Dodaj do ulubionych

Proste przyjemności..

07.05.10, 17:08
Pływanie nago i znalezienie w kieszeni zapomnianej od tygodni dychy. Niby nic a jednak mam dobry humor przez pół dnia. Macie takie pierdoły, które działają podobnie na was?
Obserwuj wątek
    • zazaz3 Re: Proste przyjemności.. 07.05.10, 17:18

      Pływanie niezłe ;-).Dodałabym jedzenie ciepłego,świeżego chleba za
      pomocą gryza,no i może seks bez zabezpieczenia ze swoim partnerem(w
      domyśle-maybe baby,za przyzwoleniem obu stron)w ładnych
      okolicznościach przyrody.


      ---------------------------------------------------------------------
      Jak nazywa się kogoś w Sejmie, kto jest uczciwy, etyczny i
      inteligentny?
      - Uczestnik wycieczki szkolnej...
    • labellaluna Re: Proste przyjemności.. 10.05.10, 17:17
      Pomimo pasma wielu klęsk, jakie mnie ostatnio nawiedzają, mam dwie takie przyjemności, które zawsze poprawiają mi humor:

      1. cotygodniowa lektura TeleTygodnia - kładę się na sofie, kawka, flamaster w dłoń i studiuję program tv na nadchodzący tydzień, zakreślając interesujące mnie pozycje. Przeglądam nawet te kanały, których nie mam :) Cztery piąte z wybranych programów i tak nie obejrzę, ale te chwile spędzone na wyszukiwaniu, przerywane moimi radosnymi okrzykami "O, znowu będzie ten film!" są dla mnie bardzo relaksujące.

      2. gdy codziennie wracam z pracy, podchodzę do drzwi, przekręcam klucz, uchylam lekko drzwi, a tam łepek mojej kici, wygiętej jak paragraf z radości na mój widok. Bezcenna chwila. Dodam tu jeszcze jako dodatkową przyjemność samo patrzenie na śpiącego kota - bardzo odprężające i kojące nerwy.
      • be_ell Re: Proste przyjemności.. 10.05.10, 21:40
        Biwaczek nad jeziorem, ciemna noc, ognisko rozpalone, a ja hyc! nago do wody i
        ku księżycu......
        Po kąpieli, w czystych (w miarę ciuchach) z przyjaciółmi przy piwku do rana.

        Upał.
        Ja w kajaczku w miłym towarzystwie, nóżki na kabince, rzeczka leniwie płynie,
        raz majt wiosłem z prawej, raz z lewej, tak tylko coby nurt niósł, tu ptaszek
        gwizdnie, cisza absolutna... Wsłuchujemy się w odgłosy natury....
        O, piesek gdzieś zaszczekał, znaczy zbliżamy się do cywilizacji....

        Szkoda, że te przyjemności dostępne są tylko okresowo :(
        • Gość: cb Re: Proste przyjemności.. IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 11.05.10, 22:16
          dotykanie kwitnących kwiatów (rosnących, np. na drzewie) podczas
          spaceru albo joggingu

          słuchanie jingle'a do pasma Create w wttw11 - jest tam fragment
          piosenki, którą od tygodni usiłuję zidentyfikować i nie jestem w
          stanie :( dlatego za każdym razem kiedy słyszę pierwsze nuty rzucam
          się do telewizora albo pilota i podgłaśniam, i przez jakieś
          trzydzieści sekund wchłaniam energię energię tego kawałka. Potem gra
          mi w głowie w kółko przez dłuższą chwilę :)
    • pochodnia_nerona Re: Proste przyjemności.. 11.05.10, 23:00
      To, co daje radość, choć niby nic takiego: wejście zziębniętą w słotny, mokry
      dzień do miłego, ciepłego mieszkanka, piętka świeżo upieczonego w domu chleba
      (jeszcze letnia) z prawdziwym, lekko podtopionym na niej masłem, herbata po
      jedzeniu słodyczy, albo ogórek kiszony w podobnym charakterze, wycałowanie kota
      w pachnący, koci łeb, patrzenie, jak zbój śpi, albo radocha, kiedy
      nieoczekiwanie poliże w czoło. Jest ich trochę, na szczęście :-)
    • funkenschlag Re: Proste przyjemności.. 12.05.10, 01:42
      Ja mam manię odkładania pieniędzy w książkach. Jak zdarzy się okazja, że trochę grosza wpadnie, to jakiś banknot chowam do książki, zawsze wmawiając sobie, że jakby co, to będę pamiętał gdzie jest, ale go nie wyciągnę poza nagłą potrzebą. Po jakimś czasie zapominam, że takowy w ogóle schowałem, więc zdarza mi się wrócić do jakiejś dobrej lektury i znaleźć pieniądze. Mieszkam w Anglii, a do dziś zdarza mi się znaleźć banknot 20zł jeszcze ze studiów. ;)

      PS
      Nie pożyczam książek. :D
    • viking2 Re: Proste przyjemności.. 12.05.10, 04:33
      Coz, takie przyjemnosci, owszem miewalem. Po pijanstwie i po kacu. Wyglada to
      tak: najpierw odbywa sie pijanstwo (albo moze powinienem powiedziec "odbywalo
      sie", bo juz lata nie te). Ta cala atmosfera, przesiaknieta zapachami gorzaly,
      dymu papierosowego, cebuli ze sledzia, damskich perfum i tysiaca jeszcze innych
      roznych rzeczy, rozwoj wieczoru, nowe "znajomosci" (ktorych sie juz nazajutrz
      nie pamieta), glupie dyskusje o niczym, narastajacy metlik w glowie, zamglona
      decyzja "czas wracac do domu", taksowka (kto mnie do niej doprowadzil? za
      cholere nie pamietam...), w domu od razu spac - spodnie porzucone na podlodze
      kolo fotela, krawat na klamce, skarpetka (jedna, nie wiem dlaczego) na doniczce
      z kwiatkiem. Oczywiscie wodki bylo za duzo, a moze cos nie tak z zakaskami, wiec
      rozpoczyna sie rzyganie przez pol nocy, przerywane krotkimi drzemkami i
      narastajacym lupaniem w glowie. Ohydny smak na jezyku, ktorego nie da sie usunac
      myciem zebow (zreszta, szczotka do zebow natychmiast powoduje kolejny odruch
      wymiotny). Glowa peka, bol promieniuje wzdluz plecow, w koncu ma sie wrazenie,
      ze nawet d..a boli. I tak do poludnia, moze z pol godziny dluzej. I wreszcie
      mozna sie zdrzemnac z godzinke, niestrawnosci mijaja, przez poczucie ogolnego
      robicia zaczyna przedzierac sie glod. Cos malego zjesc, moze jakis zurek z
      kielbasa, moze jakis maly kotlecik - i koniecznie dwie male wodki. W ciagu piecu
      minut jestem ponownie pijany i w tym momencie KAC SIE SKONCZYL!!! Jest tak
      wspaniale, ze dla tego jednego momentu, warto bylo cierpiec cala noc...
      • bojkot79 Re: Proste przyjemności.. 12.05.10, 07:19
        viking2 napisał:

        > i w tym momencie KAC SIE SKONCZYL!!!

        bez wątpienia jest to rozkosz w czystej postaci :)

        Ja lubię zapach kawy rano o świcie w sobotę, kiedy wiem, że nie
        musze iść do pracy, mieszkanie posprzątane, obiad wstępnie
        przygotowany dzień wcześniej - a przed oczami tylko mrok ustępujący
        słońcu, na zewnątrz mgła dopiero opada - a ja mam gorącą kawę i
        wolną głowę

        "Z rana

        Pod stopą podłoga, swym chłodem poraża
        Przede mną okienko, widoki roztacza
        W mych dłoniach kubeczek, aromat uwalnia
        Pod oknem wiatr zimny, śnieg z drogi rozgarnia

        Zamyka swe oczy, i lecę nad miasto
        Pokryte jest śniegiem, lukrowe jak ciasto
        Szybuję nad dachem, otwieram ramiona
        Wzlatuję do góry, wśród płatków miliona

        Za dachem powoli słoneczko się budzi
        Wiatr zimny szybciutko promyki ostudzi
        Dach każdy rudawą poświatą pokrywa
        I szadź z wszystkich okien powoli odpływa

        Szybuję nad dachem, nad ostrą iglicą
        Przemykam cichutko, nad każdą ulicą
        Wzlatuję wysoko, nie czuję tu chłodu
        Twarz swoją odwracam, do wschodu do wschodu

        pod stopą podłoga, gdy oczy otwieram
        przede mną okienko, cichutko rozwieram
        W mych dłoniach kubeczek, aromat uwolnił
        I nagle świat cały tak strasznie tu zwolnił
        "




        Lubiłem jeszcze biegi o świcie wokół jeziora - niestety ze wzgl
        zdrowotnych biegi skończyły się :(:(:(
        ale z pewnością czysztą przyjemnością jest przebiec się rano, a
        potem kupić cieplutkie bułki, wziąć letni prysznic i po wyjściu z
        łazienki czuć odprężenie jakie wlewa się do ciała razem z zapachem
        pieczywa wypełniającym cały dom - echhh to se newrati


        "Miałem dziś rano nie biegać. Miałem poleżeć dziś dłużej. Lecz
        słońce mnie rano zbudziło i siłą spod kołdry wyrwało. Mróz lianą
        oplótł mi nogi, i z kłuciem w płuca się wdzierał. Stawy cichutko
        trzaskały przy pierwszych ruchach na drodze. Trzciny cicho się
        budząc patrzyły spod puchu mgły rannej. Perkoz skrzydła wyciągał,
        odskoczył zdziwiony, gdy biegłem. Łabędź się nawet nie zbudził, z
        głową schowaną pod skrzydłem. Jeż wściekle fukając, przemknął pod
        mymi stopami. Słońce swoim zwyczajem szkarłatem pokryło każdą
        drobniutką falę. Świat wokół się budził, a ja mknąłem rozgrzany.
        Oddech się w parę zamieniał, radość serce ściskała. Jeszcze tych
        parę metrów. Światło w piekarni widziałem i zapach świeżego chleba
        otulił mnie i zagrał w żołądku. I tak z świeżym bochenkiem, sercem
        radosnym, nie czując chłodu rannego do domu biegłem po rosie.
        A obok smutni i śpiący sunęli ludzie do pracy.
        "

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka