verdana 08.05.04, 23:47 Robilam sobie herbatkę. Nalałam esencję, wrzuciłam cytrynkę, nasypałam łyżeczkę cukru i zaczęłam dolewać wody. Gdy wrzatek pociekł mi po nogach zorientowałam się, ze zapomniałam postawić na stole szklankę. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
roseanne Re: Rekord roztargnienia 09.05.04, 00:35 przygotowalam filizanke, wrzucilam torebke herbaty zagotowalam wode i zalal herbatke - stojacym obok zimnym mlekiem wywalilam torebke herbaty przygotowalam nowa filizanke, nowa herbatke i znow zlapalam za mleko... tym razem zatrzymalam sie w pol ruchu :) Odpowiedz Link Zgłoś
anikl Re: Rekord roztargnienia 16.05.04, 22:55 Malowałam kiedyś akwarelkę. Tak mnie to wciągnęło, że pędzelki zaczęłam płukać w herbacie. Zorientowałam się po wypiciu łyka wody z farbą (kolor zielony). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał M. Re: Rekord roztargnienia IP: *.staszic.waw.pl / *.staszic.waw.pl 29.05.04, 16:58 Śniadanie na wycieczce klasowej. Koleżanka poprosiła mnie o cukier. Ja z pełną premedytacją podałem jej sól. Ona się oczywiście zorientowała i zaczęła śmiać. A co ja zrobiłem? Nabrałem łyżeczkę tego co miałem w ręku i niosę w kierunku własnej herbaty. W ostatniej chwili ktoś mnie powstrzymał. Odpowiedz Link Zgłoś
monhann2 Re: Rekord roztargnienia 10.05.04, 03:43 Moja babcia wybierajac sie do pracy, zalozyla plaszcz nie zakladajac spodnicy....bo zapomniala..... Slyszalam te historie sto razy, ale nawet nie wiem jak sie skonczyla. Chyba moja babcia wrocila sie do domu? Odpowiedz Link Zgłoś
xkropka Re: Rekord roztargnienia 10.05.04, 09:03 historia z lat 70. Pewna pani, tuszy wybitnie obfitej miałą zwyczaj zakładać na rajstopy tzw. reformy, żeby jej się nie rzeczone rajstopy nie zsuwały. No i pewnego dnia przyszła do pracy z tymi reformami leżącymi na wierzchu wiklinowego koszyka na zakupy :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pauli Re: Rekord roztargnienia IP: *.chello.pl 10.05.04, 11:29 ja notorycznie nalewam wody do czajnika, stawiam czajnik na podstawce i .... czekam, czekam az sie woda ugotuje a ona nic; po prau minutach dochodze do wniosku, ze jednak przydaloby sie wlaczyc ten nieszczesny czajnik:)) historyjka numer 2 (zalsyszana, wiec nie wiem, czy prawdziwa) jakis pan mial zamiar ugotowac dla zony zupke niespodzianke - gotowal jakis barszczyk czy cos podobnego z chyba katronika; jak juz ugotowa, to zupke mial odcedzic, bo plywaly w niej jakies farfocle czy kawalki przypraw czy nie-wiem-czego. No i odcedzil - nad zlewem... POdejrzewam ze zona bardzo sie ucieszyla z farfocli na obiad:) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jazon Re: Rekord roztargnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.04, 13:18 Moja dziewczyna podczas gotowania budyniu mieszała go zgodnie z zaleceniami i dziwiła sie że nie gęstnieje. Po chwili odkryła ze jaszcze nie dodała go do mleka:) Ale sam też mam na koncie niezłe 'wyczyny'- ostatnio wychodziłem z domu na raty, cofając się dwukrotnie, gdyz będąc juz kilkaset metrów od domu zauważyłem brak najpierw komórki, potem portfela (obie te rzeczy były mi w tym akurat momencie niezbędne) Odpowiedz Link Zgłoś
gazamate Re: Rekord roztargnienia 10.05.04, 14:49 Kiedyś ze znajomymi pojechaliśmy na biwak nad jezioro. Ja z kumplem mieliśmy tylko podręczne rzeczy + namiot a znajomi mieli podjechać samochodem, wieczorem tego samego dnia czyli w niedzielę z resztą naszego sprzętu no i ze swoim. Z racji ze do sklepu było coś około 10 km (no i ta nieszczesna niedziela) a nam juz zaczł doskwierac głód, pożyczyliśmy od sąsiadów kociołek, rozpaliliśmy ognisko by zrobić kisiel. No i ten kisiel wsypaliśmy do wrzącej wody. Kto robił kalasyczny kisiel moze sobie wyobrazić co sie wtedy dzieje - robia sie kluchy z taką lekko zawilgotniałą no ale generalnie suchą zawartością. No i gotowaliśmy ten kisiel przez następne 4h po czym wybraiśmy kluchy. Gdy skończyliśmy go wcinać, a wciagneliśmy coś około 2 litrów każdy, to po 5 minutach przyjechali znajomi z naszymi gratami no i m. inn żarciem ... ale nam się już jeść nie chciało Odpowiedz Link Zgłoś
moniq_c Re: Rekord roztargnienia 17.05.04, 17:57 jeden z moich znajomych wybrał się kiedyś z nami na weekend pod namiot i ..... zapomniał namiotu !!!!! ROTFL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nat Re: Rekord roztargnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 22:08 Mój ojciec kiedyś wypił wodę po gotowaniu parówek...był przekonany że to resztki rosołu. Dziwił się tylko potem, że rosół taki metły... Odpowiedz Link Zgłoś
agag100 Re: Rekord roztargnienia 10.05.04, 15:19 Przed wyjściem z domu - spóźniona 15 minut - na prędce chciałam jeszcze umyć zęby, schliłam się nad wanną i ...umyłam włosy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: julka Re: Rekord roztargnienia IP: *.lanet.net.pl 14.05.04, 08:01 hahahahhaaha, nie moge!!! Peklam... Odpowiedz Link Zgłoś
deszczowa_piosenka Re: Rekord roztargnienia 25.06.04, 16:27 ja też już nie wytrzymuję, pluję śmiechem na odległosć!:) Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: Rekord roztargnienia 11.05.04, 09:05 Uuuch! Chyba wszystkich Państwa przebiję...:-) Kiedyś spiesząc się do pracy, wyszłam z domu z wałkiem do kręcenia włosów na głowie. Jechałam windą z moją sąsiadką ( cholera nie zwróciła mi uwagi, tylko przyglądała mi się z uśmieszkiem). Poszłam na przystanek, czekając na autobus spotkałam znajomego, który z zainteresowaniem spytał mnie, czy "to taka moda?". Myślę sobie...o co mu chodzi ?? A on wskazuje palcem na moją grzywkę, na której bezceremonialnie widniał wał do włosów...No...ludzie na przystanku zwijali się ze śmiechu...:-) Odpowiedz Link Zgłoś
lustroo Re: Rekord roztargnienia 11.05.04, 09:32 Po południu nasypałam sobie herbaty do kubka, ale poniewaz musiałam wyjść, tejże herbaty nie zalałam, wróciłam później i nalałam sobie soku do drugiego kubka i wody zimnej przegotowanej do... no własnie do fusów i potem łyknęłam, i fu, matko, co to, a to herbata zalana zimną wodą :) Odpowiedz Link Zgłoś
aberta Re: Rekord roztargnienia 11.05.04, 11:07 Moja ciotka piekąc ciasto, zapomniała o jednym chyba mało istotnym składniku;) - mące, choć ciasto podobno wyszło "całkiem dobre" ale ja nie próbowałam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grinn Re: Rekord roztargnienia IP: 80.44.238.* 25.06.04, 13:08 Moja matka,piekąc kiedys ciasto,z rozpędu wsypała zamiast mąki...cukier puder.Zorientowala sie jeszcze przed umieszczeniem ciasta w piekarniku,bo coś żadkie było,wiec nie wiem do dzis jak smakuje ciasto bez mąki:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Moll Re: Rekord roztargnienia IP: 217.153.87.* 11.05.04, 11:25 Co jakis czas zdarza mi sie schowac chleb do lodowki, a potem go szukam, gdy mialam kiedys pralke w kuchni to standardem bylo wrzucanie brudnej bielizne do kosza na smieci Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Rekord roztargnienia 11.05.04, 11:36 Chleb do lodówki chowam często, albo odwrotnie - wędlinę do chlebaka. Odcedziłam kiedyś nad zlewem parę litrów pięknego aromatycznego rosołku.... A największą plamę dałam parę lat temu - wracałam z pracy i zupełnie bezmyślnie pojechałam codzienną trasą, zaparkowałam przed przedszkolem, weszłam do środka i dopiero na widok zdziwionej miny pani przedszkolanki uświadomiłam sobie, że tego dnia córka została w domu z babcią.... Odpowiedz Link Zgłoś
noie Re: Rekord roztargnienia 11.05.04, 12:08 Witam Pare dni temu moj maz odbieral synka z przedszkola ( juz nie 1 raz byscie czasem nie pomysleli...hihi) No i jak juz byli w domu, mowie do syna automatycznie: "Rozbierz buty". A moj syn na to..." Mama ale ja mam papucie z przedszkola!" Maz zapomnial synowi przebrac papucie na buty :-) A jesli o mnie chodzi...Wstyd sie przyznac´, ale kiedys na urodzinach u mojego brata (nie pilam nic jakby ktos myslal ze bylam pijana) zapomnialam wziasc ze soba moje dzieci do domu :-( Dobrze chociaz ze mieszkamy dwie ulice dalej :-) Smiechu bylo co niemiara....Teraz jak sobie to przypominaja to wolaja na mnie - Niedobra mama :-) Pozdrawiam noie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KARLLL Re: Rekord roztargnienia IP: 213.216.82.* 11.05.04, 13:07 Niezle ;))))) Ja wybralem sie w wolna sobote do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kate Re: Rekord roztargnienia IP: *.facstaff.ccsu.edu 28.06.04, 19:16 Ja pojechalam do wypozyczalni video oddac kasete, ale nie wzielam kasety- wrocilam sie kilka razy zdazylo mie sie zapomniec po co poszlam do sklepu. Raz poszlam do sklepu samoobslugowego, naladowalam caly koszyk tego co mialam kupic podeszlam do kasy... i sie zorientowalam, ze nie mam pieniedzy!!! moja mama do pracy na niedaleko, wiec czasem chodzi, a czasem bierze samochod. raz wziela auto i ... wrocila na nogach!!! potem poszla po nie spowrotem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m77 Re: Rekord roztargnienia IP: 80.48.232.* 11.05.04, 13:59 aaależ ja zrobilam dokłądnie to samo! no i jeszcze poszłąm z wiertarką do sklepu (leżała na połce obok torby zakupowej). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Rekord roztargnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 14:16 no nie wiem czy to mozna nazwac roztargnienieemmm.. ale dzisiaj rano, w pracy w windzie - w lustrze - z przerazeniem zobaczylam, ze przez caly czas od wyjscia z domu poprzez jazde do pracy autobusem!!! wisial mi gil u nosa - dosyc dlugi i duzy!!!! a ja nic nie czulam!!!! boszeeeee Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lucky woman Re: Rekord roztargnienia IP: *.localnet / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 17:20 Ja kiedyś miałam wyrzucić śmieci. U mnie w domu pokoje są tak mniej więcej rozmieszczone, że można chodzić dookoła w kółko... Wzięłam w ręce koszt na śmieci, ale cały czas myślami byłam gdzie indziej. Przeszłam najpierw przez jeden pokój do przedpokoju, potem przez drugi pokój do dużego pokoju, weszłam z powrotem do kuchni, postawiłam kosz na śmieci na swoim miejscu i zastanawiałam się co ja miałam zrobić... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ethlinn Re: Rekord roztargnienia IP: *.cbgnet.pl 13.05.04, 17:30 1. Zostawiłam plecak w autobusie. 2. Pojechałam rowerem do sklepu, i przypomniałam sobie o tym fakcie 3 dni później. Roweru pod sklepem oczywiscie już nie było... Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: Rekord roztargnienia 13.05.04, 17:47 o rany z tym rowerem to niezle !!!! ja przyszlam kiedys na zajecia , spozniona zdyszana a tam pusto, nie ma nikogo okazalo sie ze jest o godzine za wczesnie, bo ... byla zmiania czasu na zimowy ! Odpowiedz Link Zgłoś
slotna Re: Rekord roztargnienia 14.05.04, 17:47 Też tak zrobiłam - byłam u babci (na rowerze), babcia dała mi 2 zł na komiks. Kupiłam go w sklepie przy domu, czyli tam, dokad zawsze chodziłam na piechotę. Oczywiscie wyszlam z nosem w komiksie i roweru już nie odzyskałam... a taki był świetny, składak, dostałam go na 7 urodziny.. chlip. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmil Re: Rekord roztargnienia IP: 217.153.143.* 18.05.04, 23:56 mnie sie z rowerem zdazylo to samo juz kilka razy :))) zwykle jade do sklepu na rowerze, wracam piechota, a potem jak chce znow gdzies pojechac, to dopiero jest zagwostka :)))) dzieki Bogu rower zawsze przypinam do jakiejs latarni, wiec jest ok :) Odpowiedz Link Zgłoś
aagatek Re: Rekord roztargnienia 13.05.04, 18:33 Witam;) Parę razy, jeszcze kiedy mieszkałam z rodzicelką, zdażyło mi się wyjść z psami na spacer...zapominająć psów.,-) Obchodziłam blok kilka razy, zadowolona wracałam do domu, w którym zastawałam złośliwie uśmiechniętą mamusię która mówila: "Swietnie córeczko, a teraz zrób jeszcze raz to samo, ale z psami". Teraz mam koty i często rano nasypuję im do misiek swoje musli, a sobie zalewam ich karmę mlekiem:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwona Re: Rekord roztargnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 21:09 Ja też mam szczęście do psa. Czasami jak go uwiążę przed sklepem to siedzi tam aż jest pora na następny spacerek. parę dni temu obudził mnie rano dzwonek do domofonu , to był listonosz , aże nie chciałam go przywitać w koszuli nocnej to ją ściągnęłam i założyłam podkoszulkę i niestety nic więcej . Stałam pod tymi drzwiami z gołym tyłkiem . Uff dobrze że zpstawił tylko list w skrzynce bo nie wiem co by pomyślał . A ja zorientowałam się dopiero gdy poszłam do kbelka i chciałam zdjąć spodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poranny nieszpor to chyba już szczyt... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 20:46 Kiedyś umówiłem się z klientem na spotkanie w miejscowości Błonie. Nocka we Wrocku była ciepła, wstałem o 4 rano, wsiadłem do samochodu i pojechałem....po prawie pięciu godzinach jazdy - gdy już byłem w wyznaczonym miejscu, zacząłem szukać jego siedziby, jednak bez skutku. Zadzwoniłem do niego i z lekką pretensją poprosiłem o bliższe sprecyzowanie miejsca spotkania...wyobraźcie sobie jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że owszem jesteśmy umówieni w miejscowości BŁONIE, ale te koło Wrocławia...a ja zajechałem aż pod Warszawkę !!!;)...ręce mi opadły... Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: to chyba już szczyt... 18.05.04, 14:03 Nie przejmuj się, mój koleś zabrał ludzi na stopa, jadąc z Katowic trasą na Wisłę przez Żory. No i w aucie nawinęła się rozmowa. W pewnym momencie koleś, mając na uwadze strój pasażerów, pyta: "A co, wy na jakiś mecz, imprezkę, koncert?" na co oni "No, na Przystanek Woodstock!". Gościom pomyliły się Żory z Żarami. Bagatelka, 300 km różnicy... Na tej samej zasadzie rodzina z Lublina przyjechała odwiedzić chłopaka w wojsku do Orzesza, 20 km od Katowic. Niestety, jego jednostka znajdowała się w Orzyszu, obecnie woj. chyba podlaskie. Odpowiedz Link Zgłoś
szarobury Re: Rekord roztargnienia 13.05.04, 21:03 Ja nałogowo wyrzucam po śniadaniu naczynie do śmieci (kosz umieszczony jest w szafce pod zlewozmywakiem). pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
barracuda7110 Re: Rekord roztargnienia 13.05.04, 22:35 Niedawno przeprowadziłem w domu zakrojone na szeroką skalę poszukiwania pilota od wieży. Znalazłem go... w lodówce. Po jakimś czasie przypomniałem sobie, że po włączeniu radia poszedłem zrobić sobie coś do jedzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motyl69 Re: Rekord roztargnienia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 05:39 Mój papa miał oto przygodę.Jak zwykle nastawił budzik do pracy na 6 00.Budzi się i widzi szóstą,więc zadowolony wyłącza niedzwoniący budzik i rutynowo zbiera się do pracy.Gdy się znalazł na wyludniałym rondzie,gdzie o tej porze już jest niezły ruch,coś przstało pasować.Okało się,że gdy spojrzał na zegarek to była akurat godz,24,a wskazówka"budzikowa"nastawiona była na 6 rano.W efekcie wyglądało to na szóstą.Były to czasy,gdy posiadanie zegarka na rękę z przyczyn obiektywnych ne było poszechne.Ciekawe jaką miał minę na tym rondzie (Starzyńskiego)o wpół do pierwszej w nocy?PZDR MOtyl Odpowiedz Link Zgłoś
moniq_c Re: Rekord roztargnienia 17.05.04, 18:12 Gość portalu: motyl69 napisał(a): > Mój papa miał oto przygodę.Jak zwykle nastawił budzik do pracy na 6 00.Budzi > się i widzi szóstą,więc zadowolony wyłącza niedzwoniący budzik i rutynowo > zbiera się do pracy.Gdy się znalazł na wyludniałym rondzie,gdzie o tej porze > już jest niezły ruch,coś przstało pasować.Okało się,że gdy spojrzał na zegarek to była akurat godz,24,a wskazówka"budzikowa"nastawiona była na 6 rano.W efekcie wyglądało to na szóstą.Były to czasy,gdy posiadanie zegarka na rękę z przyczyn obiektywnych ne było poszechne.Ciekawe jaką miał minę na tym rondzie (Starzyńskiego)o wpół do pierwszej w nocy?PZDR MOtyl rozumiem Twojego tatę... kiedyś nastawiłam sobie budzik w komórce na piątą , poszłam spać. Zadzwoniła moja komórka, odbieram, kumpela mi opowiada że właśnie wraca z imprezy do domu itp. Patrzę na zegar w wideo - piąta... Trochę się zdziwiłam że budzik nie dzwonił, pytam koleżankę co jej mąż na to że tak późno wraca - ona nic, że to normalka, nie raz o tej porze wracała, mąż nic nie mówi. OK. Gadam z nią, wstaję, w końcu mówię że muszę sobie coś do ubrania wybrać i wychodzę do pracy - ona trochę zdziwiona ale nic. Skończyłyśmy gadać, ubrałam się , wychodzę. Dopiero jak na ulicy założyłam zegarek na rękę zobaczyłam że była północ.... później skojarzyłam, że tego samego dnia tylko wcześniej wyłączyli na chwilę prąd więc zegar w wideo się najpierw wyzerował, potem zaczął sobie znów chodzić - ale jakieś pięć godzin do przodu ...... ;-) a ja bidula po prostu tego szczegółu nie zauważyłam... ;-DDD Odpowiedz Link Zgłoś
marrtawu Re: Rekord roztargnienia 28.05.04, 10:54 Nigdy nie mogę rano zwlec się z łóżka, zwykle budzę sie po kilka razy, idę dalej spać, aż w końcu z wyrzutami sumienia, że zaspałam i obietnicą wcześniejszego chodzenia spać idę po omacku do łazienki. Kiedys zrobiłam dokładnie to samo, w łazience rozebrałam się, weszłam pod prysznic.... i coś mnie tknęło: tak cicho? wszyscy śpią? o tej porze? Wyszłam więc z łazienki szukać zegarka. Było wpół do czwartej. Miałam tylko dylemat, czy umyć się już do końca i iść spać, czy iść spać i myć się za trzy godziny... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał M. Re: Rekord roztargnienia IP: *.staszic.waw.pl / *.staszic.waw.pl 29.05.04, 17:11 Wycieczka klasowa. Kolega budzi mnie i mówi: "wstawaj, mielismy iść na pocztę wysłać list!". Patrzę na zegarek - piąta, za oknem szaro. Mówię koledze grzecznie żeby dał i spokój, że poczta zamknięta, potem powtórzyłem to mnie grzecznie, a on się obraził i poszedł... A ja leżę sobie myślę: "piąta?.... a może siedemnasta?" Owszem, przecież położyłem się spać po obiedzie bo noc była zarwana jak to na wycieczce klasowej ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roztargniony Mój rekord roztargnienia IP: gateway.d* / *.mofnet.gov.pl 14.05.04, 11:21 1. noszę okulary i zgadnijcie gdzie były gdy ich szukałem długo i namiętnie? Były na nosie, ale ich kompletnie nie czułem. 2. Pierwszy raz w życiu jechałem do Torunia. razem z kolegą zawoziliśmy "papiery" na uczelnię. Bilet powrotny mieliśmy w kieszeni (na pociąg). Na dworcu z roztargnienia wsiedliśmy do jakiegoś pociągu. Zamiast do rodzinnej Bydgoszczy jechał do Inowrocławia. Jakoś droga nam się nie zgadzała ale uznaliśmy, że może jakaś awaria i jedzie inaczej. Pod Inowrocławiem pociąg się zatrzymuje. Z okna widać hutę (Huta Szkła Irena). Wtedy wszedł konduktor i z dziwną miną spoglądał na nasze bilety. Ale nie dał nam mandatu bo nasze były nawet ciut droższe niż te do Inowrocławia. A właściwy pociąg odjechał z tego samego toru 10 min później... 3. Na stancji w bloku - co rano wychodziłem przed 7.00. Do sklepu po jakieś jedzenie i dalej w drogę. Wszystkie drzwi w klatce były takie same. Mieszkałem na ostatnim pietrze bez windy. Wychodząc ze sklepu uznałem, że jest za chłodno i cofnąłem się po jakiś ciuch. Idąc po schodach, pochłoniety myslami, pomyliłem pietra. Wkładam klucz do zamka i nic. Kręcę i kręce - dalej nic. O jedno pietro za nisko. Zreflektowałem się, więc szybko do siebie i za chwile z powrotem do wyjścia. Po tygodniu dostałem od właścicielki nowy klucz do drzwi na klatkę - sąsiadka z dołu była ponoć świadkiem próby włamania do jej mieszkania... 4. Impreza w schronisku w górach. Nasz pokój jest na piętrze. Wszystkie podobne. Łazienka na górze. Kibelki na dole. W nocy, w niezłym zamroczeniu alkoholowym, wyszedłem do toalety. Długo nie wracałem. Koledzy zaczęli się martwić ale nikt nie ruszył na ratunek. Okazało się, że po wyjściu z toalety, zamiast do pokoju na piętrze, wlazłem do pokoju na parterze. Wskoczyłem do jakiegoś łóżeczka i zasnąłem. To było łóżko dziewczyny mojego znajomego. Chcieli mnie wyrzucić z pokoju, ale ja się nie dałem. Nakrzyczałem, że mają wypieprzać z mojego pokoju. Jakież było moje zdziwienie rano.... Do dziasiaj się ze mnie śmieją:-) 5. Rozmowa z moją dzewczyną. Na do widzenia mowię do niej "cześć" i tu wymieniam imię poprzedniej dziewczyny. To był wielki błąd i wiele mnie kosztował... 2 godziny przez komórę jej tłumaczyłem i przepraszałem. Potem przez miesiąc dzień w dzień przynosiłem róże. Wreszcie mi wybaczyła. Więcej tego nie zrobię (teraz do wszystkich mówię - kotku, żabko, słonko itp:-))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
omango Re: Mój rekord roztargnienia 15.05.04, 20:06 Gość portalu: roztargniony napisał(a): > 5. Rozmowa z moją dzewczyną. Na do widzenia mowię do niej "cześć" i tu > wymieniam imię poprzedniej dziewczyny. To był wielki błąd i wiele mnie > kosztował... 2 godziny przez komórę jej tłumaczyłem i przepraszałem. Potem > przez miesiąc dzień w dzień przynosiłem róże. Wreszcie mi wybaczyła. Więcej > tego nie zrobię (teraz do wszystkich mówię - kotku, żabko, słonko itp:-))))))) ____ zrobilam dooladnie taki sam numer mojemu facetowi! wieczor, za oknem ciemno, przyjemnie, intymnie, on szykuje mi kolacje, kroi pomidorka, a ja wyjezdzam z TYM imieniem, zreszta mocno zle wspominanym! ale kicha... Tlumaczenia, ze "przyzwyczajenie" brzmialo cokolwiek glupio :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kamaoka Re: Mój rekord roztargnienia 16.05.04, 14:14 heh, no to tak samo: romantyczna chiwla na biwaku, choc padal deszcz mi sami na polu czekamy na kogos kto nas odbierze i ja do niego mowie "jakie masz piekne niebieskie oczy"... tak tylko ze owczesny chlopak mial oczy brazowe, a poprzedni niebieskie, doszlam do wniosku ze to jakis znak i wrocilam do porzedniego z ktorym jestem juz lacznie 3,5 roku:P Odpowiedz Link Zgłoś
adam1 Zasłyszany rekord roztargnienia 16.05.04, 14:34 Niedawno do wsi niedaleko Piły a nazywającej się Tarnówka został wysłany ciągnikiem z makulaturą pracownik jednej takiej firmy co skupuje makulaturę. We wsi tej jest fabryka tektury... Wysłano tam tego gościa ale że był żul to nikt się nie zdiwił że się nie pojawił spowrotem tego samego dnia w firmie. Następnego dnia po południu telefon żeby mu przysłać pieniądze na paliwo bo mu się skończyło... Okazało sie że był już za Piotrkowem Trybunalskim i kierował się do TARNOWA !!! ( jakieś 600 km od Piły !!!) Odpowiedz Link Zgłoś
adam1 Rekord roztargnienia 16.05.04, 14:42 Moja lepsza połowa miała świetny przypadek: Wróciła z zakupów obładowana produktami spożywczymi, rozparcelowała wszystko co kupiła w szawkach, lodówce i tam gdzie trzeba, padła zmęczona w fotel i zaczęła robić rachunek sumienia ile to pieniędzy wydała, zaczęła szukać portfela i zdziwienie bo go nigdzie nie bylo. W końcu uznała go za stracony. Jakiez było jej zdziwienie kiedy wieczorem podczas przygotowywania kolacji znaleźliśmy go w lodówce... Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Mój rekord roztargnienia 18.05.04, 14:18 > 5. Rozmowa z moją dzewczyną. Na do widzenia mowię do niej "cześć" i tu > wymieniam imię poprzedniej dziewczyny. To był wielki błąd i wiele mnie > kosztował... 2 godziny przez komórę jej tłumaczyłem i przepraszałem. Potem > przez miesiąc dzień w dzień przynosiłem róże. Wreszcie mi wybaczyła. Więcej > tego nie zrobię (teraz do wszystkich mówię - kotku, żabko, słonko itp:-))))))) Mam w pracy dwie panie - matkę (ok. 45 lat) i córkę (ok. 22), obie zresztą atrakcyjne. Ja mam 30 i jestem szefem obu. Kiedyś z rozpędu do tej mamy - przy jej córce - zwróciłem się "kochanie". Ale wszyscy mieli ubaw... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała Re: Rekord roztargnienia IP: *.gliwice.pik-net.pl 14.05.04, 14:08 Przyjechała w odwiedziny moja koleżanka. Dawno się nie widziałyśmy. Ona do mnie cześć a ja do niej no to pa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r. Re: Rekord roztargnienia IP: 217.153.24.* 14.05.04, 15:19 zaslyszane, ale niezle nawet jesli to nie prawda: gosc mieszkal z zona na pewnym osiedlu i mial kochanke w bloku obok. pewnego razu powiedzial zonie ze jedzie w delegacje i przeniosl sie do kochanki. ktoregos poranka wyszedl w szlafroku ze smieciami i - roztargniony jak kon do stajni - wrocil do mieszkania zony a nie kochanki... Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: Rekord roztargnienia 14.05.04, 18:09 verdana napisała: > Robilam sobie herbatkę. Nalałam esencję, wrzuciłam cytrynkę, nasypałam > łyżeczkę cukru i zaczęłam dolewać wody. Gdy wrzatek pociekł mi po nogach > zorientowałam się, ze zapomniałam postawić na stole szklankę. gotowalam obiad potrzebny mi byl majeranek i koperek wzielam wiec przyprawy z szafki pechowo majeranek mi sie rozsypal - troche na szafke a troche na podloge wobec tego wzielam scierke i starlam ten z szafki na smietniczke i wysypalam to do kosza, natomiast ten z podlogi pozamiatalam na te samą smietniczke i wsypalam do garnka w którym gotowala sie zupa :( Odpowiedz Link Zgłoś
lowca.masek Re: Rekord roztargnienia 15.05.04, 11:25 Takie zawodowe... Dojeżdżam tramwajem do skrzyżowania. Widzę, że własnie zapaliło się czerwone światło. Ponieważ w tym miejscu światła zmieniaja się raz na 3 minuty zatrzymuję się i przyjmuję wygodną pozycję wyczekującą opierając się o pulpit sterowniczy. Nagle wyłączają mi się wszystkie urządzenia w wagonie. "O, prąd wyłączyli!" myślę sobie i czekam. Ale, do cholery wóz z przeciwka ruszył, za mną tez podjeżdżają następne. Chyba to jakaś awaria u mnie? Sprawdzam bezpieczniki - dobre. Zrezygnowany wzywam pogotowie techniczne. Fachowcy biegają wkoło wozu, włażą na dach, sprawdzają przewody... Nic! W końcu jeden z mechaników wszedł do mojej kabiny i przekręcił przełącznik, o który wcześniej niechcący się oparłem... Do końca dnia miałem ochotę jeździć schowany pod fotelem. Dobrze, że pasażerowie się nie dowiedzieli, co było przyczyną 20- minutowej przerwy w ich drodze do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kwiatuszek Re: Rekord roztargnienia IP: *.lublin.mm.pl 15.05.04, 20:22 Pracuję w sekretariacie dużej firmy. Mnóstwo telefonów, interesantów, spraw do załatwienia, istny kołowrotek. Jedna z szefowych poprosiła mnie o kawę. Biegnę, włączam czajnik, wsypuję kawę do filiżanki, znowu telefon. Po zakończeniu rozmowy. biorę filiżankę z niezalaną kawą i hajda do szefowej. Dopiero po postawieniu na jej biurko zorientowałam się, że brakuje wody ups. Odpowiedz Link Zgłoś
missmarion Re: Rekord roztargnienia 15.05.04, 23:42 Ja zawsz jak jem jogurt, to potem wyrzucam pudelko przewaznie razem z lyzeczka. Juz wiele lyzeczek stracilam w ten sposob. Odpowiedz Link Zgłoś
ladylazaruss Re: Rekord roztargnienia 16.05.04, 12:39 bardzo czesto zdarza mi sie mylic autobusy. to nic ze od 3 lat jezdze tymi samymi. 519 i 515 to dla mnie kompletnie to samo i ZAWSZE wsiadam do tego z ktorego musze potem dymac na piechote jakies 700m zeby sie wydostac z jakiegos zadupia. wielokrotnie wychodzilam za czasow liceum ze szkoly bez plecaka. kumpel przy 10stopniowym mrozie wracal do domu bez kurtki i sie nie zorientowal. dopiero matka spytala czy zglupial do reszty, zeby w taki mroz bez kurtki chodzic :) jakies 20 lat temu, kiedy mialam kilka miesiecy, moja matka podmywala mi tylek kawalkiem waty czy czegos tam, moczonym w wodzie stojacej w kubku na stole. ciotka spieszyla sie do pracy i pomylila to z herbata :) zdrowo sobie lyknela :) ble. Odpowiedz Link Zgłoś
kamaoka Re: Rekord roztargnienia 16.05.04, 14:22 > wielokrotnie wychodzilam za czasow liceum ze szkoly bez plecaka heh, ja to dopiero urzadzilam zabawe dla calej rodziny: z rana jak zwykle bardzo sie spieszac, postawilam swoj nowy plecak przy drzwiach i zaczelam nakladac buty, obok plecak postawil moj brat, a ze jego sie porwal (tak btw to dziadowskie sa te plecaki dla dzieci), to mial moj stary, oba granatowe, ja, poniewaz jestem notorycznie spozniona na autobus do szkoly szybko nalozylam buty, zlapalam kurtke i plecak.... podobno moj ojciec szybko wsiadl w samochod i pojechal trasa domyslnego autobusu ktorym jak mu sie wydawalo dojezdzam do szkoly, stawal na kazdym przystanku, bral plecak w rece, unosil go do gory i pokazywal calemu autobusowi, majac nadzieje ze go w koncu zauwaze... a ja? no coz pojechalam do szkoly, autobusem ktory jedzie zupelnie inna droga do mojej szkoly, przebralam sie w szatni i skapnelam na pierwszej lekcji, bo nie mogla znalezc swoich ksiazek i piornika:P pzdr kama Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Rekord roztargnienia 18.05.04, 14:10 Podobno na tej zasadzie dwaj adwokaci pomylili teczki. Jeden poszedł do znajomych, otworzył teczkę i w środku znalazł kodeks karny z komentarzem i orzecznictwem. Drugi poszedł na rozprawę, chciał się powołać na jakiś wyrok SN... i na oczach sądu wyjął z torby pół litra. Odpowiedz Link Zgłoś
anikl Re: Rekord roztargnienia 16.05.04, 22:47 A ja ZAWSZE jak gotuję coś z "papierka", po wsypaniu proszku do wody wyrzucam torebkę do śmieci.A tam jest przepis! Więc ją wyciągam z tych smieci i czytam:-S Odpowiedz Link Zgłoś
bet-ka Re: Rekord roztargnienia 16.05.04, 23:43 W pracy notorycznie wchodząc do swojego pokoju (zajmuję go sama) otwieram drzwi kluczem, PUKAM i wchodzę. Ostatnio zapukałam wychodząc na korytarz. Rano, o jakiejś barbarzyńskiej porze, ocknęłam się nad umywalką z tybką pasty w ręce. Mętnie pomyślałam, że zęby to już chyba myłam... Wycisnęłam trochę pasty na rękę i pracowicie roztarłam po twarzy ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
remedios_buendia Re: Rekord roztargnienia 18.05.04, 21:27 ja tez zawsze tak robię ZAWSZE hi hi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bre Re: Rekord roztargnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 17:41 matka do córki: chce ci się jeść? córka; Tak matka: to idź spać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ultra75 Re: Rekord roztargnienia IP: 69.38.131.* 18.05.04, 16:39 Z ostatniej chwili: wczoraj nalalam sobie do pojemnikow na szkla kontaktowe wody mineralnej zamiast odpowiedniego plynu - obie butelki staly obok siebie :- ). A nawet przez chwile pomyslalam, ze cos mi sie tym razem niewygodnie nalewa :-). Znajomy wychodzac kiedys od swojego kumpla zalozyl jego buty (troche tlumaczy go fakt, ze byly prawie identyczne, tylko o rozmiar wieksze:-)) i w zasadzie normalnie nie bylo by to zadnym problemem, bo mieszkali niedaleko od siebie. Szkopul tylko w tym, ze na drugi dzien rano ten kolega, ktory zostal z za malymi butami mial egzamin i z tego co pamietam, to chyba musial zalozyc adidasy do garnituru, bo rano nie bylo juz czasu na podmianke :-). Fajna historie opowiadala mi tez kiedys siostra, ale potrzebne jest tutaj male wprowadzenie :-). Jechala samochodem w kierunku domu, gdzie mial czekac na nia jej facet, ale poniewaz sie gdzies tam strasznie spieszyli, to plan byl taki, ze on bedzie juz czekac w pelnej gotowosci :-) pod domem, potem tylko sie zamienia miejscami i dalej juz on bedzie kierowal, zeby bylo szybciej. No i siostra opowiada mi, ze stoi na skrzyzowaniu (caly czas jeszcze sama w samochodzie) i tak sobie mysli: a moze, zeby zaoszczedzic troche czasu, to ja sie juz teraz przesiade na miejsce pasazera? Na szczescie nie zrealizowala tego pomyslu, bo w przeciwnym razie pozostali kierowcy chyba by umarli ze smiechu :- ). Odpowiedz Link Zgłoś
slon_bim-bom Re: Rekord roztargnienia 18.05.04, 21:37 Ja zjadłam(na stołówce szkolnej!!) pół zupy widelcem. Zorientowałam się dopiero wtedy, kiedy zjadłam już wszystkie "śmieci" i nie mogłam nabrać zupy. Co więcej, wpatrywałam się ze zdziwieniem w widelec: "czemu zupa się nie nabiera??" Potem musiałam go sprytnie zamaskować, żeby nikt się nie zorientował, że odnoszę talerz z widelcem!! Oprócz tego tradycyjnie zawsz gubię worek na wf w szkole, a dwa razy zgubiłam plecak (też w szkole) przy czym za drugim razem szukałam go przez dwie lekcje :) pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
noie Re: Rekord roztargnienia 18.05.04, 23:43 Witam... Jak napisalas o tych butach to mi sie przypomniala historia z przed jakies....20 lat :-) I to nie bylo raczej roztargnienie tylko reakcja poalkoholowa hihih. Otoz na jakis urodzinach ( juz nawet nie pamietam kogo) wszyscy dobrze popili. Moj wujek zaczal sie zbierac do domu. A ze jako byl chyba najwiecej..."wypity" wszyscy zaczeli mu pomagac sie ubierac. Akcja trwala sprawnie i szybko. Do czasu jak wujek zaczal ubierac buty. Jeden gdzies sie zgubil. Szukali go dobre pare minut az ktos z doroslych stwierdzil ze tu trzeba dzieci bo maja bystrzejsze oczy. Juz nie pamietam kto to byl....ale nagle ktores z nas ( dzieci ) po wysluchaniu o co chodzi stiwerdzilo ze.... " Wujek przeciez ma tylko jedna noge, wiec i jeden but !" PO tym stwierdzeniu nagle zapadla cisza...az do momentu az sam wujek wybuchnal takim smiechem ze jak go do domu doprowadzali to nawet juz pod drzwiami uspokoic sie nie umial :-) Pozdrawiam noie Odpowiedz Link Zgłoś