meduza7
19.11.05, 20:06
Od wieków wiadomo, że z ust różnych meneli, drobnych pijaczków itp. potrafi
płynąć mądrość sama i kwintesencja filozofii tego świata. Szczególnie ten
temat ukochali niektórzy reżyserowie.
Ostatnio miałam okazję przekonać się o tym sama.
Ide ja sobie uliczką i widzę, że u jej wylotu, obok takiego starego baraku
(wciąż zamieszkanego - jak wiadomo, prowizorka u nas jest najtrwalsza ze
wszystkiego) stoi grupka mężczyzn kontemplujących uroki butelki z winem.
Zbliżam sie i słyszę:
- Miłość jest to...
Nadstawiam uszu, aby nie uronić nic z mądrości, które za chwilę tu padną.
- ...tęsknota mężczyzny za miejscem, w którym się urodził!
Odeszłam pod głębokim wrażeniem.