kicior99
09.05.06, 17:07
wiem ze jest taki watek gdzieindziej, ale tu oczekuje aspektow
humorystycznych...
Mnie najbardziej ujmuje Chylinska, glownie tym, jak w puste lato za reke z
obcym szla a potem gwalcil ja, klamala ze dobrze jej... Albo tym, jak po
jakichs prochach wyladowala w trumnie i wrzeszczy aby ja wypuscili. Albo jak
tym, ze gdy byl juz blisko (smiej sie smiej) wyszeptal imie lecz nie jej...
Rece i nie tylko opadaja. Albo Myslovitz... Do szalu doprowadza mnie piosenka
o tym ze kiedy z nieba przylecial jego wielki przyjaciel, ten jadl kanapke i
chyba byl chorym czlowiekiem. Przeciez to takie zalosne ze az smieszne...