Od około dwóch lat marzy mi się coraz częściej wynieść gdzieś, dosłownie na
"koniec świata", tak, żebym o tym, co się dzieje, nie słyszała.
Piękne widoki i permanentny spokój

z drugiej strony, wiem, ze to
"nierealne" -> najprawdopodobniej najblizsze kilka/nascie lat spędzę w
miejscach znacznie zurbanizowanych. Na dodatek nie wiem, czy potrafilabym tam
zyc, czy tylko wydaje mi się, że chciałabym i potrafiła, bo czasem jak każdy
przyzwoity

człowiek, czuję się zmęczona tym, co mnie otacza.