cazioo
26.07.04, 18:35
Nie ma to jak kochani sąsiedzi. W piątek a raczej już w sobotę położyłem sie
do łóżeczka koło godziny 3:00 z myślą:" jutro sobota to sie wyśpię".
Niestety. Zamiast spodziewanego obudzenia się koło południa obudziłem się o
8:30, bo mój kochany sąsiad przypomniał sobie, że ma remont. Nie byłoby
oczywiście nic w tym złego, gdyby na przykład malował. Niestety nic z tych
rzeczy. Obudził mnie ryk wiertary, który nie pozwolił mi zasmąć bo pan sąsiad
był uprzejmy wiercić przez najbliższą godzinę(grrrrrrr). Pobudził wszystkich
u mnie w domu. Wiem że cisza nocna jest do 6:00, ale żeby w weekend chamsko
wiertarą ujeżdżać!! Już mógł poczekać chociaż do 12:00:)
*<:)<=<