Dodaj do ulubionych

zabawne sytuacje z klientami

    • gadynek Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 05:10
      Pracowałem swego czasu w Empiku jako sprzedawca. Stoję sobie spokojnie przy
      kasie, podchodzi starsza kobiecina, na oko około 70-tki i pyta pełnym głosem:
      - Przepraszam,ja tak tu chodzę po (nazwa centrum handlowego w ktorym znajdował
      się Empik) i pytam, bo juz sama nie wiem gdzie to sie stało, ale czy ktoś nie
      znalazł u Państwa protezy zębowej?

      Kierownik musiał mnie siłą spod kasy wyciągać :)
    • Gość: tomek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.rybnet.pl 19.11.06, 09:00
      kiedys podczas egzaminow na ktoras z politechnik pewnej dziewczyn ie wyszlo takie cos:

      sinx / n i ona postanowila to jeszcze skrocic nastepujaco:

      sinx / n = six = 6 :D
      • Gość: ja a niby kto?;) Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 13:58
        noo fajny zart ale nie wierze zeby naprawde takie "mądre" dziewczę startowało na polibudę;)
    • Gość: turek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 11:30
      Wnerwia cię klient który traktuje sprzedawcę z góry i czuje się panem a
      tymczasem ty robisz to samo w stosunku do klienta - zastanów się chwilę zanim
      zaczniesz kogoś oceniać i nazywać debilem.
    • sorapis Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 11:57

      Postanowiłem poczytać zanim skomentuję, żeby się przekonać czy mam rację.
      Niestety moje pierwsze wrażenie było właściwe.
      Jak widzisz drogi Forumowiczu w Twojej opowieści nie humor jest ważny ale
      to jak Ty sam traktujesz ludzi i jakim językiem się posługujesz - to jest
      jezyk kumpli spod bloku albo ,,ziomali''. Koniec końców te historie wcale
      nie śmieszą.
    • Gość: MissPiggy Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 12:10
      jak nie lubisz swojej pracy, to ja zmien:) chyba sie nie nadajesz...

      swoja droga klienci bywaja upierdliwi na maxa. pracuje w aptece.

      pan: chce oddac te strzykawke, co ja wczoraj kupilem.
      kolega: nie ma zwrotu lekow i sprzetu medycznego do apteki
      pan: ale ja ja musze oddac. kupilem ja do wstrzykiwania kleju i nie rozumiem, co
      to znaczy,ze jest sterylna
      i tu cala klotnia. strzykawka kosztuje 20gr....
      • Gość: Gam Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 12:55
        Z kwiaciarni w której pracuje moja mama:
        Przychodzi klient i mówi: Prosze na jutro przygotować wieniec pogrzebowy. Dwa warunki - musi być bardzo drogi i bardzo brzydki.
        - ?
        Szef mi umarł...
    • Gość: ebf Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 12:31
      Takie sytuacje się zdarzają i zdarzać będą.technika za szybko idzie naprzód,a
      starość też pędzi-wektory tych dwóch sytuacji w różnych kierunkach
      idą.Sprzedawca z kulturą osobistą z każdej sytuacji wybrnie z uśmiechem na
      twarzy a głośno śmiać się może po pracy wśród znajomych lub rodziny robiąc z
      .tego zajścia zart sytuacyjny-wtedy nikogo to nie boli.Chamstwo kupujących
      najlepiej znieść ze stoickim spokojem-oni wtedy głupieją i gubią "swoje"
      argumenty
    • Gość: zarobiony Witaj wszystkowiedzacy polglowku,ktory nigdy sie IP: *.171.91.130.crowley.pl 19.11.06, 12:34
      nie pomyliles.Zalosne,jak caly temat
      • Gość: zarobiony to do autora watku i poziomu jego zartow z ludzi. IP: *.171.91.130.crowley.pl 19.11.06, 12:36
        Chetnie bym posluchal co inni pisza z kolei o nim,gdy idzie do firmy z branzy,w
        ktorej jest ignorantem
    • Gość: hana Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.chello.pl 19.11.06, 12:51
      Leonwawa, popieram cie w pelni. praca z klientami to nie jest bulka z maslem,
      ale przykre jest to ze najczesciej klienci cierpia na megalomanie i sa zwyklymi
      chamami. Jestem z Toba i zycze znalezienia dobrej pracy nie w uslugach.
    • Gość: aga24 Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 13:08
      też pracuje w salonie jednej z siecie komórkowej i powalonych ludzi jest
      mnóstwo!np.facet przychodzi-ma starego hebla na karte od paru lat i
      mowi:"dlaczego mnie namierzacie? jestem informatykiem i sie na tym znam-
      namierzyliscie,ze mam stary aparat i go popsuliscie,zebym nowy musial
      kupic!!: :))))) a najlepsze jest to,ze do takich typów zadne argumenty nie
      docieraja...ubaw po pachy
      • Gość: lizak i bergmotka dziwni klienci IP: *.resetnet.pl 19.11.06, 14:05
        Dziwnych klientów to mam prawie codzień, ale ostatnio rozbroiła mnie jedna pani.
        Wykonuję projekty mebli na zamówienie, pani pyta o to, o tamto, na co cierpliwie
        jej tłumaczę: tak do kuchni możemy, w sypialni, gaderobie, korytarzu też,
        odradzam do łazienki bo pod wpływem wody wypaczy się płyta; na to ona: ale nie
        układacie podłóg, i tu mam na was haczyk!! Tylko pogoda ducha sprawiła, że nie
        zapytałam klientki czy podłoga to mebel.
        • Gość: poprostu ja Re: dziwni klienci IP: 80.54.173.* 19.11.06, 14:18
          Skoro tak Cię rozbroiła ta pani to odpowiedz mi na pytanie czemu jak poszedłem
          zapytać o zrobienie szafki kuchennej u kilku stolarzy meblowych pierwsze co
          usłyszałem ,jak zapytałem czy zrobią mi tą szafkę "a gdzie pan mieszka ?"jaki to
          ma związek.Pozdrawiam
          • Gość: lizak i bergmotka Re: dziwni klienci IP: *.resetnet.pl 19.11.06, 14:49
            Hmm, jedyny powód takiego pytania jaki przychodzi mi do głowy to może kwestia
            dojazdu. My bezpłatnie dojeżdżamy do klienta w obrębie naszej miejscowości i
            okolic (do 20km), może wielokrotnie zdarzyło im się za dużo wydawać na paliwo
            itp? Nie wiem. Ja oprócz tego po wykonaniu całej oferty proszę o godność
            klienta. Też można zapytać po co? Otóż, gdy przyjdzie do mnie po kilku dniach,
            tygodniach odnajduję tą ofertę i mogę sprawdzić dlaczego taka a nie inna cena
            czy co się zmieniło po pomiarze.
            • Gość: lizak i bergmotka Re: dziwni klienci IP: *.resetnet.pl 19.11.06, 14:51
              a może stolarze mają swoje rejony i nie chcą innym wchodzić w drogę? Naprawdę
              nie wiem, czemu sam ich nie zapytałeś?
            • micko2 Re: dziwni klienci 19.11.06, 16:20
              A nie lepiej, tak jak normalni ludzie zazwyczaj to robią zapytać o nazwisko?
              • Gość: lizak i bergmotka Re: dziwni klienci IP: *.resetnet.pl 20.11.06, 12:13
                W chwili gdy proszę o godność okazuję więcej szacunku i atenacji niż gdy pytam o
                nazwisko. Tak samo oczekuję, że potem ktoś mnie potraktuje z szacunkiem. Poza
                tym godność to słowo krótsze od nazwisko. :)
                Człowieku nie czepiaj się wszystkiego bo się żółcią zalejesz.
                • Gość: tomeczek Re: dziwni klienci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 13:35
                  Gość portalu: lizak i bergmotka napisał(a):

                  > gdy proszę o godność okazuję więcej szacunku i atenacji niż gdy pytam o
                  > nazwisko.

                  Może i prawda, ale ktoś np. po drugiej stronie kabla może opatrznie zrozumieć.
                  Vide: moja koleżanka, która przez telefon zamawiała jakąś dostawę. Na uprzejme
                  pytanie rozmówcy "A jak pani godność?" zaskoczona koleżanka odparła natychmiast"
                  Moja godność? W niczym nie naruszona!"
                  Dobre maniery czasem powodują kłopoty...
          • Gość: bumpton Re: dziwni klienci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 16:28
            Niestety ma związek. Robiłam wyceny w miejsciowościach okalających miasto w
            którym mieszkam. tam gdzie nie znali miejsca montażu wyceny wychodziły ZNACZNIE
            korzystniej.
    • lisek_fenek Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 15:44
      zadzwonił do mnie klient - opłacał usługę smsem, w treśc którego należało wpisac
      kod. Dostał wiadomość zwrotną, ze kod był niepoprawny, pyta mnie czemu, skoro
      wpisał go dobrze. Proszę żeby przeliterował kod... DWHGDQA, ja na to, że nie G
      tylko Q czyli DWHQDQA a on na to że on wie, tylko że w jego telefonie nie ma
      literki Q i wpisał G....
      • Gość: kay Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.system.szczecin.pl 19.11.06, 16:41
        w wakacje dorabiałam sobie w sklepiku spożywczym śmiesznych sytuacji było wiele
        kilka przykładów:
        K:poprosze Cristale
        J:Jakie?
        K:mentolowe
        J:wszystkie są mentolowe
        K:to przecież mówie!

        K:Poproszę jakieś papierosy bez filtrów
        J:Nie mamy
        K:to jakieś tanie pani da i filtry prosze mi obciąć

        K:poprosze piwo i parówki
        J:na miejscu?
        K:nie no parówki do domu zabiore:)

        I coś z drugiej strony: pojechałam ze znajomym do Castoramy musiał kupić
        otwornice(nie jestem pewna czy tak ten osprzęt się nazywa;)) no i jak juz
        znaleźliśmy odpowiednia półkę okazało się że jest całkiem duży wybór znajomy
        wybiera, ogląda, czyta a ja stoje obok, kilka metrów dalej stało 3 panów z
        obsługi po jakimś czasie jeden z nich podszedł do nas i zapytał się czy może w
        czymś pomóc znajomy wytłumaczył o co chodzi i do czego mu to potrzebne na co
        pan uradowany złapał jakiś sprzęt i zaczął tłumaczyć jaki to wspaniały sprzęt z
        tym że kierował swoją wypowiedź do mnie na początku pomyślałam że to chwilowe
        ale pan nie zwracając uwagi na mojego towarzysza zaczął porównywać jedną
        otwornice z drugą, dla mnie było to dość zabawne natomiat znajomy troszkę się
        zdenerwował ale że człwoiek to z poczuciem humoru to przeprośił tylko pana z
        obsługi i wyjaśnił że "koleżanką dziurkami się nie zajmuje że to jego fucha"
        śmiechu było co nie miara i cała 3 odprowadziła nas do kasy.
    • Gość: termoglass Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 16:03
      Kiedys pewna blondi tapeciara po 40stce chciała sie dowiedzieć ile kosztowałyby
      ją okna (których to sprzedażą sie trudniłem) więc sporządziłem jak zwykle
      kosztorys wstępny i jak zwykle zaoferowałem dwie kwoty: mniejsza za okna z
      szybami "standard" i trochę większa za okna z szybami "cieplejszymi".
      Oczywiście zachęcałem ja do zakupu tych droższych wyjaśniając że w mieszkaniu
      będzie zimą cieplej, że zaoszczędzi na kosztach ogrzewania bo przez takie
      "cieplejsze" szyby będzie uciekać mniej ciepła niż przez "standardowe"...
      A klientka z oburzeniem - że co proszę ? To pan chce mi sprzedać okna z takimi
      szybami co ciepło przez nie ucieka ???
      Ja oczy w słup - no tak, przecież przez wszystkie szyby ucieka ciepło, ale przez
      takie "cieplejsze" ucieka go mniej...
      Spojrzała na mnie z wyniosłym oburzeniem i sobie poszła a ja po kilku rozmowach
      z innymi klientami oraz intensywnych rozmyślaniach nad tym wydarzeniem doznałem
      olśnienia: blondi tapeciara była oburzona bo myślała ze chcę jej sprzedać okna z
      szybami przez które ucieka... CIEPŁE POWIETRZE !
      • grama2 Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 16:41
        Wcale się nie nabijam,ale to było zabawne.Przychodzi klient kupić tampony dla
        żony,na pytanie-jakie?(mini,normal,maxi)odpowiada:na metr sześćdziesiąt
        cztery.Żony informujcie dokładniej swoich mężów!
    • krmmail Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 16:36
      W kiosku z gazetami jest o wiele zabawniej,najbardziej gdy zbliza sie sezon nad
      morzem i przyjezdzaja warszawiacy,ktorzy uwazaja sie za bogow calej Polski.Pan
      Kowalski z dolnoslaskiego powie poprosze gazete wyborcza a warszawiak gazete
      warszawska-Ale jest to tez wyborcza.Najlepiej ze znaczkami na kartki. Ten sam
      kowalski prosi o znaczek na kartke za 1.20zl.a warszawiak do warszawy to bylo
      nudne wiec zaczelismy robic sobie jaja i sprzedawalismy za 2.40zl.wszyscy wiemy
      ze warszawa jest tez w polsce tak samo jak i inne miasta polskie.
      • Gość: marysia Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 16:38
        Pracuję jako sprzedawca samochodów i często się zdarza, że jakiś Pan prosi mnie
        o "stymulację" kredytową...
      • yabol428 Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 17:02
        krmmail napisała:

        > W kiosku z gazetami jest o wiele zabawniej,najbardziej gdy zbliza sie sezon nad
        >
        > morzem i przyjezdzaja warszawiacy,ktorzy uwazaja sie za bogow calej Polski.Pan
        > Kowalski z dolnoslaskiego powie poprosze gazete wyborcza a warszawiak gazete
        > warszawska-Ale jest to tez wyborcza.Najlepiej ze znaczkami na kartki. Ten sam
        > kowalski prosi o znaczek na kartke za 1.20zl.a warszawiak do warszawy to bylo
        > nudne wiec zaczelismy robic sobie jaja i sprzedawalismy za 2.40zl.wszyscy wiemy
        >
        > ze warszawa jest tez w polsce tak samo jak i inne miasta polskie.

        To nie jest śmieszne tylko żałosne. Więcej, to jest zwyczajne oszustwo. Nie
        każdy zna taryfę pocztową na pamięć, szczególnie jeżeli wysyła kartki raz do
        roku w wakacje (w epoce internetu sporo jest ludzi, którzy nie mają cały rok do
        czynienia ze zwykłą pocztą), tak więc ma prawo oczekiwać, że sprzedawca sprzeda
        mu znaczek o właściwej cenie. Sprzedawanie czegoś drożej "dla kawału" to oszustwo.
        • Gość: Andrew Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 18:37
          Yabol to nie było nieuczciwe tylko profesjonalne potraktowanie klienta, gdyby
          poprosił jak każdy inny klient znaczek na pocztówkę to by dostał za 1,20zł, a
          ponieważ prosił o znaczek do Warszawy to otrzymał za 2,40zł, i nie mów że klient
          nie musi znać taryf pocztowych, bo nie musi, ani nie próbuj wmawiać nam, że
          myślał że do "stolycy" jest inna taryfa, bo my tych klientów ze "stolycy" a tak
          naprawde z pod Wawy dobrze znamy w całej Polsce, ja też nie wiem ile kosztuje
          znaczek na pocztówkę- bo nie muszę wiedzieć,- ale jak kupuję znaczek nad morzem
          to nie mówię poproszę znaczek na pocztówkę do Wadowic, tylko proszę o znaczek na
          pocztówkę i taka jest różnica pomiędzy klientem z Wawy a klientem z innych
          rejonów naszego pięknego kraju :) pozdrawiam
          • waldemar_batura Re: zabawne sytuacje z klientami 21.11.06, 00:26
            Gość portalu: Andrew napisał(a):

            > Yabol to nie było nieuczciwe tylko profesjonalne potraktowanie klienta, gdyby
            > poprosił jak każdy inny klient znaczek na pocztówkę to by dostał za 1,20zł, a
            > ponieważ prosił o znaczek do Warszawy to otrzymał za 2,40zł, i nie mów że
            klien
            > t
            > nie musi znać taryf pocztowych, bo nie musi, ani nie próbuj wmawiać nam, że
            > myślał że do "stolycy" jest inna taryfa, bo my tych klientów ze "stolycy" a
            tak
            > naprawde z pod Wawy dobrze znamy w całej Polsce, ja też nie wiem ile kosztuje
            > znaczek na pocztówkę- bo nie muszę wiedzieć,- ale jak kupuję znaczek nad
            morzem
            > to nie mówię poproszę znaczek na pocztówkę do Wadowic, tylko proszę o znaczek
            n
            > a
            > pocztówkę i taka jest różnica pomiędzy klientem z Wawy a klientem z innych
            > rejonów naszego pięknego kraju :) pozdrawiam



            Naprawdę można być tak głupim? Życzę takiego samego potraktowania przez innego
            oszusta - sprzedawcę, tylko na grubszą kasę.
          • waldemar_batura Re: zabawne sytuacje z klientami 21.11.06, 00:31
            Gość portalu: Andrew napisał(a):

            > Yabol to nie było nieuczciwe tylko profesjonalne potraktowanie klienta, gdyby
            > poprosił jak każdy inny klient znaczek na pocztówkę to by dostał za 1,20zł, a
            > ponieważ prosił o znaczek do Warszawy to otrzymał za 2,40zł, i nie mów że
            klien
            > t
            > nie musi znać taryf pocztowych, bo nie musi, ani nie próbuj wmawiać nam, że
            > myślał że do "stolycy" jest inna taryfa, bo my tych klientów ze "stolycy" a
            tak
            > naprawde z pod Wawy dobrze znamy w całej Polsce, ja też nie wiem ile kosztuje
            > znaczek na pocztówkę- bo nie muszę wiedzieć,- ale jak kupuję znaczek nad
            morzem
            > to nie mówię poproszę znaczek na pocztówkę do Wadowic, tylko proszę o znaczek
            n
            > a
            > pocztówkę i taka jest różnica pomiędzy klientem z Wawy a klientem z innych
            > rejonów naszego pięknego kraju :) pozdrawiam



            Czysta głupota i chamstwo. Mam nadzieję, że Ciebie też ktoś tak urządzi - na
            większą sumę.
          • Gość: warszwianka Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 17:30
            nie masz racji, bo kiedys ceny znaczków rózniły sie w zależnosci od odległosci
            jaką pocztówka musi przemierzyc. ot wielka filozofia. wiec nie jest to żadna
            warszawska bufonada.
            tylko niekompetencja i buta sprzedawcow.
            i to kiedys nie było przed wojną tylko jeszcze dosc niedawno, mam 33 lata i
            pamietam takie czasy.
            • jolunia01 Re: zabawne sytuacje z klientami 23.11.06, 18:45
              Gość portalu: warszwianka napisał(a):

              > nie masz racji, bo kiedys ceny znaczków rózniły sie w zależnosci od odległosci
              > jaką pocztówka musi przemierzyc. ....

              Owszem, była różnica między przesyłkami miejscowymi i zamiejscowymi, ale
              zamiejscowe juz nie były różnicowane.
          • gale Re: zabawne sytuacje z klientami 22.11.06, 15:37
            Gość portalu: Andrew napisał(a):

            > Yabol to nie było nieuczciwe tylko profesjonalne potraktowanie klienta

            Owszem, to było wprowadzenie klienta w błąd. Czyli po prostu oszustwo. Jesteś
            oszustem, wiesz?
      • Gość: eff Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.06, 02:00
        > W kiosku z gazetami jest o wiele zabawniej,najbardziej gdy zbliza sie sezon
        nad
        >
        > morzem i przyjezdzaja warszawiacy,ktorzy uwazaja sie za bogow calej
        Polski.Pan
        > Kowalski z dolnoslaskiego powie poprosze gazete wyborcza a warszawiak gazete
        > warszawska-Ale jest to tez wyborcza

        No cóż, być może za chwilę zostanę opluta, że się wywyższam - ale trudno
        przyznam się ;) jestem warszawianką... urodziłam się tutaj i mieszkam od 35 lat
        (strasznie traumatyczne przeżycie czyż nie - według wielu powinnam się wstydzić)
        wracając do tematu - pierwszy raz słyszę aby gazetę wyborczą ktoś nazywał
        warszawską...
        słuchaj a może tym ludziom chodziło o "życie warszawy"???

        pozdrawiam nieśmiało machając łapką
        :)))))

    • yabol428 Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 16:41
      Ja pracuję przy telefonie alarmowym w agencji ochrony i zawsze mnie rozwala
      tekst (najczęściej kobiet) ze strony klientów odwołujących alarm "czy pan mi
      może ten alarm wyłączyć". Ludzie dorośli, a nie wiedzą, że systemów alarmowych
      nie można wyłączać na odległość - przecież nie trzeba tu wiedzy technicznej,
      wystarczy zwykłe logiczne myślenie. Ale nawet tej cechy niektórym brakuje.
      • Gość: Nie do końca Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 20.11.06, 09:00
        Oczywiście,że można wyłączyć alarm na odległość.Mam taki system i robię to za
        pomocą telefonu.Trzeba znać tylko hasło, którego oczywiście firmy monitorujące
        znać nie powinny.
        • yabol428 Re: zabawne sytuacje z klientami 20.11.06, 19:13
          Gość portalu: Nie do końca napisał(a):

          > Oczywiście,że można wyłączyć alarm na odległość.Mam taki system i robię to za
          > pomocą telefonu.Trzeba znać tylko hasło, którego oczywiście firmy monitorujące
          > znać nie powinny.

          No właśnie o to mi chodzi, że firma monitorująca nie może wyłączać alarmu na
          odległość, bo to by było sprzeczne z bezpieczeństwem klienta. Ale do niektórych
          ludzi to nie dociera.
    • Gość: anulkaa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 17:03
      Pracuje w firmowym sklepie z obuwiem, wchodzą dwa chłopaki o. 20 lat,
      elaeganciki na pierwszy rzut oka, oglądają buty, po czym jeden z nich informuje
      mnie z wyższością: bo ja to mieszkam we Włoszech i tam też takie buty robią, z
      uprzejmym uśmiechem odpowiadam: tak?, a za chwilę mówi: ale ja to chce takie
      bardzo drogie buty z PYTONIA! myślałam, że zdechnę ze śmiechu, i mało się nie
      udusiłam, i mówię do niego nie rozumiem tego pytonia, on patrzy na mnie jak na
      głupią, a moja koleżanka z pracy (nowa, dopiero była 3 dzień) "inteligentnie"
      odpowiada z wyższością: my takiej firmy nie mamy, u nas jest tylko Gino Rossi.
      Uciekłam na zaplecze bo myślałam,że się posikam.
      • agulha Oddawanie 19.11.06, 18:04
        Nie wiem, czy jest to dokładnie w temacie wątku, ale mamy w rodzinie (dalszej)
        pewną parę trzydziestoparolatków, którzy mają zwyczaj bardzo często coś do
        sklepu oddawać lub wymieniać. Czasami nam się wydaje, że byliby chorzy, jakby co
        najmniej jeden raz zakupu nie wymienili. Nie chodzi tu bynajmniej tylko o takie
        przedmioty, jak np. artykuły wyposażenia wnętrz - może ktoś nie być w tym dobry
        i dopiero w domu widzi, że mu firanki do ścian nie pasują. I nie chodzi np. o
        rozmiar zakupionej odzieży dla męża. Nie. To może być kupiona dla siebie kurtka,
        coś do domu, coś dla dziecka - no absolutnie wszystko. Zaprzyjaźnioną kuzynkę
        poprosili, żeby im oddała do sklepu czapeczkę dziecka za 8 zł. Sęk w tym, że
        kuzynka nie ma ani samochodu, ani biletu miesięcznego, więc oczekiwali
        najwyraźniej, że ona zainwestuje 4,80, żeby im w zębach odnieść 8 zł. Aha -
        zaznaczę, że są to ludzie o bardzo wysokich dochodach.
        • Gość: MissM. ... IP: *.range86-136.btcentralplus.com 19.11.06, 18:16
          Pracuje w firmie developerskiej w Londynie i mam na codzien ubaw z lokatorow,
          wynajmujacych nasze nieruchomosci. Ostatnio rekord glupoty pobila pewna
          Norwezka, codziennie dzwonila, ze nie dziala jej telewizor i ze antena jest
          napewno zle zamontowana, kilka razy wyslalismy ekipe do przestawiania anteny,
          ostatecznie okazalo sie, ze panna nie podlaczyla telewizora do anteny, stal
          sobie spokojnie w przeciwnym kacie pokoju...

          Z innej beczki, moja mama prowadzi sklep wielobranzowy. Przychodzi 6-letnia
          dziewczynka, ze zlotowka w lapce.
          Mama: co podac?
          Dziewczynka: papier
          Mama: podaniowy? do pakowania?
          Dziewczynka: nie prosze pani, do du*y

          • Gość: med Re: ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 18:51
            no to chyba przyklas na total-glupote ekipy naprawiajacej,a nie norwezki?
            • misspilat Re: ... 19.11.06, 18:58
              Kwestia w tym, ze Norwezka upierala sie, ze antena na zewnatrz domu jest zle
              ustawiona i niezbyt chetnie zgadzala sie, zeby chlopcy weszli jej do domu.
              • Gość: ??? Re: ... IP: *.hsd1.co.comcast.net 20.11.06, 04:18
                Kwestia w tym ze ten osobnik co komentowal musial akurat komus glupote wytknac,
                ot tak sobie zeby nie bylo ze dzien mial nie udany.
                • misspilat Re: ... 20.11.06, 10:06
                  :))) fakt
        • doona Re: Oddawanie 19.11.06, 22:30
          Mam wrażenie, że mówisz o tych samych osobach, które ja znam. Nawet wiek się
          zgadza. Oddawane były: książka - bo właściwie nic w niej nie ma (ok 30 zł),
          apaszka - bo za mało różowa albo za bardzo różowa (ok 20 zł), obrusik - bo 5 cm.
          za długi, więcej oddanych rzeczy nie przychodzi mi do głowy. Nie znam gorszej
          męki jak robienie z nimi zakupów. Cztery godziny wybierania jakiegoś drobiazgu,
          w drodze do domu dylematy - czy to dobry wybór - i często zwrot do sklepu.
      • Gość: Adrian Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 00:04
        Gość portalu: anulkaa napisał(a):

        > Pracuje w firmowym sklepie z obuwiem, wchodzą dwa chłopaki o. 20 lat,
        > elaeganciki na pierwszy rzut oka, oglądają buty, po czym jeden z nich
        informuje
        > mnie z wyższością: bo ja to mieszkam we Włoszech i tam też takie buty robią, z
        > uprzejmym uśmiechem odpowiadam: tak?, a za chwilę mówi: ale ja to chce takie
        > bardzo drogie buty z PYTONIA! myślałam, że zdechnę ze śmiechu, i mało się nie
        > udusiłam, i mówię do niego nie rozumiem tego pytonia, on patrzy na mnie jak na
        > głupią, a moja koleżanka z pracy (nowa, dopiero była 3 dzień) "inteligentnie"
        > odpowiada z wyższością: my takiej firmy nie mamy, u nas jest tylko Gino Rossi.
        > Uciekłam na zaplecze bo myślałam,że się posikam.



        Boskie!!!!!!!!!!!! :DDDDD
        • gacus Re: zabawne sytuacje z klientami 23.11.06, 10:48
          Informuję kiedys klienta, ze za uszkodzony wagon, który był własnością
          przewoźnika u którego pracuję, będzie musiał zapłacić, ponieważ jej charakter
          (dziura wposzyciu) jednoznacznie wskazywała na niego.
          Po cyzm klient po paru dniach odpisuje, że to nei on zrobił dziurę w
          wagonie, ze teraz jest zima i być może ktoś rzucił w pociag i tenb wagon
          zlodowaciałą śnieżką i w ten sposób wybił dziurę....

          Dodam ze poszycie wagonu jest z aluminium...
    • Gość: red Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 18:40
      ze w "burakach" robisz to nie musisz byc burakiem..!
    • Gość: NOE52 Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 19:32
      52 to mój rocznik.
      Może to z tego powodu połowę twojego bełkotu, slangu, grypsery czy diabli wiedzą
      jak to nazwać, nie kumam.
      Jeżeli nie wiesz nic o potrzebach klientów to zmień pracę albo się trochę poducz.
      Kiedyś wystarczyła Zasadnicza Szkoła Handlowa (zwykła zawodówka). Teraz jak
      widać magisterium nie wystarczy.
      Ta Pani pewnie tez twojego bełkotu nie zrozumiała, stąd problem .
      Oj długa i ciernista droga przed tobą dziecinko i mało obiecująca.
      pzdr
    • Gość: inż. Hubert Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 20:26
      Żałosny jesteś! Z takimi niedouczonymi kretynami jak Ty co dzień musze się użerać.
      W kontaktach ze starszymi może jesteś mocny ale jak trafisz na kogoś twardo
      stąpającego po ziemi to wymiękasz na wstępie i pokora na twarzy człowieczku.
    • Gość: atojaxxl Mam niemiłe doświadczenia IP: *.is.net.pl 19.11.06, 20:29
      ...z pracownikami salonów sieci komórkowej, młodzi, pewni siebie, najmądrzejsi.
      Mam od 5 lat ten sam telefonik, chciałam go w końcu jako stała klientka, wierna
      firmie abonentka, wymienić na nowszy model...Upatrzyłam sobie konkretną rzecz,
      szczególnie zależało mi na większym ekranie. Obsługująca mnie panienka spojrzała
      na moje dane w komputerze i powiedziała głośno na cały salon: "to nie dla pani
      telefon,ma dużo dodatkowych funkcji, on jest raczej dla młodzieży, tak jak w tej
      reklamie, wie pani?"... Zapewniam Pana , Leoniewawa, nie było mi do śmiechu.
      Wzbudziłam w sobie to wewnętrzne "fuj" dla całej firmy...
      • Gość: bo mial przedstawi Re: Mam niemiłe doświadczenia IP: *.gorzow.mm.pl 19.11.06, 21:20
        rację - pani jedynie chciala duzy wyswietlacz - a po co przeplacac za aparat
        cyfrowy itc [ np. SE 750 i ) jak pani wystarcczyl by - samsung prosty :)
      • Gość: leonwawa Re: Mam niemiłe doświadczenia IP: *.jmdi.pl 19.11.06, 21:29
        a wg mnie to poprostu w analizy Pani odpowiedzi tamta sprzedawczyni znzlazła coś co w wiekszości by podpasowało, i pewnie teraz nawet jak pani kupiła ten "nie" dla Pani to i tak nawet połowy funkcji Pani nie uzywa
        • Gość: pyton Do leona-wawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 17:45
          Widać, drogi Leonie, że zupełnie do Ciebie nie dotarła treść zarówno tych
          kursów psychologiczno-jakichśtam, którymi tak się chwalisz, jak i wypowiedzi
          innych forumowiczów. Chodzi o FORMĘ wypowiedzi. Jeżeli rzeczywiście wspomniana
          sprzedawczyni miała na myśli to, co Ty sądzisz, to nie musiała mówić: "ten
          telefon nie jest dla pani", ale np. powiedzieć: "oczywiście, chętnie pani
          sprzedam ten model, ale mamy również inne, także z dużym wyświetlaczem,
          znacznie tańsze, które polecam". Sens byłby ten sam, ale zrobiłoby się o wiele
          sympatyczniej - naprawdę! ;))
          • Gość: do czepiacza Re: Do leona-wawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 15:08
            nie musisz mi tłaumaczyć jak się do klientów mówi

            cały dzień gadam i gadam i jak piszę to już mi się nie chce tego wsyztkiego powtarzać a poza tym jak wiodac sens zrozumiałeś

            co do czepiania się to jak byś powiedział że sa "tańsze" to tez się można przyczepić że sugerujesz że kogoś na coś nie stać i tak cały czas mozna

            nie ma ideałów
    • Gość: NIE- baba Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 62.233.181.* 19.11.06, 21:42
      Jak może ktoś obsługiwać klienta, o którym wyraża się: baba...??? Proponuję
      pouczyć się kultury obsługi klenta. Aha - i ty będziesz starszy...
    • Gość: moszcz Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.autocom.pl 19.11.06, 21:43
      JACKOWO w Chicago

      sklep spozywczy jakich wiele tzn. wszystko za lada (zeby nie pokradli) -
      samoobslugowe regaly z pieczywem. Podchodzi Pan w spodniach z farby, utytlany,
      widac ze z pracy prosto. Bierze buleczki, mietosi w rekach. Podchodzi starsza
      Pani - szyk, garsoneczka - i z miejsca, uprzejmie , w jezyku Slowackiego:
      - "Prosze Pana, tutaj do pieczywa sa specjalne szczypce"
      - "To co?- moze widlami mam sobie ladowac?"
      - "Widlami, to sobie chamie laduj gnoj do obory"
      ...

      Naprawde, poplakalem sie ze smiechu ..
      • Gość: Izabella1991 Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.ipcom.comunitel.net 19.11.06, 22:33
        Ja z kolei sprzedam Wam historie z innej beczki:
        Otoz w Lidzbarku Warminskim jest sklep kosmetyczno-
        perfumeryjny ,,DIM".Pracowaly tam swojego czasu panienki,o krorych mozna byloby
        ksiazke napisac;przyklad:
        -wchodze tam kiedys i prosze o korektor pod oczy,panna daje mi jakowys,patrze-
        a to owszem korektor,ale taki antybakteryjny,na tradzik,zaczerwienienia...na
        moje uwage panienka odpowiedziala mi,ze cyt.,,ona to sie nie zna na
        tym".Rozumiem facet,ale dziewczyna???
        Co do telefonow komorkowych,to uwazam,ze zakichanym obowiazkiem sprzedajacego
        jest wytlumaczyc klientowi,jak,po co i do czego sluza wszystkie
        funkcje,przyciski itd.a ze starsi ludzie szczegolnie nie kumaja niektorych
        rzeczy,to inna para kaloszy.
      • Gość: air kurowski sausage shop? /bt IP: *.tmodns.net 20.11.06, 14:44
        .
      • Gość: rolnik.polski Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 21:24
        Gość portalu: moszcz napisał(a):
        >>>> - "Widlami, to sobie chamie laduj gnoj do obory"

        > Naprawde, poplakalem sie ze smiechu ..,

        No bo kto to widział by ładować gnój do obory ? hehehe
    • adulinka Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 23:45
      Pracowalam kiedys w pizzerii.Mielismy tam pizze o nazwie
      PROSCIUTTO.Wiele "nowych" nazw wymyslili klienci np.proskutio,prosciutko ale z
      nog powalilo mnie...PROSTITUTO!!!A najlepsze jest to ze wiele osob tak
      wymawialo ta nazwe.A stali klienci mowili nawet "duza prostytutke prosze"
    • adulinka Re: zabawne sytuacje z klientami 20.11.06, 00:03
      Moja ciocia sprzedawala kiedys ryby.Podchodzi do niej starsza kobieta i
      mowi:Poprosze kilogram MAJTASOW!Oczywiscie chodzilo o matjasy.
      • Gość: aaaa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.bielsko.dialog.net.pl 20.11.06, 00:40
        Dawno nie widziałam takiego popisu forumowego chamstwa, debilizmu i protekcjonalności jak w tym wątku :]

        Zaznaczam że nie chodzi mi o pomysł wypisywania śmiesznych zdarzeń tylko o czepianie się...
    • Gość: diwo Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.centertel.pl 20.11.06, 00:39
      Bardzo mnie bawią w tym poście wypowiedzi osób, kóre pouczają sprzedawców że
      klient jest ich panem itp. bzdury. Od razu widać, że nigdy nie miały kontaktu z
      tzw. drugą stroną życia :-) Czyli byciem sprzedawcą.

      Żaden klient nie jest PANEM. Jest klientem. Trzeba go obsłużyć z uśmiechem,
      dbać o jego satysfakcję z zakupu, zadowolenie, wyjaśnić co trzeba, pomóc w
      miarę możliwości itd. Co nie zmienia faktu, że można go uważać za debila bo to
      moje wolne obywatelskie prawo którego mi żaden kretyn nie zabierze. Tak samo,
      jak i prawo do tego, żeby on uważał mnie za ograniczonego umysłowo.

      Nie zgadzam się tylko z tymi, którzy twierdzą, że większość klientów to
      upierdliwe palanty. Przytłaczająca większośc czyli około 95% to normalni, mili
      ludzie - dzięki nim lubie moją pracę. Pozostałe 5% to zakała ludzkości. Wiecie
      jaka jest największa umiejętność dobrego sprzedawcy? Wyławianie takich
      elementów i już na wstępie zniechęcanie ich do współpracy - niech idą gdzie
      indziej.

      Ponad osiem lat pracuję dla jednego z operatorów sieci komórkowej i to naprawdę
      bardzo ciężka praca. Pracowałem jako sprzedawca, obsługiwałem klientów
      biznesowych, nadzorowałem pracę trzech salonów sprzedaży. Te 5%, które nazwałem
      zakałą ludzkości za cenę komfortu pracy spokojnie wysłałbym do konkurencji,
      pomimo prowizji, którą za ich sprzedaż dostałem. Bo nerwy, które kosztowalo
      mnie użeranie się z tą - w pełni autoryzuję to sformułowanie - CHOLERNĄ BANDĄ
      SKU..WIELI nie wynagrodzi mi żadna kasa.

      Zabawne sytuacje (mniej lub bardziej):
      Ja:J
      Klient: K

      Klient przynosi telefon z rozbitym wyświetlaczem. Pęknięta szybka, "wylany'
      wyświetlacz.
      K. Proszę o naprawę z tytułu gwarancji
      J. Ta naprawa raczej nie będzie objęta gwarancją bo telefon jest uszkodzony
      mechanicznie.
      K. Po czym Pan to poznaje?

      Klient dokonuje zakupu dwóch telefonów, wraca nastepnego dnia.
      K. Pan mi sprzedał dwa uszkodzone telefony!
      J.(Łyżka na to: niemozliwe... jeden - ok, ale dwa?)
      K. Telefonów nie da się naładować!
      J. Jak to? Czytał Pan instrukcję obsługi?
      K. Dwa razy! Włożyłem ładowarki do telefonów i nic! (Inwektywy pod adresem:
      moim, operatora, producenta telefonów - dlaczego zawsze producent na końcu?)
      J. Proszę mi pokazać telefony.
      (Okazuje się, że klient po wnikliwym przeczytaniu instrucji zapomniał włożyć do
      fonów akumulatory...)

      Pytanie od klientek, ktore wprost UWIELBIAM:
      "Przepraszam Pana bardzo, czy ten telefon ma WIBRATOR?"
      Odpowiedź, którą zwykle stosuję:
      "Tak, pszę pani, ale zwykle nazywamy tę funkcję WIBRACJĄ"
      • Gość: diwo Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.centertel.pl 20.11.06, 00:52
        I jeszcze jedna sprawa: tak naprawdę, to każdy konsultant każdego operatora Wam
        powie, że nie ma problemów w klientami. Największe problemy są z cholernym
        operatorem, z jego biurem obsługi klienta, biurem obsługi konsultantów, trybem
        i sposobem rozpatrywania i przyjmowania reklamacji itp.

        Kiedyś miałem taką rozmowę z konsultantem telefonicznego BOK: wyjaśniam sprawę,
        pani mi próbuje ściemniać, nie daję się, a ona mi na to: "bo z wami
        konsultantami jest najgorzej, bo wy wiecie o co chodzi..."
    • demon_of_choice to jest specjalnie zabawne 20.11.06, 03:11
      mieszkam 3/4 zycia poza granicami Polski, na stale w Ameryce Polnocnej.
      pelzajacy kapitalizm wprowadza zmiany w polskiej ekonomii...wolno!
      zadaje sobie pytanie czy moglbym pozwolic by utrzymywac w swoim
      przedsiebirstwie/ business pewnie wolisz/, osobe ktora nie szanuje klienta,
      jest arogancka, przejawia brak podtawowych zasad wychowania. tlumaczac na Polsi
      sa tu na zachodzie dwa punkty co do racji klienta: pierwszy to ze klient ma
      zawsze racje!; drugi: ze jezeli uwazasz ze klient nie ma racji to wrOc do
      punktu pierwszego. przy ogromnej konkurencji, nakladzie na ogloszenia i
      drogocennej samo-reklame wielokrotnego, wtornego? klienta uluga klientowi musi
      bys wlasnie USLUGA. Wielokrotnie, niewyedukowany, niewytrenowany personel
      powoduje nieodwracalne straty w busness. Brak edukacji klienta, brak kontaktu z
      klientem to wielokrotnie sytuacja zwrotu produktu. Dwa razy przy kasie i to za
      pieniadze pracodawcy! To powinno byc wiaderko wody na glowe lub prosba o zmiane
      profesjii, a najlzej to proba naklonienia do treningu. profesionalizm przede
      wszystkim. Tego oczekujE tez jako klient; nie ma to znaczenia czy jest to dom
      pogrzebowy,burdel czy sklep radiofoniczny, klient powinien byz ZA DO WO LO NY,
      przekonany ze zrobil zloty interes follow up {(przepraszam ale nie znam
      odpowiednika)kontrola satysfakcji po usludze np telefon], prosba o nazwisko
      osoby ktora klient mugl by polecic jako ewentualnego
      klienta itd. Ktos tu pracuje za pieniadze, nie wie co do niego nalezy, i ktos
      tu nie pracuje przez duze P. Jezeli nie pracuje to jestem na wakacjach i Boze
      pomoz mi bym byl wtedy obslugiwany przez ktogos co mysli Business.
    • Gość: Szymon Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.chello.pl 20.11.06, 03:26
      Kobieta do koleżanki (wskazyjąc na golonkę) "Czy to jest kurczak?"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka