Dodaj do ulubionych

wakacje do końca życia

    • Gość: bez stresu Re: wakacje do końca życia IP: *.ok.shawcable.net 15.03.04, 00:21
      Czytam ten watek od poczatku i jest to najbardziej interesujacy temat.
      Chcecie wakacji do konca zycia (ja tez)i jednoczesnie chcecie byc wlascicielami
      kawalka ziemi i domu,toz to jest zaprzeczenie wolnosci.
      Chcecie mieszkac w Amazoni mieszkajcie ,ale nie kupujcie ziemi.
      Jak kupicie bedziecie przywiazani,a przywiazanie znaczy ograniczenia i
      klopoty,a klopoty i ograniczenia znaczy ze nigdy nie bedziecie wolni.
      Bedziecie sie bali ze was wykoleguja z tej umowy jaka bedziecie musie nawiazac
      z tubylcem,poco Wam to?
      • confidence.man Niezwykla lekkosc zycia. 15.03.04, 01:25
        Absoltnie sie zgadzam. Posiadanie rzeczy obciaza.
        Tylko leasing lub wynajem uszczesliwia.
        Nie dajcie sie zakotwiczyc. Do diabla z dzialkami.
        • Gość: migueluski Re: Niezwykla lekkosc zycia. IP: 202.100.249.* 15.03.04, 03:51
          witam
          darth, przelicznik boliwara wyszedl ci z oficjalnego kursu, ktory moze byc tak
          jak podajesz.
          ale tam teraz nikt nie wymienia waluty w bankach ( mozna dolary sprzedac za
          grosze , ale nie mozna ich kupic) .pozostaje wiec czarny rynek. jak \ja bylem
          ostanio pod koniec sierpnia to bylo oficjalnie 1600 boliwarow za dolca i 2500
          na ulicy.
          teraz pewnie jest ponad 3000,
          co do budowy. kolego jak chcesz wiedzie jak to wyglada przypomnij sobie polskie
          budowy x-lat temu.
          w mexyku poznalem pewniego australijczyka co sie budowal w veracruz, przed
          budowa cichy, spokojny czlowiek, po budowie, znerwicowany alkoholik, ktorego
          nie ciezko bylo zrozumiec, tyle w jego zdaniach bylo bluzg. jego opwowiesci o
          mexykanskich budowniczych to byla najlepsza komedia jaka w zyciu slyszalem.
          na margaricie pewnie jest jeszcze gorzej, to wyspa, a chyba na wszystkich
          rajskch wyspach miejscowi maja swoisty stosunek do nadmiernego wysilku, chyba
          ze sam bedziesz im nosil cegly zeby bylo szybciej :)
          proponuje azeby wszyscy zainteresowni podali orientacyjny termin na wakacje w
          tym roku, azeby jakos sie zorganizowac.
          z reszta sie zgadzam
          pzdr
          m
      • darth4 Re: wakacje do końca życia 15.03.04, 07:44
        Gość portalu: bez stresu napisał(a):
        > Chcecie wakacji do konca zycia (ja tez)i jednoczesnie chcecie byc
        > wlascicielami kawalka ziemi i domu,toz to jest zaprzeczenie wolnosci.

        Odpowiem tylko za siebie. Wiem że dom kojarzy się z pracą a wakcaje z luzem.
        Wiem też że dom wakacyjny to jednak dom i pewne obowiązki. Myśle jednak że tego
        sie nie da uniknąć. Owszem, myślałem i o wersji bez domu.
        Zakłądając że chce mieć sie pewien poziom życia mozna wykupić all inclusive w
        którymś z ośrodków. Powiedzmy że jest to 1500 $ miesięcznie od 2 osób.
        Po pierwsze to wyklucza osoby o mniejszych możliwościach, a miało być o życiu
        za 200 do 500 $.
        Po drugie jak w takich warunkach planować 20 lat ? A wyjazdy na m-c do Polski ?
        Itd, itp. Innymi słowy wakacje róznia się tym od wakacji do końca życia że
        trzeba mieć tam swoje stałe miejsce.
        Inaczej nie widzę. Opcja leasingu jest o tyle niekorzystna że warunki leasingu
        moga się zmieniać, firma może upaść i koszty w okresie 10-cio letnim będą
        napewno większe.

        Myślę że niektórzy zapominają o celu wątku i traktują go jako wakacje powiedzmy
        miesięczne. Mi chodzi o 20 lat wakacji. Tego sie na kolanie nie da zrobić :)
        • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 202.100.249.* 15.03.04, 11:51
          tak sobie dawna mysle.
          z jednej strony to fajnie miec cos swojego , stalego, gdzie mozna robic co sie
          chce. przestawiac sciany, wymieniac okna itp, pierdoly, a z drugiej strony to
          ile dni pod rzad sprawia wam przyjemnosc ogladania mordy ciagle tego samego
          sasiada czy oblesnej sasiadki ?
          najpierw powinno sie pojechac , pomieszkac troche tu troche tam i zobaczyc czy
          to wam odpowiada. zycie tam jest bardzo fajne,jednak zupelnie inne niz w
          europie. a koszty wynajmu sa niskie (sprawdzcie ogloszenia sol-margarita.com),
          100 dolarow miesiecznie to wiecej niz wystarczajaco.
          na margriciejest tduzo domow kotre maja eurpojeczycy ,glownie niemcy, troche
          wlochow i francuzow ale jak widzialem wiekszosc czasu stoja one puste.
          na stale miekszka np. byly gracz HSV Hamburg (gral razem z Okonskim) , nie
          pamietam jego nazwiska, mieszka w tanim domku w manzanillo, fajny gosc, ale jet
          tam juz wystarczajaco dlugo, azeby miec swoja wlasna opinie o miejscowych.jego
          poglady na temat margaritenos, zblizaja sie troche do opini hitlera o zydach.
          margaita, amazonia i pewnie bahia sa super, wiec jak ktos serio mysli o
          wakacjach do konca zycia, to znajdzie czas azeby to objechac i troche
          pomieszkac.
          ja tam czego co mnie uwiarze sie troche (moze mocno) boje.
          mowie pomieszkac a nie objechac dookolo w 3 dni i dalej. z czasem zmienia sie
          spojrzenie na miejsce, ludzi itp. mysle ze 3-6 miesiecy wystarcza. na margarice
          to chcialnym miec wlasnego koguta (3-4 ) i wystawiac go do walk.


          • Gość: lilu Pogoda w Tajlandii IP: *.rybnet.pl / *.rybnet.pl 15.03.04, 16:32
            Czesc!
            Korzystam z pomyslu kolegi i zadaje pytanko nie na temat, ale z nadzieja, ze
            ktos zna odpowiedz.
            Pytanie: jaka pogoda jest w Tajlandii i Kambodzy podczas naszego lata (lipiec,
            sierpien, wrzesien). Ulewy? Duchota nie do wytrzymania dla Europejczyka? Czy w
            tym czasie jest tam sens jechac? Czy raczej wybrac sobie inny kawalek swiata?
            Szczerze mowiac, chce pojechac wlasnie tam, ale jak pogoda do bani, to wymysle
            cos innego!
            Z gory dzieki za odpowiedz. Pozdrowienia dla wszystkich!!
            • wysoki_adam Re: Pogoda w Tajlandii 16.03.04, 02:12
              Kolego, jest tyle stron w internecie o pogodzie, nie bądź leniwy!
              • Gość: lilu Re: Pogoda w Tajlandii IP: *.rybnet.pl / *.rybnet.pl 16.03.04, 16:39
                Strony o pogodzie ogladalam, ale nie chodzi mi o prosta informacje ile stopni i
                ile dni deszczowych, tylko o opinie, czy przeszkadza to w zwiedzaniu do tego
                stopnia, ze nalezy sobie wybrac inny termin czy nie.
                Kolega powyzej pytal o Indie i dostal odpowiedz. Dlaczego ja bym nie miala
                dostac?
                Pozdro
                Aga
                • Gość: rucellai Re: Pogoda w Tajlandii IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.04, 22:28
                  Jasne, nasz Migueluski zawsze chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami z
                  innymi podróżnikami, a z podróżniczkami to już w pierwszej kolejności. Tylko
                  jakoś już dwie noce nie nadawał :(

                  Migueluski, twój namiar na Margeritę jest genialny! Walory klimatyczne i
                  krajobrazowe bajeczne. Za cenę /bardzo/ byle jakiej kawalerki w Warszawie
                  można nabyć tam śliczny domek. Życie tańsze niż w Polsce. Wynajęcie też tańsze
                  niż tutaj. Pełna infrastruktura. Znalazłam wiele ciekawostek na temat wyspy. Na
                  razie tylko po angielsku, ale - uwaga! - uczę się hiszpańskiego, he, he. Hola!
                  Que tal? Tylko jeszcze nie wiem jak się robi te znaki do góry nogami. Jeszcze
                  umiem: Vuestro amigo estudia derecho. Nieźle, co?
                  Jedna rzecz mnie zdenerwowała. Komary! Jak to?
                  • Gość: migueluski Re: Pogoda w Tajlandii IP: 220.174.236.* 18.03.04, 05:56
                    no to bardzo ladnie.
                    ale chyba nuestro? w amerye lacinskiej hiszpanskiego vosotros sie nie uzywa.
                    a co do komarow to ich tam jest naprawde nie duzo.
                    pzdr
                    m
                    • Gość: lilu Re: Pogoda w Tajlandii IP: *.elektrownia.rybnik.pl 18.03.04, 08:00
                      Migueluski, a ja na ciebie liczylam!! Nie byles w Tajlandii w lecie?? :(
                      Byl ktos???
                      • dre6 Re: Pogoda w Tajlandii. 18.03.04, 09:05
                        Trilo byl. Wejdz na forum Swiat i na watku Tajlandia i seksturystka zapytaj.
                        On zna Tajlandie.
                        • Gość: lilu Re: Pogoda w Tajlandii. IP: *.elektrownia.rybnik.pl 18.03.04, 14:31
                          Dzieki :)
                          Matko! Ja sie tam wybieram z mezem, nie zalamujcie mnie ta seksturystyka ;)
                          • dre6 Re: Pogoda w Tajlandii. 18.03.04, 19:06
                            Spoko lilu, spoko.
                            Co ma pogoda do seksu?
                            No, troche ma.
                            • Gość: migueluski Re: Pogoda w Tajlandii. IP: 220.174.236.* 19.03.04, 05:11
                              lilu tak na pocieszenie ci powiem , ze znam pewnego kolege, ktorego kobieta
                              byla na tyle naiwna , ze pojechali w podroz poslubna do Wenezuelii. no i jak
                              sie skonczylo ? on zostal , ona wrocila.
                              pzdr
                              m
                              • Gość: nirvana Re: Pogoda w Tajlandii. IP: 5.3.1R* / 208.147.1.* 19.03.04, 17:16
                                Czesc Wszystkim
                                Troche sobie poczytalem, ale zaraz chyba strace wzrok - tyle tego jest.
                                Osobiscie witam i pozdrawiam Cie - Miguelski - pamietasz jak kimailsmy na
                                pryczach po 17$ we Floyds'ie w Fort Lauderdale za noc?
                                Margarita to zupelnie inna bajka - mozna pozyc na luzie. Podoba mi sie ten
                                pomysl i widze, ze nie tylko mi. Mysle tez o Kostaryce. Chodzi tylko o to,
                                zeby miec jakies sensowne zajecie, aby nie popasc w zupelny letarg
                                poludniowych morz.

                                Wlasnie wrocilem z Kambodzy - jestem pod wrazeniem. Angkor Wat to dla mnie
                                zupelny odjazd. Oczywiscie spotkalem warszawiakow ! Biedny kraj, tragiczne
                                ostatnie dzieje, ale jacy ludzie!! Podobno Laos jeszcze lepszy.
                                Jestem w Tajlandii chyba juz 20 raz, ale przestalo mi sie tu podobac. Totalna
                                Komercja, pelno przepisow, ograniczen, coraz mniej luzu, beznadziejne przepisy
                                wizowo-pobytowe, ludzie srednio-przyjemni, Bangkok to juz w ogole dramat - kasa
                                kasa kasa i zero orientu. Ludzie coraz bardziej opryskliwi, amerykanski tryb
                                zycia w zlym wydaniu. A 20 lat temu byla tutaj bajka.

                                • Gość: migueluski Re: Pogoda w Tajlandii. IP: 220.174.236.* 20.03.04, 04:58
                                  czesc nirvana/ vs. m.... ( dobra nie zdradzam cie z imieniem)
                                  milo cie tu goscic.
                                  floyds"a oczywiscie pamietam, smiac mi sie chce jak przypomne sobie jak
                                  sadziles palmy :)
                                  badz w temacie to za moment (po 31 marca) zaczne nadawac z laosu i okolic. chce
                                  zrobic wszystkiego po trochu, laos (okolo miesiaca), potem vietnam (tak samo)
                                  kambodza, tajlandia, i na koniec mam znajomego na sumatrze, wyspa tuk-tuk, w
                                  prl_u ( jak ten kraj pomiedzy wisla odra a bugiem nazywasz ) bede ok.
                                  pazdziernika.
                                  nirvana jakbys chcial kiedy jechac do chin to przed wyjazdem podrzyj sobie
                                  paszport uchroni cie to przed stresem jaki ja tu przezywam.
                                  pzdr
                                  m
                                  co do wakacji forever to masz racje trzeba cos robic bo inaczej to watroba
                                  zastrajkuje.
                                  • Gość: nirvana Re: Pogoda w Tajlandii. IP: 5.3.1R* / 208.147.1.* 21.03.04, 19:37

                                    Czesc miguelski
                                    czy przed wyjazdem do Chin mam skonsumowac caly paszport, czy tylko zdjecie?
                                    Co mozna robic na Margaricie?
                                    Kolega, u ktorego w tej chwili mieszkam w Bangkoku, byl na Margaricie jakies 3
                                    lata temu. Dla niego ona byla podobna do Majorki.Ale to jest oczywiscie
                                    subiektywna opinia.
                                    • Gość: migueluski Re: Pogoda w Tajlandii. IP: 220.174.236.* 22.03.04, 05:06
                                      czesc nirvana
                                      co do paszportu to lepiej caly, jeszcze zoltki wpuszcza cie bez zdjecia.
                                      3 lata temu , margarita, jak majorka, mozliwe, wlasnie wtedy zaczlal sie upadek
                                      turystyki ktory trwa do dzisiaj.
                                      co tam mozna lowic, poza wiszeniem w hamaku? lowic ryby, jezdzic na desce, w
                                      weekndy obstawiac walki kogutow. no i chyba to wszystko.
                                      pzdr
                                      m
                                      • Gość: Adam Re: Pogoda w Tajlandii. IP: *.nas13.oakbrook1.il.us.da.qwest.net 23.03.04, 17:15
                                        Miguelski , widze ze jestes zorientowany w temacie turystyki. Doradz mi, jak ty
                                        to robisz ze za niewielkie pieniadze siedzisz po pare miesiecy w roznych
                                        ciekawych miejscach.
                                        Interosowaly by mnie wypady , szczegolnie w zimie na okres powiedzmy 1 do 3
                                        miesiecy w miejsce gdzie jest cieplo i stosunkowo tanio. Niu musi byc
                                        ekstremalnie tanio ale w miare rozsadku.
                                        Opisz mi jak planujesz takie wycieczki , gdzie tam mieszkasz , czy rezerwujesz
                                        wszystko z Polski czy tez na miejscu sie rozgladasz i tak dalej.
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a DARTH ----- wysyłam ci mail na @ gazeta( n/t) 16.03.04, 15:03
          coś mi sie skojarzyło.....( sorry, jest text )
    • Gość: długi_link Re: wakacje do końca życia IP: *.acn.pl 20.03.04, 19:13
      images.google.pl/imgres?imgurl=www.ferienhaeuser-
      ferienwohnungen.info/970041/970041.jpg&imgrefurl=www.ferienhaeuser-
      ferienwohnungen.info/venezuela/&h=147&w=200&sz=6&tbnid=5pwUlWsXgUYJ:&tbnh=72&tbn
      w=97&prev=/images%3Fq%3Disla%2Bmargerita%26start%3D20%26hl%3Dpl%26lr%3D%26ie%
      3DUTF-8%26oe%3DUTF-8%26sa%3DN

      • Gość: nirvana Re: wakacje do końca życia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 00:44
        Jestem z powrotem w kraju i jak zwykle nie wiem, jak sie tutaj znalezc.
        Wlasnie rozmawialem z kolega z warszawy, ktory ma zwmiar kupic lodz na
        karaibach i plywac na ryby z turystami . Chyba niezly pomysl, tym bardziej, ze
        niedaleko Margarity. Odnosnie Margarity, kilka dni temu widzialem w Kopenhadze
        bezposredni lot na te wyspe.
        Pozdrawiam wszytkich
    • keinstein Ładny wątek 23.03.04, 09:32
      Przeglądam to już któryś raz, i stwierdzam, że mogę
      tylko pozazdrościć tutejszym obieżyświatom, duszom
      swobodnym, które osiągnęły jakiś wyższy poziom wolności
      oraz szczęśliwości. Sam też już jestem po czterdziestce,
      dość zamożny, dość szanowany, jakieś książki napisane,
      jakiś osiągnięty autorytet w różbnych środowiskach,
      zdrowy, silny, urządzony, ale mieszczuch najleniwszy,
      który z trudem spędza tydzień poza swoim domem. Lubię wino,
      dobrą rozmowę, dobre jedzenie, opalone kobiety i pogodnych
      ludzi, ale w miejscowościach turystycznych Europy, Afryki
      czy Azji, jakie zdarzało mi się odwiedzać, nie znalazłem
      nigdy klimatu, który by mnie przyciągał, a tym bardziej
      rokował, że wytrzymam tam parę miesięcy.

      Ale także myślę o wyjeździe z Polski, a przynajmniej
      stworzeniu drugiego domu gdzieś nad ciepłym morzem.
      Do tej pory rozważałem raczej okolice Morza Śródziemnego,
      bo wielogodzinne loty to raczej coś dla masochistów,
      a przynajmniej desperatów. Ja tymczasem zmierzam
      bardziej do stanu ducha Colasa Breugnon niż Marco Polo.
      Myślę, że nie chciałbym żyć daleko od sporego miasta,
      a opowieści znajomych z klimatu psychicznego wysp
      adriatyckich, gdzie pokupowali domy, są raczej
      zniechęcające: kilkaset osób, parę rodzin, nuda,
      powtarzalność dni, coś jak w "Dniu Świstaka",
      choroby psychiczne, samobójstwa, ostre i ponure picie...
      Tak mnie to przynajmniej przedstawiają, argumentując
      próby wycofania się z inwestycji.

      Mnie osobiście marzyłaby się kolonia filozoficzna -
      w rozumieniu nie uczoności, lecz filozofowania.
      Raczej wydaje się, że miejscem odpowiednim nie byłaby
      Ameryka czy Azja, ale oczywiście mogę się mylić.
      Istnieje wiele technologii pozwalających na drastyczną
      redukcję kosztów utrzymania bez większego pogorszenia
      jakości życia: własna energia, woda itd. Wiążą się one
      zwykle z jakąś uprawą ziemi, ale do tego można przecież
      zatrudniać ludzi. Wydaje mi się więc, że niezależnie
      od życzliwego śledzenia głównego nurtu dyskusji, chętnie
      bym pospekulował na temat miejsca gdzieś tu bliżej
      (Kreta? Chorwacja? Hiszpania?), w którm można by się
      osiedlić jakąś kilku-kilkunastoosobową grupą, inwestując
      może istotne na dzisiaj pieniądze, ale w sposób uwalniający
      na przyszłość od dalszych większych wydatków.

      Jeśli to kogoś interesuje, mogę trochę pogłębić powyższe.
      Na razie serdecznie i nieco zazdrośnie pozdrawiam,
      ale bez zawiści. Bawcie się dobrze, marzcie odważnie.
      • Gość: Ewa Re: Ładny wątek IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 23.03.04, 15:07
        Intelektualisto , moim zdaniem
        spelniasz wszelkie warunki do
        pozostania czlonkiem polskiej
        kolinii w ramach wakacji do
        konca zycia.Nie daj sie zwiesc
        znajomym- wcale nie czeka Cie
        depresja i samobojstwo.Byc moze
        bedziesz konsumowal wiecej alkoholu-
        ale nie bedzie to "Czysta wyborowa",
        lecz bardziej szlachetne i smaczniejsze
        trunki.Poniewaz piszesz , twoj czas
        bedzie uplywal miedzy wysilkiem inte-
        lektualnym, zyciem towarzyskim i kontaktami
        z przyroda. Kontakty towarzyskie moga
        miec , tak jak chcesz, charakter filozoficzny.
        Zgromadzeni n.p. w miejscowym barze
        bedziemy roztrzasali katastroficzny
        wplyw malowartosciowej konsumpcji na
        rozwoj intelektualny wspolczesnego
        spoleczenstwa.Albo problem coraz bardziej
        jaskrawego rozlamu miedzy Polnoca a Poludniem
        swiata. Tematy morze, wiec poswiecimy im
        conajmniej polowe dnia saczac w. wsp. trunki.
        Potem plaza, kapiel, maly spacer(zapamietalam
        ze nie lubisz sie meczyc), nastepnie wolny
        czas na intymne zycie. Czyz to nie piekne?
        Pozostaje pytanie gdzie. Ja bylam za projektem
        migueluskiego w Amazonii, lecz realizacja wydaje
        sie byc zbyt uciazliwa administracyjnie.Margarita-
        tanio, ale dojazdy zabojcze.Ty proponujesz cos
        w obrebie basenu Morza Srodziemnego. To jest
        latwe do zrealizowanie pod warunkiem posiadania
        odpowiednich funduszy.Bardzo duzych funduszy.
        Przebadalam dokladnie mozliwosc osiedlenia sie
        na Krecie , z negatywnym skutkiem.Okazalo sie iz
        zamieszkanie tuz nad brzegiem morza(z widokiem
        na takowe)zamyka sie suma przewyzszajaca moje mozliwosci
        finansowe. Byc moze , ze na wysepkach greckich jest
        gdzies sympatyczne miejsce, ktore spelnia oczekiwania
        marzycieli o tych wakacjach. Ale takiego nie znam.
        Moze warto by zorganizowac wyprawe poszukiwawcza?
        Jesli juz cos wiesz, daj znac.W kazdym razie prosze
        o poglebienie powyzszego.
        • darth4 Re: Ładny wątek 23.03.04, 15:25
          keinstein napisał:
          > Jeśli to kogoś interesuje, mogę trochę pogłębić powyższe.

          Po pierwsze zgadzam sie w zupełności z Ewą.
          Po drugie, to bardzo ciekawy punkt widzenia i ociera się o obawy które pojawiły
          sie ostatnio. Na początku był ... chaos, czyli luźne teksty które doprowadziły
          do możliwości powstania jakichśtam mozliwości fizycznych. Po dość długim
          oswajaniu sie z tematem zaczęły do głosu dochodzic wątki psychlogiczne czyli
          - czy da sie wytrzymać na wiecznych wakacjach.
          Tu problem : - co kto rozumie pod tym hasłem.

          Ja osobiście TAKIE wakacje kojarzę raczej z miejscem niż z czynnościami.
          Poniewaz jednak skądś trzeba czerpać pieniądze nawet te niewielkie miałem w
          domyśle zamiar zajmowac się nadal swoimi sprawami zawodowymi, ale stamtąd i
          oczywiście poszerzając bardzo znacznie czas na wypoczynek. Aby zrekompensować
          ilość zajęć bardzo fajnie byłoby dołączyć rozważania filozoficzne :)

          Ponieważ padło pytanie o inne miejsca godne rozważań mi osobiście odpowiadałaby
          Teneryfa albo inna wyspa o takim klimacie. Jest tam prawie cały rok ciepło,
          posiada klimaty pustynne ale i śródziemnomorskie, tylko 4 godziny lotu
          samolotem, leży w EU czyli własne bajoro. To taki mój typ na tą ewentualność.
          Dla mnie oba warianty potraktuję więc na razie jako możliwe, a perspektywa
          mozliwośći ograniczenia kosztów uatrakcyjnia rozważania gdyż jak napisała Ewa,
          ten wariant stanowczo podraża koszty. Ale ...

          Mogę też śmiało powiedzieć,
          - interesuje mnie pogłębienie powyższego :)

          • keinstein Re: Ładny wątek 23.03.04, 17:14
            Oj, nie wiem, czy Was nie zmyliłem tą zapowiedzią pogłębienia.
            Nie poczyniłem żadnych wielkich odkryć: energii próżni czy innego
            perpetuum mobile. Chodziło mi głównie o koszty bytowe, i tu mam
            trochę przemyśleń, ale bez jakichś fajerwerków. To są znane rzeczy.

            Pewien mój przyjaciel, ekofilozof i fantasta niezły, twierdzi że wolność
            pozostaje w odwrotnej proporcji do poziomu kosztów stałych.
            Są więc dwa sposoby, aby po nią sięgnąć: jeden a la kloszard albo eremita,
            drugi autarkiczny, lecz grupowo. Jeszcze inny aspekt to koszty różnych
            mediów i infrastruktury, a także podatki. W przyszłości mogę popisać
            coś o budowie małej i dość autarkicznej utopii, ale to naprawdę ważny
            i łatwy do spaprania temat. Zacznę więc na razie od kosztów infrastruktury,
            bo to znacznie łatwiejsze pojęciowo.

            Co się składa na koszty bytowe, pomijając jedzenie i odzież?

            Przede wszystkim podatki majątkowe, zwłaszcza kataster. Ale ich
            można uniknąć. W Polsce – mieszkając na działce pracowniczej,
            w południowej Europie, Turcji czy Afryce - udając, że dom jest
            niedokończony.

            Drugi ważny koszt to transport. Ten można zmniejszyć, zmniejszając
            zapotrzebowanie na codzienne przemieszczanie się. To dość łatwe.

            Trzeci duży koszt to ogrzewanie. Tego można uniknąć osiedlając się
            w ciepłym kraju lub budując dom zero lub prawie zero energetyczny.
            To są już rozpracowane sprawy, choć nieco kosztowne.

            Czwarty koszt poważny to woda i ścieki. To można pozmniejszać,
            Mając własne ujęcie wody oraz oczyszczalnię bezodpływową,
            na przykład trzcinową ze stawem, którego powierzchnia
            zapewnia wystarczające parowanie wody.

            Kolejny koszt to wydatki na prąd. To jest trudne do uniknięcia.
            Wszelkie baterie słoneczne, generatory dieslowskie, elektrownie
            wodne czy geotermalne to rozwiązania tak kosztowne, że lepiej
            miast je tworzyć, włożyć pieniądze do banku, i z odsetek finansować
            normalny koszt prądu. Moc elektryczna na pojedynczy dom,
            którą się przydziela mniej więcej w ilości 10 KW, to 10 KJ/s,
            czyli spadek z metra 10 metrów sześciennych wody na sekundę.
            To już całkiem poważna rzeka. Może kiedyś inżynieria genetyczna
            Skrzyżuje jakiegoś węgorza z jakąś brzozą, i będziemy podłączać się
            do drzew, ale dziś prąd nie ma sensownej alternatywy. I choć jest
            wiele technologii zmniejszających jego zużycie, to wydatki na prąd
            są trudne do uniknięcia.

            Skądinąd spójrzcie: moc człowieka 100W, moc konia 1000W.
            Ale już elektryczna moc domu to 10 koni, a moc samochodu
            to koni 100. Transport i prąd to największe osiągnięcia
            i zarazem największe wyzwania co do oszczędności.

            Jest jeszcze łączność i kultura. Jakiś Internet, telefon, gazeta, film.
            Tu też nie ma patentów, oprócz oczywiście pajęczarstwa,
            czyli pirackiego podłączania się, ale ta metoda redukuje wszelkie
            koszty, zwiększając jednakże ryzyko i koszty prawne.

            Dziś mieszkam w nowoczesnym przeszło 300 m domu w Warszawie.
            Roczny koszt ogrzewania to jakieś 3000, koszt wody i ścieków jakieś
            1000, prądu jakieś 1500, wywóz śmieci 600, ciepła woda 1200,
            ochrona 1500, podatek 200, dojazdy (3 samochody) 9000,
            utrzymanie ogrodu 900, utrzymanie basenu 1200. Razem
            Gdybym podobny dom chciał mieć powiedzmy w Splicie,
            To koszty byłyby podobne, tyle że mniej płaciłbym za ogrzewanie,
            ale i więcej za klimatyzację. Roczny stały koszt wychodzi mi około
            20 tys. zł. Czyli miesięczny prawie 2 tys. To jest bardzo dużo.

            Na szczęście byłem dość cyniczny, kiedy budowałem.
            Mój wspomniany wyżej przyjaciel, kiedy 10 lat temu równocześnie
            budowaliśmy, dodał do swojego domu 60 tys. $ na technologie
            zmniejszające koszty, a ja tyleż na mieszkania pod wynajem,
            które po dziś dzień finansują moje koszty stałe. Jak widać zatem:
            nie wszystkie patenty będą technologiczne, czasem wystarczą
            finansowe.

            Teraz tylko w skrócie wielkim o grupowej autarkii.
            W nowoczesnej gospodarce, jeśli policzyć wszystkie obowiązkowe
            obciążenia i narzuty, to prosta sprzątaczka, gdyby chciała swoją
            pracą zarobić na posprzątanie mieszkania (zakupione w tej samej
            firmie, w której pracuje), to musi posprzątać około 4 mieszkań,
            by ją było stać na posprzątanie jednego. Podobnie kucharka,
            jeśli chce zarobić na jeden posiłek, to musi wytworzyć ich kilka.
            W jakimś swoim artykule sprzed wielu lat obliczałem dokładnie,
            na ile posiłków stać kucharkę, i tak konkludowałem:

            "Niektórzy ludzie zaspokajają wiele swoich potrzeb poza rynkiem.
            Sami naprawiają sprzęty, budują domy, konstruują meble,
            wytwarzają żywność itd. Oczywiście nie wszystko można wytworzyć
            w ramach gospodarki naturalnej. Lodówki, telewizory, prąd czy łączność
            – to tylko niektóre przykłady dóbr prawie nie istniejących poza
            wysoko zorganizowaną gospodarką. W przypadku jednak prostych
            produktów i usług, narzucone przez ustrój prawny otoczenie
            biurokratyczne marnuje większość efektów pracy.

            Trudno skonstruować w ramach gospodarki naturalnej samochód
            czy komputer, wydobyć i przerafinować ropę naftową, wytworzyć prąd,
            zapewnić łączność. Zaawansowane produkty wymagają zaawansowanej
            infrastruktury, a ta jest kosztowna. Wytwarzając dobra złożone,
            pracownik może zarabiać dowolnie mały ułamek wypracowywanych wartości,
            a w skrajnych przypadkach pracownicy w ogóle przestają być potrzebni,
            gdyż zastępują ich automaty. Infrastruktura konieczna do produkcji dóbr
            zaawansowanych obciąża jednak również dobra i usługi proste.
            Te same formy prawne, te same podatki i te same przepisy dotyczą
            jadłodajni i fabryki komputerów. Proste dobra i usługi: posiłki,
            naprawy domowe, usługi ogrodnicze, korepetycje, opieka
            nad dziećmi i chorymi, poradnictwo, zaopatrzenie i wiele,
            wiele innych mogą być wytwarzane i nabywane poza wysoko
            organizowanym obrotem gospodarczym. Usługa i sprzedaż są
            opodatkowane i objęte prawem gospodarczym nakładającym liczne
            i kosztowne obowiązki; przysługa lub wymiana sąsiedzka – nie.
            Przyjmijmy, że usługa posprzątania typowej izby ma wartość rynkową
            taką, jak jeden obiad. Głodna sprzątaczka może zatem zjeść obiad
            przy okazji sprzątnięcia pokoju kucharki. Jeśli jednak kucharka
            i sprzątaczka nie znają się, i wymieniają się swoją pracą tylko
            za pośrednictwem zorganizowanego obrotu gospodarczego, to
            sprzątaczka musi posprzątać kilka izb, by zarobić na jeden obiad,
            a kucharka musi ugotować kilka obiadów, aby opłacić sprzątanie
            pokoju. Tak zubaża ludzi brak więzów, brak pomocy i wymiany
            rodzinnej, sąsiedzkiej czy przyjacielskiej: muszą pracować
            kilkakrotnie więcej lub konsumować kilkakrotnie mniej."

            Koniec cytatu. Kiedyś mogę napisać więcej, ale to naprawdę niełatwe.
            W wielkim uproszczeniu: potrzebny będzie jakiś technik, lekarz,
            nauczyciel, prawnik czy inny załatwiacz, kucharka, sprzątaczka,
            może i ogrodnik, kierowca, gorzelnik czy winiarz, hodowca,
            plantator itd. – tak aby jak najwięcej ważnych potrzeb można było
            zaspokajać lokalnie, bez angażowania profesjonalnej gospodarki
            i profesjonalnego obrotu. Wtedy będzie dopiero naprawdę tanio.

            To tyle na razie. Gorąco pozdrawiam. Przedwczoraj wróciłem
            z Afryki, a dzisiaj w Warszawie stopni 16. To już lubię.
            • Gość: Ewa Re: Ładny wątek IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 23.03.04, 18:06
              hej, intelo, interesujace jest to , co
              napisales o samowystarczalnosci. Taki
              bylby sens grupowego zalozenia"kolonii".
              Ale czy nie jest to nieco z utopii Owena?
              Czy moralnie stac nas na wymiane uslug bez
              poczucia niesprawiedliwosci? (ja tyle
              zrobilam , a on/a prawie nic). Tymniemniej
              idea jest interesujaca (choc nie nowa) i warta
              sprawdzenia. Kazdy powinien tak sie urzadzic
              aby w razie porazki mogl zabrac szmatki i pojsc
              swoja sciezka.
              Gdzie byles w Afryce?
              • Gość: migueluski Re: Ładny wątek IP: 220.174.236.* 24.03.04, 05:01
                uff madrze sie zrobilo .
                czytam, waze slowa. strach samemu cokolwiek powiedziec.
                :)
                pzdr
                m
                • odek Re: Ładny wątek 24.03.04, 05:24
                  Mieszkac razem tez bym sie bal :))).
                  O dupach nic nie ma :(((. Jak tak mozna zyc?
                  • darth4 Re: Ładny wątek 24.03.04, 09:58
                    Tiaa. Media z 3 lata temu zajmowały się pewną Hiszpanką o której pisano że
                    obali system podatkowy gdyż "wymysliła" ( ogłosiła ) że poszukuje ludzi
                    chętnych do takiego właśnie barteru usług i wyrobów. Omijało to zdaniem mediów
                    tamtejszy system podatków :) Jakoś też dość szybko nasiliły się w ...
                    komentarzach min. fin. informacje że nieodpłatne świadczenie czegokolwiek
                    należy traktować jak ... odpłatne o warunkach zbliżonych do rynkowych. Przy
                    czym dla US rynkowe oznacza z górnej półki. Od 3 lat zauważam paranoiczne wręcz
                    nasilenie tej walki ze "stosunkami miedzyludzkimi" której obecnym idiotycznym
                    wynikiem jest nałożenie podatku na kucharki jedzące "prywatny obiad" w miejscu
                    pracy.
                    Nie wiem jak w innych krajach , ale ten temat może nie być taki jednoznaczny.

                    A teraz z innej beczki.
                    Zakładając taki model można obniżyć koszty, ale również zmieść z powierzchni
                    ziemi ideę wakacji ponieważ nie pasuje do tego :

                    - świadczenie jakichkolwiek usług z obowiązku czyli w czasie wolnym,
                    - poziom świadczenia tych usług nie musiałby byc zadowalający dla pozostałych,
                    - inne nie wymienione które już możecie sobie uświadomić :)
                    Moim zdaniem taki model odpada z wiecznych wakacji.

                    Co do zminiejszania kosztów eksploatacyjnych. Oczywiście uwagi słuszne jednak w
                    równej mierze odnoszą się także do Margarity z jej niskimi kosztami
                    eksploatacyjnymi np. oleju opałowego do ogrzewania wody.
                    W strefie "europejsko-śródziemnej" raczej koszty będą wyższe i tyle.
                    Ta wersja nie jest za 100 czy 200 dolców :).

                    Mamy 2 wersje kosztowe oprócz 2 ( z grubsza ) wersji terytoraialnych.

                    1. Ameryka Południowa z niższymi kosztami eksploatacji ale daleko
                    ( długich lotów też nie lubię i to jedyny dla mnie minus ),

                    2. Basen morza śródziemnego z wyższymi kosztami eksploatacji.

                    Nie ma moim zdaniem "eksploatacyjnej" alternatywy dla 1 a to z tego powodu że
                    po stronie europejskiej system UE a po stronie afrykańskiej niebezpiecznie i
                    niestabilnie ( jest lub wkrótce może być ).

                    Jedyną faktyczna możliwością obniżenia kosztów jest nie eksploatacja ale tani
                    zakup nieruchomości ( względnie tani :). To możliwe o ile rzeczywiście
                    paręnaście osób kupowałoby razem jak wiekszy developer.
                    • keinstein Re: Ładny wątek 25.03.04, 14:57
                      Nie bardzo rozumiem, jak Ty chcesz wytrzymać,
                      nic nie robiąc. To przecież jest podstawowym
                      modelem kary we współczesnym społeczeństwie.
                      Bezczynność jest straszna, też ją uprawiałem,
                      i choć w komfortowej mutacji, to potwierdzam:
                      trudno o coś gorszego. Człowiek potrzebuje
                      być potrzebny komuś, nadać jakiś sens dniom
                      swojego życia, jakoś zdefiniować swoją rolę
                      w otoczeniu... Rozumiane literalnie wakacje
                      do końca życia byłyby gorsze od końca życia.
              • keinstein Re: Ładny wątek 24.03.04, 09:16
                Nie przezywaj mnie.
                Intelektualista to w moim pojęciu mędrkowata pokraka
                intelektualna typu oświeceniowo-śródziemnomorskiego;
                narcyzowata, zadufana, o wyniosłej, pełnej pychy
                i samozadowolenia głupocie. Nie chciałbym być taki
                ani być tak postrzegany.

                Oczywiście, pomysł tzw. barterów społecznych nie jest
                nowy. W USA funkcjonują sąsiedzkie time-dollars
                (ja ci koszę trawę, ty mi dzieci pilnujesz), w Europie
                liczne grupy LETS (Local Exchange and Trading System),
                łatwe do wygooglania. Głównym problemem takich grup
                są rzeczywiście pasażerowie na gapę, tu jedyną bronią
                jest ostracyzm, ale to działa post factum.

                Problem jest taki, że w krajach najwyżej cywilizowanych
                władza finansowa rozpycha się po obszarach do tej pory
                prywatnych, w czym zresztą wspomaga ją państwo.
                W ten sposób coraz szerszy jest zakres etatyzacji
                i komercjalizacji, a w ślad za tym coraz więcej trzeba
                wydawać pieniędzy, aby jakkolwiek żyć. Ucieczka od tego,
                bez wyrzeczenia się uroków cywilizacji jest trudna.

                Plątałem się po Górnym Egipcie. U fellachów wszystko
                po staremu, w ostatnich tysiącach lat pojawiły się
                tylko gumowe koła w wózkach, motopompy i staniały narzędzia.
                Co bogatsi mają prąd lub furgonetkę, ale bogacze przecież
                zawsze coś mieli ekstra, więc i to - bez zmian.

                • Gość: Ewa Re: Ładny wątek IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 24.03.04, 10:23
                  och , keinstein, intelektualista to
                  przeciez nic pejoratywnego.
                  Witamy w naszym gronie.
                  Mile i pozyteczne to co piszesz, tylko
                  prosimy, mniej makaronizmow.
                  Wystraszysz nam migueluskiego i klapa
                  bedzie.
                  Pozdrowienia
                  E
                  • keinstein Re: Ładny wątek 24.03.04, 10:56
                    Ba, makaronizmy i te trudne słowa.
                    Dowcip taki pamiętam, jak na Batorym kapitan na koniec odprawy
                    mówi tak:
                    Wiecie, panowie, mam jeszcze taką właściwie prywatną prośbę.
                    Zwróćcie uwagę na język. Nasi pasażerowie to, owszem, elita,
                    ale załoga, prości marynarze nie rozumieją większości słów,
                    jeśli nie pilnujecie się, żeby prosto mówić. Miejcie litość,
                    dajcie im szansę zrozumieć polecenia. Czy ktoś ma coś w tej
                    sprawie do powiedzenia?
                    Podnosi się księgowy i mówi:
                    Abstrahuję, że to alibi vice versa mnie...
                    • Gość: Ewa Re: Ładny wątek IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 24.03.04, 15:37
                      No wlasnie, makaronizmy i trudne slowa.
                      Na szczescie posiadam: w komputerze motor poszukiwania Google
                      Encyclopédie Larousse
                      Encyclodédie Diderot
                      Encyclopedia Universalis
                      Atlas Mondial
                      w bibliotece liczne slowniki w tym sysnonimow
                      i francusko-grecki( moze sie przydac)
                      a takze Dictionnaire de l'Argot


                      Tak wyposazona jestem w stanie zrozumiec to ,co piszesz . A migueluski?
                      On jako prawdziwy podroznik musi podlegac zasadzie-omnia mea me cum porto-.
                      A ile plecakow trzeba zeby zmiescic Encyclopedia Universalis?
                      Dowcip dobry
                      Pzdr
                      • keinstein Re: Ładny wątek 24.03.04, 15:56
                        A to proszę jeszcze. Naści jeszcze dowcip turystyczny,
                        chociaż ogranicza się tylko do Bliskiego Wschodu.

                        Wynalazł Bóg przykazania i pomyślał sobie, że dobrze by było
                        dać je komuś wypróbować. Poszedł więc do Asyryjczyków i mówi:
                        Przykazania fajne mam, może byście wzięli? A jakie? - pytają.
                        A na przykład takie: Nie zabijaj. Ależ Panie Boże – złapali się za głowy –
                        U nas cały porządek społeczny opiera się właśnie na zabójstwach.
                        Co byśmy poczęli, gdybyś ich zakazał? Ty już lepiej inny lud uszczęśliw.
                        Poszedł więc dalej – do Babilończyków, i mówi: przykazania są do wzięcia.
                        A oni: jakie? No, na przykład: nie cudzołóż, bardzo dobre przykazanie.
                        Biada nam, O Panie – zawołali – to przecież u nas wszystko się kręci
                        wokół prostytucji świątynnej. Jakże byśmy mieli teraz rządzić się?
                        To się po prostu, nie da zrobić! Oszczędź ty nas może!
                        Poszedł więc do Kanaanejczyków i powiada: przykazania dla was mam.
                        Przykazania? Jakie? No na przykład takie, pierwsze z brzegu,
                        z zamkniętymi oczami, takie przykazanie: Nie kradnij.
                        Boże drogi! Jak tu nie kraść, skoro nic innego nie umiemy robić?
                        Czy chcesz nas wygubić? Już skonfundowany Bóg poszedł dalej,
                        aż na Synaj trafił, i patrzy, a tam takie plemię niewielkie – Izraelczycy.
                        Powiada więc do nich nieśmiało: przykazania takie mam.
                        A oni: Po ile? On na to: Za darmo. No to oni: A, to poprosimy dziesięć.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a wakacje do końca życia-> COSTARICA 24.03.04, 11:06
      www.google.com/imgres?imgurl=www.costaricaoutdoors.com/imagenesact/costa-rica-
      map.gif&imgrefurl=www.costaricaoutdoors.com/maps.htm&h=337&w=360&sz=12&tb
      nid=j1p9GL5fS2gJ:&tbnh=109&tbnw=116&prev=/images%3Fq%3Dcosta%2Brica%26hl%3Dpl%
      26lr%3D%26ie%3DUTF-8%26oe%3DUTF-8%26sa%3DG

      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: wakacje do końca życia-> COSTARICA 24.03.04, 11:11
        www.costaricaoutdoors.com/livingin-costarica-1.htm
        • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia-> COSTARICA IP: 220.174.236.* 24.03.04, 16:24
          spokojnie , spokojnie.
          keinsteina witam na forum bardzo serdecznie. chociaz przyznam , ze jego posty
          czytam troche wolniej i uwazniej niz pozostale, :)
          ale prosze kontynuowac.
          :)
          m
          • Gość: Mimi Re: wakacje do końca życia-> COSTARICA IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.04, 21:50
            Mam wrażenie, że forum zamienia się w snobistyczną przechwalankę w stylu „nie
            dość, że jestem piękny i mądry to jeszcze nadziany”. Coś mi się zdaje, że
            skończy się na polskiej kolonii w Arenalu, wciśniętej między domy
            rozwrzeszczanych Niemców. A szkoda, bo coraz poważniej myślałam o przyszłości
            na Margaricie.

            Pozdrawiam!
            • Gość: rucellai Re: wakacje do końca życia-> COSTARICA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.04, 22:29
              Nie, Mimi :)
              Margarita ma swoich wiernych fanów.
              wiem.onet.pl/wiem/bmp/95594-7209.jpg
              Isn’t she lovely? /z refrenu piosenki /

              Niedługo para forumowiczów zawita na tę wysepkę!!! Ciekawe, co powiedzą po
              powrocie i czy Sergio Kubańczyk przypadnie im do gustu. Pewnie tak!

              • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia, nie martw sie Mimi IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 24.03.04, 23:35
                Tak w glebi ducha to wszyscy jestesmy wierni Margaricie.
                A ze rozne projekty i dyskusje wylaniaja sie po drodze, to
                tym lepiej. Takie bylo zalozenie.
                Z optymistycznymi pozdrowieniami
                • pipenka Obawiam sie , ze Mimi moze miec racje... 25.03.04, 05:19
                  • pipenka Re: Obawiam sie , ze Mimi moze miec racje... 25.03.04, 05:27
                    Wlasnie te obawy niecierpliwie wyslaly poprzedni post.
                    Pojawila sie pewna niepokojaca watkowa tendencja.
                    Zmniejszyla sie procentowosc opisow i gdybania o Margaricie
                    a zwiekszyla opisowosc "ja" i spraw niekoniecznie zwiazanych
                    z logistyka i Margarita.
                    Korespondenci niby w przelocie, tak leciutenko muskaja i masuja swoje
                    ego i traktuja forum jako lusterko na scianie.
                    Dotychczas bylo tego mniej teraz z wiosna pojawilo sie tego wiecej.
                    Chcialabym aby Mimi sie mylila. I mysle, ze Mimi tez by chciala.
                    Z niesmialym pozdrowieniem,
                    pipenka.
                    • Gość: migueluski do keinstein IP: 220.174.236.* 25.03.04, 07:10
                      keinstein, mam do ciebie mala prosbe o ile mozna.
                      jak nie masz ochoty to nie ma sprawy, ale jezeli znajdziesz chwilke czasu to
                      prosze zajrzyj na forum swiat, watek tajlandia i sexturystyka poczytaj sobie i
                      napisz co o tym sadzisz. bardzo chetnie przyczytalbym twoj odpowiednio
                      intelektualnie wyrazony komentarz.
                      dzieki
                      m
                      • keinstein Re: do keinstein 25.03.04, 08:31
                        A co tu komentować? Kobietki są słodziutkie,
                        choć raczej nietrwałe i z czasem kwaśnieją,
                        niestety, ale lubię je w każdej postaci.
                        W ogóle, gdyby nie rodzina, to najchętniej
                        puściłbym sobie po domu parę golasków różnych
                        ras, żeby przyozdobiły mi salon i umiliły życie.
                        Co do komercji - jest dość naturalna, skoro
                        występuje u zwierząt; opisana jest zwłaszcza
                        u małp. Socjobiologia twierdzi, że ciśnienie
                        selekcyjne pcha mężczyzn do jawnej poligamii,
                        a kobiety do monogamii (z ew. dyskretnymi
                        zdradami), bo takie postawy zapewniają im
                        największy sukces reprodukcyjny, a zgodnie
                        z paradygmatem socjobiologii jesteśmy tylko
                        replikatorami genów: kurczak to sposób,
                        w jaki jajo wytwarza kolejne jaja.
                        Moje doświadczenia erotyczne są znacznie
                        mniejsze niż większości wypowiadających się,
                        ale rzeczywiście mam wrażenie, iż kobiety
                        z Południa, a zwłaszcza z Azji przyjmują
                        rolę służebnic i zdają się odczuwać radość
                        z dawania radości mężczyźnie. Sam jako
                        europejczyk mam podobną przypadłosć, ale
                        w drugą oczywiście stronę: wolę dawać niż
                        brać, choć wzajemność cieszy. Czasem jednak
                        chętnie bym był obsłużony jak porządny basza,
                        a do tego potrzeba albo miłości, albo pieniędzy.
                        Miłość to wielka inwestycja i jest nieuczciwe
                        rozkochiwać panienkę na tydzień. To okrutne.
                        Płacenie bywa więc uczciwsze i przyzwoitsze.
                        Pozdrawiam zazdrośnie, chciałbym być jednym
                        z was, ale już późno trochę.
                • darth4 Re: wakacje do końca życia, nie martw sie Mimi 25.03.04, 09:50
                  Gość portalu: Ewa napisał(a):
                  > Tak w glebi ducha to wszyscy jestesmy wierni Margaricie.
                  > A ze rozne projekty i dyskusje wylaniaja sie po drodze, to
                  > tym lepiej. Takie bylo zalozenie.
                  > Z optymistycznymi pozdrowieniami

                  Dodam od siebie, dokładnie tak.
                  Ale jak to w zyciu trzeba brać różne mozliwoiści pod uwagę.
                  Dopóki jednak Margarita będzie w opcji, dla mnie bedzie nr 1.
                  Może do lutego uda mi sie zrobić rekonesans.

                  Nawiasem mówiąc do klubu M zapisało sie tylko 6 osób w tym 5 z opcją Brazylia.
                  Na razie tylko ja jestem zdeklarowany M. Ustaliliśmy że jeśli mamy rzeczywiście
                  mysleć o tym powaznmie to warto zrobic próbe organizacji. Tą próbą miał być
                  klub M i ... zgłoszenia formalne do klubu M. Portal jest a zgłoszeń fromalnie
                  jest tylko 6.
                  Oczywiście nie ma obowiazku zapisu ale skoro zarzucono także mi niewierność ,
                  mam prawo sie bronić :)
                  • magdalenapilat Jestem daleka od zmartwień :)))) 25.03.04, 10:04
                    No właśnie, Pipenka, wyraziłaś to, czego ja, jako rzadko udzielająca się na
                    forum, nie miałam odwagi napisać. Niby mówi się o wakacjach do końca życia, ale
                    wspomina, przypadkiem,
                    o życiowych osiągnięciach. W sumie nic nam do tego, po to jest forum, by pisać
                    co się chce ale jakoś gorzej się czyta i człowiek, jako że grubo przed
                    trzydziestką i bez grubego portfela jakoś traci nadzieję, że też mógłby na
                    Margaritę.

                    Pozdrawiam gorąco!
                    Zalogowana Mimi

                    PS: Do klubu czuję się zapisana, bo jednym z członków jest mężczyzna, któremu
                    oddałam nie tylko swą rękę, ale i serce, więc oczywistym jest, że gdzie on tam
                    i ja. Co prawda na razie on woli Brazylię, ale myślę, że go przekonam, zresztą
                    to nie tak daleko...:)
                    • Gość: anty-kasa Re: Jestem daleka od zmartwień :)))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.04, 10:38
                      chce do klubu i na Margarite do domku z bambusa, chce miec wędke z patyka i
                      chamak, było by pięknie przeciez to zycie tutaj jest pozbawione sensu pracuje
                      cały rok zeby przez tydzien czy dwa odpoczac no debilizm całkowity. wezcie mnie
                      ze sobą !!!
                      • Gość: migueluski Re: Jestem daleka od zmartwień :)))) IP: 220.174.236.* 25.03.04, 11:45
                        no dobrze niech zostanie Margarita mnie tam sie okrutnie podobalo.

                        Keinstein dziekuje bardzo za odpowiedz na moje pytanie.m
                        • Gość: eisman Re: Jestem daleka od zmartwień :)))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.04, 22:19
                          czy moge tylko spytac jak tam najtaniej dojechac i kiedy najlepiej (a moze to
                          juz było)
                          • Gość: rucellai Re: Jestem daleka od zmartwień :)))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.04, 23:05
                            Tak, już to było ;)
                            Np. wejdź na stronę
                            samoloty.onet.pl/
                            i wpisz do wyszukiwarki jako miejsce docelowe Porlamar - lotnisko na wyspie.
                            Tak zrobiłam przed chwilą i wyskoczył mi lot w obie strony za 21616.98 zł -
                            opłata całkowita. To bardzo tanio. Wylot z W-wy 4 kwietnia. Trasa Warszawa-
                            Frankfurt-Caracas-Porlamar.
                            Przeważnie kosztuje więcej. Są też bezpośrednie loty do Porlamar z Europy, np.
                            z Frankfurtu. Wiele, wiele innych możliwości. Trzeba szukać.
                            A kiedy najlepiej - nie wiem. Oby nie w Nowy Rok bo wtedy tłok na wyspie :)
                            Wybierasz się?
                            Kopalnią praktycznych wiadomości jest strona www.casatrudel.com/
                            Pozdr
                            • Gość: rucellai Re: pomyłka :( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.04, 23:25
                              Przepraszam, pomyliłam się. To jest bardzo drogo. Ponad 20 tys. nie wiem
                              dlaczego tak dużo. Może business class, czy coś takiego. Kiedyś sprawdzałam
                              ceny i było to od 3.600 do 7.600 zł
                              • eisman Re: pomyłka :( 26.03.04, 00:49
                                na razie planuje dzięki za informacje
                                pozdr.
                    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Jestem daleka od zmartwień :)))) 31.03.04, 18:51
                      magdalenapilat napisała:

                      >> Co prawda na razie on woli Brazylię,......


                      szczerze odradzam kraje wielkich kontrastów, jakim m.inn. jest właśnie Brasil.
                      Patrząc na nie, nie mozna być szczęśliwym.."wakacjując JEDNOCZEŚNIE do końca
                      życia ".
                      No , chyba, ze ma się szczególny, wybiórczo_selektywny rodzaj wrażliwości.
                      • darth4 Re: Jestem daleka od zmartwień :)))) 31.03.04, 21:01
                        p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:
                        > szczerze odradzam kraje wielkich kontrastów

                        Sprawa polega na tym że przeciętny chetny tak naprawdę zdaje sobie sprawę z
                        ewentualnych zagrożeń wynikających ze warunków geopolityczno-językowych że
                        użyję skrętosłowia oraz z konieczności posiadania źródła utrzymania.
                        Traktowanie więc ogólnikami może niektórych rozdrażnić :)

                        Myśle że jeśli ktoś zdecydował się myśleć a tym bardziej zapisać do takiej
                        grupy, to o ile kupno chaty czy placu bedzie realne, będzie to decyzja
                        przemyślana, podejmowana na podstawie wielu obserwacji, rozmów czy informacji
                        pisanej.
                        Jesli więc odradzanie lub nie polecanie to tylko konkrety !
                        W ogóle uważam że na naszym wątku mamy sympatyków którzy nie potrzebują sie
                        przejmować sytuacją realna oraz faktycznych zainteresowanych.
                        Tym potrzebne są tylko konkrety. Jako zainteresowana faktycznie nie wdawaj sie
                        w emocjonalne potyczki na poziomie sympatyków tylko podaj konkretne
                        zastrzeżenia w dowolnym korzystnym dla Ciebie momencie. Poczekamy.
                        Pozdrowienia.

                        Konkret :
                        samoloty.onet.pl/CCS,263,campus_1655,miasto.html
                        skrót:
                        Caracas 1966 PLN
                        Cena netto (bez opłat lotniskowych) dla 1 osoby dorosłej, wymaga weryfikacji
                        Masz 95% szans na znalezienie wolnych miejsc
                        Skąd: Warszawa
                        Dokąd: Caracas
                        Standard: klasa ekonomiczna Linia lotnicza: Alitalia
                        Warunki promocji
                        taryfa młodzieżowo-studencka
                        Oferta ważna w terminie (sprzedaż) od 01-03-2004 do 31-10-2004.
                        Wylot możliwy w dniach:
                        01-03-2004 - 19-06-2004
                        01-09-2004 - 31-10-2004
                        Taryfa dla studentów z kartą ISIC do 28 lat oraz dla młodzieży z kartą EURO-26
                        lub GO-25. Wystawienie biletu: w ciągu 72 godz. od dokonania rezerwacji.
                  • eisman Re: wakacje do końca życia, ClubM 26.03.04, 00:57
                    Wreszcie znalazłem cel w życiu
                    chciałbym sie zapisac do klubu jako zainteresowany udziałem w "inwestycji"
                    pozdrawiam wszystkich ciepłolubnych
                    • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia, ClubM IP: 220.174.236.* 26.03.04, 05:20
                      co do przelotu to zawsze sie znajdzie w granicach 600 usd round trip,
                      pora roku caly rok jest dobry.
                      a ci od casy trudel to juz dawno im minal entuzjazm w prowadzeniu hotelu. jest
                      u nich brudno , karaluchy itp.
                      pzdr
                      m
                  • p.a.d.a.l.c.o.w.a napisałam o COSTARICA, ponieważ.... 28.03.04, 18:30
                    .....moi znajomi pracują od 1,5 roku w polskiej placówce w Caracas i odradzają
                    Margerite, długo-by pisać dlaczego.
                    Natamiast bardzo zachwalali CR.
    • keinstein Do Miguelskiego parę pytań mam. 26.03.04, 08:00
      Szanowny Miguelski,

      Mogę się oczywiście mylić, ale mam wrażenie, że niektórzy tu
      ulegają pewnym złudzeniom. Pokrótce przedstawię, jak to widzę.

      Wydając 10$ dziennie, pomijając już inwestycje w buty czy ubrania,
      trzeba mieć 300$ miesięcznie i 3600 rocznie. Dodajmy chociaż 1400
      na przeloty i inne ekstrasy, i mamy rocznie 5000$. Na czterdzieści
      lat wychodzi 200 tys.$. To jest jakiś litr złota (20 kg). Da się
      to nosić, zwłaszcza że z upływem czasu będzie go ubywać, ale ciężko
      trochę. Na krótką metę te 5 tys. może dać kapitał mniej więcej
      podobny (200 tys.$), ale zwiększa to wrażliwość na perturbacje
      na rynkach finansowych. Oczywiście, można się przemieszczać bez
      pieniędzy. Mój dziadek przyszedł po rewolucji z Syberii do Polski,
      ale on był szewcem, mój syn peregrynuje swobodnie po Europie, ale
      on maluje pięknie. Jeśli ma się umiejętność potrzebną większości
      ludzi, problem kosztów prawie znika. Ja niestety takiej nie mam.
      Po pierwsze więc wakacje do końca życia to pomysł dla zamożnych
      lub posiadających uniwersalne umiejętności, za które wszędzie
      ludzie są gotowi mniej lub więcej płacić.

      Kto by się z wyboru decydował rodzić dziecko w kraju
      o kilkunastoprocentowej śmiertelności noworodków? Kto by je
      wychowywał z dala od szkół, kultury, opieki zdrowotnej?
      Tylko ktoś skrajnie nieodpowiedzialny, przynajmniej
      z mojego punktu widzenia. Wakacje nasze to zatem
      pomysł dla osób bezpłodnych lub mających już odchowane
      dzieci - albo właśnie dla nieodpowiedzialnych.

      Kto odważy się zrezygnować z opieki zdrowotnej i profilaktyki,
      jakkolwiek by kulała w Europie, to jednak podnoszącą przeżywalność
      w okolice 80 lat? Ano, zdrowy ktoś, a zatem, na ogół, wiekowo
      nie zaawansowany bardziej niż jakieś 60 lat.

      Wychodzi mi przedział od czterdziestu paru do góra sześćdziesięciu
      paru lat, swobodny kapitał na poziomie 100-200 tys.$ lub jakaś
      uniwersalna zdolność i umiejętność zarabiania.

      Możesz to zweryfikować?

      Pozdrawiam.
      • darth4 o kosztach lotów i trochę jeszcze innych 26.03.04, 16:00
        Najpierw co do przelotów. Tak, to już było. Jak do tej pory najtaniej udało nam
        sie zlokalizować przelot z Paryża - Air France. Koszt około 600 $ w obie strony.
        Byc może taniej byłoby z Hiszpanii ( więzi rodzinne ) ale nikt stamtąd nie
        pisze i nie sprawdzałem , ale czemu nie :) Iberia - musze sprawdzić.
        Przeloty z Niemiec sa droższe i wszystkie przez Frankfurt n/Menem. Najtaniej
        więc byłoby dojechac do Frankfurtu i stamtąd czarter. Cena może wynosic od
        około 600 $ ( okazja ) do 5 tys. $ ( na taką cenę też trafiłem i to w klasie
        turystycznej !
        Sądzę że przy odpowiednim kojarzeniu z Polski np. lecimy tania linią do Paryża
        ( pod Paryż )i z Paryża już do Caracas a stamtąd do Porlamar. Ciężko ustalić
        najtańsza mozliwość bez sprawdzenia ale cena naprawde może być w miarę tania
        biorąc pod uwagę koszt przeciętnych wczasów na Karaibach.
        Porównajmy :
        koszt przecietnych wczasów to min. 3 tys $ a all inclusive to 5 tys.$ ( 2 tyg. )
        Przelot samemu z kosztami pośrednimi 800 $. Doba w ośrodku z all inclusive
        mozliwa od 16 $ ale przyjme środek czyli 25 $. Daje to 350 $. Razem 1150 $.
        Koszty ubezpieczeń i innych fajerwerków ( dojazdy łódką czy coś takiego ) 200 $
        Razem max 1500 $ wczasy 2 tyg. all inclusive. porównajmy to z ofertą biura
        podróży. 3 tys. $ - 1,5 tys. $ = 1500 $ extra. Tyle płacimy za opieke pilota
        który za nas zamówi papier toaletowy do pokoju bo co nas obchodzi koszt biura w
        Polsce i VAT od tego biura :)
        Tak więc koszty moga być niskie w porównaniu z czymś odpowiednim a nie kosztem
        wczasów powiedzmy w Karpaczu czy nawet na Słowacji. Oczywiście 1500 $ to też
        jest juz powazniejsza kasa. Ale po pierwsze planujemy wczasy we własnym
        zakresie a nie all incl. a po drugie koszt przelotu na 6 zimnych m-cy w jeśli
        odjąć koszty ciuchów i ogrzewania w Polsce wychodzi taniej. Ja np. w tym roku
        zapłacę 1000 $ za ogrzewanie w zimie a nie była najostrzjsza.

        Oczywiście wszystko mozna widzieć na sposób szklani do połowy pełnej lub do
        połowy pustej. Ja widze że jeszcze jest co ze szklanki chlapnąć.
        • mentecaptus Re: o kosztach lotów i trochę jeszcze innych 11.11.04, 11:11
          > Byc może taniej byłoby z Hiszpanii ( więzi rodzinne ) ale nikt stamtąd nie
          > pisze i nie sprawdzałem , ale czemu nie :) Iberia - musze sprawdzić.

          Oto link dotyczący promocyjnych cen Iberii do Caracas i nietylko: www.iberia.com/OneToOne/gateway_es.jsp

          Pozdrawiam
          • mentecaptus Re: o kosztach lotów i trochę jeszcze innych 11.11.04, 11:12
            O Boże ile w mej dacie 11-stek... :-))
      • darth4 Re: Do Miguelskiego parę pytań mam. 26.03.04, 16:35
        keinstein napisał:
        > Szanowny Miguelski,

        Ponieważ sprawa dotyczy większej grupy która się przygląda i także ma
        wątpliwości a nie tylko Miguelskiego wtrącę swoje 3 eurocenty.
        Miguelski jasno okreslił się jako wagabunda, a wiec punkt z jakiego ty patrzysz
        jest nie najbliższy. Jeśli nawet odpowie to ze swojego punktu widzenia.
        Jak do tej pory patrze na to tak. Zadajesz pytanie Miguelskiemu jak wejść na
        drzewo tylko przy pomocy sznurka a on ci powie że to można zrobic i to jest
        nawet proste.
        Tyle że ty masz np. słabą kondycję, lęk wysokości i powiedzmy 150 kg.
        Odpowiadający może nie rozwiać więc twoich wątpliwości am jedynie je pogłębic
        nie rozumiejąc podtekstów.
        Przy okazji wystraszy innych ... i to jest powód dla którego sie tu wtrąciłem.

        > Wydając 10$ dziennie ... trzeba mieć ... 3600 rocznie.

        Błąd. Życie 200 $ a więc 2400$ a ciuchy kupuje sie nie co m-c. Ale zgoda że
        pomiedzy 2,4 a 3,6 tys. Może nawet 1,5 a 5 tys. To zależy co kto lubi.

        > Dodajmy chociaż 1400 na przeloty i inne ekstrasy, i mamy rocznie 5000$.

        Kontynuacja błedu co do 5 tys.$ zgodnie z "zależy co kto lubi. Nie każdy musi
        latac co roku a niektórzy 2 razy w roku.

        > Na czterdzieści lat wychodzi 200 tys.$.

        To rozważania teoretyczne. Jednemu wyjdzie 100 tys. drugiemu 1 mln.

        > Na krótką metę te 5 tys. może dać kapitał mniej więcej
        > podobny (200 tys.$)

        Tylko zakładając poprawność podstaw rozważań ekonomicznych oraz podobne
        zdolności do poruszania sie na rynkach kapitałowych a to nie mozliwe w
        jednakowym stopniu dla wszystkich.

        > Po pierwsze więc wakacje do końca życia to pomysł dla zamożnych

        pełna zgoda

        > lub posiadających uniwersalne umiejętności, za które wszędzie
        > ludzie są gotowi mniej lub więcej płacić.

        a koszenie trawnika, sprzatanie czy w końcu obwożenie turystów jako pracownik ?
        To chyba sa uniwersalne umiejętności a nie klasyfikują sie jako specjaliści
        klasy międzynarodowej ( albo własnie sie tak klasyfikują :)
        Mozna więc być specjalistą od świadczenia usług zamoznym na upartego co
        zmniejsza konieczność posiadania znacznego kapitału początkowego.

        > Wakacje nasze to zatem pomysł dla osób bezpłodnych

        no coments ( wybacz ale nie powinno sie tak stawiac sprawy , sa jeszcze tacy
        którzy dzieci nie mają z wyboru )

        > lub mających już odchowane dzieci

        zgoda

        > albo właśnie dla nieodpowiedzialnych.

        Czyli albo bezpłodny albo stary albo nieodpowiedzialny ?
        Czy to wypisz wymaluj obraz typowego wenezuelczyka ? Przegiełeś. Są jeszcz inne
        kolory.

        > Wychodzi mi przedział od czterdziestu paru do góra sześćdziesięciu
        > paru lat, swobodny kapitał na poziomie 100-200 tys.$ lub jakaś
        > uniwersalna zdolność i umiejętność zarabiania.

        Generalnie tak, jak jednak starałem się uświadomić są młodzi którzy dostaja na
        kaprysy od rodziców i ci co wygrali w totka :) oraz ci którzy są gotowi ...
        pracować jako barmani, recepcjonistki, sprzatacze i co tam jeszcze. Oczywiście
        musza znać język, ale spotykałem juz ludzi w ieku 20-tu paru lat operujacych 6-
        cioma językami a jeden nawet ponoć znał ich 10.
        Tych z 6-cioma językami zatrudniały ośrodki wypoczynkowe do obsługi turystów z
        róznych krajów.

        Podsumowanie : niektórzy ulegają marzeniom a nie złudzeniom. I należy te
        marzenia pielęgnować. Własnie tego brakuje wielu ludziom w Polsce, wiary że
        można , trzeba jednak chcieć i ... dążyć do tego.
        • keinstein Re: Do Miguelskiego parę pytań mam. 26.03.04, 17:34
          Ależ zgadzam się, masz rację. Zaniepokoiły mnie tylko
          wypowiedzi młodych osób bez kapitału; uznałem je
          za złudne i źle rokujące, ale to w końcu ich sprawa,
          naiwni są wszędzie potrzebni, nie tylko w Europie.

          Ja nie próbuję negować samego pomysłu, tylko odpędzam
          ćmy od lampy. Sam uwielbiam marzyć i planować, po czym
          nagle zadziałać pod wpływem impulsu w zupełnie innym
          kierunku.

          Dziś wydaje mi się, że chciałbym mieć małą elektrownię
          wodą w południowej Europie, i tak sobie od niechcenia
          śledzę rynek; czemu w końcu nie pozwolić rzece pracować
          na siebie? Nic w tym złego przecież.

          Żeby podsumować, choć z góry przepraszam za banał:
          nie ma nic piękniejszego niż marzyć, i podobno
          niestety nic gorszego od marzeń spełnienia.
          Pozdrawiam serdecznie wszystkich poszukiwaczy
          wyższych szczebli hedonizmu.

          • magdalenapilat Młodzi, naiwni... 26.03.04, 20:29
            Drogi Intelektualisto!
            Pozwól, że jako osoba młoda, podobno bez kapitału, wypowiem swoje zdanie:

            Po pierwsze, za swój kapitał uważam znajomość języków obcych a także kilka
            talentów stale rozwijanych. Trudno, bym w wieku lat 24, miesiąc przed końcem
            studiów posiadała duży kapitał finansowy, nie będąc córką zamożnych rodziców.

            Po drugie, tak samo jak naiwni, tak też i snobistyczni przemądrzali faceci po
            czterdziestce również muszą być wszędzie, więc nie dziwi mnie obecność takowego
            na tym forum. W końcu to dobre miejsce, żeby poprzechwalać się swoją wiedzą,
            urodą, tudzież basenem. Bez urazy, ale wygląda mi to na kryzys wieku średniego
            a wtedy podobno silnie potrzeba podbudowania własnego JA.

            Po trzecie proponuję, żebyś ćmy odganiał od własnych lampek.

            Zdaje się, że tak naprawdę wakacje do końca życia to nie pomysł dla Ciebie,
            więc pozwól nam, młodym naiwnym dążyć do celu.
            • pipenka Re: Młodzi, naiwni... ale niech beda... 26.03.04, 21:20
              Witaj Mimi (zalogowana),

              teraz niejako jestesmy kwita. Wydawalo mi sie, ze bardzo subtelnie,
              najsubtelniej jak potrafilam zwrocilam uwage, ze watek lekko sie zaczal
              wypaczac i odbiegac od glownego celu. Byc moze w duzej mierze jeszcze
              nierealnego i na razie nieosiagalnego ale bardzo sympatycznego.
              Przerost intelektualny tylko troche porysuje nam zamki z piasku
              ktore budujemy sobie na plazy Isla de Margarita.

              Sam ewentualny przerost intelektualny nie przeszkadzalby mi od czasu do
              czasu gdyby nie byl przeplatany wzmiankami osiagniecia wieku eufemistycznie
              nazywanym wiekiem srednim. Wymienianie mimochodem i przelotnie osiagniec i
              inwentaryzacja dobr materialnych. To mnie troche rozprasza. I malo interesuje.

              Odrobine przeszkadza mi rowniez narzucony ton protekcjonalizmu. Z calym
              szacunkiem dla korespondentow kazdy ma prawo do swojej mlodosci.
              Nie chce aby mi ja ktos poprawial...

              Z cieplym pozdrowieniem dla wszystkich,
              pipenka.
          • darth4 Re: Do Miguelskiego parę pytań mam. 26.03.04, 22:06
            keinstein napisał:
            > Ja nie próbuję negować samego pomysłu, tylko odpędzam
            > ćmy od lampy.

            eee , a czemu zapytam z ciekawości ? Zdaża mi się oglądać to zjawisko ale jakoś
            nigdy nie miałem ochoty na taką bezsensowną w gruncie rzeczy pracę.

            > Żeby podsumować

            Czyżby passe ? A jest znowu ciekawie i wątek sie rozkręcił :)
            Podoba mi się że starsz się wnieść rozsądek w marzenia. To wręcz konieczne.
            Wybacz tą wzmiankę ale trzeba to robić umiejętnie o czym boleśnie przekonał się
            premier Miller gdy lud oczekiwał wczesniej obiecanych gruszek :)
            Natomiast jak najbardziej trzeba mieć realny punkt widzenia abyśmy nie obudzili
            się z ręką w ... Ty zauważasz problem, ja potencjalne rozwiązanie.
            Oczywiście nie marzę o elektrowni gdyz mam dość własnej pracy.

            > nie ma nic piękniejszego niż marzyć, i podobno niestety nic gorszego od
            > marzeń spełnienia.

            Prawda o ile dotyczy konkretnego marzenia. Jednak przekornie zauważę że tylko
            wśród ludzi którzy mają mało marzeń. Dla mnie spełnione oznacza możliwość
            zajęcia się niespełnionym.
            I tak do końca życia ale czemu nie na wakacjach :)

            Pozdrawiam i liczę na kolejne celne uwagi.
            • keinstein Re: Do Miguelskiego parę pytań mam. 26.03.04, 22:42
              Co do kolejnych uwag, to tak myślałem sobie
              o zawodach czy rolach społecznych, które
              najlepiej substytuują kapitał, bo koszenie
              trawy czy mycie glazury to jednak nisko
              płatne zajęcia dla tubylców zwykle.
              Wychodzi mi na razie tak, że najlepsze
              zawody to lekarz czy uzdrowiciel ludzi
              albo zwierząt, ale taki samodzielny,
              z własnymi lekami, jakiś może zielarz,
              wróżbita czy czarodziej, choć to ostatnie
              jest mało transkulturowe, może mechanik
              złota rączka czy elektronik, rzeczywiście
              chyba tłumacz i nauczyciel, choć nie wiem,
              jakich przedmiotów. Także pewnie śpiewak
              czy opowiadacz historii, może tancerz,
              na pewno kupiec... jakoś tak.
              Najlepszy wydawałby się ksiądz,
              ale taki obrotowy: i chrześcijański,
              i buddyjski, i muzułmański - taki religijny
              omnibus, choć może tak mówię, bo za mało
              wiem o religii. Jeśli nie ksiądz, to lekarz
              i wszystkie zawody zbliżone - od zielarza
              do wróżbity.

              Chociaż źle napisałem, że te umiejętności
              substytuują kapitał, to raczej kapitał może
              je substytuować, a i to nie zawsze, bo w końcu
              jak kupować cokolwiek od ludzi, dla których
              dolar jest zielonym obrazkiem nieznanego pana?

              Pozdrawiam wszystkich, fanki też.
              • meska.szowinistyczna.swinia ostre tu macie panienki 26.03.04, 23:55
                nie strach wam będzie brać takich pod namiot?
              • Gość: Ewa Re: do keinsteina maly cytat mam. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 27.03.04, 00:20
                keinstein, pozwole sobie sparafrazowac wieszcza:


                trzeba z mlodymi naprzod isc,
                po zycie siegac nowe,
                a nie w uwiedlych laurow lisc
                z uporem stroic glowe

                a poza tym ciesze sie ze posiadam zawod, ktory
                substytuuje(jak tak dalej bedzie lecialo to pojde
                do dentysty)kapital, wiec smialo
                moge marzyc o Margarycie

                Pozdrowienia
                • Gość: migueluski Tak troche o sobie i potrzebie wyobrazni. IP: 220.174.236.* 27.03.04, 06:40
                  no sie porobilo.
                  co do mnie,no dobrze nie mam tych 20 kg zlota, ale np. tak jak teraz
                  jestem sobie na Hainanie, mam 11 lekcji angielskiego w tygodniu, kazda lekcja
                  po 40 minut, czyli 440 minut, 7 godzin i 20 minut pracy w tygodniu. ja uczyc
                  lubie szczegolnie studentow i doroslych, nienawidze uczyc dzieci. taka
                  lekcja ze studenatmi to raczej mila pogawedka, wymiana pogladow, okazja do
                  smiechu i nowych znajomosci ( Ewa rozumiesz o co mi chodzi:). nie jest to praca
                  jak w kotlowni w czestochowie w srodku zimy.
                  miesiecznie z tego mam okolo 800 USD. wiem ze moze nie jest to gora zlota, ale
                  jestem w innym kraju, wsrod innych ludzi, inne jedzenie , jezyk itd. czasu dla
                  siebie mam wiecej niz potrzebuje. czy nie sa to swego rodzaju wakacje?
                  koszty wlasne mam na poziomie 300 usd miesiecznie i nie jem samego ryzu.
                  zostaje wiec 500 co spokojnie wystarczy na miesiac nic nie robienia np, w
                  wietnamie.
                  w caracas np. tlumaczylem filmy i programy dla HBO z angielskiego na hiszpanski
                  (Entertainment Channel-poznalem jedna miss swiata, 3 miss wenezuelii i
                  kilkanascie top modelek, czy to jest praca?:). przy takim tlumaczeniu jest 3
                  tlumaczy. ja bylem tzw, pierwszym, czyli pisze to co slysze, drugi tlumacz
                  doklada swoje, trzeci ewentualnie poprawia i zatwierdza. wiec ja jako pierwszy
                  mialem najmniej do pracy. jak cos przegapilem to nie szkodzi. praca od
                  poniedzialku do czwartku po 3-4 godziny dziennie.wystarczajaco duzo czasu na
                  copa libertadores i lige mistrzow.
                  a potem piatek, sobota, niedziela, plaze w Choroni lub Chirimena. Palmy,
                  surfing, ron i salsa czyli wakacje. zarabialem okolo 700 USD.
                  w indochinach jest boom na angielski mozna podlapac kilka godzin nawet tylko na
                  tydzien lub dwa a nawet na jeden dzien. np. kilka pogadanek w szkolach.placa od
                  10 do 20 usd za godzine. spokojnie mieszkajac troche tu troche tam objade wiec
                  w ten sposob cale Indochiny.
                  rozumiem, ze w ten sposob nie zbuduje domu, czy nie kupie nowego lexusa, ale na
                  tym nie specjalnie mi zalezy,
                  nie mam tez zadnego ubezpieczenia co pewnie jest lekkomyslne ( raz w pakistanie
                  zatrulem sie tak, ze urwal mi sie film na 3 dni, bylem sam, w jakiejs norze w
                  najgorszej dzielnicy Peshewaru,)
                  co do emerytury to sie jakos nie przejmuje, nie bedzie ona co prawda z ZUS-u
                  ale powiedzmy ze bede mial z czego zyc.
                  jak na razie nie potrzebuje i nie chce zadnych powiedzmy rodzinnych pieniedzy,
                  samemu sobie radze.
                  Keinstein rozumiem o co ci chodzi,
                  ja juz wyroslem z etapu kiedy jezdzilem byle dalej byle wiecej kilometrow,
                  oszczedzajac na jedzeniu, noclegach itp. chociaz ciagle wole zaladowac sie do
                  lokalnego sypiacego sie autobusu niz do klimatyzowanego z video itp. nie wynika
                  to z oszczednosci ale z checi poznania. AC, video autobusy wszedzie sa takie
                  same, a lokalny transport mam swoje uroki poznawcze. chociazby chinskie
                  techniki spluwania na podloge .
                  ja mam dopiero.... :) nigdy nie napisalem ile mam lat, na prawdziwa emeryture
                  czas przyjdzie mysle ze za jakies 10 lat ( chociaz bede wtedy i tak duzo
                  ponizej ustawowego wieku emerytalnego -jak to okropnie brzmi-) a wiec do tego
                  czasu musze cos przynajmiej od czasu do czasu robic.
                  a ile poznalem osob co wynajamuja swoje mieszkania, domy , itp, i za te
                  pieniadze podrozuja i zyja. przeciez nawet glupie 500 zl najmu z malego
                  mieszkania w szarej lodzi daje nam miesiac szczescia w amazonii.
                  jasne jak ktos chce sie urzadzic w saint moritz, fisher island czy bermuda to
                  pewnie bedzie potrzebowal troche wiecej pieniedzy, ale mnie te miejsca jakos
                  nie rajcuja. spedzilem swoje pol roku w fort lauderdale wsrod ferrari i
                  bentley'i, sunseaker power boats, itp. ciezko (acz takze nie za duzo pracujac
                  fizycznie). dalo mi to nowe doswiadczenie, sporo zobaczylem, ale to wystarczy.
                  amerykanski sen od pucybuta do milionera to nie dla mnie. za duzo pradu.

                  najwiekszy problem wiekszosci osob to to o czym pisal Nienacki w "Raz do roku
                  w Skirolawkach" jes to -brak wyobrazni-. ja wyobraznie mam czasami az za duza.
                  co mi wpadnie do glowy to to robie. skutki czasami sa odwrotne od zamierzonych
                  ale przynajamniej na nude nie narzekam.
                  no dobrze juz nie nudze.
                  pzdr
                  m
                  • keinstein Re: Tak troche o sobie i potrzebie wyobrazni. 27.03.04, 09:31
                    Dziękuję za osobistą odpowiedź. Rozumiem, podziwiam,
                    trochę może zadroszczę; życzę najlepszego na jak najdłużej.
                    Też zresztą wolę się plątać z dala od szlaków i jeździć
                    transportem lokalnym, poznawać ludzi, zwyczaje, kultury;
                    z takich jednak peregrynacji chętnie wracam do cywilizacji,
                    a wysiadywanie w jednym miejscu więcej niż 3 dni nuży mnie
                    zazwyczaj. Leżenie na plaży to już dla mnie udręka.

                    Ten wątek przyciągnął mnie jakoś, bo jestem na etapie
                    dużych przemyśleń po zeszłym roku, w którym dotknęły mnie
                    ciężkie tragedie, i tak mnie jakoś zafascynowała postać
                    Dioklecjana, cesarza wielkiego, ostatniego dużego tępiciela
                    chrześcijańskiego zabobonu, który mając władzę absolutną,
                    oddanie wszystkich kobiet i mężczyzn cesarstwa, tak kiedyś,
                    skądinąd po chorobie poważnej i prawie śmiertelnej, spojrzał
                    na te swoje Kulczyki, Michniki, Geremki, Rokity, i powiedział:
                    mam was w dupie, kochani, wolę abdykować niż te na wasze pyski
                    ciągle patrzeć. I odszedł.

                    Zamieszkał w Splicie obecnym, bez większej ascezy, bo w willi
                    parohektarowej, i zajął się uprawą warzyw. A kiedy go namawiano
                    do powrotu na tron, mawiał: co tam cesarstwo, spójrzcie tylko,
                    jaka się piękna kapusta udała w tym roku.

                    Przepraszam, jeśli zanieczyszczałem wątek jakimiś obocznościami
                    czy jeżeli psułem komuś zabawę w tajemniczą wyspę; tak tu tylko
                    zajrzałem, poszukując swego Splitu. Idę dalej.
                    Bawcie się dobrze na Margaricie.
                    • Gość: Ewa Re: krotko o kapuscie IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 27.03.04, 15:05
                      keinstein -zawialo milym, ludzkim cieplem w twojej ostatniej
                      wypowiedzi.Jesli poprzednio krytykowalam twoje techniczne
                      sformulowania, to tym razem z przyjemnoscia przeczytalam
                      pozbawiony ich tekst.Jesli przyczyna, ktora skalnia Cie do
                      poszukiwania"Splitu" sa przezyte tragedie, to wspolczuje i
                      dodam-rozumiem.Nasza wirtualna dotychczas grupka ma zapewnie
                      rozne motywacje do poszukiwania "miejsca". Moga one byc spojne
                      lub niespojne , niewazne, zycie pokaze co z tego wyjdzie.
                      Wydaje sie mnie jednak , ze cos nas wszystkich laczy . Tym
                      czyms jest prawdopodobnie podobna filozofia zyciowa. Taka ,
                      jaka wykazal Dioklecjan- coz moze byc piekniejszego i wazniejszego
                      niz udana kapusta.
                      Zycze zatem z nami , lub bez , nas odnalezienia twojego Splitu.
                      Gdyby docelowym kierunkiem okazala sie Kreta chetnie sluze
                      wieloma wyczerpujacymi i praktycznymi wskazowkami (adresy , telefony,
                      e-maile itepe).
                      Lacze serdecznosci i pozdrowienia
                      • keinstein Re: krotko o kapuscie 27.03.04, 19:31
                        Kretę poproszę: keinstein@gazeta.pl. I z góry dziękuję.
                        • allla Kreta? 28.03.04, 01:18
                          Witam Genialnych Pomysłodawców

                          biorąc pod uwagę że lato w PL trwa ok. dwóch miesięcy, a zima i ciemności pół
                          roku, uważam że pomysł z M. to strzał w dziesiątke. Z nadchodzącą jesienią
                          zawsze marzę o przeniesieniu się gdzieś gdzie jest ciepło i słonecznie i gdzie
                          depresja zimowa nie dopada człowieka. Szkoda tylko że na piękną M. jest tak
                          daleko. A może rzeczywiście Kreta to dobry pomysł? ale finansowo na wakacje do
                          końca życia chyba nie dostępna.
                          Chciałam tylko powiedzieć że jestem z Wami.

                          pozdrawiam
                          Ala
                          • Gość: Ewa Re: Kreta? IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 28.03.04, 12:35
                            Popatrzecie sobie za ile sprzedaje oficjalna agencja
                            domy/ grunty na Krecie.Mozna cos znalezc znacznie taniej
                            ale to wymaga 1/ pobytu na miejscu
                            2/cierpliwosci
                            3/znajomosci
                            4/ i tak dosc duzych pieniedzy
                            www.ktimatoemporiki.gr/
                • Gość: muminek Re: do keinsteina maly cytat mam. IP: 213.199.253.* 11.11.04, 11:35
                  o tak,Ewa nieźle mu Keinsteinowi przychrzaniłaś... :))))
      • Gość: rucellai Dlaczego nie Margarita? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.04, 20:10
        p.a.d.a.l.c.o.w.a napisał:

        >.....moi znajomi pracują od 1,5 roku w polskiej placówce w Caracas
        >i odradzają Margerite, długo-by pisać dlaczego.
        >Natamiast bardzo zachwalali CR.

        Droga p.a.d.a.l.c.o.w.o,
        Koniecznie napisz, co ci powiedzieli. Dlaczego nie Margarita?
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Dlaczego nie Margarita? 28.03.04, 23:05
          Rucellai, mam teraz tyle dużych i drobnych smutków, że nie jestem w stanie
          zebrać się do tak zwanej kupy i sensownie, acz lapidarnie opisać ich opinie.
          Margarita - cudna, ale jakieś społeczne/polityczne zawirowania i duzo kontrasów
          ( np.ekonomicznych ). A CR równie piękna a ponoć zbalansowana i zbilansowana.
          Może kiedyś uda mi się wyartykuować sensowniej.
          pozdro dla wsiech (-) padalczycha.
          • Gość: rucellai Re: Dlaczego nie Margarita? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 00:08
            Hej padalczycho ;)
            Dziękuję za odpowiedź. "Społeczne/polityczne zawirowania i dużo kontrastów".
            No to domyślam się, o co chodzi, coś już o tym wiemy. Ten kraj jest jak dymiący
            wulkan. Ale jednak określili M. mianem cudnej, czyli samo miejsce jest
            OK. /geograficznie/. I jakby trochę odizolowane od reszt kraju,
            podkreślam ‘trochę’.
            Kostaryka cudowna, zgadza się. Wszyscy ją wychwalają, ale co za tym idzie,
            ceny już dużo wyższe. Oglądałam wstawiony przez ciebie link. Ten człowiek
            zachwycony jest swoim życiem w Kostaryce, ale pisze, że domek kosztował go 62
            tys. usd , na co dostał korzystny kredyt, a życie 3-osobowej rodziny 2,5 tys.
            usd miesięcznie. To jednak sporo drożej. Pewnie również trudniej dostać prawo
            pobytu , nie wiem.
            Przykro, że masz problemy. Trzymaj się :)
            • pipenka Jedna baba drugiej babie... 31.03.04, 01:32
              Droga Padalcowo,
              z calym szacunkiem ale nie spotkalam jeszcze w moich
              podrozach normalnego, zyczliwego i w miare uczynnego
              ( w zakresie obowiazkow oczywiscie) pracownika placowki
              polskiej na swiecie. Z przykroscia stwierdzam, ze rekrutacja
              do tych placowek musi odbywac sie wedlug klucza nieinteligentnego
              i niezyczliwego. Kontakt z pracownikiem placowki gdziekolwiek to
              OHYDA. Przestalam sie juz kontaktowac poniewaz brak kontaktow
              jest lepszy dla mojego dobrego humoru.
              Z duzym prawdopodobienstwem Twoi znajomi z Caracas sa tacy sami.
              Oni nie moga nic poradzic, po prostu jest taki dobor nienaturalny.
              Sadze, ze powinnismy po prostu zignorowac ich opinie i pozostac
              przy Isla de Margarita. Oni sami niech jada do PR.
              Sadze, ze wiekszosc forumowiczow zgodzi sie ze mna co do kontaktow
              z zalosnymi przedstawicielami polskich placowek za granica.
              Jednoczesnie wdzieczna bede za wskazanie normalnie dzialajaca
              placowke polska za granica. W nadchodzacy poniedzialek pojade/polece
              aby to curiozum zobaczyc.
              Serdecznie pozdrawiam,
              pipenka.
              • Gość: don kichot konsulaty itp/ IP: 202.100.249.* 31.03.04, 07:05
                jacek gawryszewski z ambasady RP w Bogocie, mam jak najlepsze o nim zdanie.
                podobnie bardzo milo i pomocnie bylo w ambasadzie RP na kubie i gwatemalii,
                nazwisk niestety nie pamietam.
                a jak ktos sie bedzie wybieral do kolumbii to niech uwaza na horowego konsula
                RP w cartagenie, obecnie takze konusul koloumbii w warszawie.
                chodzi o "pana" Klopatowskiego, znam go dobrze z cartageny i az za dobrze z
                warszawy. facetem powinna zaopiekowac sie prokuratura, DEA i reszta.
                jak ktos chce wiecej szczegolow to niech da znac, ale to juz nie na publicznym
                forum
                pzdr
                • pipenka Mialkosc/miernosc konsulatow polskich. 31.03.04, 07:35
                  Witaj Don Kiszocie,
                  Twoje uznanie to kropla w morzu narzekan na miernoty siedzace
                  w konsulatach polskich.
                  Moje ostatnie kontakty (niechetne) w konsulatach Meksyku, Nowego Jorku,
                  Buenos Aires, Paryza i Berlina potwierdzily moja zla opinie o zalosnym
                  personelu tam "pracujacym". Czas na normalne, profesjonalne traktowanie
                  obywateli polskich. Przykre, ze nie weryfikuje sie ich od strony ich
                  przydatnosci dla polskiego ogolu podrozujacego. Sa tak jak LOT.
                  Niereformowalni. Przezytki ubieglej epoki. Niektorzy mimo mlodego wieku
                  musieli swoj stosunek to obywateli wyssac gdzies albo wyniesc z domu.
                  Absolutna ohyda.
                  Byc moze pomogloby w przewietrzeniu atmosfery miejsce w sieci gdzie
                  mozna by bylo wyrazic swoja uzasadniona opinie o tych godnych pozalowania
                  urzednikach panstwowych. Do MSZ pisanie jest bez sensu poniewaz sadze,
                  ze przyklad idzie z gory. W przeciwnym przypadku...
                  Ah, szkoda mowic o tych miernotach.
                  Milego dnia,
                  pipenka.
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Pipenko ... 31.03.04, 18:39
                pipenka napisał:

                > Droga Padalcowo,
                > z calym szacunkiem ale nie spotkalam jeszcze w moich
                > podrozach normalnego, zyczliwego i w miare uczynnego
                > ( w zakresie obowiazkow oczywiscie) pracownika placowki
                > polskiej na swiecie. Z przykroscia stwierdzam, ze rekrutacja
                > do tych placowek musi odbywac sie wedlug klucza nieinteligentnego
                > i niezyczliwego. Kontakt z pracownikiem placowki gdziekolwiek to
                > OHYDA. Przestalam sie juz kontaktowac poniewaz brak kontaktow
                > jest lepszy dla mojego dobrego humoru.
                > Z duzym prawdopodobienstwem Twoi znajomi z Caracas sa tacy sami.
                > Oni nie moga nic poradzic, po prostu jest taki dobor nienaturalny.
                > Sadze, ze powinnismy po prostu zignorowac ich opinie i pozostac
                > przy Isla de Margarita. Oni sami niech jada do PR.
                > Sadze, ze wiekszosc forumowiczow zgodzi sie ze mna co do kontaktow
                > z zalosnymi przedstawicielami polskich placowek za granica.
                > Jednoczesnie wdzieczna bede za wskazanie normalnie dzialajaca
                > placowke polska za granica. W nadchodzacy poniedzialek pojade/polece
                > aby to curiozum zobaczyc.
                > Serdecznie pozdrawiam,
                > pipenka.
                Pipenko miła, choć łapa swędzi, ale nie będę tematu poszerzać o uogólnienia
                dotyczące MSZ, działanie/pracę złą-dobrą polskich placówek,itp. To, co
                szczególnie i często razi mnie na Forach, to własnie odbieganie od tematu.
                Wystarczy czasem zrobić eksperyment i przeczytać post inicjujący a
                następnie...ot, 9-ty . Istna paranoja !
                Moi znajomi, którzy tam, w Caracas są na placówce są mi znani nieomal od
                piaskownicy, są madrymi i uczciwymi, normalnymi osobami. Mają odpowiednie
                wykształcenie, są ibero_języczni, jest to ich n-ta placówka w kraju
                hiszpańskojęzycznym. Pierwsza była za komuny, kolejne za obecnej Rz_plitej.
                Nie mam zamiaru, ani powodu wsadzać wszystkich do jednego worka.
                Ich znam i cenię ich opinię. I tylko dlatego zdecydowałam zamieścić ( per
                procura) ich opinię tu, na forum, z którą to zapoznali mnie w mojej z nimi,
                prywatnej rozmowie. Tyle.
                serdeczności, (-) padalcowa.
                • Gość: Ewa Re: Pipenko ..i reszta. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 19:58
                  Sytuacja ludzi pracujacych w placowce dyplomatycznej nie
                  ma nic wspolnego z sytuacja zalozyciela watku . W grupce
                  marzycieli pod egida migueluskiego nie ma nikogo, jak sadze,
                  kto mialby cos wspolego z zyciem politycznem Wenezueli , a
                  szczegolnie Margarity.Dziekujemy za niejasne zreszta ostrzezenie.
                  Ktos z nas pierwszy pojedzie tam i zda nam relacje. Obecnie
                  opieramy sie na tej podanej przez wodza- mg-go.
                  Pozdrawiam wszystkich marzycieli
                  E
                  • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Pipenko ..i reszta. 31.03.04, 20:14
                    Gość portalu: Ewa napisał(a):

                    > Sytuacja ludzi pracujacych w placowce dyplomatycznej nie
                    > ma nic wspolnego z sytuacja zalozyciela watku . W grupce
                    > marzycieli pod egida migueluskiego nie ma nikogo, jak sadze,
                    > kto mialby cos wspolego z zyciem politycznem Wenezueli , a
                    > szczegolnie Margarity.Dziekujemy za niejasne zreszta ostrzezenie.
                    > Ktos z nas pierwszy pojedzie tam i zda nam relacje. Obecnie
                    > opieramy sie na tej podanej przez wodza- mg-go.
                    > Pozdrawiam wszystkich marzycieli
                    > E

                    - Ewo, rozumiem, że to " i reszto" ..to do mnie (?).
                    Oki, już sie więcej nie odezwę i tak gryzę się w jęzor, że w ogóle śmiałam.
                    Nie widziałam nic złego w podaniu opinii ludzi, którym ufam.
                    Tym bardziej, że osiąść na spokojnej, rajskiej wyspie jest także i moim
                    marzeniem.
                    Adios Amigo's.
                    • Gość: Ewa Re: Pipenko ..i reszta. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 20:31
                      Nie mialam na mysli wylacznie Ciebie.
                      Niepotrzebnie poczulas sie urazona.
                      Myslalam o wszystkich uczestnikach i zapalencach
                      tego forum.
                      Pozdorwienia
                      E

                      • pipenka Isla de Margarita. 31.03.04, 21:08
                        Droga Padalcowa,
                        dziekuje za Twoja wypowiedz. Nie kwestionuje Twoich przyjazni.
                        Mam bardzo zla opinie o urzednikach w konsulatach i wydawalo
                        mi sie nieodpowiednie, ze przytaczacz per procura mgliste opinie.
                        Z calym szacunkiem dla Ciebie mam gleboko w d.pie jaka jest ich opinia.
                        Co innego gdyby oni sami napisali. Przejechalabym sie wowczas po nich.
                        Nie powinnas brac mojej ani niczyjej wypowiedzi do siebie
                        poniewaz nie mam nic do Ciebie z wyjatkiem sympatii. Urzedasow w kosulatach
                        nie lubie i prawie generalizuje. Nie spotkalam normalnego. Wiekszosc to buce.

                        Zgadzam sie z Ewy opinia, ze watek nalezy do wlasciciela a sugestie
                        chetnie czytam Migueluskiego. Nie widze potrzeby poszerzania watku
                        o opinie per procura urzedasow i przenoszenia sie do Puerto Rico.

                        Ktora dlon Ciebie swedzi? Moze to pieniadze?

                        Serdecznie pozdrawiam i nie badz taka delikatnie obrazalska,
                        moja opinia nie dotyczy Ciebie,
                        szacuneczek,
                        pipenka.
                        • Gość: migueluski Re: Isla de Margarita. IP: 202.100.249.* 01.04.04, 08:35
                          jak zwykle, kobiety dyskutuja, awantura murowana. pzdr
                          • pipenka Re: Isla de Margarita. 01.04.04, 08:41
                            :))))))))))))).
                            • Gość: Ewa Re: Wiadomosc z ostatniej chwili IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 01.04.04, 09:54
                              Czy wiecie ze Margarita oglosila niepodleglosc?
                              Wybory na prezydenta odbeda sie w najblizszym czasie.
                              Kandydatury nalezy podawac od dzis.
                              • pipenka Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 01.04.04, 20:18
                                Glosuje na Migueluskiego.
                                Ale tylko dzisiaj.
                                Od jutra Hugo Chavez. Niestety.
                                • Gość: Łukasz Re: Wiadomosc z ostatniej chwili IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.04, 18:41
                                  Chciałem być nr 500 :))))
    • major.major.major Re: wakacje do końca życia 02.04.04, 19:18
      to ja może 501?
      • pipenka Re: wakacje do końca życia 02.04.04, 22:44
        Taki samotny jestes tutaj.
        Potowarzysze Tobie troche :)).
        • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 02.04.04, 23:11
          to ja sie tez dopisuje,
          jest juz nas troje-
          kolonia calkiem, calkiem
          • pipenka Menage a trois :))))))). 03.04.04, 20:19
        • major.major.major hm, pipeńka to brzmi nawet obiecująco 04.04.04, 18:21
          była jedna taka u nas w garnizonie,
          którą tak żeśmy nazywali, ale więcej
          jako oficer nie mogę powiedzieć.
          • Gość: Ewa Re: hm, pipeńka to brzmi nawet obiecująco IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 04.04.04, 18:36
            ale tu sie wypowiada pipenka a nie
            pipenka z kreseczka nad "n". I cala
            roznica w tej kreseczce.
            • pipenka Pospolitosc pipeniek. 04.04.04, 23:10
              Pipenki bywaja wszedzie.
              Dyskrecja u mezczyzn jest cnota. U wojskowego szczegolnie.
              Ewo, :))).
              • Gość: Ewa Re: niepospolitosc pipenki. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 04.04.04, 23:23
                rzeczywiscie oficyjerowi slusznie nalezy sie szacunek
                za dyskrecje odnosnie kreseczki
                • pipenka Re: niepospolitosc pipenki. 04.04.04, 23:27
                  Ewo,
                  :).
                  Dobranoc,
                  p.
                  • Gość: migueluski cukrowy protest IP: 220.163.15.* 05.04.04, 04:17
                    od dzisiaj przechodze na laotanski. to w ramach protestu na skok cen cukru w
                    polsce .:)
                    Chang dai
                    sa bai di:
                    chau sa bai di:baw?
                    khoj gnang pen sod.
                    La :kon
                    • Gość: thorgall Re: wakacje do końca.... IP: *.brzesko.net.pl 08.04.04, 22:49
                      Witam,napisz prosze cos o swoich podrozach po swiecie bo tak fajnie sie to
                      czytalo zwlaszcza Twoje posty wraz z niejaka Ewa pisane w zeszlym
                      roku.Plisssssss
            • major.major.major jakże żałuję 05.04.04, 07:54
              a mogło być na tej wyspie tak wesoło
              • Gość: Ewa Re: jakże żałuję IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 10:58
                i co sie narobilo w zwiazku
                ze zmiana ceny cukru w Polsce;
                migueluski zaniedbuje obowiazki
                jednodniowego prezydenta ,
                a oficyjer zaluje. Ach...
                • major.major.major Już po żalach, Łaskawa Pani. 05.04.04, 12:03
                  Już po żalach. Namówiłem garnizon na sfinansowanie
                  biletu dla naszej Pipeńki, bo nam się nieboga
                  mocno zestarzała i jakby coś mało NATOwska się robi.
                  Będzie na was czekać na Margaricie w samym tylko
                  T-shircie z Fidelem. Życzę wszystkim zdrowia.
                  • pipenka Oj, nie z Fidelem! 05.04.04, 12:23
                    Lekko obawiam sie, ze zaszlo male fonetyczne nieporozumienie.
                    I chronologiczne rowniez. Sadze, ze Pan Major nawiazuje do
                    okresu grubo pre-Natowskiego. Ja wowczas bylam malutka i kazdy
                    erotyczny awans pod moim adresem bylby zdecydowanie karany dluzszym
                    odosobnieniem. Byc moze chodzi o rowiesnice mojej Mamy. Pania o dzwiecznym
                    imieniu Pipka lub podobnie. Okres i imie moglo sie lekko Panu Majorowi
                    zatrzec w pamieci. Byl to wowczas okres w ktorym za mundurem panny
                    sznurem. Obecnie jest troche inaczej.
                    W T-shirtcie samym i owszem, chadzam. Z Fidelem nie bede jednak miala
                    nic do czynienia ani na Margaricie ani gdzie indziej.
                    Rownie zdrowia zycze wszystkim,
                    pipenka.
                    • Gość: Ewa Re: Oj, nie z Fidelem! IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 12:44
                      Nawet gdyby nie bylo nieporozumienia
                      fonetyczno-chronologiznego wyznam , ze
                      le manage à trois jakos bardziej zabawnie
                      sie zapowiadal. Proponuje zatrzymanie Pipki
                      dla potrzeb garnizonu. Bilet mozna zwrocic
                      i za otrzymany odzysk kupic chlopcom wyborowa.
                      A niech im wyjdzie na zdrowie!
                      • pipenka Re: Oj, nie z Fidelem! 05.04.04, 13:03
                        Tak sadze bedzie lepiej. Pipce juz podroz moze nie sluzyc.
                        Pipka ma juz swoje lata. Chyba znacznie korzystniejsza
                        bedzie dla niej bliskosc garnizonu i takiez towarzystwo
                        czlonkow garnizonowych. Le menage a trois ciekawsze niz
                        zatloczone foursome.
                        Zdrowie chlopcow!
                        • major.major.major Baczność, kurde, milczeć! 05.04.04, 14:20
                          Już Pipeńka oddelegowana, to nie dyskutować!
                          Korzystać, dokarmiać, należności regulować!
                          Spocznij! Wolno palić.
                          • Gość: Ewa Re: Baczność, kurde, milczeć! IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 16:50
                            Czuje pismo nosem.Pan Major chce dokonac
                            przewrotu wojskowego na rajskiej wyspie;
                            Pipka zostala oddelegowana z zadaniem
                            bojowym rekonesansu.Zalozy kuchnie polowa na
                            srodku wyspy i bedzie gotowala grochowke.
                            Ladnie sie zapowiada!
                            • pipenka Baczność, kurde, stac! 05.04.04, 20:53
                              Sadze, ze czasy puczy i junt wojskowych mamy za soba.
                              To se ne wrati. Delegacje i rozkazy w erotyce nie maja
                              zastosowania. W przeciwnym przypadku zawodowi wojskowi
                              byliby niestrudzonymi kochankami. Mialoby miejsce permanentne
                              stanie na bacznosc. A tak nie jest. Niestety...
                              • Gość: Ewa Re: Baczność, kurde, stac! IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 23:58
                                oj pipenko , sadze ze pucze i
                                junty wojskowe sa wciaz aktualne.
                                To se wrati gdziebadz na swetie.
                                Co do reszty absolutna zgoda.
                                • pipenka Pucze i junty. 06.04.04, 00:40
                                  Ewo,
                                  tak naprawde to nie wiemy.
                                  Wrati albo ne wrati.
                                  Liczmy wiec od dzisiaj na paluszkach
                                  i po koniec roku dojdziemy do konluzji.
                                  Z margarydzkim pozdrowieniem,
                                  pipenka.
                                  • major.major.major są sprawy przed kobietami zakryte 06.04.04, 17:07
                                    nie mogę tu o nich mówić
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: wakacje do końca życia 05.04.04, 21:07
      psz.pl/content/view/213/
      • pipenka Hugo Chavez. 05.04.04, 21:25
        Witaj Padalcowa,
        dzieki za link. Troche wyrwany z szerszego kontekstu i wypacza percepcje
        Wenezuelii. To nie pucz i nie junta.
        Chavez zostal wybrany w demokratycznych wyborach
        prezydenckich w 1998. Opozycja go nie lubi. I ma racje.
        Uwaza, ze to sqrwysyn i kolega Castro.
        Sklonna jestem sie przychylic do tej opinii.
        Pozdrowienia,
        pipenka.
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Hugo Chavez. 06.04.04, 17:42
          pipenka napisał:

          > Witaj Padalcowa,
          > dzieki za link. Troche wyrwany z szerszego kontekstu i wypacza percepcje
          > Wenezuelii. To nie pucz i nie junta.
          > Chavez zostal wybrany w demokratycznych wyborach
          > prezydenckich w 1998. Opozycja go nie lubi. I ma racje.
          > Uwaza, ze to sqrwysyn i kolega Castro.
          > Sklonna jestem sie przychylic do tej opinii.
          > Pozdrowienia,
          > pipenka.

          wyrwałam z kontekstu, by naprowadzić na kontekst.
          Czyli sprowokować zakończenie wątku o P.T "Pipenkach i Pipeńkach"... cywilnych
          i wojskowych. :))))
          • Gość: Ewa Re: margarita IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 18:01
            mama mia , jakiz brak poczucia humoru.
            Troche wiecej lekkosci zycia przydaloby sie w P.L.
            ide sie napic margarity za zdrowie wesolych!
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: margarita 06.04.04, 18:24
              Gość portalu: Ewa napisał(a):

              > mama mia , jakiz brak poczucia humoru.
              > Troche wiecej lekkosci zycia przydaloby sie w P.L.
              > ide sie napic margarity za zdrowie wesolych!

              mamo moja, poczucie chumoru zobrazowałam emotikonem na końcu swego wpisu, czyli
              zarechotałam sama ze siebie. Autoironia jest rodzajem poczucia chumoru z INNEJ
              półki.
              PS. skool !
              • Gość: Ewa Re: margarita IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 18:35
                padalcowa , daje slowo ze Cie lubie;
                Uwielbiam tez autoironie , sama ja lubie stosowac.
                Nie rozumiem natomiast tego czy chumor jest autoironia,
                czy bledem ortograficznym;
                Czy mozesz to wyjasnic?
                Z gory dziekuje
                A ta santé!
                • Gość: Ewa Re: Margarita- co z logistyka? IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 23:13
                  Darth-czy budowa strony posunela sie naprzod?
                  Czy sa jakies nowe , konkretne plany?
                  • darth4 Re: Margarita- co z logistyka? 06.04.04, 23:34
                    Budowa strony może sie owszem posunąć naprzód :) jeśli zdarzy się coś ciekawego.

                    Do kategorii "coś ciekawe" zaliczam :

                    - zgłoszenie nowego chętnego,
                    - osobista relację z pobytu w interesującyjm nas miejscu ( może być M.,Brazylia
                    czy inne podane ),
                    - ciekawy link,
                    - konkretny cennik spania lub wyżerki w interesującym nas miejscu ( j.w. ) albo
                    konkretna propozycja zakupu nieruchomości,
                    - informację o wygranej w totka grupowicza ( tylko jeśli min. 10% przeznaczy na
                    cel klubowy :)
                    - prośbę zamieszczenia czegoś przez klubowicza. Może to być nawet informacja o
                    wnioskach z obserwacji fazy księżyca w okolicach Puszczykowa Dolnego.

                    Niestety, nie dotarło do mnie żadne z powyższych.
                    Rozumiem że w totka nie trafiliście. Ja ostatnio postawiłem raz ale były tylko
                    2 trójki co pozwoliło mi tylko na odzyskanie wpisowego. Gdyby był zysk chociaż
                    10 zeta, chetnie przeznaczyłbym 10 % na cele klubowe :) Niestety.

                    Pozostało nam 1/2 roku minus tydzień na wpis aby nie zamknięto strony z powodów
                    regulaminowych :) Mam nadzieje że któreś z w/w bardzo istotnych zdarzeń będzie
                    miało miejsce w tym czasie.

                    Aha, byłbym zapomniał. Te dyski co to ostatnio zagineły w MSZ.
                    Nasi próbowali znaleźć coś o aktualnej ocenie sytuacji w Wenezueli.
                    Koleżanka p.a.d.a.l.c.o.w.a ( niezła ksywka dla agenta :) nieco się pospieszyła
                    i umieściła zdobyty link do info na forum, a zrobiło się trochę zamieszania
                    więc z oczywistych powodów nie zamieszczam tych info na stronie klubowej.
                    Łatwiej aktualizować bezpośrednio z MSZ-tu :)

                    Pozdrowienia dla agenta specjalnego p.a.d.a.l.c.o.w.e.j :)
                • pipenka Isla de Margarita. 06.04.04, 23:25
                  Witajcie,
                  Padalcowa, odetchnelam z ulga. Milo mi, ze sie usmiechasz
                  i zycie traktujesz nie tylko ciezko :)).
                  Zwroce uwage, ze temat pipenki & Co. jest z nami od tysiecy lat.
                  Do czasu wynalezienia popularniejszego tematu (dotychczasowe proby
                  nie powiodly sie) bedzie temat p. powracal jak melodyjka.
                  Zgodzisz sie pewnie, ze Wyspa Margarita nie bedzie nigdy w pelni
                  zkolonizowana bez udzialu pipenki z kreseczka czy bez.
                  Pipenki sa czescia integralna kazdej wyspy. No, z wyjatkiem tej
                  z samym Pietaszkiem. Ale on byl smutny i cierpial z powodu braku towarzystwa.
                  Lubie Ciebie niezaleznie od tego jak jak piszesz hoomor.
                  Na razie mile Panie,
                  pipenka.
                  • pipenka Posuwanie. 06.04.04, 23:29
                    Ewo,
                    mysle, ze musimy troche poczekac.
                    W tej chwili Migueluski posuwa swoje plany
                    w Laosie. Daj mu Boze zdrowie i witalnosc :))).
                    • major.major.major Baczność wszyscy, przestać gadać! 07.04.04, 08:17
                      Na dzisiejszym apelu porannym wydam dyspozycje
                      zmierzające do ustalenia taktyczno-faktycznych
                      danych o sytuacji Margaryty, żeby GROM i inne
                      chłopy nasze miały czas dopłynąć z odpowiednim
                      sprzętem, opanować wyspę dla naszej Republiki
                      WaDoKoZy, i przygotować defiladę na powitanie
                      Commandante Miguelskiego.

                      Agentka Padalcowa: polecam zdobyć aktualne mapy
                      ze szczególnym uwzględnieniem dotępnych portów
                      oraz dróg przejezdnych dla ciężkiego sprzętu.
                      Ustalić stan lotnisk i możliwość ich przejęcia.

                      Sierżant Pipieńka: ustalić w trybie pilnym
                      nastroje wśród ludności i bojową gotowość
                      populacji męskiej. Ocenić stan uzbrojenia
                      oraz jakość amunicji.

                      Meldować na forum - zawsze z dopiskiem: tajne.

                      Spocznij! Do wyznaczonych zadań rozejść się!
                      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Baczność wszyscy, przestać gadać!TSZ 07.04.04, 10:43
                        TSZ = tajne specjalnego znaczenia.
                        ------------------------------------
                        Melduję, że bez ortografów to ja najwyżej alfabetem Morse'a mogę pisać. ;)
                • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: margarita 07.04.04, 10:49
                  Gość portalu: Ewa napisał(a):

                  > padalcowa , daje slowo ze Cie lubie;
                  > Uwielbiam tez autoironie , sama ja lubie stosowac.
                  > Nie rozumiem natomiast tego czy chumor jest autoironia,
                  > czy bledem ortograficznym;
                  > Czy mozesz to wyjasnic?
                  > Z gory dziekuje
                  > A ta santé!

                  wyjaśniam :
                  jam jest stary zgred i dysgrafik. Ledwo piszę i łapy mi chodzą na strony=trzęsą
                  się.
                  Przyjmijmy jednak wersję dla mnie poch(h?)lebniejszą: - staram się zmienić
                  zasady pisowni polskiej i nie lubię " twardego" H. ;)
                  PS. na zdarowje!
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a a poza tym...... 07.04.04, 10:51
      .... nie denerwujta mnie, bo mi wczoraj wykryli niedokrwienną chorobę serca i
      spadkobiercy już zacierają parszywe łapy. Jak mi się będziecie narażać, to Wam
      nic nie zapiszę w testamencie.;)
      • Gość: Ewa Re: a poza tym...... IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 11:39
        padalcowa,
        sedze niestety nie mozemy liczyc na twoj testament.
        Ta cholerna medycyna latwo leczy teraz niedowoz
        tlenu do pompy.Cwiczenia gimnastyczne robic i Pana
        Majora sie sluchac! tabletki tez brac!
        wszystko bedzie o.k.
        • major.major.major he,he, niedokrwistość 07.04.04, 14:02
          Wy tu Padalcowa chcecie sobie kategorię załatwić?
          Niedoczekanie. Na niedokrwienność to wiecie, co my
          kobietom robimy? Pewnie wiecie.
          A poważnie: obniżam wam kategorię zdrowia na B:
          od dziś koniec z przydziałem machorki i wódki.

          P.S. Ortografami nie przejmujcie się. Szyfranci
          uczeni są w piśmie, to je poprawiają.
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: he,he, niedokrwistość 07.04.04, 16:56
            major.major.major napisał:

            > Wy tu Padalcowa chcecie sobie kategorię załatwić?
            > Niedoczekanie. Na niedokrwienność to wiecie, co my
            > kobietom robimy? Pewnie wiecie.
            > A poważnie: obniżam wam kategorię zdrowia na B:
            > od dziś koniec z przydziałem machorki i wódki.
            >
            > P.S. Ortografami nie przejmujcie się. Szyfranci
            > uczeni są w piśmie, to je poprawiają.

            oddaaaaaaaaaawaj machorkę !!!!! :))))))))))
            PS. degraduję cię do stopnia sierżant sztabowy za moją krzywdę!
            • major.major.major Re: he,he, niedokrwistość 07.04.04, 17:11
              No dobra, machorkę zatrzymaj, ale za to
              mapy poproszę zweryfikować osobiście.

              P.S. Czy ta Margerita nie bywała u Prousta?
              • Gość: Ewa Re: odpowiedz na P.S. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 17:36
                owszem i jeszcze u Goethe i Bulhakowa
                • major.major.major e, nie 07.04.04, 18:15
                  Małgorzata czy Margot
                  to zupełnie inne (europejskie)
                  klimaty. A, o ile pamiętam
                  u pedała-astmatyka-Marcela
                  były takie ciastka chrupiące
                  o nazwie Margeritka,
                  ale może mi się pieprzyć,
                  od dawna nie wracałem
                  do tej grafomanii.
                  Cześć.
                  • Gość: Ewa Re: e, nie IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 18:43
                    cos sie Panu Majorowi
                    troche pieprzy ( a nas ci!)
                    Marguerite to nie Margot,
                    a Malgorzata to Marguerite,
                    chociaz Margot ma wspolne
                    pochodzenie,
                    ale co tam, wadza
                    ma zawsze racje
                    Czesc
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: he,he, niedokrwistość 08.04.04, 16:13
                major.major.major napisał:

                > > P.S. Czy ta Margerita nie bywała u Prousta?

                czasami, ale niechętnie. Nudno było ! ;)
    • Gość: WAL. Re: wakacje do końca życia IP: *.rasserver.net 07.04.04, 18:53
      2 slowa "Poludniowa Floryda"
      • pipenka Key West? 07.04.04, 19:16
        Eeeee, neeee,
        too gayish.
    • Gość: Pol-Dominikanczyk Re: wakacje do końca życia IP: *.codetel.net.do 07.04.04, 21:41
      Ludzie, a moze byscie cos tak pomysleli o Dominikanie. Tylko nie te oslawine
      hotele w drogich kurortach. Ja tu mieszkam i znam wiele bardzo ciekawych i
      praktycznie dzikich miejsc. Jedne sa polozone nad morzem (ciepla woda) a inne
      wysoko w gorach, gdzie jest chlodno a i czasem zaden samochod nie dojedzie
      tylko na mulach dostep jest mozliwy. Bardzo zachecam do przeniesienia sie w
      sredniowiecze, bez radia, telewizji i nnej cywilizacji. Za to ludzie bardzo
      serdeczni a i mlode dziewczeta tez posluszne. To jest raj na ziemi.
      • mars.wita miałbym dalej idący wniosek 08.04.04, 08:15
        • inab Re: miałbym dalej idący wniosek 08.04.04, 12:27
          8-)))))))
      • darth4 Re: wakacje do końca życia 08.04.04, 13:29
        Gość portalu: Pol-Dominikanczyk napisał(a):
        > Ludzie, a moze byscie cos tak pomysleli o Dominikanie.

        Od strony o której piszesz to chyba ciekawa propozycja.
        Jak długo tam mieszkasz ?
        Czy sa place lub domy, apartementy na sprzedaż i jakie ceny ?
        Czy są jeszcze inni Polacy ?
        Ile mniej więcej kasy trzeba na m-c żeby żyć normalnie na 2 osoby ?

        Zdrowych i Spokojnych Świąt.
    • Gość: mh999 Re: wakacje do końca życia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 10:30
      czesc!

      czy ktos z was był w nowej zelandii?
      nie chodzi mi raczej o permamentne wakacje, ale o zycie z jakiejs
      nieabsorbującej pracy, z dala od UE, lepperów itp... a z tego co wiem klimat
      jest w miare ok, innostrancy mile widziani, morze, góry i puste przetrzenie.....

      pozdrawiam
    • mango83 Re: wakacje do końca życia 08.04.04, 15:51
      Witam,nie miałam czasu przejrzeć wszystkich opinii,ale mam nadzieję że nie będę
      się powtarzała:)ja,ostatnio byłam dwukrotnie na Cyprze.mała urocza
      wysepka,wiadomo południowe klimaty(wieczna zabawa nocami,plaże..kamieniste
      niestety,nurkowanie w błękitnej wodzie etc.)polecam to miejsce komuś ,kto kocha
      słońce,ale jak to na małej wysepce,w ciągu miesiąca zna się już wszystko jak
      własną kieszeń i wtedy pozostaje tylko cieszyć się wiecznym ciepełkiem i
      soczystą zielenią palemek:)ale nie wszystkim to wystarcza,mnie na przykład to
      dosyć szybko znużyło.aha,tanio też nie jest więc należy się z tym liczyć;(ale
      na wakcje miejscówka świetna!polecam gorąco:).pozdrówka.ivi
    • Gość: SIKORSKI Re: wakacje do końca życia IP: *.bb.online.no 08.04.04, 18:43
      Wyspa Santa Margareta na przeciw Venezueli 400U$ na miesac z mieszkaniem
      wyzywieniem i mlodziutka brazowa zonka 17 max i to z jedzeniem!!!
      Wiodok taraz i basen
      Nie bujam POLECAM
      • Gość: piotr Re: wakacje do końca życia IP: *.sympatico.ca 09.04.04, 08:57
        sikorski okresl dokladnie ta wyspe st. margarite
        • pipenka Troche sie sennie popieprzylo... 09.04.04, 09:47
          Sikorskiem sie cos sennie porypalo.
          Nie ma Wyspy Santa Margarita/Margareta w poblizu Wenezuelii.
          Jest miasto w Kalifornii.
          To wszystko przez ta nocna zjawe - brazowiutka malolate.
          To byl jednorazowy strzal w ciemnosci.
          Sikorskiego juz nie zobaczymy :)))).
          Hasta la vista Baby.
        • Gość: SIKORSKI Re: wakacje do końca życia IP: *.bb.online.no 10.04.04, 04:10
          Jest tylko jedna na Vevezuela i masz swoj internet
          Ewentualnie wez wwww.bbc albo Globtrotter itp i wloz nazwe wyspy na szuakrce
          • pipenka Drogi Sikorski. 10.04.04, 04:20
            Witaj Sikorski,
            z przykroscia zauwazam, ze piszesz coraz gorzej/niechlujniej.
            Dobrze chociaz, ze konsekwentnie powtarzasz te same bzdury.
            Pozdrowienia,
            pipenka.
            • Gość: SIKORSKI Re: Drogi Sikorski. IP: *.bb.online.no 10.04.04, 14:30
              Stara nie zalamuje sie otworz atlas i ogladaj cieple kraje.
              Przesadzasz...
              • Gość: SIKORSKI Re: Drogi Sikorski. IP: *.bb.online.no 10.04.04, 14:35
                > Stara nie zalamuje sie otworz atlas i ogladaj cieple kraje.
                > Przesadzasz...

                Achipelag NUEVA ESPARTA
                WYSPA Margerita
                miasto Le asuncion

                czy to tak trudno o ksiegi madrosci??
            • Gość: SIKORSKI Re: Drogi Sikorski. IP: *.bb.online.no 19.04.04, 08:18
              Nie zalecaj sie Jezdem straight
    • Gość: m Re: wakacje do końca życia w Nowej Zelandii IP: *.centertel.pl 09.04.04, 11:32
      jesl ma byc cieplej, to Wyspa Polnocna, gdzies nad morzem, mozna prowadzic
      hostel dla turystow, albo po prostu mieszkac...na emeryture super.
      • 86usa Re: wakacje do końca życia w Nowej Zelandii 09.04.04, 15:26
        mieszkam od 18 lat w Stanach i mysle,ze zycie w chatce na plazy to marzenia
        tych ktorzy nigdy po za krajem nie mieszkali.Poo....lac sie przez jakis czas
        mozna ale zycie to nie tylko sloneczko i margarita.Podrozuje wiele i mam takie
        miejsca ktore bym polecal,tylko na Boga nie za 100$ miesiecznie!!!!
      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: wakacje do końca życia w Nowej Zelandii 09.04.04, 18:19
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=5633910&a=5633910
        dla wszystkich, którzy myślą o NZ polecam do poczytania wątki mojej koleżanki
        Asi, która opuściła Ursynów ca w sierpniu 2003. Tu podaję link do inicjującego
        wątku. Nastepnie jest cz.II, cz.III...itd. Skarbnica wiedzy o emigracji do
        Nowej Zel.
        pozdrawiam wszystkich światecznie, padalec_bez_jaj_wielkanocnych *)
        ----
        *) jeszcze nie kupiłam..:((
        • pipenka Link Padalcowej. 09.04.04, 21:41
          Ty, Padalcowa jestes ok in my book.
          Pozdrawiam Ciebie swiatecznie tez.
          Pipenka (bez jaj oczywiscie).
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Link Padalcowej. 09.04.04, 23:20
            pipenka napisał:

            > Ty, Padalcowa jestes ok in my book.
            > Pozdrawiam Ciebie swiatecznie tez.
            > Pipenka (bez jaj oczywiscie).

            Cenię sobie Twoje docenienie!! *)
            ----
            *) mego nikczemnego/wirtualnego bytu.....:)))
            • Gość: Ewa Re: Link Padalcowej. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 00:07
              padalcowa-ja tobym z Toba nawet jajka kaczala
              niech Ci sie wiedzie
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Link Padalcowej. 10.04.04, 02:10
                Gość portalu: Ewa napisał(a):

                > padalcowa-ja tobym z Toba nawet jajka kaczala
                > niech Ci sie wiedzie

                ...."KACZAŁA"....- cudnie gadasz do mnie! Skąd to znasz ? Z Wańkowicza ?? :)))
                Bóg_ci_za_ to zapłać'i. Iś hojfe.
                Bo ja już zdążam w kierunku Brudna i za długi wszelakie swe nie odpowiadam.
                I niech mnie naskoczo.
                PS. dobrych Świąt Wam życzę, Margieryty cheba niedożyję. Chciałaby dusza do
                raju, ale jej grzechi nie dajom. Jak se leków nie wykupię- to bede zdychać.
                Jedynie w NFZ ma nadzieja płonna.
    • ma-ru-cha nie łatwiej o koniec życia w wakacje? 10.04.04, 01:30
      i chyba taniej wychodzi
      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: nie łatwiej o koniec życia w wakacje? 10.04.04, 02:13
        ma-ru-cha napisał:

        > i chyba taniej wychodzi

        Ty nas tu nie dołuj,logiku cyniczny jakiś... my wiemy co kcemy i my
        zwyciężymy;)
        • pipenka Re: nie łatwiej o koniec życia w wakacje? 10.04.04, 03:35
          Latwe sprawy mnie nie interesuja.
          Tanie czasami. I nigdy nie umre w
          czasie wakacji.W pracy to co innego.
          Marucha, to co proponujesz to takie
          jeszcze polskie. Sam sobie zaoszczedz.
          • ma-ru-cha racja, panienko 10.04.04, 14:47
            moje marudzenie jest słowiańskie jak cholera,
            naprawdę wolałbym żyć dłużej niż do końca życia,
            ale wiary brak, ot, dostojewszczyzna jakaś,
            ale tobie życzę sukcesów na niwie
    • wlodekbar Re: wakacje do końca życia 10.04.04, 16:16
      W twoim wieku hcesz nic nie robić?
      W ogóle czy nie chcesz juz nic nie robic?
      Wesoly z Ciebie facio.
      Znam takiego jednego, co nic nie robil przez kilka lat.
      I stal sie taki nieszczesliwy, ze ho ho.
      Nie chcesz niczego budowac? Niczego tworzyc?
      Wtbij sobie z glowy takie nastawienie - to smierc za zycia!
      • 86usa Re: wakacje do końca życia 10.04.04, 22:03
        pierwszy Gosc,ktory napisal jak jest w rzeczywistosci.Ludzie dlaczego nie
        myslicie o wyjezdzie i pracy w pierwszym rzedzie a potem oddawaniu sie uciechom
        zycia w tropikach.24 godziny na na dobe nic nie robic to jak wyrok dozywocia za
        morderstwo.Gdzie Wasze kreatywne dusze,ambicje,marzenia i dazenia????
        Ktos muslacy o egzystencji za 100$ miesiecznie spycha sam siebie na margines
        zycia w k a z d y m kraju.Bieda jest grzechem i tam gdzie ludzie spedzaja swoje
        pieniadze w cieplym klimacie,dokucza ona jeszcze bardziej.Sam jestem za
        spedzeniem reszty mego zycia tam gdzie pogoda nastraja do aktywnosi ale nie
        wyobrazam sobie lowienia ryb 365 dni w roku.Przyjemnosci kosztuja!!!
        • Gość: SIKORSKI Re: wakacje do końca życia IP: *.bb.online.no 10.04.04, 22:22
          My tu piszemy abys mogl swoboddnie zmienic styl twego zycia.

          Calkowity bezsens byc biednym w jednym i tym samym mjejscu szczegolnie jak sie
          ma zawod i zostalo bezrobotnym.
          Wspoczesny styl zyciua w cywilizacji UE nie pozostawia biednym nic innego niz
          ponizenie i socjalwegetacje.
          Klasy srednie maja orac i sie doskonalic a przedewszystkim oszczedzac czyli
          reinwestowac.
          Przy kazdym podknieciu powstaja dziury nie do zalatania.
          Komnsekwencje ciagnal sie latami jak sie nie postawi na swojem!
          Nie ma sie tego chrakteru WIO na wyspy gorace wmiare zamerykanizowane...
          • pipenka Re: wakacje do końca życia 10.04.04, 22:52
            Hi Sikorski,
            teraz piszesz zupelnie z sensem :))).
            Pozdroofka,
            pipenka.
          • 86usa Re: wakacje do końca życia 11.04.04, 00:00
            Mr.Sikora,o czym my mowimy?
            O gosciu z Mellonem i pomyslem na zycie? czy o dupku ktory nie poradzil sobie
            we wlasnym kraju?
            Strata pracy to dopiero poczatek nowej drogi,jesli ktos mysli ze gdzies indziej
            bedzie latwiej i to bez pracy to sie myli.
            Sam kiedys bylem w takiej sytuacji ale cos z nikad nie przyszlo.
            Marzcie dalej ze zycie samo zalatwi ten problem.Moja rada nie tracic czasu bo
            to jedyne komodity ktorego ubywa z kazdym dniem czy sie z tym godzimy czy nie.
        • pannda EWA! DARTH! 10.04.04, 22:27
          Ratunku jaki długi ten wątek!!! Przeczytałam pierwszą partię 1 - 100 i na razie
          łeb mi pęka :), muszę mieć więcej czasu żeby dobrnąć do 600 - nego :))))

          Generalnie: Jestem ciężko ZACHWYCONA waszymi projektami i chętnie do was
          dołączę. Nie wiem czy będę mogła lecieć na pierwszy rekonesans, ale prędzej czy
          później chciałabym dołączyć :) Jak wasze plany wyglądają teraz czyli 500 postów
          dalej? :) Może jakieś streszczenie czy w punktach? :)

          Pozdrawiam i niech żyją tacy jak my! ;)))
          • Gość: SIKORSKI Re: EWA! DARTH! IP: *.bb.online.no 10.04.04, 22:50
            Wyciagnij jakiegos hrabiego z Kopenhagi i fruwaj z nami.
            Moja kolesia z Malmø to zrobila
            Czy latasz w KATUOKU???
            • Gość: spiryt Re: EWA! DARTH! IP: *.witnet.gda.pl 11.04.04, 00:35
              wesołych świąt!!!
              • vivalavita Wesolych swiat i wakacji 11.04.04, 12:07
                Witajcie ludzie z marzeniami,
                W zwiazku z tym, że zarwalam kawal nocy, zeby przeczytac cała dyskusje od
                poczatku, (naprawde wszystko za jednym podejsciem) wrzuce swoje trzy grosze.
                Przede wszystkim uklony dla wytrwalych – guru tego forum i globtrotera
                Migueluskiego, Ewy, Raak’a , Darth,, 86 USA i wszystkich pozostalych.
                Dyskusja merytorycznie trochę momentami odbiegała od meritum sprawy.
                Skupcie się ludzie!
                Temat, który podjął Piotr (hej, gdzie Ty teraz jesteś ?), nurtuje mnie od paru
                długich lat.
                Nie miałabym problemu z jego realizacją – nie brak mi odwagi, zdecydowania,
                chęci, zdolnosci czy finansow. Dzieci dorosłe, warunki życiowe ustabilizowane.
                Polityczna i gospodarcza sytuacja oraz zima w Polsce doskwiera jak każdemu z
                Was.
                Mimo to, nie zrobiłam tego do tej pory z kilku powodów. Mogę napisac.
                Glowny to to, ze nie znalazlam jeszcze takiego miejsca, by majac wyobraznie
                wiedziec, ze nie umre tam z nudow po pierwszych 2 miesiacach i ze nie zostawie
                tego wszystkiego w cholere, bo tyle jest innych pieknych miejsc na swiecie,
                które warto zobaczyc. Jak czlowiek jest ciekawy i ma marzenia, w dodatku cos w
                zyciu zrobil, osiagnal i pozyl, to wierzcie mi – nawet w najpiekniejszym
                miejscu potrafi sie zanudzic na smierc i umrzec za zycia, tylko ze w innym
                klimacie.
                Moje wmagania to:
                - miejsce ma byc piekne, nad morzem, może jakies pagorki, wodospad w
                poblizu – nie za blisko, bo jak ktos nie mial strumyczka obok, niech sobie
                pusci nagrany na kasecie przez pol godziny, a potem wylaczy... odetchnie z ulga.
                - w dobrym klimacie (żadne chmary komary, piranie, żadna wilgotnosc 98 % -
                wiecznie pocona – brrr....), no i bez pory deszczowej przez 3 miesiace
                - w miare bezpieczne (żadne Haiti itp), chce przezyc tam pare lat w
                spokoju, a nie bac sie wiecznie czy mnie tubylcy zarzna w nocy
                - przyjemne (migueluski – tez nie cierpie w wiekszej masie chinskich i
                japonskich kosow), a czasem chce gdzies wyjsc do ludzi
                - cywilizowane ale nie totalnie skomercjalizowane (czy ktos widzial wyspe
                Pi Pi (Phi hi) w Tajlandii 10 lat temu i teraz? – 10 lat temu było tam kilka
                chatek i nie było jak
                doplynac – teraz musialam przejsc przez trapy 8 boat’ow, żeby zejsc na lad
                a dalaj było
                jak na bazarze Rozyckiego. Na Wyspie Jamesa Bonda tak samo – 40 straganow
                na
                pow. 200 m2. O Phuket już nie mowie.
                Teneryfa, Cypr itp. szybko się znudza, a klimat tez w zimie nie
                najlepszy.
                Hiszpania, Costa del Sol – spenetrowalam dokladnie 2 miesace temu –
                podroz tylko
                pod kataem – nieruchomosci. 10 razy drozej niż w Polsce i totalna
                komercja – te
                tysiace osiedli i niekonczacy się widok dzwigow i maszyn
                budowlanych. Koszmar.
                Ale wszedzie pyszna kawa, to fakt.
                blisko)Dominikana fajna- widzialam tam sporo dzialek nad samym morzem, pieknych
                duzych, na osiedle akurat. Klimat super, ludzie tez, merenge, cuba libre –
                nawet nie wiecie kiedy „odlatujecie”. No i przepisy dajace mozliwosci
                realizacji takiego celu.
                Margarity nie znam - mialam w planie. W tym roku sprowokowaliscie - zrealizuje
                je.
                W jesieni polece, tylko nie tak jak Wy to kombinujecie. Wcale nie jest
                najtaniej samemu.
                Do Dominikany leci się za 1000,-USD na 2-tygodniowe wczasy – all inclusive.
                Zebyscie pekli, taniej nie bedzie jak pojedziecie sami – bedzie drozej na
                pewno. Znam takich co mysleli, ze zaoszczedza. Tylko klopotow od cholery. Bedac
                na miejscu, majac przejazd z lotniska, hotel, zarcie, po 2-3 dniach można
                wybrac się na penetracje terenu.
                Przekazuje swoje uwagi do Waszego przemyślenia.
                Do 86USA! – tez nie chce niczego za 100 USD !
                Powiedz, co i gdzie widziales pieknego, obojetnie za ile.
                • Gość: Ewa Re: Wesolych swiat i wakacji IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 11.04.04, 13:16
                  vivalavita,
                  jesli przeczytalas cala dyskusje, to wiesz ze rozne miejsca byly
                  brane pod uwage. Pewne rozwazania mialy czysto teoretyczny charakter,
                  a wiadomosci o niektorych miejscach byly zaciagniete z internetu.
                  Jedynie Margarita wybronila sie bo-jest tam bardzo ladnie -dostep do oceanu
                  wszedzie latwy, klimat bardzo korzystny i wreszcie, jak na razie, jest
                  tam tanio w sensie cywilizowanego urzadzenie sie.Nie ma problemu z zaopa-
                  trzeniem w srodki techniki, ani problemu z dostepem n.p. do lekarza, gdyby
                  zaszla taka potrzeba. Co prawda w Wenezueli sa napiecia z powodu pro i contra
                  aktualny prezydent, ale zdaniem migueluskiego zamieszki nigdy nie docieraja do
                  Margarity.I jeszcze jeden wazny element- w Ameryce pldn. jest szczegolny
                  ludzki klimat. Ludzie maja tam we krwi potrzebe zabawy , tanca; sa mili i
                  przyjazni.Co do nudy- coz podobno nudza sie tylko nudni ludzie. Ktos, kto ma
                  srodki do zycia i nie musi zarabiac moze robic to , na co wczesniej mial
                  ochote, ale nie mial czasu-malowac, pisac, zajmowac sie rekodzielem,
                  majsterkowaniem-mozliwosci jest wiele. Istnieje tez cos co nazywa sie pomoca
                  sasiedzka i akcje dobroczynne-jesli ktos koniecznie chcialby byc spolecznie
                  uzyteczny. Moim zdaniem najwieksza bariera jest jezyk- trzeba mowic conajmniej
                  slabo po hiszpansku i na miejscu douczyc sie mozliwie szybko.Komunikacja slowna
                  z mieszkancami moze zajac polowe zycia na miejscu i jest ona nieodzowna.
                  Pozostaje problem dojazdu-na to trzeba conajmniej 600 euro. Koszty zwiazane z
                  przemieszczaniem sie poza Margarite trzeba uwzglednic w planach na osiedlenie
                  sie.Oczywiscie ze moze sie tam znudzic. Widzialam na pldn. Francji
                  skandynawskich osiedlancow, ktorzy po pewnym czasie uciekali stamtad, bo
                  znudzilo ich wiecznie niebieskie niebo i ladna pogoda.
                  Ale dobrze jest miec w planach taki kacik, szczegolnie zima, o ktorym
                  mysli sie, ze tam wlasnie jest cieplo , kolorowo , jasno i wesolo.
                  Pojedz vivalavita i sprawdz na miejscu oraz przekaz uwagi. Wciaz czekamy
                  na tego , kto poza migueluskim postawi tam stope chociaz na 2-3 tyg .A wiec w
                  droge!
                  Pozdro
                • 86usa Re: Wesolych swiat i wakacji 11.04.04, 16:44
                  Hi la vita loca!!!
                  Obie raczki podpisuja sie pod Twoim mailem.Mysle,ze tylko ten co troche przezyl
                  moze odpowiedzialnie pisac o emigracji do cieplego kraju.
                  Prawda jest,ze wiele katow jest urzekajcych ale proza codziennosci da szybko
                  znac gdy chcemy tam zamieszkac.Moja pierwsza podroz odbylem w 1987 r .Byla to
                  Aruba do ktorej dotarlem przez Puerto Rico.Pierwsze zetkniecie z Karaibami bylo
                  fantastyczne.Chcialem tam zamieszkac.Robilem plany,mierzylem sily na zamiary.
                  Bylem blizko celu gdy ktos powiedzial mi stara prawde;zyjac tam bedziesz musial
                  pracowac i caly czar prysnie ,z turysty staniesz sie tubylcem a to juz inna
                  perspektywa.Mial racje.Nastepne lata to ciagla penetracja
                  Karaibow/Jamaica,Dominican
                  Republic,Turks&Caicos,St.Martin,Anquilla,Antigua,St.Barth,St.Croix,St.Thomas,St.
                  John,Tortola,Virgin Gorda,St.Lucia,Caiman Is,Barbados/ oraz nie bedacych
                  czescia Karaibow wysp Bachamas jak i Bermudy.Myslalem ze moze wyspiarskie
                  klaustrofobiczne odczucia to nie to.Zaczalem wiec probowac czegos bardziej
                  kontynentalnego,Meksyk,Venezuela,Brazylia.I ciagle te same refleksje czy sie
                  tutaj odnajde i sprawdze?Juz raz w koncu wyemigrowalem!!!Wpolowie lat
                  dziewiecdziesiatych dalem sobie spokoj,teraz jezdze po prostu na
                  wakacje/Hawaje,Japonia,Chiny/i mysle ze jak dojzeje do osiedlenia sie w tropiku
                  to wybiore ............Floryde nad zatoka Meksykanska!
                  Jesli kogos stac na wyjazd to polecam Hawaje/drogo ale pieknie /a dla
                  marzycieli przestroga ,nawet Bora Bora robi sie po paru tygodniach Boring
                  Boring.
                  • Gość: migueluski Re: Wesolych swiat i wakacji IP: 203.110.79.* 11.04.04, 17:50
                    witam
                    wlasnie spotkalem grupke francuzow (5). raz do roku jada razem do tajlandii na
                    6 miesiecy, maja wspolny duzy dom kolo Chang Mai (polnoc). reszte roku pracuja
                    we francji.
                    tak juz od kilkunastu lat.
                    refleksje: wieksza od przecietnej srednia spozycia alkoholu i uzaleznienie od
                    opium.
                    poza tym wszystko fajnie.
                    pzdr i wesolego buddyjskiego nowego roku
                    • vivalavita Re: Wesolych swiat i wakacji 11.04.04, 19:33
                      witajcie ponownie,
                      Zauważyłam, że ludzie ciekawi świata i mający marzenia nie są w stanie
                      wytrzymać w jednym miejscu dłużej niż parę miesięcy. Nawet, jeśli to miejsce
                      jest najpiękniejsze, to w momencie, gdy się pobędzie parę dni – wszystko
                      powszednieje i już staje się normalne; przestaje zachwycać. Po paru miesiącach
                      upałów, ( pot i komary na dodatek, w ktore chcial nas wrobic Miguel-ski,
                      człowiek marzy o chłodzie i o pięknym białym puszku na zmrożonych drzewach.
                      Nie wyobrażam sobie nie zobaczyć raz w roku zimy, złocisto-czerwonych Bieszczad
                      jesienią, soczystej zieleni na wiosnę, tulipanów i krokusów w ogródkach itp.
                      Niektorzy wiedza jaki upał (z wilgotnoscia 96 %)potrafi być okropny i nie ma
                      się jak przed nim uchronić bez klimatyzacji (a tego z powodów oszczędnościowych
                      nie przewidujecie). Jak jest zimno – można się ubrać, przed upałem nie da się
                      zakopać pod ziemią.
                      No i nie wiem jak jest w porze deszczowej - czy nie można się urwać z nudów.
                      Wiem, ze mozna malowac i czytac, choc ja wolalabym z Wami pic i balowac.
                      Ja jestem zwierze stadne i cholernie lubie ludzi, a takich jak Wy to pasjami.
                      Ja chce tak jak te francowate France opisane przez Miguela, troche tu, troche
                      tam - chce miec jakas mete, gdzie wszyscy mogliby wpadac i zawsze kogos
                      spotkac, a raz na jakis czas robic forumowe forum .
                      Kurcze, ja nie zartuje!!!
                      Darth 4 - wpisuj mnie na liste bez dodatkowego maila.
                      Margarita sie wybronila, wiec sprawdze - moze nawet nie wytrzymam do jesieni.

                      86 usa - wiesz co, jakos Floryda mnie nie wciagnela. Przejechalam od Miami
                      przez Palm Beach do West Point i dupa. Jakos mi brakowalo tej "naturalnej
                      natury".
                      Poza tym w ciagu ostatnich 3 lat na Florydzie zwariowaly ceny nieruchomosci.
                      Moze Zatoka Meksykanska - ale nie znam. No, a Twoja lista wojazowa jest
                      imponujaca - chyle czolo.
                      • vivalavita Re: Wesolych swiat i wakacji 11.04.04, 20:37
                        Ewcia,
                        jeszcze slowko do Ciebie - lubie Cie bardzo, z Toba moge nawet malowac i robic
                        dzemy, ale kiedys slyszalam, ze na Margarite jezdza samotni faceci z Europy i
                        USA. Tylko, ze oni tez obstawiaja te miejscowe mlode, posluszne, o ktorych
                        nasi faceci powyzej ciagle pisza.
                        Dominikanczycy sa tacy sobie, Margarytanczycy chyba tez nie beda ciekawsi ?
                        Jak przetrwac w takich warunkach pore deszczowa?
                        • Gość: XXXXXXXXXXXXX VIVALAVITA- masz pocztę na Gazecie IP: *.acn.pl 11.04.04, 21:31
                          od Padalcowej. :)))
                        • Gość: Ewa Re: Wesolych swiat i wakacji IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 11.04.04, 23:51
                          vivalavita milo mi ze mnie lubisz, bo ja Ciebie tez.
                          dzemy, malowanie, pogaduchy , muzyka, spacerek nad ocean-
                          czas uplywa szybko na Margarycie. Pory deszczowej tam nie ma.
                          Poza tym faceci sie znajda. Spoko. Wlasnie przerabiam kurs
                          podrywania- podziele sie wskazowkami. Doswiadczenie tez posiadam.
                          wszystko do podzialu.
                          Pozdro
                          • kara-ina Re: Wesolych swiat i wakacji 12.04.04, 00:07
                            Gość portalu: Ewa napisał(a):

                            > vivalavita milo mi ze mnie lubisz, bo ja Ciebie tez.
                            > dzemy, malowanie, pogaduchy , muzyka, spacerek nad ocean-
                            > czas uplywa szybko na Margarycie. Pory deszczowej tam nie ma.
                            > Poza tym faceci sie znajda. Spoko. Wlasnie przerabiam kurs
                            > podrywania- podziele sie wskazowkami. Doswiadczenie tez posiadam.
                            > wszystko do podzialu.
                            > Pozdro

                            :))))))))))))
                            --------------------------
                            ps. przepraszam, że w kaloszach ;)
                            • vivalavita Re: Wesolych swiat i wakacji 12.04.04, 09:47
                              Ewa, wiedzialam, ze na Ciebie mozna liczyc.
                              Dzieki!
                        • ssma Re: Wesolych swiat i wakacji 26.09.04, 22:14
                          je
                      • 86usa Re: Wesolych swiat i wakacji 11.04.04, 21:54
                        masz racje Floryda jest troche sucha i plaska ale to w jej czesci
                        poludniowej.Key West ktory chyba mialas na mysli jest jednak uroczy i taki
                        karaibski.Cale Floryda Keys czyli 170 km wysepek to przepiekne miejsce i dla
                        samotnika i balangowicza.Wszystkiego tutaj po trochu.A tak w ogole to polecam
                        Stany jako miejsce do wakacyjnej wloczegi od Alaski po Floryde gdzie jeden
                        jezyk i jedna waluta.
                        • vivalavita Re: Wesolych swiat i wakacji 12.04.04, 09:39
                          witaj 86...,
                          Tez masz racje. Key West jest OK. Chcialam tam wrocic, zeby jeszcze rozeznac
                          sytuacje, czyli troche pomieszkac i sprobowac się znalezc. Domow do sprzedazy
                          tam od metra - wzystkie cholernie drogie, ale niektore, te viktorianskie maja
                          dusze. W ogole Key West ma klimacik w przeciwienstwie do oslawionego Palm Beach.
                          Ale kawe jak wszedzie w Ameryce podaja w styropianowych albo w plastykowych
                          kubkach i tego kurcze nie moge zniesc. Ohyda! I kubki i kawa.
                          Na szczescie nie sama kawa czlowiek zyje.
                          Dzialki znalazlam bardzo ladne, takie kawalki nad samym morzem. Cenowo da sie
                          wytrzymac, tylko, ze mnie ta odleglosc od Polski ostudza - Ty skadkolwiek bys
                          nie lecial. to tylko 4 godz, ja musze miec 24 - najpierw telepac sie do
                          Berlina, potem 13 godz. lotu - no ale raz na pare miesiecy mozna.
                          Nie znam tej czesci od Zatoki Meksykanskiej - zabraklo czasu.
                          Cale Stany przejade - (troche tam juz zaliczylam),
                          tylko najpierw chce na te Margaryte...
                          Ludzie nie zapomnialam o Was... pojade, zobacze.
                          Ogolnie chyba wole Margaryte, bo mam nadzieje, ze to cos bardziej
                          folkrorystycznego i dzikiego, zwlaszcza na wakacje - jestem naturszczykiem.
                          Wtedy wiecej luzu sie czuje i jest bardziej zabawowo. Poza tym, jak to ma byc
                          polska kolonia, czyli cos pobytowo-wakacyjnego - wiec powinno byc w miare
                          tanie, zeby nie bylo zal zostawic jak sie znudzi albo jak czlowieka kiedys
                          zdrowie tak zlamie, ze nie wyjedzie z miasta nie mowiac, ze ma pojechac na
                          drugi czy trzeci kontynent.

                          Generalnie, to ma sie nie znudzic, bo szukamy miejsca jak w raju, prawda?
                          No, ale jak cos komus nie bedzie pasowalo, to musi to byc taka rzecz, ktora tez
                          da sie sprzedac. Bawic sie mozna, ale po co na tym tracic?

                          Pozdrawiam wszystkich jeszcze swiatecznie.
                          Jutro do roboty i zbierac forse na te Margaryte!
                          • pipenka Key West i Cabarete (DR). 12.04.04, 10:42
                            Witajcie,
                            te miejsca w temacie chce musnac przelotnie raz jeszcze.
                            Key West jest ok. Medley zupelny. Moze troche przeszkadzac
                            pewna ostentacja czesci populacji. Ale podroz samochodowa
                            z Miami, spokojna, niespieszaca sie, jest pelna wspanialych odczuc wzrokowych.
                            Cabrete (Dominikana) tez wydaje sie dobrym i po wstepnej inwestycji
                            lokalowej niedrogim miejscem do mieszkania.
                            Alternatywa na zmiany moglaby byc opcja wynajmowania komus mieszkania
                            juz po kupieniu condominium. Plaze i bardzo luzacki styl zycia i pewnymi
                            opcjami rozrywkowymi tez sa ok.
                            Tak sobie myslac pozdrawiam,
                            pipenka.
                            • Gość: vivalavita Re: Key West i Cabarete (DR). IP: *.waw.pl 12.04.04, 12:10
                              Pipenka, juz w tej sprawie pisal Pol-Dominikanczyk.
                              Kabarete - no, OK, ale tam sa ladniejsze zakatki, dalej w strone Punta Cana.
                              Ogolnie Dominikana mi pasuje, bo latwiej dostac sie tam z Europy - wiecej lotow
                              i taniej. Poza tym rozwija sie turystycznie, wiec troche cywilizacji tam jest,
                              ale mozna znalezc jeszcze fajne dzikie zakatki. Ludzie miejscowi tez juz maja
                              inny stosunek do "innostrancow".
                              Moze Pol-Dominikanczyk jeszcze sie odezwie i cos konkretnego napisze?

                              Podroz do Key West samochodem rzeczywiscie piekna.
                              • pipenka Re: Key West i Cabarete (DR). 12.04.04, 13:12
                                Witaj,
                                Cabarete ma dobrze rozwinieta infrastrukture. Lubie miejsca nieodkryte
                                i nie zadeptane ale nie ciagle. Condo jest tam dobrze miec poniewaz
                                sa budowane i wykanczane dobrze. Taka baza paromiesieczna w tropiku.
                                Bylam tam pare razy i moj kolega tam kupil i mnie namawia.
                                Ciagle rozwazam. Tanio sie tam zyje i teraz wygodnie.
                                A polaczone wysepki florydzkich Keys to inna sprawa.
                                Pozdrowionka,
                                pipenka.
                            • 86usa Re: Key West i Cabarete (DR). 12.04.04, 16:09
                              jestem z tad i wazna jest dla mnie legalnosc pobytu z wszystkimi jej
                              przwilejami,czlowiek sie starzeje/45/i opieka lekarska tez ma znaczenie no i
                              jak zrobi sie nudno to mozna cos jeszcze zrobic.A propos lotow z Polski do
                              Miami to LOT w Star alliance sprzedaje bilety z kazdego miasta w Polsce do
                              Miami,ceny nie znam ale mysle ze ok 1000$.Pozdrawiam Dungusowo.
                          • 86usa Re: Wesolych swiat i wakacji 12.04.04, 16:02
                            sorry ale roznica czsu pomiedzy Connecticut i Polska nie pozwala na bierzaco z
                            Wami porozmawiac,jakie plany wakacyjne?
    • mars.wita Zakończyć życie na Margaricie 12.04.04, 14:13
      Zakończyć życie na Margaricie
      to może i dobry pomysł,
      tam pochówek tani jest podobno,
      ale czy nie lepiej tak żyć, żyć i żyć?
      Powie ktoś może, że to za drogo wychodzi,
      ale to nieprawda: ceny u nas niskie są,
      chyba najniższe w Galaktyce,
      a słowo daję na Marsie jeszcze nikt nie umarł.
      Zapraszam, zapraszam.

      P.S. Przywieźcie trochę Coca-Coli.
      P.P.S. Pani Padalcowa, ten kosmonauta polski to Pani mąż?
      • pipenka Mysli marsowe. 12.04.04, 14:29
        Hi Mars,
        co Ty z tym zakonczeniem zycia w sezonie.
        Zaloz sobie watek jak byc tanio pochowanym
        i podaj linki do skladu opalu i rzeki Ganges.
        Tam jeszcze taniej.
        Znam tez miejsce w ktorym za nieduza oplata
        ktos zabiera cialo i chowa gdzies.
        Slonecznie, optymistycznie i teczowo,
        pipenka.
        • major.major.major i znów setka 12.04.04, 14:52
          wasze zdrowie, towarzyszki i towarzysze
          • major.major.major Re: i znów setka 12.04.04, 14:59
            a o Marsie to ja wam, kolego, co wita, zacytuję może wykład
            habilitacyjny, który wygłosiłem na innym forum. On jest
            aktualny. Nie dokazuj tu.


            Baczność wszyscy! Do was mówię! Słuchać! Zapamiętać!

            Na dzisiejszym capstrzyku udzielę wam wykładu o kosmologii.
            Konkretnie objaśnię, czemu naszym polskim przeznaczeniem
            jest zdobycie Mars planety przez jednostkę GROM.

            Mars planeta cała posypana piachem została, pojazdów tam mało,
            wody nie za wiele i nieczysta jest, w maskach chodzić trzeba
            na świeżym powietrzu – no wypisz tak samo, jak irackie państwo,
            w którym kto najlepszy był? No kto? Chłopy nasze! A Marsjana
            Sadama pierwszego kto złapał? No też oni właśnie. No to co myślicie,
            że one te Amerykany to głupie będą i Budeswerę poślą?

            A że rakiety nie mamy to co? Samolotów też nie mamy, a Irak zdobyty!
            Zresztą nikt niech tu nie myśli, że jak przetarg zrobią na marsjańską
            rakietę, to go doktor Kulczyk albo inżynier Ostrowski nie potrafi wygrać.
            No. Znaczy: Marsa pogromią Polacy!

            Spocznij! Rozejść się! A dowódcy jutro sprawdzą wszystkim kosmologię.
            • vivalavita Re: i znów setka 12.04.04, 15:06
              Chcialam być 601 i czyms się wykazac - moze byc i 602
              A wiec do maila nr. 600 pojawilo się 105 uczestnikow,
              z czego glos zabralo powyzej 10 razy tylko 8 osobnikow. Oto oni:

              the winner is: migueluski – 122 wejscia!!!
              Ewa – 86 wejsc
              Darth 4 - 58
              Raak - 28
              Pipenka - 28 (dyskusja malo merytoryczna – obracala się z majorem wokol
              loginu)
              Padalcowa - 20
              Johnny - 18 - (pojawil się i zniknal)
              Wysoki adam - 13 (tez zniknal)
              Turli 17 - 10 wejsc (jw.)

              Jak na moj gust od 16.02.2003 to slabo ta zbiorka wyglada.
              Darth 4 – czy ktos się bardziej zdeklarowal, czy tylko 6 zaanonsowanych
              wczesniej?
              No ale nie chodzi o ilosc tylko o jakosc.
              Ja mam pare fajnych, sprawdzonych osobnikow chetnych w razie czego.
              Ciekawa jestem co powie 86usa (przyczepilam sie do Ciebie) – czy pisalbys sie
              na takie cos.
              Pytam, bo wielu Polakow na emigracji nie marzy o kontaktach z innymi Polakami.
              No ale to tez zalezy na kogo się trafi.
              Jeszcze pytanie – kto może wpadac (czyli urywac się z roboty) na dluzsze lub
              czestsze pobyty? Ja bym mogla – za chwile... tzn. za rok, dwa.
              Ewa, Darth4, Raak - skad jestescie i po ile macie lat?
              (możecie odpisac na prive’a)
              Miguela nie pytam skad jest, bo jest zewszad. Kiedy bedeziesz w starym kraju?
              Zapraszam do Warszawy. Ciebie tez – 86usa i Pol-Dominikanczyka....
              Wikt i opierunek zapewniony.
              La vita loca.
              • vivalavita Re: i znów setka 12.04.04, 15:26
                Panie majorze. Swoim ostatnim wejsciem dobil pan do 10-tki.
                Przepraszam, ze nie ma pana na liscie.
                Zrob pan zbiorke na bacznosc merytorycznie w temacie.
                Pipenka, daj znac cos wiecej o tym kolesiu co kupil sobie kondo w Dominikanie.
                Co mysli o tym? Czy chcialby sie wymieniac z Margaryta?
                • major.major.major Wy się Towarzyszko nie tłumaczcie głupio 12.04.04, 15:33
                  A listy to nie Wy układacie,
                  tylko sztabowi ludzie,
                  godni żołdu i zaufania, kurde.
                  To Was na liście nie ma, at co!
                  Rozejść kurne się!
                  • vivalavita Re: Wy się Towarzyszko nie tłumaczcie głupio 12.04.04, 15:37
                    Nie ma nas na liscie, bosmy ostatni dobili i limitu nie przekroczyli.
                    Was panie majorze ostatnio nie bylo, to nie wiecie co sie dzieje.
                    • major.major.major to jest pomówienie! 12.04.04, 16:38
                      Oficer LWP zawsze wie,
                      co dzieje się!
                      Komunizm zwycięża!
                      Na tej Margarynie też.
                      • bond.james.bond ech 12.04.04, 16:45
                        ja to sie pewnie wpierw doczekam końca życia
                        niż wakacji jakichs, a wszystko przez tych talibow
                        a na margarycie bomba jest podobno, ale w dupie mam,
                        sami se szukajcie
                    • pipenka Bez bacznosc, luz i spoko. 12.04.04, 16:50
                      Witaj ponownie Vivalavito,
                      dwadziescia osiem razy powiadasz. Niezle jak na zajrzenie przelotne.
                      Na dyskusje merytoryczne nie zawsze mam nastroj. O bzdetach okolo
                      pipenkowych chetnie prawie zawsze.
                      Moj znajomy Mike C. lysiejacy blondyn ze sklonnosciami do whiskey
                      i pisania scenariuszy filmowych (od czasu do czasu udaje sie mu z tego
                      pic) od czasu kupienia conda w Dominikanie niezonaty.
                      Spedza tam srednio cztery miesiace w roku. W pozostale wynajmuje.
                      Zazwyczaj mieszka tam z ocierajaca sie o prokuratora lokalna pieknoscia.
                      Mowi, ze to jego czasowa muza/wena.
                      Po powrocie powtarza : La vida es hermosa. O zamianie nigdy nie rozmawialismy.
                      Ale nie wydaje mi sie... Chociaz...
                      Pozdroofka,
                      pipenka.
                      • vivalavita Re: Bez bacznosc, luz i spoko. 12.04.04, 19:00
                        Pipenko,
                        Tylko pan major moze merytorycznie zawsze stac na bacznosc.
                        Mnie tez nie zawsze nastroj dopisuje, ale naleze do tzw. romantycznych
                        twardzieli i jakos daje sobie rade ze wszystkimi nastrojami.
                        Idzie wiosna - bedzie dobrze. Przetrzymamy do jesieni - potem jadę
                        na "Margaryne" i sie zobaczy.
                        Na lysiejacego blondyna jak widze w zadnej sprawie nie ma co liczyc,
                        ani w mieszkaniowej, ani w pipenkowej. Adios amigos.
      • m.w.gogol Może zaskoczę Szanownych Państwa, ale... 13.04.04, 07:51
        Tubylec z Marsa może mieć rację.
        Rozmawiałem kiedyś z jednym badaczem życia dzikich
        w Azji. Utrzymywał on, że dzicy miewają całkiem wyraźne
        zaczątki myślenia i jakąś nawet kulturę.
        Smakuje im wódka, a to ludzki gust, uczą się mowy,
        potrafią liczyć... Oczywiście, kierują się oni
        mniemaniami, przesądami i zabobonami, nie jak biali:
        rozumem, nauką i prawdziwą wiarą, ale może zdarzyć się,
        że dziki będzie miał rację w sporze z białym.
        Otóż w tym przypadku tubylec z Marsa wydobył tylko
        sens waszych własnych wypowiedzi, a zwłaszcza,
        Drodzy Państwo, tytułu tego skądinąd zabawnego wątku.
        Aby mieć wakacje do końca życia, trzeba w wakacje umrzeć;
        logika jest tu nieubłagana. A co gorsza, trzeba umrzeć
        raczej zdrowo i zażywając różnych uciech, by to była
        śmierć podczas wakacji, a nie tylko w czasie miesięcy
        upalnych. Planowanie takiej śmierci może być uznane
        za przeciwne naturze i niemądre, ale jest chyba legalne.
        Życzę Państwu zatem jak najpóźniejszego dotarcia do celu.
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Może zaskoczę Szanownych Państwa, ale... 14.04.04, 20:20
          m.w.gogol napisał:

          > Tubylec z Marsa może mieć rację.
          > > logika jest tu nieubłagana. A co gorsza, trzeba umrzeć
          > raczej zdrowo i zażywając różnych uciech, by to była
          > śmierć podczas wakacji, a nie tylko w czasie miesięcy
          > upalnych. Planowanie takiej śmierci może być uznane
          > za przeciwne naturze i niemądre, ale jest chyba legalne.
          > Życzę Państwu zatem jak najpóźniejszego dotarcia do celu.

          Meandrujesz filozoficznie - a padalce bardzo to lubią i gratuluja nieśmiało.:))
          • m.w.gogol Re: Może zaskoczę Szanownych Państwa, ale... 15.04.04, 17:26
            Droga Pani Padalcowo,
            (pozdrowienia dla Małżonka uszczęśliwionego),
            nie bardzo rozumiem, skąd się ta nieśmiałość bierze,
            ale też przecież nie mnie dociekać jej przyczyn,
            świat to jest niewieści, zakryty przed ludźmi,
            ale nasz wiek pary i elektryczności nie takie
            przerywa zapory i bariery łamie...
            To co? Może pogadamy?
    • herr.tick Re: wakacje do końca życia 12.04.04, 17:04
      kiedyś na pogrzebie Ratschilda Natana,
      głowy tej zacnej rodziny, na którym
      tysiące krewnych i wspólników były,
      jakaś taka kobiecina, byla jak odziana,
      nieumalowana, nikomu nieznana, płakała
      najgłośniej ze wszystkich, rozpaczała
      strasznie; i podchodzą do niej
      zaniepokojeni główni spadkobiercy,
      i pytają: przepraszamy, a szanowna pani
      to może spokrewniona ze zmarłym była?
      a ona: nie - mówi. no to czemu pani płacze?
      no, właśnie dlatego! powiada.
      pozdrawiam i ja wszystkich krewnych
      • 86usa Re: wakacje do końca życia 12.04.04, 20:20
        dla zainteresowanych podaje strone International Living .com ,ktora w sposob
        wyczerpujacy informuje o emigracji i zakupie nieruchomosci we wszelkich
        zakatkach swiata/zdjecia,ceny/
        • colas.breugnon a umiałbyś ten adres prawidłowo zapisać 18.04.04, 20:12
          bracie?
      • 86usa Re: wakacje do końca życia 12.04.04, 20:23
        kto zna Belize i jej rafe koralowa,niech odwiedzi Turks&Caicos/lot z Londynu
        przez Nassau Bahamas/ 12 milowa Grace Bay dech zatyka
        siemano
      • 86usa Re: wakacje do końca życia 12.04.04, 20:26
        dwanascie lat temu odwiedzilem Samana Peninsula w Dominikan
        Republic,towarzystwo miedzynarodowe,ceny byly przystepne/20-30tys$/za domek,nie
        wiem jak tam teraz jest
        • vivalavita Re: wakacje do końca życia 12.04.04, 22:16
          witaj 86 usa,
          ale sie uaktywniles. Samana Peninsula fajne jest i juz bardzo karaibskie,
          plyciutkie zatoczki, ktorych brak w okolicach Sosua czy Cabarete.
          Turks & Caicos musi byc super szczegolnie na zeglarska wyprawe po wysepkach.
          Od metra ich tam - na urlop OK - do mieszkania na dluzej, to jak pisales
          klaustrofobia pewna.
          Margarite akceptuje ze wzgledu na bliskosc ladu, ale kto wie czy Dominikana nie
          jest lepsza. Bardziej dostepna i wiecej ladu.
          Ceny juz nie sa jak przed 12 laty, ale moze Pol Dominikanczyk sie objawi i cos
          konkretnego powie.
          A co obstawiasz w Zatoce Meksykanskiej?
          Otwarty ocean np. w West Palm Beach jakos mnie nie bierze, ale zatoczki i
          kanałki z drugiej strony sa ladne.
          No ale ceny kupna nieruchomosci sa nie do zaakceptowania pod katem wakacyjnym.
          Za byle jakie mieszkanie mozna wylegiwac sie do konca zycia na Margaricie,
          Bahamach i gdziekolwiek indziej.
          Pozdrawiam
          • 86usa Re: wakacje do końca życia 12.04.04, 23:59
            hi vivalavita
            Zchodnie wybrzeze Florydy to zdecydowanie Venice,Sarasota,Naples;duzo
            uroku,bogata zielen no i kanaly choc osobiscie kupily mnie plaze w okolicach
            Pensacoli/Destin,Panama/. U mnie 17;57 a Polska juz spi
            siemano
            • Gość: vivalavita Re: wakacje do końca życia IP: *.waw.pl 13.04.04, 11:53
              Nie wchodzi mi strona International Living.com.
              Jeszce bede probowac, bo moje poszukiwania sa powazne. Dlugo sie do tego
              przymierzam, ale jesli wciaz mam to w glowie, to znaczy, ze nie moge tak
              calkiem skreslic tej mysli i powiedziec, ze nie warto.
              Witaj,
              Powiedz, czy ta czesc Florydy od Zatoki Meksykanskiej jest chociaz na oko
              bardziej karaibska i mniej zamerykanizowana niz reszta? Czy ma odrobine
              wiecej "klimatu"? Co ja pisze? Mrzonki jakies.
              Kurcze, moglabym mieszkac w Stanach, ale ciagnie mnie w te karaibskie klimaty
              jak cholera.
              Dlaczego kupily Cie plaze Pensacoli/Destin/Panama?
              Wielka plaza w West Palm Beach nie kupila mnie zupelnie.
              Milego powrotu do pracy po swietach.
              A.
              • 86usa Re: wakacje do końca życia 13.04.04, 15:17
                Pensacola lezy w tzw.Floryda panhandle/raczka patelni/,czyli na granicy z
                Alabama.Ludzi tutaj mniej,oczywiscie jest to zamerykanizowana Ameryka ale plaze
                tutaj puste/West Palm Beach to Aleje Jerozolimskie-porownujac poetycko/Mowi sie
                tez o tej czesci redneck riviera?!
                Wg.niektorych przewodnikow plaza w Destin jest najpiekniejsza w USA-kolor wody
                emeraldowy.Wejdz koniecznie na strone www.International Living.com,jest tam
                kopalnia wiedzy o wszelkich czesciach globu,relacje ludzi ktorzy sie
                przesiedlili ,ich doswiadczenia.Zpisz sie do nich a otrzymasz co tygodniowy e-
                mail news.
                Ps.dwa lata temu interesowalem sie Malta zainspirowany przez IL.Skorzystaj ze
                strony www.Malta.com.
              • 86usa Re: wakacje do końca życia 13.04.04, 15:37
                zapomnialem dodac/dla potrzeb internetu pisz www.internationalliving.com/
                usa
                • vivalavita Re: wakacje do końca życia 13.04.04, 22:07
                  Witaj 86usa,
                  Udalo sie - super skarbnica wiedzy. Dzieki!
                  Wystarczy tylko wziac poprawke na to, ze na zdjeciach wszystko ladniej wyglada
                  i ze nie widac reszty i wszystko wiadomo.
                  Przez pare wieczorow bede studiowac.
                  Wracajac do West Palm Beach. Bylam tam w grudniu 13-31.12 last year.
                  Bylo zupelnie pusto - dopiero na swieta zaczeli jacys ludzie zjezdzac.
                  Ale i tak mnie nie wciagnelo. W gore do Cape Canaveral tym bardziej.
                  Zaintrygowales mnie ta Zatoka Meksykanska. Wybiore sie - i tak mialam w planie,
                  tylko czasu zabraklo.
                  Pozdrawiam
                  A.
                  • Gość: wrona Re: wakacje do końca życia IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.04, 01:03
                    Ja to bym się do Korei Pn. wyniósł, zupy w proszku bym se nabrał, mielonki w
                    puszce turystycznej. Za 100 dolców miesięcdznie to bym tam był Ktoś. Wszyscy by
                    się ze mną liczyli, nawet pierszy sekretarz. Ale pożyczał bym mu kasę, nie był
                    bym chytry, może bym jakimś ministrem został. Najbardziej bym chciał zostać od
                    finansów, zero roboty a prestiż jest. Wiecie jakie oni mają osiągnięcia w
                    metalurgii? Najlepsze w kraju! Rowera też będę pożyczał, kto jedzie ze mną?
    • Gość: mm Re: wakacje do końca życia IP: 213.77.60.* 14.04.04, 01:07
      Jak dla mnie to okolice Los Angeles sa takim celem.
      Rewelacyjna pogoda przez caly rok 20 - 28 C, przy czym nie jest taka patelnia
      jak latem na Florydzie. Mozna sobie wybrac dzielnice, gdzie nie dociera zgielk
      miasta, nawet z widokiem na ocean. Domek wybudujesz taniej niz w Polsce, bo ze
      wzgledu na klimat moze to byc drewniana konstrukcja bez ogrzewania (wiec
      eksploatacja tez tansza). Najlepszy bajer to to, ze wstajesz rano bez wzgledu
      na pore roku i mozesz zdecydowac, czy idziesz smazyc sie w sloncu na plazy z
      palmami, czy moze wsiadasz w samochod i jedziesz na narty w wysokie gory.
      A przede wszystkim jak bedziesz juz rzygal tym spokojem to wsiadasz w auto i
      jedziesz do ogromnego centrum handlowego, albo na aleje gwiazd do hollywood, a
      moze na jakis mecz lub tez po prostu wlaczysz TV :)
      To takie troche rozwiazanie dla niezdecydowanych czego chca (tak jak ja). Ze
      niby palmy, ocean, slonce, spokoj, ale tez takie wyjscie awaryjne, ze mieszkam
      niedleko ogromnej cywilizacji.
      Na jakiejs wyspie, ktora mozna obejsc w 5 minut to podobalo by mi sie gora 2
      tygodnie, potem to juz bym oszalal i rzygal rybami :p
      • peter2715626 Re: wakacje do końca życia 14.04.04, 01:57
        Mistrzuniu,

        Zgadzam sie, ale na poczatku chodzilo o wakacje do konca zycia, a nie miejsce
        do zycia. Aby tak zyc, musisz miec dobra prace i perspektywy na przyszlosc.

        Ja znalazlem podobne warunki w Nowej Zelandii, ale chcialbym juz nie pracowac i
        miec wakacje do konca zycia. Stale tu zagladam i czekam na podpowiedzi.




        =====================

        mordor.mds.pl/peter
    • Gość: artemis_z_aten Re: wakacje do końca życia IP: *.ath06.cas.hol.gr 14.04.04, 13:57
      Bravo!!! swietny watek!!!
      Napiszcie cos prosze o Kajmanach albo Perto rico.
    • femine Re: wakacje do końca życia 14.04.04, 15:10
      Chryste ale się przez was rozmarzyłam, jeszcze niedawno wyjazd był w zasięgu
      ręki na Dominikanę ale...! Poznałam kogoś zakochałam się i mam małego bajbusa,
      lecz ten człowiek, którego kochałam był (jest) pomyłką tylko dzisiuś super
      kochany:) Jak podrośnie jeszcze troszeczkę zabiorę go i razem wyjedziemy...!
      • pipenka Milosc i podroze. 14.04.04, 18:52
        Yeah, bywa. Shit happens. Dobrze jest sie zakochac po podrozy.
        Ewentualnie podczas. Przed podroza jak widzisz - niedobrze.
        Cierpliwosci, jeszcze wrocisz do podrozujacego obiegu.
        • Gość: p Powrót do korzeni:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 02:34
          Proponuje wrócić do korzeni:) tego wątku;- wyboru kraju do spędzenia miłej, wygodnej, wczesnej emerytury. Bo jest trochę ludzi, którzy mają pewien kapitalik, z którego żyją, nie mogą/nie chcą zaczynać już nic nowego zawodowo i zastanawiają się, czy jest sens w takiej sytuacji siedzieć w Polsce, z jej nienajlepszym dosłownie i w przenośni klimatem, czy nie lepiej byłoby jednak wynieść się gdzieś, w bardziej przyjemne i przyjaźniejsze człowiekowi okolice.
          Okolice te, wg mnie musiałyby jednak spełniac nast. warunki:
          1. Miły, ciepły klimat,
          2. atrakcyjna okolica
          3. kultura przyjazna, a co najmniej nie agresywna w stosunku do cudzoziemców,
          4. w miare stabilna sytuacja społeczno-polityczna
          5. Nie za wysoki koszt życia
          6. Nie całkiem prymityw cywilizacyjny, a więc:
          a. opieka medyczna
          b. poziom infrastruktury (telekomunikacja, woda, energia itp)
          c. ewentualnie szkolnictwo (jeśli jeszcze ma się dzieci w wieku szkolnym)
          d. komunikacja z resztą świata (i Polską)
          7. przepisy immigracyjne, rezydentury, nabywania nieruchomości
          8. poziom przestępczości

          Myślę, że te punkty, sformułowane wprawdzie ad hoc, pomogą usystematyzowac porady forumowiczów oparte, o co proszę, na osobistych doświadczeniach.
          P
          • colas.breugnon P szanowny 18.04.04, 20:15
            Tu są pogaduchy, a nie logistyka,
            takie tam rozumiesz, o rybach, panienkach,
            wygranych karcianych i darmowym żarciu.
            To tylko na niby, nie angażuj się.
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a ja tylko w kwestii formalnej.... 25.04.04, 18:35
              ...LUDZIE, bracia, polacy !!!
              a zacytujcie'ż, pls, w odpowiedzi waszej choć mały fragment postu( wtedy
              ukaże sie i autor ) do którego sie odnosicie.To ułatwi.
              UZASADNIENIE :
              trudno sie jest zorientować po kilkunastu dniach nieczytania - wchodząc na post
              autorski danej osoby - do czego własciwie się owa odpowiedź
              odnosi.Szczególnie, jeżeli dana odpowiedź jest tak zwanym równoważnikiem zdania
              a nie zdaniem np.: potrójnie złożonym :))).
              A czasem jest tak - że czas jest krótki.
              Może i zawile tłumaczę sie, ale liczę na zrozumienie mego FORMALNEGO postulatu.
      • Gość: mala czarownica Re: wakacje do końca życia IP: 217.96.48.* 15.04.04, 13:50
        Femine! Koniecznie podróżuj z dzidziusiem! Taki podróżny bajbus jest potem
        świetnym małym człowiekiem, ciekawym świata i otwartym do ludzi. I sam wyrasta
        na podróżnika, co jest jedną z największych zalet. :) Pozdrawiam serdecznie
        Ciebie i bajbusa!
    • Gość: adam Re: wakacje do końca życia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 15:01
      jeśli znajdziesz takie miejsce.DAJ ZNAĆ, bo ja już w tym kraju i z tymi ludźmi
      wytrzymać nie moge !!!!!!!!!!!!!!!!
      adam lat 40
    • Gość: adam Re: wakacje do końca życia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 15:51
      Przeczytałem wiekszość.
      Prawda nasuwa sie JEDNA
      DLA TAKICH NIEUDACZNIKÓW JAK MY
      nie ma miejsca na tej ziemi......
      • vivalavita Re: wakacje do końca życia 15.04.04, 17:22
        Adam, co Ty pierniczysz? Wez sie do roboty i do marzen. Niektorym nie chce sie
        nie tylko realizowac marzen ale nawet marzyc. Ludzie, to po co w ogole zyjecie -
        zeby przebujac sie przez zycie tak bez celu?
        Jak sie nie ma marzen, do niczego sie nie dochodzi.
        Biadolic kazdy potrafi, ale jest nudny jak flaki z olejem.
        Chcecie jak "wrona" (uczestnik powyzej ) wyjechac do Korei Pln.? Prosze bardzo,
        ale mnie sie marzy inny kierunek.
        Skupcie sie ludzie - ma byc jak w raju a nie w Korei.
        • 86usa Re: wakacje do końca życia 15.04.04, 18:57
          hi vta loca
          Ty to masz temperament,i zagaic tez potrafisz!
          Jak tam lektura IL?
          86
          • vivalavita Re: wakacje do końca życia 15.04.04, 20:38
            Hi 86...
            ale mnie wsadziles... Zalogowalam sie tam i teraz zapychaja mi skrzynke
            pieprzonymi Paryzami, Londynami i innymi molochami- a ja przeciez chce trawke,
            palemki, cieplutka zatoczke, fajna muzyczke i jakiegos goscia na kocyku....
            Ech, nie wiedza co do szczescia czlowiekowi potrzebne.
            Jak sam nie znajdziesz, to nie ma co liczyc na taka pomoc.
            Zbiore sie niedlugo i wyskocze gdzies - moze te Twoja Zatoke Meksykanska
            przetestuje.
            No i jeszcze Kube bym chciala sprawdzic. Jak Wielki Wodz wykituje, to moze to
            byc fajne tanie miejsce - (na poczatku...)
            Pozdrawiam slonecznie - dzisiaj bylo cudnie w Warszawie.
            ...loca
            PS. Jak cos jeszcze u mnie podziwiasz, to napisz na priva...
            Fajnie cos milego uslyszec...
            • 86usa Re: wakacje do końca życia 15.04.04, 21:59
              Czesc Aska!
              Nie bylo mnie w New England przez dwa dni,i nie sprawdzalem poczty.Stad moja
              zwloka w korespondencji.Pytaj jesli masz jakies problemy,mysle ze moge pomoc
              osobie wiedzacej czego chce!!!!!!!!
              Ps.Chcialem przeslac kilka fotek z wysp ale nie wchodzily na prywatny.
              P.
              • Gość: Bam Bam Re: wakacje do końca życia IP: *.proxy.aol.com 16.04.04, 14:12
                Czesc!
                Ja chce z Wami !
                Przeczytalem caly ten watek i musze sie przyznac ze mi rowniez chodza podobne
                mysli od lat po glowie,niestety w watpliwosciach ktore niektorzy z was
                poruszaja tez jest duzo prawdy, ale zycie bez marzen to smutne zycie .
                Moim ulubionym krajem jest Kuba ,dokat latam regularnie od kilku lat (nastepny
                wyjazd w czerwcu :) )Mysle ,ze Kuba spelnia duzo z podanych przez Was warunkow
                jakie musi miec "Raj na Ziemi". Wyspa sama w sobie jest przepiekna ,ludnosc
                jest przyjaznie nastawiona do cudzoziemcow i co wazne oswiata na Kubie jest na
                calkiem dobrym poziomie ,daje to duze szanse na kontakt i poznanie ciekawych
                ludzi. Nie bez znaczenia jest fakt ze opieka medyczna ma rowniez bardzo wysoki
                standart (mimo niedoborow)oraz to ,ze Kuba jest krajem bezpiecznym.Zakup
                kawalka ziemi na Kubie przez obcokrajowcow jest mozliwy.Minusy to sytuacja
                gospodarcza ktora jest naprawde zla,bezrobocie tylko z drugiej strony w
                ktorym "niepodleglym"
                kraju Ameryki Srodkowej badz Poludniowej jest dobra sytuacja gospodarcza badz
                nie ma ludzi ktorzy gloduja?
                Mysle ze prawdziwym problemem moze byc smierc Fidela i ewentualny chaos i
                anarchia jakie moga ewenualnie na Kubie zapanowac.
                Serdecznie wszystkich pozdrawiam
                • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 203.110.79.* 17.04.04, 05:14
                  witam
                  ja to kube lubie nawet az za bardzo :) kubanki hm, hm :)
                  co do oswiaty i szpitali to nie jest tak slodko, ale niech tam.
                  bylem 3 razy i mam ochote na wiecej ale poza havana.
                  santiago de cuba jest w porzadku.
                  a co po fidelu, nic.pol roku i bedzie tam jak na florydzie.
                  pzdr
                  m
                  • pipenka Po Fidelu... 17.04.04, 14:13
                    Zdrowko!
                    Gdy Fidel walnie w dywan nie bedzie zadnego chaosu.
                    Na Kube wejdzie Miami i miejsce podrozeje.
                    Ale interesujace pozostanie.
                    Pozdroofka,
                    pipenka.
                    • peter2715626 Re: Po Fidelu... 19.04.04, 01:18

                      >>Autor: Gość: Bam Bam IP: *.proxy.aol.com
                      >>Moim ulubionym krajem jest Kuba ,dokat latam regularnie od kilku lat
                      >>(nastepny
                      >>wyjazd w czerwcu :) )Mysle ,ze Kuba spelnia duzo z podanych przez Was
                      >>warunkow
                      >>jakie musi miec


                      Kuba jest Twoim ulubionym krajem bo zarabiasz miesiecznie tyle ile przecietny
                      Kubanczyk przez 5 lat i stac Cie tam na wszystko.

                      Wydajac tam swoje dolary przedluzasz istnienie komunistycznego skansenu i
                      wykorzystujesz chora sytuacje ekonomiczna w totalitarnym kraju.

                      Poza tym to jest dyskusja o miejscu, gdzie mozna wyjechac na stale i spedzic
                      reszte zycia nie pracujac. A ty piszesz o miejscu na wakacje, gdzie wyjezdzasz
                      na dwa tygodnie. Ciekawe, czy chcialbys tam mieszkac na stale i zyc jak
                      tubylcy??







                      =====================

                      mordor.mds.pl/peter
                      • 86usa Re: Po Fidelu... 19.04.04, 15:30
                        Peter masz racje,Cuba sie wali,zycie tanie jak "dirt" ale czy chcialo by sie
                        zyc tam i byc swiadkiem cierpienia upokorzonego narodu ???
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: wakacje do końca życia 20.04.04, 17:10
      wątek nam zdycha??? :-(((
      • pipenka Reanimacja? 20.04.04, 18:13
        Moze metoda usta usta?
        Albo podobnie...
        • Gość: Łukasz Re: Reanimacja? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.04, 22:59
          No co jest???
    • Gość: miau Re: wakacje do końca życia IP: *.bct.bellsouth.net 24.04.04, 03:35
      mi sie rodzi pomysl. oj, ciezki ten porod, a rzecz prosta, jak drut.
      Chce miec biznes mobliny, np. internetowy. To mi pozwoli na mobilnosc.
      I tu pomysl, jest wiecej takich, jak ja. Moze cos wykumamy razem?
      Cos, co nam sie pozwoli utrzymac gdzies w cieple, razem, albo osobno.
      Odzegnuje sie od komun/spoldzielni, bo sie i tak po drodze powadzimy, ale kierunek warty
      wyboru.
      Co Wy na to?
      michalpn@yahoo.com
      • vivalavita Re: wakacje do końca życia 24.04.04, 18:46
        Jeszcze w sprawie Kuby.
        Peter- piszesz, ze wydajac na Kubie dolary przedluza sie istnienie
        komunistycznego systemu.
        Co to ma do rzeczy - ten system i tak bedzie trwal z naszymi dolarami czy bez
        nich. System to Fidel - skonczy sie jak ten komuch wykituje. Bardzo szybko
        przyjdzie tam Miami. Wtedy bedziemy im zazdroscic.

        86usa - nie chcialbys zyc tam i byc swiadkiem cierpienia upokorzonego narodu.
        Myslisz, ze jak Cie tam nie bedzie, to narod nie bedzie cierpial? Bedzie, tylko
        Ty nie bedziesz tego swiadkiem.

        Ja moglabym tam zyc i na miare moich mozliwosci pomagac tym ludziom nawet
        poprzez wydawanie dolarow. To im je daje kupujac niepotrzebne bzdety, ale mam
        swiadomosc, ze dzieki temu oni zaspokoja swoje wazniejsze potrzeby.
        Biedni sa wszedzie, nie tylko na Kubie.
        W wielu miejscach turysci z ich dolarami sa dla nich ratunkiem.
        Poza tym u niektorych rozbudzaja marzenia, by sie wyrwac z tego marazmu.
        To tez sie liczy.

        Bam Bam - napisz jak tam cudzoziemiec moze kupic ziemie, bo cos nie chce mi sie
        w to wierzyc.
        • migueluski Re: wakacje do końca życia 25.04.04, 06:28
          na kubie, kupic zimie lub dom mozna od zaraz bez problemow.
          idzie sie do rzadowego biura nieruchoosci i juz. ceny sa normalne, tzn,
          zachodnie.( moze troche taniej)
          pzdr z sajgonu
          m
          • vivalavita Re: wakacje do końca życia 25.04.04, 12:30
            Migueluski,
            Ty znow wzystko wiesz. Chyle czolo, chyba po raz drugi.
            Jak tak, to Fidelowi nie dam ani grosza.
            Chyba mam blade pojecie o Kubie. Trzeba jechac i zobaczyc.
            • Gość: Bam Bam Re: wakacje do końca życia IP: *.proxy.aol.com 25.04.04, 16:23
              Sluchajcie co do Kuby to sie z Wami nie zgodze mam namysli wypowiedzi ,ze po
              wejsciu emigracji zyjacej w Miami Kuba zmieni sie w kraj mlekiem i miodem
              plynacym a ludzie beda dobrze zyc. Przepraszam ale to sa bzdury ci z Miami chca
              odzyskac swoje utracone wplywy jak np. rodzina Bacardi i ostatnia rzecza jaka
              ich interesuje jest dobrobyt narodu kubanskiego, ktory bedzie dalej pracowac za
              grosze tylko trzymany w wiekszej ciemnocie jak to jest obecnie. Jasne jak ja
              tam lece to dysponuje napewno wieksza suma pieniedzy jak przecietny Kubanczyk
              ma na rok , ale proponujac Kube na wakacje do konca zycia mialem na mysli
              piekny kraj w ktorym mieszkaja mili ludzie przyjaznie nastawieni do obcych i
              gdzie jak na razie mozna w miare bezpiecznie i normalnie zyc a nie jak w
              niektorych tak zwanych demokracjach z lachy Washingtonu gdzie zadza jakies
              kacyki i nie mozna wyjsc po zmroku na ulice, osobiscie wole zostawiac moje
              dolary a raczej Euros Fidelowi niz jakiemus despocie w jakies republice
              bananowej i jedno jest pewne jesli ktos z was chce Kube zobaczyc to radze
              leciec jak dlugo jeszcze Fidel zyje bo historia jak wiemy lubi sie powtarzac a
              ja osobiscie nie chcialbym widziec tego kraju w stanie jak to bylo za
              Batisty.Wiem ze moja wypowiedz spotka sie z krytyka frakcji pro Amerykanskiej
              ale jak slysze wypowiedzi typu Fidel komuch jest "be" to ma sie wrazenie ze
              czyta sie tania i banalna propagande USA z lat 50. A biedny Fidel musialby
              jeszcze dlugo zyc aby dorownac Amerykanom w ich hm.. "szerzeniu demokracji i
              dobrobytu" na Swiecie
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Bam-bam 25.04.04, 18:22
                respekt, za mądra i rzeczową wypowiedź.
                PS dzieki takze, że wspomogłes/łaś mego lenia - bo poniekąd wypowiedziałęś/łas
                sie za mnie. :))
              • vivalavita Re: wakacje do końca życia 25.04.04, 19:17
                Bam Bam,
                masz swoja racje, ale bede bronic takze mojej. Nie jestem pro-amerykanska ale
                Fidela nie ma co gloryfikowac. Ma klapki na oczach i mozgu. Ta piekna wyspa i
                ci mili ludzie mogliby sie wspaniale rozwijac majac odrobine madrzejszego wodza.
                Nie chcialabym zeby bylo tam Miami czy jakakolwiek "kultura" amerykanska, ale
                ludziom mogloby byc duzo lepiej, gdyby mieli odrobine wiecej wolnosci i
                zezwolenia na podejmowanie inicjatywy.
                Oczywiscie, ze po Fidelu nie poplynie mleko i miod ale mam nadzieje, ze naplyw
                kapitalu podniesie stope zyciowa ludnosci a przepiekne kamienice w Havanie
                nabiora nowego blasku. Wolalabym widziec ich swietnosc niz stan ruiny w ktorym
                sie teraz znajduja. Havanczycy ich nie odbuduja, ale rodzina Baccardi tak.

                Mam nadzieje, ze czasy Batisty nigdy tam nie wroca a amerykanska demokracja i
                dobrobyt nie sa systemem, co do ktorego nie ma zastrzezen.
                • pipenka Bezpieczna Kuba, Polnocna Korea i dawniej Rosja. 25.04.04, 22:37
                  Witajcie,
                  w swojej gloryfikacji Fidela B-B opuscil bezpieczna Polnocna Koree.
                  Przypuszczam, ze lza kreci sie mu w oku za bylym NRD. Tam to bylo
                  bezpiecznie. Za kazdym mieszkancem kraju stal pracownik jego
                  bezpieczenstwa. Totalitarne relikty rzadowe sa bardzo bezpieczne
                  dla ludzi. Nic zlego nie moze sie im stac. Permanentna opieka
                  panstwa jest wyczuwalna. Panstwo ma wszystkich mieszkancow pod baczna
                  bezpieczna uwage. Stany sa be, be, be... I cholernie niebezpieczne.
                  Jezeli wydawac pieniadze to tylko na bezpiecznej Kubie. Aby ja zrobic
                  jeszcze bezpieczniejsza i kupic nowa aparature do reanimacji dla rzadu.
                  Rozwazmy przeniesienie sie tam pod bezpieczne skrzydla Fidela.
                  Na pohybel demokracji.
                  Pozdrowionka,
                  pipenka.
                  • peter2715626 Re: Bezpieczna Kuba, Polnocna Korea i dawniej Ros 26.04.04, 00:23
                    > Rozwazmy przeniesienie sie tam pod bezpieczne skrzydla Fidela.
                    > Na pohybel demokracji.

                    Dokladnie tak. Jedzmy i wydawajmy tam nasze dolary, aby wielki wodz fidel mial
                    czym placic swojej sluzbie bezpieczenstwa, ktora zapewni, aby Kuba rosla w
                    sile, narod zyl dostatnie a turysci czuli sie bezpiecznie.

                    Niech zyje komunistycznej partii kuby!!!

                    Wspierajmy ja naszymi dolarami, aby dluzej utrzymac ten raj na ziemi.





                    ====================

                    mordor.mds.pl/peter
                    • Gość: migueluski wietnam tez IP: 203.162.3.* 26.04.04, 14:01
                      no tak
                      ja jeszcze dorzuce, sudan, iran, chiny i tam naprawde jest bezpiecznie jak
                      nigdzie.
                      do KRLD nie udalo mi sie wjechac,( chociaz mialem propozycje przerzutu przez
                      zielona granice z chinami, pewnie jakbym na to przystal to bylbym jak ostatni
                      james bond truty skorpionami) jest to mozliwe ale po wykupieniu strasznie
                      drogiej wycieczki z Pekinu ( okolo 1500 USD za 3-4 dni) ale i wtedy ma sie
                      opiekuna, nawet w hotelowym pokoju. tak dla twojego bezpieczenstwa :)

                      teraz jestem niczym MIA w sajgonie i wietnamki to jest to co przykuwa moja
                      uwage, cale opatuchane jedwabiem , azeby przypadkiem sie nie opalic ( ciemna
                      skora jest be., cala azja to genesis rasizmu o jakim malo kto ma pojecie).
                      jezdza na swoich skuterach i rowerach i cholernie niedostepne.
                      przy zyciu trzyma mnie piwo sajgon, w cenie uwaga 2 ZLOTE ZA 2 LITRY. piwo jest
                      ochydne ale za ta cene. jak dorzuce troche chili i cytryny to da sie pic.
                      jedzenie genialne i tanie. ale i tak oszukuja zoltki na kazdym kroku.
                      z drugiej strony sporo usmiechu, co mnie troche dziwi . po tym co tutaj
                      zrobili amerykanie, to ja bym sie juz chyba nie usmiechal do nikogo.
                      acha bym zapomnial , jest b. bezpieczie bezpieka czuwa.
                      pzdr
                      m
                      • Gość: Łukasz Re: wietnam tez IP: *.uwm.edu.pl / *.uwm.edu.pl 30.04.04, 15:14
                        Dla podtrzymania, bo zaraz nam spadnie :)
                        • Gość: vivalavita Re: wietnam tez IP: *.waw.pl 30.04.04, 22:05
                          Pisanie tylko dla podtrzymania, to zwykłe lenistwo.

                          Piszcie ludzie o każdym ciekawym miejscu, które widzieliście.
                          Migulel podobno w Kambodży, więc wkrótce powinien coś napisać o tym,
                          ale to miejsce w ogole sie nie nadaje na wakacje do końca życia.

                          Co proponujecie bliżej Europy. Mozna szybko dolecieć a i kultura zbliżona.
                          Hiszpania odpada, bo nawet jeśli się znajdzie jakiś wolny skrawek teraz,
                          to za 2 lata będziemy w srodku getta.
                          Jak greckie wysepki?
                          A Chorwacja? Może Słowenia? Będziemy razem w Unii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka