Gość: l'enfer
IP: 194.9.92.*
01.04.05, 11:45
w związku z ogólnym chamieniem społeczeństwa,które zdaje się myśleć tylko o
seksie,zaniedbując kulturę wysoką, postanowiłem przytoczyć kilka obszernych
fragmentów moich ulubionych wierszy
"...od chwili gdy ich ślubna przywiozła kareta
Tadeusz miał myśl jedną-myśl ta to mineta
(sztuka wówczas na Litwie nikomu nie znana,
Dziś już rozpowszechniona,ale żle widziana
Przez strzegące cór swoich stateczne matrony
I księży,którzy nieraz gonią ją z ambony
Bo Tadeusz we Francji długie lata bawił
I wielce się w użyciu sztuki owej wprawił,
Niezmiernie lubił lizać,wyrażał mniemanie,
Że mineta o wiele przewyższa je.banie,
Bo qutas zmysł dotyku jedynie posiada,
Język zaś również smakiem prócz dotyku włada,
Poza tym wszystkie zmysły za wyjątkiem słuchu
Spełniaja pewną rolę kiedy język jest w ruchu.
Na przykład podniebienie...a i wzrok się raczy
Tem,czego ślepy qutas nigdy nie zobaczy..."
"...Tadeusz po mistrzowsku wykonał minetę.
Najpierw lizał po wierzchu,czując tę podnietę
Zaczęła Zosia wzdychać,jęczeć w końcu krzyczeć.
Tadeusz,by jej większej rozkoszy użyczyć,
Wsadził głębiej,języczkiem jak młynkiem obracał
Rękami ją od dołu,aż do góry macał,
Przy czym język bez przerwy coraz głębiej wpychał
Obracając językiem coraz żywiej,głodniej,
Wreszcie zajęczał cicho i spuścił się w...spodnie.
Chwilę cicho poleżał i odpoczął krzynę
Tuląc nozdrza i usta w złocistą gęstwinę..."
"...Po jajach się pogłaskał,spojrzał na żoneczkę;
Suknia na twarz rzucona zasłaniała lice
Odsłaniając cycuszki,pępuszek i picę.
Widok ten znów krew wzburzył w panu Tadeuszu,
Choć się dopiero spuścił,nabrał animuszu.
Jął rozbierać żoneczkę,sposobić posłanie
By tymczasem poczekać,aż mu qutas stanie.
Zosieńka odrzuciwszy już wstydliwość wszelką
Na ch.uja spoglądała z ciekawością wielką,
Bo dotychczas o ch.uju niewiele wiedziała-
Raz od służebnych coś tam usłuszała,
Drugi raz leżąc w gaju rankiem,w cieniu drzewa,
Zobaczyła przypadkiem jak się chłop odlewa,
W grubej garści trzymając jakiś przedmiot wielki
I strząsając na liscie ostatnie kropelki
I ciocia Telimena coś jej tłumaczyła,
Lecz Zosia nie słuchała,strasznie się wstydziła,
A teraz,żoną będąc,dziewczątko uznało,
Że święty obowiązek zbadać sprawę całą,
Więc spytała:"A to co? i do czego słuzy?
Przed chwilą taki mały,teraz taki duży,
O! jak to się rozciąga,jak to się rozwija
Długi taki i gładki,niczym gęsia szyja.
- a cóż to go u dołu tak ładnie przysrtaja?"
Rzekł Tadeusz z powagą: "Zosiu to są jaja.
A to co cię w tak wielkie wprawiło zdumienie,
Zwie się(gdy obyczjnie nazwać)-przyrodzeniem.
Qutasem także zwane,chociaż często bywa,
Że pospólstwo i chłopstwo ch.ujem to nazywa.
Przy tym istnieją inne przezabawne słowa...
A dziwne to,bo przecież ręka albo głowa,
Choć większe i ważniejsze,jedną nazwę mają,
Jego zaś niewielkiego,różnie nazywają..."
"...Tak wyjaśnił Tadeusz te sprawy powoli,
a potem wytłumaczył jak qutas pier.doli.
I chcąc poprzeć naukę stanowczym przykładem
Zaczął wpychać...na próżno,chociaż ruszał zadem.
Choć sapał,choć się pocił,ch.uj się nie zagłębiał
Zdumiało to młodzieńca,że poprostu zdębiał.
Je.biąc dotychczas qu.. z francuskiej stolicy,
Lub nadobne szlachcianki z całej okolicy,
Nie miał dotychczas sprawy z prawdziwą dziewicą
Z ciasną,niewyrobioną i zamkniętą piczą
Co nie zaznała dotąd qutasa żadnego
Więc gdzieżby się tam zmieścił taki ch.uj jak jego.
Bo nie było na ówczas pośród wszystkich ludzi,,
Ni w Polsce, ni na Litwie, ni na świętej Żmudzi,
Ani wśród drobnej szlachty, ni wielkich dziedziców,
Ani też wśród Horeszków, ani wśród Sopliców,
Ani wśród Radziwiłłów- książąt przepotężnych
Ani też wśród Dobrzyńskich, znakomitych mężnych,
Ni wśród Bartków i Maćków- braci doborowej
Ni wśród całej rozlicznej szlachty zaściankowej,
Nikt tak wielkiego ch.uja wówczas nie posiadał.
Dumny był zeń Tadeusz i dzielnie nim władał,
A do dumy takowej miał słuszne powody,
Bo na ch.uju mógł podnieść pełne wiadro wody.
Ch.uj Tadeusza mierzył jedenaście cali,
Gruby jak ręka w kiści, twardy jak ze stali
Zahartowany w trudzie, co rzadko się kładzie,
Zdobny w dwa jaja wielkie jak dwa jabłka w sadzie.
Jeden tylko Gerwazy za czasów młodości...
Słynął ponoć z qutasa podobnej wielkości..."
"...Tak mówiąc,powstał z łóżka i wyszedł z pokoju
Do przedsionka, gdzie stała wielka beczka łoju,
Pełną ręką zaczerpnął,natłuścił qutasa,
Żeby błyszczał jak wielka czerwona kiełbasa.
Do pokoju powrócił, zaraz legł na łoże,
Pomacał dziurkę ręką, palcami poszerzył,
Przytknął równo qutasa, popchnął i uderzył,
Rozwarły się podwoje, coś tam z cicha trzasło
I wjechał qutas w pi.zdę, jak nóż wjeżdża w masło.
Zabolało Zosieńkę, aż się popłakała
Rączęta załamując gwałtownie krzyczała:
"Wyjm pan, wyjm natychmiast, to okropnie boli!"
Tadeusz jej nie słuchał, je.bie, rżnie, pie.rdoli,
Ręce pod pupkę włożył i mocno je złączył,
Dymał, rąbał, chędożył, aż wreszcie zakończył.
Pięciokrotnie mistrzowsko zabawę powtórzył
Pięć razy też się spuścił, aż się w końcu znużył.
Żonę na bok odrzucił niczym sprzęt zużyty,
Lecz qutas jeszcze sterczał, wielki chociaż syty.
Wnet też świtać poczęło, Tadeusz zmęczony,
Jak na męża przystało, legł dupą do żony.
Kołdrę na grzbiet nacisnął, w jaja się podrapał,
Twarz do ściany odwrócił i mocno zachrapał.
Ale Zosieńka nie śpi, leży na posłaniu,
Oczęta ma otwarte, nie myśli o spaniu.
Przedtem dziewicą będąc, tak bardzo się bała
Lecz teraz gdy przywykła, to by jeszcze chciała,
Chce obudzić małżonka, lecz Tadeusz chrapie,
Tuli się więc do niego za qutasa łapie,
Do góry go uniosła i palcami ujęła,
Obudził się Tadeusz i z uśmiechem prawi:
"Spójrzcie no na tę płotkę, jak ja qutas bawi,
Mówił kapitan Rykow: "Toć powiadam pięknie,
Baby ch.ujem nie straszcie, bo się nie przelęknie"
I mówią,że Suworow rzekł raz: "mili moi,
U największych rycerzy ch.uj się baby boi".
Ale droga Zosieńko, bez twojej urazy
Zrozum, żem się tej nocy spuścił juz sześć razy,
Trzeba ch.uja oszczędzać, pozwól mu odsapnąć
Mogę ci jeśli pragniesz, znów minetę chlapnąć,
Lecz lepiej daj mu spocząć, póżniej znów kochanie
Weż go troszkę do buzi, a na pewno stanie.
I wtedy ci pokażę figle rozmaite,
W Paryżu wyprawiano sztuki wyśmienite:
Przed lustrem , na siedząco, albo na stojaka,
Lub też konno na ch.uju, na boku, na raka,
Można też między cycki, lub też na podnietę
Nie wadzi się wykonać podwójną minetę,
Jeśli wiesz co to znaczy... lecz Zosiu kochana
Zaraz się zabawimy, zaczekaj do rana,
Bo miękki qutas nie daleko zajdzie.
Tak mówił, a Zosieńka oczęta zamknęła
I tuląc się do niego powoli zasnęła.
I śniła o niezmiernych rozkoszach zamęścia
Których zazna przez lata małżeńskiego szczęścia."