Dodaj do ulubionych

Slowa wkurzajace

06.03.06, 13:44
mnie dawno denerwowalo ozyle wczoraj slowko "obszar zapowietrzony". Mam rozne
niemile skojarzenia... Podobnie irytuje mnie slowo "przyuczyc". Macie jakies
inne?
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: Slowa wkurzajace 06.03.06, 14:50
      kicior99:
      > Podobnie irytuje mnie slowo "przyuczyc".

      Czy masz do niego jakiś konkretny zarzut, czy tylko irracjonalną niechęć? Ono
      oddaje dobrze różnicę między nauką a tym, co z nią obecnie z takim sukcesem
      konkuruje. Właśnie przyuczeniem do wykonywania stereotypowych czynności bez
      wnikania w ich sens.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • pam31 Re: Slowa wkurzajace 07.03.06, 20:24
        Słowa występujące w róznych gwarach(młodzieżowych, sportowych itp) wystepowały
        zawsze i nie powinny denerwować, jesli nie są przenoszone do języka ofcjalnego,
        choć z czasem, niektóre z nich utrwalaja sie i np "wkurzające" jest tego
        przykładem.Większośc słów gwary mnłodzieżowej zanika i pojawiaja sie inne,
        które nie są aprobowane przez już byłą młodzież.
        Takie zwroty, jak:-Co jest grane? -Na full. -Mam zgryz. -Smutasy. - kiedy
        padaja w oficjalnych wypowiedziach,jednych "wkurzają" - innych zaś cieszą, że
        ktoś "Tyz godo po noszemu".
            • piscina Re: Slowa wkurzajace 08.03.06, 15:49
              jacklosi napisał:

              > Najbardziej mnie wkurza NAuka. Na drugim miejscu jest rzeczposPOlita.

              Dorzucę bibliOtekę. Ale z dyskoteką i filmoteką już tego problemu nie ma, słyszy
              się wymowę prawidłową, chociaż są identycznie jak 'biblioteka' zbudowane.
              • hetman4 Re: Slowa wkurzajace 30.03.06, 12:06
                Zgoda co do "rzeczpospolitej".
                Wątpię jednak, by nasi puryści językowi zgodzili się z twoją tezą, iż poprawna
                wymowa (jak sugerujesz) wymaga akcentu na drugą sylabę od końca we WSZYSTKICH
                słowach polskich, również tych zapożyczonych z innych języków. Sądzę, że w
                poprawnej polszczyźnie nadal obowiązuje zasada (choć zgoda: coraz rzadziej
                stosowana), by w wymowie nazw dyscyplin naukowych zapożyczonych z greki bądź
                łaciny akcent kłaść na trzecią sylabę od końca. Stąd powinniśmy mówić: FIzyka,
                MUzyka, NAuka, graMAtyka, arytMEtyka, ... Cóż, jednak coraz częściej o tym
                zapominamy i zaczynamy jako normę traktować to, co najczęściej słyszymy. I już
                nie mówimy (a już nawet - o zgrozo - nie piszemy): "widzę TĘ książkę, rzekę",
                a "tą książkę i rzekę"...
                Szkoda, bo ileż melodyjności traci nasz język z takimi uproszczeniami...

                Przy okazji: jak dla pisanego języka ważna jest (była??) ortografia, tak dla
                mówionego ważna jest dykcja, akcent i intonacja.... jeśli o tym będziemy
                zapominać (pozwalać sobie i innym na niechlujne mówienie), to niezadługo
                będziemy porozumiewać się chrząknięciami (takimi "emotikonami głosowymi"). Ale
                to już było.... (w prekambrze chyba... wink
                • zajaczek79 Re: Slowa wkurzajace 12.04.06, 16:36


                  hetman4 napisał:

                  > Sądzę, że w
                  > poprawnej polszczyźnie nadal obowiązuje zasada (choć zgoda: coraz rzadziej
                  > stosowana), by w wymowie nazw dyscyplin naukowych zapożyczonych z greki bądź
                  > łaciny akcent kłaść na trzecią sylabę od końca. Stąd powinniśmy mówić: FIzyka,
                  > MUzyka, NAuka, graMAtyka, arytMEtyka, ...

                  Dzień dobry, to moje pierwsze kroki na forum smile

                  O ile zgadzam się w pełni z tym, że w wyrazach obcego pochodzenia, zakończonych
                  "-ika" bądź "-yka" akcent kładziemy na trzecią sylabę od końca, o tyle muszę
                  stanowczo zaprostestować, iż to samo robimy z "nauką". Słowo "nauka" akcentujemy
                  zgodnie z ogólnymi zasadami - w tym przypadku nacisk kładziemy na "-u-". Z tego,
                  co wiem, nie jest to wyraz pochodzenia obcego, ma zresztą nieco inną budowę niż
                  inne powołane przykłady, jak "arytmetyka", "fizyka", itd. Przyznaję jednak, iż
                  znaczna liczba osób rzeczywiście akcentuje "na-", co dla mnie w odbiorze jest
                  komiczne, bo najczęściej słyszę coś na kształt ['nałka].

                  Pozdrawiam,
                  Z.
                  • phlora Tylko i wyłącznie naUka 14.04.06, 09:25
                    Brawo zajączku. Masz rację. Inne przykłady podałam przed chwilą i nie chcę się
                    powtarzać smile
                    Mówimy jeszcze - choć z innych przyczyn niż obce pochodzenie słowa- Osiemset, a
                    nie osiEmset, dziEwięćset, a nie dziewiĘćset. No i chciałam dodać, że akcent na
                    trzecią sylabę od końca nie zawsze utrzymuje się w odmianie. O ile
                    mówimy "matemAtyka", to jednak powiemy np. "matematycznYmi"
                    • zajaczek79 Re: Tylko i wyłącznie naUka 14.04.06, 11:21
                      phlora napisała:

                      >No i chciałam dodać, że akcent na
                      >
                      > trzecią sylabę od końca nie zawsze utrzymuje się w odmianie. O ile
                      > mówimy "matemAtyka", to jednak powiemy np. "matematycznYmi"

                      Oczywiście - podobnie jak w przypadku rzeczowników tworzonych od słów
                      obcojęzycznych, którymi się tutaj zajmujemy, np. "polityk", "informatyk".

                      Z.
                      • hetman4 Re: Tylko i wyłącznie naUka 14.04.06, 12:22
                        Przyznaję: przesadziłem z tą nauką (pozostawiam dowolność interpretacji powyższego zeznania wink
                        Po przemyśleniu kilku innych przykładów zupełnie straciłem pojęcie, jakie prawo rządzi tym akcentowaniem. Bo skoro zgadzamy się, że mateMAtyka, FIzyka i Osiemset, to czemu nie asTROnomia, orTOgrafia i SIEdemset plus CZTErysta?
                        Czemu te ostatnie szybciej się spolszczyły niż te pierwsze?
                        • zajaczek79 Re: Tylko i wyłącznie naUka 14.04.06, 14:01
                          hetman4 napisał:

                          > Przyznaję: przesadziłem z tą nauką (pozostawiam dowolność interpretacji powyższ
                          > ego zeznania wink

                          smile
                          W jakimś opracowaniu internetowym na temat akcentu w języku polskim znalazłam
                          jednak stwierdzenie, iż "nauka" należy do słów, które tradycyjnie akcentuje się
                          na trzecią sylabę od końca, podobnie jak "okolica", "reguła", "ryzyko". Czyżby
                          jakiś usus językowy, podobnie jak przyjęcie w poczet poprawnej polszczyzny (choć
                          potocznej) odmiany "poszłem"? Co jak co, ale nikt mnie nie zmusi, aby mówić
                          [o'kolica] albo ['reguła] - wydaje mi się to wielce niepoprawne, nie wspominając
                          już o "poszłem, poszłeś" big_grin

                          > Po przemyśleniu kilku innych przykładów zupełnie straciłem pojęcie, jakie prawo
                          > rządzi tym akcentowaniem. Bo skoro zgadzamy się, że mateMAtyka, FIzyka i Osiem
                          > set, to czemu nie asTROnomia, orTOgrafia i SIEdemset plus CZTErysta?
                          > Czemu te ostatnie szybciej się spolszczyły niż te pierwsze?

                          Ja się zupełnie zgubiłam. Ale chyba poeksploruję (przepraszam za anglicyzm) tę
                          kwestię, gdyż zaczyna mnie wielce nurtować smile

                          Pozdrawiam,
                          Z.
                          • hetman4 Re: Tylko i wyłącznie naUka 18.04.06, 20:15
                            Jak tam eksploracje? Ja znalazłem coś na temat akcentowania liczebników.

                            Przez przypadek (szukałem objaśnień do rymów, a zapędziło mnie w akcenty) natknąłem się w wikipedii na artykuł pl.wikipedia.org/wiki/Enklityka, który mówi, że człony
                            "-sta" i "-set" w liczebnikach złożonych są wyrazami (zwanymi enklitykami właśnie) nie posiadającymi własnego akcentu. Stąd jeśli mówimy Osiemset, to konsekwentnie powinniśmy mówić również CZTErysta, PIĘciuset, i SIEdemset.
                            A ortoGRAfia/orTOgrafia i rzeczposPOlita/rzeczposLIta nadal czekają na opinie smile
                            • phlora Re: Tylko i wyłącznie naUka 19.04.06, 17:32
                              Witam. Oczywiście masz rację - na trzeciej sylabie od końca mają akcent
                              wszystkie liczebniki, które wymieniłeś plus niewymienione jeszcze KILkaset,
                              DZIEwięćset i te zawierające cząstkę -kroć (oprócz: częSTOkroć)np. CZTErykroć,
                              TYsiąckroć. Wszystkie te mądrości "wyeksplorowałam" przeglądając Słownik
                              Poprawnej Polszczyzny.
                              Rzeczpospolita ma akcent chwiejny, tak samo okolica. Z orTOgrafią nigdy się nie
                              spotkałam. Chyba powinna sobie zostać spokojną ortoGRAfią. W ogóle, nie każdy
                              wyraz obcego pochodzenia ma akcent przesuniety na trzecią od końca. Dotyczy to
                              tylko wyrazów zakończonych na -yka, -ika. Ten akcent utrzymuje się we
                              wszystkich przypadkach mających liczbę sylab równą mianownikowi. Druga grupa
                              wyrazów obcego pochodzenia, to te zakończone na -yk, -ik. W mianowniku mają
                              akcent na drugiej sylabie od końca. Za to w dopełniaczu i innych przypadkach o
                              takiej samej jak dopełniacz liczbie sylab - na trzeciej od końca. Np. roMANtyk
                              ale roMANtyka, roMANtykiem, roMANtyku, roMANtycy itp.
                              To chyba przy okazji się i astronomia wyjaśniła. Nie ma odpowiedniej końcówki,
                              żeby ja odmiennie akcentować.

                              • pam31 Re: Tylko i wyłącznie naUka 19.04.06, 23:32
                                phlora napisała:
                                >Np. roMANtyk ale roMANtyka, roMANtykiem, roMANtyku, roMANtycy itp.
                                Mozna roMAntyka ale też i romanTYka - podobnie dalej(SPP A.Markowskiego z 1999
                                str.855) Romantycznie zas to już tylko romanTYcznie.
    • jacklosi Re: Slowa wkurzajace 09.03.06, 10:49
      Ja nie mam abstrakcyjnego wstrętu do żadnego słowa i, jak widać z innych
      postów, wszelkie wstręty innych odnoszą się do błędów językowych, a nie do słów
      jako takich. Ostałeś się zatem sam jak palec.
      • stefan4 palec drwala 09.03.06, 11:04
        jacklosi:
        > Ostałeś się zatem sam jak palec.

        No właśnie, skąd to powiedzenie? Palce rzadko są samotne.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • flyap Re: palec drwala 09.03.06, 13:59
            Samotny jak palec - to forma skrocona dawnego zwrotu "samotny jak palec w
            nosie", choć okolicznik miejsca dotyczył również i innych części ciała.
            • stefan4 Re: palec drwala 09.03.06, 14:17
              flyap:
              > Samotny jak palec - to forma skrocona dawnego zwrotu "samotny jak palec w
              > nosie", choć okolicznik miejsca dotyczył również i innych części ciała.
                • ardjuna Re: palec drwala 10.03.06, 13:24
                  jacklosi napisał:

                  > Mimo wszystko palec drwala przekonuje mnie bardziej.

                  Ty to jesteś ale esteta. Widziałeś kiedy drwala z jednym palcem? Oni zwykle mają
                  co najmniej dwa, mały i wskazujący - żeby se móc zamówić łysky na "dwa palce".
                  • zakkahletz Re: palec drwala 01.04.06, 12:33
                    ardjuna napisał:

                    Ty to jesteś ale esteta.<---czesko-słowacki szyk zdania? smile

                    Widziałeś kiedy drwala z jednym palcem? Oni zwykle mają co najmniej dwa, mały i
                    wskazujący - żeby se móc zamówić łysky na "dwa palce".<---te dwa palce to na
                    koncertach metalowych się wykorzystuje - whisky "na dwa palce" wskazującym i
                    środkowym się zamawia smile
    • kaj.ka Re: Slowa wkurzajace 12.03.06, 18:38
      A mnie wkurza "laboLatorium". Nawet krajowy weterynarz tak mówi, jeśli dobrze
      słyszę... Zresztą wielu innych, występujących na antenach rozglośni radiowych i
      telewizyjnych, tak to słowo mówi.
    • luzer Nabiegać. 13.03.06, 14:17
      Denerwuje mnie, rozpowszechniane przez Włodzimierza Szaranowicza słowo
      "nabiegać" - w sensie - uzyskać jakiś rezultat w biegu. "Zawodnik Iksiński w
      mistrzostwach Polski nabiegał życiówkę". Rozumiem, że sportowcy w swoim slangu
      używaja tego rodzaju zwrotów, ale gwiazdy dziennikarstwa sportowego, raczej nie
      powinny się w ten akurat sposób popisywać znajomością tematu.
      • kicior99 Re: Slowa wkurzajace 20.03.06, 15:18
        ampolion napisał:

        > Pierś "kurzęca".
        bingo. I jeszcze (to wspomnienie z Polski) "zupa kaczkowa" na opakowaniu kilku
        chinsko-wietnamskich zupek. Po mojemu winno byc "zupa kaczynska" =) A tlumacze
        pewnie filmu "kacza zupa" nie widzieli...
        • phlora Re: Z Wielkąnocą: smacznego kurzego owocka! 19.04.06, 17:41
          Mój słownik, sprzed 20 lat, pozwalał cieszyć się Wielkanocą lub Wielkąnocą.
          Widać od tego czasu złożenie bardziej się zrosło, ergo -"Wielkąnocą" wypadło z
          obiegu. Chociaż wynikanie może być też w drugą strone: wypadło, więc oznacZa
          to , że sie zrosło. Jak się lepiej jeszcze zrośnie, to i Wielkiejnocy nie
          będzie. Tak myślę.
    • piscina Re: Projekt 19.03.06, 13:37
      'Projekt' na określenie przedsięwzięcia, wydarzenia (artystycznego). I to już
      dokonanego, nie będącego już na etapie planowania, projektowania wink
      Po ang. rzeczywiście 'project' oznacza przedsięwzięcie, ale przecież mówimy o
      polszczyźnie.
      Ale wiem, ze to byłaby walka z wiatrakami: słwo-wytrych, nie wymaga myślenia,
      dobierania odpowiedniego określenia; poza tym niektórzy może uważają, że
      nobilituje. A to są chyba dwie najwieksze siły utrwalające dane słowo w języku.
      • stefan4 Re: Slowa wkurzajace 20.03.06, 16:01
        brunosch:
        > końcówka [-a] w bierniku w r. męskim - to już nagminne.

        Dlaczego ,,już''? Zawsze tak było. Por.
        staropolska.gimnazjum.com.pl/renesans/jan_kochanowski/fraszki/fraszki_49.html

        Wszego dobrego Dawca i Szafarzu wieczny,
        Tobie ziemia, spalona przez ogień słoneczny,
        Modli się DŻDŻA i smętne zioła pochylone,
        I nadzieja oraczów, zboża upragnione.

        A Ty myslałeś, że on się modli ,,dżdżu''? A w życiu! (To jest wprawdzie
        dopełniacz a nie biernik, ale to chyba w tym kontekście bez różnicy)

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • kicior99 Re: Slowa wkurzajace 20.03.06, 16:27
          niezaleznie od znaczenia,do szalu doprowadza mnie slowo "spolegliwy". Wbrew
          jednak powszechnej niecheci nie zywie urazy do orurowania,okabloweania,
          odzinglowania stacji radiowych. itp. Kiedys w mojej starej redakcji byla taka
          otoscenka:
          Adiustator: Wywal to orurowanie, to sie danapisac po polsku.
          (popewnym czasie:
          Adiustator: co to jest ruraz?
          ja:przeciez kazales zmienic.
          Adiustator: Aleskads to wyrtzasnal?
          Ja: To czywiste. Skoro jest litraz, kilometraz to moze byc ruraz. Niemylic ze
          Zdzislawem Rurarzem.
          Adiustator: wyp... mi z tym. I napisz to wreszcie po ludzku.
      • stefan4 Re: Slowa wkurzajace 28.03.06, 17:32
        ampolion:
        > Licho mnie bierze czytając o "oliwie z oliwek" - tak jakby oliwa bywała i z
        > czegoś innego.

        A nie bywa? A co się wlewa do oliwiarek i czym sie oliwi łożyska?

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • stefan4 Re: Slowa wkurzajace 29.03.06, 10:43
            ampolion:
            > Licho mnie bierze czytając o "oliwie z oliwek" - tak jakby oliwa bywała i z
            > czegoś innego.

            stefan4:
            > A nie bywa? A co się wlewa do oliwiarek i czym sie oliwi łożyska?

            jacklosi:
            > Olejem.

            A to, co dotąd zawsze oliwiłem, mam teraz naoleić? Czy naolejować?


            Wydaje mi się, że słowo ,,oliwa'' używa się w dwóch znaczeniach. W dodatku tym
            razem (co mi się nieczęsto zdarza) moje wydawanie popiera słownik PWN
            sjp.pwn.pl/haslo.php?id=40143 :

            > 1.«przezroczysty, płynny tłuszcz barwy jasnożółtej wytłaczany z owoców oliwki,
            > używany zwykle do celów spożywczych; czasem także: inny tłuszcz roślinny,
            > olej»
            [...]
            > 2. «olej mineralny, otrzymywany z ropy naftowej, służący do oliwienia
            > silników, maszyn itp.»
            [...]

            Słownik podaje jeszcze trzecie znaczenie, od którego ja się odcinam:

            > 3. gw. miejska «pijak»

            Nigdy nie słyszałem. Natomiast istotnie słyszałem o oliwieniu się w sensie
            podnoszenia sobie promili we krwi. Dodałbym jeszcze jedno znaczenie spoza
            słownika PWN:

            4. «willowo-leśna dzielnica Gdańska z katedrą i innymi zabawkami»


            Moim zdaniem próba ograniczenia znaczenia słowa ,,oliwa'' do 1 jest czymś w
            rodzaju inzynierii dusz. Komuś się wydało, że tak będzie ,,logiczniej'' i
            zgodniej z łacińskim pierwowzorem i do tej teorii nagina znaczenia. A lud jakoś
            nie kupuje. Oliwa wypływała na wierzch ze szczelin skalnych na długo zanim lud
            się dowiedział, jak wyglądaja jakieś egzotyczne drzewka oliwkowe.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • viking2 Re: Slowa wkurzajace 12.04.06, 04:19
              stefan4 napisał:
              > > Licho mnie bierze czytając o "oliwie z oliwek" - tak jakby oliwa bywała i
              > z
              > > czegoś innego.

              Wlasciwie, to i oliwa z oliwek jest odmiana "oleju jadalnego" - to tez kretynska
              nazwa, bo to przeciez plyn, wiec niechby juz byl "olej pitny", albo "pijalny".
              Jadalny to jest chleb, albo wedlina (slyszal kto kiedy, zeby ktos "jadl
              herbate"?). Ale kiedy przychodzi do tych spozywczych, to moze byc i rzepakowy i
              slonecznikowy i z ziarenek sezamowych i z orzeszkow ziemnych (kolejny idiotyzm
              jezykowy - tak jakby istnialy "orzeszki ksiezycne" albo cos w tym rodzaju).
              A poza tym, to dla mnie zawsze najgorszy byl taki napuszony jezyk urzedowy, ta
              cala "nowomowa". Pamietam, ze kiedys, za komuny, chcieli mnie z pracy wyrzucic,
              bo oglosili w radio, ze "Luigi Longo opuscil Prage", a ja to skomentowalem, ze
              opuscic to mozna spodnie, jak sie srac idzie. Dla niewtajemniczonych: Longo to
              bylo takie moskiewskie popychle, przewodniczacy wloskiej partii komunistycznej
              (nie, cholera, nie napisze ich z duzej litery!) i chodzilo o to, ze byl z
              oficjalna wizyta w Pradze.
              • pam75 Re: Viking2 12.04.06, 21:53
                Viking2napisal m.in.:
                "Pamietam, ze kiedys, za komuny, chcieli mnie z pracy wyrzucic,bo oglosili w
                radio, ze "Luigi Longo opuscil Prage", a ja to skomentowalem, ze opuscic to
                mozna spodnie, jak sie srać idzie.(...)
                To,że"za komuny" miało się takie kombatanckie przeżycia , jakie dziś z dumą się
                wspomina, jest zasługą owczesnej szkoły,kóra celowo nie uświadamiała swych
                absolwentów o szerokim wahlarzu znaczeń słów przez nich używanych.Od tej pory
                minęło jednak pare lat i przecietny uzytkownik jezyka powinien zauważyć, że
                jeden olej może być jadalny, a inny nie.To,że nie ma orzeszków księżycowych nie
                oznacza,ze wszystkie inne są ziemne, choć jednak wszystkie są ziemskie.Opuścić
                (ale już z "się" można także w nauce.
                Wesolego Alleluja!
                • viking2 Re: Viking2 14.04.06, 04:16
                  pam75 napisała:

                  > Viking2napisal m.in.:
                  > "Pamietam, ze kiedys, za komuny, chcieli mnie z pracy wyrzucic,bo oglosili w
                  > radio, ze "Luigi Longo opuscil Prage", a ja to skomentowalem, ze opuscic to
                  > mozna spodnie, jak sie srać idzie.(...)
                  > To,że"za komuny" miało się takie kombatanckie przeżycia , jakie dziś z dumą się
                  >
                  > wspomina, jest zasługą owczesnej szkoły,kóra celowo nie uświadamiała swych
                  > absolwentów o szerokim wahlarzu znaczeń słów przez nich używanych.Od tej pory
                  > minęło jednak pare lat i przecietny uzytkownik jezyka powinien zauważyć, że
                  > jeden olej może być jadalny, a inny nie.To,że nie ma orzeszków księżycowych nie
                  >
                  > oznacza,ze wszystkie inne są ziemne, choć jednak wszystkie są ziemskie.Opuścić
                  > (ale już z "się" można także w nauce.
                  > Wesolego Alleluja!

                  To nie byly zadne "kombatanckie przezycia", tylko "idiotyczne przezycia". Ktorys
                  z pisarzy starszego pokolenia nazwal kiedys czas okupacji hitlerowskiej "czasami
                  pogardy". Po okupacji - za komuny - mozna by do tego dodac, ze nastapily "czasy
                  glupoty". Cale to "kombatanctwo" to bzdura (nie wiem, czy pamietasz tamte czasy,
                  ale jesli Ci kto opowiada o tej calej "martyrologii", "podziemnym" drukowaniu
                  "bibuly", "dzialalnosci konspiracyjnej" i tym podobnych urojeniach, to mozesz to
                  spokojnie wlozyc to miedzy bajki). Poza waska grupa ludzi rzeczywiscie
                  szykanowanych, cala reszta tego interesu byla zwyczajnie niepowazna. Jakie
                  "kombatanctwo"? Ludzie zajmujacy sie powielaniem jakiejs "gazetki", ktorej i tak
                  nikt nie czytal? "Podziemie", spenetrowane przez donosicieli i bezpieke do tego
                  stopnia, ze juz w koncu towarzysz porucznik donosil na towarzysza kapitana (obaj
                  w "konspirze"), bo nie bylo juz na kogo innego? Nie zartuj.
                  I nie "z duma" wspominam swoje wlasne zdegustowanie napuszonymi sloganami
                  nowomowy, tylko z pogarda dla wtornych idiotow, ktorzy po jakims czasie
                  przestali juz umiec mowic normalnie.
                  Jesli zas chodzi o wspolczesna szkole (jako przeciwstawna "owczesnej"), to i ona
                  nie ma za bardzo sie czym pochwalic. Na przyklad, zaniedbala nauczania poprawnej
                  stylistyki: mozna "uswiadomic cos swoim absolwentom", a nie "uswiadomic
                  absolwentow o czyms". O czyms, to mozna absolwentow poinformowac...
                  A nowomowa polegala wlasnie na tym, ze takie slowo jak "opuscic" bylo w
                  sytuacjach podobnych tej z Luigim Longo uzywane nagminnie, bo wydawalo sie
                  "powazniejsze", albo bardziej "doniosle", niz zwykle stwierdzenie, ze "Luigi
                  Longo wyjechal dzisiaj z Pragi". Zamiast "pojechal do" bylo "udal sie do",
                  zamiast "rozmawial z" albo "spotkal sie z" bylo "wzial udzial w dyskusji", albo
                  "wzial udzial w spotkaniu" - i tak dalej. Nie wynikalo to w zadnym zupelnie
                  stopniu z kontekstu ani tez z dobrych wzorow pisarskich, nakazujacych unikanie
                  powtorzen ("pojechal do Krakowa, tam spotkal sie z kolega, potem pojechal do
                  Lodzi i tam spotkal sie z kochanka, a potem pojechal do Gdanska, gdzie sie
                  powiesil" rzeczywiscie brzmi troche niezgrabnie: za duzo tych "pojechal"), a
                  tylko z tendencji do nadawania zwyklym zupelnie wydarzeniom i czynnosciom
                  jakiejs podnioslej i uroczystej rangi.
                  • pam75 Re: Viking2 14.04.06, 20:32
                    Skąd to przekonanie o donoszeniu? Z autopsji?
                    W jednym masz - rzeczywiscie - rację, uswiadamia się - komuś - coś. Jednak
                    odcieni języka nie dostrzegasz.Opuścił - to nie to samo co -odjechał.Rozmawiał -
                    brał udział w dyskusji - to równiez nie synonimy.Warto korzystać z SJP lub
                    chociażby z SPP.Dostępne w internecie.
                    • viking2 Re: Viking2 16.04.06, 19:56
                      pam75 napisała:

                      > Skąd to przekonanie o donoszeniu? Z autopsji?
                      > W jednym masz - rzeczywiscie - rację, uswiadamia się - komuś - coś. Jednak
                      > odcieni języka nie dostrzegasz.Opuścił - to nie to samo co -odjechał.Rozmawiał
                      > -
                      > brał udział w dyskusji - to równiez nie synonimy.Warto korzystać z SJP lub
                      > chociażby z SPP.Dostępne w internecie.

                      Nie zartuj. Poczytaj chociazby wspomnienia niektorych internowanych w stanie
                      wojennym, ktorzy ze zdziwieniem stwierdzali, ze w ich "zakonspirowanej" komorce
                      Solidarnosci, KOR-u, czy ROPCiO roilo sie od donosicieli i etatowych pracownikow
                      bezpieki wydelegowanych do "pracy w podziemiu". Jezeli nie tzw. "rozpoznanie
                      srodowiskowe" (mozliwe w zasadzie tylko poprzez penetracje srodowiska, bo jak
                      niby inaczej?), to skad bezpieka tak dobrze wiedziala, kto, gdzie i kiedy bedzie
                      przebywal? Jakim cudem udalo sie jej w jedna noc z 12 na 13 grudnia wygarnac
                      wszystkich z solidarnosciowej i opozycyjnej "gory"? A ktoz im taki znow umknal?
                      Ukrylo sie moze ze dwa tuziny ludzi, a moze jeszcze mniej. Do konca stanu
                      wojennego w ukryciu przetwala grupa, ktora naprawde zliczysz na palcach jednej
                      reki. I to wszystko z wladz nagle zdelegalizowanego zwiazku o 12 milionach
                      czlonkow? Przeciez ci internowani to byly setki ludzi zajmujacych sie
                      najrozniejszymi sprawami, w najrozniejszych regionach kraju, od Bialegostoku po
                      Wroclaw, od Zamoscia po Szczecin i od Gdanska po Zakopane. I co, nagle, w ciagu
                      jednej nocy "namierzysz" 95% z nich - bez udzialu agentow, prowokatorow i
                      tajniakow? W jaki sposob, jestes jasnowidzem? Co tam zreszta jasnowidzem, tu by
                      trzeba batalionu Kaszpirowskich...
                      A kiedy porownasz wspomnienia i refleksje internowanych z wypowiedziami
                      niektorych emerytowanych pracownikow bezpieki (publikowanymi wielokrotnie chocby
                      w formie wywiadow prasowych) to zobaczysz, ze w akurat tym jednym zagadnieniu sa
                      zgodni niczym bracia - penetracja srodowiska opozycyjnego byla niemalze
                      calkowita (nic w tym zreszta takiego dziwnego, bezpieka miala 40 lat na
                      ustawienie sie w znakomitej pozycji wywiadowczej - gdyby im sie to nie udalo, to
                      byliby idiotami niezdolnymi ubrac sie rano bez pomocy doroslej osoby).
                      Jesli zas chodzi o nowomowe, to rzecz nie polegala wcale na niuansach
                      jezykowych. Nie ma zadnej logicznej ani merytorycznej roznicy miedzy
                      stwierdzeniem, ze "tow. Jakistam udal sie na Kube, gdzie wzial udzial w
                      spotkaniu z Fidelem Castro", a powiedzeniem, ze "tow. Jakistam pojechal na Kube,
                      gdzie spotkal sie z Fidelem Castro" - przy zalozeniu, ze w obu przypadkach
                      spotkal sie osobiscie i sam z Fidelem Castro. "Wzial udzial w spotkaniu" bedzie
                      okresleniem wlasciwym tylko wtedy, kiedy Castro spotkal sie z GRUPA ludzi i tow.
                      Jakistam byl miedzy nimi. Jesli zas spotkali sie sam na sam, to ten towarzysz
                      wlasnie "spotkal" sie z Fidelem Castro. Podobnie, jesli chodzi o "dyskusje":
                      jesli przy stole siedzi tuzin osob i rozmawia z Fidelem Castro, to ow wlasnie
                      "nasz czlowiek" bral udzial w dyskusji. Jezeli natomiast rozmawiali tylko we
                      dwoch (no, w obecnosci tlumacza, ale to oczywiste), to on po prostu "rozmawial z
                      Fidelem Castro", w ostatecznosci "odbyl rozmowe z Fidelem Castro" - i nie ma tu
                      co udziwniac. W obydwu przypadkach nie ma usprawiedliwienia dla "udal sie"
                      zamiast "pojechal". Udac sie, to moze baba wielkanocna, kiedy ciasto nie opadlo...
                      Co do "opuszczania", to w tym akurat znaczeniu, ktore mam na mysli, nie jest ono
                      wlasciwym slowem. "Wyjechal z Pragi" oddaje wymowe wydarzenia o wiele
                      precyzyjniej, poniewaz chodzi o przedstwienie prostego faktu, ze ktos wsiadl do
                      pociagu lub samolotu i oddalil sie z Pragi. Taki byl wlasnie stan faktyczny,
                      ktory opisywalem. Jesli Praga bylaby oblezona, a Luigi Longo uciekl z niej i
                      pozostawil miasto wlasnemu losowi, to wlasnie wtedy "opuscil Prage".

                      P.S. Donioslas kiedys na kogos? Zastanow sie, czy chwalilabys sie tym, gdyby
                      istotnie tak bylo? Na szczescie, pracowalem i pracuje w zawodzie technicznym,
                      nic ode mnie nigdy w tamtych latach nie zalezalo, kariery budowac nie
                      zamierzalem, przynajmniej w Polsce. Pomijajac juz fakt, ze nie za bardzo mialbym
                      co donosic, bo niezbyt duzo wiedzialem - ze wzgledu na to, ze cala owczesna
                      rzeczywistosc wydawala mi sie bez sensu - zawsze mialem dosc wygorowane
                      oczekiwania ("wielkopanskie maniery" - jak to okreslila jedna z moich
                      nauczycielek) i z czysto praktycznego punktu widzenia nie interesowaly mnie sumy
                      w bezwartosciowych zlotych polskich roku 1980-go oferowane konfidentom bezpieki.
                      Gdyby pomnozono je przez 10 i zamiast "zl" napisano przy nich "$", no to moze
                      bym sie i zastanowilsmile

                      W miedzyczasie, pam75, Wesolego Alleluja.
                      • jacklosi Re: Viking2 18.04.06, 11:25
                        Co do nowomowy masz oczywistą rację. Gdyby nie ona, byłoby mniej powodów do
                        śmiechu.
                        Ale radykalne stwierdzenia o konspiracji radziłbym przymyśleć. Argument, że
                        internowali całą Solidarność z powodu pentetracji przez SB, nie jest najlepszy.
                        Nawet bez penetracji by ją internowali, bo nie była tajna.
                        Natomiast krzywdzisz ludzi (może i nie było ich tak dużo, ale byli), którzy się
                        wtedy rzeczywiście narażali, choćby i przez kolportaż głupich gazetek.
                        • viking2 Re: Viking2 19.04.06, 02:12
                          jacklosi napisał:

                          > Co do nowomowy masz oczywistą rację. Gdyby nie ona, byłoby mniej powodów do
                          > śmiechu.
                          > Ale radykalne stwierdzenia o konspiracji radziłbym przymyśleć. Argument, że
                          > internowali całą Solidarność z powodu pentetracji przez SB, nie jest najlepszy.
                          >
                          > Nawet bez penetracji by ją internowali, bo nie była tajna.
                          > Natomiast krzywdzisz ludzi (może i nie było ich tak dużo, ale byli), którzy się
                          >
                          > wtedy rzeczywiście narażali, choćby i przez kolportaż głupich gazetek.

                          Oczywiscie, ze internowaliby w kazdym razie. Tylko, ze bez penetracji przez
                          agentow, zajeloby to im, powiedzmy, tydzien. Naprawde nie wierze, ze mozna
                          namierzyc kilka tysiecy ludzi w jedna noc bez biezacych doniesien wywiadowczych.
                          Przeciez ludzie w wiekszosci nie spodziewali sie stanu wojennego, wlasnie byl
                          koniec tygodnia (noc z soboty na niedziele) i wiadomo, ze wiekszosc ludzi
                          zajmuje sie wowczas swoimi sprawami. Chociazby tak, jak np. w przyszly weekend
                          (celowo nie uzywam przykladu ostatniego weekendu, bo to byly Swieta Wielkanocne,
                          wiec porownanie moze nie byc miarodajne). Jedni wyjada gdziez na chwile, inni
                          pojda odwiedzic rodzine lub znajomych, jeszcze inni beda akurat na dyskotece
                          albo w knajpie, ktos tam pewnie urwie sie do kochanki, ktos inny sie upil i
                          wlasnie odsypia to u kolegi i tak dalej. Wyobraz sobie teraz, ze chcesz
                          "namierzyc" i wylapac kilka tysiecy ludzi w ciagu jednej nocy. Jesli kierujesz
                          sie tylko adresami zamieszkania (zameldowania), to jest wprawdzie teoretycznie
                          mozliwe, ze akurat zastaniesz ich wszystkich w domu, ale prawdopodobienstwo tego
                          jest znikome. Jesli natomiast bedziesz mial biezace doniesienia kto jest gdzie
                          akurat w tym momencie, to rzecz nagle stanie sie o wiele latwiejsza.
                          Przypuszczam zreszta, ze bezpieka od samego poczatku planowala wyaresztowanie
                          wiekszosci znaczacych postaci opozycji i od samego poczatku bardzo starannie
                          zajela sie penetracja srodowiska. Opieram sie na wspomnieniach wielu bylych
                          internowanych (mnie nikt nie lapal), z ktorych wynika, ze w czasie najwiekszego
                          entuzjazmu i nasilenia dzialalnosci Solidarnosci, pojawialo sie wiele nowych
                          twarzy, wielu nowych ludzi, ktorzy - jesli brac ich slowa za dobra monete -
                          przylaczali sie do zwiazku i chcieli dzialac. Zrecznym chwytem bezpieki bylo
                          ukrycie w tej masie ludzi wielu nowych agentow: ci, ktorzy juz wczesniej
                          "pracowali w podziemiu" mogli juz byc rozpoznani jako element niepewny,
                          donosicielski, albo mogli znajdowac sie u progu zdemaskowania. Natomiast w
                          goraczce "lata 1981" nie sposob bylo zweryfikowac wszystkich nowych czlonkow
                          (brak czasu i mozliwosci, pamietajmy, ze to byla opozycja) i upewnic sie, ze to
                          nie konfidenci.
                          Nie zamierzam krzywdzic redaktorow czy kolporterow "podziemnej" prasy, moze
                          raczej uwazam ich za ludzi na tyle oddanych sprawie, ze az lekkomyslnych.
                          Przeciez podstawowa logika nakazywala zadac sobie to samo pytanie: "jak to sie
                          stalo, za namierzyli nas tak szybko?". Dalsze rozwazania zagadnienia musialyby
                          prowadzic do wniosku, ze jedna z prawdopodobnych mozliwosci jest gruntowne
                          spenetrowanie zwiazku przez bezpieke. Nastepny krok w tej analizie jest
                          oczywisty: konfidentow przeciez nie internowano - sa nadal wokol. W takiej
                          sytuacji redagowanie i kolportaz podziemnej gazetki jest nie tylko krokiem
                          samobojczym, ale i zmarnowanym: nie tylko Cie zaaresztuja, ale i gazetka nie
                          trafi do rak odbiorcow, tylko na Rakowiecka. Chyba, ze wszystko od samego
                          poczatku do konca (redagowanie, sklad, druk, kolportaz) zrobisz zupelnie sam, w
                          tajemnicy przed wszystkimi - ale jakze ograniczony bedzie wowczas Twoj zasieg?
                          • jacklosi Re: Viking2 20.04.06, 14:23
                            Niech będzie, masz rację. Ale jeżeli z tego wyciągasz wniosek, że lustracja
                            jest najpilniejszą koniecznością, to przenieś się na inne forum. Pozdrawiam
                            • viking2 Re: Viking2 21.04.06, 05:24
                              acklosi napisał:

                              > Niech będzie, masz rację. Ale jeżeli z tego wyciągasz wniosek, że lustracja
                              > jest najpilniejszą koniecznością, to przenieś się na inne forum. Pozdrawiam

                              Teraz mnie zazyles okropnie! Ani slowa nie napisalem o lustracji (szczerze
                              mowiac, zapomnialem).
                              Ale jesli juz, to dla scislosci: nie uwazam, ze jest to w tej chwili
                              najpilniejsza potrzeba, bo jest juz o wiele za pozno. Lustracja BYLA
                              najpilniejsza potrzeba w roku, powiedzmy 1990, czy 1991. Niestety, rzad i sejm
                              byly w tym czasie zajete czym innym...
    • wanilia1 Re: Slowa wkurzajace 12.04.06, 14:55
      Miałam w akademiku koleżankę, która mawiała: "Idę się wykąpciać". Nie macie
      pojęcia, jak mnie to wkurzało.
      Obecnie wkurza mnie: zajefajny i muza.
      No i wszystkie skróty nazw miejscowości: Wawa, Zakopiec itp.
    • zajaczek79 Re: Slowa wkurzajace 12.04.06, 16:40
      Osobiście bardzo mnie irytuje, gdy ktoś mówi "dokładnie" w znaczeniu "zgadzam
      się", "przyznaję Ci rację".

      I jeszcze bardzo nie lubię, gdy dla rzeczowników w rodzaju nijakim używa się
      zaimka wskazującego "te" zamiast "to", na przykład "te szczęście" albo "te
      dziecko". Grrr...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka