Dodaj do ulubionych

Typy ekstremalnych sportów miejskich

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.06, 19:54
Ja najczęściej uprawiam tzw. MPK-ing. Sport ten polega na "fristajlowym"
poruszaniu się po mieście za pomocą autobusów i tramwajów, które w dziwny
sposób są z sobą niezsynchronizowane. Położenie przystanków również. Wobec
tego próba dojazdu w krótkim czasie wymaga kondycji i orientacji przestrzennej
oraz znajomości miasta. Można ją uprawiać niezależnie od wieku, więcej - wraz
z latami nabiera się doświadczenia (patrz: rodzaje babć autobusowych ;-) )
Dyscyplina ta wymaga następujących cech uprawiającego:
- wygodny ubiór - żadne tam szpilki czy czółenka lub płaszcz czy spódnica
"zamiatająca" schody
- niekłopotliwy bagaż - najlepszy plecak, bo ma się wolne ręce i można wykonać
efektowny zwis na drzwiach lub ekstra figurę wokół rury na zakręcie ; ) oraz
rywala odepchnąć łokciami ; )
- oczy dookoła głowy - należy wypatrzyć dogodną trasę (hardcorowcy dolecą na
upragniony przystanek nawet przez dwupasmówkę) oraz unikać rywali oraz sędziów
(tacy panowie w jaskrawych kamizelkach), bo dyscyplina ta jest bardzo
popularna, zwłaszcza w godzinach szczytu.
Jakie sporty uprawia się w waszych miastach? : )
Obserwuj wątek
    • Gość: Roxy Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 08:48
      Nie mieszkam w mieście, ale też uprawiam takie sporty - chyba PKSing mogę to
      nazwać. Dyscyplina ta ma na celu dotarcie do gima w pobliskim mieście.
      Konkurencja jest duża a zawodnicy dobrze przygotowani. Trzeba mieć kondyche i
      szczęście i to podwójne, bo trzeba się wepchnąć do autobusu a cudem jest miejsce
      siedzące. Odpadają eleganckie ciuchy bo się wychodzi niemożebnie pogniecionym.
      Trzeba też mieć przy sobie klamerke na nos. Wiadomo dlaczego : )
      • y00 Jest taki autobusowy sport ***czereśniaking*** 30.11.06, 02:39
        Polega na byciu czereśniakiem albo łowcą czereśniaków. Szczegóły na
        czeresniaki.blox.pl
      • desperanca Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich 30.11.06, 11:46
        Ja przez minimum 8 godzin dziennie jeżdżę bez trzymanki na fotelu na kółkach od
        biurka do szawki i z powrotem do telefonu...
    • yabol428 Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich 27.11.06, 12:15
      Dla mnie najbardziej ekstremalnym sportem jest picie piwa w plenerze, a
      konkretnie wynajdywanie takich miejsc, których straż miejska jeszcze nie
      namierzyła. Niestety, ilość tych miejsc ciągle topnieje, ale i tak mogę się
      pochwalić niezłymi wynikami, bo od czasu wprowadzenia zakazu konsumowałem już
      chyba kilkaset razy, a mandat dostałem jak na razie raz.
    • Gość: jaija Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.11.06, 14:51
      He, he, dobre z tym MPK-ingiem:D:D:D
      Ja czasem uprawiam sitting poczekalniowy. Zaczyna się od emocjonującego startu
      telefonicznego do rejestracji, najlepiej jak najwcześniej rano - trza pamiętać,
      że starsi osobnicy, niezaznajomieni z techniką, nie posługują się telefonem (co
      powinno być powodem do dyskwalifikacji, albo należałoby przeprowadzić
      sprawiedliwy podział miejsc)i stawiają się osobiście godzinę przed startem w
      przychodni. Jeśli uda mi się wbić telefonicznie - osobiście bądź poprzez
      pomocników, mam wyznaczoną godzinę wizyty. Około tejże, należy przygotować się
      na przejścia ze starszymi osobnikami, którzy nie chcą wpuścić na wyznaczoną
      godzinę, tłumacząc, że oni siedzą tu już od 2 godzin (ciekawe, kto im kazał)i
      że w ogóle to jestem ostatnia - na co można przedstawić opinię niezawisłego
      sędziego, tj. rejestratorki, która dysponuje wpisanym nazwiskiem w zeszycik
      przyjęć ;)Jeżeli już ustalę swoje miejsce w kolejce, należy uzbroić się w
      cierpliwość (bardzo wyrafinowana to dyscyplina) i założyć, że przeszkodami mogą
      być: stosujący niedozwolone metody zawodnicy (najczęściej wpychający się
      pacjenci)oraz przypadkowi uczestnicy (ludzie, którzy zasłabli, dostają
      zastrzyki, kroplówki, itp. nieprzewidziane wypadki). Moment triumfu następuje z
      chwilą przekroczenia progu gabinetu lekarskiego. Uprzedzam - jest to wyjątkowo
      wyczerpująca psychicznie dyscyplina sportu, dlatego nie polecam jej osobom
      nerwowym. Nalezy się liczyć z niepowodzeniem. To rzecz dla prawdziwych
      twardzieli :D:D:D
      • Gość: Salmah Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: 88.156.80.* 29.11.06, 22:39
        jaija... co Ty mowisz... podczas przesiadywania w takich kolejkach tworza sie
        przyjaznie na cale zycie:)
    • Gość: Wojtek Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 19:18
      Moja ciocia uprawia namiętnie shop-trekking połączony z "macanctwem".. Jak
      wyszła w sobotę do Tesco, to pół rodziny jej szukało bo zniknęła na 6h i nie
      dała znaku życia - dzwoniliśmy na pogotowie, bo może zasłabła itp. Okazało się,
      że w ogóle stamtąd nie wyszła (kuzyn ją znalazł, bo mu się fajki skończyły i
      poszedł do sklepu), bo "fajne promocje mieli i musiałam WSZYSTKO obejrzeć".
      Uważajcie! To wciąga jak hazard! ; )
      • kochanica-francuza Bieg na orientację w podziemiach Dworca 27.11.06, 19:54
        Centralnego

        już jestem starą wyjadaczką ;-)

        a poza tym siatkówka autobusowa (= powrót z marketa z siatami 5 kg)
        • mist3 Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca 27.11.06, 22:31
          szpieging - typowe dla małych miasteczek i wiosek. Intensywnia uprawiany przez
          kilka moich sąsiadek i sąsiadów. Polega na pilnym obserwowaniu wszystkich i
          wszystkiego. Najlepiej łączyć się w podgrupy i wymieniać informacjami. Dzięki
          czemu uzyskujemy wgląd do wszelkich tajemnic świata typu 'kto', ' z kim' i
          'dlaczego' oraz uzyskujemy informacje szybciej niż zainteresowani (np. wiemy że
          sąsiadka jest w ciąży przynajmniej 12 miesięcy wcześniej niż ona ;) )
          Sportem przeciwstawnym jest 'antyszpieging" (o tej porze nie mam pomysłu na
          lepszą nazwę) - czyli usiłowanie zatrzymania pewnych informacji dla siebie -
          objawia się niechęcią do rozmów z w/w sportowcami, a często powoduje konflikty
          lub u bardziej wrażliwych (takich, co to nie potrafią powiedzieć 'to moja
          sprawa') - wrzody żołądka (ciągłe myślenie o tym jak unikać pytań lub jak nie
          skłamać i nie powiedzieć prawdy może być stresujące)
          Odmianą 'antyszpiegingu' jest VIPing. Jeśli jesteś osobą w miarę znaną w
          miasteczku, (np. nauczycielem) to biada Ci jeśli np. kupujesz butelkę piwa w
          sklepie lub nie daj Boże - idziesz ze znajomymi do jedynej w 'mieście' knajpy...
          Ta dyscyplina polega na wynajdowaniu w okolicy miejsc, gdzie nie znajdziesz
          swoich uczniów, ich rodzin, kuzynów, znajomych, tudzież znajomych kolegów i
          koleżanek z pracy - gdzie możesz po prostu spokojnie porozmawiać i się wyluzować .
          • Gość: Karol Re: szpieging IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 14:30
            Jak ja to rozumiem - miasteczko teściów ma zaledwie 3000 mieszkańców. Stamtąd
            mogłaby pochodzić reprezentacja Polski w tym sporcie. Przykład? Cztery mohery
            leżą w szpitalu z zapaleniem płuc = dlaczego? Bo całą noc - gdzieś tak do 4 rano
            - stały pod plebanią czy ksiądz kochanki oknem nie wypuszcza (nota bene ciągle
            na wszystkich donoszą do kurii). No i się pochorowały - to jest poświęcenie dla
            ukochanej dyscypliny : )))
          • Gość: fikumiku Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca IP: 85.233.39.* 29.11.06, 19:31
            > szpieging - typowe dla małych miasteczek i wiosek.
            > Polega na pilnym obserwowaniu wszystkich i
            > wszystkiego.

            Extremalna forma szpiegingu jest windowsing, czyli zdobywanie tych samych
            informacji wygladajac przez okno.
            • Gość: graegh Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.06, 20:43
              Dodam, że fachowa nazwa osoby uprawiającej windowsing to: "poduszkowiec".
        • Gość: zaskoczony [...] IP: *.nap.wideopenwest.com 30.11.06, 04:22
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kochanica-francuza Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca 30.11.06, 17:03
            Gość portalu: zaskoczony napisał(a):

            > OOOOO a ja myslalem,ze kochanek zasponsorowal jakies 4 kolka,widocznie slabo
            > sie starasz,kochanico- francuza

            Słuchaj, pryszczaty trzynastolatku-prawiczku. Żadna cię nie rozprawiczy, jak
            będziesz puszczał teksty "kobiety to dziwki".
          • kochanica-francuza Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca 30.11.06, 17:07
            Gość portalu: zaskoczony napisał(a):

            > OOOOO a ja myslalem,ze kochanek zasponsorowal jakies 4 kolka,widocznie slabo
            > sie starasz,kochanico- francuza
            Ty spotykasz tylko dziwki? Nie widujesz innych dziewczyn? Wyrazy współczucia.
            • Gość: ten sam Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca IP: *.nap.wideopenwest.com 03.12.06, 18:07
              nie zanos sie tak,bo to niezdrowo
              ps.co ty o mnie wiesz kochanico?
              ps2.jakos nie trawie twoich pseudosmiesznych postow,chyba ci sie nudzi
              • kochanica-francuza Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca 03.12.06, 21:04
                Gość portalu: ten sam napisał(a):

                > nie zanos sie tak,bo to niezdrowo

                co się nie rób??? zanosić się można śmiechem

                naucz się polskiego


                > ps.co ty o mnie wiesz kochanico?
                a co ty o mnie, żeby mi wrzucać od utrzymanek?


                > ps2.jakos nie trawie twoich pseudosmiesznych postow,chyba ci sie nudzi

                wiesz, chyba piszesz o sobie - twoje posty też są śmieszne ... na poziomie
                wczesnej podstawówki
                • Gość: ten sam Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca IP: *.nap.wideopenwest.com 03.12.06, 21:25
                  a kaszlem sie juz zaniesc nie mozna?a placzem?
                  podpisujesz sie jako kochanica to czego sie spodziewasz?.......francuza?czy to
                  znaczy,ze glowka pracujesz?(mozesz miec pretensje tylko do siebie za swoj
                  podpis)
                  • nessie-jp Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca 03.12.06, 21:34
                    > znaczy,ze glowka pracujesz?(mozesz miec pretensje tylko do siebie za swoj
                    > podpis)

                    Widzę, że kolega literacko niekształcony...
              • kochanica-francuza Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca 03.12.06, 21:04
                Gość portalu: ten sam napisał(a):

                > nie zanos sie tak,bo to niezdrowo
                > ps.co ty o mnie wiesz kochanico?
                > ps2.jakos nie trawie

                to nie czytaj
                • Gość: ten sam Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca IP: *.nap.wideopenwest.com 03.12.06, 21:18
                  no brawo,to jest odpowiedz na twoim poziomie,hehe
                  jak mam nie czytac,jak wszedzie musisz wtracac swoje trzy grosze,widocznie sie
                  nudzisz
                  • kochanica-francuza Re: Bieg na orientację w podziemiach Dworca 03.12.06, 21:25
                    Gość portalu: ten sam napisał(a):

                    > no brawo,to jest odpowiedz na twoim poziomie,hehe

                    a co? mojego poziomu ze swojego nie możesz nawet dostrzec? nawet jak staniesz na
                    palcach , nic ci nie pomoże


                    > jak mam nie czytac,jak wszedzie musisz wtracac swoje trzy grosze,widocznie sie
                    > nudzisz

                    normalnie, nie ma nakazu czytania
    • Gość: polonus Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: 208.40.29.* 28.11.06, 15:26
      A ja zwykle uprawiam co weekend Shopping-Center-Hide&Seek, i to w dodatku z
      moją żoną! Gra ta wymaga przebiegłości i refleksu Winnetou oraz siły i
      wytrwałości Old Shatterhanda. Do rozgrywki przygotowuję się od piątku
      wieczorem, pakując w podręczną torbę ciuchy maskujące, zwykle we wściekłych
      odcieniach czerwieni, granatu czy różu. Obowiązkowa czapka na głowę, najlepiej
      czerwona.
      Tak wyekipowany rozpoczynam grę w sobotę rano, gdy moja żona wkracza w dział
      ciuchów, ja jako zwierzyna ścigana ukrywam się w dziale elektroniki. Maskujące
      ubranie w barwach navy blue umożliwia mi mniej więcej półgodzinne ukrywanie się
      między telewizorami i sprzętem hi-fi. Dodatkowym atutem jest zwykle półmrok,
      jaki panuje w tym dziale. Około 45 minut później (doliczyłem czas pościgu
      między regałami), kiedy złapany odpowiem przecząco na pytanie „Czy ja w tym nie
      wyglądam za grubo?”, udaje mi się ponownie urwać, tym razem do działu
      sportowego. Przydatne barwy ochronne to czerwień piekielna i zieleń zgniła, ta
      ostatnia jeżeli miałem dość szczęścia aby dotrzeć do sprzętu kempingowego.
      Zwykle około godziny. Prawidłowa odpowiedź na następne pytanie to „Nie,
      kochanie, ten kolor wcale Cię nie postarza” (a co mi tam, i tak rozróżniam
      jedynie siedem podstawowych barw!). Jako szlachetny myśliwy, moja żona znów
      pozwala uciec zwierzynie, choć podejrzewam, że robi to wyłącznie abym miał
      złudzenia, że tym razem uda mi się umknąć na dłużej. Dział samochodowy.
      Przydatna czerwona czapka i różowe wdzianko, bo mogę upodobnić się do obsługi.
      Zwykle około półtorej godziny, zanim obsługa nie wyda mnie podle jako
      zamaskowanego intruza (cholerna nagonka, palcami pokazująca kierunek ucieczki
      grubego zwierza! Polowanie z nagonką powinno być zabronione przepisami
      supermarketu!). Kolejna prawidłowa odpowiedź to „Ależ oczywiście, kotku, że
      poniosę twoich osiem pudeł, pozwól jedynie że przełożę akumulator pod pachę”.
      Przerwa na odstawienie handicapowego obciążenia do samochodu, oraz na
      wzmocnienie wycieńczonego organizmu. Moja żona wie, że oprócz polowania należy
      zwierzynę także okresowo dokarmiać, aby nie padła przed zakończeniem sezonu
      myśliwskiego.
      Zwierzyna po nakarmieniu jest nieco ociężała i najchętniej by gdzieś ucięła
      drzemkę, więc potulnie daje się wieść przez dział sprzętów kuchennych i nawet
      czasami mruknie coś potakująco, nie wiedząc wprawdzie na co się zgadza. Ale
      instynkt po mniej więcej kwadransie zaczyna znów pracować, a i myśliwy sprytnie
      zaczyna udawać że nie zwraca uwagi na objawy pobudzenia nerwowego zwiastującego
      symptom ucieczki. Nareszcie! Gęsta knieja Działu Narzędzi i zwierzyna znika w
      mgnieniu oka! Tutaj znów przydaje się strój w jaskrawych barwach, a ideałem
      byłoby obwiesić się srebrnymi blaszkami i udawać stojak na klucze płaskie.
      Idylla nie trwa zbyt długo, niestety myśliwy też jest wypoczęty i w znakomitej
      formie. Godzina to max, doliczając sprytne mylenie pogoni i kluczenie wśród
      wiertarek i pił tarczowych. Następna odpowiedź musi być wobec tego pełna
      entuzjazmu: „Skarbie! W tym wyglądasz na dwudziestkę, no nie więcej niż
      trzydzieści dwa, bzdury gadam, dwadzieścia dziewięć maksymalnie!” Kiedy
      skierowany na mylny trop myśliwy pogna do najbliższego lustra, sprytna
      zwierzyna zdąży zniknąć w Dziale Muzycznym. Tutaj trzeba mieć wolę świętego
      Franciszka z Asyżu, aby nie nałożyć słuchawek na uszy i dobrowolnie pozbawić
      się zmysłu słuchu, co umożliwiłoby myśliwemu bezproblemowe podejście zwierzyny
      na odległość „strzału”; poza tym zwierzyna może paść na zawał obróciwszy się i
      stanąwszy niespodziewanie oko w oko z myśliwym w nowym rynsztunku. Wobec tego
      dozwolone jest jedynie pozorowanie oglądania okładek i magazynów. Problemem są
      niestety zwykle niskie regały na CD, zwierza widać jak na dłoni. Na szczęście
      zwykle jest już blisko do zakończenia sezonu łowieckiego (obsługa zaczyna
      wyganiać klientów ze sklepów) i zwierzyna ma szansę ujść cało. Wlokąc się noga
      za nogą daję się zaskoczyć i objuczyć kolejnymi pakunkami jak ujarzmiony
      wielbłąd... Uff, jak by to rzekł Apacz, nareszcie koooooniec!
      Największy sezon myśliwski zbliża się nieubłaganie (zakupy świąteczne!), więc
      ja już przezornie zakupiłem strój Świętego Mikołaja. Niech mnie myśliwy
      spróbuje wytropić pośród dziesiątków Mikołajów w supermarkecie, ha ha ha!
      • Gość: zzz Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.ztpnet.pl 28.11.06, 17:52
        Kolego Polonus, nie leń się!!!
        Gdzie dalsze bajki? Pytam po dobroci...
      • Gość: zzz Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.ztpnet.pl 28.11.06, 17:52
        Kolego Polonus, nie leń się!!!
        Gdzie dalsze bajki? Pytam po dobroci...
        • Gość: polonus Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: 208.40.29.* 29.11.06, 13:43
          Piszu, piszu, ale cuś mi powoli idu :) :) :P
          • Gość: ola Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.net-81-220-63.lyon.rev.numericable.fr 29.11.06, 22:42
            gdzie mozna znalezc inne przyklady talentu pisarskiego Pana Polonusa? dawno sie
            tak nie smialam...
            • Gość: zzz Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.ztpnet.pl 30.11.06, 08:30
              Na dalszych stronach tego Forum jest wątek pt."Humorek1" - to jest bajka Kolegi
              Polonusa. Po prostu r e w e l a c j a.
      • kochanica-francuza bo z chłopem na zakupy nie chodzi się 28.11.06, 19:52
        w życiu nie kupowałam sobie ciuchów z kimkolwiek! sama wybieram, sama
        przymierzam, sama oceniam efekt i świetnie na tym wychodzę!

        wiadomo, że chłopy to barany, które nie docenią spodni od Prady z najlepszej
        wełny na świecie, ale docenią różowiastą mini uszytą ze szmaty przez nielegalne
        Ukrainki w baraku pod Wołominem...
        • Gość: winnetou Re: bo z chłopem na zakupy nie chodzi się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 18:28
          kochanica-francuza napisała:

          > w życiu nie kupowałam sobie ciuchów z kimkolwiek! sama wybieram, sama
          > przymierzam, sama oceniam efekt i świetnie na tym wychodzę!

          I co z tego?
          • kochanica-francuza Re: bo z chłopem na zakupy nie chodzi się 29.11.06, 20:07
            > I co z tego?
            To z tego, że technikę tę polecam wszystkim narzekającym na to, jak źle im się
            kupuje z kimś.
        • croyance Re: bo z chłopem na zakupy nie chodzi się 03.12.06, 18:52
          Nie gadaj, ja ostatnio nie bylam w stanie kupic sukienki na James Bond Party, a
          moj Mis wypatrzyl na przecenie taka, ze ho ho ho. Szczeka mi opadla, bo piekna,
          tania, w moim stylu, prawdziwa sukienka dziewczyny Bonda, a sama w zyciu bym
          jej nie znalazla, bo wisiala w dziale rzeczy przecenionych ze wzgledu na maly
          rozmiar - 8.
    • Gość: mk Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.orange.pl 28.11.06, 18:10
      całkiem ekstremalne jest podrywanie dziewczyn i daje niezłego kopa:)
      • Gość: ciekawy Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 11:34
        A gdzie opis techniki, reguł lub wymaganych kwalifikacji zawodnika? ; )
    • Gość: anneeka Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.artvox.pl 29.11.06, 18:37
      Do w/w MPK-ingu dodałabym jeszcze biegi sprinterskie z obciążeniem:) otóż ja
      często w pełnym rynsztunku (torba, segregator, teczka itp.) zmuszona jestem do
      natychmiastowego ruszenia w pościg za odjeżdżającym autobusem.

      Warto też wspomnieć o time-ingu. Jest to popularna w większych miastach (choć
      podejrzewam, że nie tylko) zabawa logiczna, mająca na celu odgadnięcie
      opóźnienia interesującego nas autobusu. Kolejnym etapem jest oszacowanie
      wielkości korków i doliczenie do czasu podróży bonusu z tytułu powyższych.
      Mistrzowie w tej dziedzinie, by podnieść poziom trudność planują jeszcze różnego
      rodzaju przesiadki, które jak się domyślamy nie należą do łatwych bo
      synchronizacja 2 lub więcej spóźniających się środków transportu graniczy z
      niemożliwością;)
      • Gość: anusz Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.wroclaw.mm.pl 29.11.06, 19:07
        dodam pewne uzupełnienie/ korektę.
        time-ing w prawdziwie ekstremalnej wersji występuje w czasie zimowym (winter-
        time-ing). dochodzą bowiem dodatkowe elementy wzmacniające przeżycia, takie
        jak: dotarcie do przystanku po oblodzonych chodnikach, przewidywanie liczby
        autobusów które "wypadły" z kursu, postępujące wyziębienie organizmu (w
        ekstermalnych przypadkach odmrożenia), wszechogarniajaca ciemność (zarówno w
        drodze "do" o poranku jak i "z" popołudniem), urozmaicanie czasu oczekiwania
        spacerami wzdłuż przystanku oraz rozgrzewajacymi przytupami. spoglądanie na
        czasomierz często utrudnione (w rękę zimno, komórka często odmawia
        posłuszństwa). a wszystko dlatego że "zima zaskoczyła drogowców". jak co roku.
        w grudniu i styczniu ;)
        i love this game ;)
    • Gość: yuana Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:05
      Ja po miescie jeżdżę zwykle rowerem więc MPK-ing uprawiam sporadycznie. Jednak
      jazda na rowerze w mieście to też extremum - jak chce soobie podnieśc ciśnienie
      to jadę ulicą. Adrenalina skacze za każdym razem kiedy chce skręcić,bo mimo
      znakó i przepisów rowerzysta nigdy nie ma pierwszeństwa.
    • Gość: v Metro: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:17
      wchodzenie do porannego metra zapchanego na full o 7.38 na racławickiej :)

      trenujemy:
      sile charakteru: "zrobie to, wejde!"
      poranna gimnastyke: rozciaganie
      sprawdzamy stan higieny polakow: kto sie myje, a kto nie? czyli stan naszego powonienia.
      sprawdzamy stan trzezwosci ;) porannej ;) wytrzymujac nacisk przy hamowaniu metra = sztandze
      oczytujemy sie poranna darmowa prasa i reklamami w metrze - no, bo przeciez inteligentni jestesmy, a
      inteligentny czlowiek czyta!
      i.t.p.
      • Gość: pracek Re: Metro: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:35
        My uprawiamy tzw. city cierping.
        Co jest potrzebne?
        -mieszkanie przy dużym rondzie
        -ulica pod blokiem
        -dres, do spania.
        O co chodzi? O to, że cierpisz, cierpisz w mieście. Dlaczego?
        Bo o 23.30 ekipa remontowa na dużym rondzie 20 m od naszego bloku
        zaczęła zrywać asfalt. W dwóch miejscach. Jedni 2 koparkami
        z młotami pneumatycznymi jakoś do nich dołączymi, a drudzy byli lepsi -
        mieli większą maszynę - zrywarkę do asfaltu wielkości tira chyba niemieckiej
        firmy. Zrywali kilka razy, żeby było dokładnie. Było głośno, cierpingowaliśmy
        jak nigdy!!!
        City cierping nie wymaga jakiś tam nakładów fizycznych
        z naszej strony, ani finansowych. Jakie są korzyści? - zapach świeżego
        asfaltu nad ranem...
    • vieviorka Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich 29.11.06, 19:26
      Najbardziej ekstremalny sport wszechczasów to living ;). Na razie wychodzi mi
      po trochę amatorsku, ale może kiedyś porwę się na jakiś wyczyn?...
      • Gość: tre-le-le Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.devs.futuro.pl 29.11.06, 21:50
        post wszechczasów, jw.
    • Gość: waffel Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.com 29.11.06, 21:21
      ja uprawiam parkour, czyli bieganie i robienie roznych akrobatycznych figur
      w "betonowej dzungli" - na ulicy, opierajac sie o murki etc.
      bardzo fajne polecam!!!!!!
    • Gość: f-i-l-i-p Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.astra-net.com 29.11.06, 21:32
      inną ciekawą odmianą MPK-ingu sa linie podmiejskie, szczególnie wieczorami (ale
      i nie tylko), pełne ludzi w odmiennym stanie swiadomosci, odzianych w "szelesty"
      lub osobników witających się z łazienką raz na tydzień. i wytrzymaj taką drogę
      po ciężkim dniu w pracy/szkole
    • embea mothering:-) 29.11.06, 22:03
      Może trochę obok tematu, ale właściwie... Mój sport ekstremalny jest dość
      powszechny, również po wsiach i przysiółkach. Polega on na zajmowaniu się
      własnym potomkiem. Ma różne konkurencje, krótko- i długodystansowe. Opiszę może
      moje dzisiejsze zmaganie, niezły miałam czas i wytrzymałość fizyczną.
      Otóż:
      12:30:00 Zawodnik reprezentacyjny (reprezentant absolutny, bo męża i tak całymi
      dniami nie ma)czyli JA, bierze słodkie, niczego nie spodziewające się niemowlę,
      na ręce, by je zapakować w kombinezon w celu spacerku.
      12:30:01 Niemowlę wydziera się rykiem 150 decybeli.
      12:30:02 Adrenalina w zawodniku nr 1 wzrasta do poziomu maximum.
      12:30:10 Niemowlę ulewa na niezałożony kombinezon. W tym czasie zawodnik stara
      się nałożyć sobie lewego buta.
      12:31:00 Zawodnik wyciera kombinezon dziecka o własne spodnie i celuje smoczkiem
      jednym rzutem do buziuchny niemowlęcia.
      12:31:05 Niemowlę na chwilę uspokaja się, po czym robi kupę.
      12:36:00 Pupa z kupy umyta - niezwykły dowód zręczności zawodnika namber łan:
      ucelować wierzgającą pupą w strumień wody nad umywalką. Dodatkowe punkty.
      12:39:00 Niemowlę do połowy ubrane znów wrzeszczy. Zawodnik otwiera wszystkie
      okna w domu, bo się spocił, i zakłada już drugi but.
      12:39:00 Niemowlę kopnęło puderek, który się rozyspał. Będzie (ewentualnie) do
      skoku w dal, jeśli zawodnikowi puszczą ostatecznie nerwy i skoczy z balkonu. Ale
      nie. Wola zwycięstwa jest silniejsza.
      12:40:05 Jeden rękawek dziecka włożony w kombinezonik.
      12:44:07 Drugi rękawek dziecka włożony w kominezonik. Wrzask trwa. zawodnik
      nakłada szalik.
      12:46:23 Jedna nóżka wierzgająca poskromiona.
      12:48:12 Druga nóżka juz w kombinezoniku. Wrzask przycicha, bo zawodnik
      przycisnął smoczek kapturkiem kombinezonu. Zawodnik nakłada kurtkę.
      12:48:25 wrzask wybucha na nowo, ale zawodnik już wkłada niemowlę do nosidełka z
      wózka, momentalnie łapie do jednej ręki torebkę, klucze, butelkę, chusteczki i
      worek ze śmieciami, a do drugiej nosidełko ze słodkim niemowlęciem i już jest
      za drzwiami.
      12:49:50 szybkie pokonanie 38 schodów, rzut nosidełkiem z niemowlęciem pod
      skrzynkę listową.
      12:50:15 Drzwi od piwnicy juz otwarte, wrzask rozkosznego bobasa budzi śpiącego
      po nocce sąsiada, 2 psy oraz 1 dziecko z parteru.
      12:50:55 14-kilogramowy wózek już jest wtarabaniany na klatkę schodową, zawodnik
      pręży wątłe muskuły i ociera pot z twarzy, po makijazu nie ma już sladu (zresztą
      i tak prawdziwe piękno jest odbiciem duszy ... czy jakoś tak)
      12:51:43 Nosidło włożone do wózka, oszołomione niemowlę zapomina ryczeć,
      zawodnik zapina kurtkę, zbiera rozsypane smiecie, uśmiecha się przepraszająco do
      zdegustowanej i poddenerwowanej rykiem niemowlęcia sąsiadki, która mruczy coś o
      becikowym i "tych młodych matkach".
      12:53:28 Biodrem zawodnika potrzymane drzwi klatki schodowej otwierają się
      witając zwyciężczynię jednej z konkurencji wieloboju zwanej "wyjściem na spacer
      z oseskiem" oraz jej niemowlę w wózku, które to niemowlę zasypia właśnie,
      wkurzone na mamę, kombinezon, wózek i listopad.
      Zawodnik nr 1 myśli sobie "Yes yes zwycięstwo", ale juz planuje, że następnego
      dnia postara się nie zapomnieć zestawić z kuchenki garnka z zupą, który to
      imperatyw każe mu niezwłocznie pobiec na 2 piętro do mieszkania i wyłaczyć
      kuchenkę. Niemowlę pozostawione w drzwiach klatki schodowej, w tym czasie na
      nowo rozbrzmiewa słodkim wrzaskiem i ...

      #
      #
      # Ja chcę do pracy!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: machu Re: mothering:-) IP: *.com 29.11.06, 22:16
        ej no fajnie ze jestes mama, ale to w ogole nie bylo smieszne
        • kochanica-francuza Re: mothering:-) 29.11.06, 22:41
          Gość portalu: machu napisał(a):

          > ej no fajnie ze jestes mama, ale to w ogole nie bylo smieszne
          to nie jest śmieszne - tak wygląda macierzyństwo NAPRAWDę, a nie tak jak się je
          w mediach pokazuje
          • Gość: tata Re: mothering:-) IP: *.cbk.waw.pl 30.11.06, 08:59
            jak potomek będzie miał 2 lata, to będzie jeszcze "lepiej", bo akurat w momencie
            wychodzenia na dwór przypomni mu się, że jeszcze dziś nie wykonał biegu na 5 km
            dookoła mieszkania. a i wierzgające nózki są kilkakrotnie silniejsze.
            • Gość: polonus Re: mothering:-) IP: 208.40.29.* 30.11.06, 14:23
              A jak będzie jeszcze większe to i strach proponować spacer! Chyba, że razem na
              piwo???
              Mnie się opis dyscypliny sportowej podoba :):):)
        • yoma Re: mothering:-) 30.11.06, 19:19
          ja nie jestem mamą i to było śmieszne
    • nessie-jp Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich 29.11.06, 22:11
      Odwrotność dyscypliny zwanej z angielska Whack'A'Mole - czyli Młotem w Kreta.
      Jest to rodzaj survivalu, polegający na wczuciu się w rolę surykatki.

      Uprawia się go w W-wie między innymi w podziemiach Dworca Centralnego i
      przejściach podziemnych pod Rotundą. Zawodnik biega pod ziemią od schodów do
      schodów, wspinając się na każde, wystawiając głowę i rozglądając się uważnie po
      okolicy. Następnie smyrga w dół po tychże schodach i grzeje do następnego
      wyjścia na powierzchnię. I tak do osiągnięcia celu, którym jest znalezienie
      właściwego wyjścia i właściwego przystanku autobusowego.

      Utrudnieniem w tym sporcie są tzw. "ludzie", czyli ruchome przeszkody,
      poruszające się najczęściej w sposób brownowski, najchętniej w kierunku
      przeciwnym do biegu zawodnika; babcie o laskach, powolutku wspinające się na
      schody (bardzo często występują); tzw. Wręczacze - upiorne monstra obarczające
      zawodnika kilogramami makulatury, nieodmiennie reklamującej kursy językowe; oraz
      żebracy przygrywający na akordeonie.
    • Gość: kosa hardcorebiking IP: *.lanet.net.pl 29.11.06, 22:12
      hardcorebiking jest sposobem niebywale szybkiego jak na wroclaw poruszania sie
      po miescie - jestes nieomal miejskim sprinterem. jednak biking, ja kkazdy sport
      ekstremalny to nie tylko oszalamiajaca predkosc - na prostych jakies 20-30 km/h.
      to rowniez lepsze niz w slalomie manewrowanie cialem - tu slupki, zwane
      pieszymi, sa ruchome. oczywiscie, miejscy wlodarze postanowili troche utrudnic
      przepisy tego fascynujacego sportu tworzac sciezki rowerowe. glownym
      utrudnieniem jest znalezienie takiej sciezki, kolejnym zauwazenie, ze tak
      naprawde juz sie dawno skonczyla. piesi moga byc rozbudowani o element zwany
      psem (poruszajacym sie po przeciwnej stronie chodnika) oraz polaczenie
      pieszy-pies, zwane smycza... oczwiscie smycz rozpieta jest na cala szerokosc
      chodnika/ sciezki rowerowej. wracajac do sciezek trzeba uwazac na parkuajce tam
      samochody/ radiowozy/ maszyny drogowe/ smietniki/ staruszki/ drzewa/ znaki/ inne
      elementy krajobrazu.
      istnieje tez inna wersja - poruszanie sie po asfalcie. tutaj niezbedny jest
      odpowiedni sprzet- kamizelka odblaskowa, wymagane prawem 100 lampek i dzwonkow
      (tak jakby kierowca go slyszal), kask z KONIECZNIE opisana grupa krwi bikera
      (jak po godzinie przyjedzie ekipa ratunkowa musi wiedziec po jaka krew maja
      wrocic). przy jezdzie po ulicach glownym (choc wcale nie najwiekszym)
      utrudnieniem sa samochody - pamietajcie, ze to one ZAWSZE maja pierwszenstwo,
      kiedy chcesz skrecic w lewo jestes juz praktycznie przegrany - samochod nie
      bedzie na ciebie czekal i w najlepszym przypadku na ciebie natrabi.
      tutaj ulatwieniem sa autobusy (przeciwnie niz w MPK-ingu). bardzo przyjemnie
      jedzie sie metr - dwa za takim ignoruajc opory powietrza... i mozna obejrzec
      miny MPK-erow stojacych przy tylnej szybie. ale to jest za latwe... wiec na
      asfalcie umieszczone sa specjalne przeszkody - dziury powodujace, ze nasza jazda
      jest jeszcze bardziej hardcorowa. jednak to rowniez nie one sa najgorsze -
      najgorsi sa znow piesi! taaak, to oni potrafia nagle wyskoczyc zza zaparkowanego
      samachodu, albo wskoczyc na przejscie - przeciez biker w przeciwienstwie do
      samochodu nic im nie zrobi;)
      ale ale... zeby nie bylo tak latwo (wszak to wroclaw) moze sie zdazyc, ze
      wracajac z pracy/ uczelni nie znajdziesz jzu ulicy po ktorej jechales rano...
      eh, te remonty... wtedy pozostaje prawdziwy miejski trial - skakanie po
      krawezniakch, przeskakiwanie nad dziurami i objezdzanie kostek polbruku (caly
      czas wymijajac pieszych).
      • Gość: harc Re: hardcorebiking IP: 85.134.187.* 30.11.06, 06:21
        trenuję jeszcze bardziej hardcorową formę powyższego, terningi rozpocząłem w
        warszawie, która z założenie jest już ciekawa, porównywalna z wrocławiem, tyle
        że z minimalnie lepsza komunikacją miejską i mniejszą ilością pieszych
        samobójców, efekt jedno dachowanie (moje po dachu jakiegoś lamusa który za wolno
        jechał) oraz parę "ożku..ćzapóźnozachamowałem" w przypadku parkujących na tych
        paru metrach ścieżek które nam kaczątko wespół z piskorkiem podarowali

        tymczasem teraz trenuje coś zbliżonego, tyle że lewą stroną drogi ulicami
        dublina, znanego ze swych cudownych korków, ścieżek rowerowych służących wszytki
        poza rowerzystami, autobusami które zatrzymują się zawsze tylko na żądanie
        (człowiek bardzo szybko uczy się statystyki - tzn gdzie najczęściej ktoś
        wsiada), poza tym tylko dziś zaliczyłem więcej czerwonych niż przeciętnie w
        miesiąc w wawie... a no i tradycyjnie wracając z pracy o 3 w nocy człowiek
        próbuje jechać właściwą strona drogi
    • msh2 Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich 29.11.06, 22:25
      Tramwajowstrzymywacz. Polecam gdy dobiegamy na przystanek tramwajowy, na którym
      stoi jeszcze tramwaj ale motorniczy nie chce owtorzyć drzwi. Staję wtedy przed
      tramwajem i zaczyna się gra nerwów... jak na razie jest 2:0 dla mnie ;) czyli
      efekt 100-procentowy.
      Polceam na podniesienie adrenalki!

      I nie zapomnijcie przyjrzeć się minie motorniczego ;)
    • Gość: emusia Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.chello.pl 29.11.06, 22:52
      Oj MPK-ing uprawiam namietnie jezdzac do szkoły i wracajac z niej. Największą
      adrenalinę mam w poniedziałek, ponieważ wykład kończy się o 19:25, a o 20:10
      zaczyna się "M jak miłość" od którego jestem uzależniona, do czego przyznaję
      się bez bicia. Otóż zakłądajać że autobus z pętli koło uczelni wyjedzie w
      chwili kiedy galopkiem do niego dolecę, i że w chwili, kiedy wysiadam na
      wspólnym tramwajowo-autobusowym przystanku (2 przystanki dalej), to tuż za
      autobusem z którego wysiadlam stoi mój tramwaj to dojazd do domu doliczając
      przejscie szybkim krokiem od przystanku do domu zajmie 40 minut także zostaje
      mi 5 minut na zdjcie kurtki :). Ponieważ autobus odjeżdza zwykle nieco póżniej
      a tramwaj owszem stoi za autobusem ale wcale nie mój tylko jakiś inny, mój ma
      być za minut 15 to kombiuuje z przesiadkami. Mój rekord to 5 przesiadek
      (zakończone zwycięstwem, bo w chwili kiedy włączyłam telewizor usłuszałam
      umiłowane 'wystarczy słowo, jakiś gest, i nagle wiesz....').
      • Gość: vitia Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 30.11.06, 00:09
        Moim zdaniem MPK-ing to dyscypina nie godna Poczt-ingu. Rano listonosz zostawia
        awiso o 9:55, choć dokłanie wie, że biuro zaczyna prace o 10:00. No ale
        wiadomo - chdzi o to aby unikać przeciwnika ... Z awiso gonisz na poczte, ale
        nie za szybko bo tego samego dnia przesyłkę odbierasz dopiero po 18:00. Poczta
        jest oczywiscie czynna tylko godzine i z 5 okienek zawsze czynne jest tylko
        jedno. I wtedy zaczyna sie cała zabawa ;)
    • Gość: w_glanach Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 00:25
      Ja polecam winding. Mieszkam na VIII piętrze i w razie awarii windy mam 2
      piętra wyżej przejście do sąsiednich klatek (i wind). Moja psuje sie często
      więc po wbiegnięciu na XI, błyskawiczna decyzja - w prawo czy w lewo? Jeżeli
      mam na 8 rano, to w prawo, bo w klatce z lewej mieszka na V p. chłopczyk,
      którego babcia wygłasza długie kazania co mu wolno w drodze
      do szkoły - oczywiście trzymając drzwi windy. Na chłopaczka poluje też
      wielodzietna rodzina z z IV p. i w drodze rewanżu za przytrzymanie windy,
      pakują swoje dziecie w odstępach kilkuminutowych.
      W klatce z prawej mieszka sporo dzieci, które chodzą do różnych szkół i na
      różne godziny. Zrobiłem rozpiskę ich rozkładów zajęć i usiłuję się wpasować,
      tak, żeby zdążyć na autobus. Parę razy zdążyłem.
      Zejście po schodach odpada, bo na II mieszka moher w kwiatach doniczkowych i
      drze ryja, że dopiero co "lastryko" wypastowała, a tu chołota w buciorach jej
      lata. Poręczy w blokach nie polecam.
    • Gość: sufka Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 09:20
      Ostatnio w Krakowie, np. na Al.Pokoju do Ronda Grzegórzeckiego lub na
      Nowohuckiej bardzo popularnym sportem jest traffic-ing. Sport ten zaczyna się w
      godzinach popołudniowych. Podjeżdżasz autkiem o lini startu i co robisz ??
      Stoisz ! Po paru minutach ciśnienie rośnie. Wdychasz świeże opary z samochodów
      przed tobą. Dla relaksu możesz sobie pooglądać jak koleś na pasie obok dłubie w
      nosie. Mija 10 min , a ty ruszasz 30 cm do przodu. To już jest rekord ! Do
      białej gorączki doprowadzają cię panowie w niebieskich mundurkach i z migającym
      kogutem, którzy nie chcą brać udziału w zawodach i wymuszają pierwszeństwo.
      Chcąc niechcąc musisz ich przepuścić, inaczej zostaniesz zdyskwalifikowany i
      naliczą ci punkty karne + karę pieniężną. Nie polecam. Wyczynem godnym złotego
      medalu jest np. przejechanie z lewego pasa na prawy lub odwrotnie. Każdy
      zawodnik walczy zacięcie o swoje miejsce, jedynym wyjściem jest szybki refleks i
      wepchanie się na siłę na miejsce przeciwnika. Utrudnieniem są zawalidrogi (czyt.
      niedzielni kierowcy)lub zawodnicy, których pojazd uległ uszkodzeniu na środku
      jezdni. Zdarzają się rownież inne niespodzianki np. wypadek, bezpańskie psy lub
      pieszy przecinający trzypasmówkę. Zawodnik chcący uprawiać ten sport musi mieć
      nerwy ze stali (choć nie raz zdarzało się i mnie otwierać okno i wykrzyczeć
      wiele niecenzuralnych słów na zawodnika stojącego przede mną). Zalecane jest
      zabranie ze sobą suchego prowiantu i zimnych napojów. Jeżeli ktoś podróżuje z
      dzieckiem (np. tak jak ja) to zalecam wziąć zapas zabawek/książeczek lub innych
      rzeczy, które pozwolą dziecku przetrwać ten wyczerpujący wyścig. Wygranym jest
      każdy, kto dojedzie do miejsca przeznaczenia lub wyrwie się z kolumny
      zawodników. A i zostanie mu choć odrobina siły na następny dzień. Dodatkowa
      informacja: traffic-ing jest sportem niekończącym się, coraz częściej
      pojawiającym się w naszych miastam.
      • Gość: onslaught Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.chello.pl 30.11.06, 10:03
        urban golfing:) ustalamy sobie cel bierzemy piłeczke i kije i gramy ostatnio
        graliśmy na ulicy legionów i redłowskiej w gdyni nie zwracając uwagi na
        samochody i przechodniów
    • Gość: Super sleeper Drzeming... po robocie miedzy 17.30 a 20tą IP: *.efi.fi 30.11.06, 10:11
      ot najbardziej zawadiacki sport ekstremalny, dziewczyny i gospodynie tez bez
      wiekszego przygotowania moga uprawiac.
    • Gość: mf wyboring IP: *.zgora.dialog.net.pl 30.11.06, 10:35
      Ja z kolesiami jeździmy uzbrojeni w szotgany ASG z kulkami na farbkę i walimy z
      okien samochodu do plakatów wyborczych, trzeba pokazać politłukom co sie o nich
      myśli. Taka zabawa ala gangsta bambus ale wciąga. Raz jeżdziliśmy w kółko po
      rondzie przez jakieś 30 minut, bo padło hasło "kill them all"
    • Gość: czasami Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: 62.233.203.* 30.11.06, 10:50
      a tego próbowaliście:
      Warszawa:
      pomiędzy 7-8 rano - wyjazd autem do pracy.dam rade...wyjadę z tego parkingu
      osiedlowego...to nic że samochody na głównej stoją w korku...przecież ktoś mnie
      przepuści..ten..może ten.. albo ten..k* znowu będę tu stała 15 minut..
      ten sam czas - wyjechałam ! yes,yes,yes! - jeden śmignął mnie z lewej ..drugi
      śmignął mnie z prawej..lewym i środkowym pasem jadę ciężarówki..taaa..to dla
      nich powstały te drogi..nic to dam radę..przecież jadę normalnie
      100km/h...ogranicznik do 50 - kurczę chyba się grzebię.. i po co ci przechodnie
      tak śmigają po tej ulicy chcą przejść czy co?
      pomiędzy 16-17 - parkuję pod domem..to znaczy chciałabym pod domem..ale jakoś
      miejsca nie ma..dam radę poczekam...minuta..dwie.dziesięć...chyba zaparkuję
      trzy przecznice dalej..a może na trawnik ..tam..przy tej kupie psa...czego
      trąbisz!!..
      pomiedzy 18-20 - parkowanie pod supermarketem Stoisz...czekasz..zaraz napewno
      coś odjedzie czekasz...to nic że możesz stanąć dalej po co..im bliżej tym
      lepiej.. chyba sie przejdę..
      No..jazda po mieście stołecznym wymaga ..chyba nie jestem pewna czego.
      Bezczelność to najlepsze słowo .
      Autowstrzymywacz!
      Dyscyplina - jazding!!!
    • Gość: bruum Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.cofund.org.pl 30.11.06, 10:55
      w_psia_kupa_niewdepning.

      wymagana doskonała koordynacja oka ze stopą. W okresie wczesnej wiosny i
      topniejących sniegów forma z ekstremalnej przechodzi w hiper ekstremalną. Próba
      tylko dla odważnych - to przejście przez trawnik (o każdej porze roku).

      ps. nie mam nic do psów (sam posiadam :) )
      • Gość: jaija Re: Typy ekstremalnych sportów miejskich IP: *.elblag.dialog.net.pl 01.12.06, 00:38
        Ostatnio kilka razy poległam na w_psia_kupa_niewdepningu. Na szczęście porażka
        była któtkotrwała, bo padał deszcz, było w czym wymoczyć buta i mokra trawa też
        się znalazła ;)
        Ohyda, swoją drogą. Taka żółta kaka wlazła mi w traktory.
    • marta_malkowska zakuping przedświateczny 30.11.06, 11:04
      Najczęściej stosowany na dzień lub tego samego dnia co ten dzień. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka