Gość: FATHER
IP: 213.77.27.*
17.09.04, 12:42
Czesc
spróbuje sie podzielić wrazeniami z pierwszych dwóch tygodni mojego dziecka w
szkole.Zaczeło sie jak zwykle apel, trabki werble i moja córka poszła do
szkoly. pierwszy raz w życiu. Totalne podniecenie. zwłaszcza mam, babć i
całej reszty zgromadzonego tłumu. Nie wiem ale my faceci chyba tak tego nie
przezywamy (mocno). w ogólnym rozgardiaszu wychwyciłem kilka watków z
powitania pani dyrektor szkoły. Było tradycyjnie o tym ze witajcie, ale co
tkwilo mi w glowie to ciagle powtarzanie dzieciakom ze WAKACJE SIE
SKONCZYŁY !!! Zgroza, moja mała była przerażona :(. Potem spotkanie z
wychowawczynią - sfrustrowana kobieta. ani dzien dobry, ani pocałujcie mnie w
d... Gdybym nie przeczytał jak sie nazywa do dzisiaj bym nie wiedział.po
chwili wpadła do klasy zziajana pielegniarka cos wybełkotała o tym czy
wyrazamy zgode na podawanie dzieciakom leków (chce im podawac amfe czy jak?)
i poszła. na razie tyle cdn (mam nadzieje :))