Gość: Jiustyna
IP: *.dominet.pl / 217.30.157.*
30.07.05, 11:12
Może nie całe - na szczęście :-DDDD
ale czasami mozna sobie pomysleć że ten pech się nie konczy...
-najpierw brakło paliwa (marsz na najbliższą - ogromnie daleko- stację, powrót)
-jak już było paliwo auto nie ruszyło (stara bryka - zepsuł się)
-marsz po znajomych do miejsca noclegu (przeeedługo)
-w czasie marszu powrotnego oberwanie chmury (jak doszliśmy do ośrodka
przestało padać)
haha
później jest co wspominać
ale wakacje były udane :-DDD