Dodaj do ulubionych

Wpadki dnia codziennego

IP: *.pik / *.gliwice.pik-net.pl 09.08.02, 10:33
Kiedyś, jak każda nastolatka, wstydziłam się kupować w aptece podpaski.
Zawsze czaiłam się, aż wszyscy wyjdą. I tak pewnego razu będąc w aptece, nie
miałam czasu na czajenie ale postanowiłam, że powiem, czego chcę, bardzo
cicho, żeby inni nie słyszeli. Przyszła moja kolej i mówię: poproszę podpaski
Silwest (nie pamiętam jak się to pisze-wymawia się silłest, na dzień
dzisiejszy tych podpasek już chyba nie ma). Oczywiście pani nie usłyszała i
musialam powtórzyć (w międzyczasie zrobiłam się już czerwona, jak burak).
Pani poszła po podpaski a przyszła z pastą Signal. Mówię jej, że nie chcę
pasty Signal tylko podpaski Silwest. A pani na całą aptekę wrzasnęła:
AAAAAAA, podpaski Silwest. Boże, co za wstyd wtedy przeżyłam!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • anx Re: Wpadki dnia codziennego 12.08.02, 14:07
      Podobną akcję przeżył mój chłopak z tym, że kupoiwał prezerwatywy :)))))
      pzdr
      • kicior99 Re: Wpadki dnia codziennego 12.08.02, 14:31
        Moja znajoma byla w banku (nota bene pelnym ludzi) ze swym czteroletnim
        synkiem. Maly natarczywie dopominal sie wyjscia, w koncu wyryczal na cale
        gardlo: Jesli nie wyjdziemy to powiem babci, ze calowalas tacie siusiaka...
        • caerme Re: Wpadki dnia codziennego 12.08.02, 21:36
          potrzeba wstepu malego: no wiec... bylem kiedys mlody mialem nascie lat albo
          jakos tak i razem z cala grupa podbnych mnie [od 9do 13 czy 14] lat kopalismy i
          bawilismy sie. bylo to troche dalej od domu, wiec rozne mile slowka lecialy.
          razem z nami bywala zwykle [zlo konieczne] mlodsza siostrzeczka dla kilku osob
          z grupy - miala ona chyba ze 3 moze 3,5 roku. do perfekcji opanowala
          przeklenstwa.
          pewnego milego dnia przyjechala babcia i zwraca sie do niej w stylu:
          - babciu, czy babcia mogla by bo ja k.... juz nie moge bo sie zaj...lam . albo
          cos w ten desen.
          oczy babci bylo bardzo a to bardzo daleko widac....
          • Gość: Tomaszek Re: Wpadki dnia codziennego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 11:00
            Kolega zawozil kiedys dosc czesto po drodze do pracy corke do przedszkola.
            No a jazda po Warszawie z rana, jak wiecie jest nerwowa i slowa czasem sie
            sypna niewlasciwe przy dziecku.
            Zas na obiad niedzielny przyjechala babcia z dziadkiem, siedza przy stole,
            wszyscy jedza, a dziadek dosc wolno. Coreczka nie wytrzymala i mowi do niego:
            - dziadek, no jedzze k.... szybciej.
            (z powodu braku polskich liter wyjasnienie - dziecko nie rozroznialo jeszcze
            roznicy pomiedzy jedzze (od jechac) i jedzze (od jesc)).
            zdrowka :o)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka