Dodaj do ulubionych

wakacje do końca życia

16.02.03, 18:47
Mam 46 lat,parę złotych oszczędności ,żadnych szans na godziwą emeryturę,czy
znacie jakieś miejsce na świecie ,żeby sobie spokojnie na stare lata pożyć?
Najlepiej,żeby było ciepło,morze itd,itp...
Obserwuj wątek
    • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 202.97.171.* 17.02.03, 15:48
      tak, szczerze ile mozesz miec na miesiac?
      mozna mieszkac w raju za cos okolo 100 dolcow miesiecznie, albo i taniej.
      morze, plaze, palmy, rybki, wodka z kokosa, itp
      ale roznie bywa, co kto lubi.
      ja jestem mlodszy, ale mysle o tym samym.
      i podobnie zadnych szans na normalna emeryture.
      w ogole z praca ( w zachodnim) tego slowa znaczeniu dalem sobie spokoj :)
      pzdr
    • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 202.97.171.* 18.02.03, 15:25
      ja bylem przez miesiac na San Blas, kolo Panamy.
      zero czegokolwiek
      kilka domkow palmowych indian, wyspa 5 minut dookola na piechote.
      rano lowienie ryb, pozniej hamak i brzuchem do gory.
      noce marzenie, gwiazdy, huk fal rozbijajcych sie o rafy koralowe,
      fosforyzujace rybki, szum palm.
      pieniadze sa niepotrzene.
      a owoce morza z ogniska, hmm, bajka.
      jedyne tworcze zajecie to fermentowanie mleka kokosowego :)
      po 4 tygodniach myslalem ,ze zwariuje. jak po tym zeslaniu wpadlem w nocne
      zycie cartageny, kolumbia, to mozecie sobie wyobrazic co sie dzialo :)
      poludniowe chiny, vietnam, laos, na dobre spokojne zycie 200 dolcow
      miesiecznie wystarczy, nawet mniej, ale nie mowie o skrajnosciach. w sumie to
      ma byc emerytura.
      nie bylem na wyspach pacyfiku, ale z tego co wiem to pomijajac te
      turystyczne "raje" i 100 usd wystarczy.
      gdzie to ostatnio byl ten huragan?
      ostatnio spadaja ceny w wenezuelii, polecam Margarite, mieszkalem tam przez 6
      miesiecy i rewelacja, miesiecznie 250 usd i juz jest dobrze.
      wpisujecie inne propozycje!!!!
      po pierwsze ma byc cieplo przez caly rok i blisko morza.
      dzieki
      • raakk Re: wakacje do końca życia 18.02.03, 16:02
        Ale fajnie, bardzo fajny temat. Juz od dluzszego czasu nosze sie z tym
        pomyslem. Wiadomo musi byc cieplo, nad morzem, bezpiecznie. Moim problemem jest
        nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow. Jezeli jest ktos, konkretnie
        zdecydowany , to moze tak bysmy "cos blizej Slonca" razem. To naprawde nie ma
        sensu , w takiej ponurej zimnicy, gdy tymczasem gdzes tam swieci SLONCE :)))))



            • raakk Re: wakacje do końca życia 24.02.03, 21:40
              do miguelski:
              fajnie jest jak ma sie doswiadczenie w temacie, ale jezeli nie, to tez trzeba
              jakos zaczac. Na pewno zawsze "cos na miejscu" sie znajdzie. Nie zebym sie
              martwila ,ale jezeli jest taka mozliowsc, zeby miec mozliwosc do kogos
              otworzyc buzie po polsku :) - dla mnie jest to wazne. Moja alternatywa
              byloby jakies tam srodowisko niemieckie. Napewno sa to inni Niemcy niz tutaj.
              Sam fakt, ze ludzie uciekaja od cywilizacji, szukaja SLONCA - swiadczy, ze z
              POGODA u nich dobrze.
              Wiadomo , ze nie chodzi o umowienie sie na "wspolne wakacje do konca zycia".
              ale swiadomosc, ze sa na miejscu ludzie w jakim sensie swoi, jest poprostu mila
              swiadomoscia.Pozdr
              • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 202.97.171.* 25.02.03, 03:19
                rozumiem
                wiec polecam wyspe margarita w wenezuelii.
                kryzys w tym kraju ma ta zalete ze, robi sie tam coraz taniej.
                sama wyspa jest piekna i mieszka sporo takich europejskich "emerytow" w
                roznym wieku.
                dzisiaj mozna tam kupic domek ( tam wszedzie jest blisko morza) za cos okolo
                15 000 dolarow. zalezy od miejsca moze byc taniej , moze byc drozej, ale te
                15 000 to taka cena orientacyjna za cos w jakims juz standarcie.
                miesiecznie na spokojne zycie to cos okolo 300 dolarow (pewnie mniej). a jak
                na dwie osoby to i 400 wystarczy.
                klimat dla mnie bajkowy, ciagle cieplo ale sie tego tak bardzo nie czuje, bo
                wieje wiaterek z nad morza, jedzenie glownie ryby, owoce morza itp.
                bylem tam przez pol roku.
                teraz jade na Kube.
                pzdr
                • raakk Re: wakacje do końca życia 02.03.03, 12:43
                  No i co?
                  gdzie jestescie, czyzby ostanie sloneczne dni wplynely na zmiane planow :)
                  Piszcie cos, robcie propozycje albo podtrzymujcie te zrobione. Podzielcie sie
                  wiadomosciami jakie posiadacie, albo pytajcie.
                  Wazne jst aby zyc w kraju bezpiecznym, ale jednoczesnie nie z francuskim prawem-
                  polega to na tym ze moga cie aresztowac i sam musisz udowodnic swoja
                  niewinnosc , nie jest tez w fajnie w krajach gdzie jest kara smierci. Jako
                  obcokrajowiec latwo wplatac sie w problem i na dzien dobry masz zawsze gorsze
                  karty niz tubylec. Adwokat z Nowego Yorku to droga impreza, a pomoc Ambasady
                  to nic pewnego.
                  Inna sprawa to vizy pobytowe. W indonezji mozna byc do 3 miesiecy jako
                  turysta , z viza buisness do 6 mies. Obokrajowcy nie moga nybywac zadnych
                  nieruchomosci. Na Dominikanie nie ma zadnych ograniczen. Mnie interesuje jak te
                  sprawy sie maja na Sri Lance.pozdr
        • atamanek Re: wakacje do końca życia 17.06.03, 12:49
          raakk napisała:

          > Ale fajnie, bardzo fajny temat. Juz od dluzszego czasu nosze sie z tym
          > pomyslem. Wiadomo musi byc cieplo, nad morzem, bezpiecznie. Moim problemem
          jest
          >
          > nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow. Jezeli jest ktos,
          konkretnie
          >

          Tu chyba tkwi glebszy problem, samotnosc wsrod ludzi :)

          > zdecydowany , to moze tak bysmy "cos blizej Slonca" razem. To naprawde nie ma
          > sensu , w takiej ponurej zimnicy, gdy tymczasem gdzes tam swieci SLONCE :)))))


          Ja bym byla zdecydowana, nosi mnie juz od jakiegos czasu, aby to wsztystko
          zostawic i wyjechac do ciepla :)

          Aga
          >
          >
          >
        • Gość: monti Re: wakacje do końca życia IP: *.limes.com.pl 16.07.04, 11:31
          Myślę,że Twoja opinia na temat wyjazdu jest najmądrzejsza.Przecież wszystkie
          miejsca na świecie nawet te najpiękniejsze,najcieplejsze czy najtansze z czasem
          przestają nas cieszyć i zachwycac.Bliskośc drugiej osoby- i to właśnie
          najważniejsze, bo TA OSOBA-pozwala nam cieszyć sie tym wszystkim bardziej ,
          dłużej...i gdyby nawet zabrakło słońca,a krajobraz przestał już tak ciekawic,to
          mamy obok siebie kogoś,kto może zastąpić nam to wszystko...
        • raakk Re: wakacje do końca życia 23.03.03, 21:24
          Do fru:
          Dlaczego "tchorzem"? Czy brakuje Ci odwagi na jakis "transfer" ok.$ 250.000,
          aby Twoje marzenie mogly stac sie rzeczywistoscia do konca zycia ? Pospiesz sie
          i korzystaj z okazji, lepiej Ci sie juz nie trafi:-) pozdr
          • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.169.* 24.03.03, 14:26
            to naprawde nie trzeba az tyle
            w wiekszosci tych "tanich" krajow mozna wszystko zalatwic,
            tylko na spokojnie
            przestrzegalbym tylko przed kupowaniem domu i ziemi tak na hurra.
            najpierw lepiej pomieszkac rok lub dwa, i jak sie podoba to dokladnie
            sprawdzic przepisy.
            a nie ma nic lepszego niz hamak na werendzie wlasnego domku 30 metrow od
            morza, w grudniu gdzy temperatura powietrza w nocy jest +25 C, w oddali salsa,
            merengue, rum szum palm
            pzdr
            • raakk Re: wakacje do końca życia 24.03.03, 20:04
              Witam Miguelski
              od Ciebie oczekuje konkretnych wiadomosci. Za te juz podane dzieki, sa bardzo
              cenne, prosze o jeszcze. Gdybys przy okazji mogl cos, blizej napisac o
              poludniowych Chinach.
              Bo akurat , ze .... " merengue, rum i hamak na werandzie" to sama dobrze wiem.
              Nieuczciwe, pisac wyglodzonym slonca o takich slodkosciach.
              Chyba , ze Cie ponioslo i sam musiales troche pomazyc :) pozdrawiam
              • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.169.* 25.03.03, 06:03
                Czesc , witam
                siedze w chinach od kilku miesiecy, na poludniu tzn, guanxi , yunnan bede w
                maju, to wtedy bedziesz miala informacje najswiezsze. mam kumpla, stary
                narkoman z paryza, co wloczy sie po azji od 16 lat i mowil mi , ze najlepiej
                jest w okoloicach Kunming (yunnan). pojade to sprawdzic. cieplo, gory, pola
                ryzowe, bardzo bezpiecznie i tanio ( 200 us miesiecznie wystarcza na wszystko
                lacznie mieszkaniem).
                ja mieszkalem kilka lat w ameryce od meksyku w dol. chcialem cos zmienic i
                przenioslem sie do azji.
                jest tu duzo taniej, ale cos mi tu nie gra. brakuje mi klimatow, rozumiesz,
                salsa, merengue, puros, chicas no i manana :)
                pewnie wkrotce pojade do brazylii.
                ale mysle, ze azja jest w porzadku do takiego zycia rodzinnego, szczegolnie
                chiny, spokoj, szkola itd.
                ale ja jestem kawalerem wiec to nie dla mnie :)
                pzdr
                daj mi znac co o tym myslisz .
                • raakk Re: wakacje do końca życia 28.03.03, 00:10
                  Witam,
                  No, mysle ze fajnie sobie radzisz. Potrafisz sie poruszac miedzy dwiema bardzo
                  roznymi kulturami: azjatow i kreolow, gdzie kazda z osobna ma w sobie magiczna
                  moc przyciagania, jedna bardziej od drugiej podchecajaca:) Rozumiem twoje
                  tesknoty do goracych rytmow. Beztroskie zycie kreolow jest bardzo urokliwe.
                  Promieniuja szczesciem. Nikt z nich nie ma problemu , z tym co bedzie jutro,
                  ze jest biedny czy stary.Kochaja sie, a Pana Boga za to, ze dal im Slonce.
                  Wystarczy im ich muzyka, a jak jeszcze troche rumu sie znajdzie, to pelen
                  odjazd.
                  Azjaci maja swoje recepty na zycie , unikaja skrajnosci wiec nie wpadaja w
                  pelnie sczescia ale za to z nieszczesciami latwiej sie godza.
                  Obcowanie na codzien z madrosciami Wschodu, przynosi napewno ukojenie ale
                  to w pewnym momencie moze zemdlic, podobnie jak kolorowe zycie na karaibach w
                  pewnym momencie okazac sie bezsensem.
                  Zloty srodek jak zwykle lezy posrodku, to chyba nie ma co zbyt duzo rozmyslac
                  na temat "gdzie", trzeba byc otwartym i losowi wyjsc naprzeciw. Wazne zeby bylo
                  Slonce i w miare bezpiecznie. Trzeba umiec zachowac dystans do kultury w ktorej
                  sie znalezlismy. Nie urodzilismy sie w zadnej z tych kultur, no to i do konca
                  nigdzie nie bedziemy sie dobrze czuc. Na sczescie w kazdej chwili jak nas
                  przestanie to bawic, mozemy kupic sobie bilet i pojechac dalej... albo wrocic
                  do domu. pozdrawiam
                  PS.Dzieki za ciekawe typsy na Chiny. Kunming to prawdziwe gory, prawie Tybet.
                  Slyszalam o pieknych plazach na wschod od Hongkongu,.....ale tam napewno
                  monsumy:( ??? Ja jestem rak i zeby oddychyc musze miec morze.
                  • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 30.03.03, 19:53
                    Ja tez witam,
                    spadacie z nieba.Od dawna marzy sie mnie taki sposob na zycie.
                    Moge opowiedziec o Afryce, bo przezylam trzy lata.
                    Owszem mozna tanio i nad oceanem np. Kenya, ale sytuacja niestabilna.
                    Nie polecam Afryki jako miejsce na wakacje do konca zycia.
                    Ze wszystkich podanych propozycji jestem za Wenezuela, wyspa Margarita.
                    Jakie sa warunki na stale osiedlenie? czy wiecie?
                    Sadze ze trzeba byc jednak w poblizu jakiegos wiekszego skupiska.
                    Tak zeby od czasu do czasu zmienic swoj zaciszny kacik na pieklo miasta
                    i wrocic do siebie mowiac uff.
                    Pozdr.
                    • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.168.* 01.04.03, 07:22
                      Czesc
                      Na Margaricie mieszkalem przez ponad 6 miesiecy i jest jak w bajce.
                      szczegolnie teraz jet dobry okres bo wenezuela sie wali i robi sie coraz
                      taniej. ceny domow , zalezy co lubisz , powiedzmy od 6 000 us w gore. z tej
                      gornej polki to juz za 30 -40 000 usd, naprawde super.
                      ale na poczatek lepiej wynajac, okolo 150-200 usd za miesiac,
                      znam sporo ludzi ktorzy zaraz po przyjezdzie sie zakochali, kupili dom,
                      tropikalny ogrodek, a po paru latach nerwy im siadly, Tak to jest z zyciem na
                      wyspach :)
                      ze mna jest maly problem, ze po 6 miesiacach, najwyzej roku w jednym miejscu e
                      zaczynam sie nudzic,
                      z ta Afryka to spadlas mi z nieba.
                      powiedz mi prosze, ile moze kosztowac maly domek, moze byc taki z bambusa :)
                      na plazy, na miesiac,ale tak wynajety od ludzi a nie przez zadne biuro.
                      gdzie bylas w Aryce i co polecasz, jakie sa ceny jedzenie w tanich knajpkach i
                      ile kosztuje piwo w sklepie a ile nocnym klubie :)
                      jak z praca na czarnym ladzie, cos dorywczo mozna wykombinowac?
                      pzdr
                      • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 01.04.03, 13:44
                        Czesc,
                        troche wiadomosci o Afryce. Najpierw trzeba zdac sobie sprawe ze to jest
                        kontynent, podzielony na kraje z wplywami angielsko i francuskojezycznymi.
                        We francuskiej afryce jest bardziej na luzie, ludzie sa usmiechnieci i duzo
                        tancza i bawia sie. Bardziej napieci w angielskojezycznej.Do tego w afryce
                        panuje podzial na swiat bialych i czarnych. Bialy ma forse z ktorej nalezy go
                        obskubac.Bialy miec pieniadze, dom i samochod i placic czarnemu za pilnowanie.
                        Jak chcesz pobyc na plazy w afryce w bambusowym domku do wynajecia, to musze
                        cie rozczarowac- to nie istnieje.Afrykanie zyja roznie, najczesciej albo w
                        slumsach albo w domach z gliny, bez wody i czesto bez swiatla. Te bambusowe
                        chaty istnieja w buszu dla afrykanow i ich rodzin( w jednej chacie przecietnie
                        10 osob) a takze dla bialych na wybrzezu z klimatyzacja, lazienka , tele i
                        wszystkimi cywilizacyjnymi buzerkami. Do wynajecia przecietnie za 40-50$za dobe.
                        Sa piekne plaze kolo Mombasy w Kenji, ale tam sytuacja jest dokladnie taka jak
                        ci opisalam. Mozesz pojechac, zatrzymac sie w hotelu, zaprzyjaznic sie z
                        czarnymi i szukac czegos do wynajecia bez komfortu, u nich. Byloby za 50$
                        miesiecznie.Moze utargowalbys taniej.Jak chodzi o prace to zalezy gdzie i co
                        potrafisz robic. Dobra fucha jest mechanika samochodowa, albo w hotelu jesli
                        wlascicielem jest bialy(zaplaci ci jak czarnemu).
                        Znam Kenje, Ugande, Sudan, Czad .Wszedzie( z wyjatkiem Sudanu) pije sie piwo
                        prawie za darno i tanczy rege w nocnych klubach.Sudan odradzam.Afryka to
                        swietna przygoda, ale napewno nie miejsce na wakacje do konca zycia.Ja
                        pracowalam w Afryce dla organizacji miedzyn. i zawsze mialam slozbowy dom do
                        dyspozycji.
                        Pozdr.
                          • aborygenmiejscowy Re: wakacje do końca życia 01.04.03, 19:29
                            A czy to muszą być tak nieucywilizowane zakatki i o tak nie pewnym bycie.
                            Sądzę, ze nawet w Europie mozna takie miejsca znależć i w nich sie osiedlić za
                            niezbyt wygórowane pieniadze (Hiszpania, Portugalia. A najbardziej polecam
                            zakup jachtu i ustawiczna nim podróż po wszystkich wodach Świata (taniej być
                            nie może).
                            • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 01.04.03, 23:19
                              Hiszpania i Portugalia od kilku lat za niewielkie pieniadze sonczylo sie.
                              A to ze wzgledu na niemiecki najazd. Poza tym w zimie jest chlodno, a nawet
                              zimno, a to ma byc miejsce gdzie stale swieci slonce, jest cieplo i morze
                              pod nosem. Co do jachtu sie nie zgadzam z powodu ceny( no tego jachtu), a
                              ustalilismy ze ma byc tanio. Jak wiesz cos o jachcie do konca zycia za 20
                              tys.$ to daj znac.A co z wjazdami do portow, za to tez trzeba placic. Ile to
                              kosztuje?
                              • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.169.* 02.04.03, 06:31
                                to znowu ja sie troche pomadrze.
                                w zeszlym roku przez okolo 6 miesiecy mieszkalem w Miami a glownie w Fort
                                Lauderdale, troche na polnoc od Miami.
                                jest tam najwieksza na swiecie marina, kilkadziesiat tysiecy lodek , takich od
                                tysiaca dolcow do kilkudziesieciu milionow.
                                spotkalem wiele ludzi z calego swiata wlasnie tam szukajacych dla siebie
                                lodzi, gdyz podobno jest najtaniej i najwiekszy wybor.
                                z tego co zauwazylemm to juz za jakies 6-10 000 dolcow mozna miec calkiem
                                porzadny jachick, ( jakies 10-13 metrow). ale lodka to duze koszty utrzymania,
                                ciagle trzeba o nia dbac, sol morduje wszystko, slimaki i cos tam jeszcze sie
                                przykleja do wszystkiego.
                                koszty postoju w marinie sa rozne. w stanach to jak pokoj w hotelu, w innych
                                krajach to wiem tylko cartagene w kolumbii, 300 usd za miesiac.
                                jasne , ze w jakis uroczych zatoczkach to za darmo.
                                tez sie zastanawialem nad lodka i dalej zastanawiam., ale czy kiedykolwiek
                                plyneliscie czyms malym na otwartym morzu?
                                ja mam za soba 5 dni z panamy do kolumbii, pierwszego dnia stracilem
                                przytomnosc o reszcie wole nie myslec. w zyciu tak nie rzygalem :)
                                ale pewnie mozna sie do tego przyzwyczaic.
                                moj kumpel, z niemiec, wlasnie w Fort Lauderdale, kupil sobie amerykanska
                                barke desantowa, taka jak z normandii, kupil bo byl pijany a barka byla tania,
                                tylko 1000 usd.
                                jak macie jeszcze jkaies pomysly to dajcie znac.
                                pzdr
                                • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 11:38
                                  Jesli mozna miec jacht za 10 tys$ to zgodzmy sie ze to wchodzi w rachube.
                                  Kiedys zrobilam wyprawe lodzia na morzu srodziemnym , miedzy wyspami greckimi.
                                  Wszystko bylo dobrze gdy byla dobra pogoda. Jak nadszedl sztorm to bylo pieklo.
                                  Padal deszcz , woda przelewala sie przez poklad, a jak poszlam rzygac do toalety
                                  to przez luk bryzgnela mnie fala i bylam dokladnie wszedzie mokra. Ale sa tacy
                                  co lubia wode, najlepszy dowod ze znalazlam na wysepce na morzu egejskim w
                                  schronisku kolo opuszczonego klasztoru wpis pary z Holandii, ktora oplywala
                                  swiat. Napisali ze byliby sie rozbili na skalach wokol wysepki. Zatem lodzia
                                  nie koniecznie bespiecznie, no i trzeba to lubiec.Sadze ze to moze byc dodatek
                                  do chatki w poblizu plazy. Ale czy koszta nie rosna nam za bardzo?
                                • gunnison Re: wakacje do końca życia 12.07.05, 22:26
                                  mozesz dac namiary/jesli to mozliwe/ na ta marine gdzie sa takie wyprzedaze.
                                  Mieszkam w charlotte i przymierzam sie do lodki na ocean. Moze masz namiary
                                  jeszcze na tego kolege. Sam tez przeszukam net pod tym katem. pozdr
      • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 12:17
        Oj rozumiem te rzyganiowe sprawy!
        Jak tylko wsiade na ferry , uslysze warkot silnikow i odczuje zapach
        spalin to zaraz mam nudnosci. Potem caly czas podrozy ochota na rzyganie i
        alkohol ani zarcie wcale tego nie niweluja. Ja chyba tez rezygnuje z lodzi.
        Ewentualnie cos niewielkiego zeby wioslowac.Ale to nie rozwiazanie problemu,
        jedynie skromny dodatek. Indochiny to chyba niezly pomysl, tylko nie wiem czy
        znajdziesz miejsca do zabawy i tanca na bance. Uwaga na obyczajowosc
        muzulmanska!Przestudiowalam przez net polinezje francuska; ogolnie to dla
        miliarderow, ale jestem na tropie jednej fajnej wyspy jeszcze slabo
        zasiedlonej, bez hoteli. Wyglada na rajska. Jesli chcesz namiary napisze.
        Pzdr.
        • aborygenmiejscowy Re: wakacje do końca życia 02.04.03, 12:27
          Błednik musi sie niestety przystosować do warunków w którym przychodzi mu
          przebywać. U jednych to trwa 5 min, u innych 3 dni. Ale sa i tacy u których
          nigdy nie daje za wygraną i tu jest kicha. Polecam jednak trening, który czyni
          cuda. A doznania w trakcie żeglowania i przebywania w wielu miejscac nie
          dadza sie porównać z niczym.
            • avva Re: wakacje do końca życia 02.04.03, 15:01
              Witam
              miguelski, Ewa podziwiam ;-)

              Dla mnie najlepsze miejsce to wyspy greckie , a poza Europą Ameryka Środkowa i
              Południowa, moje rytmy,słońce, morze, ludzie na luzie i życie jest piękne.

              pozdrawiam Avva
                • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.168.* 02.04.03, 15:48
                  kochani dzieki za wsparcie
                  do dzisiaj jak wchodze na jakis mostek, czy cokolwiek co jest nad lub na
                  wodzie to momentalnie nogi mi sie trzesa i musze sie czegos zlapac :)
                  ewa, z tymi indochinami to masz racje. ja bylem ponad 5 lat w ameryce
                  lacinskiej i uleglem jak to mowia tropikalizacji.
                  teraz jestem w chinach bo zalapalem super prace ( ja jeszcze jestem dosc
                  mlody, ale dlaczego nie przejsc na wczesniejsza emeryture :) ale te zoltki to
                  zuplenie nie dla mnie. staram sie jednak nie przemeczac :)
                  z tymi indochinami to sie rozejrze. ale nie sadze. tam wszystkie kobiety
                  patrza na kase, jak to widze , to jak lodce rzygac mi sie chce.
                  a w chinach to juz top, money, money.
                  do szczescia brakuje mi pomieszkania w afryce, ta wysepka na polinezji to
                  prosze bardzo , bardzo o info.
                  od siebie polecam , San Blas, kolo Panamy. raj przez duze R.
                  pieniadze prawie nie potrzebne. ryby, kokosy, piasek jak maka i nudy jak
                  cholera :)
                  co myslicie o Madagaskarze?
                  jak nic mi sie trafi extra to wkrotce spadam do Brazylii. do San Salwador,
                  bebny, cashaca, idealny kolor skory.
                  pzdr

                  • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 16:37
                    Czesc migueluski,
                    fajnie sobie zyjesz, gdybym byla facetem tobym tak samo.
                    Nie ma to jak tropik, jak sie raz polknie to sie potem teskni.
                    Wysepka w polinezji francuskiej nazywa sie Huahine. Ludzie (5400 mieszk.)
                    zyja z uprawy wanilii, kopry i z rybolostwa. Sa 4 hotele, ale rybacy zyja w
                    bambusowych domach na palach,na plazy. To co sie tobie podoba. Napewno mozna u
                    nich niedrogo zamieszkac.Dostaniesz sie tam z Tahiti.Jest tam jeszcze inna
                    mniejsza wyspa, nazywa sie Tahaa, ale jakos to Huahine jest bardziej
                    przekonywujace. Oczywiscie trzeba zyc na sposob tamtejszy ,a nie na europejski,
                    bo to bardzo drogie.
                    Madagaskar to jest dobry pomysl, bardzo tanio, mozesz podlapac prace. Niedawno
                    byl przewrot rzadowy, to pawnie przez jakis czas( do nastepnego przewrotu)
                    bedzie spokojnie. Ja jestem we francji, tutaj sporo mowia o Madagaskarze-dowiem
                    sie wiecej niz wiem na dzisiaj. Sa jeszcze Komory do przestudiowania.
                    Co do Afryki -masz racje. Jak sie chce cos wiedziec o swiecie nie mozna jej
                    pominac.
                    Potem pewnie wyladujesz w Brazylii-mam przyjaciol co tam przezyli kilka lat i
                    wciaz wspominaja jaknajlepiej.
                    Pzdr<.
                    P.s. Chcialam zapytac skad piszesz, ale juz zapodales.Ja znam tylko Hong-Kong.
                    • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.168.* 02.04.03, 18:19
                      czesc ewa
                      pisze z shenyang, NE chiny, pieprzone pola naftowe i nic wiecej.
                      ale to sa moje ostatnie dni tutaj.
                      zaraz sprawdze te polinezje.
                      a co do madagaskaru to juz od kilku lat za mna chodzi.
                      jak cos wiesz to bardzo, bardzo prosze daj znac.
                      ja powiedzmy mam pieniadze na przemieszczanie sie i kilka , kilkanascie
                      tygodni zycia( pisze zycia nie wegetacji)
                      mam cos tam odlozone na cos extra, ale musze byc pewien najpierw gdzie.juz raz
                      prawie wybralem ( margarita) ale niewlasciwa kobieta pomieszla mi plany :)
                      co mozna robic na madagaskarze ? dla mnie to rewelacja bo mam nadzieje , ze
                      szybko naucze sie francuskiego. jak tam jest z dluzszym pobytem?
                      jezyki ja znam piec i pol :) ?
                      a tak w ogole to jestem humanistyczny.
                      pisalas , o mechanice samochodowej w afryce, nie zle sie usmialem , w
                      wenezuelii mialem forda z 1953 roku, wielki kabriolet, 5.7 litra silnik ,
                      mustang cobra, dzieki niemu jak sie psul co drugi dzien to poznalem
                      mechanike :)
                      pzdr
                      bessos
                      • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 23:35
                        Znowu czesc,
                        jest pelno qui pro quo w tej dyskusji netowej.
                        Chociaz tematem wciaz sa wakacje itd.wroce do problemu pracy w Afryce.
                        Afryke trzeba przezyc zeby ja zrozumiec.Jest tam sporo pracujacych bialych, ale
                        95% przyjezdza z gotowymi kontraktami w rece. Sa to kooperanci, pracownicy
                        wszelkiego rodzaju organizacji, stowarzyszen, sekt i diabli wiedza czego
                        jeszcze.Zawsze jednak jest jakis organizam w Europie ktory finansuje jakies tam
                        zadanie w Afryce . Naboru nie robi sie w Afryce tylko najczesciej w
                        Europie.Pisze w Europie, bo Ameryka jest slabo reprezentowana. Spotkalam tylko
                        ludzi z US aid i swiadkow jehowy, mimo ze sekt jest zatrzesienie.Jest niewielka
                        grupka ludzi, ktorzy inwestuja w drobne interesy na miejscu, najczesciej w
                        gastronomie.Bialy, ktory szuka pracy na miejscu jest rzadkoscia i moze nastapic
                        ze profesor filozofii aplikowanej musi stac sie mechanikiem samochodowym, bo
                        tylko to jest mozliwe. Stad moja sugestia, bez jakielkolwiek wiedzy o twoim
                        wyksztalceniu.Spotkalam w Czadzie lekarke francuska ktora przez pol roku
                        szukala pracy. W koncu dzieki poparciu z ambas. franc. dostala prace
                        pielegniarki w ambas. amerykanskiej. A w tym kraju tragicznie brakuje lekarzy!
                        Francuski inzynier budowlany zalapal sie do hiszpansko-kamerunskiej firmy takze
                        po kilkumiesiecznym szukaniu. Praca mu sie skonczyla gdy wlasciciel musial
                        uciekac(ale to calkiem oddzielna historia). Inzynier zadnej pensji na miejscu
                        nie dostal. Wiem ze oddal sprawe do sadu we Francji i po kilku latach cos
                        wygral.Jesli jestes humanista obieganym w jezykach to wydawaloby sie ze np.
                        mozesz uczyc. I to byloby dobre gdybys byl kooperantem. Na miejscu pracy nie
                        dostaniesz jako nauczyciel, bo robia to albo czarni zatrudnieni na miejscu,
                        albo kooperanci, albo misje religijne, czy tam sekciarskie, wszystko jedno.
                        Pewnie za duzo nudze, ale chcialabym przekazac jaknajlepiej moja wiedze o
                        Afryce.
                        Sadze ze na prace mozna tam liczyc, ale trzeba zlapac co sie podwinie i myslec
                        o czyms praktycznym.
                        Tyle na dzisiaj, jutro bedzie o Madagaskarze.
                        Pzdr.
                              • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.169.* 03.04.03, 15:24
                                Cygnusie XYZWHK 1 :)
                                bardzo przepraszam , jakos mi wylecialo z glowy.
                                bylem tam ale prawie 7-8 lat temu.
                                ladny, domek z weranda na samej plazy. z dziura w dachu do ogladania gwiazd
                                noca, bylo cos okolo 10 dolcow za tydzien ( moze troche taniej)
                                okolice bardzo ladne, palmy, drozki itd.
                                pamietam ,ze gora ryzu z warzywami i sladowym kurzcakiem na samej plazy to 1
                                dolar, a genialne , ogromne krewetki tygrysie 6.
                                ale jest sporo rozrywkowych ludzi z calego swiata i za duzo pokus, wiec za 100
                                dolcow miesiecznie to nie ma szans. chyba , ze troche na boku.
                                ja poznalem tam pania doktor z paryza i ...( zostawie komentarz dla siebie) :)
                                la vida es bella.
                                jest tam kilkanscie roznych plaz, anjuna, i .. nie pamietam. wiec mozna sobie
                                zmieniac miejsca co chwila.
                                sporo haszu ( ja nic nie pale, ani nie wciagam, tylko piwo), mocne imprezy w
                                zachodnim towarzystwie. duzo nawiedzonych, ktorym iles lat temu skonczyly sie
                                pieniadze i tak zostali.
                                mysle, ze warto , przynajmniej na troche.
                                EWA czekam na wiadomosci o Madagaskarze, please :(
                                gracias
                                pzdr
                                • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 03.04.03, 17:57
                                  No to jedziemy na Madagaskar.
                                  Wiadomosci sa skrzyzowane tzn. z roznych zrodel- od ludzi ktorzy tam byli, z
                                  telewizji i z internetu. Sama nigdy tam nie bylam chociaz od dawna studiuje
                                  problem. Jak wszystkim wiadomo przez wiele lat rzad Madagaskaru flirtowal z
                                  komunizmem co doprowadzilo do tego co to znamy. Po niedawnym przewrocie nowy
                                  rzad sklania sie w kierunku gospodarki wolnorynkowej. No ale na rezultaty
                                  gospodarcze trzeba czekac.Kraj jest piekny, przyroda bardzo bogata, swietne
                                  plaze, ale na wschodzie sa wielkie fale i wiatry. Takze cyklony. Spokojniejsze
                                  jest wybrzeze zachodnie, ale gospodarka skupia sie na wschodzie. Klimat jednak
                                  nie piesci.Pora deszczowa trwa od listopada do kwietnia, co czesto urozmaicone
                                  jest cyklonami.Najbardziej sucho jest na poludniu. Obecnie Madagaskar jest
                                  biednym krajem bardzo drogim. Zarobki na miejscu od (jak dobrze pojdzie) 50$
                                  mies. za prace fizyczna do 200$ mies. dla technika tzn. srednie wyzsze wykszt.
                                  Jedzenie- w miejscowych przydroznych resto 2$ za posilek, w resto. dla turystow
                                  10-15$ za posilek, w hotelu 12$ za posilek.Hotel w miejscu turystycznie
                                  dostepnym 55$, z dala od turystyki srednio 20$ za hotel z dwoma posilkami.
                                  Transport:taxi brus 2$ od osoby/100 km, samolot 80$/1000 km. Znalazlam
                                  ogloszenie o wynajeciu komfortowej willi( 2 garaze, 4 sypialnie) za 400$ mies.
                                  Co do pracy to hmm, mingueluski znowu usmiejesz sie; rzad szuka szlifierzy
                                  kamieni szlachetnych! Sciagaja ich z Tajlandii i placa 200$/mies.
                                  Ostatnio zostalo sprywatyzowanych 45 przedsiebiorstw, wiec mozliwe ze u nich
                                  bylaby jakas praca. Potwierdzalby to fakt ze sa Francuzi(pojedyncze
                                  sztuki),specjalisci od zarzadzania przedsiebiorstwem, ktorzy szukaja tam
                                  roboty. Widzialam ogloszenie. Moim zdaniem na Madagaskarze z praca jest tak
                                  samo jak w Afryce-ale moze sie myle. Napewno warto tam pojechac w porze suchej.
                                  Dziewczyny swietne, pelno barow z piwem i tancami. Co do dluzszego pobytu - sa
                                  klopoty administracyjne. Wiza turystyczna jest wydawana na najdluzej 3mies.
                                  Powyzej trzeba sie starac o imigracje.Ludzie ktorzy tam przezyli kilka lat z
                                  rorzewnieniem wspominaja i chcieliby wrocic. Ale po to zyby zyc w jakim takim
                                  komforcie trzeba byc bogatym. Bo: wynajecie domu ok. 200$ za cos skromnego,
                                  koszty utrzymania(jedzenie, elektryka, transport)200-300$mies najskromniej
                                  liczac- Juz polecialo 500$ za osobe za miesiac nie mowiac o nieplanowanych(albo
                                  planowanych) rozrywkach.
                                • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 03.04.03, 17:57
                                  No to jedziemy na Madagaskar.
                                  Wiadomosci sa skrzyzowane tzn. z roznych zrodel- od ludzi ktorzy tam byli, z
                                  telewizji i z internetu. Sama nigdy tam nie bylam chociaz od dawna studiuje
                                  problem. Jak wszystkim wiadomo przez wiele lat rzad Madagaskaru flirtowal z
                                  komunizmem co doprowadzilo do tego co to znamy. Po niedawnym przewrocie nowy
                                  rzad sklania sie w kierunku gospodarki wolnorynkowej. No ale na rezultaty
                                  gospodarcze trzeba czekac.Kraj jest piekny, przyroda bardzo bogata, swietne
                                  plaze, ale na wschodzie sa wielkie fale i wiatry. Takze cyklony. Spokojniejsze
                                  jest wybrzeze zachodnie, ale gospodarka skupia sie na wschodzie. Klimat jednak
                                  nie piesci.Pora deszczowa trwa od listopada do kwietnia, co czesto urozmaicone
                                  jest cyklonami.Najbardziej sucho jest na poludniu. Obecnie Madagaskar jest
                                  biednym krajem bardzo drogim. Zarobki na miejscu od (jak dobrze pojdzie) 50$
                                  mies. za prace fizyczna do 200$ mies. dla technika tzn. srednie wyzsze wykszt.
                                  Jedzenie- w miejscowych przydroznych resto 2$ za posilek, w resto. dla turystow
                                  10-15$ za posilek, w hotelu 12$ za posilek.Hotel w miejscu turystycznie
                                  dostepnym 55$, z dala od turystyki srednio 20$ za hotel z dwoma posilkami.
                                  Transport:taxi brus 2$ od osoby/100 km, samolot 80$/1000 km. Znalazlam
                                  ogloszenie o wynajeciu komfortowej willi( 2 garaze, 4 sypialnie) za 400$ mies.
                                  Co do pracy to hmm, mingueluski znowu usmiejesz sie; rzad szuka szlifierzy
                                  kamieni szlachetnych! Sciagaja ich z Tajlandii i placa 200$/mies.
                                  Ostatnio zostalo sprywatyzowanych 45 przedsiebiorstw, wiec mozliwe ze u nich
                                  bylaby jakas praca. Potwierdzalby to fakt ze sa Francuzi(pojedyncze
                                  sztuki),specjalisci od zarzadzania przedsiebiorstwem, ktorzy szukaja tam
                                  roboty. Widzialam ogloszenie. Moim zdaniem na Madagaskarze z praca jest tak
                                  samo jak w Afryce-ale moze sie myle. Napewno warto tam pojechac w porze suchej.
                                  Dziewczyny swietne, pelno barow z piwem i tancami. Co do dluzszego pobytu - sa
                                  klopoty administracyjne. Wiza turystyczna jest wydawana na najdluzej 3mies.
                                  Powyzej trzeba sie starac o imigracje.Ludzie ktorzy tam przezyli kilka lat z
                                  rorzewnieniem wspominaja i chcieliby wrocic. Ale po to zyby zyc w jakim takim
                                  komforcie trzeba byc bogatym. Bo: wynajecie domu ok. 200$ za cos skromnego,
                                  koszty utrzymania(jedzenie, elektryka, transport)200-300$mies najskromniej
                                  liczac- Juz polecialo 500$ za osobe za miesiac nie mowiac o nieplanowanych(albo
                                  planowanych) rozrywkach.
                                  • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.168.* 04.04.03, 12:06
                                    dzieki Ewa za wiadomosci o Madagaskarze.
                                    ale cos mi to wyglada za drogo to 500 us na miesiac. przeciez tam jest dochod
                                    na osobe cos okolo 250 us rocznie. za 500 miesiecznie spokojnie mieszkalem
                                    sobie w Koloumbii i Wenezuelii, ale dzieki.
                                    w miami jest cale mnostwo ludzi z RPA, duzo mi opowiadali o madagaskrze i
                                    wychodzi taniej.
                                    nie chce azebys mnie zle zrozumiala, ze jakos na wszystkim oszczedzam. na piwo
                                    i rumbe zawsze musza sie znalezc pieniadze :)
                                    kilka lat temu tak zabalowalem w Urumczi (zachodnie chiny) , ze zostalo mi 40
                                    dolcow w kieszeni. ale udalo mi sie za to wrocic do polski. prawdziwe
                                    mistrzostwo swiata. a ile mam wspomnien, che, che
                                    najbardzoej oczywiscie podobaja mi sie twoje rady na temat pracy,
                                    na szlifowaniu diamentow to ja sie znam od dziecka, o uprawe wanilii i kopry
                                    mam opanowana do perfekcji :)
                                    pzdr
                                  • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.168.* 04.04.03, 12:07
                                    dzieki Ewa za wiadomosci o Madagaskarze.
                                    ale cos mi to wyglada za drogo to 500 us na miesiac. przeciez tam jest dochod
                                    na osobe cos okolo 250 us rocznie. za 500 miesiecznie spokojnie mieszkalem
                                    sobie w Koloumbii i Wenezuelii, ale dzieki.
                                    w miami jest cale mnostwo ludzi z RPA, duzo mi opowiadali o madagaskrze i
                                    wychodzi taniej.
                                    nie chce azebys mnie zle zrozumiala, ze jakos na wszystkim oszczedzam. na piwo
                                    i rumbe zawsze musza sie znalezc pieniadze :)
                                    kilka lat temu tak zabalowalem w Urumczi (zachodnie chiny) , ze zostalo mi 40
                                    dolcow w kieszeni. ale udalo mi sie za to wrocic do polski. prawdziwe
                                    mistrzostwo swiata. a ile mam wspomnien, che, che
                                    najbardzoej oczywiscie podobaja mi sie twoje rady na temat pracy,
                                    na szlifowaniu diamentow to ja sie znam od dziecka, o uprawe wanilii i kopry
                                    mam opanowana do perfekcji :)
                                    pzdr
                                    • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 04.04.03, 16:38
                                      Co do madagaskaru i Afryki to jest tak ze dochod miesieczny mieszkanca jest np.
                                      jak podajesz 250$(moim zdaniem zawyzony)- i za to mozna zyc, ale tak jak
                                      miejscowy. Wszystko co pochodzi z importu jest drogie, a zycie na sposob np;
                                      europejski wymaga dobrych dochodow europejskich. Sa dwa tempa zycia- miejscowe,
                                      dla miejscowych i euro dla europejczykow , ktorzy zarabiaja dziesiec razy
                                      wiecej niz miejscowi. Obecnie na Madagaskarze sporo sie zmienia i w sektorze
                                      prywatnym( wszesniej wszystko bylo znacjonalizowane) z pewnoscia zarobki sa
                                      lepsze, a w przedsiebiorstwach zagranicznych moga byc takie jak w
                                      Europie.Ludzie ktorych poznales z RPA prawdopodobnie znali komunistyczny
                                      Madagaskar, gdzie zycie bylo za darmo. Potem wiele tam sie popieprzylo, byl
                                      kryzys ekonomiczny, infalacja, bezrobocie, slowem bardak. Obecnie jakby
                                      wychodzili na prosta. Moja estymacja kosztow zycia wynika z ogloszen
                                      mieszkaniowych i cen jedzenia, ktore najczesciej oddaja dosc dokladnie
                                      realia.Jesli zamieszkasz u malgaszow i bedziesz jadl w knajpkach dla
                                      miejscowych to za 200 $ utrzymasz sie, bo to jest juz dobry zarobek miejscowy.
                                      Ale gdybys chcial zyc po europejsku to musisz wydac 500 $.We Francji Madagaskar
                                      znany jest jako kraj drogi- no ale to mowia turysci, a nie luzacy co wedruja i
                                      zyja na wakacjach do konca zycia.
                                      Pzdr
                                          • darth4 Re: wakacje do końca życia 06.04.03, 16:23
                                            Cały wątek jest bardzo ciekawy ale ...
                                            Także od paru lat myślę o takiej formie wakacji do końca życia.
                                            Jak widomo ciężko się żyje z dala od rodaków :)
                                            Więc mam propozycję. Może ktoś konkretnie kto ma taką możliwość napisze :
                                            " Tu gdzie spędzam wakacje są domy w przystępnych cenach. Zainteresowanym
                                            pomogę nabyć w celu założenia polskiej kolonii :))"
                                            Ja się piszę. Mieszkałbym tam przynajmniej pół roku ( w zimie ).
                                            Takiej inicjatywy chyba w Polsce jeszcze niema. Mają swoje kolonie Niemcy,
                                            Anglicy i Francuzi. Spędzają tam wakacje do końca życia. A my ?
                                            Podoba mi sie ten pomysł w odniesieniu do Margarity. Nie byłem, ale myslę że
                                            fajnie. Co Wy na to ?
                                            • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.168.* 06.04.03, 18:49
                                              pomysl jest
                                              ale nigdzie nie spotkalem takiej grupy polakow zyjacych "tak sobie"
                                              spotykalem jednostki.
                                              na margarcie ( ktora polecam jak nie wiem co ), rzeczywiscie nie ma problemow
                                              z pogadaniem z mieszkajacymi tam europejczykami. glownie niemcy, austriacy.
                                              ale miejsce jest genialne, pieknie, roznorodne, jak ktos chce to spokoj i
                                              cisza, a dla odmiany mozna tez zaszalec.
                                              pzdr
                                                • darth4 Re: wakacje do końca życia , hey Ewa :) 06.04.03, 23:52
                                                  Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                  > ja tez sie pisze na Margaryte.
                                                  > Szukam kogos do wspolnej podrozy i do szukania domu do kupienia.

                                                  Super. Ja muszę jeszcze z 5-6 lat pomieszkać w Polsce bo dzieciaki chodzą do
                                                  szkoły, ale dom mógłbym już kupić i jeździć na wakacje i ferie.
                                                  A po tych 6 latach ... na co najmniej pół roku ( jak mi sie znudzi to musiałbym
                                                  czasem wyskoczyć gdzieś na wczasy , chętnie z Wami ).
                                                  Juz teraz chetnie podziałąm w sprawie.
                                                  We wrześniu mógłbym chyba skoczyć z żoną na 2-3 tygodnie. Jednak dobrze byłoby
                                                  gdybyśmy mieli już jakąś chatkę wynajętą na 1 m-c.

                                                  Przypomniałem sobie jeszcze parę pytań :)
                                                  Czy można tam wynając samochód, jak sie jeździ ( na Kanarach super ( jeździłem
                                                  3 tygodnie bez problemów ) , a na Dominikanie nie polecają ( czytałem że ruch
                                                  bez żadnych przepisów ).
                                              • darth4 Re: wakacje do końca życia 06.04.03, 23:39
                                                Gość portalu: migueluski napisał(a):
                                                > pomysl jest ale nigdzie nie spotkalem takiej grupy polakow zyjacych "tak
                                                > sobie" spotykalem jednostki.

                                                Bo dopiero od 12 lat możemy zbierać na "wakacje do końca życia". Pewnie Niemcy
                                                i Austryjacy mieli troche więcej czasu :)

                                                > na margarcie ( ktora polecam jak nie wiem co ), rzeczywiscie nie ma
                                                > problemow

                                                A może tak znasz jakiś adres do biura które sprzedaje tam te tanie domki
                                                letniskowe ? Może mieszka tam jakiś Polak który ma neta ( czy tam jest net )?

                                                I jeszcze jedno bardzo poważne pytanie jeśli można :)
                                                Moja żona twierdzi że nie wyjedzie nigdzie gdzie żyje się tylko na owocach
                                                morza. Ja zresztą też lubię steki. To bardzo poważnie mogłoby zaszkodzić moim
                                                planom !
                                                • mojito Karaibska Republika Zeglarska 07.04.03, 00:45
                                                  Witajcie,
                                                  Interesujaca idea, ktora rozwazacie ma juz swoj precedens.
                                                  Podrozujac po Polsce w lecie zeszlego roku, przeczytalem pobieznie artykul
                                                  (nie pamietam gazety)o Karaibskiej Republice Zeglarskiej.
                                                  Podaje to co pamietam, z zastrzezeniem, ze moge podac cos niedokladnie.
                                                  Zalozycielem jest Andrzej Piotrowski z Chicago. Kupil/wydzierzawil wysepke
                                                  lub jej czesc na Karaibach. Wydaje mi sie, ze nazwa wysepki to Sandy Cay.
                                                  Pierwsze zebranie czlonkow KRZ odbylo sie w 1999 roku w Chicago.
                                                  W zeszlym roku w sierpniu w Kolobrzegu mialo sie odbyc kolejne zebranie.
                                                  Pozdrowienia,
                                                  mojito.
                                                  • Gość: migueluski Margarita IP: 210.82.168.* 07.04.03, 03:33
                                                    co do margarity
                                                    jedzenie to rzeczywiscie najlatiwej o ryby i homary, ale z wieprzowina czy
                                                    wolowina nie ma problemow. oprocz tego pelno kurczakow,
                                                    jak ktos lubi to polecam walki kogutow zawsze w sobote i niedziele.
                                                    z samochodem nie problem. ceny rozne, mozna sie dogadac. od 50 dolaroww za
                                                    suzuki 4#4 dziennie, ale na tydzien to moze byc jakies 160 us, ale w porlamar
                                                    mozna dostac tico :) niestety) ale jezdzi, za jakies 200 usd na miesiac.
                                                    samochod jest niezbedny do poszukiwan domku. z jazda w miare spokojnie, bez
                                                    problemow.
                                                    w CORPOTUR w pampatar, ( takie wenezuelskie ministerstwo turystyki) jest
                                                    symaptyczna dziewczyna , jej ojciec byl polakiem i ona troche mowi po polsku,
                                                    moze pomoc i doradzic , jak by ktos rzeczywiscie chcial cos sobie kupic.
                                                    posrednictwo jakiejs agencji zbyteczne, oni maj tylko drogie apartamenty w
                                                    porlamar ( samo miasto kit).
                                                    jak co to moge poszukac maila do zaufanego adwokata, przyda sie jak juz
                                                    znajdziecie domek. konieczne , bo ktos musi sprawdzic ,jak to jest z
                                                    rzeczywistym prawem wlasnosci.
                                                    ja moge wam polecic do pomocy moje ex-kochanie. mowi dobrym angielskim,
                                                    francuskim no i i hiszpanskim.
                                                    wrzesien to niely pomysl. wlasnie wtedy bede gdzies jechal, na margarite
                                                    chetnie bym skoczyl.

                                                    jeszcze jedno , kiedys na forum pisalem o znajomym , co prowadzi tam
                                                    hotel.basen, tropikalny ogrod, pelen, luz, jak dla znajomych to jakies 7
                                                    dolarow za pokoj.
                                                    kolo lipca powinienem byc w polsce, wiec jak ktos ma ochote to moge udostepnic
                                                    cale mnostwo zdjec i info azeby wiadomo bylo co chodzi.po obejrzeniu zdjec
                                                    pojedziecie nastepnego dnia.
                                                    co do dzieci , na margaricie sa przynajmniej dwie naprawde dobre prywatne
                                                    szkoly, wiec to nie problemm, a tylko z pozytkiem dla dzieci. jezyk polski
                                                    jest raczej stednio przydatny.
                                                    pzdr
                                                    spadam na sniadanie.



                                                  • Gość: Ewa Re: Margarita IP: *.abo.wanadoo.fr 07.04.03, 11:49
                                                    Czesc migueluski,
                                                    jestes prawdziwa kopalnia zlotych wiadomosci.
                                                    Czy mozesz podac namiar na tego znajomego na Margarcie co za 7$ wynajmuje pokoj
                                                    ogrod tropikalny itp. czy jest plaza w poblizu?
                                                    Takze prosba o namiar na miejscowego zaufanego adwokata.
                                                    Znalazlam w internecie gazete z ogloszeniami o sprzedazy domow.
                                                    Cala masa, az nie chce sie wierzyc. Czy to sa budki, czy normalne domy?
                                                    Ceny rzeczywiscie bardzo przystepne.
                                                    Walka kogutow mnie nie interesuje, ale do kina poszlabym od czasu do czasu.
                                                    Czy sa na miejscu?
                                                    A co z twoim Madagascarem i jak znajdziesz sie w czasie?
                                                    Pzdr.
                                                  • Gość: migueluski Re: Margarita IP: 210.82.168.* 07.04.03, 12:49
                                                    czesc ewa
                                                    co do madagaskaru to ja co mam robic podejmuje decyzje w ostatniej chwili.
                                                    dotyczy to podrozy, kobiet i pracy. czasami srednio na tym wychodze, ale
                                                    przynajmniej na nude nie narzekam.
                                                    jesli chodzi o oglosznie w internecie to ceny mozesz obnizyc o jakies 20 %
                                                    dzieki geniuszowi hugo chaveza, wenezuel idzie na dno szybciej niz titanik i
                                                    wszystko jest na sprzedaz. na poczatku lat 90 margarita byla rajem , do
                                                    ktorego przyjezdzalo tysiace turystow. teraz jest prawie pusto.
                                                    mysle,ze kupienie czego tam moze byc niezla inwestycja bo przeciez kiedy ten
                                                    idiota odejdzie i wenezuela znowu pojdzie w gore,
                                                    naszym sojusznikiem jest tez wysoka inflacja i bezrobocie na margaricie.
                                                    co do jakosci domow to mozesz sie zdziwic. architektura+lokalizacja niektore
                                                    bajka. dla mnie najlepsy tam jest klimat, ciagle cieplo, ale chlodzi wieczny
                                                    wiaterek z nad morza
                                                    ten hotel, to napisze ci jak trafic troche pozniej bo to duzo pisania.. nie
                                                    mam obecnie dostepu do telefonu tam ani maila. polozony jest dyskretnie tuz
                                                    przy playa del aqua czyli glownej plazy wyspy gdzie wszystko sie dzieje. 5
                                                    minut piechota i jestes na plazy. szef jest kubanczykiem i nudzic tam sie nie
                                                    mozna, szczegolnie wieczorami :)
                                                    co do kolegi adwokata to to samo ( zapiski z margarity zostawielem w polsce
                                                    przed wyjechaniem do chin). nakieruje cie na niego jak juz bedziesz na
                                                    miejscu, tak latwiej trafisz.
                                                    pzdr
                                                  • darth4 Re: Margarita 07.04.03, 22:24
                                                    Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                    > Znalazlam w internecie gazete z ogloszeniami o sprzedazy domow.
                                                    > Cala masa, az nie chce sie wierzyc.

                                                    Helo :) To rzuc tu link. poogladamy i pomyslimy.

                                                    Miguelski, co do tego hotelu za 7$ to skoro wiesz ze znajomy bedzie w lipcu w
                                                    Polsce, moze niech skapnie tu namiarem :)
                                                    Skoro przyjezdza do Polski to Polak ? To juz jakis punkt zaczepienia.
                                                    A jak nie Polak to ... tez jakis punk zaczepienia :)
                                                    Prawnicy i te sprawy beda wazni, ale najpierw trzeba zlustrowac obiekty i
                                                    place. Zona sie przestaszyla ze chce ja wywiezc na jakas mala bezludna wyspe.
                                                    Kolce wystawila, ale jakos dala sie namowic na rozpoznanie tematu.
                                                    Gdyby sie udalo z Twoim znajomym, to we wrzesniu ( a moze lepiej w zimnym
                                                    listopadzie :) moznaby zrobic tam jakis zjazd "rencisty" :)
                                                  • kreola Informacja dla fikuski:) 20.08.04, 21:43
                                                    Droga Fikusko,
                                                    Miguel nie jest stary, widzialam na wlasne oczy cztery dni temu. Nie wiem jak
                                                    tam ex-kochanie, ale obecne jest urocze i bardzo egzotyczne (tez widzialam).
                                                    Oboje odpoczywaja w rodzinnym domu Miguela i maja sie dobrze. Wkrotce spotkamy
                                                    sie na II zlocie Club M. Tzn. klubowicze z Miguelem:)
                                                    Zlosliwcy do domu!!!!
                                                  • darth4 Re: Karaibska Republika Zeglarska 07.04.03, 22:35
                                                    mojito napisał:
                                                    > Interesujaca idea, ktora rozwazacie ma juz swoj precedens.

                                                    Tiaaa :) ale żeglarstwo nie znalazlo tu ... zrozumienia :)
                                                    No ale co do wyspy ( czy jej czesci ) jak bedziesz mial jakis namiar to wrzuc :)

                                                    Ja tak sobie tu pisze i mysle ze moze niektorzy pomysla ze to takie tam
                                                    dyrdymaly i nic z tego nie wyjdzie. No wiec moze jednak sprobowac. Taki pomysl
                                                    wpadl mi do lepetyny jak bylem na "kanarach". To bylo to. Europa ale "w
                                                    klapkach" i dogadac sie mozna bez problemu. Tyle ze juz drogie chalupy. O tym
                                                    juz pisaliscie. W kazdym razie tak mi sie podobalo, ze od tego czasu
                                                    zaplanowalem ze kiedys kupie tam chate. No wiec jak zobaczylem ten watek,
                                                    to ... o to wlasnie mi chodzilo. A naleze do tych co przynajmniej probuja
                                                    realizowac marzenia. Jak do tej pory mi sie udaje :)
                                                  • Gość: Ewa Re: Karaibska Republika Zeglarska IP: *.abo.wanadoo.fr 07.04.03, 23:09
                                                    Od kilku dni studiuje w internecie wszystko na temat Margarity. Twoja zona
                                                    niepotrzebnie martwi sie ze to zadupie. Nic podobnego. Jest wszystko-hotele
                                                    lux, casino, bungalowy, male hoteliki, piekne plaze z pelna obsluga i dzikie
                                                    zakatki. Tez raj zakupowy, bo to jest strefa bezclowa.Klimat bardzo dobry temp.
                                                    w lecie nie przekracza 30°. migueluski chyba ma racje ze to zblizone do raju.
                                                    Ceny hoteli przegladalam, b. rozne od srednio 40$ za dobe w luksusie do 10$ za
                                                    dobe w jednogwiazdkowym. Moznaby sie dogadac ze wynajmiemy cos dobrego wspolnie
                                                    (n.p. bungalow z 2-ma sypialniami) i koszta podzieli sie. Chyba ze dostaniemy
                                                    od migueluskiego namiar na ten hotelik, ktorego wlasciciel jest z Kuby(ja tak
                                                    zrozumialam, a Polak to migueluski, ktory przyjedzie do Polski w lipcu).No i
                                                    dobrze byloby zeby ktos dobrze mowil po hiszpansku. Link na ceny domow
                                                    zapodzial mi sie , ale jak odszukam zaraz ci podam. Natomiast nie udalo mi sie
                                                    dowiedziec jaka jest cena biletu do Caracas. Wiem ze regularne linie sa z
                                                    Amsterdamu, Londynu i Niemiec.Acha , jeszcze kilka cen-pelny posilek na plazy 8-
                                                    10$, 1kg miesa wolowego 5-7$, piwo 0,5 $.No i przede wszystkim wartosc sposobu
                                                    zycia. Cieplo, slonce, ocean, muzyka, tance, sympatyczni ludzie. Ja bym sie
                                                    bardziej przymierzala do wrzesnia.
                                                  • darth4 Margarita - konkrety :) 07.04.03, 23:35
                                                    Oki. No to troche konkretow.
                                                    Link do chyba oficjalnej strony

                                                    www.margaritaonline.net/
                                                    Sa ceny hoteli , zdjecia a nawet videosy.
                                                    Wszystko super. No ale pamietajmy ze ... szukamy "wakacji na cale zycie" a nie
                                                    wycieczki na 3 tygodnie :)

                                                    Masz racje co do tego goscia od hotelu za 7$. Ja zle zrozumialem.
                                                    Tak czy inaczej chodzi o hotel za 200 $ na m-c :)))))))
                                                    Nie dziw sie wiec ze ... troche sie "rozkojarzylem".
                                                    Mam jednak nadzieje ze chodzi o hotel bez sufitowej dziury do obserwacji
                                                    nocnego nieba :)
                                                    Co do wrzesnia to chodzi mi raczej o pore roku ( czy nie jest to na przyklad
                                                    pora desczow :).
                                                    We wrzesniu moge pomyslec o wypadzie na powiedzmy do 3 tygodnie ( dzieciaki ida
                                                    do szkoly ), no ale trzeba by to wlasnie wczesniej przygotowac.
                                                    Alternatywa jest wypad na 2 tygodnie z TUI na all inclusive.

                                                    www.atkompas.com.pl/hotele.php3?KRAJ=Wenezuela&MIASTO=wyspa%20Margarita
                                                    Ale jak wtedy poznamy ta prawdziwa rzeczywistosc o ktora nam chodzi ?
                                                  • Gość: Ewa Re: Margarita - konkrety :) IP: *.abo.wanadoo.fr 07.04.03, 23:57
                                                    Troche mi sie popieprzyly ceny. Na przyklad kilo miesa wolowego to tylko3,13$.
                                                    Najlepiej wejdz na swietna strone: www.casatrudel.com Jest tam wiele
                                                    praktycznych informacji wlacznie z cenami domow z miejscowej gazety.Trzebaby
                                                    ustalic pulap ile mozemy wydac na pierwszy wyjazd i w zaleznosci od funduszu
                                                    realizowac projekt.
                                                    O ki?
                                                  • darth4 Re: Margarita - konkrety :) 08.04.03, 00:36
                                                    Jesli mamy "rozpoznawac" temat , to chyba nie mozemy ustalac pulapu cen :)
                                                    Ale generalnie przymiarke okreslilismy.

                                                    Zrobil to piotr0412, wiec zacytujmy kryteria :
                                                    > Mam ... lat,
                                                    > parę złotych oszczędności,
                                                    > żadnych szans na godziwą emeryturę,
                                                    > jakieś miejsce na świecie ,żeby sobie spokojnie na stare lata pożyć?
                                                    > Najlepiej,żeby było ciepło,morze itd,itp...

                                                    Nastepnie miguelski dorzucil kolejne dyrektywy :
                                                    > mozna mieszkac w raju za cos okolo 100 dolcow miesiecznie, albo i taniej.
                                                    > morze, plaze, palmy, rybki, wodka z kokosa, itp
                                                    > miesiecznie 250 usd i juz jest dobrze.
                                                    > dzisiaj mozna tam kupic domek ( tam wszedzie jest blisko morza) za cos okolo
                                                    15 000 dolarow. zalezy od miejsca moze byc taniej , moze byc drozej, ale te
                                                    15 000 to taka cena orientacyjna za cos w jakims juz standarcie.
                                                    > miesiecznie na spokojne zycie to cos okolo 300 dolarow (pewnie mniej). a jak
                                                    na dwie osoby to i 400 wystarczy.

                                                    No cóż, miguelskiemu rosnie stopa ze 100 do 400 ( ale na 2 :)

                                                    raakk dorzucila ciekawie :
                                                    > Moim problemem jest nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow

                                                    Tiaaa:) Chyba sie zgodzimy ze to glowne dane.
                                                    No wiec teraz trzeba to sprawdzic.
                                                    Jezeli da sie za "400 wystarczy", to mozemy przyjac to jako punkt wyjscia. Ja
                                                    zapalacilem w tej zimy ponad 1200$ tylko za ogrzewanie gazem :)) Z pozostalymi
                                                    kosztami takimi jak grubsze ciuchy , wczasy w zimie , starczy mi na pol roku
                                                    zycia w tej cenie :)
                                                    Czyli , mieszkajac na Margaricie wyjdzie mi taniej niz zima w Polsce. Na lato
                                                    moge sobie przyjechac do Polski :)

                                                    Aby to sprawdzic, trzeba tam pojechac i ... to sprawdzic. Jak juz znajdziemy
                                                    sie w roli to pewnie beda nastepni chetni nad czym nasz rzad juz usilnie
                                                    pracuje od jakiegos czasu rozwalajac gospodarke.

                                                    Ktos wiec musi sie tym zajac. Jesli miguelski pomoze nam z tym hotelem za 200 $
                                                    na m-c , to juz mamy baze. Reszta na miejscu. Czekamy wiec na namiar :)
                                                    W miedzyczasie sprawdzmy ceny biletow z Berlina ( chyba najtaniej z ...
                                                    Polski ).

                                                    Cala reszte ( prawnicza ) sprawdzimy jak juz potwierdzimy ceny i zaakceptujemy
                                                    warunki. Jerstem pewien ze zadne sprawy prawne nie beda przeszkoda jesli tylko
                                                    faktycznie sie nam spodoba.

                                                    No i jeszcze ... musza byc chetni :) Czekamy wiec na ewentualnych chetnych.

                                                    Proponuje podawac tu ciekawsze info aby pieczen nabierala rumiencow.
                                                  • darth4 Re: Margarita - konkrety :) 19.09.04, 00:00
                                                    Gość portalu: Szczepan napisał(a):
                                                    > Wiec jakie jest rozwiazanie tego problemu Darth?

                                                    Ja nie uważam że taka wyprawa jest na JUŻ dla wszystkich choć takie wrażenie
                                                    można odnieść po ostatnich kilkudziesięciu wpisach :)
                                                    Jak pisałem wcześniej ja mogę najwcześniej osiąść na Margaricie za ... 7 lat.
                                                    Tak szacuję. Rozwiązaniem jest więc ZAŁOŻENIE że chce się kiedyś spędzić
                                                    wakacje do końca życia i ... zacząć przygotowania do tego !

                                                    Oczywiście ci których na to stać już teraz ... mogą pakować walizkę. Inni muszą
                                                    jeszcze na to zarobić tak jak i ja. Czyli w okresie paru ( lub parunastu ) lat
                                                    nazbierać troche kasy aby później cieszyć się wakacjami.

                                                    Potrzebne jest lokum. Wg miguelskiego od 20 tys. zł. To chyba nie zbyt ambitne
                                                    wyzwanie :)

                                                    Założyliśmy też że na życie wystarczy 100 $ /mc na osobę. Zakładając że
                                                    emerytura wyniesie 800 zł ( 200 $ ) da się chyba przeżyć.

                                                    No i oczywiście bilet.

                                                    Co do opieki medycznej. Na całym świecie jest tak samo jak w Polsce, tzn.
                                                    wszędzie są lekarze i podstawowa opieka zdrowotna a lepsza wszędzie kosztuje
                                                    tak jak dziś w Polsce. Nie sądzę żeby na M. było drożej. Typowe leki można
                                                    ściągać z Polski. Jak będzie nas więcej, koszty transportu lekarstw, gazet i co
                                                    tam jeszcze będą na pewno tańsze.
                                                    Cięższe przypadki, no cóż, trzeba doliczyc bilet do Polski ( rezerwa finansowa
                                                    na bilet - 1 tys. $ ). A w Polsce już standard.

                                                    To oczywiście tylko optymistyczne założenia. Aby je zweryfikować będą sie
                                                    odbywac wyjazdy i relacje bezpośrednie. Być może ktoś się w końcu osiedli a
                                                    inni dołączą. Ten ktoś będzie stanowił przyczółek kolonii jak sądzę.
                                                    1 weryfikacja ma nastapić w styczniu podczas wyjazdu grupy założycielskiej.
                                                    Oczywiście pierwsi będą mieli trudniej i drożej, ale z tym sie liczą.

                                                    Podoba mi się hasło znane mi już z USA - " wszyscy musza zapłacić frycowe,
                                                    sprytni zapłaca po prostu mniej" :)
                                                    Gra jest więc nie dla przeciętnego roszczeniowego gościa z oczekiwaniami, ale
                                                    dla gościa ZARADNEGO. To oczywiście eliminuje sporą grupę Polaków. No ale na to
                                                    nic nie poradzimy. Do udziału zapraszamy - zaradnych :)

                                                    Jeśli akcja wypali to nastepni chętni będą mogli uzyskać pomoc. Cały sęk w tym
                                                    aby ktoś zaczął :)
                                                  • Gość: Szczepan Re: Margarita - konkrety :) IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 19.09.04, 00:26
                                                    Dzieki darth za wyjasnienia.
                                                    Jeszcze jedno male pytanko:)
                                                    Skoro mowisz o emeryturze (800 zl) to zakladasz wyjazd dopiero w wieku
                                                    emerytalnym? Z tego co zrozumialem z postow ktore przeczytalem sadzilem ze
                                                    chodzi o szybszy wyjazd, szczegolnie czytajac Miguelskiego. Ale wtedy nie
                                                    bedzie zadnej emerytury, wiec trzeba nazbierac chyba troche wiecej niz 20 tys
                                                    zl. Bo trzeba miec na zycie codzienne, chyba ze zajmuje sie czyms na miejscu.
                                                    Wiec glownie o to mi chodzilo. Zreszta rodzina, dzieci zwiekszaja znacznie
                                                    koszty zycia.
                                                    Jestem zainteresowny dlatego pytam, a nie zeby komus psuc humor sceptyzmem:)
                                                    Nie jestem sceptyczny tylko bardzo ciekawy!!
                                                    Z gory dzieki za odp
                                                  • darth4 Re: Margarita - konkrety :) 19.09.04, 12:21
                                                    Gość portalu: Szczepan napisał(a):
                                                    > Jestem zainteresowny dlatego pytam, a nie zeby komus psuc humor sceptyzmem:)
                                                    > Nie jestem sceptyczny tylko bardzo ciekawy!!

                                                    Ależ oczywiście :)

                                                    > Skoro mowisz o emeryturze (800 zl) to zakladasz wyjazd dopiero w wieku
                                                    > emerytalnym? Z tego co zrozumialem z postow ktore przeczytalem sadzilem ze
                                                    > chodzi o szybszy wyjazd, szczegolnie czytajac Miguelskiego.

                                                    Oczywiście masz rację. Określenie "emerytura" jest DLA MNIE umowne. To po
                                                    prostu emerytura z prywatnego funduszu czyli tego co nazbieram gdy dojdę do
                                                    wniosku że czas. To jeśli chodzi o mnie.
                                                    Jesli chodzi o moją wizję dla innych to obecnie jak napisałem na pewno nie jest
                                                    to TERAZ wizja dla prawdziwych emerytów. Jest to wizja dla ludzi zaradnych.
                                                    Natomiast w przyszłości może to być dostępne dla prawdziwych emerytów jeżeli
                                                    będą sprzyjające warunki. Co mam na myśli ? Zobacz
                                                    www.wprost.pl/ar/?O=66707
                                                    Wierzę że Polska zmierza w tym kierunku a widziałem jak to działa w USA gdzie
                                                    podobno emerytury są niskie.

                                                    Podstawa to też założenie że kolonia kiedyś będzie funkcjonować wraz punktami
                                                    usługowymi jak polski sklep, punkt przesyłania paczek, restauracja, klub, byc
                                                    może lekarz i prawnik. To oczywiste że to może zająć 15 lat ale tak właśnie do
                                                    tego podchodziłem od początku.

                                                    Tu masz też odpowiedź na swoje pytanie czy można czymś się zająć na miejscu.
                                                    Myślę że o ile jesteś zaradny, przedsiębiorczy czy jakkolwiek ten dar nazwać i
                                                    posiadasz jakiś kapitał początkowy, to możesz już dołączyć już do grupy i
                                                    szukać dla siebie mozliwości utrzymania się. Może mały hotelik ? Naprawdę nie
                                                    wiem jakie są i będą obecnie możliwości. To się dopiero okaże. Nie możliwe jest
                                                    obecnie odpowiedzieć na Twoje pytania. Mozna tylko planować.

                                                    Jeśli zaś nie posiadasz obecnie kapitału to musisz poczekać na relacje innych i
                                                    co najważniejsze, musisz sam zdecydować czy chcesz zacząć się przygotowywać na
                                                    współudział w takiej zabawie. Wymaga to niestety chęci i poświęcenia. Nie można
                                                    powiedzieć : spakuj walizkę i jedź. Trzeba mieć ten kapitał, ale ja wiem że
                                                    jest możliwe go nazbierać i nie jest to niemozliwe. Czy warto ? Nie wiem ?
                                                    Zobaczymy.
                                                    Najważniejsze dla WSZYSTKICH którzy marzą że ktoś już próbuje to sprawdzać i
                                                    zainwestować w to kasę i czas.
                                                    Więcej odpowiedzi będzie pewnie od tych którzy tam pojada w styczniu :)
                                                  • Gość: Szczeapn Re: Margarita - konkrety :) IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 19.09.04, 15:00
                                                    Dzieki Darth za wyjasnienia.
                                                    Teraz juz kumam ideę, choć inicjujący wątek mial chyba inna wizje:)
                                                    No ale watek ewoluowal i dobrze.
                                                    W styczniu jedzie grupa na rekonesans czy juz na prawdziwa przygode? Bo
                                                    slyszalem ze na rekonesans maja jechac na dniach.
                                                    A co do tej "emerytury" to trzeba nazbierac naprawde duzo jesli chce sie tam
                                                    zyc z rodzina , dziecmi (150 USD/osobe/miesiac + nieplanowane wydatki extra) i
                                                    jesli sie nie jest milionerem to trzeba chyba zajac sie czyms na miejscu.
                                                    Wiec rzeczywiscie nieodzowne jest prowadzenie jakiejs dzialalnosci, co (jesli
                                                    szczescie dopisze) doprowadzi do powstania koloni-poloni, jaka przedstawiles w
                                                    swoim poscie.
                                                    Zgadzam sie ze to jest chyba jedyna droga.
                                                    Mam jeszcze pytanie na temat kapitalu poczatkowego. Nie chodzi mi o koszty
                                                    zycia, bo to juz mniej wiecej wiem.
                                                    Ale czy byly jakies szacunki albo czy ktos deklarowal jaki kapital poczatkowy
                                                    powinien miec taki pionier?Chodzi mi o to czy ktos wie ile mniej wiecej
                                                    potrzeba na poczatek, zeby sie tam zainstalowac czy zainwestowac, a potem juz
                                                    zajac sie czyms na miejscu.
                                                    Bo zeby pojechac na "wakacje do konca zycia" tak zeby juz nic nie robic tylko
                                                    zyc z "prywatnego funduszu" to chyba dopiero na emeryturze:)
                                                  • darth4 Re: Margarita - konkrety :) 20.09.04, 22:21
                                                    Gość portalu: Szczeapn napisał(a):
                                                    > A co do tej "emerytury" to trzeba nazbierac naprawde duzo jesli chce sie tam
                                                    > zyc z rodzina , dziecmi (150 USD/osobe/miesiac + nieplanowane wydatki extra)

                                                    Wątek jest o wakacjach do końca życia. Żona owszem ale dzieci ? One się nie
                                                    wpisują w tą ideę.
                                                    Tak więc wystarczy 300 USD/osobe/miesiac. Nieplanowane wydatki, no cóż, a w
                                                    Polsce ich nie ma ?

                                                    > jesli sie nie jest milionerem to trzeba chyba zajac sie czyms na miejscu.

                                                    Przeginasz z tym milionerem. 400 $ ( 300 + nieplanowane ) to ok. 1500 zł.
                                                    Chyba 2 osoby mają takie emerytury ? A i odłożyć się da takie kwoty. Oczywiście
                                                    można pracować, ale co Ty ciągle z tym milionerem ?

                                                    > czy byly jakies szacunki ..., a potem juz zajac sie czyms na miejscu.

                                                    Były. Poczytaj wątek. W uproszczeniu :
                                                    - chatka od 20 do 40 tys. zł ( standard ale może być drożej i lepiej )
                                                    - jak ustaliliśmy - 400 $ na życie / miesiąc na 2 osoby to sporo
                                                    - samochód - zakup dla uproszczenia licz jak w Polsce
                                                    - paliwo - 20 groszy za litr

                                                    biznes ? raczej nie zaskoczysz miejscowych jak wszędzie. Szansą jest praca dla
                                                    Polaków a ci musza najpierw sie tam znaleźć. Hotelik, to może by i było to ale
                                                    na razie nie wiemy ile to kosztuje. Inne - nie wiem, może góralskie kierbce i
                                                    oscypki by poszły :)
                                                    A tak poza tym poczytaj wątek od początku. Było tam wiele o tym.

                                                    Teraz ja zadam pytanie : czy Ty myślisz poważnie o wczasach do końca życia czy
                                                    tylko pytasz z ciekawości ?
                                                  • Gość: szczepan Re: Margarita - konkrety :) IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 21.09.04, 16:13
                                                    Mysle o wakacjach do konca zycia powaznie i jestem zainteresowany. Pytam takze
                                                    z ciekawosci. Ale skoro Miguelski pisze ze jak dla niego, czyli po znajomosci,
                                                    najtansze zakwaterowanie to 7$/osobe/dobe (ten hotel u Kubanczyka) to daje 210
                                                    $/osobe/miesiac za samo zakwaterowanie nie liczac nic wiecej! Chyba ze mozna
                                                    wynajmowac jakas chatke na plazy czy gdzies za duzo mniejsze pieniadze?
                                                    No bo przeciez za swoj dom, jak sie go juz kupi, tez trzeba placic jakis czynsz
                                                    i oplaty za wode, prad czy co tam. No chyba ze to jest tam tanie jak barszcz
                                                    albo w ogole nie ma czegos takiego jak czynsz. Wiec jak to jest?
                                                    Bo jezeli chodzi o wynajmowanie czegos to 150$/miesiac/osobe wydaje mi sie malo
                                                    realne.(skoro doba bardzo tanio to 7$/osobe)
                                                    Ale zalozmy ze nawet te 1500zl/2 osoby(z zona)/miesiac to daje 18000 rocznie.
                                                    Powiedzmy ze zyjemy tam tylko 40 lat to daje 720 000 PLN + nieoczekiwane
                                                    wydatki,opieka medyczna, podroze do kraju, na wakcje:) (bo przeciez nie
                                                    wytrzymasz na wyspie calego zycia) przez te 40 lat to bedzie cos kolo 1 mln PLN.
                                                    Wiem ze mozna zyc z odsetek, roznych inwestycji, ale na to potrzeba sporego
                                                    kapitalu pocztkowego. Moze troche przesadzilem z tym milionerem, ale liczylem z
                                                    dziecmi (a to by dolozylo kolejny milion zl:), chyba ze sie ich nie ma albo
                                                    wyjezdza w starszym wieku jak dzieci sa juz samodzielne.
                                                    To jak jest z tym czynszem i oplatami za dom? 300$/2 osoby/miesiac starczy na
                                                    wszystko razem z zakwaterowaniem (obojetnie czy za wynajmowanie czegos czy za
                                                    swoj wlasny kat)?
                                                    Jesli bylo to wyjasniane to sorry ale nie zdazylem jeszcze wszystkiego
                                                    przeczytac.Bede czytal!
                                                    Dzieki Darth za odpowiedzi i wyczerpujace wyjasnienia.
                                                    Pozdro
                                    • Gość: migueluski Margarita IP: 210.82.169.* 08.04.03, 07:54
                                      witam wszystkich ponownie
                                      przejrzalem linki ktore podaliscie i generalnie www.casatrudel.com maja racje.
                                      mili ludzie, maja tam dwa hoteliki, ktorych goraco NIE polecam. przypominaja
                                      osrodki FWP.
                                      na samej wyspie jest jednak duzo ladniej niz na zdjeciach :)
                                      z tym "moim" hotelem za 200 usd miesiecznie to sprawa pewna. ale jak gdyby sie
                                      nie podobal czy cos takiego to wokol jest cale mnostwo innych, lepsze i gorsze
                                      ale na pewno sporo drozsze.
                                      z miejscami nie ma problemow. na miejscu taniej niz przez rezerwacje przez
                                      internet.
                                      co do przelotu to kiedys bylo bezposrednio z madrytu za 500 usd round trip,
                                      ale nie wiem czy tych rejsow nie odwolano.
                                      co do cen do rzeczywiscie najtanszy jest alkohol i benzyna jakies 20 litrow za
                                      dolara!!!!
                                      homar na plazy + butelka wina 20 dolcow, ja najbardziej lubilem kupowac ryby i
                                      owoce morza prosto od rybakow.
                                      skontaktowalem sie ze swoja znajoma z caracas (pracowalismy razem w HBO),
                                      obiecala, ze co do prawnikow to pomoze. ale z tym to pozniej.
                                      mysle, ze margarita to doskonaly wybor, sama wenezuela jest piekna a benzyna
                                      tak tania ze mozna wszedzie jezdzic nie myslac o paliwie.
                                      mialem tam forda fireland z 1953 roku , kabriolet, silnik 5.7 litra od
                                      mustanga cobra, bral jakies 25 litrow na 100 km, ale przyspiesznie jak w F16 :)
                                      psul mi sie tylko co drugi dzien.
                                      co do terminu wyjazdu to ja raczej tez obstaje przy wrzesniu. chyba ze cos sie
                                      wydarzy nieoczekiwanego , ba ja za miesiac zaczynam swoje w pelni zasluzone
                                      dlugie wakacje w Indochinach, ale do polski i tak musze przyjechac latem wiec
                                      w pelni sie pisze na wyskok na margaite.
                                      a jeszcze jedno, mam tam zarejestrowana firme, taka szeroka pojeta dzialalnosc,
                                      ( nidy nic z tym nie robilem, ale moze sie kiedys to przydac) moge np.
                                      reprezentowac biura podrozy,, moze w zwiazku z tym macie jakies kontakty?
                                      pisze moze troche chaotycznie, ale troche wczoraj za duzo piwa a dzisiaj od
                                      rana mialem sporo pracy :), sorry.
                                      przez 6 miesiecy wynajmowalem tam dom. dom byl na sprzedaz za pierwotnie
                                      30 000 dolarow ( taka cene podala do biura nieruchomosci) ale krok po kroku,
                                      rozmawiajac z wlascicielka ( stara krowa) wyczulem ze moze zejsc z ceny. po 4
                                      miesiacach podala mi nowa cene , jakies 18 000 usd, wiec roznica spora.
                                      i tak tam jest ze wszystkim , a wybor bardzo duzy.
                                      pzdr


                                      • raakk Re: Margarita 08.04.03, 18:27
                                        dla darth,
                                        jestem chetna.
                                        od kilku dni jestem bardzo zajeta. Nie mam czasu sie rozpisywac. Ciesze sie ze
                                        sie tak rozkrecilo.Pozdrawiam
                                      • darth4 Re: Margarita 08.04.03, 23:05
                                        No dobra. To powiedzmy ze 3tygodnie we wrzesniu jest ok.
                                        Powiedzmy 8 do 28 czy jakos tak ( w zaleznosci od lotow ).
                                        Miguelski, czy bedziesz mogl troche miejsc zarezerwowac w tym hotelu na 3
                                        tygodnie ? Przepraszam ze sie Ciebie uczepilem, ale deklarowales ze mozesz :))
                                        No i byloby bardzo fajnie gdybys wszystkim chetnym zarezerwowal, albo ... dal
                                        namiar. Chyba nie chcelibysmy wyladowac z 20 kilosow od siebie jezeli mamy
                                        myslec o polskiej kolonii :)) Do wrzesnia moze nas byc wiecej.

                                        Co do tej firmy to fajnie ze ja masz. Pewnie to moze cos ulatwic no i ... jak
                                        bedzie wiecej chetnych Polakow, to moze byc biuro kontaktowe :)
                                        Co do biura podrozy, to musialbys byc tam konkretnie. Przeciez z samego faktu
                                        ze jakies biuro znajdzie chetnych jeszcze nic nie wynika. Musi byc ktos na
                                        miejscu. Niektórzy Polacy nie znają języków. Deklarujesz sie jako rezydent ?
                                        • Gość: Ewa Re: Margarita IP: *.abo.wanadoo.fr 08.04.03, 23:31
                                          Czesc,
                                          a ja mysle ze Migueluskiego to musimy ladnie prosic o pomoc, bo bez niego
                                          bedzie trudno. Co do jezykow to nie wyobrazam sobie zeby jechal ktos bez
                                          znajomosci angielskiego. Ale tam trzeba mowic i czytac dobrze po hiszpansku!
                                          Ja z moim francuskim rozumiem pisany hiszpanski, ale z mowieniem gorzej.
                                          Na taki rekonesansowy wyjazd to wystarczy, ale zeby kupic dom musi sie miec
                                          zaufanego adwokata.W zeszlym roku chcialam kupic dom na Krecie i Grek chcial
                                          mnie wykiwac proponujac kupienie domu, ktory byl wspolnoscia, a nie bylo zgody
                                          drugiego wlasciciela na sprzedaz. Takie same kawalki moga zdarzyc sie na
                                          Margaricie. Do tego trzeba placic cash w dolcach.
                                          Z postu Migueluskiego zrozumialam ze wczesniejsza rezerwacja hotelu nie jest
                                          konieczna, bo na miejscu zawsze sie cos znajdzie. Znalazlam informacje o lotach-
                                          najtaniej Lufthansa albo liniami portugalskimi za 600 $. Taniej moze byc z
                                          Hiszpanii, ale trzeba tam dojechac. Drazmy temat nadal, powolutku do skutku.
                                          Pzdr
                                          • darth4 Re: Margarita 09.04.03, 00:46
                                            Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                            > a ja mysle ze Migueluskiego to musimy ladnie prosic o pomoc, bo bez niego
                                            > bedzie trudno.

                                            Jesli moj post tak nie zabrzmial to przepraszam :) Chcialem go wlasnie o to
                                            prosic bardzo ladnie :))

                                            > Co do jezykow to nie wyobrazam sobie zeby jechal ktos bez znajomosci
                                            > angielskiego.

                                            W temacie jezykow odnioslem sie do miguelskiego dlatego, ze zapytal czy ktos ma
                                            jakies kontakty w biurach podrozy i zadeklarowal posrednictwo. Byc moze dlatego
                                            myslisz ze moje pytanie "czy deklaruje sie jako rezydent ?" bylo w "naszej"
                                            sprawie. Ja mialem na mysli "jego" a nie "nasza" sprawe :)

                                            > Ale tam trzeba mowic i czytac dobrze po hiszpansku!

                                            A jak nie ( ja tylko angielski i troche niemiecki ) to jestem wypisany z klubu ?
                                            Czy kryterium kwalifikacji do polskiej kolonii ma byc znajomosc hiszpanskiego ?
                                            Jesli tak, to ja sie zaczynam uczyć :) Ale serio, to uwazam ze nie. Jak sie ma
                                            te pare baksow na utrzymanie i chec to i jezyk sie pozna.
                                            Musisz wiedziec ze Polacy z Polski ( a o takich tez pisalismy ) nie znaja
                                            czesto jezykow. I tu widze role jakiejs osoby czy biura ( moze wlasnie
                                            miguelski je zalozy, a Ty bedziesz w nim pracowac :))) ktora odplatnie
                                            swiadczyla by pomoc takim osobom :) Ja sobie poradze, ale boje sie o liczebnosc
                                            kolonii jak jezyk bedzie decydujacy. Zreszta w Chicago żyje ponoc 1 mln.
                                            Polaków a max. 20 % zna j. angielski.

                                            > zeby kupic dom musi sie miec zaufanego adwokata.

                                            To jest oczywiste :)) Ale na razie niedzwiadek jeszcze bryka.

                                            > Do tego trzeba placic cash w dolcach.

                                            Dlaczego tak sadzisz ? A przelew z banku ? Wyobrazasz sobie siebie w Wenezueli
                                            z torebka w ktorej dynda 20 tys. $ ??? :)))

                                            > Z postu Migueluskiego zrozumialam ze wczesniejsza rezerwacja hotelu nie jest
                                            > konieczna, bo na miejscu zawsze sie cos znajdzie.

                                            Ja wole liczyc na pewniaka. Co z waliza ? No i po tej chocby 1 nocy na plazy
                                            moge zapomniec o wakacjach do konca zycia. Zona wybije mi je z glowy. Nie to ze
                                            jest dretwa , ale lubi te minimum luksusu jaki ma w Polsce :))

                                            > Znalazlam informacje o lotach najtaniej Lufthansa albo liniami portugalskimi
                                            > za 600 $.

                                            Dla mnie musi byc Berlin, bo to najblizej. Sprobuje zrobic rozeznanie. Pozatym
                                            z Berlina lata Condor ( to charter Lufthansy ) i jest sporo tanszy.
                                            • darth4 Re: Margarita 09.04.03, 00:49
                                              darth4 napisał:
                                              > boje sie o liczebnosc kolonii jak jezyk bedzie decydujacy. Zreszta w Chicago
                                              żyje ponoc 1 mln.

                                              He,he, to nie znaczy ze "nasza" kolonia ma miec 0,5 mln-a :))
                                              Ale tez 5 osob to na "cale zycie" trocze malo. Tak z 50 do 200 byloby ok. :)
                                              • Gość: Ewa Re: Margarita IP: *.abo.wanadoo.fr 09.04.03, 10:47
                                                Co do kryteriow jezyka to oczywiscie jest pelna wolnosc.
                                                Nikt nikogo nie zmusza do wakacji do konca zycia ani ich nie zabrania. Ani tez
                                                ze znajomoscia hiszpanskiego, ani bez.Ale oczywiscie lepiej go znac.Mam
                                                doswiadczene bo mialam zamiar osiedlic sie na Krecie i moj slaby grecki byl
                                                powazna przeszkoda. Wprawdzie byly zabawne mimiczne momenty, ale to dobre na
                                                chwile.
                                                Wiadomosc o placeniu cash pochodzi od Trudlow, malzenstwa holendersko-
                                                niemieckiego zamieszkalego na Margaricie.Widac ze nie czytales strony ktorej
                                                adres ci podalam. Nie wiem czy uzbierasz 50 do 100 osob. Bedzie ciezko. To
                                                przeciez strasznie daleko.
                                                Co do rezerwacji to nie problem, jak dobrze poszukasz to znajdziesz pelno
                                                adresow tanich hoteli. Zapytajmy migueluskiego czy hotel 1-gwiazdkowy jest do
                                                przyjecia. Trzeba przeciez wynajac samochod, a to znacznie podnosi koszty.
                                                Pzrd
                                                • Gość: migueluski Re: Margarita IP: 202.96.66.* 09.04.03, 11:38
                                                  czesc wszystkim
                                                  z tym hotelem, to nie chce tylko azeby ktos pomyslal, ze ja mam z tego jakas
                                                  prowizje czyc cos takiego. z 7 dolcow za dobe trudno wyciagnac swoja dzialke :)
                                                  ale ta cena to jest tak jak dla mnie i znajomych krolika, jak pogadam z Sergio-
                                                  szefem to nie wiem czy to bedzie 7 moze 5 a moze 8.
                                                  na poczatku wrzesnia koncza sie w wenezueli wakacje , wiec i tak pustawa
                                                  Margarita pustoszeje zupelnie, wiec nie ma zadnych problemow z hotelami, nie
                                                  zaleznie * czy ***** . wiec zakwaterowanie i to dobre przyjmijcie za pewnik i
                                                  sie o to nie martwcie
                                                  co do jezyka, to nie taki problem. jest duzo knajpek czy restauracji , ktorych
                                                  wlascieciele sa z Niemiec, Kanady, itp. takze, szczegolnie przy plazach zawsze
                                                  mozna sie po angielsku dogadac.
                                                  ja w meksyku wykladalem historie starozytna na uniwerku po hiszpansku, wiec
                                                  zaufajcie mojemu castellamno, ok?
                                                  jak ktos zdecyduje sie pomieszkac dluzej to gwarantuje , ze szybko sie nauczy.
                                                  co do samochodu to jest konieczny, chociaz tam raczcej wszedzie blisko, ale
                                                  komunikacja autobusowa jest beznadziejna.
                                                  sergio, ten od hotelu ma "samochod" jeep wrangler, tylo jak ostatnio
                                                  koziolkowal to stracil dach , wiec jest kabriolet.
                                                  mysle, ze nie policzy nam wiecej niz jakies 10-15 dolarow za dzienne
                                                  uzytkowanie. we wrzesniu tam deszcz nie pada.
                                                  samochod z wypozyczalni, to minimum jakies 40 dolcow, dziennie.
                                                  600 dolcow za przelot to mysle w porzadku, przy kupnie bieltow trzeba sie tylko
                                                  dowiadywac , czy cena uwzglednia podatek przy wyjezdzie z wenezueli (jest to 43
                                                  lub 48 dolarow).
                                                  mnie to sie marzy zostac tam na stale, kupic jakiegos gigantycznego jeepa i od
                                                  czasu do czasu wozic ludzi po calej wenezueli. dzungla, gran sabana itd.
                                                  samochod dla siebie juz znalazlem. jak chcecie go zobaczyc, to w wyszkukiwarce
                                                  yahoo, wpiszcie el universal, venezuela, nastepnie pierwszy link,
                                                  classificados (ogloszenia), vehiculos.
                                                  jeep cherokee renegede.
                                                  w wenezuelii ze wzgledu na benzyne za grosze duzo jest takich potworow.



                                                  • darth4 Re: Margarita 09.04.03, 11:49
                                                    Gość portalu: migueluski napisał(a):
                                                    > z tym hotelem, to nie chce tylko azeby ktos pomyslal, ze ja mam z tego
                                                    jakas prowizje czyc cos takiego. z 7 dolcow za dobe trudno wyciagnac swoja
                                                    dzialke :)

                                                    Daj spokój. Przecież mamy się zainstalowac na dłużej, więc nie zaczynajmy od
                                                    podejrzeń. Twoja propozycja pomocy jest bardzo ok. :))) i konkretna co
                                                    najważniejsze.
                                                  • darth4 Re: Margarita 09.04.03, 12:27
                                                    Gość portalu: migueluski napisał(a):
                                                    > samochod dla siebie juz znalazlem.

                                                    Obejrzałem. Bryczki wychodza miło tanio :)))
                                                    Ja lubie tez jeep-a. Grand z 2002 cena 36000 bolivarow x 2,5 zł = około 90
                                                    tys. :)))) W Polsce ze 150 tysiaków :((((
                                                • darth4 Re: Margarita 09.04.03, 11:43
                                                  Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                  > Widac ze nie czytales strony ktorej adres ci podalam.

                                                  Zacytuję siebie "Probuje ale nie wchodzi. Przepustowosc z Polski jest :(((( "

                                                  > Nie wiem czy uzbierasz 50 do 100 osob. Bedzie ciezko.

                                                  Ja ? Myslę że sami się "uzbierają" jak już będą znane konkrety. Skoro tak sie
                                                  dzieje w przypadku Niemców czy Anglików to czemu nie Polaków ?

                                                  > To przeciez strasznie daleko.

                                                  1. Na wakacje na całe życie ??? Nigdzie nie jest za daleko. Byle tylko było
                                                  przystępnie i towarzycho było ok. :)
                                                  2. W erze lotnictwa i netu ??? Codziennie setki tysięcy latają na
                                                  takich "dalekich trasach" :)

                                                  > Co do rezerwacji to nie problem, jak dobrze poszukasz to znajdziesz pelno
                                                  > adresow tanich hoteli.

                                                  Ok, ok. Jednak wolałbym "dobrze poszukać" ale z poleceniem kogoś kto juz był w
                                                  tym hotelu :)

                                                  > Zapytajmy migueluskiego czy hotel 1-gwiazdkowy jest do przyjecia.

                                                  Poczekajmy. Moze nam da konkretny namiar na hotel.

                                                  > Trzeba przeciez wynajac samochod, a to znacznie podnosi koszty.

                                                  Samochód najlepiej wynająć na miejscu :) Na kanarach miałem na 3 tyg.
                                                  wynajęty. Fajnie, tylko że jeździłem w sumie 1 tydzień, no i na miejscu było
                                                  taniej.
                                          • darth4 Re: Margarita 09.04.03, 21:21
                                            Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                            > najtaniej Lufthansa albo liniami portugalskimi za 600 $.

                                            Czesc :) Sprawdzilem Condora ( teraz Thomas Cook ).

                                            www.thomascook-flug.de
                                            Wylot 03.09 z Frankfurtu n/Menem z przesiadką na Tobago. Cały lot 12 godz.
                                            Powrót 24.09 do Frankfurtu ale bez przsiadki :) . Czas 10 godz.
                                            Ale cena to 960 euro ( $ ).
                                            Więc Twoje "znalezisko" Lufthansą za 600 $ jest ok :) Podaj proszę jakiś
                                            bliższy namiar na lotnisko i gdzie rezerwować.

                                            > Taniej moze byc z Hiszpanii, ale trzeba tam dojechac.

                                            Może by się opłaciło. W Europie działa już tani Rynair. Może opłacałoby się z
                                            Berlina do Madrytu Rynairem i dalej jak piszesz "jeszcze taniej".
                                  • Gość: zule Re: wakacje do końca życia IP: *.243.81.adsl.skynet.be 24.09.04, 16:40
                                    Jedynie pogratulowac... Tak Was czytam i nie moge wyjsc z podziwu. Zastanawiam
                                    sie czy to odwaga z Waszej strony czy szalenstwo. Cokolwiek to jest jeszcze raz
                                    gratuluje. Juz tak niewiele osob potrafi naprawde okreslic czego chce i w
                                    dodatku prawdziwie do tego przec. Mam nadzieje, ze Wam sie uda. Zycze zatem
                                    powodzenia Wam a sobie tego, zeby kiedys miec tyle odwagi (lub szalenstwa).
                                    Pozdrawiam
    • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.168.* 10.04.03, 11:11
      uparliscie sie z ta rezerwacja , hotele, male i duze sa tam bardzo ladne.
      zawsze pelno kwiatow , roslinek itp. ZAWSZE SA MIEJSCA, w jednostkach moze
      byc full ale tylko na Boze Narodzenie jak zjezdza tam cale Caracas.
      warto najpierw pochodzic samemu poogladac pokoje, ogrodek itp ( jezeli
      ten "moj "hotelik wam sie nie spodoba).
      co do samochodow terenowych bardzo tam popularnych to numemerem 1 jest Toyta
      Machito, taki Land Crusier w starej budzie, odpowiednio wysokie zawieszenie z
      rura wydechowa jak komin na dachu, pozniej Wranglery i Cheeroke Renegede, oraz
      bardzo droga Toyota Burbuja ( wiedzma), jest to nowy podwyzszony Land Crusier.
      ale moj NO 1 to Ford Bronco.
      panie przepraszam za ten motoryzacyjny kawalek ale pomyslcie tylko za dolara
      mamy tam 18 litrow benzyny, wiec w razie jakiejs nudy w samochod i Gran Sabana
      itp, przy prawie zerowych kosztach.

      www.margarita-real-estate.com
      • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 10.04.03, 12:26
        Ja nie upieram sie z wczesniejsza rezerwacja hotelu.
        Wole na miejscu obejrzec i wybrac co mi sie spodoba.
        Tymbardziej ze piszesz iz nie ma z tym klopotu.
        Co do cen dojazdu, to niestety drogo. Najtaniej z Paryza Lufthansa za 600 euro.
        Sprawdzilam Niemcy, ceny takie jak podal Darth. Rowniez Hiszpania jest droga, z
        Madrydu Iberia za 800 euro. Jest dobre biuro sprzedazy biletow lotniczych Anyway
        mozna do nich wejsc przez Google, potem Anyway.com , tel O89 2893 892. Lub
        kupic bilety w biurze Lufthansy. Z pewnoscia w W-wie takowe znajduje sie.
        Pzdr.
          • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.169.* 10.04.03, 15:20
            przegladajac te oferty wezcie poprawke na to,ze sa one skierowane do ludzi nie
            znajacych sie na realiach kraju i margarity. ceny w porownaniu ze stanami czy
            eu moze sa atrakcyjne, ale w rzeczywistosci jest duzo, duzo taniej.
            ale przynajmniej obejrzycie sporo fotek i ladnych domow.
            sam znam kilka tych miejsc i wiem , ze wlaciciel poszedlby na duzo znizke
            przez duze D.

            www.viviun.com/AD-2337/
            www.viviun.com/AD-2548/
            www.viviun.com/AD-2549/
            www.viviun.com/AD-3801/
            www.viviun.com/AD-2547/
            www.viviun.com/AD-2544/
            www.viviun.com/AD-2542/
            www.viviun.com/AD-2540/
            www.viviun.com/AD-2539/
            www.viviun.com/AD-2532/
            www.viviun.com/AD-2521/
            www.viviun.com/AD-2500/
            www.viviun.com/AD-2414/
      • darth4 Re: wakacje do końca życia 10.04.03, 22:31
        Gość portalu: migueluski napisał(a):
        > uparliscie sie z ta rezerwacja

        No dobra, niech Ci bedzie. Przylatuje do Porlamar, wynajmuje wozek i ... jade
        sobie szukac hotelu bo we wszystkich sa miejsca, a ceny w okolicach 10 USD to
        żaden problem :)))
        Jest jeszcze sporo czasu i nie wiadomo w sumie co naprawde bedziemy robic we
        wrzesniu , ale ...
        Ty jestes turysta i jak jutro masz wyskoczyc na Karaiby, do Chin czy Afryki to
        pewnie no problem. Dla mnie to jednak hm... dosc egzotyczna wyprawa.
        Czy dziwi Cie ze probuje sie zorganizowac ? Ja tak "w ciemno" to moge sobie
        pojechac do Miedzyzdrojow czy nawet do Wloch. Karaiby to jednak dla mnie
        narazie egzotyka.
        Dla wyjasnienia, jak bylem w Egipcie to miejscowy gipsowy kotek z olowiem w
        srodku udajacy marmurowego byl wywolawczo proponowany za 1200 funtow egipskich
        ( okolo 300 USD ). Wartosc faktyczna dla miejscowego to pewnie 10 USD. Biorac
        pod uwage dosc krotki pobyt, trudno mi bylo go kupic taniej niz za 50 USD
        Tyle wynosi przecietna miesieczna pensja w Egipcie :)) Dla "zagraniczniaka"
        oczywiscie "taniocha". Piwo w hotelu w Kairze to "tylko" 4 USD :)) Itd, itp.
        Chodzi mi o to, ze Tobie jako "miejscowemu" latwo znalezc hotel za 7 USD. Ja w
        ofertach netowych widze jedynie takie po 65 USD od osoby. I pewnie wlasciciel
        opusci cene po negocjacjach na powiedzmy ... 45 USD.
        Nie wiem, moze sie myle, ale oferty "taniego" hoteliku nie znalazlem w necie.
        No ale ok. Ty twierdzisz ze na miejscu znajde bez problemu. Jesli tak, to ok.
        Nie upieram sie przy rezerwacji :)
        • darth4 Re: wakacje do końca życia 11.04.03, 00:09
          > Gość portalu: migueluski napisał (jako isla margarita :)

          --------------------------------------------------
          z porlamar ( miasto mozna sobie darowac-syf) autobus kolo parku w centrum do
          playa del agua. autobus bedzie sie telepal kolo 40 minut. powiedziec
          kierowcy , ze chcecie wysiasc kolo sklepu Bodegon de Johnny w playa del agua
          (nie wysiadac przy samej plazy).sklep jest po prawej stronie. od glownej drogi
          zaraz za sklepem wiedzie piaszczysta drozka w prawo, idziemy i po jakis 200
          metrach po prawej stronie jest hotelik, przed nim zadaszony bambusem daszek
          nad malym parkingiem.
          szef jest kubanczykiem i nazywa sie....cholera zapomnialem
          powiedzcie ze jestescie od Polaco-miguel, to cena za pokoj bedzie jakies 8-10
          dolcow.
          warto tam sie zatrzymac, piwa na pewno niklt wam nie bedzie zalowal. :)
          -----------------------------------------------

          wstawilem tu :)
        • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 11.04.03, 00:16
          Otoz mylisz sie derth. Nie wiem jaki masz motor poszukiwania, ale ja poslugujac
          sie Google znalazlam znacznie tansze ofery. 3-gwiazdkowy hotel, basen,
          ogrod,klimatyzacja, palne utrzymanie wlacznie z napojami za 40$ od osoby.
          Sa tez oferty jedno i dwugwiazdkowych hoteli za nawet ponizej 10$. Rezerwowac
          mozna przez telefon.Tylko nie mam pojecia jaki standard ofiaruje np.
          jadnogwiazdkowy hotel.Czy jest lazienka, czy tylko miednica z woda(bo i takie
          hotele widzialam w moim barwnym zyciu). Poniewaz podroz jest stosunkowo droga
          mozna"odzyskac " jej koszta przez dluzszy i tanszy pobyt.Poniewaz zaczynaja sie
          mnozyc watpliwosci zapytanie do mieugulskiego- czy hotel ktory znasz dysponuje
          lazienka przy kazdym pokoju?
          Co do rezerwacji to przeciez jest pelna wolnosc. Kto chce to zarezerwuje, komu
          na tym nie zalezy , nie zrobi tego.A tak ogolnie sadze ze aby urzadzic sobie
          wakacje do konca zycia w jakims w pol egzotycznym kraju trzeba chociaz troche
          miec dusze awanturnika.
          Pzdr.
          • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 202.96.66.* 11.04.03, 11:49
            wyglada to mniej wiecej tak
            plan prostokata, po dluzszych bokach pokoje parterowe.taki troche ubozszy
            wariant kolonialny. przed nimi drewniane daszki, na krotszym przeciwleglym boku
            cos w stylu restauracji z dlugim barem, (ceny alkoholu sklepowe) pod duzym
            palmowym dachem
            w srodku basen (sporej wielkosci)z ksztalcie 8 dookola lezaki i palmowe
            parasole, drozka z zwirkiem
            wszedzie duzo roslinek i kwiatow, duzo klatka z wielkimi papugami guacamaya
            pokoje to taki przedpokoj i pokoj wlasciwy, kazdy ma wlasna lazienke (czysta) i
            klimatyzacje, sciany wykladane bambusem czy czyms takim. moze mogly by byc
            troche wieksze, ale i tak wiekszosc czasu spedza sie miedzy barem a basenem.
            pewnie cos jeszcze ale nie pamietam.

            co do cen to mysle, jak ktos chce wydac troche wiecej to we wrzesniu
            spokojnie znajdzie cos super za 25-30 usd w najblizszym sasiedztwie.
            pzdr
          • darth4 Re: wakacje do końca życia 11.04.03, 16:53
            Gość portalu: Ewa napisał(a):
            > Nie wiem jaki masz motor poszukiwania, ale ja poslugujac sie Google
            > znalazlam znacznie tansze ofery. 3-gwiazdkowy hotel, basen,
            > ogrod,klimatyzacja, palne utrzymanie wlacznie z napojami za 40$ od osoby.

            Niestety, u mnie ostatnio google nie chodzi. Yahoo chodzi bez problemow i
            wiele innych. Np. ta stronka o autach chodzi the best ale juz te linki do
            nieruchomosci nie chca wchodzic :(( Nie wiem czemu. Ty szukasz z Francji a ona
            ma duzo wieksza przepustowosc do swiatowego netu niz Polska. Badz tak mila i
            pamietaj ze ja niestety pisze z Polski i podaj bezposredni link do tych
            ofert , proszę :)

            > A tak ogolnie sadze ze aby urzadzic sobie wakacje do konca zycia w jakims w
            pol egzotycznym kraju trzeba chociaz troche miec dusze awanturnika.

            A to ciekawe spostrzezenie. Dla goscia z Margarity Polska jest niewatpliwie
            calkowicie egzotyczna, a jakos nie wydaje mi sie ze mieszkajac tu musze miec
            dusze awanturnika.
            Tak w ogole to luz koncepcyjny to dla mnie akurat no problem, tylko jestes
            laskawa nie dostrzegac, ze nie kazdy odpowiada tylko sam za siebie.
            Ja na ten przyklad mam rodzine i musze o niej myslec. Nie wystarczy ze wrzuce
            w plecak hamak i hajda w egzotyke. Bywalem juz sam lub z rodzina w swiecie
            zdany tylko na siebie i moja umiejetnosc radzenia sobie, ale mam zone a ona
            lubi miec jakies tam "wygody". W Polsce mam nienajgorszy standard zycia i ...
            zona mi sie troche przyzwyczaila. Ale to nie znaczy ze jestesmy pierniki !!!
            Dla jasnosci 40-cha jest jeszcze przed nami. Po prostu zamiast awanturnictwa
            mam zmysl organizacji ktory moze byc przydatny do zorganizowania "reszty
            zycia". Oprocz podnoszenia pilota do TV ze stolika mam tez inne praktyczne
            umiejetnosci :)
            No i tak w ogole, to nie powinnismy sie oceniac co kto chce czy lubi, czy co
            komu pasuje. Nie mamy przeciez mieszkac "do konca zycia" w jednym domku.

            Pozdrawiam i ... skonczmy juz te komentarze do komentarzy :)))
    • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.168.* 12.04.03, 03:25

      tak dla odmiany, wyglada to nie zle i nie znam nikogo kto tam byl, takie
      miejsca lubie najbardziej. :)


      Drink the best coffee in the world (so they say). Experience a culture that is
      a mix of African and Portuguese with a touch of Latin duende and rhythm thrown
      in. Escape the hordes. Snorkel in crystalline waters. Climb ancient volcanoes.
      Check out amazing bird life found nowhere else in the world. Lush jungles,
      untouched beaches and fabulously decaying colonial architecture rub shoulders
      on these tiny equatorial islands, formerly possessed by Portugal.

      Greener and wilder than the Cape Verde islands, they're also safer than most
      of the hotspots in Africa, more beautiful than most of the mainland countries
      nearby, and more friendly than the Friendly Islands. It's easy to run out of
      superlatives. So go chill with a stiff drink next to a soft sunset.

      Full country name: Democratic Republic of São Tomé and Príncipe
      Area: 964 sq km (376 sq mi)
      Population: 130,000
      Capital city: São Tomé (pop 35,000)
      People: Descendents of Angolan slaves and Europeans
      Language: Portuguese
      Religion: Roman Catholic
      Government: Republic
      President: Fradique de Menezes
      Prime Minister: Maria das Neves

      GDP: US$164 million
      GDP per head: US$1100
      Annual growth: 2.5%
      Inflation: 21%
      Major industries: Fish processing, textiles, soap, beer, timber, cocoa
      Major trading partners: Netherlands, Germany, Portugal, France, Belgium,
      Japan, Angola


        • Gość: migueluski Re: wakacje do końca życia IP: 210.82.169.* 12.04.03, 15:07
          che, che z tym mazutem.

          sprawdzilem ceny i poza klasycznymi szczurzymi norami wychodzi troche drogo.

          Ewa , gdzie w afryce jest najtaniej, uwzgledniajac, musica y cerveza ?

          w stanach poznalem dziewczyne z kamerunu, calkiem fajna, wszystko szlo jak po
          masle. spytalem sie jej jak to jest z problemem AIDS w kamerunie , stwierdzila
          z usmiechem ze nie ma zadnego problemu bo zakazonych jest "tylko" jakies 10%
          a prezerwatywy to sa nie wiadomo po co tylko dla bialych. dalem sobie z nia
          szybko spokoj.
          ale chyba tam to normalka?

          pzdr
          • Gość: Ewa Re: wakacje do końca życia IP: *.abo.wanadoo.fr 12.04.03, 17:53
            Musica y cerveza jest prawie za darmo w calej Afryce zachodniej.
            Co do reszty to zalezy jaka masz wytrzymalosc na brak wody i robale wyplywajace
            z sitka tuszu.Takze na latajace karaluchy(ogromne i brzecza jak Concorde nad
            moim miejscem zamieszkania). Jesli te drobne atrakcje nie odstraszaja cie to
            moze byc tanio wszedzie. W zachodniej fajny jest Senegal, niezly Camerun. We
            wschodniej jest nieco drozej. Fajna jest Tanzania i Mozambik, ale trzebaby
            ubrac sie w kamizelka kuloochornna.Jakikolwiek znosny hotel kosztuje tyle ile w
            Europie. Jedzenie moze byc tanie jesli bedziesz w stanie przelknac matoke(taka
            bryja z zielonych , twardych bananow). Mozesz popic sokiem wycisnietym ze
            swiezych owocow(pycha). No a wieczorem odkazisz sie cerveza.
            Dziewczyny bywaja swietne, no ale z Aids prawda .Ok.30%populacji zarazonej.Bez
            gumki nie przystepuj!Sa wszedzie dostepne , bo byl taki program WHO-
            prezerwatywy dla Afryki. Mialam zaszczyt uczestniczyc-oj bylo niemalo smiechu.
            Afrykanie wierza ze przed Aids chroni stosunek z dziewczynka. No i efekty sa
            takie jakie sa.
            Ale co z Madagascarem?
            • Gość: Ewa Re: tania Afryka IP: *.abo.wanadoo.fr 13.04.03, 20:04
              Zastanowilam sie i sprawdzilam gdzie w Afryca moze byc naprawde tanio z
              infrastruktura znosna dla Europejczyka. Wybor wypadl na Etiopie. W kazdym
              wiekszym miescie mozna znalesc przyzwoity hotel juz za 5 do 10$. Istnieja
              oczywiscie znacznie drozsze, ale te tanie sa zupelnie dobre. Sa tez prywatne
              pensjonaty(hotele sa panstwowe)dostepne za ta nizsza cene. Zywnosc jest tania i
              dobra. Juz od 1$ mozna zupelnie dobrze zjesc w miejscowe restauracji.Dziewczyny
              sa fantastyczne- maja wdziek dlugonogich i waskich ksiezniczek. W hotelach pije
              sie piwo i tanczy. Moze ogolna atmosfera jest mniej na luzie niz w Afryce
              rownikowej, ale wyrownuje to uroda ludzi. Nie trzeba zapominac ze oddalanie sie
              od wiekszych skupisk moze byc niebezpieczne i samotnej wyprawy w busz raczej
              bym nie polecala. Podobnie z poludniem-lepiej sobie odpuscic. Mozna wyskoczyc
              do pobliskiej Somali.Tam z infrastruktura chyba troche gorzej, ale warto zniesc
              niewygody aby troche pobyc.
              Pzdr.