gawronka
10.12.04, 10:21
Gdzieś czytałam, że mężczyźni rozróżniają maksymalnie 16 kolorów... Ale ja,
muszę przyznać, też nie rozróżniam wszystkich! Np. do dziś nie wiem, czym się
właściwie różnią od siebie:
szafirowy
szmaragdowy
seledynowy.
Podobnie jest z łososiowym, gołębim i ecru.
Czy nazw odcieni kolorów naprawdę jest tak wiele? Zachęcam, by wpisywać tu
ich nazwy, bo naprawdę jestem ciekawa ile ich sie uzbiera :)
Dorzucam jeszcze odcień, którego nazwa zawsze mnie smieszy:
brudny róż
(ja zawsze wolę mówić złamany róż albo zgaszony róż ;)))