kami_piotr
02.08.04, 20:05
Słuchajcie...miesiąc temu zamówiliśmy u lokalnego jubilera obrączki...bo za
parę tygodni jest nasz ślub,za pierwszym razem,chodząc i
oglądając 'modele'obrączek,u tego jubilera spodobał nam się jeden
model...jubiler powiedział,że będą one kosztowały 600 zł,waga 11 gram i
grawerowanie gratis,odwiedziliśmy innych jubilerów,zdecydowaliśmy się na tego
właśnie <pech jakiś,chyba....>poszliśmy więc je zamówić,zmierzył nam
palce...zajrzał raz jeszcze do katalogu,spytaliśmy o cenę 11 gramowych takich
obrączek,powiedział 550 zł więc ucieszeni zamówiliśmy.Dziś ze względu,że mój
narzeczony mieszka w innym mieście,a jubiler zadzwonił,że już obrączki są
gotowe,i by je odebrać bo od środy wyjeżdża na urlop...więc ja dziś sama
poszłam te obrączki odebrać,przy zamówieniu zostawiliśmy 200 zł
przedpłaty.Dziś idę,pan jubiler pokazuje mi obrączki,ładne
faktycznie,wygrawerowane,takie jak chcieliśmy i każe dopłacić 670
zł,zszokowana,mówię,że miały 600 zł kosztować...on na to,że to nie jego
wina,że takie wyszły itp...w końcu obrączki ważą 11,600g i kosztowały nas 870
zł.Ja głupia zapłaciłam te pieniądze,teraz mam urwanie głowy,Piotrek się
wkurzył,bo to on w końcu płaci za nie,tata na mnie krzyczy,że nie myślę...co
ja teraz mogę zrobić,na obrączkach nie ma żadnej próby,g złota kosztuje 55
zł,n jubiler policzył nam po 75 zł,nie wiem czy tyle az...znaczy 270 zł
kosztuje robocizna,przecież na zdrowy rozum wliczona jest w koszt złota u
jubilera...sama nie wiem,proszę poradzcie mi co mogę zrobić,jestem zszokowana
tą sytuacją,czy mogę zareklamować te obraczki i 'wymagać'od jubilera tego by
zrobił takie za 600 zł,skoro tak się umawiał z nami...czekam i dziękuję
bardzo>