Dodaj do ulubionych

Moj szef :)))...

07.06.05, 10:43
Jak dla mnie temat rzeka :)))...
Moj boss dzis rano jadl drozdzowke i przyszedl zobaczyc jak mi praca idzie,
oczywiscie schyla sie nad biuro jednoczesnie konsumujac buleczke. Po porannej
pogadance pozostaly mi tluste linie papilarne bossa na monitorze i kruszonka
dla calej rodziny golebi :DDD...
Obserwuj wątek
    • e-mulator Re: Moj szef :)))... 07.06.05, 10:46
      a mój ciumcia jak je
      • apja Re: Moj szef :)))... 07.06.05, 10:48
        Mój na szczęście przyjeżdża raz na tydzień i idzie do baru.
        • yoma Re: Moj szef :)))... 07.06.05, 10:51
          Nie mów, że pracujesz po sąsiedzku? :)
        • edzia-fredzia Re: Moj szef :)))... 07.06.05, 10:53
          moj pije w robocie i mysli, ze nikt o tym nie wie :))))...
          fajnie jest jak sie zostanie dluzej, bo okolo 18.00 zaczyna sie zwierzac :DDD...
          • yoma Re: Moj szef :)))... 07.06.05, 13:02
            Och... a jeden z moich szefów, wzruszony i zachwycony zapałem pracowników
            ofiarnie i licznie pracujących po godzinach, sam z własnej i nieprzymuszonej
            woli i inicjatywy poszedł po piwo dla wszystkich, płacąc za nie z własnej
            kieszeni...

            Jakie to były piękne czasy, i komu to przeszkadzało?
      • edzia-fredzia Re: Moj szef :)))... 07.06.05, 10:54
        O moj tez ciumcial, mlaskal i w ogole wydawal dziwne odglosy gebowe przy tej
        buleczce :DDDD...
    • bzamiara Re: Moj szef :)))... 07.06.05, 12:48
      kiedyś z moim poprzednim szefem gadałem i nagle nie mogłem się powstrzymac i
      parsknąłem mu śmiechem prosto w nos. jak się spytał o co biega to mu
      powiedziałem mniej więcej tak: "Jak będzieszgadałz klientem to uważaj którym
      palcem poprawiasz okulary"
      Poprawiał środkowym :)))
      • marianna.rokita Moj szef - to ja czyli z pamietnika Marianny 07.06.05, 13:08
        Pol nocy Marianna obgadywala pol swiata na gg. Otworzyla sobie firme nieco
        wczesniej. Pospamowala troche, a potem zapodala sie na abuse. Wypila 4 kawy.
        Skonczyla sie smietanka!!!!
        Odeslala interesantow do wszystkich diablow na pozniejsze terminy rozmow ,
        spotkan.
        O 11.00 szefowej braklo fajek. Szefowa zaiwaniala do sklepu po papierosy w
        zalanej kawa bluzie, i pogryzionych przez psa kapiochach. Zapomniala wziac psa.
        Przyszla a tam byla kupa.Sprzatnela kupe, nawet zwirek z kociej kuwety
        przesypala do torby na smieci i skrzetnie zawiazala.Zmeczyla sie. Zabrala psa i
        wyszla na spacer, dzierzac torebeczke z ubabranym kocim zwirkiem i psim duzym
        co nie co.Suczka sie nalatala, a pani zachcialo sie jesc.Poszla do sklepu po
        swieze buleczki.W sklepie, pani spzredawczyni dosc dziwnie sie patrzyla,bo
        Marianna w raczce kurczowo zaciskala paluszki na woreczku z plackami ssakow.
        Zaplacila za buleczki. W tym czasie suka, przywiazana na minute do plotku,
        zdazyla spozyc sporych rozmiarow drewniana deseczke.Marianna zabrala deseczke.
        Poszla do domu. Wpuscila suke. Weszla. Odetchnela. Zapalila papierosa.
        Zadzwonil telefon. Marianna burknela,ze szefowej nie ma,ze przy telefonie
        sekretarka, tu zmyslila imie na predce.Zdenerwowala sie i slynny woreczek
        polozyla na stoliku.





        • yoma Re: Moj szef - to ja czyli z pamietnika Marianny 07.06.05, 13:09
          Dalej, Mańka!
        • edzia-fredzia WOW toz to powiesc prawdziwa :D 07.06.05, 13:15

          • Gość: Sajko Re: WOW toz to powiesc prawdziwa :D IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 07.06.05, 13:26
            Wtedy wszedł do środka naprawde czarujący interesant... Mania się nie
            skonfudowała,od razu poleciała zaparzyć mu kawkę. Gdy wróciła zauważyła że
            przystojny klient położył teczkę z dokumentami obok tajemniczego woreczka:) A
            że woreczek nie był dokładnie zawiązany, a było ciepło, to...
            • edzia-fredzia to co??? :)))... kontunuuj :DDD... 07.06.05, 13:53

              • Gość: Sajko Re: to co??? :)))... kontunuuj :DDD... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 07.06.05, 13:59
                > Wtedy wszedł do środka naprawde czarujący interesant... Mania się nie
                > skonfudowała,od razu poleciała zaparzyć mu kawkę. Gdy wróciła zauważyła że
                > przystojny klient położył teczkę z dokumentami obok tajemniczego woreczka:) A
                > że woreczek nie był dokładnie zawiązany, a było ciepło, to...

                Z woreczka pociekł brązowy płyn... Maryjanna po raz kolejny wykazała się
                szybkim refleksem, błyskawicznie wylała na woreczek kawkę... Przynjamniej kolor
                się zgadzał, klient nie zauważył różnicy, jego dokumenty też...
              • yoma Re: to co??? :)))... kontunuuj :DDD... 07.06.05, 13:59
                chyba naprawdę czarujący interesant przyszedł...
                • Gość: Sajko Re: to co??? :)))... kontunuuj :DDD... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 07.06.05, 14:03
                  tylko ja mam pisać???

                  ------
                  El Sajko from Toronto, alias Holy Father
                  • edzia-fredzia nom - bo tylko ty umiesz :DDD... 07.06.05, 14:13

                    • yoma Re: nom - bo tylko ty umiesz :DDD... 07.06.05, 14:16
                      I Marianna... ale zajęta czarującym...

                      Kiedyś jadłam obiad ze znajomym prawnikiem, a ten starał się jednocześnie jeść,
                      rozmawiać i pracować. Nagle podniósł głowę znad talerza i zapytał dookolny
                      wszechświat z niekłamanym zdumieniem:
                      - Dlaczego ja właściwie pluję zupą pomidorową na pismo procesowe?
                      • edzia-fredzia hehehehe... dober :))) 07.06.05, 14:17

                        • yoma Re: hehehehe... dober :))) 07.06.05, 14:19
                          I prawdziwe :))))
                          • edzia-fredzia Moja poranna bulka niestety tez :((((... ehhhh... 07.06.05, 14:28

    • Gość: Psuja Re: Moj szef :)))... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 14:31
      Moj szef kiedys zawolal mnie do siebie w celu przedstawienia jakiegos problemu
      w tym czasie jadl drozdzowke nie dosc ze polowa była na jego swetrze to druga
      na biurku ale baaardzo mu smakowala bo nawet jak ze mna rozmawiala to nie
      zdazył przełknąc ...Innym razem przyszedl sam do mnie i mowi... ja z
      zainteresowania zamieniona w sluch gdy nagle wylatuje mu cos z gardla znowu nie
      do konca przegruzł i połknoł biedak ledwo powstrzymalalm sie od smiechu ..ale
      jego syn ma to samo, tez cos mu z buzi raz po raz wylatuje :))))
      • edzia-fredzia Re: Moj szef :)))... 07.06.05, 14:36
        Drozdzoweczka dla wrobelkow :) no i dobry uczynek od razu zaliczony nie? ;)
        • yoma Re: Moj szef :)))... 07.06.05, 14:50
          Dziwnych tych szefów macie, wszyscy drożdżowkami żyją...
          • edzia-fredzia Moj nie produkuje buleczek ino je zrana :)))... 08.06.05, 12:42
            dzis 2 paczki byly - a dupcia rosnie :PPP...
    • Gość: Psuja Re: Moj szef :)))... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 14:57
      bo moj je produkuje to musi raz po raz sprobiwac :)))bleee
      • marianna.rokita Kontynuuje z pamietnika Marianny cd 07.06.05, 18:30
        Marianna postanowila posptrzatac 100 metrow na ktorym ugania sie aktualnie 14 i
        pol kota. To pol kota, to wlasnie pokryta kotka rasy cornish rex. Marianna
        liczy ja jako numer 14 ale pol dodaje juz na kociaki. W zasadzie powinna dodac
        jedna trzecia,poniewaz ciaza jest w stadium poczatkowym. Sprzatanie przebiegalo
        tak. Marianna usiadla do komputera. Pogadala, wypisala fakturke, obliczyla jak
        mowia kelnerzy wacik, wsadzila ja do koperty i postanowila pojsc na
        poczte.Jednak rozmowa ze zdepresjonowanym znajomym,grozacym odebraniem sobie
        zycia, wciagnela ja tak bardzo,ze zanim wyszla poczte zamkneli. Zarobila pare
        groszy siedzac i obrabiajac fotki i rozpalajac do czerwonosci blond glowke i
        mruzac wielkie oczy.Wiecej jednak wydala na rozmowe z niedoszlym
        samobojca.Samobojca grozil,ze wbije sobie nozyczki w oko. Marianna obiecala mu
        bum byum, bara bara, bla bla i tzw. cokolwiek bo na odleglosc i narzedzie
        zostalo odlozone.Marianna go lubi.
        Poznala go na forum wyborczej.Facet niczego sobie, lebski, przystojny, wygadany
        z poczuciem humoru.
        No ale zycie nie bywa tak piekne. Po tygodniu znajomosci ow kolega zalamal sie,
        poniewaz byl swiadkiem, dobijania sie ulanow do okien i drzwi Marianny.
        Marianna zmeczona rozmowa telefoniczna, ktorej final byl taki,ze kolega co
        prawda odlozyl narzedzie zbrodni, jednak sie obrazil smiertelnie.
        Aktualnie gdzies zapija nieszczescie. Marianna dla oddechu postanowila poczytac
        troche w internecie. Zlozyla ze trzy literki, a tu zadzwonil inny kolega.OOO
        ten to byl dziwny gosciu, ale nie dawal Mariannie nic do zrozumienia. Dziwne
        powiedziala szefowa i poszla przejrzec sie do lusterka.UCh- brudna bluza, po
        spacerze z najbrudniejsza suka w miescie, skarpetki szarobure. No
        dobra.Przelknela sline kazdemu kiedys sie zdarza. Napiela muskuly, obejrzala
        brzuch, stanela na wage.Dziwne - pokrecila glowa.Ta sama waga, ten sam wzrost -
        o co chodzi,ze ten koles nie proponuje zadnej randki? To ze woli brunetki
        Mariannie po prosty do jej blond glowki nie przyszlo do glowy.Warto dodac,ze
        Marianna sama jest brunetka ale uparla sie juz dawno temu,ze stawia blond czyli
        sztuczna inteligencje.
        Zapomniala wiec o telefonie,przy ktorymcaly czas spoczywal nieszczesny woreczek
        z rana, i poszla zlozyc kolejne 4 literki tekstu.Zadzwonil kolejny
        telefon.Marianna rozmyslajac o marnosci meskiego rodzaju,a tekze o jego
        wielkosci,ktora przeciez czasem ma miejsce, nie sluchajac rozmowcy, przyjela go
        do pracy.Marianna nie wie, kto nastepnego dnia zjawi sie w robocie. Pamieta
        tylko,ze to jakas Pani o milym glosiku. Firma prosperuje swietnie.








        • yoma Re: Kontynuuje z pamietnika Marianny cd 07.06.05, 18:36
          no i teraz piszesz, jak ja już wychodzę?
    • Gość: wypierdek mamuta Re: Moj szef :)))... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.05, 20:57
      Moja szefowa ma cały czas jakiś problem. Straszy, tumani, przestrasza, ma duże
      cycki, ale jest już zaawansowana wiekiem (no, nie aż tak bardzo, ale
      zawsze...). Na 99% zrobiła karierę dzięki swojemu dużemu biustowi, ale teraz
      już jej nie liczenie się z nikim (mam duży biust, więc całujcie me stopy,
      niewolnicy!) tylko drażni. A tak naprawdę jest mało kompetentna i dostała się
      do naszej pracy chyba tylko przez jakieś czary-mary - może naprawdę ten biust? -
      (a swoją bezczelnością i zastraszaniem pracowników stara się ukrywać swoją
      nieprzystawalność do zajmowanego stanowiska; eufemizm dobra rzecz - czasami,
      hłe, hłe, ;)) bo gdybym to ja był jej szefem, to był ją na 99% zwolnił (bez
      litości, kretynko!). Nie daje się lubić, jak można być kimś tak bezlitosnym i
      złośliwym?
      • yoma Re: Moj szef :)))... 08.06.05, 12:41
        No bo od tego się jest szefem. Jak mówi stare przyslowie dziennikarskie, goryle
        należą do naczelnych i dlatego są bezwzględne i złośliwe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka