szaser
06.08.02, 13:06
Ja mówię po polsku "poszedłem do żanta", a niektórzy mówią "do żana". Wiem,
że można powiedzieć zwyczajnie po polsku "poszedłem do "giganta", bo tak
wynika z tłumaczenia. Ale jak powinno się mówić z uwzględnieniem oryginalnej
nazwy własnej „do żanta”, czy do „żana”. Wydaje mi się, że niewymawialna we
francuskim spółgłoska „T”, w polskiej odmianie nabiera wymowy. Czyż mam rację?