Dodaj do ulubionych

Największe gafy

IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 20:54
Proponuję ten wątek, bo może ktoś zrobił coś jeszcze głupszego niż ja i
pisząc o tym podniesie mnie na duchu. Narazie sam przed sobą palę się ze
wstydu, gdy o tym myślę... A było tak: umówiłem się z kolegą przed jego
blokiem. Mieliśmy zaczekać na jego znajomego i wspólnie udać się samochodem
na imprezę. Przychodzę pod ten blok (było wtedy ciemno), a tam przed klatką
kolegi stoi jakiś samochód i siedzą w nim dwie osoby. Nie wiedziałem jakim
samochodem miał przyjechać ten znajomy, więc od razu pomyślałem, że to oni,
już zapakowani, czekają na mnie. Przyglądam się, przyglądam i ni cholery nie
mogę dojrzeć czy to oni, czy nie. A oni, jakby zauważywszy to, również
znacząco na mnie lukają, niby to... zachęcając (tak mi się wtedy wydawało),
bym wsiadł. Ja kompletnie już zbaraniałem i po chwili intensywnego namysłu
podchodzę do tylnych drzwi, otwieram, wsiadam (kurka, no chyba tego nie
napiszę)... i otrzymuję wzrokowy policzek od dwóch zdezorientowanych, obcych
typów. Normalnie zapomniałem polskiego, coś wybełkotałem, głupio kiwnąłem
głową, zrobiłem "w bok zwrot" i zacząłem sie gramolić do drzwi. A tu nagle (i
to było najbardziej upokarząjące, o Boże!) jeden z typów, już po odzyskaniu
świadomości, tonem srogiego belfra wali do mnie jak do poniżonego
uczniaka: "A może by tak jakieś przepraszam?" Ja na to z załamanym
głosem: "Przepraszam" i wyszedłem. Chryste, jeszcze nikomu o tym nie mówiłem,
nikomu, nawet po pijaku. Pomyślałem, że potraktuję to doskonałe forum jak
kozetkę u psychoterapeuty. Czy i wy potrzebujecie tego rodzaju pomocu?...
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: Największe gafy 03.01.06, 20:59
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=5080243
      Tam uzbierało się ponad 430 wpisów. Może starczy? :)
      • Gość: Ja Re: Największe gafy IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 21:00
        O kurka nie wiedziałem (i nie widziałem), sorry. Ale o tym można chyba
        ciągle ...
    • Gość: Ola Re: Największe gafy IP: *.trustnet.pl 03.01.06, 21:07
      eh ja tez zaliczylam wiele gaf o ktorych nie mowila nikomu.....
      najbardziej aktualna (tylko ze wiedza o niej moi znajomi):

      Ide sobie z kolezanka miastem. szlysmy gesiego bo oczywiscie jest tyle sniegu
      ze tylko wydeptane sa waskie drozki....moja kolezanka szla za mna, miala czarna
      kortke.. nagle kontem oka zobaczylam ze ktos w czarnej kurtce probuje mnie
      wyprzedzic i prawie jak juz byl przedemna ja zlapalam (bylam swiecie
      przekonana ze to moja kolezanka) ją za ręke... i mowie "gdzie sie tak
      spieszysz?!:P" nagle ten ktos sie odwraca a to jakis chlopak wystraszony na
      maxa ze jakas wariatka lapie go za reke i odpowiedzial "do domu"....czulam jak
      moje policzki w momenci zaplonely baaardzoo...zdolalam wyjakac tylko "sory" i
      stalam jak wryta.....a moja kolezanka prawie lezala na ziemi ze
      smiechu........ :( mnie wcale nie bylo tak do smiechu.... eh:(

      jak sobie jeszcze cos przypomne to napisze...:P
      • b-beagle Re: Największe gafy 03.01.06, 21:34
        :)
    • Gość: miła Re: Największe gafy IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.01.06, 22:07
      Z ostatnich jakie pamiętam
      Mam faceta, z którym mieszkam w bloku na trzecim piętrze. Ostatnio wychodzimy
      on jeszcze sie wrócił po komórkę. Jetem w okolicach pateru, a ty słysze jak on -
      facet mego zycia, chcąc zrobić mi na złość (bo przcież wie, że działa mi to na
      nerwy)biegnie z tych schodów w sposób tak głośny niczym stado słoni.
      Podirytowana, z natychmiastowo podniesionym pozimem adrenaliny - próbuje
      krzyknac do niego, by zaprzestał tego procederu. Uszczypliwie krzyknełam "Wiesz
      co słychac cię, az tu na dole,ruszasz sie jak słoń, nie możesz schodzić w
      bardziej delikatny sposób - a nie jak ten wstrętny chłopczór, za grosz
      delikatnosci. Toporny jesteś, aż przykro słuchać" Z tą reprymenda czekam na
      ustach na parterze, a tu ukazuje sie mym oczom sąsiad z czwartego piętra. Na co
      ja , ze przpraszam, że wcale tak głośno nie schodziła no i że to do nie do
      niego. Bez słowa poszedł dalej.
    • klara551 Re: Największe gafy 04.01.06, 15:39
      Hej!Było to dość dawno temu,ale do tej pory mam"czkawkę".Kolega zapalony
      wędkarz,poprosił mnie o kupno robaków ,bo sklep z nimi miałam obok domu.
      Weszłam,powiedziałam dzien dory i zapytałam sprzedawcy "Czy ma Pan robaki" A on
      na to ze stoickim spokojem: Nie wiem, dawno się nie badałem.Jak mi potem
      wyjaśnił 1/2 klientów tak właśnie pyta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka