Dodaj do ulubionych

zabawne przygody po pijaku :-)))

10.06.04, 21:11
na pewno mieliscie ciekawe numery po spozyciu

ja z kumplami jezdzilem na golasa w windzie :DDD
na szczescie nie na swoim osiedlu
innym razem tak pobalowalimy ze kumpel zarzygal caly tyl w taksowce i nawet
nie posprzatal to dopiero bylo
zlotowa sie wkurzyl ale dostal dobrze zaplacone
Obserwuj wątek
    • umaa Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 10.06.04, 21:12
      rzeczywiscie zabawne....
    • Gość: Zmartwiony Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.06.04, 23:39
      Bardzo, bardzo zabawne
    • maly_czarnuch Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 11.06.04, 00:44
      UHAHAHAHAhaha ha ha haaa haaaaa haaaaaa aaaaaa....

      Żałosne...
    • noie Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 11.06.04, 01:32
      Wiec....
      ja jak "troche " wypilam usiadlam na schodach ( mialam wtedy pietrowe
      mieszkanie) i zaczelam szczekac....dlaczego niemam pojecia...ale wydawalo mi
      sie to bardzo zabawne ...hiiii..
      a moj wujek...juz gdzies o tym pisalam....wypil troszke za duzo i chcial do
      domu.rodzinka oczywiscie ( urodziny jakiesbyly) zaczela mu pomagac sie
      ubierac,ale utkneli na jednym bucie bo z ki cholerci nie mogli znalezc
      drugiego...poprosili wiec o pomoc obecne tam dzieci ( czyli nas)na szczescie my
      nie bylismy wcieci i jedno z nas krzyknelo:" Ale przeciez wujek ma tylko jedna
      noge!" Po bardzo krotkiej ciszy najpierw wujek a potem reszta rodziny wybuchla
      smiechem :-)
      pozdrawiam
      noie
    • Gość: miś Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.visp.energis.pl 11.06.04, 19:23
      na impezie wchodzę do pokoju a tam obejmuje mnie jakaś laska, to ja nic, ona
      się do mnie dobiera to i ja nie byłem dłużny, po skończonej robocie mówi do mnie
      ( a w pokoju było ciemno): Andrzejku nie gniewaj się więcej na mnie, jako że
      mam na imie Grześ to powiedziałem że się nie gniewam i szybko myknełem z
      pomieszczenia, to była duża impreza
      • tuzin_cwks Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 12.06.04, 00:41
        A jako ze bylo ciemno to skad wiedziales ze jest "laska"?
        • Gość: miś Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.visp.energis.pl 13.06.04, 06:48
          no jak ty potrzebujesz światła żeby poznać różnicę (albo nie chcesz) to forum
          dla ciebie jest w sekcji homo
          • maly_czarnuch Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 13.06.04, 09:25
            Oho! Nasz rozfantazjowny gimnzajalista się obruszył, gdy ktoś śmiał
            pokazać "drobną niespójność" w jego wypowiedzi... I się agresywny zrobił...
            Hehehe, śmieszny jesteś misiu. Wymyśl nam coś jeszcze...
            • frred Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 17.06.04, 13:03
              maly_czarnuch napisał:

              > Oho! Nasz rozfantazjowny gimnzajalista się obruszył, gdy ktoś śmiał
              > pokazać "drobną niespójność" w jego wypowiedzi... I się agresywny zrobił...
              > Hehehe, śmieszny jesteś misiu. Wymyśl nam coś jeszcze...

              Mój ś.p. wujek mawiał na takie odzywki jak Twoja, Czarnuchu:
              "Łodpierdol sie łobuzie łod łobcy łosoby"
              Skąd wiesz, że Misiu buja? Znasz go z tego? Bo ja nie...
              • maly_czarnuch Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 29.06.04, 23:30
                Dawno do tego wątku nie zaglądałem...

                Cóż, wiem, że łże jak pies, bo ta opowieść to znana "urban legend". Słyszałem
                ją już parę razy, najczęściej w werski "a mój kumpel...".
          • tuzin_cwks Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 12.07.04, 04:17
            laska=ladna dziewczyna, a nie dziewczyna w ogole

            nie spinaj sie tak...
    • rufin_r Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 12.06.04, 00:20
      razu któregoś po kortowiadzie (a są to juwenalia w olsztynie) wracałem do domu
      z koleżanką. czyli z owego kortowa (miasteczko akademickie) na drugi koniec
      miasta. godzina z buta. szczesciem napatoczyl się autobus, ale nie
      zauwazylismy, ze jedzie do zajezdni. wysadzil nas - nie wiedzielismy wtedy
      gdzie. był to jak się nam wydawało zupełnie nieznany i nieuczęszczany przez nas
      wcześniej rejon miasta. no i reszta drogi na piechotkę. koleżanka prowadziła a
      ja jej uległem. ja w jednej soczewce kontaktowej, bo drugą nie wiedzieć czemu
      wyrzuciłem. ona napruta tak, że siadała na każdym jednym przystanku i każdej
      ławeczce czy czym tam jeszcze po drodze i upierała się że będzie spać, bo musi
      się zdrzemnąć. ale wtedy ja ją przekonywałem że jednak idziemy i ona dzielnie
      prowadziła dalej. w rezultacie robiło się ciemniej i ciemniaj bo latarni mniej,
      po drodze mimochodem, nie wiedzieć jak i czemu, odwiedziliśmy zakłady Stomil
      Olsztyn (koleżanka zaszła na halę produkcyjną z zapytaniem: jak stąd wyjść?). a
      latarni mniej i noc czarniejsza... minęliśmy złomowisko z grubym stróżem w
      budzie za siatką i ... wyszliśmy z olsztyna. czyli po ciemaku minęliśmy
      przekreśloną tablicę OLSZTYN a przed nami szczere pole ciemną nocą. cóż. sprawa
      przybrała niedobry dla nas obrót. przejąłem dowodzenie i wytężywszy z całej
      siły resztę pozostałego przy życiu mózgu, drogą prób i błędów poprowadziłem nas
      do domu. koleżanka już od dłuższego czasu na wszystkie pytania była w stanie
      udzielić jedynie odpowiedzi TAK lub NIE. prawie trzygodzinny spacer (tylko pół
      drogi!). a gdybyśmy z tego autobusu wysiedli trzeźwi, dorga z przystanku do
      domu z buta zajęłaby nam 10 minut. pozdrawiam cdn
    • Gość: aabb z imprezy studenckiej-obrzydliwe IP: 213.25.96.* 12.06.04, 22:36
      Historię opowiadał mi mój brat. Był kiedyś na imprezie studenckiej, biba jak
      się patrzy. W małym mieszkaniu ze 30 osób, alkohol się leje, wszyscy napruci
      jak złoto. łazienka non stop zajęta, co chwila ktoś rzyga, klozet więc
      nieosiągalny. No więc ludzie wymiotują do wanny, bo kibel jeden a
      potrzebujących dużo..
      Nad ranem już wszyscy nieprzytomni, tylko własciciel mieszkania i mój brat
      jeszcze się gmerają, ale też już z nimi kiepsko.. Własciciel przytrzymując się
      ściany dochodzi do wniosku, że zaraz odpadne. No więc stwierdza, że się
      wykąpie to sie może lekko otrzeźwi...
      Oczywiście wlazł do tej wanny, do której wszyscy rzygali, nawet jej nie
      spłukując. Zakorkował odpływ, nalał sobie wody i wlazł, nawet nie zdejmując z
      siebie ciuchów. No i tak sobie zażywał tej kąpieli do 12 w południe. Ktoś go
      znalazł śpiącego słodko, zanurzonego prawie do nosa, z otwartymi ustami. woda z
      tymi rzygowinami wlewała mu się i wylewała z buzi za kazdym razem jak brał
      oddech..
    • orvokki Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 13.06.04, 10:13
      Uparłam się, że będę spać na drzewie - na kempingu, na którym mieszkaliśmy
      rosła sobie taka piękna rozłożysta sosna, z grubymi konarami stosunkowo
      niewysoko nad ziemią. Najpierw poszłam do namiotu odnieść plecak (bo wracaliśmy
      z wieczornej bibki na plaży), potem wygłosiłam w przestrzeń informację, że idę
      spać na sośnie, po czym godnie oddaliłam się w jej kierunku. Wlazłam, ułożyłam
      się i tak sobie siedziałam. Tymczasem moi znajomi rozpoczęli szeroko zakrojone
      poszukiwania, bo większość mojej informacji nie usłyszała, a ci co usłyszeli,
      nie uwierzyli. Znaleźli mnie na tej sośnie w jakieś dwie godziny później i była
      wielka afera, że im zniknęłam i oni się martwili. Ja tymczasem byłam z siebie
      straszliwie dumna, że tak odpowiedzialnie najpierw odniosłam plecak, a potem
      ich poinformowałam, gdzie idę...
    • orvokki Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 13.06.04, 10:15
      Innym razem wracałam z kumpelą taksówką, obie po spożyciu i cały czas kretyńsko
      chichocząc wmawiałyśmy taksówkarzowi, że to on jest wcięty i krzywo jedzie. Że
      nas ten facet wtedy nie zabił to się dziwię.
      • anatemka Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 14.06.04, 05:39
        moja kolezanka:
        wróciła z imprezki w pracy do domu. Poszła do swojego pokoju(mieszkała jeszcze
        z rodzicami), przebrała sie w pizamę i idzie siku. Wchodzi do łązienki, qrde,
        to nie jej łazienka! Wyszła na klatkę, zeszła pietro niżej, weszła do
        mieszkania, do łazienki, wysikała się, wychodzi. A sąsiad: Ewa, nastepnym razem
        jak przyjdziesz skorzystać z wc to zapukaj.
    • Gość: bwana Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 11:44
      Moj sasiad - facet kolo 50-tki, ok. 170cm wzrostu, podobny rozmiar w pasie od
      piwska - ktoregos razu wracal do domu po imprezie. Zapomnial klucza albo nie
      mogl go znalezc, a ze nie chcial budzic zony postanowil wejsc przez okno. Troche
      mu zajelo czasu wgramolenie sie na nie, byl tez juz bardzo zmeczony, wiec kiedy
      pokonal polowe drogi jego orgaznizm powiedzial 'dosc' i zasnal. Okrakiem na
      oknie, jedna noga w srodku, druga na zewnatrz. Tak go znalezli nad ranem. Gosciu
      jest juz legenda za zycia.
    • frred Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 17.06.04, 13:00
      wiertara_z_misiem_i_jechane napisał:

      > na pewno mieliscie ciekawe numery po spozyciu
      >
      > ja z kumplami jezdzilem na golasa w windzie :DDD
      > na szczescie nie na swoim osiedlu

      A nie było to przez przypadek w Mysłowicach? Bo to był słynny numer... Jakaś
      laska pożyczyła mieszkanie bratu na imprezę... pierwszy i ostatni raz...
      Jeździli w składzie 3 facetów + 2 laski
      • ap5ik Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 17.06.04, 13:13
        Wracalem z rynku ostatnim tramwajem. W tramwaju pusto, moze z 5 osob. Nagle
        wchodzi ostro nawiany facet. Przechodzi przez caly tramwaj. Podchodzi do
        motorniczego i mowi: dwa tyskie prosze.
        • Gość: Sajna Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.it / 62.233.189.* 29.06.04, 17:56
          Moze nie tyle po pijaku, ale po trawce (ach, te licealne czasy eksperymentow!)
          Wiele lat temu bylam na imprezie techno w malym miasteczku, oddalonym 30 km od
          mojego miasta. Nad ranem specjalny autobus obwozil imprezowiczow.
          Jacys znajomi puscili plotke, ze w lokalu sa zlodzieje i wszystkich okradaja.
          (po trawce czlwoiek robi sie jakby bardziej naiwny)
          Postaanowilam poszukac swojego plecaka, ktory byl schowany w boksie pod sterta
          ubran. Znalazlam go. Okazalo sie jadnak, ze nie ma w nim kluczy od domu i
          legitymacji szkolnej.
          Moja kolezanka, przerazona, powiedzial, ze to napewno owi zlodzieje ukradli i
          ze sa zdolni do tego, zeby natychmiast pojechac do mnei do domu i okrasc
          mieszkanie a spiacych rodzicow zamordowac.
          Ublagalam barmana, zeby pozwolil mi zatelefonowac (wtedy nikt nie slyszal nawet
          o komorkach). Bylo okropnie glosno.
          Obudzilam tym telefonem starych i tlumacze im, ze zlodzieje ukradli mi klucze i
          legitymacje, wiec znaja adres i zeby rodzice zabartkadowali sie i wogole
          uwazali.
          Gdy nad ranem dotarlam do domu, znowu zbudzilam rodzicow dobijaniem sie do
          drzwi. Wsciekly ojciec powiedzial:
          Ja nie wiem, co ty tam w nocy mowilas i po co nas budzilas, strasznie glosno
          bylo w tej sluchawce.
          A wogole to zamiast nas budzic, bylo ze soba zabrac klucze bo leza na biurku.
          No i lezaly tam.
          Razem z legitymacja.


      • oigres1 Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 08.02.05, 20:07
        :D:D nieźle...moi kumple przegrali rozbieranego pokera kiedy okazalo się,że nie
        ma juz co pic...i poszli do nocnego...w samych skarpetkach.Po drodze jakiś
        obszarpany pan zwyzywał ich pożądnie od zboczeńców,po czym po 10 metrach
        krzyknął"chłopaki- ja z wami!!!" i zaczął sie w lot rozbierać...wszystko
        fajnie,tylko to był listopad:D:D
    • Gość: Fanga_W_Nos Gips IP: *.acn.pl 30.06.04, 15:20
      W gipsie miał nogę Jonek, kolega mojego ojca.[A spadł po pijaku Jonek ze
      schodów, jak szedł do kibla] No a z gipsem to jest tak, że ciężej się z nim
      chodzi. Ale za to wcale ciężej się nie pije. No i popił sobie Jonek. No i znowu
      mu się zachciało do kibla. Ale z gipsem, po pijaku, po schodach? Głupi nie
      jest. Nie poszedł. Nasikał sobe do gipsu. Sprytny gościu.
    • Gość: Marsselus Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 18:16
      Moja przygoda przebije swa wyszukaną formą ,wszystkie tu obecne...
      Było to kilka lat temu ,w wynajętej restauracji kumpela urządziła 18 urodziny .
      Było około stu osób ze względu na to iż kumpela była wtedy (zresztą do dziś )
      bogata i co za tym idzie aktywna towarzysko. Nad ranem okazało sie że jeden z
      kibli w meskiej ubikacj ,zatkał sie od nadmiaru papieru i zaczął wybijać
      (odchodów ,moczu i wymiocin było w nim o same brzegi). Jeden z moich kumpli
      słynący z finezyjnych i gorzkich żartów ,nabrał wspomnianej substancji do kubka
      po pepsi ,zatkał wieczkiem i wsadził słomkę.Nie trzeba było czekać na finał
      jego "kawału" ,bo po kilku minutach chodzenia z kubkiem znalazł sie nieżle
      zgarowany i spragniony biesiadnik , które widząc kumpla ryknął z nadzieją i
      błaganiem w głosie , "OOO!!! pepsi daj łyczka stary ,a uratujesz mi życie!!" ,
      kumpel na to : "Jasne stary, Pij do dna!!" .Koleś pociągnął przez słomkę (na
      bezdechu) pożądnego łyka .Na efekty nie trzeba było czekać długo. Najpierw
      wypluł wszystko na ziemie ,a póżniej zaczą wymiotować jak szalony ,Podobno
      wymiotował kilka dni. Pozdrawiam.
      • ksionc Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 01.07.04, 08:27
        K....a nie przy jedzeniu !!!!!!!

        Takiego debila powinni zabić, ale i to chyba za mało.
    • viiking Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 30.06.04, 19:25
      Wiecej takich, juz dawno sie tak nie ubawilem
    • Gość: Wario Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 23:08
      HEHEHEHE :)))) Niezłe ,podziwiam finezję :)))))
      • myszka_211 Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 01.07.04, 09:58
        rzeczywiście finezja godna podziwu... gratuluję znajomych i zajebistego
        poczucia humoru......
    • Gość: Wicek333 Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 12:52
      Wracaliśmy kiedyś ze znajomymi z mocno alkoholowej i tęgiej impry (2.30 nad
      ranem, koniec września i troche zimno ). Mijając mały park w centrum mojego
      miasta ,znajomy przyuważył swoim pijanym wzrokiem małą fonntane.Długo sie nie
      zastanawiając rzucił sie do szaleńczego biegu w jej kierunku i zaczął
      wołać "PIĆ !!!" .Drugi z moich znajomych wyczaił klimat i zaczą biec tuż za
      nim ,gdy ten pierwszy prawie dobiegł do fontanny ,ten drugi z całej siły
      popchnoł go do niej.Gość jak długi wpadł na szczupaka do wody. Zwijaliśmy sie w
      atakach śmiechu do nieprzytomności:))).A on rzucał mięsem na całe gardło.
      Minusem jest to że silnie Bolał go cały brzuch ,bo nabił sie na taki
      metalowy "dinks" wystający od dna (chyba jakas rurka).Wytrzeżwiał w 2 minuty .W
      drodze do domu dygotał jeszcze przez pół godziny w tych mokrych ciuchach.
    • Gość: Wario Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.04, 12:47
      Ten wątek powinien mieć najwiecej wpisów ,a przynajmniej - dużo .Nie wiedzieć
      czemu jest na odległej lokacie .Zróbmy z tym coś i podzielcie sie z nami swoimi
      przygodami ,niekoniecznie zabawnymi.
    • Gość: gazowy Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: 62.233.177.* 12.07.04, 00:18
      zjezdzalem na nartach po klatce schodowej... nie polecam - przyspieszenie o
      wiele wieksze niz na sniegu, i nie ma szans by wyrobic na zakrecie. acha. i
      strasznie glosna ta zabawa.. o 2 w nocy niesie sie po bloku i sasiedzi
      wychodza sprawdzic co sie dzieje. Sprobujcie sie wtedy racjonalnie
      wyltumaczyc :)
      • Gość: whatever Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.04, 13:24
        uwazam ze mojej historyjki nic nie pobije, ale obawiam sie ze przynajmniej
        polowa biesiadnikow mi nie uwiezy:( w kazdym razie, pare lat temu, w wakacje
        odbywaly sie rownolegle w mojej wsi dwie wielki biby. jedna u moich rodzicow,
        na dworze, huczna muzyka i spiewy, druga wq pobliskim barze(ja uczestniczylam
        wlasnie w tamtej). tam poznalam bardzo symaptycznego chlopaka, studenta
        weterynariii z lublina(byl z moim kolega).chlopcy sie mocno upili, tak na
        marginesie, a pozniej znikneli. okolo 3 nad ranem wracam do domu, patrze a na
        lozku spi moja matka(w stanie mocno wskazujacym), zupelnie gola,przykryta swoja
        koldra,a obok zlozone dwa fotele, i pod wielka puchata, stara jak swiat
        pierzyna(bez poscieli) spi ten chlopak z baru, nota bene, kidy podnioslam
        posciel, zupelnie nagi. obudzilam go i mowie zeby stad spadal bo jak sie moja
        matka obudzi to go zabije. ta nagle wstala i zaczela sie wydzieraz dlaczego
        jakis gachoo przyprowadzam sobie do pokoju kiedy ona tam spi, moze winnam
        wybrac sobie bardziej ustronne miejsce. wytlumaczylam jje ze to ja ich nakrylam
        a nie ona mnie. na co chlopak strasznie przerazony zaczal sie dopytywac gdzie
        jest i co tu robi i gdzie jest jego k0olega z baru.(wyjasniam ze tamtego-tego
        mojego kolegi, nigdzie nie bylo)w kazdym razie zaczely sie poszukiwania ciuchow
        naszego goscia, znalazl majtki, ktore zalozyl tyl na przod i tak sobie
        efektowanie chodzil i zukal spodni. znalazl, na co moja matka wyskoczyla z
        lozka i krzyczy ze to jej.p[obili sie o nie ale okazalo sie ze to byly matki.
        wiec dalej szukamy, w tym czasiw wrocil moj ojciec i zamiast wrzeszczec lub sie
        dopytywac spokojnie zaczal szukac spodni chlopaka ktory spal z moja matka:)w
        koncu trafilismy do sypialni(byl tam wlasnie remont i po calym pokoju walaly
        sie tapety pozrywane ze scian)a na srodku naszym ocza ukazaly sie ciuchy tego
        studenta zupelnie mokre. po wyjasnieniach okazalo sie ze nie mogl znalezc
        lazienki, wiec wykompal sie w brodziku na dworze, przyszedl, zorganizowal sobie
        posciel(swoja droga ta pierzyna wisiala na strychu pod sterta roznych innych
        rzeczy, jak on ja znalazl to ja nie wiem)i poszedl spac. mysla ze to dom, w
        ktorym jest kolejna imprezka. kiedy wszyscy troszke otrzezwieli chlopak
        strasznie dziekowal mojemu ojcu ze ten nie dal mu w morde, a moj ojciec
        zupelnie spokojnie odpowiedal ze niby dlaczego, "przceiez ty taki mily,
        inteligentny i sympatyczny chlopak jestes".
        tak sie skonczyla moja historia, ale wspominana jest do dzis:))))
        • livia_m Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 13.07.04, 19:25
          nie jest to śmieszne, ale opowiem:

          1)po pijaku kopałam moja komórke po chodniku,
          bo doszłam do wniosku, że nie jest fajna.
          efekt: troche się połamała, ale jeszcze długo działała,
          tylko głupio było ją sprzedawać do komisu, ale
          dali całe 80 zł za Nokie 3210.

          2)była 18-nastka u kolegi, który ma dom za miastem.
          jeden tak się schlał, że przy nas na trawinku za domem oddawał kał.
          wysrał się na naszych oczach.
          pożniej gdzies znikł, ale odnaleźli go śpiącego 4 pola dalej.
    • Gość: TTR Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 10:07
      Pare tygodni temu wracając wstawiony z imprezki na osiedlu na którym nie byłem
      pare lat, "przycisnęło" mnie okrutnie. Znalazłem zaciemnione miejsce przed
      ogrodzeniem budynku żłobka, pod drzewami. I gdy "oddawałem głos na Leppera"
      nadjechał jakiś samochód. Nie zwracałem na niego specjalnej uwagi dopoki nie
      usłyszałem: "To nie masz już gdzie lać, tylko pod komisariatem ?"
      Okazało się, że samochód to policyjny radiowóz, a żłobek jakiś czas temu
      przekształcono w osiedlowy posterunek policji.
      • foucault Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 28.07.04, 18:07
        Kilka lat temu pływaliśmy z kumplami po Mazurach łajbą, którą
        nazwaliśmy "Chórtownia Alkoholi". Ktoregoś wieczoru stanęliśmy w porcie w
        Węgorzewie. W chwili przybicia do portu staliśmy jako ostatnia łajba przy
        pomoście. Po kolacji ruszyliśmy w trasę i jak to zwykle bywa wracaliśmy
        pojedyńczo na łajbę. Kumpel, który zabalował najbardziej wrócił najpóźniej. Z
        jego relacji wynikało, że wtoczył się na pomost pamiętając, że nasza łódka jest
        ostatnia po prawej stronie. Cudem wgramolił się na pokład, wlazł do kabiny i w
        chwili kiedy zapinał się w śpiworze usłyszał:
        - "Przepraszam, ale pan chyba pomylił łódki" :-0
        Kumpel na to:
        - "Chórtownia alkoholi??"
        - "Nie" - usłyszał
        - "A jaka to łódka?" - pytał dalej
        - "Cyganka" - brzmiała odpowiedz
        - "A to przepraszam"
        Ludzie byli na tyle mili, że pomogli mu wyplątac sie ze spiworka, zejsc na
        pokłąd a nawet odnalezc naszą łąjbę i dostać sie do środka :-))))))
        Po prostu w trakcie jak balowaliśmy do portu wpłynęło kilka innych łódek, które
        stanęły obok nas...
        • Gość: Lapusz Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.crowley.pl 29.07.04, 13:31
          Takie wątki lubię. Te wspomnienia, choć czasem totalnie idiotyczne, mają w
          sobie coś. Opowieść whatever to prawdziwy max - ode mnie pełen szacunek. Coś
          mojego: swego czasu kumpel wracał napruty z imprezy do domu. Ilość alkolu na
          imprezce była tradycyjnie okrutna, koleś był bardzo zmęczony. Na drugi dzień
          opowiadaliśmy sobie, jak to nasze pijackie spotkanie się skończyło, każdy
          składał do kupy skrawki pourywanych filmów chcąc odtworzyć bieg wydarzeń -
          standard. No i wkońcu padło pytanie, załóżmy do Bronka, typu: "A jak ty do
          chaty wróciłeś?". Mówi, że nie pamięta jak szedł, ale w każdym razie budzi się
          z rana w jakiejś niewygodnej pozycji, w pełnym ubraniu. Otwiera oczy, patrzy -
          coś ciasno, z każdej strony szare zaparowane szyby. Otwiera szerzej i już wie,
          że siedzi w maluchu. Otwiera dzwi, wygląda - jest na parkingu pod swoim
          blokiem, w białym Fiacie 126P. Doszedł do wniosku, że był tak zmęczony, że na
          III piętro nie dałby rady się wczłapać, więc w sobie nieznany sposób zajął
          miejsce w tym maluchu i kimnął. Dodam, że nie wie do tej pory w czyim wozie
          zaległ.
          • Gość: kika Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.bumerang.univcomp.waw.pl 29.07.04, 15:21
            Sama osobiście lubię spożywać i oddaję się temu hobbi, ale historyjka nie
            będzie akurat dotyczyła mnie tylko kolegi.
            Kolega ma taki nawyk że zawsze przed pójściem spać musi umyć nogi choćby
            niewiadomo jak był złachany, pijany itp. Ot, taka drobna dewiacja.
            Któregoś wieczoru po suto zakrapianej imprezce wrócił do domu i oczywiście udał
            się do łazienki w wiadomym celu. Niewiedzieć czemu użył do tego celu umywalki
            zamiast wanny. Rano obudził się poobijany na podłodze:
            po umyciu pierwszej nogi w tejże umywalce chciał umyć drugą, ale niestety
            zapomniał najpierw tą pierwszą wyciągnąć.
            Myśle że teraz myje te nogi jednak w wannie. Tam można obie naraz bez zbędnych
            akrobacji:-)).
            • Gość: kika Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.bumerang.univcomp.waw.pl 29.07.04, 15:24
              A popijawy pod żaglami (na jeziorze lub w porcie) to temat rzeka na nowy osobny
              wątek...
              • Gość: machoo Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: 212.122.214.* 31.07.04, 09:37
                heh a ja opowiem o moim wojku ktory na imprezce wychodzil z domu w butach a
                wracal bez butow ale za to z metalowymi slupkami i raz nawet przyniusl znak
                drogowy wracal czasem dopiero po 5 6 godzinach
                • Gość: siedemgrzechow Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.net-serwis.pl 01.04.05, 14:41
                  ojciec mojej kolezanki tez kiedys wrocil bez butow za to z akumulatorem
                  (chociaz nie mial samochodu) a rano ciezko zdziwiony zapytal swoja zone skad i
                  po jaka cholere przyniosla do domu ten akumulator.
    • Gość: zunia_ Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.telkab.pl / *.telkab.pl 23.11.04, 22:11
      rzecz nie dotyczny mnie ale moich bliskich znajomych
      Kolega postanowił pożegnać się przed pójściem do wojska. Pożegnanie trwało baaaardzo długo i po spożyciu wystarczającej ilości w środku nocy towarzystwo stwierdziło ze przespaceruje sie na pobliską górkę (w Kielcach) na szczycie której jest stary klasztor. Dotarłszy pod święte miejsce w ich głowach zrodził sie pomysł iście szatański zorganizowania zawodów - wyścigów dookoła klasztoru - oczywiście na golasa. Dodam ze była to zimna (jeszcze ze śniegiem) noc marcowa. Mój obecny małżonek wygrał wtedy (zakładali się) dwie skrzynki piwa. Całosc akcji została uwieczniona na zdjęciach.
    • Gość: hefr Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.local.pl / *.crowley.pl 17.01.05, 17:54
      kumpel: Przyszedl napruty do domu... od progu mama krzyczy: jak mogles... jak
      swinie...zobaczysz tata przyjdzie to sie z tobą porachuje... jakis czas potem w
      drzwiach staje ojciec rzeczonego... i jeszczej bardziej napruty... hihi
      bylem w knajpie. Jakieś panieny obchodzily panienskie. Postanowily zmienic lokal
      a ze mocno byly juz "slabe" to zapraszaly ludzi by jechali z nimi. Ja
      skorzystalem bo tez juz bylem "slaby". W taksie jedna zarzygala pol tylnego
      siedzenia i pol kolezanki. Wywiozly mnie dwa miasta dalej (ok 20 km). Na
      imprezie sie dobilem i kolo 1 zaczalem wracac. Piechotą. Po ponad godzinie
      wędrowki mijalem cmentarz. Postanowilem sprawdzic czy tam faktycznie tak
      strasznie w nocy. Wlazlem w dosc ciemny rejon i dostalem cykora. Chcialem wrocic
      ale po ciemku nie widzialem sciezki (cholera a wtą strone bez problemow)
      chcialem zawolac o pomoc ale balem sie ze ktos mi odpowie (hihi). Gdy w koncu
      trafilem na droge to juz panicznie spieprzalem. Chyba sie nawet wywalilem bo
      rano mialem kolana i kurtke dosc utytłane. w koncu trafilem na jakis przystanek
      i stwierdzilem ze to chrzanie czekam na pierwsze co pojedzie. o dziwo jechal za
      niedlugo nocny autobus. wsiadlem i zasnalem. obudzil mnie kierowiec ze wysiadka,
      no to wysiadlem. Okazalo sie ze mam znowu w trzy dupy pieszo drogą (mysle ze ok
      15 km). Na szczescie nie pamietam tej drogi. W kazdym razie zdazylem na poranny
      autobus ktory mnie przywiozl do domu...
      • Gość: chłonący Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.05, 12:21
        Pojechaliśmy na zaproszenie do kumpla, który wynajmował mieszkanie na parterze
        domu wraz z drugim kumplem. Oczywiście na dobry wieczór zaczęliśmy pić w tempie
        Bena Johnsona. Był jeden trzeźwy, któremu kazaliśmy sie wieźć na pizzę. Pomijam
        fakt, że nas do sodka nie wpuścili tylko podali na wynos. Jeden z kumpli wziął
        dwie wielkie pizze i zaczął nam uciekać tak na żarty, ale przy tym się
        przewrócił i te pizze mu wypadły z pudełek. Byliśmy tak wściekle głodni, że
        zaczęliśmy zbierać te kawałki i jeść na wyścigi, nie bacząc zupełnie na to, że
        więcej w tym było kamieni niż grzybów.
        Skończyło się tak, że po powrocie zaczęliśmy rzygać na akord - oczywiście
        wanna, zlew, umywalka, muszla, okno, gdzie tylko było wolne.
        Jeden z kolegów rozbił butelkę ajerkoniakyu na ścianie w czasie nalewania do
        kieliszka, bo nim zachwiało i lecąc na ziemię zdążył złapać się żyrandola,
        który oczywiście wyrwał z sufitu i tak poległ.
        Inny kolega położył się na łóżku i chcąc przykryć się kołdrą złapał mocno i
        pociągnął, po czym okazało się, że to firnaka była razem z karniszem.
        A ja ? Więcej nie pamiętam, nie pamiętam jak wiźli mnie rano do domu, w domu
        pamiętam wzrok rodziców i siostrę, która o się popłakała za śmiechu na mój
        widok.
        Trzeźwiałem dwa dni.
    • czesc_gewara Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 19.01.05, 14:58
      To jest popis mojego ojca.
      Mieszkalem wtedy z rodzicami w domu gdzie na jednym piętrze były 3 mieszkania.
      Naprzeciwko naszego lokalu na pierwszym piętrze mieszkala bardzo
      niesympatyczna, dość stara i brzydka sąsiadka. Taka typowa jędza. Pewnego
      wieczoru piętro wyżej (nad nią) u sąsiada odbywała się dość głośna impreza z
      alkoholem i tańcami gdzie uczestniczyli m.in. moi rodzice.
      Gdzieś kolo 12 moj ojciec, lekko juz na bani postanowil wyjsc i kupic gdzies
      papierosy. Gdy wracał windą pomylkowo nacisnął 1 piętro i skierował się do
      mieszkania sąsiadki jędzy zamiast na impreze piętro wyżej. Dzwoni, dzwoni, az w
      koncu mu otwiera, w papilotach i wyrazem twarzy, ktory moze zabic.
      A ojciec patrzy na nią i mowi...."A kto tę starą kurwę zaprosił ? " :-))
      • Gość: ja wohl, ja wohl.. Re: zabawne przygody po pijaku :-))) IP: *.pl / *.sauridnet.pl 01.04.05, 13:44
        ale bajerki;)
    • pendragon_pl Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 01.04.05, 23:37
      Miejsce akcji: taksówka
      Osoba: pijany Adik

      Dokąd?
      Do domu
      A dokładnie?
      Do dużego pokoju

      :)
    • pendragon_pl Re: zabawne przygody po pijaku :-))) 01.04.05, 23:58
      W moim mieście corocznie jest duża impreza, mianowicie "Gwarki"
      Wszyscy się bawią, piją i ogólnie jest wesoło.
      Pamiętam jakiś czas temu wracałem z Gwarków do domu, już pózną nocą i widzę że
      przede mną przy drodze stoi "na stopa" jakaś lśniąca postać, której to zpod
      kołnierza na twarz pulsuje jasne, pomarańczowe światło.
      Zgłupiałem, niewiedząc co lub kto to jest.
      Okazało się, że to mój dobry znajomy wracając piechotą do domu zabrał po drodze
      z remontowanej drogi taką małą lampę ostrzegawczą zasilaną akumulatorem w włożył
      ją sobie pod kurtkę :)

      Lampka świeciła mu potem jeszcze dwa dni w szafie :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka