IP: *.wci.univ.szczecin.pl 11.05.04, 15:32
Nie moje ale :
Ten weekend spędziłam w Warszawie. Mężczyzna Życia przekonał mnie, żebym nie
przyjeżdżała samochodem, bo odbierze mnie z dworca, a w niedzielę razem
wrócimy jego autem.
- Szkoda twojego wysiłku, mówił troskliwe, w pociągu odpoczniesz, a z
powrotem ja poprowadzę. Dwa pełne dni bez samochodu. Wyobrażasz sobie?
Wyobraziłam sobie. Pojechałam pociągiem.
Dawno nie spędziłam tak miłych i spokojnych dni. Pełny relaks.
Nadszedł czas powrotu.
Mężczyzna Życia zabrał bagaże i poszedł na parking. Zamknęłam drzwi,
pożegnałam się z sąsiadką i zeszłam na dół. Spojrzałam w stronę samochodu...
Samochodu nie było. Najdroższego także.
Zamarłam.
Ukradli! Porwali! Policja! Telefon!
Spokojnie, zacznij myśleć - powiedziałam głośno.
Telefon. On ma telefon.
Zadzwonię, może odbierze, może nie zabrali, może coś powie...może przytomny...
Zadzwoniłam. Odebrał.
- Tak kochanie? ... O qrwa, już wracam!

Rozumiem, że można zapomnieć kluczy, gazety, psów na spacer z psami, laptopa,
dokumentów, terminów, marynarki, komórki - normalka.
ALE WŁASNEJ BABY???!!!!!!!!!!!!!!

Obserwuj wątek
    • kamaoka Re: porwanie 11.05.04, 16:29
      no niezle, to chyba rekord roztargnienia:>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka