Dodaj do ulubionych

slang zawodowy

23.09.04, 10:50
U nas w firmie można usłyszeć na przykład taki tekst:
"Wlej to na czołówkę z zajawką na pierwszej a przerzut na czwórkę z wyimkiem.
Szpunta wrzuć na podwał obok apli i wyjustuj do lewej. Zabukuj fotę. "

A co słychać u was?
Obserwuj wątek
    • Gość: wisenna Re: slang zawodowy IP: 217.153.187.* 23.09.04, 15:18
      ładne

      u nas mówi się inaczej, np.:

      zabukuj 200 dżierpi z minimum 40% prajmu i nie więcej niż 15% lejtu na spot 30
      zoptymalizuj to na trzy plus i zrób mi kurwy co 10 do 700
      pokaż inkrementale na wężach
      wylicz sipipi po wężach
      przelicz na ole 16 49

      niestety całość to śmietnik językowy, za który mi wstyd
      • fiu-fiu a u mnie w hurtowni kondonow: 23.09.04, 18:10
        2 magazynierki ...
        Baska wola do Maryski:
        te! daj mi karton banana i dwa truskawy
        • tomek854 Re: a u mnie w hurtowni kondonow: 24.09.04, 03:34
          Byl kiedys taki tekst, bodajze Tuwima o hydrauliku... Ktos ma?
          • Gość: KARLLL slusarz IP: 83.136.224.* 24.09.04, 07:37
            Julian Tuwim "Ślusarz"

            W łazience co się zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego
            wycia, woda kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych środków zaradczych
            (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie w otwór, ustna perswazja
            etc.) - sprowadziłem ślusarza. Ślusarz był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na
            twarzy, w okularach na ostrym nosie. Patrzył spode łba wielkimi niebieskimi
            oczyma, jakimś załzawionym wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na
            wszystkie strony, stuknął młotkiem w rurę i powiedział:
            - Ferszlus trzeba roztrajbować.
            Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i zapytałem:
            - A dlaczego?
            Ślusarz był zaskoczony moją ciekawością, ale po pierwszym odruchu zdziwienia,
            które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i rzekł:
            - Bo droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje.
            - Aha, - powiedziałem - rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim czasie
            solidnie zablindowana, nie ryksztosowała by teraz i roztrajbowanie ferszlusu
            byłoby zbyteczne?
            - Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby tender
            udychtować.
            Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową i stwierdziłem:
            - Nawet słychać.
            Ślusarz spojrzał doć zdumiony:
            - Co słychać?
            - Słychać, że tender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy pan mu da
            odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie
            zablindowana, nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym idzie ferszlus
            będzie roztrajbowany.
            I zmierzyłem ślusarza zimnem, bezczelnym spojrzeniem. Moja fachowa wymowa oraz
            nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanymi poraz pierwszy w życiu terminami,
            zbiła z tropu ascetycznego ślusarza. Poczuł, że musi mi czymś zaimponować.
            - Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie reperacja -
            wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny - kosztować będzie... 7 złotych
            85 groszy.
            - To niedużo, - odrzekłem spokojnie - myślałem, że co najmniej dwa razy tyle.
            Co się za tyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan miał fatygować
            się po nią do domu. Spróbujemy bez holajzy.
            Ślusarz był blady i nienawidził mnie. Uśmiechnął się drwiąco i powiedział:
            - Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel kryptować? Żeby trychter był
            na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy culajtungu nie
            ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
            - No wie pan, - zawołałem, rozkładając ręce - czegoś podobnego nie spodziewałem
            się po panu! Więc ten trychter według pana nie jest zrobiony na szoner? Ha, ha,
            ha! Pusty miech mnie bierze! Gdzież on na litość Boga jest krajcowany?
            - Jak to, gdzie? - warknął ślusarz - Przecież ma kajlę na uberlaufie!
            Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
            - Rzeczywiście. Nie zauważyłem, że na uberlaufie jest kajla. W takim razie
            zwracam honor: bez holajzy ani rusz.
            I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na uberlaufie trychter
            rzeczywiście robiony był na szoner, nie za krajcowany, i bez holajzy w żaden
            sposób nie udałoby się zakryptować lochbajtel w celu udychtowania pufra i dania
            mu szprajcy przez lochowanie tendra, aby roztrajbować ferszlus, który źle
            działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje.


            • tomek854 Re: slusarz 24.09.04, 14:20
              DZIEKI :)) WSZEDZIE TEGO SZUKAŁEM :)
            • Gość: VF Re: slusarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 00:11
              Jest też wersja Eryka Lipińskiego, pisana archaiczną staropolszczyzną... Co
              prawda kompletnie nie pamiętam, gdzie to widziałem, ale jest na 100 % !!
    • ewcia.p Re: slang zawodowy 24.09.04, 08:02
      główna latająca :D:D określenie głównej księgowej
    • snowgoose Re: slang zawodowy 24.09.04, 10:40
      Podciągnij jedynkę na gejnie, podbij dwójkę, otwórz dziurę i dobij się do
      obiektu, póżniej panoramuj z rozjazdem i gdy zejdę z ciebie przeszwenkuj na
      drugiego uważając na halację z dedo.
      Odpal jeden kilo i zpoziomuj do zera.
      Mój kumpel nie wtajemniczony w slang zapytał się co oznaczał dialog który
      przeprowadziłem ze współpracownikiem:
      -Możemy w plenerze?
      -Nie bardzo, bo nie mam kota
      -A pchełka na klipsie?
      -ale tylko na przewodzie bo pięćsetek mi brakuje, po za tym nie wiem czy znajdę
      winszucę na pluskwę...
      -a we wnętrzu?
      -we wnętrzu można, ale muszę zdemontować dooma i pelco musi zostać na stilu bo
      huczy
      • zresetowany_berbec Re: slang zawodowy 24.09.04, 11:17
        U mnie jest "Misie to spuszczaj na drzewo"- w ogóle moja praca polega na tym,
        że wszystkich mam spuszczać na drzewo. Ale misie szczególnie.
    • aggulek Re: slang zawodowy 24.09.04, 22:19
      "Wydmuchać faceta"
      Żargon policyjny na sprawdzanie delikwenta alkomatem....
      • Gość: Miguel Slang roznosicieli ulotek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 02:16
        Slang roznosicieli ulotek:

        Pakuj dwie paki cienkiego do samary, jedziemy na rejon. Zrobisz czwórki przy
        głównej, same doły, wszędzie powinieneś miec półki. Potem zahaczysz tylko
        boczne, a na końcu będzie jedna sześcsetpięcdziesiątka, to ją zrobisz do góry,
        bo kontrol będzie.
    • l2m Re: slang zawodowy 12.10.04, 09:52
      Kiedys napisalam kartke-cud:
      "Otrulam Ci chomiki, jak prosilas, leza na gornej polce w spodeczku"
      Chodzilo o kulture komorki z niewymawialna nazwa Blld-ii-FAF28-Cl237, potocznie
      okreslana jako "chomiki"...

      Jedna kolezanka tez wydala tekst (to bylo w autobusie):
      "Nie, jutro pojsc nie moge, bo wydzielam!"
      Wspolpasazerowie sie odsuneli... skadby mieli wiedziec, ze po prostu zamierza
      otrzymywac preparaty DNA...

      Ja, tez w autobusie:
      "Nie do zniesienia, przychodze z urlopu, a dzieci wszystkie w ciazy!"
      Chodzilo mi o myszeta... Ale pobliskie panie popatrzyly na mnie z obawa...
      Z tej ze beczki - kartka na mysiej klatce:
      "Dzieci wszystkie wyzdychaly"

      Przychodze z urlopu (innym juz razem) i widze, ze ktos sprzatal w lodowkach i
      poprzekladal wszystko, co tam bylo. Swego znalezc nie moge. Chodze wiec po
      wszystkich pokojach i czepiam sie ludzi:
      "Gdzie zapodzieliscie moja placente?!?"
      Ktos zaczyna mi pomagac w szukaniu, wyjmuje worek z podobnymi probkami, i pyta
      mnie cichutko, czy to jest moje. Tak samo cicho zaprzeczam. Wrzask z kata:
      "Zostaw w spokoju ma watrobe!!!!!!!"
    • Gość: Kola Re: slang zawodowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.04, 10:04
      U mnie w firmie nagminnie wystawia sie faktury na "zużyte obciągi
      gumowe"...dodam ze to branza drukarska :)))
    • minerwamcg Re: slang zawodowy 09.11.04, 23:47
      No cóż. Niestety, i mnie zdarza się resajzować fotki na pięćset pięćdziesiąt i
      eftepować na jodłowskiego (nazwa serwera), a potem dziergać w krimsonie galerię
      z popapami. Trudno, jak kompletny lamer zostaje adminem sajta, to mu nieraz
      przychodzi grzębić taką bramsztengę.
    • marta.sama Re: slang zawodowy 10.11.04, 22:47
      dzisiaj informatyk dzierżąc w ręku sprężone powietrze powiedział:
      - teraz nie mogę, nie widzisz że dmucham komputer dyrektora ?!!!
      • folkatka Re: slang zawodowy 11.11.04, 02:15

        Slang akwizytorów:
        ładowanie (kogoś) - namawianie do kupna
        dżius - piątka przybijana z szefem
        łoch - ktos kto nie chce niczego kupić
        rekla - reklamówka z towarem
        • Gość: Pocztex Piruety IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.11.04, 21:18
          "Przywieźć kartowanego pirueta na powtórne" Kto zgadnie, skąd ten tekst i czego
          on dotyczy? :)
    • Gość: basia Re: na zajęciach... IP: *.info / *.info 13.11.04, 09:25
      Zajęcia z medycyny sądowej: wykładowca mówi o dowodach, takie, siakie i dowód z
      biegłego, dociekliwy student: kto to jest zbiegły?
    • Gość: Yarek Re: nielaty z kieszonki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 23:12
      Kto zawinął tych nielatów do kieszoki bo się jeszcze pucują do dziesiony, i
      trzeba zrobić kipisz u nich w dziupli, to może jeszcze uda sie gorące fanty
      trafić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka