Gość: Ja
IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
03.01.06, 20:54
Proponuję ten wątek, bo może ktoś zrobił coś jeszcze głupszego niż ja i
pisząc o tym podniesie mnie na duchu. Narazie sam przed sobą palę się ze
wstydu, gdy o tym myślę... A było tak: umówiłem się z kolegą przed jego
blokiem. Mieliśmy zaczekać na jego znajomego i wspólnie udać się samochodem
na imprezę. Przychodzę pod ten blok (było wtedy ciemno), a tam przed klatką
kolegi stoi jakiś samochód i siedzą w nim dwie osoby. Nie wiedziałem jakim
samochodem miał przyjechać ten znajomy, więc od razu pomyślałem, że to oni,
już zapakowani, czekają na mnie. Przyglądam się, przyglądam i ni cholery nie
mogę dojrzeć czy to oni, czy nie. A oni, jakby zauważywszy to, również
znacząco na mnie lukają, niby to... zachęcając (tak mi się wtedy wydawało),
bym wsiadł. Ja kompletnie już zbaraniałem i po chwili intensywnego namysłu
podchodzę do tylnych drzwi, otwieram, wsiadam (kurka, no chyba tego nie
napiszę)... i otrzymuję wzrokowy policzek od dwóch zdezorientowanych, obcych
typów. Normalnie zapomniałem polskiego, coś wybełkotałem, głupio kiwnąłem
głową, zrobiłem "w bok zwrot" i zacząłem sie gramolić do drzwi. A tu nagle (i
to było najbardziej upokarząjące, o Boże!) jeden z typów, już po odzyskaniu
świadomości, tonem srogiego belfra wali do mnie jak do poniżonego
uczniaka: "A może by tak jakieś przepraszam?" Ja na to z załamanym
głosem: "Przepraszam" i wyszedłem. Chryste, jeszcze nikomu o tym nie mówiłem,
nikomu, nawet po pijaku. Pomyślałem, że potraktuję to doskonałe forum jak
kozetkę u psychoterapeuty. Czy i wy potrzebujecie tego rodzaju pomocu?...