Dodaj do ulubionych

Jaki komputer dla 60-latka?

20.06.09, 13:40
Poszukuje komputera dla 60-letniego pana. Sama nie wiem, czy lepszy
stacjonarny, czy laptop. Komputer raczej bedzie ciagle w jednym
miejscu w domu.
Potrzeby:
-internet (gielda, wiadomosci, pewnie jeszcze pudelek, choc sie nie
przyzna)
-email
-gadu-gadu, skype
-podstawowe programy ksiegowe - platnik, rachmistrz, itp.
-pakiet Office

Kiedys cos wspominal o jakiejs karcie telewizyjnej, ale ja nie mam
pojecia po co to, wiec moze to powinno byc?

Pan nie ma juz najlepszego wzroku, wiec monitor powinien byc duzy.

No i powiedzcie prosze, gdzie w Polsce kupuje sie teraz komputery?
Nie mieszkam w kraju, ale kiedys to chodzilo sie do jakiegos sklepu,
tam skladali i bylo OK. Aha, no i oczywiscie Vobis i (chyba) Olympus.

Nie chce kupowac przez internet. Bede w Polsce 3 dni i w ciagu tych
3 dni chcialabym cos kupic.

Z gory dziekuje za pomoc!
Obserwuj wątek
    • Gość: alfa Re: Jaki komputer dla 60-latka? IP: *.143.lesio.net 20.06.09, 14:00
      Problemów nie przewiduje. Polecam prosty model z tzw. gotowych z
      salonu. Takie komputery choc w wikszej cenie niz skadak pracuja
      troche lepiej. Jesli bedzie pani 3 dni w polsce polecam udac sie do
      salonu firmy albo Komputronik albo Vobis (Optimus - nie Olimpus
      niestaty jako taki juz nie istnije) - tam bez problemu zakupi sie
      odpowiedni model. Zapewne bedzie na miejscu. Tam tez po podaniu
      przewidywanego rodzju zastosowanie dobiora odpowiedni model podobnie
      jak i monitor. Podawac konkretnych modeli niema sensu bo trudno
      stwierdzic co konkretnie bedzie na półce w konkretymym sklepie.
      Tu jedynie link do przykładowego zestawu:
      www.komputronik.pl/Komputery_PC/Sensilo_MX_240_VHB_K005_/pelny,id,72511/
      • manhu Re: Jaki komputer dla 60-latka? 20.06.09, 15:22
        Też polecam Vobis, dla lamerów w sam raz, wszystko w porządku, poinstalowane przygotowane.

        Choć nie radzę brać zestawów biurowych, mimo że tu pasuje idealnie, ze względu na ograniczenia typu słaby zasilacz np.200W:) Do tego kupić Internet Security Kaspersky-ego, a o resztę wypytać w sklepie.

        Taki zestaw wyjdzie ze 3000 zł, choć równie dobry można mieć za 1500 zł:) ale za wygodę i brak wiedzy się płaci, jak nie teraz to później.
        • tetlian Ważne by nie był z Windowsem 01.07.09, 11:26
          Ja powiem tak. Każdy komputer będzie dobry. Ważne, by nie był z Windowsem. Może
          być MacOS, albo jakaś przyjazna wersja Linuxa, ale, nie Windows. Dlaczego?
          Wirusy i nieumiejętność radzenia sobie z nimi przez 95% społeczeństwa, a tym
          bardziej starszych ludzi. Zawsze jak przychodzę do jakiegoś znajomego/znajomej,
          który ma komputer kilka/kilkanaście miesięcy, to jest cały zasyfiony
          dziesiątkami wirusów i innych świństw. A przecież zainstalowano im antywira i
          firewalla. Sęk w tym, że jeśli ktoś się nie zna, to i tak prędzej czy później
          coś mu wlezie. Niektóre wirusy są zdolne do wyłączenia antywira, a po czymś
          takim wchodzą inne robaki. I te osoby żyją sobie tak nieświadome tego co dzieje
          się w ich systemie przez wiele miesięcy. Nawet nie wpadną na to, by ręcznego
          skana zapuścić. Naprawa tego, to męczarnia, i czasem jedyne wyjście to format i
          reinstalacja systemu.

          Te wizyty nauczyły mnie jednego. Jeśli ktoś nie chce grać, a używać kompa do
          podstawowych czynności, to spokojnie wystarczy mu Linux czy MacOs. Na te systemy
          praktycznie nie wychodzą wirusy, a bez problemu zaspokoją one potrzeby nie-gracza.
              • kretynofil W dupie byles... 01.07.09, 17:16
                ...i wiesz co widziales.

                Nie ma dzialajacej wersji Platnika pod Linuksa. Amen.

                Inna rzecz, ze troche nie rozumiem po co starszemu panu Platnik - jesli ma
                wlasna firme, to moze lepiej przekazac rachunkowosc do biura?

                A z tym linuksem to jak zwykle bredzicie, dzieci neostrady... Raz, ze wcale nie
                jest bezpieczniejszy od windows; nie jest tez od niego ani bardziej stabilny,
                ani bardziej przyjazny. Wez pod uwage, sweterku, jeszcze jedna rzecz - jesli
                starszy pan bedzie mial problem z komputerem, to bedzie musial poprosic kogos o
                pomoc - a znacznie latwiej znalezc kogos, kto bedzie sie znal na windows
                (wiekszosc dzieciakow sasiadow) niz speca od linuksa, ktory rozwiaze jego
                problem (zamiast, jak to linuksiarze maja w zwyczaju, zwalic wine za problem na
                producenta sprzetu / billa gatesa / monopole / komercje / kosmitow /
                zydokomuchomasonow na trojkolowych rowerkach).

                -----

                Do autorki watku: NIE DAJ SOBIE WMOWIC, ZE DOBRYM WYBOREM BEDZIE DARMOWY
                LINUX
                . Same rachunki telefoniczne (nie liczac przyjazdow do domu czy
                placenia za profesjonalne wsparcie) wyniosa Cie wiecej niz licencja na winde +
                antywirusa.

                Moja rada: kup komputer w miare standardowy, pomysl z gotowym zestawem z salonu
                Vobisa lub Komputronika jest bardzo dobry - z reguly w ten sposob oszczedzisz
                czas poswiecony na studiowaniu tajnikow niezgodnosci sprzetu, bo po prostu
                komputer bedzie dzialal. Moze wolniej, ale bedzie dzialal.

                Jesli chodzi o oprogramowanie to zalecam nastepujace:
                - Microsoft Windows (mozesz odlozyc ten wydatek, pobierajac ze strony MS
                Windows 7 RC - ale on chyba jeszcze nie ma polskiej wersji), jesli nie to Vista
                Home Premium SP2,
                - Microsoft Office 2007 Edycja Domowa (249 PLN),
                - Norton 360 3.0 (licencja dwuletnia na Allegro, kupowana przez e-mail, to
                jakies 120 PLN) - zabezpiecza przed atakami z internetu, chroni poczte, robi
                backup online, optymalizuje dzialanie systemu, to musisz miec koniecznie,
                - jesli obawiasz sie ze starszy Pan bedzie w komputerze "grzebal", to mozesz
                zainstalowac mu jakies narzedzie do backupu (ja uzywam Acronis True Image 2009
                Home i jestem bardzo zadowolony).

                Reszte oprogramowania - w miare potrzeb. To + komunikatory powinno wystarczyc.

                Co do monitora - to jest wazne - kup duzy, ale niekoniecznie z najwyzsza
                rozdzielczoscia. Moja matka uzywa monitora 1280x1024, ale poniewaz literki byly
                dla niej za male, to przestawila na rozdzielczosc 1024x768 - i narzekala ze sie
                oczy mecza :) Coz, taki urok LCD.

                Najlepiej jakbys poprosila o prezentacje w sklepie - i niech starszy Pan
                wybierze sobie monitor na ktorym najlepiej dla niego widac.

                Powodzenia :)
                • tetlian Re: W dupie byles... 01.07.09, 18:35
                  Początek postu nie sugeruje, abym miał do czynienia z kimś inteligentnym, ale cóż...

                  > Nie ma dzialajacej wersji Platnika pod Linuksa. Amen.

                  A czy to musi być akurat jakiś tam Płatnik? Niemożliwe jest by istniał na
                  świecie tylko jeden program do rachunkowości.


                  > A z tym linuksem to jak zwykle bredzicie, dzieci neostrady...

                  Nie używam neostrady, nie jestem dzieckiem i nie jestem linuksiarzem. Używam
                  Windows Vista. Ale tylko dlatego, że jestem graczem. Gdyby nie to, to już od
                  dawna siedziałbym na Linuksie, albo Macu. Bo wszystko inne oprócz gier tam jest.


                  > jesli
                  > starszy pan bedzie mial problem z komputerem, to bedzie musial poprosic kogos o
                  > pomoc - a znacznie latwiej znalezc kogos, kto bedzie sie znal na windows
                  > (wiekszosc dzieciakow sasiadow) niz speca od linuksa

                  Obecne dystrybucje Linuksa są tak samo banalne i intuicyjne w obsłudze jak
                  Windows. Każdy dzieciak sąsiada by sobie z tym poradził. A jak nie odpowiada PC
                  z Linuksem, to można też kupić Macintosha.

                  Piszesz takie bzdury, b widać nigdy nie miałeś do czynienia z zasyfionym
                  komputerem. Ja już wiele razy byłem wzywany przez różnych ludzi, i zawsze nie
                  mogłem się nadziwić jak to jest możliwe by doprowadzić system do takiego stanu.
                  Uwierz mi, wiem co mówię. Na mało popularnych systemach nie ma tego problemu, bo
                  wirusy i inne świństwa pisze się na to co jest najpopularniejsze właśnie, czyli
                  Windowsy.


                  A co do Twoich rad, to jeśli już zdecydować się na Windowsa, to nie rozumiem np.
                  tego:

                  > - Microsoft Office 2007 Edycja Domowa (249 PLN),

                  Po co płacić 249zł za coś, czego istnieje darmowy odpowiednik? Open Office jest
                  tak samo dobry, a nic nie kosztuje. Nie każ ludziom przepłacać.
                  • jacinda Gry 01.07.09, 19:12
                    Nawet nie wiecie ile sie nauczylam dzieki Wam! Zaraz sobie wszystko
                    spisze i poszukam czegos na necie.

                    I zgadza sie, to nie jest kupowanie lizaka, tylko czegos, co
                    chcialabym zeby sluzylo 'na lata', no i zeby Tata byl zadowolony. A
                    badziewia nie mam zamiaru kupowac, bo nigdy tego nie robie.
                    Ciesze sie, ze sa osoby, ktore chetnie sluza rade i nie uwazaja,
                    ze kazdy musi byc specem od komputerow. Bardzo Wam dziekuje!


                    Co do gier, to na 100% wiem, ze Tata nie gra. Ale wiem, ze gdyby
                    mogl, to by chetnie sobie samochodami wyscigowymi 'pojezdzil'.
                    • kretynofil Skoro tak, to nie kupuj... 01.07.09, 19:28
                      ...tzw. "zintegrowanej karty graficznej". Po prostu powiedz w sklepie, ze zalezy
                      Ci na grach wyscigowych, niekoniecznie najnowszych (musisz wszakze brac pod
                      uwage pozniejsze koszty gier - a te nowe bywaja drogie, stare mozna kupic za
                      grosze - a rozumiem ze bedzie za nie placila osoba, ktora dostanie komputer).
                      Podkresl tylko ze nie zalezy Ci na wydajnosci, ale na przyjaznosci dla uzytkownika.

                      W sklepie Ci tego nie powiedza, ale moga Ci wcisnac karte graficzna z bardzo
                      glosnym chlodzeniem - i uzywanie takiego komputera jest meczace (halas) oraz
                      kosztowne (pobor pradu).

                      Sam nie gram na PC, do tego mam konsole, ale kiedy jeszcze grywalem, to bardzo
                      bylem zadowolony z kart graficznych Gigabyte z tzw. pasywnym chlodzeniem (nie
                      maja wiatraczka, ktory halasuje).

                      Przyklad takiej karty masz tu:

                      tnij.org/dpps

                      Oczywiscie nie musisz kupowac tej, chodzi po prostu o zasade - takie karty sa
                      robione z troche lepszych podzespolow, nie generuja halasu, zuzywaja mniej pradu
                      - ale bywaja wolniejsze i wymagaja wiedzy przy doborze konfiguracji (chlodzenie
                      obudowy, jej rozmiar itd.).

                      Mozesz tez zapytac, jesli zdecydujesz sie na procesor intel (np. Core2Duo), czy
                      moga Ci wymienic chlodzenie na cichsze. Jako uzytkowniczka laptopa mozesz sobie
                      nie zdawac sprawy z tego jakie pudlo moze byc glosne. Najgorsze co sie wtedy
                      moze stac, to to ze uzytkownik zamknie komputer w szafce i ten sie przegrzeje :)

                      Powodzenia!

                      Aaaa, mozesz potem dokupic tej osobie kierownice na gwiazdke, ale bedzie mial
                      radoche :)
                      • Gość: cplus Świetnie jej poradziłeś, nie ma co. IP: *.e-wro.net.pl 01.07.09, 19:58
                        Świetnie jej poradziłeś. Kartę pasywną, no po prostu super :)
                        Sam takiej używam, jest to Radeon 4850, ale wiem że czasem trzeba mu przedmuchać radiator, bo się zasyfił, a przy naprawdę wymagających grach i bez tego potrafi się przegrzać - szczególnie jak obudowa ma kiepski obieg powietrza. Dlatego też mam wentylator 120mm doczepiony. Bez niego może być zdziwienie: co się dzieje z komputerem, że pada?
                        Jeśli już chce pograć, to niech kupi jakąś sprawdzoną cichą konstrukcję, ale jednak aktywnie chłodzoną.

                        Ale co do "przyjaznego" linuxa - w 100% się zgadzam. Jak siądzie necik, to przeciętny użytkownik jest w czarnej (jak konsola) dupie. Ciekawe, czy będzie wiedział, co to za polecenie, np. ifconfig?
                        • kretynofil Ale przeciez wyraznie napisalem... 01.07.09, 20:05
                          ...ze osoba w sklepie musi sie na tym znac, musi wiedziec jak taka karte zamontowac.

                          Jakis czas temu pozbywalem sie pudla (chodzil tak cicho, ze jak jeden z
                          najcichszych dyskow Seagate tylko ruszal glowica, to bylo slychac) - tylko
                          oczywiscie duza obudowa, stojaca na podwyzszeniu, zeby nie zaciagac kurzu prosto
                          z podlogi, dwa wiatraczki 200 (przod i tyl obudowy), Scythe Ninja na procku, GF
                          z pasywnym chlodzeniem, plyta tez z radiatorem na chipsecie. Sprzedalem go za
                          grosze kumplowi, ten go wstawil do szafki(!) i rzeczywiscie zaczelo mu sie
                          wieszac to pudlo.

                          I wiesz co sie okazalo?

                          Procek wyrobil (Ninja to genialny radiator), karta wyrobila (mimo ze zakurzona
                          jak jasna cholera) - a tylko chipset nie dawal rady. Zalozyl maly wiatraczek,
                          ustawil na minimalne obroty - i tak juz trzeci rok chodzi to pudlo, od roku
                          zamkniete w szafce, i zero problemow.

                          Tak wiec nie gadaj mi, ze takie karty sie bardzo grzeja - z reguly to inne
                          komponenty nie daja rady...

                          A z "cichymi konstrukcjami" to jest tak, ze z czasem robia sie coraz glosniejsze :)
                    • tetlian Re: Gry 01.07.09, 19:28
                      Jeszcze taka jedna rada. Jeśli będziesz kupować komputer, to upewnij się, że nie
                      ma w nim dysku Seagate. Każdy inny może być, ale nie Seagate. Najlepiej żeby to
                      był WD Caviar. Ostatnio Seagate wypuścił czarną serię dysków, które średnio po
                      kilku miesiącach działania padają. Ja niestety tego nie wiedziałem i takowy dysk
                      kupiłem. Padł i musiałem wysyłać do specjalnej firmy w celu jego naprawy i
                      odzyskania danych. A to kosztowało tyle samo co nowy dysk.
                      • kretynofil No widzisz... 01.07.09, 19:32
                        ...a ja pogrzebalem juz kilkanascie Caviarow i przesiadlem sie na seagate, ktore
                        sa z reguly cichsze, szybsze i bardziej bezawaryjne.

                        I wiesz co? Na kilkanascie caviarow i podobna liczbe seagate, padly wszystkie
                        caviary i zaden seagate :)

                        To jest kwestia wyboru miedzy dzuma a cholera :)
                        • tetlian Re: No widzisz... 01.07.09, 19:44
                          Nie chodzi mi w tym momencie o wojny co lepsze: Caviar czy Seagate. Ja miałem
                          już wiele Caviarów i Seagatów. I z żadnym nie było problemu. Sęk w tym, że
                          niedawno Seagate zaliczył wtopę i wypuścił czarną serię. Sam się do tego
                          przyznaje na swojej stronie i wycofuje dyski ze sprzedaży. Chodzi o jakiś błąd w
                          firmware, który powoduje, że po jakimś czasie (średnio kilka miesięcy) od zakupu
                          dysk pada.

                          Także jeśli masz np. Seagate Barracuda 7200.11, to radzę Ci jak najszybciej zrób
                          backup danych i zaktualizuj firmware. Producent zapewnia, że po aktualizacji
                          dysk już nie padnie. Choć nigdy pewnym tego być nie można.

                          Wpisz w Google "seagate czarna seria", a zobaczysz o czym mówię. Sprawdź czy
                          Twój dysk widnieje na liście wadliwych modeli.
                • sandino a ty co misję dziejową masz? linux mniej 01.07.09, 22:34
                  bezpieczny? chyba dlatego, że sam tak uważasz. w linuchu jak nie nadasz praw
                  wykonania dla programu, to sam nie przydzieli sobie tych uprawnień i się nie
                  uruchomi. druga sprawa - brak dostępu do plików systemowych dla użytkownika z
                  grupy users. namieszać user może sobie w swoim hołmie i nigdzie indziej ;-)

                  nie ośmieszaj się pajacu - wystarczył kolorowy balonik i bełkot marketingowy
                  "the wow starts now". no i nasiąknąłeś.

                  a dla dziadka z takimi potrzebami tylko ... windows. trudno, żeby babrał się z
                  wine aby ruszyły te jego księgowe programy. no chyba, że ktoś mu to wszystko
                  poustawia.

                  aha, pajacu jeszcze jedno. z nowymi kompami kupujesz windowsa w wersji OEM. więc
                  nie pier_d_ol proszę o rachunkach telefonicznych za wsparcie techniczne. w OEMie
                  M$ pokaże ci wała jak do nich zadzwonisz z problemem. lub zaproponuje wykupienie
                  usługi.
                • senseiek Re: W dupie byles... 02.07.09, 03:03

                  > Co do monitora - to jest wazne - kup duzy, ale niekoniecznie z najwyzsza
                  > rozdzielczoscia. Moja matka uzywa monitora 1280x1024, ale poniewaz literki byly
                  > dla niej za male, to przestawila na rozdzielczosc 1024x768 - i narzekala ze sie
                  > oczy mecza :) Coz, taki urok LCD.

                  To ustaw jej nominalna rozdzielczosc LCD, i powiedz ze wielkosc liter sie ustawia w Wlasciwosci Ekranu > Wyglad > Zaawansowane..
            • kretynofil Lamer! 01.07.09, 17:44
              Wylacznie karty perforowane, a nie jakies tam nowoczesne wynalazki z tekstowym
              terminalem!

              I co, moze jeszcze bys chcial zeby klawiatura byla taka jak w maszynie do
              pisania, fantasto jeden?!
          • szarex Re: Ważne by nie był z Windowsem 01.07.09, 12:35
            Ale ogólnie się zgadzam z tym, że dla mniej obeznanych takie Ubuntu jest na
            przykład idealne - takie Ubuntu na przykład - samo znajdzie aktualizacje do
            programów - jedno kliknięcie i już jest. Poza tym złapać wirusa jest znacznie
            trudniej niż na Windowsie. Mojej mamie zainstalowałem Ubuntu na laptopie i teraz
            już nie boję się, że złapie jakiegoś wirusa używając Google.
      • Gość: petroll Re: Jaki komputer dla 60-latka? IP: *.acanac.net 20.06.09, 17:00
        Po pierwsze nie rob z szecdziesiecioletniego mezczyzny niedoleznego dziada.
        Po drugi kazdy komputer bedzie dobry. Po trzecie karta jak to nazywasz
        telewizyjna sluzy do ogladania programow telewizyjnych na ekranie monitora.
        Zakladam ze ten pan ma telewizor wiec karta mu nie jest porzebna. Reasumujac
        jakikolwiek komputer i dostep do internetu.
    • jacinda Re: Jaki komputer dla 60-latka? 21.06.09, 12:31
      Bardzo dziekuje za dotychczasowe rady. Chyba rzeczywiscie zdecyduje
      sie na Vobis.
      Tak wlasnie myslalam, ze po to ta wlasnie ta karta. Rzeczywiscie nie
      bedzie potrzebna, tym bardziej ze Tata ma swietny sprzet do odbioru
      TV.
      • jacinda Re: Jaki komputer dla 60-latka? 01.07.09, 10:29
        Serdeczne dzieki za wszystkie odpowiedzi.
        OK, ustalilismy ze jednak bedzie to komputer stacjonarny.
        Znalazlam cos takiego:

        Procesor: Intel® Pentium® Dual Core E5200 /2.5 GHz 800MHz/
        Płyta główna: Chipset Intel® G43 Express
        Pamięć RAM: 2 GB DDR2 PC-667 /2x1024MB dual channel/
        Dysk twardy: 320GB USB 2.0&Serial-ATA Ardata DuoDisk
        Grafika: Intel® Graphics Media Accelerator X4500
        Multimedia: 6-kanałowy moduł audio
        Karta sieciowa: Intel® PRO/1000 Gigabit LAN
        Karta sieciowa bezprzewodowa: AirPlusG Wireless D-Link USB Dongle
        802.11b/g
        Kabel Ethernet: Kabel sieciowy CAT 5e - 3 metry
        Napęd optyczny: DVD-RW 16x
        Czytnik kart pamięci/napęd FDD: czytnik kart pamięci 52 in 1
        Obudowa: Middle Tower ATX
        Klawiatura: klawiatura Logitech Internet 350
        Myszka: Mysz Logitech RX250 Optical Mouse
        Gwarancja: 3 lata D2D - gwarancja door-to-door
        Usługa instalacji komputera: Tylko dostawa systemu
        Monitor: Brak
        System operacyjny: MS Windows Vista Home Premium PL
        Oprogramowanie biurowe: Office 2007 - 60-dniowa preinstalowana wersja
        Oprogramowanie antywirusowe: Bez zabezpieczenia antywirusowego
        Pamięć przenośna: Brak

        Nie mam pojecia co polowa z tych rzeczy znaczy. Wychodzi 2,500PLN.
        Bylabym wdzieczna za wszelkie uwagi na temat tego zestawu. Rodzice
        maja bezprzewodowy internet. Widze, ze tutaj jest jakis dongle, ale
        czy nie lepiej jak to jest juz zainstalowane w srodku?
        No prosilabym jeszcze wskazowki na temat kupowania monitora. Wydaje
        mi sie, ze powinien byc min. 17 cali.
        Z gory dziekuje!
        • szarex Re: Jaki komputer dla 60-latka? 01.07.09, 11:54
          > Karta sieciowa bezprzewodowa: AirPlusG Wireless D-Link USB Dongle

          Do stacjonarnego? Po co? Zwłaszcza, że komputer będzie się łączył przez kabel
          Ethernet

          > Oprogramowanie biurowe: Office 2007 - 60-dniowa preinstalowana wersja - potem
          trzeba kupić, więc może lepiej od razu zapytać o Office 2007

          > > Oprogramowanie antywirusowe: Bez zabezpieczenia antywirusowego
          Antywirus trzeba będzie kupić, lub zainstalować jakiś darmowy (np Avira
          AntiVir), podobnie firewall (nie wiem jak działa zapora ogniowa w Viście).
        • djmas Re: Jaki komputer dla 60-latka? 01.07.09, 12:18
          procesor - OK
          płyta ze zintegrowaną grafiką - OK
          pamięci, dysk - ujdą
          2GB do Visty to ZA MAŁO (niech dołożą jeszcze 2GB)
          Antywirusa polecam NOD32
          nic nie napisali o zasilaczu więc pewnie jakieś badziewie

          cena sprzętu - to jakaś masakra...2500zł za to coś jest po prostu śmieszne, ale
          rozumiem że sprzęt złożony, gwarancja 3lata i w ogóle..
        • Gość: plusik Re: Jaki komputer dla 60-latka? IP: *.euro-net.pl 01.07.09, 12:30
          Jest to wystarczająca konfiguracja tylko w przypadku visty ramu jest na styk. Polecam od razu dokupić w sklepie i poprosić aby zostały zainstalowane elementy. Także do ochrony Norton 360 ver 3.0. To pozwoli osobie posiadającej niewielką wiedzę o sprzęcie na zachowanie odpowiedniej sprawności. Żaden z innych programów ochronnych nie posiada takich możliwości. Na dokładkę nie powoduje zbytniego obciążenia sprzętu.
          • kretynofil To jeszcze tylko jedna informacja... 01.07.09, 17:38
            Bo kazdy tutaj doradza Ci inny antywirus :)

            Pamietaj zeby wybrac program antywirusowy ktory od razu zawiera firewall
            (ochrona przed bezposrednim atakiem z internetu), dobrze by bylo zeby mial tez
            cos do skanowania poczty - ale najwazniejsze to jest to, zeby mial czeste i
            ciagle aktualizacje.

            Nawet najlepszy antywirus, jesli jego baza wirusow nie jest aktualizowana, jest
            bezuzyteczny.

            Ogolnie wiekszosc platnych zawiera te wszystkie funkcje, ich ceny tez sa
            podobne, wiec tu masz wybor. Zapytaj jednak o to w sklepie.

            Aaaaa - i pamietaj zeby nie zainstalowac np. dwoch antywirusow (platnego i
            darmowego) albo czegos takiego, bo bedziesz miala glupie problemy :)
        • Gość: Hermilion Re: Jaki komputer dla 60-latka? IP: 81.210.16.* 02.07.09, 11:23
          Bardzo podobny do tego co ostatnio kupiłem żonie :)

          A co do uwag:

          > Procesor: Intel® Pentium® Dual Core E5200 /2.5 GHz 800MHz/

          OK

          > Płyta główna: Chipset Intel® G43 Express

          OK - ALE ważny producent, najlepiej niech to
          będzie płyta Gigabyte lub ASUS a stanowczo
          nie ASROCK lub MSI.

          > Pamięć RAM: 2 GB DDR2 PC-667 /2x1024MB dual channel/

          Za mało - 4GB

          > Dysk twardy: 320GB USB 2.0&Serial-ATA Ardata DuoDisk

          Najbardziej opłacalne obecnie sa 500GB a z czasem
          kazdy dysk okazuje się za mały .. ewentualnie można zwiększyć.

          > Grafika: Intel® Graphics Media Accelerator X4500

          Dobry wybór

          > Multimedia: 6-kanałowy moduł audio

          Dosyc obojętne

          > Karta sieciowa: Intel® PRO/1000 Gigabit LAN

          OK

          > Karta sieciowa bezprzewodowa: AirPlusG Wireless D-Link USB Dongle
          > 802.11b/g

          NIE. Karty tej nie znam ale producent jakiś taki mało
          znany, może sprawiać problemy. Lepiej wybrac bardziej
          znanego z jakości np. Linksys

          > Kabel Ethernet: Kabel sieciowy CAT 5e - 3 metry

          Jak kabel to po co WiFi ?

          > Napęd optyczny: DVD-RW 16x

          OK ale producent wazny ..

          > Czytnik kart pamięci/napęd FDD: czytnik kart pamięci 52 in 1

          OK

          > Obudowa: Middle Tower ATX

          Polecam mini tower lub mini desktop - i płytę główną
          mini. Przy karcie grafiki wbudowanej na płycie mini
          tower wystarczy a zabiera o wiele mniej miejsca.

          I zazyczaj ładnie wygląda.

          > Klawiatura: klawiatura Logitech Internet 350

          Dobry wybór

          > Myszka: Mysz Logitech RX250 Optical Mouse

          Dobry wybór

          > Gwarancja: 3 lata D2D - gwarancja door-to-door

          :)

          > Oprogramowanie biurowe: Office 2007 -
          > 60-dniowa preinstalowana wersja

          Trzeba będzie dokupić pełna wersję

          > Oprogramowanie antywirusowe: Bez zabezpieczenia antywirusowego

          Są dobre darmowe, koniecznie trzeba zainstalować

          > No prosilabym jeszcze wskazowki na temat kupowania monitora.
          > Wydaje mi sie, ze powinien byc min. 17 cali.

          Zdecydownie polecam kupić jakiegoś Samsunga, ewentualnie IIYAMA.

          No ale to Tylko moja opinia.
      • pancwynar Re: Jaki komputer dla 60-latka? 01.07.09, 14:38
        Gość portalu: witek napisał(a):

        > A z laptopem można pracować w dowolnej pozycji, dobrze, jeśli
        > jest w miarę lekki w stabilnej obudowie .

        ekran laptopa dla 60-latka? cięzko mi sobie wyobrazić.. na przykładzie własnego ojca;
        mobilność to niewątpliwie atut, ale zawsze można poprawić ergonomię miejsca pracy i wyjdzie to taniej (sensowniej) niż laptop - przy założeniach jakie podała załozycielka wątku
    • Gość: wujek dobra rada Chyba jednak lepszy będzie laptop IP: *.StrefaWiFi.kolnet.eu 01.07.09, 12:06
      Żeby kupić dobry komputer, trzeba więcej niż 3 dni - trzeba pochodzić po
      sklepach, porównać ceny, znaleźć kompetentnych sprzedawców, którzy złożą dobry
      zestaw...
      A laptop jest na pewno lepszy dla początkującego użytkownika, choćby ze względu
      na łatwość przenoszenia - a w razie jakichś problemów zanosi się go bez problemu
      do kogoś kto się na tym zna.
      W dodatku pewnie wyjdzie taniej.
      • Gość: Rozsadny Pare przemyslen praktycznych- z doswiadczenia IP: *.moodys.com 01.07.09, 12:35
        Tez przeszedlem przez podobny temat wiec wrzuce kilka przemyslen:
        1. Kupno w UK.

        Zaleta jest cena (nizsza niz w Polsce) ale faktycznie wszystkie
        zainstalowane programy sa w wersji angielskojezycznej. Nie wiem jak
        dla Twojego Taty ale dla wiekszosci ludzi w porownywalnym wieku to
        bedzie jednak jakis problem. Dodatkowo jesli- jak piszesz- myslisz o
        komputerze stacjonarnym to bedzie klopot z jego przewiezieniem- do
        bagazu podrecznego w samolocie sie nie zmiesci (komp+monitor), w
        bagazu nadawanym odradzam (uszkodzenia+ponoc straszne zlodziejstwo
        na lotniskach w kraju) a nadawanie kurierem bedzie kosztowalo.
        Innymi slowy w Twojej sytuacji to chyba gra nie warta swieczki.

        2. Kupno w Polsce.
        Wbrew pozorom mysle, ze jestes w stanie temat zalatwic w 1 dzien.
        Najlepiej poczytaj sobie troche na ten temat (albo porozmawiaj z
        jakims informatykiem) i okresl parametry jakie zestaw powinien miec
        (procesor nie wolniejszy niz..., pamiec RAM (im wiecej tym szybszy
        bedzie komputer- sugerowalbym co najmniej 3 GB, pojemnosc dysku
        twardego (okolo 200 GB powinno przy opisywanych przez Ciebie
        zastosowaniach wystarczyc), ilosc portow USB (wiekszosc urzadzen
        laczona jest z komputerem za ich posrednictwem wiec im wiecej tym
        lepiej ale tez bez przesady...). Co do monitora to faktycznie im
        wiekszy tym lepiej ale z obserwacji wiem ze okolo 19 cali powinno
        zapewnic odpowiedni komfort. A nastepnie wyposazona w taki spis udaj
        sie na wycieczke po sklepach: poza sugerowanym tu Vobisem
        odwiedzilbym pewnie tradycyjnie Saturn/ Media Markt (niby ta sama
        siec ale ceny maja czasem rozne) i kilka podobnych duzych sklepow
        ktore znajdziesz pewnie na glownej ulicy miasta albo w duzym centrum
        handlowym. Warto tez zajrzec do mniejszych punktow (np w Warszawie
        Warszawska Gielda Komputerowa) bo tam czesto moga Ci lepiej doradzic
        (to zazwyczaj ich jedyna specjalizacja od lat), zaproponowac nizsze
        ceny a wbrew pozorom zawartosc komputerow pod wzgledem jakosci
        glownych podzespolow zazwyczaj nie rozni sie specjalnie niezaleznie
        od firmy...

        Mysle, ze jesli przejdziesz sie po paru sklepach i porozmawiasz ze
        sprzedawcami to po kilku takich rozmowach bedziesz miala swoje
        zdanie na ten temat i pod koniec dnia mozesz wrocic do sklepu ktory
        wydal Ci sie najlepszy cenowo/ merytorycznie.
        Alternatywa jest tez Dell ktory o ile wiem sprzedaje juz w Polsce
        komputery przez siec. Minusem tego ostatniego jest, ze na komputer
        trzeba czekac pewnie okolo miesiaca od momentu zamowienia. Plusem
        jest ze mozesz go sobie skonfigurowac jak chcesz jesli chodzi o
        paramery, wyglad itd.

        3. System operacyjny:
        pomimo tego, ze Windows jest faktycznie obiektywnie systemem gorszym
        niz Linux czy Mac OS to jest tez najbardziej rozpowszechnionym. Jak
        sie domyslam Twoj Tata do tej pory nie korzystal specjalnie z
        komputera wiec w przypadku gdyby mu cos szwankowalo latwiej znajdzie
        porady czy pomoc dla nielubianego windowsa niz dla pozostalych
        systemow. Wiec ze wzgledow praktycznych mysle ze nie ma co sie tu
        wychylac przed szereg i silic na oryginalosc bo skutki moga byc
        dalekie od idealnych.

        5. Antywirus. Faktycznie jesli nie bedzie go w zestawie (czesto
        jest) to musisz pamietac zeby go kupic. Ja sugeruje McAfee- jest
        szybki i nie spowalnia komputera co jest czestym problemem innych
        firm (chociaz wiodace marki, polecane przez przedmowcow to ta sama
        liga wiec kazdy z nich bedzie pewnie rownie dobry).

        OStatnia uwaga to mysle, ze generalnie komputery niezaleznie od
        sklepu/ sprzedawcy itd beda podobne zarowno parametrami jak i cena
        (z tolerancja do 200-300 zl) wiec kazdy przemyslany i niespieszny
        wybor na pewno bedzie satysfakcjonujacy dla uzytkownika.

        Pamietaj tylko, zeby wspolnie przejsc przez obsluge programow ktore
        beda najczesciej uzywane (+ skype) tak zeby Tata mogl sobie
        spokojnie zanotowac glowne kroki na pierwsze spotkania z komputerem
        sam na sam i nauczyc sie "klikac" myszka. Na poczatku to duzy stres,
        dopiero potem nabiera sie wiekszej latwosci w obsludze komputera.

        Powodzenia i duzo frajdy z zakupu!
      • Gość: Hermilion Re: Jaki komputer dla 60-latka? IP: 81.210.16.* 02.07.09, 11:49
        Też się zgadzam że ten komputer wstarczy,
        ale taki komputer używany ważne aby przetestował
        ktoś znający się na sprzęcie - bywa że kupi się złom.

        No i kulka rzeczy trzeba będzie dokupić:

        - klawiatura i mysz (te Logitecha to pewnie z 250-300)
        - wifi (50-100)
        - czytnika kart nie ma
        - nagrywarki DVD nie ma, a slim bywa drogi

        Jeśli miałbym kupować coś uzywanego, to raczej bym
        już kupił notebooka, np takiego:

        www.allegro.pl/item672246645_ibm_lenovo_t60_t2400_1_83_1gb_60_combo_bt_gw6_pn.html

        Te T60 sa nie do zajechania ... i w sumie wyjdzie tyle
        samo co taki Dell + peryferia + monitor LCD.
    • m_234 Re: Jaki komputer dla 60-latka? 01.07.09, 14:42
      To ja już nie będę mógł sobie pograć w Stalkera i Call of Duty za pięć lat? 0_0
      Nie słuchaj porad typu: "kup za 500 na allegro".
      Kup nowy. Z procesorem co najmniej dwurdzeniowym i 4 giga RAM-u.
      Kartę telewizyjną kup, bo to kosztuje grosze, a można sobie pooglądać w okienku na monitorze, nagrać w razie potrzeby i chęci, zrobić "zdjęcie" składu jakiejś komisji śledczej...
      Monitor CO NAJMNIEJ 22 cale. Panoramiczny! Ja mam 24. Żadnych siedemnastek. Z 22 cali zrobisz siedemnastkę. (tylko nie wiem po co?) W drugą stronę to nie działa. :-)
      Zintegrowanej karty graficznej nie polecam, bo to z reguły jakieś cienkie modele (czyli wolne). Skoro nie wiesz, czy gra, czy też nie, to radziłbym założenie, że pograłby sobie.
      Co do miejsca zakupu... hymhym... nie wskażę nic konkretnego.
      Napiszę, jak ja robię. Otóż kupuję w małej firemce, 2 lata gwarancji, ZERO problemów z reklamacjami, co jakiś rok idę do nich, oddaję procesor, grafikę, czy coś tam (dopóki jest to jeszcze towar dający się sprzedać) i biorę coś szybszego/nowszego.
      To się nazywa "zaprzyjaźniony sklep". Padła karta graficzna. Zareklamowałem, dostałem inną na czas rozpatrzenia reklamacji przez dystrybutora - to tak działa. Czy w Vobisie takie mają podejście do klienta? Wątpię ;)
      • djmas Re: Jaki komputer dla 60-latka? 01.07.09, 15:07
        tia...znasz jakiegoś 60latka który pocina sobie w jakieś najnowsze gry ? po za
        tym napisał że nie do gier...heh..
        karta telewizyjna-kolejny niepotrzebny duperel. napisał ze jest TV osobny
        monitor nie 17 tylko 19 i to kwadrat.
        • m_234 Re: Jaki komputer dla 60-latka? 01.07.09, 16:16
          Znam. Nie jednego. Poza tym zacytuję: "Nie, Tata nie gra w gry. Przynajmniej tak mi sie wydaje ... ;)"
          Wy, małolaty, to jakieś dziwne jesteście. Wam się wydaje, że 60 lat to już koniec świata. Jazdy motocyklem też mi zabronisz, albo zapytasz się ilu 60-cio latków jeździ?. Ja takich też znam wielu, bo to, rozumiesz, moja półka ;) I, niestety, znam kilkadziesiąt grobów. Takich, co na uwagi: nie pałuj tak, bo nic nie umiesz - odpowiadali: heh.
      • Gość: as Re: Jaki komputer dla 60-latka? IP: *.kielce.vectranet.pl 01.07.09, 15:59
        Pytanie tylko, po co do przegladania netu potwor ciagnacy 500W energii? Ja w tej chwili pisze z kompa o parametrach: 1,2GHz Duron, 512 MB RAM,130GB HDD, grafa zintegrowana (dzieki temu cicha...). I daje rade, po necie posmiga, filmy poogladam, czasem w cos zagram (stare gry typu Age of Empires itp. sprzed lat). Juz dawno odpadlem ze sprzetowego wyscigu zbrojen, nie widze potrzeby ladowania kasy w kompa tylko po to, by odpalic nowe gry. Do tego nowe kompy sa coraz bardziej pradozerne (zasilacze po 500W albo obecnie i wiecej, dodatkowe zlacza zasilania dla procesorow, kart grafiki) i glosne - ja mam cichy wentylator na procku, grafa zintegrowana wiec went nie ma - a nowe kompy - wentylator o sile turbiny na procku, grafiki zajmujace nawet 2 sloty - bo polowa to uklad chlodzenia... Wszystko to wyje i ciagnie prad, i ja sie pytam po co to do przegladania netu?
    • wyleczony-z-platfusa Re: Jaki komputer dla 60-latka? 01.07.09, 16:27
      jacinda napisała:

      > Poszukuje komputera dla 60-letniego pana. Sama nie wiem, czy lepszy
      > stacjonarny, czy laptop. Komputer raczej bedzie ciagle w jednym
      > miejscu w domu.
      > Potrzeby:
      > -internet (gielda, wiadomosci, pewnie jeszcze pudelek, choc sie nie
      > przyzna)
      > -email
      > -gadu-gadu, skype
      > -podstawowe programy ksiegowe - platnik, rachmistrz, itp.
      > -pakiet Office
      >
      > Kiedys cos wspominal o jakiejs karcie telewizyjnej, ale ja nie mam
      > pojecia po co to, wiec moze to powinno byc?

      sa takie specjalne kompy z wyjezdzajaca połeczka jak sie guziczek nacisnie, tam
      mozna szklanke z piwem postawic , ew. kubek z zaparzonymi ziólkami jak dla 60
      latka to ma byc:) Goraco polecam..chociaz nie wiem dlaczego na to napęd mówia??
      no chyba ze ktos poł litry na tej połeczce wystajacej trzyma????
          • senseiek Re: A konkrety, biedne dziecie? 02.07.09, 03:12
            > Trochę mi szkoda czasu na polemikę z Tobą.

            Zwykle kretynofil bredzi, ale dzis ma jakis dobry dzien.. ;)

            > Mnie osobiście pingwi
            > n
            > wystarcza w 100 % od 5 lat. Pozdrowienia
            > - technik informatyk.
            ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

            No i o to wlasnie chodzi kretynofilowi.. Ze delikwent jest kompletnym laikiem, ktory komputer bedzie mial pierwszy raz w zyciu - radzenie komus takiemu linuxa to po prostu znecanie sie nad czlowiekiem.. ;)
        • Gość: GM Re: A konkrety, biedne dziecie? IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.07.09, 21:30
          Hej,

          Dorzucę swoje trzy grosze.

          W pracy zainstalowałem sobie na laptopie Linuxa Ubuntu. Używam od 3
          lat, nie miałem żadnego problemu (a nie jestem linuxowym guru). Na
          tym samym laptopie mam Windows XP. Przełączam się sporadycznie, gdy
          potrzebuję jednego programu, którego odpowiednika nie ma na Linuxa.
          95% mojego czasu pracy spędzam na Linuksie: szybciej się ładuje
          system operacyjny, sprawniej ładują się zainstalowane programy,
          interfejs użytkownika przyjaźniejszy (ale to ostatnie, to już
          kwestia gustu).

          Mój pakiet biurowy to OpenOffice. Jest w zupełności wystarczający
          dla mnie samego i do komunikacji z MSOfficową resztą świata.


          Moja siostra (znajomość obsługi komputera oceniam na "3" w skali od
          "0" do "10") ostatnio kupiła sobie peceta na Allegro za 600 zł. Nie
          zwróciła uwagi na opis aukcji. Myślała że kupuje PC z Windowsem, a
          komputer przybył z Ubuntu. Po początkowym okresie rozczarowania i
          moim 30-minutowym przeszkoleniu używa bez najmniejszych problemów
          (od 3 miesięcy).

          Podsumowanie:
          - pewnie dla 60-letniego pana najwygodniejszy jest Windows (choćby
          ze względu na liczbę potencjalnych pomocników.

          - nie jest jednak tak, że linuxa może używać tylko specjalista,
          który każdy dzień rozpoczyna od rekompilacji kernela ;-) Mój
          przykład dowodzi, że w zupełności nadaje się do zwykłej biurowej
          pracy.

          Pozdrawiam, GM
    • tetlian Re: Hihihi, mistrzostwo swiata :) 01.07.09, 19:38
      > Nie do rachunkowosci, tylko do obslugi dokumentow dla ZUS. I wlasnie tak jest z
      > e
      > dzialajacych zamiennikow nie ma.

      No to jak napisałeś chyba w poprzednim poście, zawsze można to zlecić komuś innemu.


      > O czym wiesz, nie majac linuksa. No coz :)

      To, że nie mam, nie znaczy że nie używałem. Bawiłem się już kilkoma
      dystrybucjami, i zawsze zdumiewał mnie fakt, że w instalce systemu było zawarte
      wszystko to co trzeba do Windowsa doinstalowywać ręcznie (np. kodeki wraz
      playerem do filmów, odpowiednik winampa, open office i inne cuda). Dosłownie
      wszystko co zwykłemu szaremu użytkownikowi może być potrzebne do życia.

      I tak, jeśli chodzi o Linuksa, to śmiało możesz nazwać mnie lamerem. Ale to
      właśnie przemawia na korzyść tego systemu. Bo skoro ja nie-linuksowiec nie
      miałem z nim żadnych problemów, to i inne osoby też nie powinny mieć.


      > Ty naprawde chyba nie znasz wartosci czasu :)

      Moje rady właśnie wynikają z tego, że znam. Ile czasu straciłem u znajomych na
      próbie przywrócenia do życia zasyfionego Windowsa to nie zliczę. Natomiast ci
      którzy używają Linuksa, jeszcze ani razu mnie nie wzywali. A specami od tego
      systemu nie są.
      • kretynofil No to dochodzimy do konsensusa :) 01.07.09, 19:52
        > No to jak napisałeś chyba w poprzednim poście, zawsze można to zlecić komuś
        innemu.

        I ja tak robie, bo od Platnika dostawalem bialej goraczki.

        Nie kazda firma moze sobie jednak na to pozwolic - ksiegowosc jednak kosztuje...

        > To, że nie mam, nie znaczy że nie używałem. Bawiłem się

        Slowo klucz - bawiles sie. Ja naprawde uzywam systemow *nixowych na co dzien w
        pracy i wiem ze wrazenia jakie zostaja po "zabawie" z systemem za skrajnie
        odmienne od tych, ktore sie ma po "uzywaniu" - zwlaszcza jesli uzywasz czegos
        wiecej niz GG i oneta.

        > i zawsze zdumiewał mnie fakt, że w instalce systemu było zawarte wszystko to
        co trzeba do Windowsa doinstalowywać ręcznie

        Plus cala masa niepotrzebnych zupelnie rzeczy. Powtorze: to kwestia system traya
        z prawdziwego zdarzenia. Do windy podchodzisz, patrzysz i juz wiesz (plus minus)
        co na tym komputerze dziala. W linuksie jest to sprytnie ukryte, ale jak chcesz
        to znajdziesz. Moze nie w trakcie "zabawy", ale juz po paru miesiacach pojawiaja
        sie problemy.

        > Dosłownie wszystko co zwykłemu szaremu użytkownikowi może być potrzebne do życia.

        W windows tez tak jest, bez przesady. Ok, trzeba zainstalowac pakiet Windows
        Live (dwa klikniecia), a wiekszosc kodekow i tak jest od razu. Nie ma divx czy
        quicktime, ale dla mnie to akurat plus, bo ani jeden ani drugi nie jest mi
        potrzebny a nie lubie syfu.

        > Moje rady właśnie wynikają z tego, że znam. Ile czasu straciłem u znajomych na
        próbie przywrócenia do życia zasyfionego Windowsa to nie zliczę.

        Po pierwsze, to troche nie rozumiem po co to robisz. Kaz im samemu to zrobic, to
        zrozumieja ze nie warto instalowac wszystkiego jak leci. A jesli juz masz sie
        zajmowac ich komputerem, to zainstaluj im linuksa i bedzie po problemie - czy na
        pewno?

        Sprawdz i przekonaj sie, a potem wroc i przepros :)

        > Natomiast ci którzy używają Linuksa, jeszcze ani razu mnie nie wzywali.

        Ja tez od jakichs dwoch lat nie mam problemow z palmtopem - a wiesz dlaczego? Bo
        nawet nie wiem gdzie jest.

        Nie jest sztuka utrzymac system na poziomie podstawowej instalacji, sztuka jest
        umiec utrzymac system w ktorym naprawde mozna zrobic wszystko, a nie to, na co
        pozwola wlasciciele repozytorium...
        • tetlian Re: No to dochodzimy do konsensusa :) 01.07.09, 20:07
          > Po pierwsze, to troche nie rozumiem po co to robisz. Kaz im samemu to zrobic, t
          > o
          > zrozumieja ze nie warto instalowac wszystkiego jak leci.

          Taa, już widzę jak to zrobią :) To nie są ludzie, którzy siedzą na co dzień w
          kompach. Oni nawet jak coś zainstalują, to często nie wiedzą jak to potem
          znaleźć i uruchomić. A odmówić pomocy nie potrafię jak ktoś znajomy mnie o nią
          prosi.

          > A jesli juz masz sie
          > zajmowac ich komputerem, to zainstaluj im linuksa i bedzie po problemie - czy n
          > a
          > pewno?

          Zrobiłbym tak, gdyby nie to, że oni mając Windowsa, za którego zapłacili kilka
          stówek, nie chcą przerzucać się na coś innego. Ich wybór, ja nie zmuszam.


          I wiesz, wolę by od czasu do czasu na takim Linuksie necik padł, który po
          wcześniejszym wygooglaniu mogę naprawić, niż by był zasyfiony 50-cioma odmianami
          wirusów, z którymi walka to katorga.
          • kretynofil No to ostatnie slowo ojca prowadzacego :) 01.07.09, 20:19
            > Taa, już widzę jak to zrobią :)

            Zrobia, zrobia, niech Cie glowa nie boli. Przynajmniej sie czegos naucza.

            > A odmówić pomocy nie potrafię jak ktoś znajomy mnie o nią prosi.

            Jak sie ma miekkie serce, trzeba miec twarda dupe :)

            Ja swojej matce powiedzialem, ze jak bedzie instalowac programy bez konsultacji
            ze mna, to jej przestane pomagac. Ostatnio znalazlem klienta P2P (znajomy jej
            zainstalowal, do sciagania "darmowej" muzyki) i juz nie mam problemu z
            komputerem matki :)

            > Zrobiłbym tak, gdyby nie to, że oni mając Windowsa, za którego zapłacili kilka
            stówek, nie chcą przerzucać się na coś innego. Ich wybór, ja nie zmuszam.

            A powinienes sprobowac, chociazby po to, zeby przekonac sie jak to jest z tym
            linuksem.

            Jesli chcesz go uzywac (i dowiedziec sie co Kretynofil ma do linucha), to
            zainstaluj to:

            www.vmware.com/products/player/

            (Darmowy program)

            Sciagnij to:

            www.vmware.com/appliances/directory/147323
            (Zainstalowany linux gotowy do uzycia)

            I milej zabawy. Nie zajmie Ci to dlugo, zrozumiesz o co mi chodzi.

            > I wiesz, wolę by od czasu do czasu na takim Linuksie necik padł, który po
            wcześniejszym wygooglaniu mogę naprawić

            I tu jest pies pogrzebany. W Linuksie mozesz zapomniec o czyms takim jak
            "wczesniej wygooglane rozwiazanie" - wiekszosc tego co znajdziesz w sieci na nic
            Ci sie nie przyda, bo Twoj problem bedzie unikalny i bedzie to wina spisku
            zydokomuchomasonow na trojkolowych rowerkach - albo przynajmniej taka informacje
            dostaniesz od "spolecznosci" linuksowej...

            > niż by był zasyfiony 50-cioma odmianami wirusów, z którymi walka to katorga.

            Antywirus i odrobina rozsadku. Glupi uzytkownik linuksa tez wywali bez problemu...
            • tetlian Re: No to ostatnie slowo ojca prowadzacego :) 01.07.09, 21:00
              > Ostatnio znalazlem klienta P2P (znajomy jej
              > zainstalowal, do sciagania "darmowej" muzyki) i juz nie mam problemu z
              > komputerem matki :)

              A to jest właśnie jeden z problemów, że ktoś inny instaluje coś na kompie takiej
              osoby. Bo wiele z tych osób posiada rozsądek i nie instaluje wszystkiego co
              popadnie. Problem jest taki, że gdy na przykład przyjdzie do nich inny znajomy z
              synkiem, który uważa się za mastah w sprawach kompów. Ten synek dorwie się do
              komputera znajomego, coś tam poinstaluje (często jakiś syf), pobawi się i
              zostawi. Znajomy kompletnie tego nieświadomy, konsekwencje odczuje dopiero kilka
              miesięcy później, gdy coś tam nagle przestanie działać.


              > Jesli chcesz go uzywac (i dowiedziec sie co Kretynofil ma do linucha), to
              > zainstaluj to:
              >
              > www.vmware.com/products/player/
              >
              > (Darmowy program)
              >
              > Sciagnij to:
              >
              > www.vmware.com/appliances/directory/147323
              > (Zainstalowany linux gotowy do uzycia)
              >
              > I milej zabawy. Nie zajmie Ci to dlugo, zrozumiesz o co mi chodzi.

              Dzięki. W chwili wolnego czasu spojrzę na to. W następnym tygodniu miałem
              zainstalować na drugim dysku Linuksa, więc to będzie dobra rozgrzewka :)


              > W Linuksie mozesz zapomniec o czyms takim jak
              > "wczesniej wygooglane rozwiazanie" - wiekszosc tego co znajdziesz w sieci na ni
              > c
              > Ci sie nie przyda, bo Twoj problem bedzie unikalny

              Myślę, że nie ma problemów nie do rozwiązania. I jeśli rozwiązanie nie będzie
              wymagać formatu dysku i reinstalacji systemu, to i tak wolę takowy unikalny
              problem niż zasyfiony wirusami Windows.


              > Antywirus i odrobina rozsadku.

              Sam antywirus nie wystarczy. Od czasu do czasu trzeba samemu posprawdzać czy
              wszystko działa poprawnie i czy nic się w systemie nie zalęgło. Miałem styczność
              z takimi wirusami, które pierwsze co robiły, to usuwały antywirusa. Lub co
              gorsza zostawiały go działającego, tyle że blokowały możliwość aktualizacji. I
              taki użytkownik może trwać w tym stanie przez wiele miesięcy nie zdając sobie
              sprawy co dzieje się w jego systemie.
              • jacinda Seagate?!?! 01.07.09, 21:13
                O kurcze. Co Wy mi tu i Seagate mowicie? Dzis wlasnie kupilam (dla
                siebie) Seagate Freeagent Go 500gb. Czy to sie tez tyczy pamieci
                zewnetrznej???
                • jacinda Co do tytulu watku 01.07.09, 21:16
                  Rzeczywiscie, moze wiek nie ma tu az takiego znaczenia, ale
                  myslalam, ze bardziej pomoze zobrazowac potrzeby uzytkownika. Bo
                  chyba zgodzisz sie, ze potrzeby 60latka a 16latka sa bardzo rozne?
                  Rynek uzytkownikow komputerow tez dzieli sie na segmenty pod
                  wzgledem wieku, nieprawdaz?
                  • kretynofil Wiesz, akurat niektore potrzeby... 01.07.09, 21:24
                    ... 60-latka i 16-latka sa bardzo podobne, wiec pokaz mu jak uzywac "trybu
                    prywatnego" w Firefoxie :)

                    A co do komputerow to prawda. Malolat bedzie chcial zeby mysza byla bajerancka,
                    starszy czlowiek raczej wybierze mysz masywniejsza o mniejszej liczbie przyciskow.

                    To samo tyczy sie klawiatury.

                    O monitorach nawet nie ma co gadac - wymagania odnosnie do rozdzielczosci beda
                    zupelnie inne.

                    Halasliwosc komputera to kolejna rzecz - nastolatek bedzie olewal szum, zna to
                    od znajomych, starszego czlowieka moze on irytowac.

                    Pradozernosc tez jest istotna - bo wplywa na koszty uzytkowania.

                    Wiec tak, masz racje, to sa zupelnie inne segmenty.

                    A z ciekawostek - ostatnio znalazlem w Belgii komorke dla seniorow - cegla jak
                    diabli, przyciski jak w czolgu, ekran jak w Rubinie. Fajna rzecz :)
                    • jacinda To co myslicie o tym? 01.07.09, 21:38
                      www.balta.pl/komputery/n_komputer.php?k=142
                      Nazwa Qmpel w ogole mi sie nie podoba, ale nic z tym chyba nie
                      zrobie...

                      Nie mam pojecia co to za procesor. Czy to jest lepsze od Intel Core
                      2 Duo?
                      Silent Kit brzmi przyjaznie, wiec te 57 zlotych moge dorzucic.
                      Tak jak pisaliscie wczesniej, pamiec rozszerze do 4GB.
                      Dysk twardy 320 wystarczy.
                      O karcie graficznej sie nie wypowiadam, bo nie mam o tym pojecia.
                      Karta sieciowa bezprzewodowa by sie przydala. Ktora?
                      Czy 'Multimedia' to karta dzwiekowa? Mam nadzieje, ze starczy to, co
                      jest w zestawie (?)
                      Chyba bym ta bezprzewodowa klawiature wziela.
                      System Vista Home Premium (bo sama mam i nie narzekam). W pracy
                      pracuje na XP i jakos ta Viste ostatnio zaczela do mnie lepiej
                      przemawiac.
                      Norton Antyvirus 2009PL
                      Czy potrzebuje Router jesli mam karte sieciowa bezprzewodowa? Wiem,
                      ze Rodzice jakis router maja, bo korzystaja z netu bezprzewodowego.
                      Czy to bedzie dublowanie?
                      No i jesli ta gra PC Race driver jest podobna do Gran Turismo, to
                      Tata powinien byc zadowolony :)


                        • kretynofil O mikserach tez bym Ci mogl poopowiadac :) 01.07.09, 22:06
                          No, ale nie bede sie wymadrzal:

                          tnij.org/c3di
                          Sympatyczny zestaw, bardzo duzy (jak na komputer) monitor, porzadna
                          specyfikacja, dobre recenzje. Cena tez do ogarniecia - ale office i norton
                          musisz dokupic.

                          Inna rzecz to promocja na komputery Studio na

                          www.dell.com.pl/

                          Ale jednak ten komputronik wyglada jakos porzadniej.

                          Jedyny problem to rozdzielczosc monitora w tym zestawie komputronika. Moze byc
                          za duzo dla starszej osoby.

                          Ogolnie to wydaje mi sie ze warto zebys odwiedzila komputronik - ja jestem
                          generalnie z ich uslug zadowolony.
                          • jacinda Kretynofil, 01.07.09, 22:32
                            bardzo dziekuje. Pytanie blondynki: czy ten Komputronik ma salony,
                            czy tylko sprzedaje przez internet? Slaba ich ta strona, nie widze
                            sieci dystrybucji...
                            A cena tego co podales wyglada zachecajaco, tym bardziej ze to juz z
                            monitorem i systemem operacyjnym.
                            Hmm..wlasnie zauwazylam, ze 'Towar wycofany ze sprzedazy' :(

                            A mikser jus kupilam.
                      • kretynofil Wiesz, nie jestem jakos przekonany... 01.07.09, 21:50
                        Na poczatek: nie chce sie wypowiadac na temat procesorow AMD, bo ich po prostu
                        nie uzywam. Kiedys byly z nimi problemy, teraz nie sadze - ale sila przywiazania
                        do marki intel robi swoje.

                        Silent Kit (w takiej wersji jak tam przedstawiona) raczej nie bedzie taki silent.

                        Co do 4GB pamieci to jest to niepotrzebny zbytek - bo normalna wersja Windows
                        Vista Home Premium (napisalo mi sie Hope Premium :P) jest tzw. 32-bitowa i 4GB i
                        tak nie bedzie uzywac - raczej okolo 3-3,5 GB (reszta bedzie sie marnowala). Z
                        kolei wersja "lepsza", czyli 64 bit, ktora obsluzy 4GB, nadal nie jest zbyt
                        popularna i mimo wszystko mozesz miec z nia problemy.

                        Na marginesie: podstawowym plusem linuksa jest wlasnie pelna zgodnosc z trybem
                        64bit i duza iloscia pamieci. W Windows to jest poki co atrapa, wiec to odradzam.

                        Sama zreszta napisalas - Ty masz 2GB i Ci wystarcza. Mi tez, a naprawde mocno
                        eksploatuje swoj komputer, mam Viste, uruchamiam na niej "duze" programy i nic
                        sie nie muli.

                        Dla bezpieczenstwa kup 2GB tylko powiedz w sklepie ze to ma byc 1x2GB a nie
                        2x1GB - bedziesz mogla dolozyc wiecej w razie problemow. Ale powtarzam: to nie
                        bedzie potrzebne. U mnie kluczem do szybkiego dzialania jest szybki dysk twardy
                        (Seagate wlasnie) i Norton 360 3.0, ktory naprawde poprawia wydajnosc komputera.

                        Natomiast jesli chodzi o pozostale komponenty tego komputera, to za duzo jest
                        niewiadomych - takie rzeczy jak plyta glowna, dysk twardy, zasilacz, karta
                        graficzna powinny miec producenta, a ten sklep podaje tylko nazwe modelu
                        referencyjnego - wiec moze to byc komponent z najnizszej polki.

                        A tak juz jest ze w Polsce ogolnie sprzedaje sie marny jakosciowo sprzet, wiec
                        to juz za duze ryzyko.

                        Poszukam czegos, to wkleje linki.
                      • djmas Re: To co myslicie o tym? 02.07.09, 08:22
                        więc po kolei
                        7750+ będzie OK
                        SilentKit-pomiń
                        pamięć 2GB
                        dysk 320
                        HD4350 wystarczy do odtwarzania filmów ;)
                        multimedia-azalia (zwykły układ zintegrowany na płycie głównej)
                        karta telewizyjna-w zależności od potrzeb
                        napęd-wystarczy taki bez Light Scribe
                        czytnik-ja bym dał brak
                        zasilacz oczywiście Chieftec 450W
                • tetlian Re: Seagate?!?! 01.07.09, 21:17
                  Spokojna głowa. Bez paniki :) To co Ty kupiłaś to jest dysk zewnętrzny 2.5 cala.
                  Zupełnie coś innego. Ja pisałem o dyskach wewnętrznych 3.5-calowych.
              • kretynofil No widzisz, czyli sie zgadzamy :) 01.07.09, 21:19
                > A to jest właśnie jeden z problemów, że ktoś inny instaluje coś na kompie
                takiej osoby.

                To teraz sobie wyobraz ze taki mastah z koziej wolki instaluje pod linuksem
                takiego goscia - i jest to jakas biblioteka z wersja niezgodna z tym co jest w
                repo, sam program tez byl instalowany nie z repo tylko ze zrodel.

                Wiesz ile czasu sie szuka takiego problemu?

                Dziesiec razy mozna przeinstalowac windows...

                > Dzięki. W chwili wolnego czasu spojrzę na to. W następnym tygodniu miałem
                zainstalować na drugim dysku Linuksa, więc to będzie dobra rozgrzewka :)

                Rozgrzewka? Ja tak uzywam linuksa od jakichs dwoch lat - i wreszcie nie mam
                problemow z komputerem :) Fantastyczne jest to, ze jak chcesz cos pomieszac w
                tym linuksie, to najpierw kopiujesz sobie caly wirtualny dysk jako kopie
                bezpieczenstwa i jak cos nie pojdzie po prostu do tego wracasz.

                No i co najwazniejsze - taki zwirtualizowany system nie ma dostepu do Twoich
                dyskow twardych. Nawet najglupszy blad nie spowoduje skasowania partycji
                windowsowej - a jesli nie miales do czynienia z linuksem to mozesz sie liczyc z
                tym ze kiedys cos takiego zrobisz - albo zrobi to sam Twoj linux, bo i takie
                rzeczy sie zdarzaja.

                Corel Linux (bylo kiedys cos takiego) sprzatnal mi z dysku windowsa a z nim
                stany gry z Arcanum i wszystkie prace zaliczeniowe na koniec semestru.

                Najlepsze jest to, ze zrobil to w trakcie instalacji, powtarzajac caly czas:
                "instaluje sie na partycji /dev/hdb1" a wyczyscil /dev/hda gdzie byla winda. Ot,
                maly blad w instalatorze :)

                > Sam antywirus nie wystarczy.

                Dlatego napisalem: antywirus i odrobina rozsadku.
    • Gość: hwat Re: Jaki komputer dla 60-latka? IP: *.chello.pl 01.07.09, 19:48
      Nie słuchaj sprzętowych onanistów, którzy narzekają, że 2GB pamięci to za
      mało. Kupiłem ostatnio do biura komputer, który kosztował dokładnie 269 zł.
      To poleasingowy Dell z procesorem Pentium 4, półroczną gwarancją i
      oryginalnym Windowsem XP. Służy do przeglądania internetu, korzystania z
      emaila, a przede wszystkim pracy w aplikacjach biurowych i specjalizowanych
      programach przeznaczonych dla agencji ubezpieczeniowych. Użytkownicy są
      zachwyceni - jaki mały, jaki cichy! Nikt nie marudzi, że jest za mało
      pamięci. Do tego możesz dokupić nowy monitor LCD z ekranem 20-22 cale
      (kilkaset złotych) i masz gotowy zestaw. Taki sprzęt sprzedają różne,
      niewielkie firmy, które trudnią się importem - poszukaj na Allegro, pewnie
      znajdziesz jakąś z Twojego miasta.
    • hedonia Re: Jaki komputer dla 60-latka? 01.07.09, 21:53
      Z pewnością nowy, z dużym RAM, laptop - mniej promieniuje. nie
      najtańszy. Jak znam zycie ten pan szybko zasmakuje w możliwościach
      komputera i będzie rozglądał się za lepszym, więc radzę odrazu kupić
      lepszy.
      60 lat cóż to za wiek? Znam w necie dużo starsze osoby z racji
      pisania pracy na temat ich udziału w społecznościach internetowych i
      nie ma różnicy wirtualnie, że to są starsi ludzie!!! Też zasługują
      na dobry sprzęt!
    • Gość: spokospoko Bzdury, bzdury, bzdury IP: *.echostar.pl 01.07.09, 22:43
      Kretynofil, trzeba przyznać, że masz talent do opowiadania banialuk w formie, która sprawiać może wrażenie, że posiadasz jakąś konkretną wiedzę. Jednak to tylko wrażenie, w istocie operujesz truizmami albo bzdurami.

      Truizmem jest, że na Linuxa nie ma wielu aplikacji, które przydają się w zastosowaniach powiedzmy specjalistycznych - chodzi o szeroko pojętą grafikę, gry czy oprogramowania Microsoftu. Jednak w przypadku "ZU" przeglądającego neta i smarującego jeden dokument doc na pół roku to nie argument. Programy "zastępcze" wystarczą.

      Argument o konieczności kompilowania to bzdura - repozytoria dobrych dystrybucji zawierają taką ilość oprogramowania, które wystarczy do wykonania większości podstawowych czynności na komputerze.

      Kolejną bzdurą jest powtarzany przez ciebie mit, wedle którego konfigurowanie linuksa jest o niebo trudniejsze od Windowsa. Laik i tak skonfiguruje ani jednego ani drugiego jeżeli wystąpią problemy zw. ze sterownikami. Natomiast takie Ubuntu, w przeciwieństwie do jakiegokolwiek Windowsa, działa na zdecydowanej większości sprzętu "out of the box". Ponadto dobrze skonfigurowany Linux działa zdecydowanie dłużej - choćby dlatego, że sąsiedzi laika nie będą mu "wgrywali" niepotrzebnych śmieci i wirusów.

      Linux zdecydowanie nie jest ideałem, jednak daje dużo większe możliwości przy małych zasobach finansowych i chęci posiadania legalnego oprogramowania, które wykracza poza edytor tekstu i przeglądarkę grafiki. Linux sprawdza się na starym i bardzo starym sprzęcie, który może dożywać swoich dni jako komputer zapasowy czy terminal do przeglądania stron/wysyłania maili.

      Przy okazji - nie jestem zwolennikiem jednego, drugiego czy trzeciego systemu. Po 2 latach działania na linuxie zostawiłem go dla Visty (dzięki Adobe) i jest jak najbardziej ok. Na starym lapie działa Ubuntu spełniając idealnie swoje zadanie. Nie mam też nic przeciwko OSXowi w pracy - estetyczny, stabilny i kretynoodporny system.

      Więc zamiast się nadymać kretyn-ofilu, postaraj się spojrzeć na sprawę z dystansu. Swoją drogą twoje posty były kiedyś ciekawsze - ostatnio nurzasz się we flame'ach. Czy to nie jest nudne?

      • kretynofil Spoko, spoko :) 01.07.09, 23:05
        > Kretynofil, trzeba przyznać, że masz talent do opowiadania banialuk w formie,
        która sprawiać może wrażenie, że posiadasz jakąś konkretną wiedzę. Jednak to
        tylko wrażenie, w istocie operujesz truizmami albo bzdurami.

        Bardzo ladny wstep, przyjrzyjmy sie konkretom.

        > Truizmem jest, że na Linuxa nie ma wielu aplikacji, które przydają się w
        zastosowaniach powiedzmy specjalistycznych

        Ale taka jest niestety prawda. Wielu programow na linuksa po prostu nie ma lub
        ich "odpowiedniki" maja ograniczona funkcjonalnosc.

        A z drugiej strony, i to chyba wazniejsze, wiekszosc programow linuksowych jest
        juz dostepnych pod windows - i tu linux naprawde przegrywa...

        > Programy "zastępcze" wystarczą.

        Komu wystarcza temu wystarcza. Pamietaj o jednej rzeczy - ze czasami oszczednosc
        pieniedzy oznacza marnowanie czasu i wtedy powstaje pytanie o wartosc swojego
        czasu. Warto czasami policzyc ile czasu tracisz na "odpowiedniki" i zastanowic
        sie czy na pewno zakup "oryginalow" nie jest uzasadniony.

        > Kolejną bzdurą jest powtarzany przez ciebie mit, wedle którego konfigurowanie
        linuksa jest o niebo trudniejsze od Windowsa.

        Alez ja nie twierdze ze to jest trudne, bo otworzenie konsoli i wykonanie
        komend: "configure / make / sudo make install" to bulka z maslem, tak jak
        klikanie "next, next, next" w windows. Moze to zajmuje troche wiecej czasu, ale
        efekt jest (teoretycznie) lepszy.

        Problem w tym, ze jakbys zobaczyl tak zmodowanego linuksa to bys sie za glowe
        zlapal jaki to syf...

        > Argument o konieczności kompilowania to bzdura - repozytoria dobrych
        dystrybucj i zawierają taką ilość oprogramowania, które wystarczy do wykonania
        większości podstawowych czynności na komputerze.

        Oczywiscie. Tak dlugo jak nie potrzebujesz nic innego - a mi sie nader czesto
        zdarza ze potrzebuje nowszej wersji programu niz w distro i zaczyna sie typowo
        linuksowe "dependency hell". Moze to kwestia zastosowan bardziej
        profesjonalnych, ale nadal jest to problem...

        > Natomiast takie Ubuntu, w przeciwieństwie do jakiegokolwiek Windowsa, działa
        na zdecydowanej większości sprzętu "out of the box".

        Moze ja plote truizmy, ale Ty (celowo albo z glupoty) klamiesz. Od Windows Vista
        nie ma tego problemu, sterowniki sa dociagane z netu.

        > Ponadto dobrze skonfigurowany Linux działa zdecydowanie dłużej - choćby
        dlatego, że sąsiedzi laika nie będą mu "wgrywali" niepotrzebnych śmieci i wirusów.

        A czemu mieliby tego nie robic? Co ich powstrzymuje?

        Bredzisz - ale ja to powtarzam od dawna: dzien w ktorym linux przestanie byc
        zabawka dla sweterkow a stanie sie popularnym systemem operacyjnym, bedzie
        pierwszym dniem konca swiata linuksa. Wszystkie jego wady, ktore dzisiaj sa
        skrzetnie ukrywane pod pozorem "elitarnosci" czy "przyjaznosci dla uzytkownika"
        wyjda na wierzch i efekt bedzie bardzo prosty: multum wirusow, luk i bugow,
        ktorych nikt nie bedzie w stanie ogarnac...

        > Linux zdecydowanie nie jest ideałem, jednak daje dużo większe możliwości przy
        małych zasobach finansowych i chęci posiadania legalnego oprogramowania

        I, o czym znowu skrzetnie zapominasz, przy nadmiarze czasu. Linux
        "out-of-the-box" nie jest ani bezpieczniejszy ani stabilniejszy od windows - i
        powtarzam: mowie to z perspektywy osoby ktora bardzo dobrze zna oba systemy.

        > Linux sprawdza się na starym i bardzo starym sprzęcie, który może dożywać
        swoich dni jako komputer zapasowy czy terminal do przeglądania stron/wysyłania
        maili.

        Tak samo dobrze sie sprawdza Windows XP - a nawet lepiej, bo laty do Windows XP
        byly jeszcze do niedawna publicznie dostepne, a taki np. Red Hat 9.0 (system z
        epoki XP) nie jest supportowany od wielu lat.

        A jesli myslisz ze na sprzecie z 2000 roku zainstalujesz srubuntu to sie grubo
        mylisz :)

        > Więc zamiast się nadymać kretyn-ofilu, postaraj się spojrzeć na sprawę z
        dystansu.

        Ale ja mam dystans do tego flejma. Jak juz wiele razy pisalem - ja do linuksa
        nic nie mam, mnie tylko smiesza jego fanatycy z ktorych uwielbiam sie nabijac na
        forach.

        A jesli chcesz pisac ze jestem przeciwnikiem jakiegos systemu to moze poszukaj
        sobie na forum technologie kto poleca Gentoo, dlaczego, i kto tlumaczy jak
        bezpiecznie przekonac sie czy linux naprawde jest taki fajny :)

        Zle mnie odbierasz, tak jak kiedys zle mnie odbierali ludzie na forum
        nieruchomosci - cale dwa lata im zajelo zeby zrozumiec ze ja nie jestem wrogiem
        deweloperow tylko propagandy i co moze mniej wazne - ze mialem racje. Sprobuj na
        to spojrzec z tej perspektywy :)
        • Gość: spokospoko Re: Spoko, spoko :) IP: *.echostar.pl 02.07.09, 09:49
          > Ale taka jest niestety prawda. Wielu programow na linuksa po prostu > nie ma
          lub ich "odpowiedniki" maja ograniczona funkcjonalnosc.

          Kłania się definicja słowa truizm

          > > Programy "zastępcze" wystarczą.
          >
          > Komu wystarcza temu wystarcza. Pamietaj o jednej rzeczy - ze >czasami
          oszczednosc pieniedzy oznacza marnowanie czasu i wtedy >powstaje pytanie o
          wartosc swojego czasu. Warto czasami policzyc >ile czasu tracisz na
          "odpowiedniki" i zastanowic sie czy na pewno >zakup "oryginalow" nie jest
          uzasadniony.

          Tak, dochodzimy do naprawdę ciekawych wniosków. Raz - ludzie mają zróżnicowane
          potrzeby. Niektórym nie wystarcza to, co jest w stanie usatysfakcjonować
          większość. Dwa - przed decyzją warto pomyśleć i przeanalizować potrzeby.

          > Alez ja nie twierdze ze to jest trudne, bo otworzenie konsoli i >wykonanie
          komend: "configure / make / sudo make install" to bulka z >maslem, tak jak
          klikanie "next, next, next" w windows. Moze to >zajmuje troche wiecej czasu, ale
          efekt jest (teoretycznie) lepszy.
          >
          > Problem w tym, ze jakbys zobaczyl tak zmodowanego linuksa to bys >sie za glowe
          zlapal jaki to syf...

          Zgadzam się z tobą - wyklepanie prostych komend do konsoli i naciśnięcie po
          każdej enter to nie problem. Podobnie jak instalowanie dziesiątek ściąganych z
          niepewnych źródeł aplikacji w Windowsie. Jakikolwiek system 'zmodowany' w ten
          sposób będzie 'syfem'. Słowem albo trzeba wiedzieć co się robi, albo dać sobie
          spokój i dzwonić po rodzinnego "specjalistę". Innymi słowy to żaden argument.

          > Moze ja plote truizmy, ale Ty (celowo albo z glupoty) klamiesz. Od > Windows
          Vista nie ma tego problemu, sterowniki sa dociagane z netu.

          Tak, Vista dociągnie może dociągnie sterowniki do najpopularniejszego sprzętu,
          trzeba jednak mieć dostęp do sieci i zainstalowane sterowniki do karty.
          Następnie należy zainstalować dziesiątki aplikacji, dzięki którym system zyska
          jaką-taką funkcjonalność. W takim Ubuntu sterowniki i aplikacje dostarczane są
          'w pudełku'.

          Przy okazji, z głupoty to można się co najwyżej mylić - tak jak w twoim przypadku.

          > I, o czym znowu skrzetnie zapominasz, przy nadmiarze czasu. Linux
          > "out-of-the-box" nie jest ani bezpieczniejszy ani stabilniejszy od > windows -
          i powtarzam: mowie to z perspektywy osoby ktora bardzo >dobrze zna oba systemy.

          Oo, tak, bardzo lubię argumentację z cyklu "znam się, więc mam rację".

          > Tak samo dobrze sie sprawdza Windows XP - a nawet lepiej, bo laty >do Windows
          XP byly jeszcze do niedawna publicznie dostepne, a taki >np. Red Hat 9.0 (system
          z epoki XP) nie jest supportowany od wielu >lat.

          Win XP nie sprawdza się nawet w połowie tak dobrze jak linux. Przede wszystkim
          działa wolniej i wymaga posiadania kompletu sterowników do sprzętu, który ma
          dobre 8 lat. Znalezienie ich w necie nie jest możliwe, tymczasem pod Ubuntu
          wszystko działa. Dodam - pod najnowszym ubuntu z lekkim środowiskiem graficznym.

          Mówiąc o Red Hacie pokazałeś największy atut linuxa - fakt, stare wersje systemu
          nie są supportowane. Jednak na starym sprzęcie możesz zainstalować najnowszy,
          darmowy system z pełnym supportem, sterownikami, łatami etc. Tymczasem XP
          schodzi ze sceny, a Vista nie stareńkim celeronie 1.3 ghz i 256/512 mb ram nie
          zadziała.

          > A jesli myslisz ze na sprzecie z 2000 roku zainstalujesz srubuntu > to sie
          grubo mylisz :)

          Kolego, może sobie z tego sprawy nie zdajesz, ale systemy linuxowe 'siedzą' w
          elektronicznych ramkach na zdjęcia, gpsach, telefonach kom, telewizorach, pewnie
          niedługo będą w lodówkach i piekarnikach ;). Na 486dx też linuxa postawisz - to
          kwestia środowiska graficznego.

          > dzien w ktorym linux przestanie byc zabawka dla sweterkow a stanie >sie
          popularnym systemem operacyjnym, bedzie pierwszym dniem konca >swiata linuksa.
          Wszystkie jego wady, ktore dzisiaj sa skrzetnie >ukrywane pod pozorem
          "elitarnosci" czy "przyjaznosci dla >uzytkownika" wyjda na wierzch i efekt
          bedzie bardzo prosty: multum >wirusow, luk i bugow, ktorych nikt nie bedzie w
          stanie ogarnac...

          Tak jak pisałem wcześniej - linux na rynku systemów desktopowych nie jest (na
          razie) potęgą, jednak na polu zastosowań sieciowych, systemów dla elektroniki
          użytkowej czy przemysłowej dominuje. I na wierzch wychodzą nie jego wady, lecz
          zalety. I końca nie widać - Android i OSX (czyli nic innego jak BSD) zdobywają
          rynek smartphone,ów które pewnie zastąpią za kilka lat laptopy. Wbrew pozorom
          Windows jest w odwrocie, a microsofto 7ką stara się uratować sytuację. Tyle, że
          7ka to Vista po face liftingu.

          > Ale ja mam dystans do tego flejma. Jak juz wiele razy pisalem - ja >do linuksa
          nic nie mam, mnie tylko smiesza jego fanatycy z ktorych >uwielbiam sie nabijac
          na forach.

          Gdybyś miał dystans, zobaczyłbyś jak śmieszna może być twoja argumentacja.
          Rozpisując się potoczyście mówisz tylko "mam rację bo wiem" albo "są z tym
          problemy, bo mojemu koledze raz się zdarzyło". Słowem - brak argumentów lub
          argumentacja na poziomie przedszkola.

          Do tego ta maniera stawiania się ponad flamem, w pozycji wyniosłego mentora,
          który może się co najwyżej śmiać pogardliwie ze "sweterków".

          Kolego, właśnie to jest najśmieszniejsze, ta twoja poza przezabawna w połączeniu
          z pustosłowiem.

          • kretynofil Znowu sweterkowe brednie... 02.07.09, 11:05
            > Kłania się definicja słowa truizm

            Prosze:

            "A statement which is true by definition ("All cats are mammals.") would also be
            considered a truism."

            en.wikipedia.org/wiki/Truism

            Klania sie, klania...

            > Tak, dochodzimy do naprawdę ciekawych wniosków. Raz - ludzie mają zróżnicowane
            potrzeby. Niektórym nie wystarcza to, co jest w stanie usatysfakcjonować większość.

            No tak, to jasne - ale gadanie ze linux jest lepszy bo u mnie dziala to bzdura :)

            > Zgadzam się z tobą

            No wlasnie - ale mi o to chodzi. Skoro linux nie jest ani bezpieczniejszy, ani
            stabilniejszy (proof of concept wirusa linuksowego masz w innym moim wpisie w
            tym watku) od windowsa, zna go mniej ludzi, to proponowanie go osobie, ktora
            nawet nie wie co to jest "zintegrowana grafika" to kretynizm do ktorego mogly
            sie posunac tylko fanatyczne sweterki.

            Prosze, pamietaj o kontekscie watku - a najlepiej od razu przeczytaj OP, to
            zrozumiesz ze nawet wiedza autorki jest malo przydatna, bo bywa w domu starszego
            pana sporadycznie...

            > Tak, Vista dociągnie może dociągnie sterowniki do najpopularniejszego sprzętu,
            trzeba jednak mieć dostęp do sieci i zainstalowane sterowniki do karty.

            I dlatego sa tez "domyslne" sterowniki - jak w srubuntu do karty graficznej :)

            > Następnie należy zainstalować dziesiątki aplikacji, dzięki którym system zyska
            jaką-taką funkcjonalność.

            Wymien 10. Serio. 10 aplikacji, ktore trzeba zainstalowac :) I nie licz Worda i
            Office osobno.

            A jesli juz mowimy o rzedach wielkosci to moze pogadamy o liczbie pakietow,
            ktore trzeba zainstalowac w linuksie zeby odpalic prosta aplikacje? To moze
            jeszcze pogadamy o tym co trzeba instalowac, jak aplikacji nie ma w repo, albo
            tam jest jej stara wersja?

            Synu, ja naprawde uzywam linuksa od dawna...

            > W takim Ubuntu sterowniki i aplikacje dostarczane są 'w pudełku'.

            Z tymi sterownikami to sie grubo mylisz, chociaz istotnie, w rozpatrywanym
            przykladzie mozna sie raczej spodziewac ze sterowniki do takiego "standardowego"
            komputera beda w zestawie.

            Roznica jednak jest taka, ze w Viscie sterownik do karty graficznej bedzie od
            razu "dobry" - nie "bardzo dobry", ale wystarczy do wlaczenia wiekszosci
            efektow. W linuksie bez dociagania sterownikow NVidii (tak, wiem, z repo) system
            wyglada biednie i wlecze sie jak zdechla kobyla.

            > Oo, tak, bardzo lubię argumentację z cyklu "znam się, więc mam rację".

            Zle mnie odczytales - pisze to zeby darowac sobie jalowe wywody z Twojej strony
            o tym jak to linux dziala - bo tyle to ja wiem. Problem w tym, ze Ty nie
            rozumiesz jak linux NIE dziala :)

            > Win XP nie sprawdza się nawet w połowie tak dobrze jak linux. Przede wszystkim
            działa wolniej i wymaga posiadania kompletu sterowników do sprzętu, który ma
            dobre 8 lat. Znalezienie ich w necie nie jest możliwe, tymczasem pod Ubuntu
            wszystko działa.

            XP dziala wolniej? Chyba na glowe upadles :) Waskim gardlem wszelkich srakabuntu
            jest wlasnie srodowisko graficzne a ono na kartach ponizej GF4 dziala jakby
            zaraz mialo zdechnac.

            Jeszcze kilka lat temu mialem XP zainstalowane na komputerze 128MB RAM, 4MB
            grafika, 400MHz proc. Dzialalo jak zloto.

            Dla porownania Gnome z RH9.0 na procku 600MHz, karcie 16MB i 256MB ramu odpalalo
            sie ponad minute i dzialalo tak wolno ze mozna sie bylo pociac.

            Tak piec nie pitol mi tu synu, ze linux dziala szybciej - zwlaszcza w trybie
            graficznym - od XP...

            A co do sterownikow w Ubuntu, to tez nie jest tak rozowo jak Ci sie wydaje...

            > Dodam - pod najnowszym ubuntu z lekkim środowiskiem graficznym

            Ooo, to teraz sie przesiadamy na XUbuntu? Wyglada to tragicznie i tez sie wlecze
            jak zarznieta krowa...

            > Kolego, może sobie z tego sprawy nie zdajesz

            I wlasnie dlatego pisalem, ze znam ten system, zebys sie nie osmieszal takimi
            'madrosciami ludowymi' - tak, zdaje sobie z tego sprawe, dlatego nie napisalem
            'linux' tylko 'ubuntu' - i nie 'xubuntu' tylko 'ubuntu', psia mac...

            > Tak jak pisałem wcześniej - linux na rynku systemów desktopowych nie jest (na
            razie) potęgą, jednak na polu zastosowań sieciowych, systemów dla elektroniki
            użytkowej czy przemysłowej dominuje.

            A ja wczoraj jadlem bulke z maslem. No i samolot sie rozbil ostatnio.

            Nie gadamy o systemach embedded, tylko o desktopie dla niedoswiadczoengo
            uzytkownika. Jeszcze wyciagnij pentagon i liste top 500 - i sweterkowy chocholi
            taniec bedzie kompletny...

            > I końca nie widać - Android i OSX (czyli nic innego jak BSD) zdobywają rynek
            smartphone,ów które pewnie zastąpią za kilka lat laptopy.

            Sratatata - takie brednie to Ty mozesz babie w maglu opowiadac :)

            > Vista nie stareńkim celeronie 1.3 ghz i 256/512 mb ram nie zadziała.

            Windows Se7en dziala i to bardzo dobrze. Sprawdzone empirycznie.

            > Windows jest w odwrocie, a microsofto 7ką stara się uratować sytuację. Tyle,
            że 7ka to Vista po face liftingu.

            Raz, ze slysze to codziennie od 10 lat - i udzial linuxa w tym czasie wzrosl ze
            "znikomy" na "znikomy".

            A ten "face lifting" to prawda - tylko ze wraz z SP2 Vista tez przyspieszyla
            drastycznie. Wystarczajaco, zeby smigac na slabszych kompiutrach...

            > Do tego ta maniera stawiania się ponad flamem, w pozycji wyniosłego mentora,
            który może się co najwyżej śmiać pogardliwie ze "sweterków".

            Oczywiscie ze moze, bo wiekszosc tych 'mastahow od linuxa' to durne dzieci
            neostrady, ktore nie maja bladego pojecia o slabosciach swojego systemu...
      • Gość: Hermilion Re: Bzdury, bzdury, bzdury IP: 81.210.16.* 02.07.09, 10:59
        Wszystko to co piszesz świadczy że piszesz aby się pokłócić
        bo ktoś smiał odrzucić jedynie lepsze rozwiązanie czyli Linux.

        Weź poczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem specyfikacje
        potrzeb użytkownika:

        > -gadu-gadu, skype
        > -podstawowe programy ksiegowe - platnik, rachmistrz, itp.
        > -pakiet Office

        I przestań robić z siebie durnia. Ewentualnie kretyna.
    • Gość: Ł Re: Biedne dziecie :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.07.09, 23:57
      Ogólnodostępne polecenie 'sudo' pozwala wybranym użytkownikom wykonywanie w
      imieniu superużytkownika określonych poleceń, bez konieczności podawania
      hasła konta root.

      Oprócz Twojego wyrafinowanego przykładu ze skryptem perl można podać 1200
      innych przykładów, w których 'sudo' może być niebezpieczne, jeśli użytkownik
      zechce zrobić coś złego.

      Dla przeciętnego domowego użytkownika Kubuntu, nie ma to kompletnie żadnego
      znaczenia. Jeśli Twojego Kubuntu używałby Pentagon do kontroli wyrzutni
      nuklearnych, albo Centrum Zdrowia Dziecka do nadzoru nad respiratorami
      niemowlaków, wykwalifikowany admin usunąłby polecenie sudo albo ograniczył
      jego działanie.

      Więc Twój argument o 'iluzji bezpieczeństwa' systemów linuxowych jest nieco
      bez sensu. Gdy bezpieczeństwo nie ma kluczowego znaczenia (domowy user
      Kubuntu), to sobie może 'sudować' co chce. Gdy bezpieczeństwo ma znaczenie
      kluczowe (Pentagon), zatrudnia się wykwalifikowanego admina.

      Pozdrawiam Ł.

      PS. Postaraj się ograniczyć wycieczki osobiste w swoich postach ("durny syn
      linuksa"). Szkoda nerwów....
      • kretynofil Nie zrozumiales albo krecisz... 02.07.09, 08:35
        > Ogólnodostępne polecenie 'sudo' pozwala wybranym użytkownikom wykonywanie w
        imieniu superużytkownika określonych poleceń, bez konieczności podawania hasła
        konta root.

        No dobrze, nie musisz mi tego tlumaczyc. Ja tylko pokazywalem schemat, taki
        "proof of concept" wirusa dla domowego srubuntu: z niezrozumialych powodow
        Ubuntu pyta o haslo (uzytkownika, nie roota, na marginesie) tylko przy pierwszym
        uruchomieniu sudo - to ma dwie wady:
        - po pierwsze, pozwala przejac prawa roota z poziomu zwyklego uzytkownika, bez
        jego zezwolenia (przy wykonaniu tego skryptu perlowego system nie zapytal juz o
        zadne haslo!),
        - po drugie i tu juz jest gorsze niz w Windows, pozwala przejac prawa roota bez
        wiedzy uzytkownika - bo system w zaden sposob nie dal uzytkownikowi do
        zrozumienia, ze wykonuje polecenie z prawami roota.

        W ten sposob bardzo latwo zaatakowac dowolne ubuntu - sklonic uzytkownika do
        instalacji jakiegos pakietu optional (na przyklad w taki sposob: powiesic na
        stronie skrypt, ktory automatycznie generuje hasla do roznych stron porno - tak
        z reguly wygladaja najprostsze wirusy pod windows, ale w trakcie jego
        uruchomienia zazadac instalacji pakietu, ktorego nie ma), po jego instalacji, w
        trakcie ktorej user wykonal juz sudo i podal swoje haslo, wywolac sudo w
        zlosliwym skrypcie i przejac prawa roota bez zgody i wiedzy uzytkownika.

        Proste jak bulka z maslem.

        I dlatego ja pisze - jesli linux stanie sie systemem popularnym, Internet bedzie
        pelen takiego syfu a dzieci neostrady przekonane ze maja "bezpieczny system"
        beda tworzyc botnety :)

        Sam piszesz ze takich kombinacji sa tysiace - oczywiscie. Przed snem przyszlo mi
        do glowy prostsze rozwiazanie:
        - skrypt ktory przeglada PATH uzytkownika, sprawdzajac ktory katalog jest
        writable i wrzuca tam wlasciwego wirusa, skrypt wykonywalny o nazwie
        apt-get tworzony na biezaco. Oczywiscie musi on znalezc sie w sciezce
        przed wlasciwym apt-get. Jesli nie ma takiego katalogu, modyfikuje plik .profile
        uzytkownika. Do tego wszystkiego nie potrzeba praw roota, prawda?
        - nowo utworzony skrypt apt-get dziala w nastepujacy sposob: sprawdza czy
        katalog /boot/ jest writable, jesli nie, wykonuje normalne apt-get; jesli
        tak, oznacza to, ze user uruchomil apt-get przy uzyciu sudo i proces ma prawa
        roota - wykonuje apt-get i rownolegle z nim, zlosliwy kod, ktory instaluje sie
        na przyklad w init.rd

        No i wybacz, to nie ma prawa nie dzialac - a takim wirusem mozna zrobic wszystko
        z komputerem nieswiadomego uzytkownika.

        > Dla przeciętnego domowego użytkownika Kubuntu, nie ma to kompletnie żadnego
        znaczenia.

        No i tu nie masz racji - dyskutujemy o bezpieczenstwie systemow domowych. Chodzi
        o to, ze linux w wersjach "domowych" wcale nie jest bezpieczniejszy od windows,
        wszystko zalezy tylko od uzytkownika. Jesli (jak w windows) polasi sie na
        "keygenerator" czy "porn_downloader" to jak widac na przykladach powyzej, mozna
        przejac prawa roota bez wielkiego problemu.

        Tak wiec zostalo udowodnione to co bylo do udowodnienia - domowe srakabuntu jest
        tak samo "bezpieczne" jak windows. Dziekuje za uwage :)

        A o pentagonie to nie ma co gadac, windows server tez jest duzo bardziej
        bezpieczny od visty :)

        > PS. Postaraj się ograniczyć wycieczki osobiste w swoich postach ("durny syn
        linuksa"). Szkoda nerwów....

        Ale za to jak fajnie :)
    • Gość: anasz Re: Jaki komputer dla 60-latka? IP: *.aster.pl 02.07.09, 07:04
      no to teraz ja: mam bowiem 63lata i komputer jest dla mnie i rozrywka i kopalnia
      wiedzy XXIwieku. A wiec po pierwsze windows. dlaczego? bo moi znajomi maja i w
      razie co pomoga! po drugie avast, wciagnełam sie i lubie cotygodniowe wietrzenie
      kompa. po trzecie minimum 19. po czwarte koniecznie kamerka i mikrofon do skypa.
      no i zdecydowanie stacjonarny! mam tez laptopa, ale uzywam bardzo rzadko, chyba
      ze choroba zatrzyma w wyrku, a czlowiek przywyka do wieści z netu. a reszta? dvd
      i karta tv, moga byc czemu nie, zalezy jaki dysk i ile pamieci, ale to staje sie
      potem mniej wazne. potem , bo na poczatku wszystko jest wazne.
      p.s. aha i kilka pendrivów, ja np uwielbiam takie zabaweczki! i czytnik kart, bo
      pan na pewno ma cyfrówke i komorke!
      a i koniecznie podrecznik, są dwa, ale polecam "Komputer. Łatwy start dla
      seniorów" wyd. Natum
    • jacinda Ostateczna decyzja 03.07.09, 14:32
      OK, czas podjac decyzje. Popatrzylam troche na ceny i wychodz, ze
      Komputronik jest najtanszy. Najbardziej mi sie podoba ten Sensilo z
      elementami Samsunga, ale niestety nie ma go w sprzedazy.
      Czy moglby mi ktos polecic jeszcze jakies inne zestawy, bo troche
      tego jest, a ja sie w tym wszystkim gubie? No i jeszcze jakis dobry
      monitor. Tata bardzo zna sie na telewizorach, wiec badziewny monitor
      nie moze byc.
      Dziekuje.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka