc
                                                    i turysta z Polski moze sie trafic.
                                                    Snij slodko i tworczo o naszym logo i banderce w oparze lekkiej wilgotnosci,
                                                    prawie bonjour,
                                                    blendynka.
                                                  • colas.breugnon nie waż kości stan 22.04.04, 08:37
                                                    W stanie nieważkości nisko cenią kości, i nie wolno ich wagi
                                                    uwzględniać przy obliczaniu ceny mięsa, dlatego sprzedają je
                                                    zwykle luzowane. Nisko też cenią rzeczy z kościami związane:
                                                    kość-oły, manie wiel-kości i różne takie.
                                                    Jest to stan nader beztroski, bo nie ma tam żadnych ważkich
                                                    spraw. Nie występują też ciężkie problemy czy ciężkie choroby.
                                                    Dla pań łasych dodatkową zachętą może być to, że niezależnie
                                                    od diety, nie można tam osiągnąć nadwagi. Smacznego.
                                                  • Gość: Ewa Re: nie waż kości stan IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 22.04.04, 11:35
                                                    Colas- bardzo cenny i trafny opis
                                                    stanu niewaz kosci. Prosimy o dalsze
                                                    rozpracowanie tematu.Moze zostaniesz
                                                    kandydatem na naukowca-stypendyste w
                                                    planowanym wypadzie w kosmos.
                                                  • bond.james.bond Re: nie waż kości stan 22.04.04, 16:09
                                                    Stan nieważkości znam z autopsji. Breugnon bredzi oczywiście.
                                                    Nieważkość polega na odbarczeniu wszystkiego z ciężaru.
                                                    Nic nie spada, ani szklanki, ani powodzenie. Wszystko się unosi
                                                    dumnie i swobodnie, żadnych tam smutnych zwisów, spadków formy
                                                    czy niemocy. A kosmonauci przechodzą bardzo intensywny trening,
                                                    sprawni są niespotykanie, choć może nie tak uwodzicielscy
                                                    jak barmani z Miami czy gwiazdy hip-hopu. Ale kosmos też ma
                                                    wiele zalet.
                                                  • blendynka Stan mial.kosci. 22.04.04, 17:13
                                                    Witajcie,
                                                    to uspokajajace z tym brakiem smutnych zwisow.
                                                    Ale jak oni ten tego? Chyba jeszcze nie wiemy?
                                                    Nie chcemy z Ewa lata inwestowac w niepewnosc.
                                                    Ci z Cape Canaveral i ci z Bajkonuru moga byc
                                                    ciekawi. Ciekawe gdzie lataja na wakacje?
                                                    Pozdrowionka,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: badania naukowe i amfibia IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 22.04.04, 18:32
                                                    Chère blendyko,
                                                    obie meskie wypowiedzi sa jednak interesujace, mimo ze
                                                    nieco przeciwstawne.Colas mowi o zaletach nie waz kosci,
                                                    ale nie wypowiedzial sie czy z erotycznego punktu widzenia
                                                    jest lepiej z waz koscia , czy tez bez.james bond opisuje
                                                    ten stan rownie w ciekawy sposob, jednak ponownie z pominieciem
                                                    istoty rzeczy.
                                                    Propomuje ich obu wystawic na probe czasu na stanowisku naukowcow-
                                                    stazystow samodzielnych. Niech eksperymentuja i przekazuja regularne
                                                    raporty. Raporty niech maja odpowiednie , znaczy w odpowiednim stanie.
                                                    Potem my jako komisja zadecydujemy czy gra jest warta nie tyle swieczki
                                                    co zakupienia odpowiedniego pojazdu. Swieczki nie potrzebujemy.
                                                    Wracajac do amfiki zostajemy przy banderce jak bylo powiedziane wyzej.
                                                    Bez bikini ja zaczynam od poniedzialku i tak dalej na zmiane. Co do
                                                    fryzury to najlepiej pozbyc sie calkiem i przykleic w tym miejscu
                                                    male, diamentowe dzwoneczki. Podobno szalenie modne w tym sezonie na
                                                    laz. wyb.Amfibisci beda w szortach tahiti i tarzan, ktorych beda sie pozbywali
                                                    w tych celach i po to, zeby zalozyc malutenki fartuszek z falbanka podczas
                                                    podawnia tego coctailu little Eva.
                                                    Trzeba tez juz pomyslec o tym gdzie bedziemy mieszkaly. Chyba przestrzenna,
                                                    wygodna willa nad samym brzegiem morza z samodziela plaza. Czy wolisz hotel?
                                                    Z ta roza burbonska to nie wiem,kwiatem dynastji Burbonow byla niebieska
                                                    lilijka na bialym tle. No ale wiesz, tutaj krolom i arystokratom ucinalo sie
                                                    glowy i pamiec o kolorze szlachetnych kwiatow czesciowo zaginela.
                                                    Na naszej banderce bedzie czarna roza- uwazam nieslychanie elegancka.
                                                    Daj znac, prosze, mozliwie szybko o willi/hotelu , bo ostatni dzwonek
                                                    zeby rezerwowac. I co zrobimi z amfibistami?Moze oni tak z doskoku?
                                                    Z wierszykiem masz racje, z tego J.P. wyszlo troche niefajnej perwersji,
                                                    przedtem go o to nie podejrzewalam- roswietlilas mi jego prawdziwe oblicze.
                                                    Oczekujac na twoje opinie/porady
                                                    pozdrawiam pozno-popoludniowo
                                                    E
                                                  • blendynka Futerko lub jego brak i dzwoneczki. 22.04.04, 20:33
                                                    Witaj wczesnopopoludniowo Ewo,
                                                    z mieszkaniem prosze zadecyduj. Chce razem z Toba a reszta bez roznicy.
                                                    Hotel bylby dobry aby przysiasc przy barze i "obciac" czasami mezczyzn.
                                                    Do czasu wyjasnienia jak mozna w przestrzeni nie ruszam sie tam z zadnym
                                                    umyslem. Nie chce byc pierwsza niezadowolona. Obaj Panowie sa ok.
                                                    Ale sprawy letnio-zasadnicze omijaja duzym lukiem.
                                                    Poruszaja sie tak jak kochaja sie jeze - ostroznie.
                                                    Z ta czarna roza cos mi sie popierniczylo. Moze konwalie? Moze czarne?
                                                    Z dzwoneczkami nie jestem przekonana. Mysle, ze to rozprasza.
                                                    Mysle, ze mezczyzni wola au naturel. Moze tez rysowac. Diamenty sa twarde.
                                                    Wyglad French Maid kreci mezczyzn. Cos tam musi byc. Pod fartuszkiem.
                                                    Musze juz,
                                                    A bientot Eve,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: brak dzwoneczkow IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 23.04.04, 00:03
                                                    Przednockowo blendynko,
                                                    czyli bedziemy nature-bez futerka i bez dzwoneczkow.
                                                    Ta moda na maly trojkacik-owszem, ale zrobil sie(ten trojkacik)
                                                    zbyt popularny. Moze zostawimy dyskretna kreseczke delikatnie
                                                    wycieniowana. Wystarczy wstapic do salonu haute coiffure française-
                                                    zrobia to bezblednie.W MC takich salonow nie brakuje.
                                                    Z mieszkaniem juz zaklepane-byl do wyboru albo Hotel Mirabeau , albo
                                                    Le Meridian Beach Plaza. Wybralam ten drugi, bo jest wyposazony w pod-
                                                    stawowe detale-basen, wlasna plaza, piano bar i tam takie normalne rzeczy.
                                                    Nie jest zbyt wielki , w sam raz-to nie rodzaj fabryki dla tuystow,tylko
                                                    mieszkanie dla klienteli ktora lubi ladnie.Wzielam suite i sadze ze bedziesz
                                                    zadowolona.Bedziemy "obcinaly" przy barze od czasu do czasu. Z rekinami
                                                    bedziemy na "ty" i czasami zaprosimy do amfiki na przejazdzke. A co tam,
                                                    troche inicjatywy mozemy wykazac. Potem albo rekina do sieci, albo za burte.
                                                    Od niego bedzie zalezalo.
                                                    Z tymi podrozami miedzygwiezdnymi mam taka sama opinie jak TY
                                                    -skoro nie wiadomo jak tam mozna ,to nie mozna sie narazac
                                                    na rozczarowanie.
                                                    Dzisiaj nie bedzie wierszyka , tylko takie powiedzonko:
                                                    J'aime moins l'argent que vous parce que j'en dépense plus.
                                                    Z ta zlota mysla
                                                    à plus tard
                                                    E
                                                  • blendynka Mala kepka/kepeczka. 23.04.04, 05:31
                                                    Witaj Ewo,
                                                    cichutko stukajac, krotko i z wysilkiem. Zmeczenie skumulowane.
                                                    Trojkacik juz banalny. Kreseczka i owszem, wycieniowana moze byc.
                                                    A moze tak symetrycznie lub nie, kepka mala zawadiacka zostawiona niby
                                                    przypadkiem? Bardzo wdzieczny temat do konwersacji, prawda?
                                                    Przy barze na przyklad. Mozna zrobic konkurs na
                                                    okreslenie jej polozenia w odniesieniu do.... na przyklad.
                                                    Teraz tylko siusiu, prysznic, paciorek
                                                    i zasypiam niezywa.
                                                    Pozdrowionka,
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: hi blendynka IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 25.04.04, 23:13
                                                    Hi blendynka,
                                                    wypoczelas i pokrecilas sie troche?
                                                    A moze i w blogostan zapadlas?
                                                    Nie jeden, mam nadzieje.
                                                    Tutaj wreszcie kawalek prawdziwej
                                                    cieplej wiosny.
                                                    Kepki szybko teraz odrastaja.
                                                    Od poniedzialku zaprasza Monte Carlo.
                                                    Porozmawiajmy o turystyce , boc to taki watek.
                                                    Pozdrowienia z promiennym
                                                    usmiechem
                                                    E
                                                  • blendynka Hello Ewo. 26.04.04, 03:32
                                                    Spij slodko, dziekuje Ewo.
                                                    Zycie jest piekne. Zycie seksualne jest cudowne. W oslabiajacy
                                                    blogostan popadlam podczas weekendu pare razy. Zycie jest... juz pisalam.
                                                    Umysl mam teraz jasny i oczyszczony. Mozemy teraz o turystyce.
                                                    Blogo usmiechajaca sie do weekendowych wspomnien,
                                                    cieplo pozdrawiam cudownie rozluzniona,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: turystyka i erotyka. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 26.04.04, 16:15
                                                    Cudownie rozluzniona blendynko,
                                                    zastanawialam sie nad podroza nasza amfka w okolicach
                                                    MC. I ze zgroza stwierdzilam ze istnieje absolutny brak
                                                    erotyzmu w turystyce.Rozgladalam sie za zatoka Powloczystych
                                                    Spojrzen,wyspach Udanej Randki, wzgorzami Pierwszych Usciskow nie
                                                    mowiec o polwyspie Francuskiego Pocalunku i archipelagu Kobiecego
                                                    Lona. Dalej juz nie szukalam. Nie ma!Podroznicy razem z karografamiu
                                                    umowili sie, zeby zupelnie ominac erotyke. Dlaczego? Czyzby oni nie
                                                    przezywali uniesien i blogostanu? Kto i co wplynelo na takie zaniedbanie?
                                                    Moze zrobimy wielki krok naprzod dla ludzkosci i nadamy nowe nazwy o erotycznej
                                                    konotacji powszechnie znanym miejscom. Na przyklad takie Cannes bedzie
                                                    sie nazywalo miastem Udanego Sexu. To wplynie na powodzenie miejsca i
                                                    podniesie range znanego festiwalu filmowego. Napisze w tej sprawie do
                                                    J. Chiraca . Oczywiscie natychmiast po akceptacji udamy sie tam.
                                                    Co sadzisz , blendynko o tym haniebnym kartograficznym zaniedbaniu?
                                                    W zawiazku z powyzszym turystyka na dzien dzisiejszy zostanie zawieszona
                                                    az do odwolania t.j. do uerotycznienia .
                                                    Nieco wzburzona
                                                    tym niemniej usmiechnieta
                                                    serdecznie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Re: turystyka i erotyka. 27.04.04, 04:29
                                                    Ewo, witaj cichutko,
                                                    wiesz miasto powinno byc miastem dobrego( udanego) seksu.
                                                    Etykietka miasta niespelnionego seksu zabije turystyke.
                                                    Wiesz, sama turystyka nie brzmi erotycznie. Troche ociera sie
                                                    o pielgrzymke. Bez seksu. Czasami ktos tam gdzies pod namiotem
                                                    komus cos zrobi albo sprobuje. Ale to wszystko jest za malo.
                                                    Chyba podroze brzmia erotycznie powazniej i ciekawiej.
                                                    Turystyka jakas taka harcerska. Co sadzisz o harcerzach, Ewo?
                                                    Cannes powinno byc zainteresowane taka wlasnie opinia - Miasto
                                                    Ewentualnie Udanego Seksu. Ta ewentualnosc mozemy ewentualnie
                                                    wykreslic lub zastapic slowem np. bankowo. Odplatnie oczywiscie.
                                                    Twoja geograficznosc zmyslowa. Dziwie sie, ze dotychczas studenci/tki
                                                    geografii nie wypelnili tej rzucajacej sie w oczy luki.
                                                    Dziwiac sie ciagle lekko i ciagle cudownie rozluzniona pozdrawiam,
                                                    b.


                                                  • Gość: Ewa Re: zmienic swiat IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 27.04.04, 16:43
                                                    Salut blendynka,
                                                    dobrze wystartowalysmy z ta
                                                    zmiana nazwy miast i innych
                                                    geograficznych.Ktos to straszliwie
                                                    zaniedbal, teraz zrozumialam jaka
                                                    wielka luka.O harcerzach to malo wiem- zapamietalam
                                                    taki stary dowcip:mloda dziewczyna jedzie samochodem
                                                    lesna droga. W pewnym momencie cos sie dzieje z silnikiem
                                                    i samochod nie chce jechac dalej; dziewczyna dlubie ,mija kilka godzin,
                                                    samochod wciaz stoi. W pewnym momencie nadchodza harcerze , do
                                                    ktorych zrozpaczona zwraca sie o pomoc. Jasiu z Michalkiem
                                                    podlubali w silniku , ktory bezblednie zapalil. Uradowana
                                                    dziewczyna zwraca sie do harcerzy, ze chcaialby sie jakos
                                                    odwdzieczyc i oswiadcza ze jest gotowa nawet zdjac majtki.
                                                    Harcerze podziekowali i poszli swoja droga. W czasie marszruty
                                                    Jasiu mowi do Michalka" dobrze ze jej podziekowales za zdjecie majtek,
                                                    bo i tak za duze dla nas".Poniewaz w kazdym porzekadle, w kazdym
                                                    dowcipie zawarta jest jakas madrosc, z przytoczonej historyjki
                                                    wynika, ze harcerstwo pozbawione jest erotyki. Harcerzy nie dopuscimy
                                                    do wielkiej podrozniczej akcji nadawania nowych erotycznie
                                                    konotujacych nazw na swiecie calym.Calym podkreslam. Nie zostawimy
                                                    bialych plam na mapach. Swiat objawi sie w nowym erotycznie brzmiacym
                                                    nazewnictwie. Cannes zostalo juz przechrzszczone na miasto Bankowo
                                                    Zapewnionego Udanego Sexu.
                                                    Niech zyje nowy swiat!Podroznicy calego swiata laczcie sie
                                                    w Erotonames International Action. EIA rusza cala para, EIA zmieni swiat.
                                                    Z tym nowym entuzjazmem
                                                    i wiara w przyszlosc
                                                    Cie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • Gość: bede okrutna blendynkowa ewa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.04, 23:05
                                                    podbije ten watek, zebys go mogla z zawstydzeniem czytac
                                                  • blendynka Kolejna podejrzliwosc koloru blond. 17.05.04, 03:13
                                                    Nie, nie bedziesz okrutna. Bedziesz w bledzie.
                                                    Masz przerost wyobrazni. Moze sie powaznie zalozymy ?
                                                    Czesc Ewo,
                                                    :)))))))),
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Kolejna podejrzliwosc koloru blond. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 17.05.04, 11:07
                                                    salut blendynka,
                                                    I totally agree with you on this point
                                                    :)))))))
                                                    wreszcie prawdziwa wiosna tutaj-zrobie sobie
                                                    przejazdzke na rowerze-rozumiesz-siodelko-
                                                    ale sza!
                                                    pozdrowienia
                                                    Ewa
                                                  • blendynka Re: Kolejna podejrzliwosc koloru blond. 17.05.04, 14:53
                                                    Ewo,
                                                    zakochuje sie chyba. Potrzebuje jeszcze troche czasu aby sie upewnic.
                                                    Zauroczenie juz jest. Sadzilam, ze moze zrobie duze pieniadze na zakladzie.
                                                    I wowczas podzielilabym sie z Toba. Moze jeszcze?
                                                    Z sympatia i :)))))))))))))))))))))))))))))))))),
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Kolejna podejrzliwosc koloru blond. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 17.05.04, 17:02
                                                    blendynko,
                                                    istotnie, zakochanie sie wymaga
                                                    potwierdzenia czasem. Jest to uczucie
                                                    wspaniale . Jak chodzi o mnie jestem
                                                    teraz w fazie chronicznej. Na pieniadze niestety
                                                    nie mozemy liczyc. Ludzie okrutni , ze wstydem
                                                    stwierdze, sa takze chciwi.Nie wyplacaja
                                                    przegranych zakladow.
                                                    Z taka sama sympatia i :)))))))))))))))).
                                                    Ewa
                                                  • blendynka Re: Kolejna podejrzliwosc koloru blond. 18.05.04, 04:31
                                                    Ewo,
                                                    bede wiec bardzo sporadycznie pisala (prawie okresowo).
                                                    Moje rece i palce zajmuja sie teraz czyms innym.
                                                    Wierze, ze mnie rozumiesz.
                                                    Pojawie sie gdyby ktos jeszcze ewentualnie lagodnie lub okrutnie
                                                    zakwestionuje nasze osobowosci. I oczywiscie chcial/la
                                                    swoje zakwestionowanie poprzec ladna suma. Poniewaz niepoparcie finansowo
                                                    swoich przekonan jest slabiutenkie i zawraca nam zalosnie d.pe.
                                                    Milo mi, ze nasz styl pisania jest utozsamiany.
                                                    Same serdecznosci,
                                                    :))))))))))))))))),
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: okrutnica Re: Kolejna podejrzliwosc koloru blond. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.04, 16:16
                                                    up
    • Gość: podgladacz Re: proba podrywu Ewy z Fracji przez FiuFiu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.04, 20:33
      up
      • fiu-fiu Re: proba podrywu Ewy z Fracji przez FiuFiu 23.11.04, 13:52
        ... no to chyba byloby na tyle.....
        • polish.ham Re: proba podrywu Ewy z Fracji przez FiuFiu 23.11.04, 17:18
          Pewnie masz rację, ale nikt ci nie odmówi wytrwałości:
          próbowałeś, nie ustawałeś, stworzyłeś ładny wątek,
          miej się dobrze.
          • klara102 Fajny watek... 12.12.04, 07:04
            Szkoda, ze sie skonczyl. Ewa i Blendynka byly super.
            No i dzieki Fiu-Fiu za proby podrywu :).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka