Dodaj do ulubionych

O studentach i profesorach

    • Gość: wak Re: O studentach i profesorach IP: 165.222.186.* 11.01.02, 17:42
      Egzamin z anatomii. Profesor pyta studentke:
      - Jaki ludzki organ moze pieciokrotnie zwiekszyc swoj rozmiar.
      Studentka bez wachania odpowiada:
      - Penis.
      - Nie prosze pani, zrenica, ale gratuluje narzeczonego.
      • zorak Re: O studentach i profesorach 17.01.02, 23:07
        Studentki historii przychodzš na egzamin ze �redniowiecza.
        Jedna wchodzi do profesora no i zaczyna się:
        - kiedy był przywilej borzykowski? - pyta profesor
        Studentka bez wahania odpowiada:
        - w 1210 roku.
        - A kiedy koronowano Wacława II?
        - W 1300 roku
        - A jak się nazywały specjlne uprawnienia ksišżęce w Polsce patrymonialnej?
        - Były to regalia.
        - Na jakiej religii opierała się herezja katarska?
        - Na manicheizmie.
        - No brawo - mówi profesor - widzę że się pani dobrze przygotowała. Wobec tego
        zadam ostatnie pytanie. Jaka jest najstarsza stolica Polski?
        Na to studentka zaczyna się zastanawiać,my�li i my�li zerka nerwowo na
        profesora i zaczyna się denerwować. W końcu drżšcym głosem mówi:
        - Gniezno....
        - Doskonale - ma pani pištkę!!!
        Studentka wyszła z gabinetu i mówi do drugiej
        - słuchaj miałam żenujšco banalne pytania ale to ostatnie to było bardzo
        trudne - spytał o najstarszš stolicę Polski...
        - No i co powiedziała�?
        - Że Gniezno - i wyobra� sobie - to było dobrze, i dostałam pištkę.
        - O to super napiszę to sobie na �cišdze.
        Napisała sobie na �cišdze i postanowiła jš włożyć do buta - wysokiego kozaka.
        Po czym została zawołana do gabinetu i profesor mówi:
        - Proszę pani jestem już bardzo zmęczony więc zadam pani tylko jedno pytanie:
        Jaka jest najstarsza stolica Polski.
        Więc już studentka oddycha z ulgš że to ma na �cišdze i z lekka sięga do
        kozaczka chyłkiem. Udaje że się zastanawia a w międzyczasie wycišga co� z buta
        i zadowolona mówi:
        - Polskór!
    • Gość: historyk Re: O studentach i profesorach IP: 192.168.1.* 24.01.02, 13:45
      Autentyczne:

      na egzaminie z historii doktorka zadaje pytanie studentce:
      - proszę powiedzieć kiedy zakończyła się I wojna światowa
      studentka intensywnie myśli i niestety nic, doktorka lituje sie i mówi, no
      prosze pani, to jest też data odzyskania przez Polskę niepodlegołości, było to
      jesienią...
      i nadal nic, nagle olśnienie - 22 lipca !

      Inne:
      egzamin wstępny z historii, profesor pyta kandydatkę kim był Mieszko I, panna
      mysli i odpowiada: chłopem spod Poznania, profesor zalicza odpowiedź, inni
      egzaminatorzy zdziwieni pytają dlaczego: no wiecie, odpowiada, przecież
      mieszkał w Gnieźnie, był z rodu Piastów, więc był chłopem z pochodzenia no i
      był facetem, wszystko się zgadza :-)
      • Gość: jaro Re: O studentach i profesorach IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.01.02, 22:09
        autentyczny kawal:
        to juz troche po czasie ale... co tam:
        czym sie rozni student od bin-ladena??
        -bin laden ma kiepski stosunek do pokoju...
        natomiast student ma kiepski pokoj do stosunku
        pozdrowionka z krakowskiej polibudy
        • Gość: jaro Re: O studentach i profesorach IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.01.02, 22:24
          przeczytalem wszystkie wiec teraz moge spokojnie pisac te ktore znam:)
          kolejny autentyczny kawal:), czyli zaden tam autentyk tylko czysty kawal
          egzamin z psychologi, profesor zadaje 1 pytanie...studenta yyyyyyy, no nie
          bardzo , na to profesor:
          -to co zdajemy czy dajemy?
          -nie nie zdajemy panie profesorze, zdajemy...
          pada drugie pytanie.... studentka:
          - yyyyyyyyyyy no akurat z tego panie prof sie nie przygotowalam
          -to co zdajemy czy dajemy ponagla profesor...
          -zdajemy panie prof, zdajemy
          pada ostatnie pytanie ratunkowe oczywiscie kobieta nie wie na to prof:
          -to co dajemy?
          -no dobrze...
          po calej akcji leza obok siebie i profesor nagle mowi:
          -pani anno gdybym wiedzial ze pani jest dziewica to dalbym pani te 3,0
          -panie profesorze gdybym wiedziala ze pan jeszcze moze to sciagnelabym rajstopy

    • sluggard Re: O studentach i profesorach 23.02.02, 13:03
      Pytanie na egzaminie z anatomii:
      - Jaka jest pańskim zdaniem największa żyła w pochwie?
      - Vena dorsalis profunda penis!
      • kicia7 Re: O studentach i profesorach 25.02.02, 15:46
        Pytanie do tych, co opowiadają medyczne dowcipy:
        Egzamin z interny:
        Pacjent skarży sie na pobolewania w nadbrzuszu, ma podwyższony poziom diastaz
        we moczu, diastazy we krwi w normie.Jaka jest diagnoza?
        • Gość: koti Re: O studentach i profesorach IP: 213.77.14.* 27.02.02, 13:25
          Sesja.
          O godz. 4 nad ranem u profesora dzwoni telefon
          - cześć stary, śpisz ?
          - śpieeee... odpowiada zaspany profesor
          - no popatrz kurwa, a my się jescze uczymy...
    • Gość: szafa Re: O studentach i profesorach IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 01:40
      dobra to macie moj najlepszy ktorego tu jeszcze nie bylo:

      Podobno autentyk ;)

      Zdarzyło sie pewnemu studentowi ze mial wypadek samochodowy i najzwyczajniej w
      swiecie go nie przezyl. Jako ze lubil on uzywac zycia poszedl do piekla. No ale
      okazalo sie ze sa 2 rodzaje piekla: normalne i dla studentow. Jednak sniadania
      byly koedukacyjne wiec byla okazja porozmawiania z mieszkancami
      czesci "normalnej":
      - Te stary - jak tam u was jest co? - pyta student
      - W sumie to spoko...alkoholu pod dostatkiemm dragi jakie chcemy, panienki
      latwe, dziennie imprezy...nie jest zle...no - z wyjatikem tego ze co wieczor
      przychodzi do nas diabel z gwozdziem i mlotkiem, mowi: "czas na cierpienie" i
      wbija nam go w dupe...
      - Ty - no to u nas tak samo - mowi student - imprezy na calego, wszystkiego
      pod dostatkiem ale zaden diabel do nas nie przychodzi...

      Mijaja kolejne miesiace po czym gosciu ktorego student zapytal widzi pewnego
      ranka jak student siedzi przy sniadaniu caly obolaly, wiec podchodzi do niego i
      pyta co sie stalo?
      - stary - wczoraj przyszedl do mnie diabel z mlotkiem i wiadrem gwozdzi i
      powiedzial:

      - "Sesja"
      -----------------------------------------------------------


      • Gość: ash Re: O studentach i profesorach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 17:11
        Autentyk z egzaminów wstępnych na historię sztuki w Poznaniu:
        Kandydatka odpowiada kiepsko wiec komisja się lituję i daje pytanie-
        pewnik: "Ile osób jest w Trójcy Św.?". Na co panna odpowiada "dwie".
        Skonsternowana komisja pyta kandydatke czy jest pewna, na co ona spokojnie
        odpowiada ze tak, bo tam sa dwie osoby i gołąb.
        • Gość: Bona Re: O studentach i profesorach IP: *.zgora.dialog.net.pl 03.04.02, 00:31
          Gość portalu: ash napisał(a):

          > Autentyk z egzaminów wstępnych na historię sztuki w Poznaniu:
          > Kandydatka odpowiada kiepsko wiec komisja się lituję i daje pytanie-
          > pewnik: "Ile osób jest w Trójcy Św.?". Na co panna odpowiada "dwie".
          > Skonsternowana komisja pyta kandydatke czy jest pewna, na co ona spokojnie
          > odpowiada ze tak, bo tam sa dwie osoby i gołąb.

          ---Trudno uwierzyć w takie rewelacje, ale jestem skłonna to zrobić. Wprawdzie tak
          pięknych kwiatków na moim roku ( ani sąsiednich) nie było na egzaminach
          wstępnych - ale na jednym z pokrewnych kierunków, a dokładniej na etnografii, na
          jednym z egzaminów po pierwszym roku (!!!) "paniena" miała problem ze szlakiem
          solnym, bursztynowym, jedwabnym...Zdesperowany egzaminator ( spieszył się na
          Mundial) dał ostatnią szansę i zapytał, skąd się bierze bursztyn.
          Niespeszona "paniena" odparła : "Wytapia się w piecach"!...
    • Gość: Diablo Re: O studentach i profesorach IP: 195.116.223.* 06.03.02, 14:21
      no to może AGH geodezja

      autentyk
      niesmiertelny prof. Latoś (niech żyje!!) do panienki która przez pół wykładu
      cos tam nawijała do kolezanki.
      -Niech pani tak nie szumi. Sosna szumiała i ją zerżneli.

      egzamin ustny u Latosia . Przychodzi dziewczyna w ciąży
      -Panie Psorze przepraszam ale się nie douczyłam bo miałam kłopoty z ciążą i
      byłam w szpitalu. nie nauczyłam się.
      -nic mnie to nie obchodzi. Spotkamy się innym razem. 2
      Wchodzi następna panienka do gabinetu
      -Pani też w ciąży?
      -Nie. -odpowiada zdziwiona studentka
      -2

      Pozdrawiam
      napiszcie coś o Latosiu ba wszystko zapomniałem a jest z niego kawał ch..a
      • Gość: Gosciu Re: O studentach i profesorach IP: *.citynet.pl / 192.168.1.* 05.06.03, 10:58
        Taaaaa Latoś.
        No to może tak:
        Egzamin. Profesor zadaje kolejne pytania studentce.Na zadne z nich nie uzyskuje satysfakcjonujacej odpowiedzi. Poirytowany w koncu mowi do niej:
        -Wie pani co?Jak by pani byłą tak długa jak głupia, to by pani mogła piwo z księżyca podawć.

        :))))))))
        • Gość: buba latos i wszystko jasne IP: 5.2.* / *.chello.pl 22.11.03, 23:31
          ale w tym roku latos chyba spuscil z tonu.

          jednej lasce dal 4 tylko i wylacznie za aparat na zebach.
          no i ulal nie wiecej jak 10 osob, choc i tak ta liczba jest mniejsza.
          a kolesiowi, ktory do niego przyszedl po raz n-ty wpisal 3 i kazal spierdalac,
          zeby go juz wiecej na oczy nie widzial.
    • Gość: Kobza Re: O studentach i profesorach(W PODROZY POCIAGIEM IP: 193.0.110.* 14.03.02, 14:25
      Jado w przedziale pociagu: profesor, jego student, pani w srednim wieku, dosc
      ladna, i jej corka, powiedzmy w wieku studenta, tez nie brzydka. Nagle pociag
      wjechal do tunelu i na pare minut wszystko spowily ciemnosci. I wtedy nagle
      wyrazny dzwiek spoliczkowania. Pociag wyjechal z tunelu, no i kazdy z obecnych
      ma glowe pelna mysli.
      Pani w sred. wieku mysli: No jednak dobrze wychowalam swoja corke, potrafi sie
      obronic.
      Jej corka mysli: No-no widze, ze moja mama jeszcze potrafi zmacic mezczyznom w
      glowie.
      Profesor mysli: Do cholery! Ten to sobie sie zabawia, a ja obrywam za niego.
      Student mysli: Nooooooooo, nareszcie dostales za ta dwojke na egzaminie.
      • Gość: Kaboom Studenci polibudy.... IP: *.radom.pl 03.04.02, 21:12
        Stoi 2 studentow polibudy.
        Podchodzi do nich trzeci.... tez pijany..
        • Gość: Robsonka Re: Studenci polibudy.... IP: *.netia.pl 05.04.02, 16:58
          Na PW wykłady z Algebry prowadzi(ł) Klukowski (Klusio).
          Podczas tłumaczenia odwracania macierzy:
          - Tak, i jaki tu będzie wynik to Bóg raczy wiedzieć. No ja oczywiście wiem!

          albo:
          -To zadanie rozwiążemy metodą przez wpatrywanie się.
          • Gość: Piotr Re: Studenci polibudy.... IP: *.chello.pl 23.04.02, 22:14
            > -To zadanie rozwiążemy metodą przez wpatrywanie się.

            Przez przypatrzenie... I ta metoda przydawała się na wielu innych przedmiotach i
            w wielu innych przypadkach. Był jeszcze taki inny gościu, też prowadził algebrę,
            tylko że był głupszy od Kluka (BTW- Klukowski to arcymistrz w brydżu) a miał tą
            ciekawą cechę, że miał dokładnie zaplanowane anegdoty na każde zajęcia
            (powtarzane co semestr...).
            • Gość: GregB Re: Studenci polibudy.... IP: *.acn.waw.pl 13.04.03, 13:37
              BTW- Klukowski to arcymistrz w brydżu)
              A jakże... Co ciekawe, w mojej grupie jest paru zapalonych brydżystów, który
              dosłownie co przerwa pogrywali przez cały pierwszy semestr. Raz jednak nie
              udało im się skończyć przed wykładem z algebry, a siedzieli w przedniej części
              sali, więc jak tylko Klukowski ich zobaczył, powiedział: "Kontra, idzie pan do
              tablicy rozwiązywać zadanie":-))))
              Metoda "przez przypatrzenie" jest często stosowana również na analizie, ale
              Klukowski stał się sławny na polibudzie ze względu na niesamowite zdolności
              dotyczące obliczeń na macierzach, dawaliśmy mu nieraz przykłady do zadań,
              macierze 5x5 czy 6x6 - kilka sekund, żadnych zapisów, a wyznacznik był
              policzony:-)))
    • Gość: Daro Rzym na UJ - studentka kontra Litewski :) IP: *.kobierzyn.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 23:43
      To sie miesci w kategorii kawaly - smialem sie przez 10 minut
      Litewski : hahaha <zalotnie> , prosze pani - a mogłaby pani prowadzić w Rzymie
      dom publiczny , ha?
      ona: ja nie bo nie jestem zamężna , ale pana żona - tak :))
      • Gość: citron Re: Rzym na UJ - studentka kontra Litewski :) IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 25.04.02, 00:37
        oblesne i tepe
      • Gość: mijaczek Re: Rzym na UJ - studentka kontra Litewski :) IP: *.union01.nj.comcast.net 13.04.03, 06:00
        podoba mi sie twoj IP :)
    • Gość: amebka Re: O studentach i profesorach IP: *.zptr.com.pl 23.04.02, 02:56
      Tego jeszcze nie było:
      czterech studentów zapiło wieczorem i spóźnili sie na egzamin. Ustalili wersję,
      że sa spoznieni dlatego, ze zlapali gume i musieli zmieniac po drodze kolo.
      Profesor przyjal ich sympatycznie, zgodzil sie na opoznione zdawanie egzaminu w
      tym samym dniu, ale usadzil ich wszystkich w odzdzielnych salach.
      Kazdemu z nich zadal tylko jedno pytanie: "ktore kolo?"
      • Gość: kb Re: O studentach i profesorach IP: *.chapmantaylor.com 23.04.02, 16:55
        podobno autentyk z medycyny.
        podczas zajec z anatomii profesor odpytuje studentke z budowy narzadow
        plciowych meskich. Zachecajac ja aby wziela preparat do reki:
        - prosze wziac do reki; no chyba mi pani nie powie, ze pani nie trzymala penisa
        w reku?
        - nigdy zimnego, panie profesorze
        • piasia Re: O studentach i profesorach 24.04.02, 10:19
          akademia medyczna, profesorowie trochę popili przed egzaminem i w dobrych
          humorach postanowili urozmaicić egzamin: każdemu wchodzącemu zawiązywali oczy i
          dawali do ręki narząd do rozpoznania.
          Wchodzi pierwszy student, dostał preparat, maca, maca.... - Wątroba!
          - doskonale, ma pan 4.
          Wchodzi drugi, dostal preparat, maca, maca - Nerka!
          - doskonale, ma pan 4
          Wchodzi studnetka. Dostała preparat, maca, maca, - Podwawelska!
          - oj, prosze pani, hi hi hi, niech pani się zastanowi
          - Podwawelska!
          - jest pani pewna?
          - na 100%
          Komisja wzięła preparat, patrzą - rzeczywiście podwawelska. Po chwili jeden ze
          zgrozą w głosie:
          - a czym myśmy zakąszali?....

          Drugi - autentyczne, z radiowego konkursu.
          prezenter: Która część "Trylogii" nie została jeszcze nakręcona? (rok 96)
          słuchaczka: a może jakaś podpowiedź?
          prezenter: w środku tytułu jest "i"
          słuchaczka (triumfalnie): "W pustyni i w puszczy"!
    • Gość: max7760 Re: O studentach i profesorach IP: 63.217.57.* 25.04.02, 20:00
      Podobno autentyk: Dosc dawno temu, Uniwerek w Poznaniu, profesor od logiki -
      niestety dokladnie nie pamietam nazwiska, Znaniewski czy tak jakos, podobno
      niesamowity leb, gosciu wymyslil jakies wlasne teorie znane na calym swiecie, i
      swoja szkole logiki itp. Wchodzi do niego student na egzamin a on na to:
      - Bedzie tylko jedno pytanie: ile jest lisci na tym drzewie ktore pan widzi za
      oknem?
      - No, z 10 tysiecy
      Profesor: - Jak pan to policzyl?
      Student: - Strzelalem
      Profesor: 2
      Wchodzi nastepny.
      P: - Bedzie tylko jedno pytanie: ile jest lisci na tym drzewie?
      S: - A ze 100 tysiecy
      P: - Jak pan to policzyl?
      S: - Tego sie nie da dokladnie policzyc
      P: - 2
      I tak kilku nastepnych oblal. Az w koncu jeden zdal:
      P: - Bedzie tylko jedno pytanie: ile jest lisci na tym drzewie?
      S: - A ze 100 tysiecy
      P: - Jak pan to policzyl?
      S: - Mialo byc tylko jedno pytanie panie profesorze
      P: - Dziekuje, 5

      A drugi numer tego samego goscia ponoc byl taki: polozyl czysta kartke papieru
      na biurku, wchodzi student na egzamin. Prof. do niego: niech pan wejdzie na ta
      kartke. Gosciu sie zdzilwil, ale dawaj na biurko.
      Prof: Dziekuje, 2
      I tak kilku nastepnych. Az w koncu jeden zdjal kartke z biurka, polozyl na
      podlodze, stanal na niej.
      Prof: Dziekuje, 5

      Za to przy tym bylem i widzialem na wlasne oczy: Mialem daaaaawno temu
      przyjemnosc (?!) studiowac na Uniwerku w Poznaniu. Profesor, nie pamietam juz
      nazwiska, chyba od filozofii albo od psychologii, zajebisty alkoholik, przylazl
      na wyklad na nieziemskim kacu, i cos tam gada, gada, az w koncu zaschlo mu w
      gardle; na katedrze stala butelka po mleku z... woda i jednym kwiatem,
      wyrzucil ten kwiat i wypil wode, jednym pociagnieciem, a potem: aaaahhhhhhh i
      beknal. Widzialem to !!! Ludzie pospadali z krzesel ze smiechu, a on,
      jakgdyby nigdy nic dalej cos pieprzyl na temat wykladu.

      Pozdr,

      Max
      • piasia Re: O studentach i profesorach 26.04.02, 09:41
        Uniwerek Śląski, koniec lat 50-tych. Dwóch profesorów - archeologii Polski i
        bodajże średniowiecze - w czasie przerwy zajęciach wyszło coś zjeść. Idą,
        gadają, patzrą - lokal, witryna, stoliki, krzesełka. Weszli, usiedli, gadają i
        czekają na kelnera, czekają, czekają, wreszcie wołają jakiegoś przechodzącego
        faceta i pytają, dlaczego nikt ich nie obsługuje. Okazało się, że usiedli w
        sklepie meblowym...

        zajęcia z tzw. wojska. Prowadzący czyta listę obecności, na dole kartki
        wyraz "verte". No to on czyta:
        - Verte! Verte! Jest Verte?
        ktoś z ostatniej ławki: wyszedł ze stolcem
        - to powiedzcie Vertemu i Stolcemu, żeby się do mnie zgłosili...
        • Gość: ZMok Re: O studentach i profesorach IP: *.wan.pol.pl 26.04.02, 17:10
          Atentyki:
          Przed dopuszczeniem do matury anglistka chce dać ostatnią szansę bardzo słabemu
          uczniowi. Po kilku bardzo prostych pytaniach zrezygnowana mówi: Przetłumacz mi
          choć takie proste zdanie - Ja mam psa. Chłopak w popłochu rozgląda się i po
          pewnej chwili mówi: I am a dog .......

          Matura ustna z angielskiego:
          Chłopak miał opowiedzieć o jakiejś katastrofie, oczywiście wybrał Titanica. Nie
          bardzo mu szło więc nauczycielka postanowiła mu trochę pomóc i zadała pytanie
          co się z tym statkiem stało (oczywiście po angielsku). Chłopak jakimś cudem
          pytanie zrozumiał, ale z odpowiedzią było gorzej. Rozejrzał się i widząc, że
          pozostali członkowie komisji zajęci są rozmową szepną : "... zatoną..."
          (oczywiście po polsku)
          • Gość: aab Re: O studentach i profesorach IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.02, 22:53
            Też autentyk z mojego LO.
            Anglista zadaje ostatnie ratujące pytanie, bo panna raczej słaba i poprzednie
            położyła. "Zadaj pytanie - czy to jest kuchnia?", na co ona odpowiednio
            intonując: "Kitchen?"
            • Gość: Mia131 Re: O studentach i profesorach IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.04.02, 11:55
              Na wykładzie z matematyki(autentyk!!)
              początek roku,wykładowca nie zapamiętał jeszcze nazwisk..Chciał,żeby kolega
              podszedł żeby rozwiązać zadanie..(kolega miał dosyć bujnął czuprynę i raczej
              utrzymywał "artystyczny nie ład")Profesor na to :Tee Kudłaty z ostatniej ławki
              proszę do mnie !!! :)
              -------------------------------------------------------------------------------
              pozdr.
              • Gość: Zappa Re: O studentach i profesorach IP: *.lodz.agora.pl 29.04.02, 11:40
                Noooo, zajebiście śmieszne.....:(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
          • no-name1 Re: O studentach i profesorach 29.04.02, 12:17
            "szepnął" i "zatonął". Moze zamiast angielskiego, troszke nad polskim by sie
            popracowalo? Jak ty zdales mature?
            • Gość: mysia200 Re: O studentach socjologii IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 30.04.02, 00:06
              po czym poznac studenta socjologii?
              po odleżynach

              ---------------

              co mówi bezrobotny absolwent socjologii do absolwenta socjologii który ma pracę?

              "frytki i cole"

              ----------------

              w Poznaniu Wydział Nauk Społecznych mieści się koło pętli tramwajowej.więc stąd
              kawał:
              co trzeba zrobić żeby skończyć(tu dowolna nazwa kierunku np.)socjologię?
              uważać żeby nie wpaść pod tramwaj

              ps co do tego kawału o bezrobotnych nie piszcie ze było ale o np.bilologi bo mi
              chodziło schemat dowcipu

              a i o Polibudzie

              siedzą w pokoju dwie obleśnie brzydkie laski.wchodzi trzecia...też z Polibudy

              -------

              jak sie dzielą laski?
              na ładne,brzydkie i te z Polibudy.



        • Gość: volica Re: O studentach i profesorach IP: *.nas10.nashville1.tn.us.da.qwest.net 03.11.02, 22:13
          uniwersytet slaski powstal w latach 70, czyz nie?
          • Gość: Sebulba Re: O studentach i profesorach IP: *.stacje.agora.pl 08.11.02, 18:01
            Gość portalu: volica napisał(a):

            > uniwersytet slaski powstal w latach 70, czyz nie?

            Masz rację wcześniej był tam tylko zamiejscowa filia UJ
        • Gość: Troche wiedzy Re: O studentach i profesorach IP: *.katowice.agora.pl / *.katowice.agora.pl 05.01.04, 21:10
          Uniwerek Sł powstał dopiero w następnej dekadzie. Proszę aż tak bardzo nie
          zmyslać.
      • Gość: pierans Re: O studentach i profesorach IP: 213.120.245.* 02.05.02, 13:48
        To byl "Ghandi" prof logiki z prawa na UAM
        Inna scenka z Ghandim i studentem, okolicznosc egzamin:
        Ghandi: No dobrze, prosze mi powiedzic ile zarowek jest w tej sali?
        Student: rozglada sie, 2 rzedy lamp, po 3 lampy w rzedzie, czyli razem 6.
        Student jest cwany, wiec sprawdza, czy gdzies nie ma lampki na biurko, czy cos
        w tym stylu i mowi: Szesc
        G: wyjmuje z kieszeni marynarki zarowke i mowi: Przykro mi, nie zdal pan,
        Student zalamany umawia sie na poprawke.
        Poprawka, ta tama sala, Ghandi i to samo pytanie na koncu:
        G: No dobrze, prosze mi powiedzic ile zarowek jest w tej sali?
        S: Siedem!
        G: Aaaa, bardzo mi przykro, wlasnie ze szesc! I wywraca puste kieszenie
        marynarki.
        S: Aaaa, za pozwoleniem, siedem! I wyciaga zarowke z kieszeni ...
        • Gość: ankak Re: O studentach i profesorach IP: *.ph.ph.cox.net 12.05.02, 22:11
          (AUTENTYK!)
          KTOS W INSTYTUCIE ZAWIRUSOWAL WSZYSTKIE KOMPUTERY. TRWA DOCHODZENIE.
          PODEJRZENIE PADA NA PROF. OD LOGIKI(!).
          -A CZY SPRAWDZIL PAN, PANIE PROFESORZE, CZY TA DYSKIETKA NIE BYLA ZAWIRUSOWANA?
          -SPRAWDZILEM
          -NO I?
          -NO WYSZLO PRAWDOPODOBIENSTWO WIRUSA
          -I CO PAN ZROBIL?
          -NACISNALEM "ENTER". PRZECIEZ "PRAWDOPODOBIENSTWO" TO NIE JEST "KONIECZNOSC".
    • Gość: fakir Re: O studentach i profesorach IP: *.polsl.gliwice.pl / *.solaris.ds.polsl.gliwice.pl 13.05.02, 01:22
      Egzamin na weterynarii. Po półgodzinnym maglowaniu profesor rzuca studentowi
      pytanie ostatniej
      szansy:
      - Niech pan powie, czy krowie można zrobić skrobankę?
      - Nie wiem, panie profesorze.
      - Nie postawię panu na razie oceny niedostatecznej. Niech pan się dowie, jak
      brzmi odpowiedź na to pytanie. Wyjeżdżam dziś na pięć dni. Gdy wrócę, zgłosi
      się pan do mnie i powie, co się na ten temat dowiedział.
      Student rzucił się do nauki. Pierwsze dwa dni spędził na przesiadywaniu w
      czytelni i obdzwanianiu znajomych. Bez skutku! Nikt nie posiadał żadnych danych
      na temat skrobanek u krowy. Student popadł w rozpacz i przez kolejne dwa dni
      zalewał intensywnie robaka w pobliskim barze. Gdy pojawił się tam trzeciego
      dnia i ponurym głosem zamówił kolejne pół litra, barman nie wytrzymał i
      go zagadnął:
      - Panie, co z panem jest? Przychodzisz tu pan już trzeci dzień. Przez ostatnie
      dwa dni zalałeś się pan jak świnia, zarzygałeś pan stolik i naubliżałeś
      gościom! Co jest z panem? Czemu pan tak pijesz? Może można panu jakoś pomóc?
      - Tak. Nie wie pan, czy krowie można zrobić skrobankę?
      - Uuuu... A toś się pan rzeczywiście wpakował...

      a ta historia to podobno autentyk:

      Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów. Radzili
      sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się egzamin z
      chemii, miał być w poniedziałek o 8.00, wszystkim wychodziła średnia 5. Byli
      tak pewni siebie, że przed egzaminem zdecydowali poimprezować u kolegów z
      uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale tak popili w weekend, że jak zasnęli w
      niedzielę po południu, obudzili się w poniedziałek około 12.00. Na egzamin
      oczywiście nie zdążyli. Postanowili zabajerować profesora. Tłumaczyli się, że w
      weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania, aby pogłębić wiedzę i
      wymienić doświadczenia. Niestety, w drodze powrotnej gdzieś w lasach złapali
      gumę. Nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli znaleźć nikogo do pomocy.
      Dlatego niestety przyjechali dopiero koło południa. Profesor przemyślał to i
      mówi:
      - OK, możecie przystąpić do egzaminu jutro rano.
      Studenci zadowoleni, że udało się go zbajerować, pouczyli się jeszcze trochę w
      nocy i na drugi dzień przyszli jak zwykle pewni siebie. Profesor posadził ich w
      czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi, a asystenci rozdali pytania. Cały
      test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które
      wszyscy rozwiązali bez wysiłku. Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie za
      95 punktów: Które koło?
      • Gość: l Re: O studentach i profesorach IP: *.us.es 14.05.02, 11:11
        historia autentyk z pl:
        pani szewczyk na wykladzie z fizy:"teraz przyklad z zycia wziety- spadanie z
        nieskonczonosci"
    • Gość: spiwor Re: O studentach i profesorach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.05.02, 12:43
      Podobno autentyk:
      Podczas jednego z wykładów na jednym z wydziałów PW odbywał się remont rur
      doprowadzających wodę do kranu przy katedrze a wewnątrz tego wielkiego stołu
      siedziało właśnie dwóch robotników przeprowadzających remont. Jednocześnie
      jeden z wykładowców prowadził właśnie wykład. Wykładowca wyprowadzał
      skomplikowany wzór kiedy nagle usłyszał:
      -Co ty do k-wy nędzy robisz?(oczywiście powiedział to jeden robotnik do
      drugiego).
      Wykładowca speszony odszedł od katedry na znaczną odległość spojrzał na
      tablicęi stwierdził:
      ie, wszystko jest w porządku.
    • Gość: spiwor Re: O studentach i profesorach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.02, 15:40
      Laborki z chemii. Studentka do koleżanki:
      -co robisz?
      -ekstrahuje...
      -naprawdę? Zrób mi dwa...
    • Gość: Murphy Re: O studentach i profesorach IP: *.umcs.lublin.pl 26.05.02, 12:41
      Autentyk:

      Na zaliczeniu z historii powszechnej XX w. Jedna ze studentek stwierdziła że
      nie jaki Fulton wyglosił wykład w którym padły słowa o żelaznej kurtynie,
      chodziło oczywiście o Churchilla, na pytanie kto to jest Fulton (chodziło o
      nazwę miasta), odpowiedziała iż fulton to Minister Spraw Zagranicznych Wielkiej
      Brytanii.
      Natomiast to usłyszałem od studenta medycyny.
      Jakie są trzy rodzaje białej śmierci??? Sól, cukier,i lekarz pierwszego
      konatktu.
      • jumbol Re: O studentach i profesorach 27.05.02, 13:03
        Autentyk - występowałem jako świadek:
        Polibuda Rzeszowska (dla zdziwionych istnieje taka), wejściówka (czyli wstępne
        odpytanie) przed laborką z metrologii. Mój kalega cokolwiek skacowany
        odpowiadał an wszystkie pytania płynnie, choć niekoniecznie zgodnie ze stanem
        faktycznym. W końcu prowadzący, wkurzony pyta kolegę "A gzdie pan o tym
        przeczytał", na to kolegą rozbrajająco szczerze "w książce", prowadzący - "i
        pan w to wierzy", kumpel (konsekwentnie) "wierzę". Na to prowadzący "To niech
        pan uważa, bo jeden taki uwierzył w to co na płocie pisało, to potem przez
        tydzień z ch**a drzazgi wyjmował". Uwierzczie, zachowanie powagi w tym momencie
        naprawdę dużo mnie kosztowało.
        Tenże sam prowadzący przed wykładem na wydziale lotnictwa, stanął przed
        studentami z rękami w kieszeniach, a trzeba dodać, że chodził w straszliwe
        obcisłych spodniach, więc zamek błykawiczny w rozporku się rozjechał. Pan
        doktor nieświadomy tego, porozglądał się po sali i stwierdził "Proszę państwa,
        pewne sprawy są niedopięte". Kilka osób o mało, się nie udusiło.
        • Gość: ladybug Re: O studentach i profesorach IP: *.resnet.ubc.ca 06.06.02, 05:10
          Autentyk, ale swiatkiem nie bylam. Przyniosl kolega ktory byl . Przed egzaminem
          koncowym z plywania facet, ktory mial klopoty " w wodzie" i wiedzial, ze nie
          zaliczy poszedl na slowko do szefa katedry( z ktorym mial zajecia i
          wiedzial ,ze Ten lubi nie tylko wode chlorowana ale i odnista). Po krotkiej
          wymianie zdan wyciaga 3 butlki wodki mowiac 3 za 3( stopien). A pan doktor na
          to ... 2 za ...2. i schowal butelki do biureczka. Pozniej zdal w terminie
          poprawowym..3 za 3
        • Gość: tia Re: O studentach i profesorach IP: 80.48.73.* 06.06.02, 23:37
          Może nie o studentach, ale uczniach (moich, hehe)
          Panienka na maturze ma zapytać, czy może skorzystać z toalety (polecenie po
          polsku). Po przygotowaniu ze słownikiem, odpowiedzi na pytania do tekstu itp
          przechodzi do tzw. sytuacji i pada niezapomniane:
          "May I profit by your toilet?"
    • Gość: XXX Autentyk IP: 195.116.92.* 11.06.02, 14:36
      SGH, Dziekanat Studium Podstawowego; studenci grzecznie ustawili się w kolejce,
      gdyż okienka miały być wkrótce otwarte. W pewnym momencie słyszą wściekły
      głos: "Ja już nie mogę patrzeć na tych studentów!"
      • Gość: MM Re: Autentyk IP: *.ny5030.east.verizon.net 16.06.02, 19:27
        swietnie Tomku, ale to jest forum humor
        a kawal to to nie jest
    • balonus Re: O studentach i profesorach 12.06.02, 16:18

      Czym się różni normalny człowiek od studenta?
      Normalny człowkiek po pięciu latach picia zostaje alkoholikiem,
      a student magistrem.
      • Gość: magda Re: O studentach i profesorach IP: 213.216.82.* 16.06.02, 23:11
        Docip szkolny ale wlasciwie autentyczny bo filmowy.
        Byl taki czeski a raczej czechoslowacki film /rezysera nie pamietam/ .Akcja
        dzieje sie w szkole. Szkola bierze udzial w jakims konkursie i wygrywa go. Jako
        nagrode dostaja bilety do teatru na "Idiote" wg Dostojewskiego. Dyrektor szkoly
        przez radiowezel oglasza, ze kto z uczniow chce zobaczyc idiote ma sie zglosic
        do gabinetu dyrektora.
    • Gość: magda Re: O studentach i profesorach IP: 213.216.82.* 16.06.02, 23:03
      Krakowska AGH troszke lat do tylu.Projektowanie na rysunku technicznym.W sali
      juz siedzi- sadzac po kolorze skory- Afrykaniec.Ma przed soba powycinana kostke
      i ma rysowac rzuty na 3 plaszczyzny.Jak sie pozniej dowiedzielismy czarny z
      bratniego kraju byl juz awansem na 3-cim roku a rys,techn, z pierwszego nie
      mogl zaliczyc.Wtedy z nami siedzial cala zajecia i rysowal i mazal, rysowal i
      mazal.Kiedy prowadzacy zajecia docent na koniec podszedl do niego uslyszelismy
      czarnego :"ja tyle kresek narysowal a ty mi taka mala ocene dal".

      Czym sie rozni wrobel od slowika?
      Obydwaj konczyli wokalistyke ale wrobel zaocznie.
    • Gość: Thaal Re: O studentach i profesorach IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 08:19
      A teraz jeszcze raz Rzeszowska Polibuda ( z której wywalili mnie m.in. przez
      bohatera niniejszego opowiadania :). Podobno też autentyk.
      Studentka umówiła się z prof. Proszakiem ( drobna wstawka - sprawa w sądzie za
      łapówkarstwo) na poprawę egzaminu. Pech chciał, że w wyznaczonym terminie
      profesor miał wykład. Studentka odnalazła salę do której weszła i poprosiła
      wykładowce na zewnątrz. Ten jednak nie wyszedł, lecz poprosił ją do siebie.
      Przy pełnej sali (ponad 100 osób) zapytał się: trzy wystarczy? Dziewczyna
      uradowana odpowiada: tak i podaje indeks, na co Proszak wyciąga z kieszeni i
      daje jej trzy złote, a do indeksu wpisuje 2.

      Drugi podobno autentyk. Tym razem zasłyszany od kumpla z Krakowa. Lata 70,
      sesja zimowa. Student umówił się z profesorem na poprawkę, lecz tym razem pech
      chciał, że się spóźnił. Gdy już dotarł na uczelnię, ujrzał profesora już przy
      samochodzie. Podbiega do niego i prosi, czy nie może zdawać. Profesor zgadza
      się, a ponieważ się spieszy, egzamin odbędzie się w jedgo samochodzie (samochód
      był sprowadzany z zachodum jak na ówczesne lata istne cudo tecniki, natomiast
      profesor jechał do Zakopanego). Po egzaminie miał wysadzić studenta gdzieś na
      obrzeżach Krakowa. Lecz zachwyt samochodem, wrażenia itd. itp. powodują, że
      egzaminzaczyna się po około godzinie. Student nie odpowiedział na żadne
      pytanie, po czym wysiada z samochodu. Profesor odjeżdża, a biedny student
      zostaje sam w połowie drogi między Krakowem a Zakopanym.
      • Gość: Cleese Re: O studentach i profesorach IP: *.geonafta.jaslo.pl / 192.168.111.* 04.11.02, 11:37
        UMCS - zajęcia z logiki. Królował tam wtedy niejaki Minich. Nie cierpiał
        Jaślan i wszytskiego co z Jasłem związane. Pech że w 15 osobowej grupie było 8
        osób z Jasła. Jedna z wstawek na zajęciach o zbiorach
        Proszę państwa występują w tej grupie następujące zbiory:
        zbiór dziewcząt, chłopców, intelignetnych, głupców, dusicieli zwierząt,
        dewiantów seksualnych - no i jaślaków.
        • capa_negra Re: O studentach i profesorach 05.11.02, 12:05
          Gość portalu: Cleese napisał(a):

          > UMCS - zajęcia z logiki. Królował tam wtedy niejaki Minich. Nie cierpiał
          > Jaślan i wszytskiego co z Jasłem związane. Pech że w 15 osobowej grupie było
          8
          > osób z Jasła. Jedna z wstawek na zajęciach o zbiorach
          > Proszę państwa występują w tej grupie następujące zbiory:
          > zbiór dziewcząt, chłopców, intelignetnych, głupców, dusicieli zwierząt,
          > dewiantów seksualnych - no i jaślaków.

          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Jaśko Minich - bodajrze 4 zony i 4 fakultety z każdego "tylko magister" bo
          jeden z profesorów ( były teśc zresztą ) powiedział, że puki on zyje Jaśko
          doktoratu nie zrobi....
          Studiowałam na UMCS w latach 1987 - 92.
          Przyznaje niezauwazyłam niechęci do Jasła, ale kolega z gupy na każdych
          zajęciach słyszał " O kulega kurdupel znów taki niedogulony??"
          Miał tez Jasko ciekawą skalę ocen : !( wykrzyknik za bądz przed nazwiskiem)
          .( kropka)? ( pytajnik ) i 2 ( pała)
          2 - pała ocena zdecydowanie pozytywna dająca zaliczenie
          ? - pytajnik omało co zaliczone - duża szansa
          . - kropka - Jaśko stwierdzał , że delikwent może coś wie , ale do zaliczenie
          mu daleko
          ! wykrzyknik przed nazwiskiem marne widoki na zaliczenie
          wykrzyknik przed nazwiskiem - zdecydowany brak zaliczenia
          - taki wykrzyknik dostawało sie za "całokształt" - też miałam :-)))
          Cleese a pamietasz dziadka Compałe????
          • Gość: Cleese Re: O studentach i profesorach IP: *.geonafta.jaslo.pl / 192.168.111.* 05.11.02, 13:05
            Compała ? Ze słyszenia - studiowałem 1989 -94 . To ten od planowania ?
            O Jaśku - święta prawda. Ale dobry był taki na pierwszym roku. Później
            niewiele mogło już człowieka zaskoczyć.
            Dodałbym jeszcze do tego dr Ruraka. Człowiek tak oderwany od rzeczywistości,
            że gdy puścilł listę obecnođci na ćwiczeniach, to później odczytywał
            beznamiętnym głosem : Hendrix - z sali: Obecny, Altobeli - Obecny - nie robiło
            to na nim najmniejszego wrażenia. Nie muszę dodawać że na zajeciach gościła
            światowa czołówka gwiazd sportu i rocka- ku uciesze zgromadzonych i
            zaskoczeniu tak dużą frekwencją na swoich zajęciach pana dr.

            • capa_negra Re: O studentach i profesorach 07.11.02, 09:53
              Tak ten Compała od planowania i przemysłu zbozowo - młynarskiego
              Za moich czasów malował włosy- raz miał płukanke liliowa raz zieloną.
              W zasadzie cały semestr było z nim wesoło - zajęcia do końca nie odbyły sie
              chyba zadne. Standardem był wrzask po 10 minutach przerwa, przerwa i szło sie
              na piwo :-))
              Troche mniej smieszne było przy zaliczeniach - dziadek wpisywał 5 zaliczeń a
              potem ... on jest zmęczony on idzie do domu... kiedys trzymaliśmy go na
              rondzie - światła zdązyły sie zmienić ze 20 razy, a nastepinie gonili przez
              miasto MKS i samochodami.
              Temat był poważny - przewaznie się miało jakiś brak wiec dodatkowy brak u
              Compały był nieporzadany
              A Rurak - fakt pamietam taka osobistośc i nawet miałam z nim jakiś wykład, ale
              doprawdy nie pamietam z czego bo nie bywałam :-)))
              A były za twoich czasów Kryska Śieniawska i Terenia Balowa??? - z nimi było i
              śmieszno i straszno...
              Pozdrawiam
    • Gość: Matt Re: O studentach i profesorach IP: *.telmax.com.pl 08.11.02, 15:22
      Ponoc autentyk - atr bydgoszcz
      dziewcze odpowiada z budowy roslin. Jedyna 'fachowa' nazwa jaka tkwila w jej
      pamieci z w/w tematu to aparat szparkowy, w koncu co innego moze sie trafic...
      no i prof. pokazuje jej kawalek lodygi wskazujac na jej zgrubienie (ktore
      wszyscy pewnie widzieli np. na zbozu) Obok bardziej fachowej nazwy
      funkcjonuje 'kolanko'. "Co to jest?" zastanowienie, cisza, strzelac czy nie, a
      noz to wlasnie to... moze sie wyglupie... dluuuga cisza. W koncu pyt.
      pomocnicze - "no, za co lapie pania chlopak na randce?" No to juz z pewnym
      usmiechem - "za szparke!!"
      • Gość: Pietia Re: O studentach i profesorach IP: *.chello.pl 08.11.02, 23:12
        To autentyk. (bylem swiadkiem)
        WDiNP Instytut Nauk Politycznych UW. Egzamin z Wstepu do Nauki o Panstwie i
        Polityce (jedna z wiekszych kobyl). Egzaminuje niejaki dr Grodzicki. Wchodzimy
        we czworke (trzech kolegow i jedna kolezanka). Grodzio na kacu gigancie,
        stwierdza, ze kolezanka bedzie odpowiadala pierwsza. Po czym zadaje jej jakies
        pytanie. Panna strasznie maci odpowiadajac. W tym czasie Grodzicki (ktory nota
        bene wygladal jak basset) wyjmuje z stojacego przed nim wazonika lekko zwiedla
        stokrotke i zaczyna obgryzac jej platki. Gdy skonczyl, wylozyl to co zostalo z
        kwiatka z powrotem do wazonika, wpisal cos do indeksu, wstal i zaczal szarpac
        sie z drzwiami (a trzeba wam wiedziec, ze egzamin odbywal sie w auli, i kazde
        ze skrzydel drzwi mialo ok. 2 m szerokosci). Jak juz otworzyl obie polowki
        drzwi, zawolal do siebie kolezanke i wreczajac jej indeks powiedzial:
        - prosze wyjsc, niestety nie zmiescila sie pani w czasie
        kolezanka lekko zalamana, ale odwazyla sie na pytanie
        - Panie doktorze, ale dlaczego otworzyl pan obie polowki drzwi?
        na co Grodzi z wordzonym sobie spokojem odpowiedzial;
        - bo z takim bagazem glupoty w jedna polowke by sie pani nie zmiescila.

        Po tym teksice z ok. 90 oczekujacych osob, zrobilo sie mniej wiecej 10. na
        szczescie wszyscy zdalismy...
        Pozdrowka
        • Gość: Saggitarius Re: O studentach i profesorach IP: *.private.ramtel.pl / 172.20.6.* 13.11.02, 22:35
          Gorączka - jeden z klubów w Krakowie. Na parkiecie szaleje dr Kwiecień z PK,
          wtedy jeszcze magister. Bajeruje panny dookoła, widać, że się świetnie bawi. W
          końcu przypuszcza na jedną atak frontalny. Zaczyna ostro wywijać hołubce, panna
          jest zachwycona, po tańcu zaczyna się gadka. Dziewczyna się przedstawia, mówi
          swoje imię, a on na to: magister Kwiecień.
    • Gość: Maggie Re: O studentach i profesorach IP: proxy / *.crowley.pl 08.12.02, 07:53
      Gdzie na WDiNP UW jest aula? Przez pięć lat żadnej nie zauważyłam... Ale nic
      to.

      Historia z tego samego wydziału. Dziadzio Gienio Zieliński, nie pamiętam już od
      czego zaprosił studentów na egzamin. A że był trochę poirytowany, to w trakcie
      mu się znudziło. Wziął więc wszystkie indeksy /zebrane przed egzaminem/ i
      wyrzucił je przez drzwi krzycząc : wypierdalać.

      I druga historyjka - zdawałam u Gienia ezgamin. Przychodzę zdenerwowana, bo nie
      wiadomo, co mu do głowy strzeli. A dziadzio miły i uprzejmy:
      - I co, umie coś pani?
      -Umiem.
      - To dobrze, dobrze. A co pani czytała na egzamin?
      -Waldenberga.
      -Taka ładna i czytała Waldenberga..... To dam pani piątkę... Do widzenia


      Jeden z najmilszych egzaminów.
      • Gość: Pietia Re: O studentach i profesorach IP: *.chello.pl 08.12.02, 14:30
        Gość portalu: Maggie napisał(a):

        > Gdzie na WDiNP UW jest aula? Przez pięć lat żadnej nie zauważyłam... Ale nic
        > to.

        Chodzilo mi o sale Czarnowskiego... Ale aula lepiej brzmi

        > Historia z tego samego wydziału. Dziadzio Gienio Zieliński, nie pamiętam już
        od
        >
        > czego zaprosił studentów na egzamin. A że był trochę poirytowany, to w
        trakcie
        > mu się znudziło. Wziął więc wszystkie indeksy /zebrane przed egzaminem/ i
        > wyrzucił je przez drzwi krzycząc : wypierdalać.
        >
        > I druga historyjka - zdawałam u Gienia ezgamin. Przychodzę zdenerwowana, bo
        nie
        >
        > wiadomo, co mu do głowy strzeli. A dziadzio miły i uprzejmy:
        > - I co, umie coś pani?
        > -Umiem.
        > - To dobrze, dobrze. A co pani czytała na egzamin?
        > -Waldenberga.
        > -Taka ładna i czytała Waldenberga..... To dam pani piątkę... Do widzenia
        >
        >
        > Jeden z najmilszych egzaminów.

        taaaa... dziadzo byl super....
    • yabol428 Re: O studentach i profesorach 22.11.03, 21:35
      Ja miałem na uczelni zajęcia z asystentem, który kiedyś (podczas przerwy w
      zajęciach na papierosa) przyznał nam się:
      - Całe szczęście że palę, bo palenie to jedyny sport jaki uprawiam....
      • Gość: Sawa Re: O studentach i profesorach IP: 62.121.73.* 23.11.03, 21:37
        Zajęcia dla pierwszego roku, prowadzi profesor bardzo wyczulony na punkcie
        swojego tytułu. Na koniec:
        - Czy są jakieś pytania?
        Student: Panie doktorze, chciałbym zapytać...
        Profesor: Nie jestem doktorem.
        Student: Ja wiem, ja tak na przyszłość...
    • yabol428 Re: O studentach i profesorach 25.11.03, 01:29
      UJ, politologia, lata '90. Prof. M. (dla dociekliwych - obecny prezydent
      Krakowa) prowadzi proseminarium. Jakaś studentka wygłasza referat. Profesor
      siedzi z wyraźnie znudzoną miną. W pewnym momencie odezwał się do koleżanki,
      siedzącej z przodu: "Ale nudy! Gdyby nie to, że prowadzę te zajęcia, to dawno
      już bym wyszedł!"
      • Gość: wieprz Re: O studentach i profesorach IP: 195.205.42.* 25.11.03, 13:30
        AM w Warszawie. zaliczenie z Farmakologii.
        asystent: Czy podał by Pan Pacjentowi ten lek?
        student: mysli, mysli, ewidentnie nie ma pojęcia i nagle..."Raczej nie
        zaszkodzi"
        • Gość: Denay Re: O studentach i profesorach IP: *.dip.t-dialin.net 27.11.03, 20:49
          Hmmm... mocno rozpiety w czasie ten watek ;-)))
          Przypomnial mi sie moj egzamin wstepny na studia (WPiA UW). Przewodniczacym
          komisji byl dr Fr. Longchamp de Berier (wazne), a egzamin odbywal sie pod
          koniec mistrzostw swiata w pilce noznej - 1998r. we Francji (tez wazne).
          Pytania wpadly takie sobie. Pierwsze jako tako, drugie "Przyczyny upadku miast
          polskich w XVII-XVIIIw." Cos tam mowie, az w koncu rzucam, ze Rosjanie
          zwiekszyli wtedy eksport zboza. I zamiast sie zamknac, dodaje, ze ten eksport
          odbywal sie przez port w Archangielsku. Komisja wytrzeszczyla oczy i zapytuje,
          czy wiem gdzie lezy Archangielsk. Z mapa nie mam zadnych problemow, wiec
          odpowiadam, ze wiem - nad Morzem Bialym. Komisja jednak pragnie, abym pokazala
          na mapie - nie ma problemu - pokazuje. Komisja skonsternowana nadal pyta
          ktoredy plywaly statki (kanalu nie bylo jeszcze), odpowiadam, ze oplywaly
          polwysep Kola. Tu juz szanowna komisja nie wytrzymala "Ale przeciez tam morze
          zamarza!!!" Ja niewzruszona - "Plywali wtedy jak nie zamarzalo". Nastepne
          pytanie - system polityczny Francji. wzieli moja biedna osobe w krzyzowy ogien
          pytan, az w koncu pada: "A kto wczoraj mecz wygral?" Teraz to ja na nich oczy,
          a doktor de Berier dalej "No kto wygral??" Tak sie sklada, ze ogladalam mecz
          Francja-Wlochy, wiec ... "Francja, 6 bramkami w rzutach karnych, mam podac
          nazwiska" (nazwiska wtedy pamietalam, ale ze 6 bramek to nie zapomne do konca
          zycia). Dr de Berier "Ostatnie pytanie: Kto wg pani bedzie mistrzem swiata",
          ja niewzruszenie, ze Francja i nie moze byc inaczej. Na co doktor, ze dobrze
          mysle, a jak tak mysle to on mnie wita na wydziale. ;-)))

          Kumpela miala pytanie o monarchie w Europie. Mowi, mowi i mowi, az w koncu
          profesor jej przerywa: "Bardzo dobrze, bardzo dobrze, a skad pani tyle wie" Na
          co kumpela z radoscia: "A w <<Gali>> ostatnio czytalam!"

          Jesli ktos z czytajacych mial zajecia z dr Zakrzewskim (od historii Polski)
          prosilabym o ujawnienie sie, bo co lepsze kawalki juz wylecialy mi z glowy ;-)

          • Gość: szkolny cham Re: O studentach i profesorach IP: *.pcplus.com.pl 28.11.03, 12:29
            Tak sie sklada, ze ogladalam mecz
            > Francja-Wlochy, wiec ... "Francja, 6 bramkami w rzutach karnych, mam podac
            > nazwiska" (nazwiska wtedy pamietalam, ale ze 6 bramek to nie zapomne do konca
            > zycia).

            W kwestii formalnej: to niemożliwe. W karnych mozna maksymalnie wygrać 3-0. Zaś
            wówczas było 0-0 i 4-3 w karnych dla Francuzów. Pozdr.
            • Gość: natka Re: O studentach i profesorach IP: *.topole.waw.pl 28.11.03, 17:12
              Denay, dzisiaj miałam Zakrzewskiego:)))
              niezły jest, hehe. Koleś ma brzydki zwyczaj chodzenia po sali i doskakiwania do
              zatrwożonych studentów. Dziś po raz pierwszy zjawił się z mikrofonem
              bezprzewodowym, więc ludzie z końca sali też stanęli w obliczu strachu:))
              Zakrzewski ma uczulenie na kobiety w czerwonych ciuchach( nawet sie do mnie
              doczepił), na jedną dziewczynę mówi Kudłata, a tak w ogóle to stwierdził, że
              stał się feministką i mówi "ludzie i mężczyźni":).zamiast "to dobrze"
              mówi "bosko" i ma zwyczaj mówić do wszystkich per "misiu". Poza tym mówi
              niewyraźnie, wygląda jak praptak i marszczy całą twarz jak się wypowiada:)
              Ale ja to najbardziej lubię Petzla :))) kto zna, ten rozumie ;)))
              • Gość: Denay Re: O studentach i profesorach IP: *.dip.t-dialin.net 29.11.03, 11:17
                Ups! Sorki.. teraz mam jasny umysl, wiec to 4-3 mi sie ujawnilo ;-)

                Natka! Dokladnie dokladnie... Na moja kumpele, na wykladach tez mowil
                per "Kudlata", bo miala wtedy jeszcze burze loczkow. Kiedys kolega trafil do
                niego na egzamin - srednio przygotowany, byl juz ostatni. Zaczela sie rozmowa
                o muzyce, ksiazkach i polityce. W koncu zadal pytanie o to pod jakim zaborem
                lezaly Siedlce. Kolega zdebial, na co Zakrzewski zgryzliwie "Co kolega z
                Bydgoszczy to nie wie gdzie Siedlce leza?" Zle trafil, bo kumpel ma fiola na
                punkcie map i zaraz mu powiedzial, ze moze na mapie pokazac - no to go
                Zakrzewski przez 20min odpytywal ze znajomosci mapy. Wyszedl z 4+.

                Co do Petzla - Czy w zasobie jego dowcipow sytuacyjnych nadal jest opowiesc o
                zarowce w windzie, pani Loli pracownicy agencji i panu Robercie bylym
                plk.UB??? Na poczatku sie jeszcze smialam z jego textow, ale jak poszlam dwa
                razy na te same zajecia (calkiem niechcacy) to sie okazalo ze te same kawaly w
                tych samych miejscach. Rok nizej rok pozniej tez to potwierdzil.

                Natka - na drugim roku jak bedziesz idz na karne do dr Jedrzejewskiego - tam
                dopiero jest ubaw. Oryginal jakich malo! Nas kiedys zastrzelil haslem,
                ze "dobrem wspolnym jest zycie i ... wyksztalcenie prezydenta" oraz teoriami
                winy.

                A ja nadal czekam na opisy wrazen z wydzialu ;-)))
                • Gość: natka Re: O studentach i profesorach IP: *.topole.waw.pl 29.11.03, 12:35
                  nie, na razie Petzel jeszcze nie uraczył nas panią Lolą, ale kiedyś coś mówił o
                  jakiejś prywatce, że dzwonili do ogłoszenia "kupię płaszcz", a Petzel mówił, że
                  ten płasz taki tani i zajebisty....ale ma krótkie rękawy:)))Najfajniejsze jest
                  to, że on się zarykuje z własnych dowcipów, a do tego ma jakiś duszący kaszel:)
                  ostatnio dyktował jakieś tam zdania. Mowi "Maria jest w kinie". Ktoś zrozumiał,
                  że w kiblu, a On to usłyszał i zaczął się dusić ze śmiechu:))
                  Ale ja Petzla baaardzo lubię, naprawdę! Taki jest konkretny:) Na papierosa
                  wjeżdża windą jedno piętro, a na każdej przerwie się czymś zajada! i za to go
                  lubię!:)))))
                  A miałaś wykłady z Malinowskim? Zawsze przychodzi pijany, albo na kacu.
                  najbardziej się boję, jak ona ma zejść z katedry na audimaxie. Ciekawe, kiedy w
                  końcu sobie nogę złamie po pijaku. On potrafi pisać np. punkty po
                  kolei....1...2...3...4...6.....8...tak, na wykładzie, na tablicy, hehe.
                  A miałaś rzym z księdzem? on też jest świetny! ostatnio tak mnie rozbawił, że
                  sam zaczął się śmiać, do mnie mówił pomiędzy salwami śmiechu "proszę się nie
                  śmiać", a sam tak poczerwieniał przez tą zlewkę....że hej! ale on jest
                  genialny, po prostu.

                  a Ty na którym roku jesteś?
                  • denay Re: O studentach i profesorach 04.12.03, 07:34
                    Hej natko!
                    Co do Petzla... mam pare historyjek o nim, ale nie nadaja sie na ten watek. ;-)
                    Co do prof. Malinowskiego - albo juz go nie ma na wykladach albo zaraz nie
                    bedzie. To juz chyba tradycja, ze na poczatku grudnia zaczyna zalewac robaka i
                    trwa to do pol. stycznia. Na egzaminie juz jest. Ja mialam to szczescie, ze
                    wlasnie jego test dostalam na egz. W czym sie tam machnal, wiec na dyzur,
                    zaraz po wynikach ruszylismy tlumem oceny podnosic. Reprezentowalismy ten sam
                    stan - my skacowani i on skacowany ;-))))

                    Co do ksiedza doktora - popatrz kilka postow wyzej - byl przewodniczacym
                    komisji na moim egz. wstepnym ;-) Oraz calkiem niechcacy trafilam na jego msze
                    prymicyjna - mam nawet obrazek ;-))))
                    Z jego zajec pamietam jak mowil o rzeczach "na stanie". Brzmialo to mniej
                    wiecej tak: "Ja, obywatel rzymski, mam na stanie niewolnice. I do tej
                    niewolnicy mam ius utendi i ius fructus..." (hahahaha - na sali) I haslo
                    kolegi: a jak sie ja utendi to i abutendi. Franz ma poczucie humoru jak malo
                    kto. Dojdziecie pewnie do tego jak przy prawie malzenskim zacznie opowiadac
                    perwersyjne kazusy ;-)
                    A tak wogole - zamiast zanudzac innych ;-) - pisz ma mojego maila
                    denay@gazeta.pl
                    Pozdrawiam prawnikow z UW ;-)
              • Gość: P.S.J. O Zakrzewskim IP: *.itpp.pl 12.12.03, 11:23
                On wygląda jak John Cleese z wąsami, a nie jak praptak. Miałem z nim ćwiczenia
                dwa lata temu, w sali nowego BUWu, i pamiętam, że jego ulubiona rozrywką był
                siadanie na fotelu na kółkach, po czym odpychanie się obunóż od ścian i
                przejeżdżanie przez caą salę na tym foteliku. To było niezłe.
                • Gość: natka Re: O Zakrzewskim IP: *.topole.waw.pl 13.12.03, 00:30
                  hihihi.
                  praptak jest spoko, ma swoje odchyły, ale naprawdę go lubię! mimo że kompletnie
                  nic nie wynoszę z jego wykładów, to on taki pocieszny jest:)
    • yabol428 Re: O studentach i profesorach 02.01.04, 11:01
      UJ, politologia. Powiedzonka prof. G.:
      - Autorem tej książki jest prof. Jarosz. Ale nie jest to jarosz w sensie
      gastronomicznym. Znam go, on lubi zjeść schabowego.
      - (na zajęciach pod koniec października): W najbliższym tygodniu będą Zaduszki,
      czas ten sprzyja poważnym przemyśleniom. Proszę więc w tym czasie zastanowić
      się nad literaturą do swoich referatów. No, chyba że ktoś z państwa wybierze
      Zaduszki Jazzowe!
    • Gość: B. Re: O studentach i profesorach IP: *.rasserver.net 04.01.04, 01:59
      To bedzie z czasow mojej kariery jako nauczycielki jezyka polskiego.
      1.Moje pytanie: Dlaczego Maly Ksiaze mowil, ze byl za mlody, aby kochac Roze?
      Odpowiedz Karola: Pewnie mial za malego penisa.
      Moj komentarz: Nie kazdy ma takie problemy, jak ty.

      2.Moje polecenie: Ulozyc zdania z przyslowkami typu: chylkiem, znienacka, wtem.
      Zdanie ucznia klasy piatej szk.podst.: Znienacka walilem konia.

      3.Zdanie z wypracowania z "Krzyzakow": Zbyszko mial takiego konia, ktory mu
      stawal na kazde zadanie.(nie mam polskich znakow; zadanie od zadza, pozadanie)

      Pozdr.
    • yabol428 Re: O studentach i profesorach 12.10.17, 14:46
      Student niczego na chemii nie umie, ale profesor daje mu ostatnią szansę i pyta, czy dziś będzie padać. Student wygląda za okno i mówi, że będzie. Profesor twierdzi, że nie i daje mu ocenę niedostateczną.
      Zmartwiony student wychodzi z budynku i nagle zaczyna padać. Wbiega z powrotem po schodach, wpada do gabinetu profesora i mówi, że pada. Profesor na to odpowiada, że świetnie, ale nie powinno.
    • evolventa Re: O studentach i profesorach 16.10.17, 07:01
      Nie wiem dlaczego ale moi studenci zawsze się cieszą, jak opowiadam na logistyce, że odchodzimy w przepływach od systemów typu pchania (push) na systemy typu ssania (pull) :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka