Dodaj do ulubionych

*Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach itp.

    • rybkawanda Re: Babcie w przychodniach, autobusach, urzędach 14.03.05, 10:21
      To akurat będzie o domowej babci (wiek ok. 80 lat, ma prawo niepamiętać pewnych
      szczegółów). Babcią opiekuje się teściowa. Zawożę do nich czasem moją córkę 5-
      letnią. PO takiej trwającej chyba parę dni wizycie jadę po dziecko. Siedzimy
      sobie w fotelu, moja córka mnie wita, popijamy herbatkę. Nagle podchodzi
      babcia, długo przygląda się dziecku po czym: "A to chłopiec czy dziewczynka?"
      Hmmm.....
      • Gość: micek Re: Babcie w przychodniach, autobusach, urzędach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 16:59
        Ostatnia lepsza akcja babci, ktora zapamietalam miala miejsce przed swietami BN
        2004.Miejsce:mała poczta. Osoby dramatu: tłum ludzi w dluuugiej kolejce
        (placowka jest mala wiec panuje spory scisk), jak to przed swietami.
        Babcia kupuje znaczki i pani z okienka podaje jej plik i mowi,ze ma sobie je
        nakleic sama.Babcia zamarła...Jazgot jakiw kilka sekund pozniej wydobyl siie z
        jej ust obudzil całą kolejkę.Taki skandal, nigdy czegos takiego nie przezyla!
        SAMA sobie znaczki ma naklejac???Nigdy takie upokorzenie (???) na poczcie jej
        nie spotkało! itp.Pani w okienku probuje jej wytlumaczyc, ze tyle ludzi, ze
        wszysyscy sobie sami znaczki naklejają i nikt nie robi problemu, ze to
        oszczedza czas, ale babcia dalej swoje. W koncu przekonana przez reszte
        oczekujacych do zamkniecia paszczy odsunela sie i zaczela faktycznie te znaczki
        naklejac, caly czas jednak pomrukujac pod nosem. Ale to nie koniec.
        Po wykonaniu tej morderczej czynności sunie znowu do okienka, odpycha
        bezceremonialnie jakąś kobitkę i mowi,zeby pani z okienka te listy wziela.Ta
        jej odpowiada, ze teraz listy wrzuca sie do tej duzej czerwonej skrzynki SAMEMU.
        Babcia wpada ponownie w histerie, ze jak to tak,w koncu facet stojący za nią
        nie wytrzymuje, doslownie wydziera jej te cholerne kartki z reki, wrzuca do
        skrzynki i pyta ze złowieszczym spokojem czy nadal ma jakis problem. Babcia
        oniemiała, fuknęła coś o chamstwie i z "godnością" wyszła...
        A o babciach w tramwajach to szkoda gadać...
        • Gość: edi Re: Babcie w przychodniach, autobusach, urzędach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 16:46
          Ja mam sentyment do babć i dziadków, powoli i godnością sunących przez jezdnię
          w niedozwolonych miejscach (ew. na czerwonym świetle). Jadę z kumplem
          samochodem i widzę, że staruszkowi kolory sygnalizacji się pomyliły. Sunie na
          czerwonym w tempie żółwia. Kolega kirowca wykonuje manewr żeby dziadka nie
          zabić, zatrzymuje samochód i mówi do staruszka:"panie, mógłem pana zabić. Wie
          pan co by z pana zostało po spotkaniu z rodzpędzonym samochodem? Nie widział
          pan czerwonego?". Na to staruszek spokojnie:"wojnę przeżyłem, komunizm
          przeżyłem, a ty gó..arzu będziesz mnie autem straszył?"
          • Gość: iwo Re: Babcie w przychodniach, autobusach, urzędach IP: 80.51.116.* 05.05.05, 17:21
            oj dobre dobre... :)))
      • john_malkovitch Re: Babcie w przychodniach, autobusach, urzędach 14.09.05, 14:11
        rybkawanda napisała:

        > To akurat będzie o domowej babci

        W odróżnieniu od babci hodowlanej lub podwórkowej?!
    • stary.prochazka Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 14.03.05, 17:23
      dzis w autobusie. Wsiada przednimi drzwiami starsza pani w kozuchu i siada na
      pierwszym miejscu od przodu.Kozuch zajmuje pol drugiego siedzenia. Na nastepnym
      przystanku wsiada inna starsza pani i chce usiasc obok, pyta sie bardzo grzecznie;
      -Przepraszam czy moglaby pani sie chociaz odrobinke posunac?
      pani w kozuchu nic
      -czy moglaby sie pani troszeczke posunac
      pani w kozuchu dalej nic.
      -No, ale z pani KROLOWA ANGIELSKA!
      i usiadla gdzie indziej
      Kiedys pewna pani, dosc otyla w 155 (W-wa), wsiadla i zaczela bardzo glosno
      deklamowac jakies kwestie o tym ze ona wie co to prawdziwa milosc, ze ona kocha
      mamusie i mezczyzn z powaznym kontem i ze zna pana Leszka Teleszynskiego z
      serialu ZLotopolscy wiec jej wszyscy moga skoczyc a poza tym nie wolno jej
      denerwowac bo ona miala dwa zawaly i bierze Rivanol. I tak przez kilka przystankow.
      a ostatnio inny pan, milosnik Malysza i Michalczewskiego opowiadal innemu panu o
      swojej operacji kolana przez ktora lezal 9 miesiecy w szpitalu
    • very_martini Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 19.03.05, 11:58
      A myślicie, ze jak sobie z kumplami opowiadamy o sobotniej imprezce i ile kto
      wypił i ile rzygał, to nie jest poziom konwersacji tych babć?

      16%VOL
      22%VAT

      takie tam... forum homeopatia
      • Gość: babcia Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 12:34
        Już wczoraj chciałam Wam o tym opowiedzieć, ale, od czego są piątkowe wieczory?
        Piwko i dobre wesołe towarzystwo, koniecznie młode!!!
        Dlaczego?
        A no dlatego, że od jakiegoś czasu odwiedzam pewien Altsheim (dom starców).
        Wpadam tam na szczęście na króciutko (dłużej się nie da). Przesiadują tam
        bardzo smutni i nudni staruszkowie, typowi złośliwi tetrycy, sami egocentrycy.
        Możecie, zatem wyobrazić sobie atmosferę tam panującą - żałosne.
        Jak to ze staruszkami bywa, spać nocą nie mogą, więc gadają i gadają. Co za tym
        idzie w dzień niedospani marudzą i zżędzą niemiłosiernie. Wspominając jakieś
        zamierzchłe czasy, stare wątki ze swego smętnego życia zapodając.
        Ich rozmowy rzecz jasna dotyczą jednego tematu - plotki. Ten gruby, a ten
        chudy, a ta leniwa, a ta jakaś tam.
        Sama nie wiem czym powodawana, staram się rozpędzić tę melancholię, odrobinę
        życia i wiosny wnieść, ale ludzie w pewnym wieku nie rozumieją młodzieży i już.
        Uczucie empatii nie jest mi obce, dlatego rozumiem ich frustrację.

        Proponuję zatem postarać się i odnaleźć poczucie humoru.
        W końcu to FH, albo i nie? ;)
    • Gość: sylwia Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 21:57
      no albo w aptekach. taka starsza pani zanim kupi musi sie najpierw wyzalic na
      co choruje no i jeszcze oczywiscie jakie te leki drogie...
      • john_malkovitch Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 14.09.05, 14:16
        I jakie kolejki długie.. :-)))))))))
    • Gość: Jago Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: 213.25.20.* 21.03.05, 14:02
      Mogę dodac jeszcze babcie w aptece. Namiętnie kupują "tabletki z grzebienia"
      tj. z rzewienia. Na przeczyszczenie
    • Gość: schaffhausen Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.05, 23:38
      do tramwaju weszla babcia , opierajac sie na lasce, z usmiechem ogarnela
      wnetrze. Siedzacy obok babci mlodzieniec, zdziwionym wzrokiem podazal za jadaca
      na lasce babcie w momencie gdy tramwaj ruszal ...i wracajaca do niego babcie w
      momencie hamowania. Po kilku minutach powiedzial " taka se babciu gume na laske
      zalozcie ..to sie nie bedziesz tak slizgala .." a babcia na to " ej chlopce ,
      chlopce ..jakby se twoj stary zalozyl kiedys gume na laske to ja bym se teraz
      siedziala "
      • Gość: hatszepsut Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 15:09
        buahaha!!! dobre
      • Gość: Zniesmaczony Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.hsd1.tx.comcast.net 21.09.05, 01:45
        Urban legend, daj sobie spokoj.
    • Gość: iwo Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: 80.51.116.* 05.05.05, 17:26
      Osłabiają mnie babcie macające chleb i bułki w skplepie. Mąż opowiadał mi
      ostatnio o takiej jednej babcinie, która namiętnie sprawdzała świeżość chleb na
      półkach; podobno omal nie wyrwało mu się pytanie, których sztuk jescze nie
      zdążyła obmacać, bo on też by jednak chciał kupić...
      • Gość: Padłam ze śmiechu! Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.gliwice.hyperion.pl 05.05.05, 20:42
        Dobre:)
        Tramawj relacji Gliwice -Zabrze.Zatłoczony.Godziny szczytu. Wsiada pani w wieku około 60 lat, lekko otyła, za nią kroczy malutki i cichutki mąż.Pani kasuje bilet. Minęła minuta i nagle na cały tramwaj rozlega się krzyk : " Czy ja skasowałam bilet?!" Po 10 minutach przeszukiwania torby, kasowania starych biletów "w celu porównania czy aby te numerki są takie same" wreszcie udaje się znaleźć wcześniej skasowany bilet. Ale to jeszcze nie koniec. Po kilku chwilach do baby dzwoni komórka. Odbiera i krzyczy (!!!) na cały tramwaj: " Halo Teresa!Halo! Ja nic nie słyszę! Kupiłam marchewkę! Teresa, nic nie słyszę!" Teresa najprawdopodobniej się rozłączyła, po czym pani z oburzeniem odwraca się do męża i mówi ( też bardzo głośno) :" Po co mi ta komórka skoro w ten tramwaj tak huczy jak jedzie i nawet rozmowy telefonicznej przeprowadzić nie mogę!"
        :)))))
        • Gość: misza Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.net 25.05.05, 18:36
          z ciechocinkiem lub tzw związkiem geriatrykow mieliśmy "przyjemność" przebywać
          będąc ostatnimi czasy na wycieczce w egipcie połączonej z rejsem po nilu. górny
          pokład - miejsce do opalannia - leżaki - oczywiście liczba leżaków odpowiadała
          1/2 liczby pasażerow. śniadanie 7-8 rano - a leżaczki zajęte już od 6 rano -
          potem "zarezerwowane" - rezerwacja w postaci leżących ręczników - przez cały
          dzień - zdjecie ręcznika równało się wypowiedzeniu wojny. oczywiście - można
          się domyślić leżaki zajęte przez ciechocinek (pomijam tu walory estetyczne pan
          koło 60-70 lat - wagi "odpowiedniej"- tj. około 100 kg w kostiumach bikini
          dwuczęściowcych)kolejną ciekawstką jest dziwna odporność na słońce geriatryków -
          całodzienne leżenie na słońcu ( w Egipcie!!!!) bez stosowania żadnych filtrów
          nie było dla nich niczym trudnym ale już wycieczka do jednego z zabytków -
          połózonych przy samym statku powodowała wręcz omdlenia - z powodu zbyt wysokiej
          temperatury słońca.
          Jeszcze jedno wspomnienie-posiłek - obok nas małżeństwo około 70 lat, ludzie
          przebierający sie w odpowiednie stroje na posiłki, używające bardzo wyszukanych
          słów, typu "interlokutor" zamiast "rozmówca" itp, wszystko to wytrzymywaliśmy z
          małżonkiem z tzw kamiennymi twarzami, ale w momencie, gdy "lady" przyniosła
          sobie na talerzyku świeże owoce i na pytanie swego męża "jakie owoce
          wziełąś" "lady" stwiedziła - "jakieś ichnie śliwki" - musze wyjaśnić że
          chodziło jej o daktyle (a przyznam że my rownież wcześniej nie widzieliśmy
          świeżych daktyli, to mimo tego wiedzieliśmy że to o nie chodzi).
          • kochanica-francuza Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 14.09.05, 17:53
            no ożna
            > się domyślić leżaki zajęte przez ciechocinek (pomijam tu walory estetyczne pan
            > koło 60-70 lat - wagi "odpowiedniej"- tj. około 100 kg w kostiumach bikini


            A według ciebie mają chodzić w burkach? Ja mam 75 kg i nie zamierzam rezygnować
            z największego aquaparku w Europie!

            Nie podoba ci się? - można jeździć na własną rękę. Jako i ja czynię.
            • Gość: mani Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 23:52
              jakzes taka wrazliwa na komentarze to se schudnij wielorybie kompleksy nerwica
              znikna razem z sadłem
    • luccio1 To tylko śmiesznostki 13.09.05, 13:06
      To, co opisujecie, to tylko śmiesznostki. To może boleć, gdy chodzi o człowieka
      bliskiego - ale są to rzeczy, które w końcu "jakoś tam" można zrozumieć.
      Dla mnie było najprzykrzejsze, co mi się ostatnio wiele razy zdarzyło:
      usiłowałem w parku dosiąść się do starszej, inteligentnie wyglądającej Pani, w
      wieku, w jakim mogła by być teraz moja Mama - żeby przez chwilę porozmawiać,
      choćby o niczym - a reakcja była ostro na nie! (z podtekstem: człowieku, czego
      chcesz ode mnie?).
    • Gość: Asia Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 14:35
      a pamiętacie K. Staszewskiego chyba tekst:

      "Njabardziej u młodzieży denerwuje mnie to,
      że juz do niej nie należę"
    • Gość: ypestis Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 20:43
      Przykładów chamstwa pewnych starych bab padło tu juz wiele... ja miałam tak
      uroczą sytuację,że teraz mam traumę, jak bardziej zatłoczony autobus zbliża się
      do przystanku...
      No nieważne. Na szczęście zdarzają się tez miłe panie. Kiedyś jechałam
      tramwajem, luźnoe było, ale wszystkie miejsca zajęte. Wsiada babcia, ja myk,
      wstaję, a babcia do mnie: ależ siedź sobie dziecko, ja tylko 2 przystanki,
      dziękuję, jaka ty dobra jesteś, niech ci Bóg wynagrodzi.

      A co do starych jędz jęczących nad uchem, jaka ta młodzież niekulturalna (bo ja
      siedzę, a ona stoi) to kiedys nawet chciałam stworzyć jakieś ulotki, plakaty do
      wywieszania w busach,że młodzież tez może byc zmęczona i jeżeli babcia chce
      usiąść to może grzecznie poprosić (ludzie, cuda się zdarzają, pare razy starsza
      pani poprosiła grzecznie o ustapienie miejsca, bo... Grzecznie i już)

      A u lekarza... kiedyś czekałam na swoją kolej w Instytucie Kardiologii. Rozmowa
      jak zawsze o chorobach
      Babcia pierwsza stwierdziła, że ona to miała założone by-passy jako jedna z
      pierwszych, kiedy tylko zaczęli to w Polsce robić. Na to babcia druga od razu
      powiedziała, że ona to miała jeszcze wczesniej :D
      • Gość: jaija Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.09.05, 00:31
        czasem można się odegrac na wrednych babkach. Roznosiłyśmy z koleżanką kiedyś
        Panoramę Firm i oczywiście, choć mówiłyśmy przez domofon, że to jest za darmo
        (bo były), nie chciały nas wpuścić. Oczywiście, ktoś przytomny nas wreszcie
        wpuszczał, ale baba ostentacyjnie nie dostawała Panoramy na wycieraczkę, a co
        tam ;)
        • Gość: agatta Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: 80.50.167.* 14.09.05, 11:01
          Kiedyś na przystanku starowinka, bardzo przejęta, zaczepiła moja kumpelkę,
          która czekając na tramwaj przykucnęła, słowami:
          "Nie kucaj, dziewczyno, nie wolno, bo ci się płód obsunie!"
          Fajne to było. Zwłaszcza, że kumpela była sucha jak szczapa.
          :-))))
          • luccio1 Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 14.09.05, 12:24
            Gość portalu: agatta napisał(a):

            > Kiedyś na przystanku starowinka, bardzo przejęta, zaczepiła moja kumpelkę,
            > która czekając na tramwaj przykucnęła, słowami:
            > "Nie kucaj, dziewczyno, nie wolno, bo ci się płód obsunie!"
            > Fajne to było. Zwłaszcza, że kumpela była sucha jak szczapa.
            Uwaga mogła być powiedziana w zupełnie dobrej wierze, z myślą o przyszłym
            dziecku.
    • nauma Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 14.09.05, 11:59
      Tramwaje, autobusy, kolejki - z tym się każdy zetknął. A ja przeżyłem w zeszłym
      roku coś szczególnego.
      Pojechałem z narzeczoną na wakacje do Tunezji. W turnusie uczestniczyła masa
      starszych pań. Wszystkie jak jeden mąż wpadły w histerię, że hotel syfny i w
      ogóle kaszana. Ale humor poprawił mi dzień później nasz przewodnik, Aziz,
      starszy pan gadający po polsku z masą komicznych, przedwojennych wstawek i
      kończący każde zdanie słówkiem "nie?"
      A teraz wyobraźcie sobie scenkę: autobus nabity zmęczonymi ludźmi po wycieczce
      do Kartaginy i Tunisu, przód okupowany przez babcie nawijające z Azizem, który
      ma włączony mikrofon i cały autokar słucha porównania polskich i arabskich
      metod leczenia: hemoroidów, zaparć, biegunek, czkawki oraz zgagi... Wieczorem
      przez to nie mogłem patrzeć na jedzenie!
    • fille_terrible Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 14.09.05, 13:19
      Mam pewnien zimowy zwyczaj - zakładam szalik w taki sposób, żeby zakrywał twarz
      (bardzo szybko mi marznie, a ja tego nie znoszę). Do tego mam płaszcz i prostą
      czapkę bez pompona, wszystko w większości czarne albo ciemnoszare. Przechodnie
      na ogół nie okazują zainteresowania moim strojem, wyjątkiem była pewna babcia,
      która, mijając mnie na jakiejś ciemnawej osiedlowej uliczce, przeżegnała
      się. :DDD
    • Gość: Piotrrr Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.krakow.pl 18.09.05, 13:39
      A ja opowiem sprawozdanie mojej żony z kolejki u ginekologa :-)
      Siedzi sobie parę pań a tu nagle podchodzi babcia w wieku tak z 80 latek. Pochodzi pod drzwi od gabinetu i niemal rysuje nosem po opisie na drzwiach. Po minutowym studiowaniu kto przyjmuje i jakiej jest specjalności babcia pyta:
      - Proszę państwa, czy tu przyjmuje okulista?
      Kolejka ponoć ledwo opanowała śmiech. Jakaś litościwa dusza doprowadziła babcię do gabinetu okulistycznego :-)
    • Gość: Renata Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.krakow.pl 18.09.05, 14:11
      Przymusilo mnie kiedys i musialam udac sie na wizyte do chirurga. Chetnych codziennie mnostwo a miejsc malo, wiec tuz po otwarciu rejestracji nie bylo na co liczyc. Siedze wiec od 6.15 najpierw przed budynkiem potem w pelnej poczekalni. Siedze i czekam na moja kolej a tu po 9.00 przyszly rownoczesnie dwie babcie i kazda z osobna mowi, ze musi wejsc i to bez kolejki. Zaczely sie licytowac ktora ma wieksze prawo do wpakowania sie do gabinetu, no i wyszlo, ze obydwie kombatantki, bardzo zchorwane. Zaczelo sie robic coraz glosniej bo zadna nie chciala ustapic. Nerwy im puscily jak w przepychance wyszlo, ze jedna z AK a druga jest zwolenniczka lewicy. No i w ruch poszla torebka jednej babci i parasolka drugiej :-)))
      Nie oplacilo im sie. Wyszla lekarka i przegonila obydwie bo niezarejestrowanie i chyba zdrowe skoro tak potrafia :-)))
    • ola_zosia Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 18.09.05, 14:49
      A mnie się przypomina taka historyjka:
      byłam wówczas w liceum, po szkole spieszyłam się na prywatną lekcję
      angielskiego, biegłam do tramwaju. Niedaleko mnie, posuwając się sporo wolniej,
      kroczyła, opierając się na lasce, babcia w brązowym paltociku. Na przystanek
      podejchał tramwaj (było to skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej w W-
      wie),zapaliło się zielone światło dla pieszych, babcia laskę wsadziła pod pachę
      i niby jeleń pomknęła przez pasy ;-))))))
    • nancy_callahan Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 20.09.05, 13:29
      i w sklepach.
      Historia powielana codziennie około 9 rano, kiedy idę do pracy. Po drodze, tuż
      przy przystanku tramwajowym sklep, w którym spotyka się pół firmy kupując cosik
      na śniadanko i pół osiedla babć, które najwidoczniej innej pory na zakupy nie
      znają.
      Apogeum. Za 5 9-ta, czyli już jestem spóźniona, bo od sklepiku do pracy jeszcze
      5 minut drogi w kolejce około 7 osób w tym 4 babcie, więc widzę, że będzie
      nielekko.
      Po mnie do sklepu wchodzi babcia nr 5 , bierze ze stoiska z warzywami 2
      marchewki, wpycha się w kolejkę pytając o pozwolenie ocztwiście tylko babci
      bezpośrednio przy kasie, agrumentując oczywiście potzrebą nabycia li tylko i
      jedynie rzeczonych 2 marchewek.
      A kiedy już dopchała się do kasy... zaczęła się laluna na maksa.
      babcia wykupiła jeszcze pół sklepu, szczytem wszystkiego było, jak ekspedientka
      była przez 5 minut zaangażowana w donoszenie jej z warzywnego porów, które
      ciągle jej się nie podobały, a wszystkie były takie same...
      Doprawdy miałam ochotę bić, gryźć, drapać i głośno kląć, ale wtedy oczywiście
      byłoby jaka ta młodzież niewychowana.
      • Gość: Anka Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.ser.netvision.net.il 20.09.05, 15:29
        ktos babci musi powiedziec, ze jak chce kupic wiecej, to niech wyjdzie z
        kolejki i sama znajdzie... :)
        • Gość: madziaro Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.05, 00:24
          wizyta u cioci mojego męża, idziemy tam z babcią męża na dodatek... Siostry nie
          widziały się z tydzień czasu, myślimy pogadają sobie, a tu obydwie usadowiły
          się na dwóch fotelach naprzeciwko nas i siedzą i się patrzą. Normalnie jak na
          przesłuchaniu heh. Ale później było już trochę lepiej, my poodpowiadaliśmy na
          kilka pytań, babcia przygłucha, więc pytania wypały się równocześnie od obydwu
          pań. Niestety w pewnym momencie ciocia rzuciła "Aaaa pokażę wam coś" i bum do
          szafki, więc my myślimy pewnie jakieś zdjęcia, a tu wyciąga... Kamień nerkowy,
          który jej wycięli, czy co tam zrobili. Ja nie jestem wrażliwą osobą, ale ledwo
          pawia nie puściłam. Stwierdziliśmy, że rzeczywiście niesamowite, wymieniając
          między sobą przerażone spojrzenia. Oj, było apetycznie...

          Za to moje babcie są super, niby jedna słucha czasem RM ale na mózg jej nie
          siadło. Moje kłótnie z nią dotyczą tylko podziału ról w domu. Czyli ja mam
          sprzątać, gotować, łóżka ścielić, zmywać gary, itp. przyjemne zajęcia a panowie
          i władcy mogą odpocząć bo przecież pracują. Cholera to było w momencie kiedy ja
          też pracowałam. Ostatnio się dowiedziałam, że jak będę wprowadzać podział ról
          to mąż mnie z domu wyrzuci heheh. Ale ogólnie jest fajna babcia.
          Druga babcia ma 85 lat, 2 psy, 3 kozy i kurki, mieszka sama w domku i ma taki
          ogród, że niejeden by pozazdrościł. Dodam, że nie jest ze wsi, zawsze była
          elegancką miastową kobietą, a to jest jej hobby. Zresztą teraz też super
          elegancka, na wyjścia do teatru! czy inne imprezy zawsze ubiera perły, kapelusz
          i w ogóle niejedna młoda panna powinna zazdrościć gustu. Teraz trochę nam się
          zaczęła marudna robić, ale to ten wiek. Za to jak zacznie opowiadać różne
          historie z dawnych lat to potrafię kilka godzin słuchać :) Księży ma w głębokim
          poważaniu i lubi wyciągać brudy, gdzie który ma dziecko a mówi jaki to święty
    • Gość: Pszczołka Maja Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: 194.42.116.* 01.10.05, 12:52
      Wbrew pozorom babcie nie są takie rozkojarzone i zajęte, jak wam się wydaje,
      jest to z góry zaplanowana akcja. AUTENTYCZNIE. Takie babcie mają rozplanowany
      cały tydzień, wiem, bo raz słyszałam w kolejce do ...
      a więc taka babacia mówi: (w wielkim skrócie okrojonym tylko do suszych faktów)
      poniedziałek: idę do lekarza (podejrzewam, że bez względu na to, czy jest
      chora; ona poniedziałek ma zajęty na lekarza)
      wtorek: rozpoczyna wędrówki po aptekach w poszukiwaniu wszystkich niezbędnych
      medykamentów, w każdej aptece kupuje po 1 lekarstwie, bo przecież po co
      wszystkie na raz)
      środa: dzień targowy, bez komentarza, wycieczka po wszystkich możliwych
      bazarach w poszukiwaniu 10 gr tańszej pietruszki
      czwartek: cmenarze w odwiedzinach u wszystkich znajomych i nieznajomych
      zasłyszanych
      piątek: na drogę krzyżową, rózaniec - zależnie od pory roku
      sobota: kolejny dzień targowy, bo przecież trzeba zrobić zakupy na niedzielę (w
      postaci deka więcej marchewki)
      niedziela: wiadomo

      Nie potzeba dodawać, że te rozplanowanie tygodnia nie ulega żadnej zmianie bez
      względu na okoliczności.
    • inrzynjer.mamun Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 01.10.05, 16:38
      W zamierzchłych czasach (czyt. studenckich) dorabiałem sobie jako pomoc
      fizyczna na badanich geologicznych.
      Kiedyś miałem robotę w W. ok. 60 km na północ od mojego miasta.
      Pociąg o 5:20 rano, a z powodu nocnego bridge'a za bardzo wyspany nie byłem.
      Wsiadając do wagonu pomyślałem, ze choć te 1,5 godziny się zdrzemnę.
      Niestety, niestety.
      Naprzeciwko mnie (mimo, że w wagonie 95% miejsc było wolnych) zasiadła Babcia.
      Po chwili wyciagnęła z torby no oko kilogramową tytkę z cukierkami.
      Zaczęła je systematycznie zjadać, a każdy papierek, z okropnym chrzęstem
      pedantycznie składać do rozmiaru cm na cm.
      Jakoś to przeżyłem.
      Zje i będę miał spokój, pomyślałem.
      Zasnąłem.
      Po chwili, czuję szarpanie za ramię i słyszę:
      "Panie! To Bo-owo! Wysiada Pan?"
      Nieeee, ja do W. jadę.
      Śpię dalej. Ale znów po jakimś czasie.
      "Panie! To S-wa! Wysiada Pan?"
      Nieeee, ja do W.!
      Po chyba kwadransie:
      "Panie! To S-ówko! Wysiada Pan!
      Nieee, ja do W! (wrrrrrr!)
      "To nic, ale ja wysiadam!"
      .........
      Brzmi jak UL, ale to prawda.
      hyhy

      --
      Pącernig Ajzensztanig
      • Gość: niveletka Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 00:52
        pamiętam jak jakaś babcia poprosiła w aptece o "duplex" na przeczyszczenie
      • okrent9 Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 02.10.05, 03:28
        to się nazywa przekleństwo "instynktu macierzyńskiego", ęrzyńeże... :P Może się
        odezwać w którym bądź momencie a kiedy już się odezwie, wtedy trudno nad nim
        zapanować ;P hyhy
        • inrzynjer.mamun Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach 02.10.05, 11:21
          Okrentkó, sugerujesz, iż jak dziecię niewinne wyglądałem?
          hyhy

          --
          Pącernig Ajzensztanig
    • Gość: fikumiku Re: *Babcie w przychodniach, autobusach, urzedach IP: *.105.100.7.static.cablesurf.de 02.10.05, 11:43
      Siedze w autobusie na siedzeniu dla ...potrzebujacych. Na nastepnym przystanku
      wsiada dziadek i patrzy na mnie swidrujacym wzrokiem. Niechetnie (chyba bylo
      widac) zbieram sie z siedzenia, a dziadek mowi:
      - Siedz sobie, ja mam mniej lat.
      Juz sie przygotowuje na sarkastyczne kazanie an temat niewychowanej mlodziezy,
      a dziadek:
      - hihihi, mam mniej lat do trumny.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka