polnaro
22.08.08, 12:41
Ścieżka rowerowa, porządna, ok.3,5m szeroka.
1.Idzie liczna grupa dzieci z kolonii całą szerokością, na końcu trójka
wychowawców, także całą szerokością. Nadjeżdża rowerzysta, dzwoni, dzwoni....
Schodzi z roweru, zwraca uwagę wychowawcom, że młodym ludziom ktoś powinien
uświadomić obecność innych na tym świecie.
2.Dwie młode mamy /dobrze ubrane, świetnie wyglądające/ pchają wózki z
niemowlakami, między nimi idzie chłopiec. Zajmują całą szerokość ścieżki
rowerowej, obok jest chodnik dla pieszych, ale wąski. Nadjeżdża rowerzysta /od
tyłu/, dzwoni, dzwoni...,brak reakcji, bo zajęte sobą. Rowerzysta schodzi z
roweru, spokojnie prosi o miejsce i nadmienia, żesą także inni użytkownicy
ścieżki. No, bezczelny, uwagi do dam... i słyszy; " a dzwonić to nie łaska,
ślepy, że my z wózkami, zmierzluch".
3.Babcia i dwóch wnuków /8,może 12 lat/. Idą całą szerokością. Reakcja
rowerzysty jak wcześniej.
Kiedy rowerzysta wraca z powrotem natyka się znów na tę babcię z chłopcami i
słyszy jak chłopak mówi: " to tyn, to znów tyn ". Widocznie babcia tak
skomentowała sytuację, że rowerzysta wyszedł na natręta , a oni OK.
4.Sklep, ojciec z synem robią zakupy, głośne uwagi ojca w stylu:"weźże durniu,
ofermo trzymaj, wynośże się...".
5.Tatuś z córcią w parku, mała sypie piachem na chłopca, ojciec nie reaguje /
nie widzi?/. Matka obsypanego zwraca uwagę, a ojciec:"o co chodzi, ma pani coś
przeciw, to brać dziecko i do domu".
To jedno przedpołudnie obok ludzi na urlopach.
Nie, ja chyba się starzeję.
Wolę już trolle na forum.