Gość: Krzysiek Kobrzak
IP: 82.152.13.*
23.05.06, 12:38
W Londynie, w którym mieszkam, przed kilkoma dniami zgotowano bardzo ciepłe i
uroczyste przyjęcie - podkreślmy to w tym miejscu - demokratycznie wybranemu
prezydentowi Wenezueli. Czym sobie zasłużył na pogardliwe miano "populisty"
neoliberalnych autorów Gazety Wyborczej? Tym, że próbuje realizować
nie-wasalną politykę w stosunku do USA? Że nie gra mu utrzymywanie Wenezueli
jako państwa zależnego od pana Busha? Wenezula chce po prostu iść inną drogą
niż Polska, która dzięki neoliberalnym receptom jest i pozostanie krajem
nędzy, bezrobocia i jałmużnianych pensji. Za to, zdaniem GW należy się
Chavezowi etykietka populisty.
"Obelgi to argumenty tych, którzy nie mają argumentów" - G. Laub