Dodaj do ulubionych

PRACA W JAPONII??? CZEMU NIE:)

22.12.05, 17:28
POSZUKUJE DZIEWCZYN DO PRACY W JAPONII JAKO HOSTESSA!
ATRAKCYJNE ZAROBKI, SPRAWDZONE MIEJSCA PRACY!

Pomogę zorganizować wyjazd do Japonii w charakterze hostessy. W te wakacje
pracowałam 3 miesiące w Kawasaki i bardzo sobie chwalę tą pracę. Dziś jestem
promotorem, dzielę się swoimi doświadczeniami i pomagam w realizacji marzeń o
wyjeżdzie.

Gwarantujemy:

* bilety w obie strony
* zakwatreowanie
* 7000 yenow tygodniowo na jedzenie
czyli o nic sie nie martwisz!
Uwaga! Praca nie ma podtekstow seksualnych!

kontakt: rekrutacja@starpromotions.info ,hostessyjaponia@o2.pl


CZEKAM NA WASZE ZGLOSZENIA!:)

czyli pare zdjęć i informacje:
Imię, Nazwisko, e-mail, tel, miasto, rok urodzenia, wzrost, waga, data
wyjazdu, rodzaj pracy ()hostessa/tancerka),kontrakt (3/6 mies), dodatkowe
umiejętności
www.starpromotions.info/hostessy/
poland.starpromotions.info/
----------------
pozdrawia moje stale komentatorki Kadrowa i inne:) eheehehe
Obserwuj wątek
    • kadrowa3 Ta oferta to sciema. 23.12.05, 02:55
      Salma - burdelmama desperacko umieszcza te anonsy wszedzie.
      Przeczytajcie na ogolnym forum Praca. Uwazajcie na ta
      anonimowa oferte bez adresu i telefonu.
      • ewelinaf UWAGA DZIEWCZYNY!!!!!! 24.12.05, 17:45
        Jeżeli ktoś oferuje pracę dla hostessy w Japonii, to jest to oszustwo –
        tłumaczy jeden z pracowników Ambasady Japonii w Warszawie. – My nie wydajemy
        żadnych wiz do pracy w tym charakterze i jest to nielegalne. www.emb-
        japan.pl/
        Firmy, które często przybierają nazwy „agencji modelek i hostess” mamią
        wspaniałymi wyjazdami do Japonii. Młode dziewczyny mają pracować tam jako
        hostessy lub tancerki. Mało kto jednak wie, że np. w Japonii słowo hostessa
        jest prawie synonimem prostytutki,
        Wiele młodych kobiet, szczególnie te w trudnej sytuacji życiowej zrobi wszystko
        żeby zarobić. Wyjazd do Japonii wydaje się dziewczynie, którą na niewiele
        stać, życiową szansą na nie tylko wspaniały zarobek, ale także na przeżycie
        przygody. Rzeczywistość jednak nie zawsze jest kolorowa. Wprawdzie pracownicy
        agencji obiecują złote góry – za tydzień można według nich zarobić nawet
        tysiąc dolarow, jednak, jak twierdzi La Strada, ci ludzie nie mają żadnego
        interesu w mówieniu prawdy. Przedstawiciele firm, które oferują takie wyjazdy
        wielokrotnie podkreślają, że praca nie ma nic wspólnego z erotyką.. Brzmi
        ciekawie, prawda? Dziewczyny mają pracować jako hostessy namawiając panów do
        kupowania drinków, albo umilania im wieczoru co niejednokrotnie jest
        jednoznaczne z uprawianiem seksu za pieniądze. Hostessom nie wolno się skarżyć,
        muszą robić to, czego życzą sobie klienci.
        Nawet jeśli hostessa nie jest prostytutką, ani nikt jej do tego nie zmusza,
        musi zgodzić się na poklepywanie po pośladkach, dotykanie piersi, sprośne
        uwagi… Jak podkreśla pani Joanna Garnier z fundacji La Strada, w Japonii często
        zdarzały się klasyczne formy przymusu do prostytucji. O ilu przypadkach La
        Strada nie wie, trudno powiedzieć. Podobnie jest np. we Włoszech i na Cyprze.
        Pani Joanna przytacza kilka historii młodych kobiet, które wyjechały wierząc,
        że uczciwie zarobią wielkie pieniądze, tymczasem na miejscu okazywało się, że
        nie tylko muszą świadczyć usługi seksualne, ale także obietnice o wielkich
        pieniądzach można odłożyć między bajki. Klasyczny przykład: młoda dziewczyna
        zostaje namówiona przez znajomą do takiego wyjazdu planując wrócić za kilka
        miesięcy. Na miejscu okazuje się jednak, że jeśli chce zarobić musi stać się
        prostytutką. Wiele dziewcząt, które pracowały w Japonii, bez żenady przyznaje
        się na internetowych forach, że zarabiały tam jako prostytutki, jednak nie
        każda jadąc tam wiedziała, w jakim charakterze będzie pracować. Co robić?
        Lepiej nie jechać wcale…. La Strada odradza tego typu wyjazdy. Praca hostessy w
        zagranicznym klubie nie jest bezpieczna. Na dodatek trudno sprawdzić agencję,
        która załatwia tego rodzaju zarobek. To, że firma ma licencję znaczy tylko
        tyle, że można na nią donieść do ministerstwa. Jednak większość firm działa
        przez rok, a potem zmienia nazwę, kierownika… Poza tym tego rodzaju agencje nie
        mają zamiaru ponosić odpowiedzialności za to co dzieje się z dziewczyną
        zagranicą. One tylko organizują wyjazd, niejednokrotnie nie wiedzą nawet z kim
        podpisują umowę i do jakiego klubu wysyłają dziewczyny. Należy pamiętać także,
        że jest to praca na czarno. Jeśli dziewczyna nie dostanie ani grosza, nikt jej
        nie pomoże i na pewno pieniędzy nie odzyska. Dotyczy to często nie tylko
        agencji, które oferują pracę hostessy czy tancerki

        "The Daily Yomiuri", angielskojęzycznej mutacji jednego z największych
        dzienników japońskich "Yomiuri Shimbun" ukazał się artykuł pt. "Kobiety
        zmuszane do prostytucji nie mają co liczyć na pomoc prawa". I nie chodziło
        bynajmniej o żaden kraj trzeciego świata, ale o Japonię i kwitnący w niej
        handel żywym towarem. W całym Tokio sex shopy, kluby ze striptizem, salony
        masażu wabią klientów "białymi europejskimi kobietami". Za tym wszystkim kryją
        się podejrzani osobnicy, którzy wykorzystując strony internetowe, rekrutują do
        pracy w Japonii kobiety ze wschodniej europy. Historia Marii
        Maria jest Polką. Do Tokio przyleciała w październiku ubiegłego roku. W
        Internecie znalazła ogłoszenie o treści: "Szukamy chętnych do pracy w Japonii w
        charakterze hostessy. Gwarantujemy wysokie zarobki". Zadzwoniła do agentki , od
        której usłyszała: "Będzie pani pracować w ekskluzywnym klubie nocnym. Wszystko,
        czego od pani oczekujemy, to nalewanie drinków i zabawianie japońskich
        biznesmenów. W ciągu trzech miesięcy zarobi pani 20 tysięcy dolarów" (Polacy
        mogą przebywać w Japonii jako turyści do 90 dni bez wizy). Maria, kobieta
        samotnie wychowująca córkę, długo się nie namyślała. Nie mogła sobie nawet
        wyobrazić podobnie intratnego zajęcia w kraju. Opiekę nad dzieckiem powierzyła
        matce i wyjechała. Na lotnisku Narita czekał na nią mężczyzna - rezydent.
        Zawiózł Marię do obskurnego mieszkania w centrum Tokio, które miała dzielić z
        kilkoma innymi kobietami. Kiedy pokazano jej miejsce pracy - budynek, przy
        wejściu którego na tablicy wisiały zdjęcia roznegliżowanych blondynek w
        perwersyjnych pozach - Maria, zrozumiała, że ma być prostytutką. Udało jej się
        szczęśliwie uciec. Ale radość nie trwała długo, bo w tymże czasie ktoś zabrał z
        walizki Marii paszport, pieniądze i bilet powrotny na samolot. Jak by tego było
        mało, mężczyzna - ten sam, który odebrał ją z lotniska- przypomniał Marii o
        pozostawionej w Polsce córce. "Ustalenie miejsca jej pobytu nie będzie trudne" -
        dodał na odchodnym. Groźba okazała się skuteczna. Maria ze strachu o dziecko
        zaczęła się prostytuować. Pracowała w klubie nocnym, a oprócz tego zmuszano ją
        do jeżdżenia do klientów do hoteli. Za jeden dzień dostawała 1000-2000 jenów (
        ok. 9-18 dolarów USA). Wystarczało zaledwie na jedzenie. W końcu pozwolono jej
        wyjechać ze względu na jej ciężki stan - psychiczne i fizyczne wyczerpanie.
        Maria nie mogła jednak nikogo oskarżyć w Japonii. Gdyby poszła na policję,
        zostałaby także ukarana, gdyż paranie się prostytucją jest tutaj nielegalne.
        Marii nie pozostało nic innego jak żyć z pamięcią o tym, co przeszła lub starać
        się o całym tym koszmarze jak najszybciej zapomnieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka