baska123
28.04.17, 15:44
Wyświechtane powiedzonko o starości, jako zaprzeczeniu radości.
W minioną sobotę odwiedziłam w "szpitalu" bliskiego znajomego (sąsiad od 1976 r.)
Napisałam "szpitalu", ponieważ jest to Oddział Opieki Paliatywnej Szpitala Onkologicznego im M.Kopernika w Łodzi. Wejście do budynku bez jakichkolwiek barier bezpieczeństwa, nikt nie pyta do kogo, szatnia do 16-ej, potem ciuchy do sali chorych. Żadnych kapci, fartuchów, a pacjent po chemii-przed kolejną chemią, czyli pozbawiony odporności wszelkiej. Na sali w sobotę "odpoczywało" 3 chorych, w czwartek już tylko 1-mój znajomy, tamci odeszli wiadomo dokąd. Po kolejnej chemioterapii żona Olka zabiera do domu, bo musi, ponieważ On za długo żyje.
Kto chce więcej zdołowania? Niech przeczyta.
weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,21056870,domy-niespokojnej-starosci-najglosniejsze-przypadki-naduzyc.html#MT2
weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20909819,dabrowska-dzis-mamy-byc-wygladzeni-wydepilowani-wyprasowani.html