Dodaj do ulubionych

Dobry pracownik przede wszystkim porządny

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 14:59
Buehehe, kolejny raz "odkrywaja" ze zdumieniem, ze w Polsce zapotrzebowanie na
specjalistow, inzynierow, naukowcow jest zadne. Z jednej strony co chwile
tekst, jak to brakuje inzynierow, a z drugiej pracodawcy chca a jakze -
inzyniera, ale takiego, ktory bedzie poslusznie wykonywal prace robotnika
niewykwalifikowanego, czyli "morda w kubel i rob co ci pan kierownik kaze". No
i jak tu sie dziwic, ze wyksztalceni ludzie wyjezdzaja, skoro rodzimi
przedsiebiorcy nie oferuja zadnej mozliwosci rozwoju, a innowacyjnosc jest
NAJMNIEJ pozadana cecha.
Obserwuj wątek
    • Gość: bobrek buraczana gospodarka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 15:01
      Buehehe, kolejny raz "odkrywaja" ze zdumieniem, ze w Polsce zapotrzebowanie na
      specjalistow, inzynierow, naukowcow jest zadne. Z jednej strony co chwile
      tekst, jak to brakuje inzynierow, a z drugiej pracodawcy chca a jakze -
      inzyniera, ale takiego, ktory bedzie poslusznie wykonywal prace robotnika
      niewykwalifikowanego, czyli "morda w kubel i rob co ci pan kierownik kaze". No
      i jak tu sie dziwic, ze wyksztalceni ludzie wyjezdzaja, skoro rodzimi
      przedsiebiorcy nie oferuja zadnej mozliwosci rozwoju, a innowacyjnosc jest
      NAJMNIEJ pozadana cecha.
      • Gość: bobrek i jeszcze o wyksztalconych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 15:08
        Mogli by jeszcze zrobic badania jak postrzegani sa przez przedsiebiorcow
        pracownicy ze stopniem naukowym doktora. To jest bardzo dobry wskaznik
        innowacyjnosci gospodarki. W gospodarkach "opartych na wiedzy" doktor jest
        bardzo cennym i rozchwytywanym "towarem", w Polsce jest kims komplenie
        nieprzydatnym w firmie, bo polska firma kompletnie nie jest zainteresowana
        dzialalnoscia badawczo-rozwojowa. Normalnie dno, mul i wodorosty. Panstwo w
        srodku Europy, w ktorym zaawansowana wiedze uwaza sie za cos nieprzydatnego, a
        ceni sie proste sposoby, jak sie dorobic, a sie nie narobic. Ale tak to my
        daleko nie zajedziemy i panstwo przedsiebiorcy tez obudza sie z reka w nocniku.
        • Gość: raafik Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.acn.waw.pl 04.02.07, 15:15
          Popieram powyższe. Pracuję w samorządzie. Miałem 2 kolegów doktorów, miałem:-)
          Prace, jakie przyszło im wykonywać z powodzeniem robili by ludzie ze średnim
          wykształceniem. Nikomu nie zależało, żeby mogli się wykazać wiedzą, gwarantuje,
          że niemałą. Typowe polskie piekiełko. Bierny, mierny ale wierny. Taki zrobi
          karierę. Naczelnik bez magistra, bo to koleś, rodzina, etc. Ludzie wartościowi
          nie mają szansy na karierę, bo brak "pleców".
          • Gość: rafvonthorn Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.petrus.com.pl 04.02.07, 15:31
            A ja mam tylko jedno pytanie: skoro u doktorów taka duża wiedza, innowacyjność
            i kreatywność, to czemu sami nie zatrudniają ludzi w swojej firmie? Socjalizm
            wiecznie żywy: daj pracę, wysoką pensję, poklep po plecach i podrap po
            brzuszku. A samemu nie łaska?
            • Gość: sd Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.aster.pl 04.02.07, 15:37
              rzucasz perly przed wieprze.. oni tego nie zrozumieja..
            • Gość: Autor. Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 15:37
              > A ja mam tylko jedno pytanie: skoro u doktorów taka duża wiedza, innowacyjność
              > i kreatywność, to czemu sami nie zatrudniają ludzi w swojej firmie? Socjalizm
              > wiecznie żywy: daj pracę, wysoką pensję, poklep po plecach i podrap po
              > brzuszku. A samemu nie łaska?

              Bo nie można robić wszystkiego. Dobry specjalista od techniki z doktoratem nie
              poradzi sobie prowadząc dobrze interes i zajmując się tym, co umie. Od dobrego
              prowadzenia interesu jest ten, kto się tego uczył. Trzeba wypracować jakiś
              podział ról, bo tak pracuje się najefektywniej. A po drugie: wracając do
              inżynierów: niestety w Polsce nie ma sensu zakładać takiej firmy, bo (a) nie ma
              żadnych klientów na nowe technologie i badania naukowe (b) wykończy cię
              US/ZUS/KRUS i inne organizacje mafijno-państwowe.
              • Gość: mariusz Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 04.02.07, 15:52
                Bo nie można robić wszystkiego. Dobry specjalista od techniki z doktoratem nie
                > poradzi sobie prowadząc dobrze interes i zajmując się tym, co umie. Od dobrego
                > prowadzenia interesu jest ten, kto się tego uczył. Trzeba wypracować jakiś
                > podział ról, bo tak pracuje się najefektywniej. A po drugie: wracając do
                > inżynierów: niestety w Polsce nie ma sensu zakładać takiej firmy, bo (a) nie ma
                > żadnych klientów na nowe technologie i badania naukowe (b) wykończy cię

                Firmy raczej nie powstają przez od takie sobie założenie ,np. hutnik skończył
                hutnictwo i założył sobie hutę ;0.
                Można sobie założyć budkę z warzywami ,zakład rzemieślniczy lub coś podobnego
                ,ale po cholerę tam doktor !
                • Gość: bobrek Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 15:59
                  > Firmy raczej nie powstają przez od takie sobie założenie ,np. hutnik skończył
                  > hutnictwo i założył sobie hutę ;0.

                  Do niektorych to nie dociera.

                  > Można sobie założyć budkę z warzywami ,zakład rzemieślniczy lub coś podobnego
                  > ,ale po cholerę tam doktor !

                  No i to jest najgorsze, ze czesto wyksztalceni ludzie koncza w budce z
                  warzywami. Po pozwala ona zarobic 10 razy tyle, ile na etacie w firmie. To sie
                  nazywa marnowanie najcenniejszego zasobu gospodarki - ludzi.
                • Gość: Autor. Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 16:02
                  > Można sobie założyć budkę z warzywami ,zakład rzemieślniczy lub coś podobnego
                  > ,ale po cholerę tam doktor !

                  A kto tutaj mówi o budce z warzywami? Fakt jest taki, że w Polsce są _tylko_
                  budki z warzywami, zakłady rzemieślnicze czy coś podobnego a nie ma żadnych firm
                  zajmujących się nowościami.
                  • Gość: bobrek Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 16:17
                    > A kto tutaj mówi o budce z warzywami? Fakt jest taki, że w Polsce są _tylko_
                    > budki z warzywami, zakłady rzemieślnicze czy coś podobnego a nie ma żadnych fir
                    > m
                    > zajmujących się nowościami.

                    Noooo... trzeba przyznac, ze tak naprawde kilka innowacyjnych firm dziala,
                    glownie zachodnich koncernow. Problem jest taki, ze jest ich TRAGICZNIE za malo.
                    Czemu? Bo nie ma dobrego klimatu dla takiej dzialalnosci. Ja jestem generalnie
                    dobrej mysli, choc wku... mnie niepomiernie pie... roznych osobnikow promujacych
                    za wszelka cene te "wlasna dzialalnosc". Mlodziezy mowi sie, ze ta buda z
                    warzywami to jest cel, do ktorego powinni dazyc (po Siemensa czy Motoroli raczej
                    od postaw nie zbuduja). A tak naprawde tymi budami powinni zajmowac sie nie
                    najzdolniejsi, tylko przecietniacy. Absurdem jest sytuacja, kiedy buda pozwoli
                    zarobic 10 razy wiecej niz etat inzyniera. To calkowicie zniecheca do studiow
                    technicznych! Nie to, ze matematyka, ze fizyka, ze to i owo. Gdyby inzynier
                    zarabial 3 razy tyle, ile fryzjer, to politechniki pekalyby w szwach. A teraz
                    wymarzona kariera mlodego czlowieka to tandetna DG po maturze i rownolegle
                    zaoczne studia typu "dyplom-za-kase". A doktoraty robia pasjonaci. Ile bardzo
                    zdolnych ludzi sie zmarnowalo, ile ucieklo za granice. Jak mowilem, mysle, ze
                    powoli sytuacja sie wyprostuje, ale nie mozna mowic, ze bycie specjalista na
                    etacie to cos deprecjonujacego.
                    • Gość: Autor. Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 16:21

                      > Noooo... trzeba przyznac, ze tak naprawde kilka innowacyjnych firm dziala,
                      > glownie zachodnich koncernow.

                      Możesz podać jakieś przykłady. Tylko uprzedzam: klepanie kodu do systemu obsługi
                      jakiegoś banku czy składanie do kupy tunerów tv sat to nie są nowe technologie.
                      Wszelkie zachodnie koncerny mają oddziały badawcze gdzie indziej.
                      • Gość: bobrek Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 16:29
                        Mam znajomych w Siemesie, Delphi i Motoroli. Sa tam niewielkie zespoly stricte
                        badawcze, a wlasciwie "podzespoly" przyklejone do oddzialow zagranicznych. Prace
                        tam dostaje sie po znajomosci, przez rekomendacje, bo naboru do tych zespolow
                        nie oglasza sie w prasie.
                  • Gość: mariusz Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 04.02.07, 16:19
                    > budki z warzywami, zakłady rzemieślnicze czy coś podobnego a nie ma żadnych fir
                    > m
                    > zajmujących się nowościami.

                    Bo nie ma takiej potrzeby,byle wystarczyło na : furę ,komórkę i skórę :)
                    Oczywiście ,obecnie to widać ,że przyjdą Azjaci i wyrównają .
                • Gość: R Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 19:27

                  > Firmy raczej nie powstają przez od takie sobie założenie ,np. hutnik skończył
                  > hutnictwo i założył sobie hutę ;0.
                  > Można sobie założyć budkę z warzywami ,zakład rzemieślniczy lub coś podobnego
                  > ,ale po cholerę tam doktor !

                  tak powstał np Microsoft

                  u nas widocznie zbyt wielu doktorów ma jednak dość wąskie horyzonty umysłowe - 3
                  razy zet było dobre na uczelni - w praktyce zdaje się na nic

            • Gość: mariuz Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 04.02.07, 15:47
              A ja mam tylko jedno pytanie: skoro u doktorów taka duża wiedza, innowacyjność
              > i kreatywność, to czemu sami nie zatrudniają ludzi w swojej firmie?

              Firm produkcyjnych ,które powstały od zera jest może jeden promil ;)
            • Gość: bobrek Re: i jeszcze o wyksztalconych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 15:51
              > A ja mam tylko jedno pytanie: skoro u doktorów taka duża wiedza, innowacyjność
              > i kreatywność, to czemu sami nie zatrudniają ludzi w swojej firmie? Socjalizm
              > wiecznie żywy: daj pracę, wysoką pensję, poklep po plecach i podrap po
              > brzuszku. A samemu nie łaska?

              Noooo nieeee... znowu to samo. Czlowieku, od prowadzenia firmy i upychania
              produktow na rynku jest fachowiec-menedzer i marketingowiec. Zalozmy, ze dr inz.
              przekwalifikowuje sie na menedzera i nawet sobie radzi... ale nie ma czasu juz
              na prace badawcza i realizacje projektow. Wiec co robi? Zatrudnia kogos, kto
              bedzie mu te badania i projekty robil. Tylko ze moze wydajniej by bylo, gdyby on
              byl zatrudniony wtej roli. Kazdy powinien robic to, w czym jest najlepszy.
              Naukowiec jest dobry w prowadzeniu badan. Czemu do jasnej cholery w Polsce
              pokutuje mit, ze byle jaka wlasna dzialalnosc (sklepik, pizzeria, hurtownia
              gaci) jest lepsza od nawet najbardziej skomplikowanej i wymagajacej wiedzy i
              doswiadczenia pracy etatowej. To wlasnie socjalistyczna bzdura, ze etat, ze
              praca u kogos to cos niegodnego inteligentnego czlowieka. To nie jest nic
              nienormalnego, ze dr inz. chce sprzedac swoje umiejetnosci w formie pracy
              etatowej. To jest wina i blad przedsiebiorcow, ze nie widza koniecznosci
              przestawienia firm na tory innowacyjnosci. Moga sie uczyc od Chinczykow, oni za
              kilkanascie lat beda naukowa potega.
            • adas313 Re: i jeszcze o wyksztalconych 04.02.07, 19:02
              Po prostu czas jest zasobem mocno ograniczonym.

              Trudno jest jednocześnie być szefem firmy i siedzieć w papierkach oraz zajmować
              się badaniami i rozwojem.

              No i wymaga to ciut innych kompetencji - nikt nie oczekuje od np. chemika, że
              będzie dobrym menadżerem.
          • Gość: aa Jestem doktorem i nie mam stałej pracy IP: 83.168.109.* 04.02.07, 19:15
            Również się zgadzam. Byłem na wielu rozmowach i nici... Słyszałem zarzuty, że
            jestem "zbyt dynamiczny"... Niestety żałosne, człowiek mógł po liceum na robola
            iść, zamiast podnosić swoje kwalifikacje. No, ale do czasu. Za miesiąc opuszczam
            ten kraj.
      • Gość: olga B M W - najlepszy pracownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 18:49
        W mojej firmie preferuje się pracowników pokroju B M W /Bierny Mierny ale Wierny /
        Pracuje w ZUS i najlepsi pracownicy to ci którzy nie wychodzą przed szereg tzn
        kadrę kierowniczą. Jeżeli jesteś mądrzejszy od przełożonych jesteś ich wrogiem.
        Skończyłam lepsze szkoły mam wieksze aspiracje chcem być uznana lepiej zarabiac,
        ale nie tu,tłamszą cię wredne baby co ledwo na siłe pokończyły bylye jakie
        studia bo jesteś dla ich stołka zagrożeniem.One są wielkimi paniami
        kierowniczkami.Dlatego najlepszymi pracownikami są ci co siedzą cicho bo wyżej
        juz awansować nie mogą, nie są wstanie nadążać za nowinkami technicznymi, praca
        z komputerem to dla nich katorga,a najlepiej wychodzi im mizdrzenie się do
        swojego kierownika,są B M W.
        • zusowianka ZUS 04.02.07, 20:24
          Ja też pracuję w ZUSie. I dziwi mnie twój komentarz, notabene podobny do tych
          wszystkich komentarzy sfrustrowanych doktorów, inżynierów i magistrów. W ZUSie
          nie robi się kariery, podobnie jak w większości firm w Polsce. Trzeba zrobić
          prostą, konkretną robotę i już. Pewna innowacyjność jest w Centrali (jest tam
          trochę łebskich osób), które muszą wykazać się innowacyjnością, żeby połączyć
          chciejstwo posłów, zapędy bandytów z Prokomu (kombinujących jak wyłudzić
          kolejne miliony złotych) oraz pracowników olewających wszystko
          wysokoprocentowym mocznikiem. Mam do czynienia z pracownikami, którzy wyżalają
          się, jak to są niedoceniani. A już z ich opowieści widać, że w ogóle nie są
          samodzielni. Nie wiem dlaczego pracownicy w Polsce uważają, że ich
          innowacyjność ma polegać na realizowaniu ich pomysłów? Z jakiej racji? Na
          świecie innowacyjność polega na jak najlepszej realizacji kocepcji szefa.
          Dlaczego Polacy sprawdzają się na Zachodzie? Bo dostają 2-3 razy większą pensję
          i polecenie 'masz zrobić to i to'. Nie ma miejsca tam na własne inicjatywy.
          Pracownicy z inicjatywą tracą pracę. I polscy pracownicy o tym wiedzą. A u nas
          to trzeba matołowi-doktorowi wprost powiedzieć "panie, nie po to pana
          zatrudniliśmy". A potem jest święte oburzenie i ględzenie o niesprawiedliwości
          i 'buraczyźmie'. Jak to jest, że człowiek z wyższym wykształceniem, nie
          rozumie, że tu czy tam (prawie wszędzie) nie zrobi kariery?
          • Gość: aa Re: ZUS IP: 83.168.109.* 04.02.07, 20:44
            Źle rozumiesz pojęcie kreatywności. To nie pomysły szefa ma się realizować.
            Owszem, idea idzie może z góry, bo takie jest zapotrzebowanie klienta, ale to
            inżynierowie muszą dojść do tego jak wykonać pracę dla klienta, a nie szef. I
            nie należy mylić tego z pracą odtwórczą. W Polsce nie ma typowych działów R&D.
            Nie robi się ambitnych projektów. Rynek potrzebuje rzemieślników, a nie
            doktorów. Na dodatek nie robi się nic, aby zachęcać do tworzenia nowych
            technologii, bo bardziej się opłaca je kupić. Uczelnie rzadko uczestniczą w
            projektach. Rządzą nimi skostniałe stare układy, które myślą że im się należy. A
            rezultaty tej głupoty szkodzą młodym studentom, magistrom i doktorom. Taka jest
            smutna prawda.
            • adas313 Re: ZUS 04.02.07, 21:13
              A pojawiające się tu i ówdzie pomysły na innowacyjność to Park Technologiczny we
              Włoszczowie.
            • zusowianka Re: ZUS 04.02.07, 21:33
              Dobrze rozumiem. Strategia i taktyka. Wszędzie na świecie od pracownika wymaga
              się kreatywności na poziomie taktyki. W Polsce, nie wiedzieć czemu, pracownicy
              roszczą sobie prawo do kreatywności strategii. Może dlatego, że tej nie ma,
              pensje są niskie i podświadomie chce się to zmienić. Nie ważne, jak to nazwać,
              piszemy o tym samym. A magistrzy, studenci i doktorzy powinni mieć na tyle
              świadomości, żeby dostrzec, że tu nie robi się ambitnych projektów (z małymi
              wyjątkami) i biadolenie nic tu nie da (oprócz frustracji). Ja też nie jestem
              taka alfa i omega, żeby wiedzieć jak ten węzeł rozwiązać. Mam tylko tę
              świadomość, robię swoje w ZUSie, dorabiam po godzinach (jak 30% moich kolegów i
              koleżanek) i nie usiłuję zmienić świata w sposób, który nic nie daje.
          • adas313 Re: ZUS 04.02.07, 21:18
            Mam dwa pytania:

            1. Na czym może polegać "innowacyjność" pracownika urzędu? To co opisujesz to po
            prostu połączenia kombinatorstwa z rozpaczliwym slalomem między skałami -
            umiejętność niewątpliwie niebanalna, ale czy to jest innowacyjność?

            2. Co do Prokomu - a czy ZUS tu nie jest tu aby na pewno bez winy?
            Współwdrażałem kiedyś system informatyczny w pewnej firmie mniej więcej
            informatycznej i była to po prostu makabra (nie pracuję i nigdy nie pracowałem
            dla Prokomu, ani żadnej spółki-córki tejże grupy kapitałowej). Podejrzewam że
            wdrożenie w urzędzie systemu duuuuuuuuuużo większego dostarcza zespołowi
            projektowemu jeszcze bardziej ekstremalnych doznań...
            • zusowianka Re: ZUS 04.02.07, 21:55
              1. Napisałam, może niezbyt explicite, że w ZUSie raczej nie ma innowacyjności i
              trudno jest mówić o kreacji. Jest jeszcze innowacyjna mniejszość. Jak wdrażałeś
              systemy, to powinieneś wiedzieć, jak złożonym przedsięwzięciem jest wdrożenie
              na kilkadziesiąt tys. stanowisk obsługujących kilka mln. dokumentów
              miesięcznie. I dodaj do tego zewnętrzną komunikację z milionami firm. Na prawdę
              jest tu dużo miejsca na innowacyjność. Dotyczy to także Prokomu. W samym ZUSie
              jest przede wszystkim szara praca-rzeczywistość oraz trochę innowacyjności
              i 'slalomu między skałami'.

              2. O jakiej winie piszesz? O nic nie obwiniłam Prokomu. Napisałam tylko, że
              chcą zarabiać kasę, usiłując sprzedawać ZUSowi wszystko, co się da. Dotyczy to
              przede wszystkim rzeczy potrzebnych, żeby zrealizować wizję indywidualnych kont
              ubezpieczonych, a także rzeczy zupełnie nieprzydatnych.

              • adas313 Re: ZUS 04.02.07, 22:14
                1. Owszem - taki system jest ogromny. Ale podejrzewam że od początku do końca
                został stworzony jednak przez informatyków z Prokomu. Stąd też moje pytanie
                dotyczyło nie innowacyjności Prokomu, a innowacyjności ZUS.

                Nawiasem mówiąc skala systemu wcale nie musi oznaczać, że jest on nowatorski.

                2. Użyłaś określenia "bandytów z Prokomu" - być może na wyrost powiązałem to
                z problemami z ZUSowskimi systemami, o które obwiniano głównie Prokom.
    • Gość: kret poprawcie pod zdjęciem - pożądaną chyba cechą..... IP: *.daleka.net 04.02.07, 16:18
      łehe
    • Gość: doktorek Re: Dobry pracownik przede wszystkim porządny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 16:21
      Moi znajomi, którzy pokończyli doktoraty nieźle sobie radzą. Jest mały procent
      takich, którzy siedzą i nie mają pracy ale to nie wina doktoratu tylko
      charakteru. Jeżeli dr inż. nie znajduje pracy tutaj to bardzo często wyjezdza na
      postdoka. Na świecie doceniają wiedzę - szczególnie USA jest krajem gdzie się ją
      ceni. U nas na skup świnek w zeszłym roku wydano kilkakrotnie (około 10x) więcej
      pieniędzy niż na całą polską naukę (dane z ministerstwa informatyzacji). Po
      prostu jesteśmy krajem rolniczym i takie mamy tradycje, stąd brak
      zainteresowania rozwojem naukowym.
      Kształcimy ludzi i zasilamy wiedzą gospodarki innych krajów a potem od tamtych
      kupujemy nowoczesne technologie i licencje.
      • Gość: doktorek Re: Dobry pracownik przede wszystkim porządny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 16:27
        A na Redmond w którymś z budynków kampusu całe jedno piętro mówi po polsku :)
      • Gość: miki Re: Dobry pracownik przede wszystkim porządny IP: *.kolonianet.pl 04.02.07, 16:27
        Święte słowa. Poza tym wyobrażasz sobie Skrzypka kumplującego sie z kreatywnym?
        Albo bliżej, niejakiego wojewodę Dąbrowskiego?
    • xnw4 Dobry pracownik przede wszystkim porządny 04.02.07, 16:37
      Pracownik "innowacyjny" stanowi
      przeciez zawsze zagrozenie dla
      kierownika, a "porzadny" i "zdyscyplinowany"
      oczywiscie nie.
      To takie proste.
      • Gość: bobrek Re: Dobry pracownik przede wszystkim porządny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 16:44
        > Pracownik "innowacyjny" stanowi
        > przeciez zawsze zagrozenie dla
        > kierownika, a "porzadny" i "zdyscyplinowany"
        > oczywiscie nie.
        > To takie proste.

        Praktykowane w polskich firmach metody zarzadzania to feudalne skamienialosci.
        Pokutuje model autorytarny, szef jest panem i wladca (co wydatnie podkreslaja
        roznice w zarobkach), a pracownik to marny zuczek. Taki model wystepuje nawet
        tam, gdzie innowacyjnosc powinna byc cecha kluczowa. Caly cywilizowany swiat
        dawno przeszedl juz do modelu bardziej plaskiego, gdzie granica miedzy
        zwierzchnikiem a podwladnym jest ladogna (zarobki tez roznia sie niewiele).
        Czasem nawet funkcja kierownika zespolu jest przechodnia (dla naszych do bylalby
        "komunistyczna herezja"). Modele zarzadzania rozluzniajace twarde relacje
        przelozony-podwladny daja znacznie lepsze wyniki efektywnosci pracy, lepiej
        motywuja, lepiej wykorzyustuja wlasnie bardzo cenna rzecz - dobre pomysly.
    • Gość: Ergiel BMW - Bierny, Mierny ale Wierny IP: *.chello.pl 04.02.07, 17:12
      Widzę, że ta zasada rodem z komuny nadal rządzi naszym społeczeństwem (i
      niestety, jak spojrzę pamięcią wstecz, to pracodawcy rzeczywiście tak do tego
      podchodzą).
      • Gość: MacAro Re: BMW - Bierny, Mierny ale Wierny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 17:24
        Pracuję w firmie technologicznej. HR-y wypisują głupoty o potrzebie
        innowacyjności, ambicjach bla bla bla. W rzeczywistości top level management
        wyznaje zasadę: bądź posłuszny i się nie odzywaj a jak ci się coś nie podoba to ....
    • Gość: FreakyMisfit Dlaczego ortografia jest wszędzie lekceważona? IP: *.dialog.net.pl 04.02.07, 17:33
      Proszę zwrócić uwagę na podpis zdjęcia:
      "porządaną"

      LOL
    • Gość: robol Dobry pracownik przede wszystkim porządny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 18:07
      Najbardziej porządaną cechą pracownika jest niewolnictwo.Pracodawcy można
      wszystko:nie wypłacać wynagrodzenia, albo wypłacana stawka glodowa,molestować i
      jest to czyn nieszkodliwy, wykorzystywać seksualnie/Lepper i spółka/ i tak jak
      mówi biblia pomnażać dobra pana.I to co słyszałem na kazaniu niedzielnej
      mszy:cierpienie biednego uszlachetnia bogatego.
    • Gość: bo może Re: Dobry pracownik przede wszystkim porządny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 19:48
      Bo może innowacyjność i kreatywność to pojęcia trudne i nieznane?
    • Gość: Katana Re: Dobry pracownik przede wszystkim porządny IP: 62.233.164.* 04.02.07, 20:09
      Zrobilem kiedys eksperyment
      Zatrudnilem kreatywnego pracownika
      Niestety na potrzeby naszej firmy byl po prostu za dobry i zbyt kosztowny
      Nie potrafil np zrozumiec ze od momentu wymyslenia czegos do momentu
      wprowadzenia na rynek musi uplynac sporo czasu
      Czul sie przez to niedoceniany
      Przy okazji rowniez zniespecjalnie szczesliwi byli ludzie z nim wspolpracujacy
      bo wedlug nich on nic pozytecznego nie robil jednoczesnie zarabiajac kupe forsy
      W efekcie byly z tym same klopoty

      Z moich obserwacji swiata wynika ze ani malych ani srednich firm nie stac na
      kreatywnych pracownikow i tak na prawde mysle ze wlasnie tu jest problem
      (abstrahuje od kretaywnosci np w marketingu czy reklamie bo wszytscy tu piszacy
      poki co odnosza sie do inzynierskiej czesci kreatywnosci)


    • Gość: doktor Firma inżynierska od podstaw IP: 83.168.109.* 04.02.07, 20:55
      Mam stopień doktora z informatyki. Dzięki ulgom ZUS założyłem własną firmę od
      zera. I tylko dzięki temu nadal prosperuję. Po prostu nie mam czasu, aby
      równocześnie zajmować się produktem i sprzedażą. Nie da się, a na zatrudnienie
      kogoś mnie nie stać. Jestem w firmie dyrektorem, sprzedawcą, księgowym,
      sprzątaczem, inwestorem itd. Cierpi na tym i produkt i sprzedaż. Za parę
      miesięcy ulga mi się skończy i będę musiał zwijać interes, bo na płacenie 800 zł
      na ZUS po prostu mnie nie stać. Z drugiej strony mój znajomy ma firmę budowlaną
      i płaci ludziom po 3 tys. netto. Trochę mnie to załamuje, bo mam wrażenie, że
      straciłem czas na doktorat. No, ale sam jestem sobie winny...
      • Gość: matmis Re: Firma inżynierska od podstaw IP: 212.160.156.* 05.02.07, 17:41
        Hej, młody junaku, smutek zwalcz i strach! ;-)

        Nie bez powodu dużo osób uważa, że nie należy startupów softwarowych (micro-ISV)
        zaczynać w pojedynke - dobrze jest mieć choć jednego wspólnika. Skoro na
        zatrudnienie kogokolwiek nie stać cię, może trzeba "płacić" innym ludziom
        współwłasnością?

        Bo to co robisz, to micro-ISV, nieprawdaż? Samotnie tworzysz *produkt*
        software'owy i sprzedajesz licencje na jego używanie? Chyba tak, bo gdybyś
        sprzedawał *usługi* informatyczne (np. pisał programy na zamówienie), nie
        miałbyś problemu z zapłaceniem ZUSu).

        Możesz spróbować sprzedawać usługi informatyczne przez część swojego czasu
        pracy, a przez resztę rozwijać produkt - na pewno na ZUS starczy.

        Twój znajomy ma firmę budowlaną, on sprzedaje *usługi*, nie *produkt*. Również i
        w informatyce dużo łatwiej jest sprzedawać usługi - mniejsze ryzyko, a zyski
        wystarczające, aby sensownie żyć.

        Ty masz zupełnie inną pozycję, chcesz sprzedawać produkt (i bardzo dobrze - jak
        bym miał dobry produkt, też bym tak robił). To była odważna, ale ryzykowna
        decyzja. Pytanie, dlaczego twój interes się nie rozwija? Tego nie wiem. Może ten
        produkt nie jest wcale taki dobry, może brakuje kapitału? Może sprzedajesz go w
        niewłaściwy sposób?

        W każdym razie, nie jest to powód do załamywania - tm bardziej że masz stopień
        doktora, i jeśli to nie jest doktorat honoris causa uniwersytetu w kijowie ;-)
        to jest to zawsze plus, niż gdybyś go nie miał.
    • Gość: Edek z Płocka Dobry pracownik przede wszystkim porządny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 21:02
      Ale BYK... Porządek to "rz" a pożądana to "ż" nie "rz"
    • batman43 Re: Dobry pracownik przede wszystkim porządny 04.02.07, 21:22
      niestety potwierdzam słowa "bobrka". w polsce licza sie tylko układy. Pracuję
      już ładnych kilka lat w bardzo dużej firmie przygotowując stanowiska produkcyjne
      dla 300 - 400 osób. nagrodą jest zaplata, a jakąś extra dostałem tylko raz. jako
      stary wyjadacz miękko licząc mogę zastąpić 5-ciu żóltodzibów, ale ponieważ
      jestem całkiem spoza układów o awansie i godzwej zapłacie moge pomarzyć. robię
      tyko to co muszę i płynę w łajbie z prądem. kto się wychyli wpada do wody.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka