Gość: ikss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.05, 13:44 Plisss odpowiedzcie coś o Sztyrlitz'u , uwielbiam jego historyjki.... :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
xxx131 Re: Sztirlitz Superstar 29.06.05, 13:46 Gestapo obstawiło wszystkie wyjścia, ale Stirlitz ich przechytrzył. Uciekł przez wejście. Odpowiedz Link Zgłoś
artbetjan Re: Sztirlitz Superstar 29.06.05, 14:03 Wieczór. Stirlitz siedzi w swoim berlińskim mieszkaniu przy kominku. Nagle z parapetu spada kwiat doniczkowy. Nikt nie zwróciłby na to uwagi ale Stirlitz wie- to jest sygnał. Moskwa informuje, że urodził mu się syn. Stirlitz jest wzruszony. Ociera łzę rekawem. Tęskni. Już cztery lata nie był w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
3promile Re: Sztirlitz Superstar 29.06.05, 14:03 Ciemną nocą Stirlitz przedziera się przez gęsty las. Nagle dostrzega w dziupli dwa jarzące się punkciki. - Sowa - pomyślał Stirlitz. - Stirlitz - pomyślała sowa... Odpowiedz Link Zgłoś
deltalima Re: Sztirlitz Superstar 29.06.05, 14:13 Stirlitz wyjrzal przez okno i ujrzal ludzi z nartami. "Narciarze" pomyslal Strirlitz - i sam sie zdziwil swojej przenikliwosci. Stirlitz rano podczas golenia spogląda w swoje odbicie w lustrze. - Stirlitz - pomyślał Stirlitz. - Stirlitz - pomyślało lustro. Kawiarnia w Berlinie. Wchodzi Stirlitz. - Zobacz, zobacz! to jest Stirlitz! za chwilę będzie zadyma! - szepnął jeden z gości. Stirlitz usiadł. Zamówił kawę i ciastko. Zjadł, wypił. Wyszedł. - Eeeeee, to jednak nie był Stirlitz - powiedział drugi z gości. - Jak to nie on?! - zaperzył się trzeci. ...zaczęła się zadyma... 13:47 Główny Urzad Bezpieczeństwa Rzeszy. Stirlitz wchodzi do Schellenberga. Schellenberg: - Stirlitz dlaczego macie majtki w czerwone groszki? Stirlitz zamyslił się. O majtkach w czerwone groszki wiedziała tylko centrala w Moskwie i radiotelegrafistka Katia. Skad Schellenberg wie o tych majtkach?! Schellenberg: - Stirlitz zapnijcie sobie rozporek! Stirlitz zakradał się w czasie alarmu lotniczego do gabinetu Müllera. Nigdy nie przepuszczał okazji, żeby zadzwonić za friko do Moskwy. Stirlitz ukradkiem dokarmiał niemieckie dzieci.... Od ukradka dzieci puchły i umieraly. - Heil Hitler! - pozdrowił Stirlitz Bormanna. - Nie przesadzajcie, Isajew! - warknął Bormann. - Gdzie pan się tak dobrze nauczył prowadzić samochód, Stirlitz? - spytał Müller. - Na kursach NKWD - odpowiedział Stirlitz. - Chyba nie powiedziałem nic tajnego - pomyślał. Stirlitz, spacerując latem nad rzeką, zauważył nad brzegu człowieka z wędką. - Jak biorą? - zagadnął. - Dobrze - odpowiedział człowiek. - Wędkarz - pomyślał Stirlitz Stirlitz i Kathe spacerują po parku. Nagle padają strzały. Kathe pada. Krew tryska. Stirlitz, polegając na swym instynkcie, momentalnie zaczyna coś podejrzewać. Stirlitz spacerował po dachu Kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął się, upadł i tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości. Następnego dnia cud posiniał i obrzękł. Gdy Stirlitz szedł korytarzem, oczom jego ukazało się ogłoszenie o czynie społecznym. - Wpadłem - pomyślał. Skierował się w kierunku gabinetu Mullera. - Gratuluje poczucia humoru - powiedział - Tak jestem agentem sowieckim! - Dobra, dobra Stirlitz... Odmaszerować! Po chwili Muller wykręcił numer Kaltenbrunera. - Czego to nie wymyśli nasz poczciwy Stirlitz, rzekł ze śmiechem - żeby się wykręcić od roboty... Naprzeciw Stirlitza szły trzy umalowane kobiety. - Ku.. - pomyślał Stirlitz. - Pułkownik Isajew - pomyślały ku... Stirlitz z trudem otworzył oczy i pomyślał: Jeżeli jestem u nich to się nazywam Standartenfurer Stirlitz, a jeżeli u nas to pułkownik Isajew... Rozmyślania przerwał mu pochodzący jakby z niebytu głos: - Ale się wczoraj napiliście towarzyszu Tichonow. Stirlitz szedł ulicą, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych butów. - To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni. Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej. W stołówce berlińskiego bunkra ustawiła się długa kolejka po kiełbasę. Nagle sprężystym krokiem wszedł Stirlitz, ominął wszystkich i kupił od razu trzy kilogramy. - Ale z niego cham! - syknął Bormann do Mullera. Oni jednak nie wiedzieli, że Bohaterów Związku Sowieckiego kolejka nie obowiązuje. Podczas uroczystej akademii w dniu urodzin Hitlera dostarczono Stirlitzowi na salę depeszę. -Stirlitz jesteście zwykłą dupą! - mogły odczytać zbyt ciekawe oczy. Ale tylko Stirlitz wiedział, że właśnie tego dnia otrzymał tytuł Bohatera Związku Sowieckiego. Stirlitz przechodząc korytarzem, jakby od niechcenia pchnął drzwi gabinetu Bormanna. Drzwi ani drgnęły. Stirlitz zatrzymał się, rozejrzał i pchnął mocniej. Bez skutku. - Pewnie zamknięte - pomyślał Stirlitz. Podczas ważnej narady w gabinecie Hitlera nagle otworzyły sie drzwi. Wbiegł przez nie mężczyzną z bukietem kwiatową, które położył na stole. Następnie sprawnie otworzył sejf, sfotografował wszystkie dokumenty, odłożył na miejsce i wyszedl. - Kto to był? - spytal zaskoczony Hitler. - Sowiecki szpieg Isajew - odpowiedział Bormann. - Dlaczego go wiec nie aresztujesz??? - I tak udowodni, ze kwiaty przyniósł... W kawiarni "Elefant" Stirlitz miał się spotkać z łącznikiem. Nie ustalono niestety żadnego znaku rozpoznawczego. Na szczęście łącznikowi zwisały spod marynarki szelki spadochronu. Stirlitz wszedł do gabinetu Mullera i rzekł: - Herr Muller, czy chciałby pan pracować jako agent radzieckiego wywiadu? Dobrze placa. Muller zszokowany, podrywa się ze złością, potem przypatruje się podejrzliwie Stirlitzowi. Stirlitz zaczyna wychodzić, ale zatrzymuje się i pyta: - Gruppenfuhrer, czy ma pan aspirynę? Stirlitz wiedział, ze ludzie zawsze pamiętają tylko koniec konwersacji. W dniu Święta Majowego Stirlitz założył czapke czerwonoarmisty, chwycił czerwony sztandar i przemaszerował się po korytarzach Biura Bezpieczeństwa Rzeszy śpiewając międzynarodówkę i inne rewolucyjne pieśni. Jeszcze nigdy nie był tak blisko wpadki. Do gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Patrząc prosto w oczy Bormanna, mówi: - Słonie idą na północ. Bormann spojzal na niego z niesmakiem: - Słonie idą do diabła, - odpowiada - a gabinet Stirlitz'a jest piętro wyżej. Stirlitz na popijawie u Mullera mocno przecholowal. Nastepnego dnia, żeby rozwiac watpliwosci, wchodzi do gabinetu Mullera i pyta: - Sluchajcie, czy domysliliscie sie po wczorajszym, ze jestem sowieckim agentem? - Nie - przyznal Muller. Stirlitz odetchnal z ulga. Muller, wglądając przez okno, ujrzał podążającego gdzieś Strilitza. "Dokąd on idzie?" - pomyślał Muller. "Nie twój zasrany interes" - pomyślał Stirlitz. - Stirlitz to sowiecki agent - rzekł Muller do Schellenberga - Musimy go zdemaskowac. Niech pan stanie Jak wejdzie, proszę go uderzyć polanem w glowe. Jesli jest Rosjaninem zaraz sie wygada. Po chwili wszystko przebiegło według zaplanowanego scenariusza. - Ach, job twoju mat'! - zaklął Stirlitz. - Ubit'! - rozkazał Muller. - Ciszej, towarzysze - syknął Schellenberg, - Niemcy dokoła! Stirlitz codziennie po powrocie do domu mial zwyczaj, upewniwszy sie, ze jest sam, otwierac drzwiczki ukrytego za obrazem sejfu, z ktorego wyciagal harmonie i butelke wodki. Nalewal szklanke, wypijal i piec minut gral na harmonii. Potem odkladal wszystko na miejsce i zamykal sejf. Tego wieczora jednak sejf byl pusty. Po chwili wahania Stirlitz wykrecil numer Mullera. - To wy Stirlitz? - raczej dla formalnosci spytal Muller. - Pewnie telefonujecie w sprawie harmonii i wodki? - Tak. - Nic z tego! Nie tylko wy tesknicie za ojczyzna Stirlitz jest już w Rosji, pije piwo pod kioskiem i krzywi się do sąsiada: - Rozwodnione. A sąsiad na to: - Trzeba było gorzej szpiegować, pilibyśmy Heineckena. Odpowiedz Link Zgłoś
lookdawn Re: Sztirlitz Superstar 29.06.05, 15:06 nie czytajac poprzednikow zamieszczam moja kolekcje (czyli moga sie powtarzac) Plejschner juz piaty raz skakal z piatego pietra. Ampulka z trucizna w ustach wciaz nie chciala sie stluc... Stirlitz wszedl do Müllera i zastal go w budionowce grajacego na balalajce. - Tak, Stirlitz, nie tylko pan teskni za Ojczyzna...... Stirliz chodzil po kancelarii trzeciej rzeszy z rozpietym rozporkiem z ktorego wystawaly czerwone bokserki. Nikt sie nie domyslil, ze w ten oto sposob swietuje on 1 maja. Randka sie odbywala w kawiarni. Naprzeciwko, piec stolikow od Stirlitza siedziala jego zona i patrzyla na meza z miloscia i smutkiem. Stirlitz natomiast chlal wodke szklankami, pokazywal jej jezyk oraz podszczypywal kelnerki. Nareszcie czul się wolny i mogl byc soba... Po wojnie Stirlitz pije piwo w Moskwie. – Co to za szczaniec – krzyczy wypluwając złocisty napój – Jakbyś tak dobrze nie szpiegował, to byśmy dziś Paulanera pili – odpowiada mu towarzysz spod sklepu monopolowego. Stirlitz budzi się rano na podłodze, strasznie skacowany i usiłuje się zorientować, gdzie jest: – Jak jestem u naszych nazywam się Isajew, jak u Niemców, nazywan się Stirlitz... Nagle widzi woźnego, który się do niego odzywa: – Aleście wczoraj popili, tow. Tichonow! Müller, wyglądając przez okno, ujrzał podążającego gdzieś Stirlitza. "Dokąd on idzie?", pomyślał Müller. "Nie twój zasrany interes", pomyślał Stirlitz. Stirlitz szedł lasem na spotkanie z łącznikiem. Nagle z prawej w krzakach usłyszał dziwny odgłos – ni to syk, ni świstanie. Nie ociągając się, Stirlitz wystrzelił cały magazynek. Rozsunął potem krzaki i pomyślał: "Biedny łącznik, już nie nauczy się gwizdać". – Stirlitz, ile jest dwa razy dwa? – zapytał Müller. Stirlitz wiedział, wiedział, że Müller też wie, ale nie wiedział, czy Centrala wie, więc musiał milczeć. Stirlitz spojrzał przez okno. Poraził go niezwykły blask. – Oho, osiemnaste mgnienie wiosny – pomyślał. Stirlitz w Rosji pozostawił żonę, ale pisuje do niej listy. Na wszelki wypadek pisze lewą ręką i po francusku. Na wszelki wypadek ich nie wysyła. – Gdzie się tak dobrze nauczyliście prowadzić samochód, Stirlitz? – spytał Müller. – Na kursach NKWD – odpowiedział Stirlitz. – Hmm... Chyba nie powiedziałem za dużo – pomyślał po chwili. Stirlitz, przechodząc korytarzem, jakby od niechcenia pchnął drzwi gabinetu Bormanna. Drzwi ani drgnęły. Stirlitz zatrzymał się, rozejrzał i pchnął mocniej. Bez skutku. – Pewnie zamknięte – pomyślał Stirlitz. Do gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Staje przed biurkiem i, patrząc prosto w oczy Bormanna, wykonuje dziwne gesty. W końcu mówi: – Słonie idą na północ, a wołki zbożowe podążają ich śladem. Bormann patrzy na przybysza z wyraźnym niesmakiem i odpowiada: – Gabinet Stirlitza jest piętro wyżej. Uciekają Kloss i Stirlitz przed Niemcami. Wpadają w ciemną uliczkę, z której nie ma wyjścia. Kloss zdążył się schować do śmietnika, a Stirlitza złapali Niemcy. Kiedy go prowadzili i przechodzili obok śmietnika, Stirlitz kopnął śmietnik i powiedział: – Kloss, wyłaź. Złapali nas! Stirlitz wszedł do gabinetu Müllera i rzekł: – Herr Müller, czy chciałby pan pracować jako agent radzieckiego wywiadu? Dobrze płacą. Müller zszokowany podrywa się ze złością, potem przypatruje się podejrzliwie Stirlitzowi. Stirlitz zaczyna wychodzić, ale zatrzymuje się i pyta: – Gruppenführer, czy ma pan aspirynę? Stirlitz wiedział, że ludzie zawsze pamiętają tylko koniec rozmowy. Gestapo złapało wreszcie Klossa i Stirlitza. Kloss po pierwszym przesłuchaniu powiedział wszystko, a Stirlitz nie. Po przesłuchaniu drugiego stopnia również nic nie powiedział. Przesłuchanie trzeciego stopnia – to samo, czwartego – ja wyżej. Wrzucili go do celi. W nocy strażnik słyszy, jak Stirlitz chodzi po celi i głośno powtarza: – Ku.., jak ja sobie nie przypomnę tych adresów, to oni mnie tu zajebią. Stirlitz wszedł do kawiarni "Elefant". – To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma – powiedział jeden z siedzących przy stole. Stirlitz wypił kawę i wyszedł. – Nie – odpowiedział drugi. – To nie on. – Jak to nie!? To Stirlitz!!! – krzyknął trzeci. Zaczęła się zadyma. – Stirliz, jakiego koloru mam slipki? – pyta Müller. – Czerwone – bez chwili wachania odpowiedział Stirlitz. – Wpadles, Stirlitz, bo kolor moich slipkow zna tylko radziecka pianistka! – Nie badz kretynem, Müller i zapnij rozporek – spokojnie ripostowal Stirlitz. No co jest, kultowa postać i tak mało postów?! To dorzucam dwa dowcipy, niech watek pnie sie w gore!;) Stołówka Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Mueller, Himmler i Bormann cierpliwie stoją w kolejce. Stirlitz wchodzi i od ręki dostaje obiad. Mueller, Himmler i Bormann patrzą osłupiali. Nie wiedzą, że kobiety ciężarne i Bohaterowie Związku Radzieckiego obsługiwani są poza kolejnością. Stirlitz podszedł do szafy i nacisnął guzik - szafa odsunęła się od ściany ukazując ukryte przejście. Nacisnął ponownie - i szafa przysunęła się z powrotem. - Ukryte przejście! - zrozumiał Stirlitz po chwili myślenia. Stirlitz siedział w swoim niemieckim mieszkaniu, gdy nagle usłyszał drapanie do drzwi wejściowych. Otworzył i na wycieraczce zobaczył małego kotka. - Chcesz mleczka, głuptasku? - Spytał agent. - Sam jesteś głuptasek, właśnie przysłali mnie tutaj z centrali. - Odpowiedział kot. Do Stirlitza przyszedł list z niemieckiej elektrowni: "Jeśli w ciągu trzech dni nie uregulujecie zaległego rachunku, to odlączymy wam radiostację..." Stirlitz szedł ulicami Berlina, świetnie zakonspirowany i gdyby nie czapka uszanka, walonki i ciągnący się za nim spadochron, nikt by się nie domyślił że jest świeżo zrzuconym sszpiegiem... Stirlitz szedł sobie przez las i w pewnym momencie zobaczył w dziupli drzewa świecące oczy. - Pewnie sowa - pomyślał Stirlitz - Sam jesteś sowa - pomyślał Borman. W stołówce jednego z głównych urzędów Rzeszy w kolejce po obiad stali Borman, Mueller i Himmler. Stoją, czekają, aż tu do pomieszczenia wchodzi Stirlitz i dostaje obiad bez kolejki. - Dlaczego on dostał bez kolejki? - zdziwił się Borman, nie wiedział że kobietom w ciąży i bohaterom Związku Radzieckiego obiady są wydawane od ręki... Borman chcąc zdemaskować Stirlitza, zaprosił go na cherbatę. Wiedział bowiem, że w ROsji panuje zwyczaj zostawiania łyżeczki w szklance po zamieszaniu. Stirlitz przyszedł, nasypał cukru, zamieszał, wyjął łyżeczkę i odłożył ją na spodek, poczym pokazał Bormanowi język. Gestapo obstawiło wszystkie wyjścia, ale Stirlitz ich przechytrzył. Uciekł przez wejście. Stirlitz wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione 127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulicę i spojrzał w okno. Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki. - Stirlitz, co jest lepsze: radio czy gazeta? - zapytał podejrzliwie Mueller. - Gazeta, w radio nie zawiniesz śledzia - odparł spokojnie Stirlitz. Stirlitz, wychodząc z baru, poczuł silne uderzenie w potylicę. Szybko odwrócił się - to był asfalt... Stirlitz gnał swoim 600-konnym Mercedesem do Berlina. Obok niego pędzili ss-mani na motocyklach. - Paparazzi - pomyślał Stirlitz. Wojna. Do drzwi Stirlitza podchodzi tajny łącznik. W umówiony sposób stuka w drzwi, a potem podaje ustalone wcześniej hasło: - Czy tu wysyła się ludzi w kosmos? Głos zza drzwi odpowiada: - Stirlitz mieszka piętro wyżej. Ale i tak nie ma go teraz, bo wziął bombę i poszedł wysadzać most w powietrze. Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet opieniek nie było. – Pewnie nie sezon Odpowiedz Link Zgłoś
lookdawn Re: Sztirlitz Superstar 29.06.05, 15:07 2 czesc: - Stirlitz, co jest lepsze: radio czy gazeta? - zapytał podejrzliwie Mueller. - Gazeta, w radio nie zawiniesz śledzia - odparł spokojnie Stirlitz. Stirlitz, wychodząc z baru, poczuł silne uderzenie w potylicę. Szybko odwrócił się - to był asfalt... Stirlitz gnał swoim 600-konnym Mercedesem do Berlina. Obok niego pędzili ss-mani na motocyklach. - Paparazzi - pomyślał Stirlitz. Wojna. Do drzwi Stirlitza podchodzi tajny łącznik. W umówiony sposób stuka w drzwi, a potem podaje ustalone wcześniej hasło: - Czy tu wysyła się ludzi w kosmos? Głos zza drzwi odpowiada: - Stirlitz mieszka piętro wyżej. Ale i tak nie ma go teraz, bo wziął bombę i poszedł wysadzać most w powietrze. Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet opieniek nie było. – Pewnie nie sezon – pomyślał Stirlitz, siadając w zaspie. Stirlitz wszedł do gabinetu i ujrzał Müllera leżącego na podłodze i nie dającego oznak życia. – Otruty – pomyślał Stirlitz przyglądając się rączce siekiery wystającej z piersi. Szybkościomierz samochodu Bormanna pokazywał 80 km/h. Obok szedł Stirlitz udając, że nigdzie się nie spieszy. Himmler wzywa jednego ze współpracowników: - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową - 45 - A czemu nie 54? - Bo 45! Himmler zapisuje w aktach "charakter nordycki" i wzywa następnego: - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową - 28 - A czemu nie 82? - Może być i 82, ale lepsza jest 28. Himmler zapisuje w aktach "charakter bliski nordyckiemu" i wzywa kolejnego: - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową - 33 - A czemu nie... a to wy, Stirlitz. Odpowiedz Link Zgłoś
marecki997 Re: Sztirlitz Superstar 29.06.05, 19:51 Stirlitz wybrał się na przyjęcie do Müllera. Towarzystwo rozmawia, zabawa powoli się rozkręca. Nagle rozlega się głos: "Agent Tajga-5 proszony jest do telefonu!". Odpowiedz Link Zgłoś
wij.paszczak Re: Sztirlitz Superstar 30.06.05, 19:40 Stirlitz zamyślił się...spodobało mu się,wiec zrobił to jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
wujaszek_joe Re: Sztirlitz Superstar 01.07.05, 09:52 Stirlitz stanął na swoim była to ulubiona tortura Bormanna Odpowiedz Link Zgłoś