Dodaj do ulubionych

Matura na wesoło

IP: 195.205.44.* 04.05.07, 11:12
Tak sobie czytam o maturze i maturzystach i aż mi się trochę smutno zrobiło,
że to już za mną. W końcu nie było tak źle i z reguły okazywało się, że to
tylko strach ma duże oczy. Zdawałam maturę już jakiś czas temu na starych
zasadach, więc może teraz jest inaczej...

W każdym razie bywało zabawnie. I proszę o wpisywanie takich zabawnych
historyjek ku pokrzepieniu tegorocznych maturzystów oraz dla poprawy humoru
całej reszty.

Ja z matury pamiętam "latające" pomoce naukowe, kolejkę osób czekających na
wyjście do toalety (konieczna była asysta nauczyciela) przy czym łazienka
miała inne niż zwykle zastosowanie - góry bezcennych informacji ukrytych w
różnych dziwnych miejscach i przepyszne kanapki:)

Pozdrowienia dla maturzystów:)

Obserwuj wątek
    • devil.ka Re: Matura na wesoło 04.05.07, 11:18
      Wprawdzie moja matura była jakiś czas temu już i trochę inna ale cóż
      powspominac można..

      Pisałam wypracowanie z j. polskiego na grubaśnej księdze z motywami; tak się
      wczułam w rozwijanie jednego z motywów, że nie zauważyłam jak przesuwa mi się
      po ławce i zorientowałam się dopiero jak spadła mi na podłogę. Narobiła
      strasznego huku :) ale nikt nie zauważył heheh
      • Gość: Marcinq Re: Matura na wesoło IP: *.ds14.agh.edu.pl 04.05.07, 15:49
        Ja pamietam pisanie matury mat-fiz z matematyki za siebie po czym jeszcze
        zwyklej dla kolezanki ktora strasznie lubilem,
        inna kolezanke ktora na kolanach przeszla pol sali po moje zadania :)
        albo polowe szkoly ktora miala jedno zadanie z mojej sciagi a dwa ze sciagi
        mojego kolegi albo odwrotnie :)
        albo kolege ktory siedzial za mna i czekal na zadania umilajac sobie czas
        wysylaniem wszystkim smsow o tresci "czesc jestem na maturze"
        • Gość: m Teraz NIE można wyjść ! nawet wody się napić ... IP: *.chello.pl 05.05.07, 19:38
          czytam jak tu fajnie sobie ściągaliście kiedyś ... teraz mówicie że ta matura
          jest śmieszna, bo amnestia itd. ale w takim razie ile warta jest matura na
          której się ściąga ??!! Teraz przez ponad 3 godz. nie można nawet wody sie
          napić, a gdzie dopiero wstać albo wyjsć (do ubikacji np.)
          • Gość: Wiraż Re: Teraz NIE można wyjść ! nawet wody się napić IP: *.futuremedia.pl 08.05.07, 00:07
            P*dolenie o Chopinie!
            Nowa matura jest nic nie warta...jakieś "odpowiedzi do wypracowania", na
            angielskim może być caaaała gama błędów stylistycznych, ale jeżeli zawarta jest
            informacja wymagana to i tak git... chore matury dla chorego społeczeństwa.
            Wszystko po to, by stworzyć jedną, tak samo NIEmyślącą masę.
            • Gość: morte Re: Teraz NIE można wyjść ! nawet wody się napić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 08:09
              od jednej matury jescze nikt nie zglupieje do poziomu NIEmyslenia. ludzie ktorzy
              nie mysla i tak nie zaczna, a ludzie ktorzy mysla poradza sobie na maturze bo
              teraz wszystko jest z matematyczna precyzja wyliczane - wiec jest przewidywalne ;)

              ale faktycznie mature teraz dosc latwo zdac. i jest mi to calkiem na reke, bo
              zdaje wlasnie w tym roku i dzieki temu ze polski jest prosty, a angielskiego
              jestem dobry - moge skupic sie przede wszystkim na cwiczeniu do rozszerzonej
              matematyki - bo akurat ten egzam tak banalny jak polski nie jest ;)
          • Gość: ula Re: Teraz NIE można wyjść ! nawet wody się napić IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 08.05.07, 21:47
            a my mielismy nawet kanapki... ale za to 5 godzin sie siedzialo i 3 zadania
            trzeba bylo dobrze rozwiazac, zeby zdac w ogole (liczyly sie 3 kolejne zadania,
            trzeba bylo zaznaczyc, ktore)
          • Gość: paulina Re: Teraz NIE można wyjść ! nawet wody się napić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 22:00
            co nie mozna wyjsc?? coi ty gadasz normalnie podnosisz reke i nie ma uja zeby
            cie nie wypuscili oczywiscie z nauczycielem ale i tak wyjdziesz to co mowia
            przed rozpoczeciem matury to takkie tam gadanie!!! u nas tez tak gadali ze nie
            mozna wyjsc ale jak sie squad posypal to nie nadazalki z wyprowadzaniem osob!!
            • Gość: Ja Re: Teraz NIE można wyjść ! nawet wody się napić IP: 195.205.44.* 09.05.07, 11:18
              Siedziałem na pisemnej matmie naprzeciw komisji przede mną kolega dostał ściągę
              i chciał ją podrzucic koledze po lewej. Jednak "niekorzystne wiatry" sprawiły,
              że ściąga wylądowała w przejści naprzeciw komisji . I wtedy poszły w ruch nogi
              kolegów żeby jak najszybciej zabrać ściągę z przejścia. Nikt nic nie
              powiedział, ale było widać że nauczyciele się patrzą i mają niezły ubaw.
        • Gość: felicity Re: Matura na wesoło IP: *.171.152.101.crowley.pl 09.05.07, 12:16
          Jak ja zdawałam, ładnie ubrana w kostiumik czarny. W czasie pisania wypracowani
          pani dyrektor podeszła do mnie i rykła czemu nic jeszcze nie zjadłam, (leżała
          kanapka, pączek z pudrem i coś tam jesczze) jak rykła to cały puder wylądował na
          moim kostiumie. Zaczęła mi puder strącać i byłam jak biała plama;(
          I jeszcze koleżanka się spytała jak sie piszę nie potrafią, a ja jakaś zaćma
          przez mirona Białoszewskiego bodajże i jego "niepotraf"i oczywiście że razem
          przecież;(.
      • anisia25 Re: Matura na wesoło 09.05.07, 19:38
        Moja ostra wychowawczyni była polonistką. Na maturze ustnej siedzę sobie na
        przeciwko szanownej pani dyrektor, mojej wychowawczyni i jeszcze jednej
        polonistki. Miałam ocenic Jagne i ustosunkowac się do niej. Wiec ja na
        to: "Jagna była nieetyczna i niemoralna, lubiła seks z wieloma mężczyznami. Ja
        taka nie jestem, mi wystarczy jeden". Wychowawczyni (bylam jej pupilką)
        zrzucila dlugopis pod biurko, schyliła się po nie i wyprostowując się zabiła
        mnie wzrokiem. Dostałam 4 ;)
    • Gość: zołza Re: Matura na wesoło IP: *.skranetcan.pl 04.05.07, 11:52
      Ło matko, ja zdawałam w zamierzchłych czasach! Język polski to dla mnie była
      betka, machnęłam wypracowanie na 20 stron o dziecku w literaturze polskiej ale
      matma! Do dziś mi ciarki chodzą po plecach; wiedza zero czyli nul, klasa
      sprofilowana matematyczno-fizyczna, matma obowiązkowa. Zlitowała się fizyczka
      (wychowawczyni) wraz z matematyczką (już nieżyjącą), rozwiązały zadanie,
      posłały, kiedy połowa klasy przepisała pięknie "na czysto" - sprawdził drugi
      matematyk - ŹLE! Oj było, było... Chwała bogu i belfrom - wszyscy zdali, ale
      całki śnią się niektórym po nocach w charakterze koszmaru. Za to moje dziecko
      parę lat temu nie chciało odpowiadać na ustnym angielskim, bo twierdziło, że
      coś, o co go pytają, nie istnieje. Fakt, Przygody Sherlocka Holmesa napisał
      Artur Conan Doyle, a nie Agatha Christie, co stało jak byk na kartce z
      pytaniami.Pozdrawiam maturzystów, a jeszcze bardziej ich denerwujących się
      rodziców!
      • zielone.ziolo Re: Matura na wesoło 04.05.07, 11:58
        A ja żałuję, że wiele lat temu wcale się nie denerwowałam. Bo wspomnienia z
        matury mam przez to mdłe ;-)
        I wkurza mnie, że moje dziecko dziś się nie przejumuje (przynajmniej tak
        twierdziła rano), bo ja owszem, przejmuję się. Ale tylko trochę :-)
        • ashton Re: Matura na wesoło 04.05.07, 12:09
          Moja mama zdawała obowiązkowo matmę. Takie czasy (które ponoć mają wrócić!).
          Los rzucił ją na koniec sali, pod piec. Cztery godziny siedziała sobie gapiąc
          się w sufit, później spisała wszystko z czystopisu koleżanki.
          Mój tata ma zdjęcie z pisemnej matury (zdawał w 1956 roku) - skojarzenie jak ze
          szkoły pod zaborem pruskim! mówi że nikt nawet nie przyniósł ściąg, tak się
          bali.
          Ja natomiast po ogłoszeniu wyników pisemnych matur poszłam z kumpelą na piwo.
          Zła byłam jak osa, bo dostałam 4 z historii, co oznaczało konieczność zdawania
          ustnej części z tego przedmiotu. Siedzimy sobie na tym piwie, wyklinamy
          wszystko co się rusza - a tu przechodzi koło nas historyczka, oczy ma jak
          filiżanki. Nauczycieli od historii w szkole mieliśmy czterech, więc łudziłam
          się że akurat u mnie na maturze się nie pojawi. Cóż, pojawiła się. Zadawała
          pomocnicze pytania w stylu "wymień wszystkich I sekretarzy KPZR". Ale dostałam
          piątkę, a co!
          • zielone.ziolo Re: Matura na wesoło 04.05.07, 12:17
            Ech, ja "zawaliłam" tzn. zdałam na 4 jedyny ustny egzamin. Z biologii.
            To nie moja wina, jedno z pytań było tak banalne, że z wrażenia dostałam
            zaćmienia mózgu. Bo nauczył się człowiek różnych trudnych rzeczy, a tu pytają o
            Parki Narodowe. I jednej nazwy za Chiny Ludowe nie mogłam sobie przypomnieć ;-(
            Tego się nie robi poważnym maturzystom ;-)))
            • ashton Re: Matura na wesoło 04.05.07, 12:32
              Matura mojego Męża. Zdawał w słusznym wieku lat dwudziestu kilku.
              Pisemny polski. Nauczyciel: "proszę oddać telefony". Chłopaczki (technikum)
              potulnie oddają komórki, Mąż oczywiście uśmiech numer pięć "no wie pan
              profesor, jak można przyjść z komórką na maturę, to dobre dla szczeniaków, ja
              jestem poważny mężczyzna i oczywiście że zostawiłem w domu". Oczywiście że cały
              czas miał w kieszeni ;-) Zadzwonił do mnie z kibelka, podpowiedziałam mu to i
              owo, no i zdał.
              Ustny polski. Nauczyciele nie bardzo wierzyli w umiejętności uczniów i zestawy
              były wiadome przed maturą. Opracowaliśmy na blachę piętnaście z szesnastu
              zestawów. Przy szesnastym Mąż wymiękł. No to mu darowałam. Oczywiście który
              wylosował? Szesnasty! Rzucił kartkę na stół komisji i chciał wyjść - powiedział
              że na każdy inny zestaw odpowie, byle nie na ten! Ale że był ulubieńcem
              nauczycieli, wyciągnęli go za uszy. A jaka ja byłam wściekła, że moja praca na
              marne poszła!!!
              Matma to był pryszcz, nie ma o czym pisać ;-)
              • mamadwojga Re: Matura na wesoło 04.05.07, 12:55
                To ja miałam odwrotnie. Z 25 zestawów miałam opanowane tylko trzy. I
                wylosowałam jeden z nich ;-)
              • Gość: Odkrywca Re: Matura na wesoło IP: *.imp.gda.pl 04.05.07, 13:08
                "Matura mojego Męża. Zdawał w słusznym wieku lat dwudziestu kilku.
                Pisemny polski. Nauczyciel: "proszę oddać telefony". Chłopaczki (technikum)
                potulnie oddają komórki, Mąż oczywiście uśmiech numer pięć "no wie pan
                profesor, jak można przyjść z komórką na maturę, to dobre dla szczeniaków, ja
                jestem poważny mężczyzna i oczywiście że zostawiłem w domu". Oczywiście że cały
                czas miał w kieszeni ;-) Zadzwonił do mnie z kibelka, podpowiedziałam mu to i
                owo, no i zdał."

                Rety, mdło się robi...

                "Ustny polski. Nauczyciele nie bardzo wierzyli w umiejętności uczniów i zestawy
                były wiadome przed maturą. Opracowaliśmy na blachę piętnaście z szesnastu
                zestawów. Przy szesnastym Mąż wymiękł. No to mu darowałam. Oczywiście który
                wylosował? Szesnasty! Rzucił kartkę na stół komisji i chciał wyjść - powiedział
                że na każdy inny zestaw odpowie, byle nie na ten! Ale że był ulubieńcem
                nauczycieli, wyciągnęli go za uszy. A jaka ja byłam wściekła, że moja praca na
                marne poszła!!!"

                Ot Polaczki - cwaniaczki, czasami też coś się nie uda, co za wredny los!
                • Gość: Agatka Re: Matura na wesoło IP: 195.205.44.* 04.05.07, 13:26
                  Odkrywca oczywiście jest człowiekiem uczciwym i prawym do szpiku kości. W
                  szkole jak stał przy tablicy i ktoś próbował mu coś podpowiedzieć to odwracał
                  się do niego du..ą ...:)Ten typ tak ma;)

                  Ja na ustnym z j. niemieckiego miałam opisać moją ostatnią wizytę w teatrze.
                  Stwierdziłam, że byłam na sztuce Romeo i Julia. Tak się rozkręciłam, że na
                  koniec walnęłam, że ta sztuka skończyła się bardzo dobrze. Komentarz mojego
                  nauczyciela : "Różne zakończenia mogą się ludziom podobać":) Maturę zdałam:)
                  • ashton Re: Matura na wesoło 04.05.07, 13:32
                    Mój pisemny polski. Produkuję się wesoło (temat praktycznie wolny, w to mi
                    graj), a tu coś mnie dźga w plecy. Odwracam się dyskretnie - dziewczyna z klasy
                    równoległej z obłędem w oczach "ty! Świteź i Świtezianka to nie ten sam wiersz,
                    prawda?". Zapewniłam z wielką powagą że nie. Do żadnego z tematów maturalnych
                    te Świtezie mi nie pasowały, no ale nic to, dziewczyna zdała.
                  • kochanica-francuza Re: Matura na wesoło 04.05.07, 15:15
                    Nie wiem jak odkrywca, ale ja mam zasadę, że na egzaminach nie ściąga się.

                    A co do matury, to na ustnym się wydało, że nie czytałam "Pana Tadeusza". Tróję
                    mi dali. Przeczytałam później, ale i tak zapomniałam.
                    • kaczor.donald Re: Matura na wesoło 05.05.07, 11:43
                      A ja całego Pana Tadzia do dziś ne przeczytałęm (nie liczac pełnych 12 ksiąg
                      wyprodkowanych przen polmos, które pewnie opróżniłem). Byłem ambitny,
                      postanowiłem całego nauczyć sie na pamięc, po mniej wiecej półtorej ksiegi
                      dałem sobie spokój. Ale III część Dziadów na pamięć umiałem, bo nie pamiętam
                      czym, ale mnie bawiła .
                    • Gość: rybka Nemo Re: Matura na wesoło IP: *.w83-194.abo.wanadoo.fr 09.05.07, 14:29
                      Na ustnym z polskiego powiedziałam, że nie podobał mi się "Pan Tadeusz" - Temat:
                      "Najlepsze i najgorsze książki, wybór uzasadnij". Komisja najpierw zbladła, po
                      chwili się ożywiła i z zaciekawionymi spojrzeniami wysłuchała mojej krytyki ...
                      Po czym przeszłam do omówienia równie kiepskiego według mnie "Potopu" ...
                      Zdałam na 4.
                  • jolunia01 Re: Matura na wesoło 05.05.07, 07:18
                    Gość portalu: Agatka napisał(a):

                    > Odkrywca oczywiście jest człowiekiem uczciwym i prawym do szpiku kości. W
                    > szkole jak stał przy tablicy i ktoś próbował mu coś podpowiedzieć to odwracał
                    > się do niego du..ą ...:)Ten typ tak ma;)

                    Wiesz, zdarzaja się tacy, którzy nie oszukują. Też nie ściągałam. I nikt mi nie
                    podpowidał, bo nie było takiej potrzeby. Można się nauczyć, ale teraz wszystkim
                    się wydaje, że to za duże wymagania.
                  • Gość: zcinek Re: Matura na wesoło IP: *.compower.pl 05.05.07, 23:43
                    hehe... po tych cytatach, to ja sobie mysle, ze Odkrywca odkryl wlasnie funkcje "kopiuj/wklej" i sie cieszy.
                    A co do matury ustnej z niemieckiego.. W sumie bez wiekszych sensacji, ale mialem do opracowania tekst o weterynarzu z Izraela, ktory sie pasjonowal j. niemieckim i tam studiowal weterynarie, po czym przywiozl do ojczyzny niemieckie ksiazki specjalistyczne......... Dostajesz taki tekst (na j. obcym, w dodaktu drugim moim, zdawalem angielski jako pierwszy pisemnie i ustnie) i zastanawiasz sie: czy ja to aby dobrze rozumiem??????
                    pozdrowienia :)
                • Gość: zołza Re: Matura na wesoło IP: *.skranetcan.pl 04.05.07, 13:39
                  Odkrywca, wrzuć na luz! Mogę napisać ze szczegółami i datami jak tę matmę
                  zerżnęłam i co mi zrobisz? Nic, bo mnie już przedawnienie obejmuje! Wlazłeś na
                  FH to się dostosuj, smutasie!
                  • Gość: normalna Re: Matura na wesoło IP: *.as.kn.pl 08.05.07, 18:09
                    czemu wrzuc luz? weszlam na forum, zeby sie odprezyc a tez jestem zniesmaczona.
                    oszukiwanie jest smieszne? bez przesady, matura (nie wiem jak wyglada nowa, ale
                    ta stara) byla smiesznie latwa, wiec chyba raczej powinni sie ludzie wstydzic
                    sciagania....
                    nic Ci nie zrobie, tylko tyle, ze sobie pomysle o Twoim poziomie intelektualnym.
                    u mnie w szkole pilnowala komisja z kuratorium i ludzie, ktorzy byli uwazani za
                    ostatnich glabow z matmy dostali nie mniej niz 3. Chyba wole sobie nie wyobrazac
                    Twojego poziomu wiedzy...
                    • Gość: JoJo Za pozwoleniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 19:20
                      Tematem tego wątku jest "matura na wesoło". Ja też nie jestem zwolenniczką
                      cwaniakowania, ale częstowanie dydaktyką zostawiam sobie na inne okazje.
                      • Gość: normalna Re: Za pozwoleniem IP: *.as.kn.pl 08.05.07, 22:21
                        przepraszam jesli kogos urazilam, albo co gorsza wprawilam w zly nastroj.
                        nie chcialam, tylko mnie, zawodowa luzaczke czasami bulwersuje jakies cos i
                        wlasnie ma to miejsce w przypadku, gdy ludzie uznaja, ze oszukiwanie i
                        cwaniactwo jest zabawne. i nie wytrzymalam i napisalam:), bo moim zdaniem
                        "zerznieta" matura nie jest matura na wesolo.
                        ale juz sie wylaczam z dyskusji i nie przeszkadzam.
                        jeszcze raz przepraszam
              • guru211 Re: Matura na wesoło 04.05.07, 13:38
                To co piszesz nie jest wesole a mocno zenujace, widac zdawanie matury nie jest
                mocna strona twojej rodziny, ale czy jest sie czym chwalic...
                • Gość: zenotka Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.07, 13:51
                  oj daj juz spokoj..
                • ashton Re: Matura na wesoło 04.05.07, 13:53
                  Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Sama formuła matur jest od lat mocno
                  żenująca - "dziwnym trafem" dziś rano w radiu mówiono że można się
                  spodziewać "Dziadów" i "Przedwiośnia", no jasnowidze czy co? Szopka że hoho,
                  teraz dodatkowo jeszcze na podstawie maturalnych szopek są przyjęcia na studia,
                  szkoda gadać, lepiej się pośmiać, skoro my już przeżyliśmy ;-)
                  • Gość: zołza Re: Matura na wesoło IP: *.skranetcan.pl 04.05.07, 13:57
                    Ashton, że tak powiem, z ust mi to wyjęłaś!
                    • grafix2 Re: Matura na wesoło 04.05.07, 15:09
                      Matura z astronomii, przedmiot wybierany przez leserów więc obecność dyrektora
                      w ramach przykręcania śruby. Astronomia mój konik, więc na luzie, pytania łatwe
                      tylko zapomniałam jednego jak na imię miał Bruno, ale myślę mogę mówić Kopernik
                      nie muszę mówić Mikołaj Kopernik mogę więc mówić Bruno i już. Mówię płynnie,
                      wszyscy zachwyceni i ja wypalam. Teorię Kopernika popierał również Bronon...
                      Rajca. Wszyscy w śmiech ale mnie nikt nie poprawił. Więc walę dalej... No i
                      tego Brunona... Rajcę spalili na stosie. Komisja się popłakała ze śmiech ale 5
                      dali :)
                      • ya-nek Re: Matura na wesoło 05.05.07, 03:52
                        Brunon... Rajca. Czy chodzi Ci o nieżyjącego już, znanego w latach 70-tych
                        krakowskiego dziennikarza, współtwórcy kabaretu w kawiarni Ratuszowa? Też by
                        się pewnie uśmiał. Przy okazji - jeśi tak, to jesteś jak i ja z Krakowa, z tym
                        że ja już od wielu lat za wielką wodą, ale serdecznie pozdrawiam. Jeśli zaś o
                        maturę chodzi to gdyby nie moja wychowawczyni, która podała mi ściągę z matmy
                        do dzisiaj bym pewnie tę nieszczęsną maturę zdawał czyli przez... 38 lat.
                      • Gość: elisa_day do grafix2 - o co chodzi? IP: *.chello.pl 10.05.07, 16:09
                        bo nie znamy sie na astronomii i nie wiemy co powinienes był powiedziec i co
                        bylo smieszne w tym co powiedziales.
                        • aiczka Re: do grafix2 - o co chodzi? 10.05.07, 17:05
                          O Giordano Bruno.
                          • Gość: elisa_day a kim byl Bruno Rajca i za co go spalili? IP: *.chello.pl 10.05.07, 18:43
                  • Gość: abiturientka Re: Matura na wesoło IP: *.chello.pl 04.05.07, 16:03
                    Ashton piszesz, ze "teraz dodatkowo jeszcze na podstawie maturalnych szopek są
                    przyjęcia na studia", ale na tym polega caly pomysl, ze teraz juz nie ma
                    takich "pomocy naukowych" jakie kiedys byly. Teraz sa takie zaostrzenia, ze na
                    maturze z matematyki nie mozna miec olowka i gumki, a wszelkie rysunki trzeba
                    robic dlugopisem i cyrkiel miec z obejma, zeby moc wlozyc dlugopis i tak okregi
                    rysowac, chociaz przez cale zycie sie bylo uczonym, ze rysunki to tylko
                    olwkiem. Jak zadzwoni komus komorka, nawet nie to, ze ktos odbierze, to
                    anulowany jest egzamin calej sali, nie ma czestego wychodzenia do toalety. No i
                    teraz juz nie chodzi tylko o to, zeby zdac mature (lepiej lub gorzej), tylko
                    trzeba ja na tyle dobrze zdac, zeby sie dostac na studia. Mature teraz łatwo
                    zdac na zasadzie zaliczyc, ale osiagnac naprawde dobry wynik nie jest juz tak
                    latwo.
                    • grimolek Re: Matura na wesoło 04.05.07, 17:10
                      Racja, dzisiaj myślałam, że popuszczę, a przewodniczący komisji do nas, że się
                      odradza wychodzenie do toalety. W sumie to fajnie było. Jak przyjdą wyniki to
                      będzie płacz i zgrzytanie zębów. Ale co tam. Ten czas tak szybko minął. Niedawno
                      zaczynałam liceum, a tu już matura. Jeszcze tylko 7 egzaminów i wolność. Pewnie
                      za 10 lat też mnie to będzie bawiło (jeśli wszystko zdam).
                    • obrobka_skrawaniem Re: Matura na wesoło 04.05.07, 18:01
                      Gość portalu: abiturientka napisał(a):
                      >
                      > teraz juz nie chodzi tylko o to, zeby zdac mature (lepiej lub gorzej), tylko
                      > trzeba ja na tyle dobrze zdac, zeby sie dostac na studia. Mature teraz łatwo
                      > zdac na zasadzie zaliczyc, ale osiagnac naprawde dobry wynik nie jest juz tak
                      > latwo.

                      Nie jest to prawdą. W ub. roku "przeleciałam" testy maturalne z 5 przedmiotów
                      i stwierdzam, że żeby zdać maturę na 100% punktów nie trzeba mieć ŻADNEJ
                      wiedzy. Dodam, że maturę zdawałam dawno.
                      Zgadzam się z Ashton że obecna matura to szopka, o amnestii już nie wspomnę.
                      • kochanica-francuza Obróbka, zarzuć no testy ;-) 04.05.07, 18:04
                        • obrobka_skrawaniem Re: Obróbka, zarzuć no testy ;-) 04.05.07, 21:44
                          Egzamin maturalny z języka polskiego
                          Poziom podstawowy:
                          slimak.onet.pl/_m/matury/matura2007/polski_PP.pdf
                          Poziom rozszerzony:
                          slimak.onet.pl/_m/matury/matura2007/polski_PR.pdf
                          • kochanica-francuza Re: Obróbka, zarzuć no testy ;-) 04.05.07, 21:55
                            Dziękuję uprzejmie, jak pani matka uczyli. ;-)
                          • Gość: Zolza Re: Obróbka, zarzuć no testy ;-) IP: *.cable.ubr08.croy.blueyonder.co.uk 06.05.07, 18:14
                            Matko jedyna, to sie teraz juz nie trzeba w ogole uczyc? Daja teksty do
                            przeczytania i juz?
                        • obrobka_skrawaniem Re: Obróbka, zarzuć no testy ;-) 04.05.07, 21:49
                          Testy z zimy 2006:

                          matura.onet.pl/1309288,artykul.html

                          Napisz Kochanico jak Ci poszło.
                          • kochanica-francuza Cholerstwo mi się otworzyć nie chce 05.05.07, 14:13
                            pokazuje pustą stronę, a komp informuje "Zakończono"
                      • Gość: Maturzysta Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.07, 18:01
                        Skoro pani taka cwana... i na 100% nie potrzeba żadnej wiedzy to polecam
                        rozszerzony arkusz z matematyki ;)

                        Baaa... oczywiście ze obejdzie się bez wiedzy!
                        • Gość: normalna Re: Matura na wesoło IP: *.as.kn.pl 08.05.07, 18:17
                          a dasz mi namiar drogi Maturzysto?
                          chetnie sobie sprawdze wiedze po tylu latach:)
                  • Gość: fetysz Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.07, 17:22
                    hej prosze was, nie opowiadajcie bzdur.
                    ja sam zdawałem dzis wiec na biezaco sluchalem pewniakow, i oto typy jakie od
                    wczoraj slyszalem w rozmaitych mediach:
                    - barok i Zeromski
                    - dziady - sam wygrałem pół litra w zakładzie z kolegami ze bedzie, to pewnie
                    tez przeciek
                    - wesele
                    - ludzie bezdomni
                    nie czarujmy sie, lektur nie jest nieskonczonosc, odejmijcie Chłopow, Wertera,
                    Makbeta, Lalke i Kordiana - były na probnych/ostatniej maturze, niewiele
                    "dobrych polskich dzieł" zostanie.
                    a co do sciagania - kazdy orze jak moze, ale nie ma co ewangelizowac w tmy
                    temacie...
                    • Gość: moni@ Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.07, 17:54
                      witam, ja również dziś zdawałam z polskiego. Co najciekawsze wg opini różnych
                      forumowiczów miało być wesele, bo niby jest rok wyspiańskiego... i co???
                      wielkie bum!!!! mało znacząca matka Elżbiety z "granicy", mimo tego że
                      przeczytałam tą książkę ale zachiny ludowe nie mogłam wpaśc na to jak się ta
                      kobitka nazywała, cóż u mnie była po prostu "mamą Elżbiety". Co ciekawsze
                      wszyscy znajomi napisali że matka Baryki miała na imię Maria-bo to ładnie brzmi
                      dla poświęcającej się kobiety... ale no cóż pomysłowośc ludzka nie zna granic.
                      Wracając do tematu nieżle się dziwiłam jak pod szkoła poinformowali mnie że nie
                      będzie tego "pewniaka"=wesela bo to mało prawdopodobne (tak na marginesie jest
                      też teraz międzynarodowy rok Conrada:) Ale nic, wypociłam się, napisałam
                      troszke mi miejsca brakło, bo ja lubie sobie popisać, ale mam nadzieję że zdam
                      na troszke więcej niż 31%
                      Pozdrowienia dla tegorocznych maturzystów =)
                      • Gość: Arai Re: Matura na wesoło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 22:08
                        Zasada zawsze była i będzie taka, że jak jest ,,czyjś" rok, to tego kogoś można
                        z góry skreślić przy obstawianiu maturalnych pewniaków. To po prostu naiwne i
                        żenujące. To by było zbyt proste, drogie dzieci.
                  • Gość: Esox_lucius Re: Matura na wesoło IP: *.autocom.pl 05.05.07, 22:57
                    Ehhh... może i polski zbyt ambitny nie jest, bo nie trzeba pisać kosmicznie długiego wypracowania, ale rozumienie tekstu niewiele ma wspólnego z rozumieniem pytań i udzielaniem na nie poprawnych odpowiedzi. ;P

                    Inne matury nie są znów takie banalne.
                    Fizyka z astronomią to na przykład nie jest takie nic.
                    Może i zadania są łatwiejsze niż na starej maturze, ale jest jakieś 2,5 godziny na 5 zadań, a nie 5 godzin na 3. ;)

                    Pozdrawiam wszystkich abiturientów - tych aktualanych i weteranów.
                    Esox_lucius
    • Gość: vp Re: Matura na wesoło IP: *.rzeszow.mm.pl 04.05.07, 18:11
      > Tak sobie czytam o maturze i maturzystach i aż mi się trochę smutno zrobiło,
      > że to już za mną. W końcu nie było tak źle i z reguły okazywało się, że to
      > tylko strach ma duże oczy

      No fajnie było... Do dziś dumna jestem z ustnej matury z polskiego. Polonista
      naszym postrachem był przez cztery lata, nikt piątki nie miał, ale do rzeczy.
      Pisemny mi całkiem nie wypalił, choć temat łatwy "Diagnoza, morał i żart w
      literaturze polskiego oświecenia". Natomiast ustnego trochę się bałam i jak mi
      potem powiedział profesor, on się bał jeszcze bardziej, bo należałam do
      gatunku "jak się zatnie, to nie wydusisz", a tu w komisji obcy nauczyciele plus
      dyrektor. Pisanie szło mi zawsze świetnie, tym razem wyszedł klops, więc z
      mówieniem mogła być mogiła... I rzeczywiście z początku pustka w głowie, na
      szczęście podpowiedziano mi początek "Ody do młodości" i zatrybiło. Nawijałam z
      sensem i tylko tytuł uparcie wymieniałam jako "Oda do radości", no ale treść
      się liczyła, widzę że mój Pan Profesor jaśnieje na twarzy (lubił mnie mimo
      wszystko, z wzajemnością). Następne na warsztat wzięłam formy fleksyjne z
      Bogurodzicy i komisję wprawiłam w zdumienie znajdując analogie z językiem
      łacińskim, łacina to był konik naszego dyrektora, szkoła się szczyciła że ma
      ten przedmiot, no i wpadli państwo w zachwyt. Nawiasem mówiąc po sprawdzeniu
      okazało się, że nabujałam, ale wtedy byłam święcie przekonana że tak jest i
      zrobiło to wrażenie. Trzecie pytanie o filmowe środki wyrazu, to był spacerek,
      tu też się pochwaliłam że interesuję się malarstwem i kompozycję kadru
      filmowego można oceniać jak by to był obraz... itd, itp. Z ustnego dostałam
      piątkę z wyróżnieniem :-) Potem żartowaliśmy z profesorem i kolegami, którzy
      się przygotowywali w tym czasie i byli świadkami mojego występu, że tyle słów
      przeze mnie wypowiedzianych nie słyszeli przez całe cztery lata liceum :-)

      Albo hasło, które okazało się rozładowaniem troche gęstej atmosfery:
      - Ewka, ale masz bajer spódnicę!
      - A pod spódnicą jakie mam bajery...

      No ogólnie biorąc miło się wspomina. A za rok powspominamy sobie w klasowym
      gronie, bo to będzie akurat dwudziesta rocznica matury... Ech, latka lecą...
    • n_nicky Re: Matura na wesoło 04.05.07, 18:15
      Teraz, 2 lata po maturze się z tego śmieję, ale pamiętam, że wtedy nie było mi
      do śmiechu: zdawałam rozszerzoną ustną maturę z angielskiego, wchodziłam jako
      jedna z ostatnich. Wszyscy przede mną mieli banalne jak na poziom rozszerzony
      tematy, np. sport, muzyka, rodzina, idole itp. A ja wylosowałam sobie
      "elitarność sztuki ze szczególnym uwzględnieniem malarstwa" oraz wolną wypowiedź
      na temat ogniska domowego :) zdałam, ale z perspektywy czasu uważam, że nie
      opłaca się zdawać rozszerzonej matury ustnej z języków obcych (chyba, że ktoś
      wybiera się na jakąś filologię).

      związane z maturą: mój rocznik jako pierwszy zdawał nową maturę, pamiętam mój
      pierwszy egzamin - ustny polski. W komisji siedziała m.in. moja nauczycielka od
      polskiego, postrach i legenda liceum itp. ;) Wszyscy zdenerwowani, każdy ostatni
      raz przegląda sobie prezentację niecierpliwie czekając na swoją kolej. Wokół
      panuje napięta atmosfera, w tym czasie na korytarzu "dziennikarka" z lokalnej
      gazety przeprowadza wywiady z osobami, które wyszły już z sali. Jako pierwsza na
      linię ognia poszła moja koleżanka z klasy. Kobieta całkiem poważnie zadała jej
      pytanie "czy była pani zdenerwowana?" :)

      innych wspomnień nie mam, tym bardziej śmiesznych, bo raz że matura to dla mnie
      przeszłość, a ja nie cierpię żyć przeszłością, a dwa że mieliśmy spore
      ograniczenia podczas egzaminów, o których już tu pisano (zakaz wychodzenia do
      ubikacji, oddawanie komórek itd.)
      • Gość: tusia Re: Matura na wesoło IP: *.toya.net.pl 04.05.07, 20:24
        nie mówiąc już o tym, że kiedyś były 4 lata do przygotowania do matury, a w
        ostatnim roku skupiało się głównie na niej.
        jestem teraz w drugiej klasie i jeszcze nic nie umiem, a wiem, że w przyszłym
        roku nie będę mogła się skupić wystarczająco na historii, na której mi zależy,
        bo będą mnie cisnąć też z innych przedmiotów.
      • Gość: filifionek Re: Matura na wesoło IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.05.07, 07:28
        Podobnie mnie zastrzelili tematem z angielskiego, jakieś 25 latek wstecz. Wśród
        wielu prostych wręcz banalnych tematów na mnie padło: rozwiń myśl Martina
        Lutera Kinga, że albo będziey żyć jak bracia, albo zabijać się jak
        głupcy.Walnąłem szczęką o podłogę bo mój poziom znajomości języka nie pozwalał
        na takie wyrafinowane dyskusje. Zaraz jadnak walnąłem jeszcze raz bo podeszła
        moja nauczycielka anglika i powiedziała, że NIKT w komisji nie zna angielskiego
        tylko ona i żebym poprostu mówił. Sporo liczebników wymieniłem między innymi
        angielsko brzmiącymi wyrazami gdy już nie wiedziałem co dalej mam bredzić no i
        zdałem
        • max.break Re: Matura na wesoło 09.05.07, 10:06
          Ha! Tez mi się cos przypomniało o ustnej z angielskiego!

          Zdawałam jako ostatnia tego dnia (było ok. godz. 17-ej) i gdy ja
          przygotowywałam się do odpowiedzi przed komisją "produkowała się" moja
          przyjaciólka. Przebrnęła przez gramatykę i słownictwo, zostawiając na koniec
          temat do omówienia "A man you admire". Pytanie sugerowało wybór, np. Ch. Wren,
          M. Thatcher itp, ale można też było mówić o dowolnej osobie. No i Kasieńka
          wybrała tą dowolną opcję, mówiąc: "Spośród wielu wybitnych osób - polityków,
          pisarzy, artystów itd. jest wiele takich, które szczerze podziwiam, jednak w
          tej chwili najbardziej na świecie podziwiam pana dyrektora, który siedzi tutaj
          od 8-ej rano nie rozumiejąc ani słowa ..."
          Angliści prawie wpadli pod stół, ja nie wiem jakim cudem zachowałam powagę, za
          to po wyjściu z sali opowiedziałm wszystko delikwentom czekającym na wyniki i
          ryk poniósł się daleko ;).

          Rzecz miała miejsce w roku 1987 w XIV LO we Wrocławiu.
        • Gość: Jaga Re: Matura na wesoło IP: 195.117.10.* 09.05.07, 11:05
          Znasz książkę K.O.Borchardta "Znaczy Kapiatan" lub "Chłopcy z morskiej szkoły".
          Tam też cudowny autor opisywał jak chłopak w szkole morskiej zdawał angielski
          znając jedynie słowa "nearly stationary" ( coś o stanie żagli na jachcie).Jego
          szczeście również polegało na tym, że w komisji tylko jeden profesor znał
          angielski.Produkował się więc. Zdał, bo profesor wiedział , ze chłopak jest
          dobry ze wszystkiego a jedyna pieta Achillesowa to angielski. Wiedział ze
          chlopak sobie w zyciu poradzi, skoro dał rade na maturze
    • Gość: Jaro Matura z czytania ze zrozumieniem? <rotfl> IP: *.wro.vectranet.pl 04.05.07, 22:11
      Przepraszam ale się popłakałem ze śmiechu i zaplułem monitor parskając
      wielokrotnie podczas czytania "zestawu rozszerzonego matury z j.polskiego".
      Rzeczywiście "na wesoło" ta matura była ... tworzona.
      Niedługo to już wystarczy czytać ze zrozumieniem i można będzie zostać mgr-em.
      Właściwie czemu nie wprowadzić dekretu że osoby z inteligencją "wycenioną" na
      89 i więcej punktów IQ mają tytuł magistra w dziedzinie którą lubią.
      jaki wysoki współczynnik scholaryzacji byśmy mieli - a przy tym na nauke
      możnaby dalej zmniejszać nakłady.
      Skończyłem lata temu (piętnaście?) bardzo renomowane liceum (czołówka od lat w
      Polsce,) w pięknym mieście Wrocławiu i muszę powiedzieć, że test "maturalny" z
      polskiego był dzisiaj na poziomie tego co nam zafundowano przy kwalifikacjach
      do liceum. Wcale mi z tego powodu nie jest wesolo...
      • Gość: mmm pisałem 14 lat temu maturę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 13:02
        w krakowskich liceum, które wtedy było jednym z lepszych (chyba jest nim
        nadal)...
        Mam DOKŁADNIE takie odczucia jak ty !
        Gdybym usiadł wczoraj do pisania matury pewnie bym ją zaliczył (nie wiem na ile
        procent, ale raczej powyżej połowy) !
        Mimo tego, że od kilkunastu lat nie mam zupełnie do czynienia z językiem
        polskim (oprócz mówienia w domu) ! Studia skończyłem w kierunku ścisłym, pracę
        też taką mam...

        Gdybym był "na świeżo" po liceum i dano by mi miesiąc na przypomnienie sobie
        lektur i kilka prób pisania wypracowań/rozprawek - to zdałbym pewnie w
        okolicach 100% !

        Taka jest prawda o poziomach szkolenia młodzieży teraz i dawniej !

        P.S. Boję się o naszą przyszłość - skoro za kilkanaście/kilkadziesiąt lat będą
        decydować o naszych losach ludzie, którzy dzisiaj obawiają się zdawania "nowej
        matury", lub zdają ją na poziomie poniżej 50% ("bo jest trudna")...
        niepokojące, ale równocześnie żenujące....

        Mam nadzieję, że studia się nie zmieniły i nauczyciele akademiccy dadzą
        im "solidnego kopa", a w ostateczności do zabrania się za siebie zmusi ich
        rzeczywistość zawodowa... oby....
        • Gość: a. Re: pisałem 14 lat temu maturę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 21:25
          Nie bądż taki pewny, pamiętaj o KLUCZU:p
        • Gość: Katarzynka Re: pisałem 14 lat temu maturę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.07, 18:07
          W tym roku zdaję maturę. Owszem - nie uczyłam się za wiele do polskiego bo
          pisałam rozszerzony, ale matura to nie tylko polski!! Jutro zdaję wos, na który
          też nie za wiele umiem, ale za tydzień matma rozszerzona - na którą jeśli się
          nie umie, to się nie zda! Na szczęście siedziałam w matmie cały rok! I proszę
          mi nie mówić, że matura teraz to byle co, bo proszę sobie porozwiązywać zadania
          z matmy!! I każde pokolenie ma stres przed maturą! Nieważne czy jest łatwa, czy
          nie! I proszę mi uwierzyć - większość osób w mojej klasie zasługuje na zaufanie
          złożenia przyszłości w jej ręce!
          • obrobka_skrawaniem Re: pisałem 14 lat temu maturę 07.05.07, 18:31
            Gość portalu: Katarzynka napisał(a):

            > I proszę mi uwierzyć - większość osób w mojej klasie zasługuje na
            > zaufanie złożenia przyszłości w jej ręce!

            Ojej, aż się wzruszyłam. ;-)
        • Gość: maturzystka88 Re: pisałem 14 lat temu maturę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 11:21
          no to siądź i napisz.ciekawe czemu jest tak duzo słabych wyników?moze
          dlatego,ze mamy tylko 3 lata na omowienie lektur,a nie pisanie setek
          wypracowan,a po drugie chyba nie wmowisz nikomu,ze napisanie wypracowania pt.
          dziecko w polskiej literaturze jest trudniejsze niz analiza i interpretacja
          wiersza. Szybmorska za interpretacje swojego wiersza dostala 50%. klucz jest
          bezlitosny.
          • Gość: Agra Re: pisałem 14 lat temu maturę IP: *.chello.pl 09.05.07, 14:43
            >Szybmorska za interpretacje swojego wiersza dostala 50%. klucz jest
            > bezlitosny.

            I to jest dla mnie koszmarna głupota. Jak ktoś napisze twórczo, z inwencją,
            popatrzy od innej strony i w ogóle wykaże się jako jednostka nie dość, zemająca
            własne zdanie , to jeszcze umiejąca je uzasadnić, to dostaje gola, bo KLUCZ NIE
            PRZEWIDUJE TAKICH ODPOWIEDZI. To jest produkcja bezmyślnych konformistów - jak
            odgadnąć, co egzaminujący chce usłyszeć. Całkiem jak Biuro Analiz rządu.
      • Gość: Uma Re: Matura z czytania ze zrozumieniem? <rotfl IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 05.05.07, 13:12
        zdaje sobie sprawe z tego, ze taka matura z polskiego, ktorej celem jest
        wykazanie ze uczen rozumie to co czyta moze wydawac sie zenujaca i zdawaloby sie
        ze kazdy powinien dostac 100%, ale rzecz w tym ze nie chodzi o to czy rozumiesz,
        a o to czy rozumiesz zgodnie z kluczem. to samo dotyczy wypracowania. wiadomo,
        ze ile ludzi tyle interpretacji, a zamysl jest taki ze masz interpretowac w
        okreslony sposob. jesli myslisz inaczej tracisz punkty. moja polonistka
        powiedziala, ze nowa matura udeza w ludzi niekonwencjonalnie myslacych, jest
        nastawiona na uczniow przecietnych..
    • Gość: zołza Re: Matura na wesoło IP: *.skranetcan.pl 04.05.07, 23:05
      Jaro, zainspirowana Twoją wypowiedzią sprawdziłam podane wyżej linki i ...
      matko boska częstochowska i wszyscy anieli to za to dają dziś maturę?! Toż na
      dzień dobry ma się 100% czy punktów czy też czego tam sobie życzą!Chwała Bogu i
      moim rodzicom oraz nauczycielom, czytać ze zrozumieniem umiem od zawsze; ale te
      odnośniki i teksty żródłowe? Toż ja na maturze mogłam tylko zajrzeć do
      podręcznika z tekstem żródłowym (spiętego spinaczami, żeby nie było widać za
      wiele, nie skorzystałam zresztą).O, ja chcę zdawać jeszcze raz! Dostanę ze
      stoma wyróżnieniami, nawet z matematyki, jeśli jest na tym samym poziomie!
      O tempora, o mores!Tak powiedział klasyk, ja powtarzam. I, niestety, nie jest
      to wina wyłącznie Romka.
      • Gość: ecie-pecie Re: Matura na wesoło IP: 88.156.75.* 05.05.07, 11:08
        to niech wszyscy "najmądrzejsi" i tacy świetnie przygotowani, napiszą sobie
        wypracowanko z historii, albo np. nawet własne z polskiego na podany w
        którymkolwiek arkuszu temat i sprawdzi go potem z kluczem:) gwarantuję, że
        będziecie zaskoczeni:) kiedyś można sobie było pisac o czym się chce, bo to było
        dozwolone, ale teraz jak się człowiek nie "wstrzeli" w klucz, to matury może nie
        zdać;) a o historii to już nie będę nawet mówić, bo pomimo tego, że ja się jej
        uczyę od bardzo dawna, i to nie tylko w szkole, to i tak trudno jest
        wypracowanie napisać na każdy temat na maksymalne 20 punktów;) nie mówiąc o
        teście, gdzie na poziomie rozszerzonym zrobi się jeden błąd i na możliwe 6
        punktów za zadanie dostaje się 0 choć praktycznie wszystko miało się dobrze.
        moja mama zdawała maturę jakieś 30 lat temu i teraz sama widzi, że obecna
        matura, pomimo tego, że np. z polskiego opiera się częściowo na czytaniu ze
        zrozumieniem, co niby każdy kretyn potrafi, jest znacznie trudniejsza od tych co
        były kiedyś:) a dla chętnych daję linka do próbnej matury z historii i linka z
        odpowiedziami:) spradźcie sobie, ile procent byście osiągnęli:) aha, i najlepiej
        dołóżcie do tego trochę stresu, bo w domu się to robi inaczej niż na sali, gdzie
        panuje tyle stresu, że ledwo ta sala wytrzymuje;P

        www.cke.edu.pl/images/stories/06_mp/hist_pr.pdf
        i odpowiedzi:)

        www.cke.edu.pl/images/stories/06_mp/hist_oc_pr.pdf
        • paskudek1 Re: Matura na wesoło 15.05.07, 16:20
          własnie robię ten test z historii i na bierząco sprawdzam. Wolno i topornie mi idzie bo na monitorze. wydrukować się nie da. Na razie 4 pytania - 100% trafień, a na prawdę nie uczyłam się historii juz dawno
      • Gość: IKOT Re: Matura na wesoło IP: *.eranet.pl 05.05.07, 11:27
        Nie udawajcie wszyscy takich geniuszy, naprawdę chcecie wykazać, jesteście
        (byliście) wspaniali? To dlaczego wybraliście taki rząd, który doprowadził do
        upadku oświatę i nie tylko...Czemu wy wspaniali "starzy" maturzyści musieliście
        korzystać ze ściąg? Więcej samokrytycyzmu.
        • kaczor.donald Re: Matura na wesoło 05.05.07, 12:24
          Z pełnym samokrytycyzmem stwierdzam, ze byliśmy, jesteśmy i będziemy wspaniali
          (OCZYWISVCIE POZA MNA, BO JA JESTEM GENIALNY !!!). To My (nawet MY TW)
          wybraliśmy TEN rząd w Sierpniu 1980. Inaczej nadalbyłby tamten.
        • obrobka_skrawaniem Re: Matura na wesoło 05.05.07, 12:32
          Gość portalu: IKOT napisał(a):

          > Nie udawajcie wszyscy takich geniuszy, naprawdę chcecie wykazać, jesteście
          > (byliście) wspaniali?

          Nie udajemy geniuszy, po prostu stwierdzamy, że poziom obecnych egzaminów
          maturalnych jest żenująco niski.

          > Czemu wy wspaniali "starzy" maturzyści
          > musieliście korzystać ze ściąg? Więcej samokrytycyzmu.

          Nie wiem skąd takie wnioski. Ja nie musiałam korzystać ze ściąg i nie
          korzystałam.
    • ashton A komu śni się matura? 05.05.07, 11:31
      Mnie takie sny omijały. Ale kilka dni temu obudziłam się przerażona - zdawałam
      pisemny polski, nowa matura, nawet poleceń nie rozumiałam ;-) Moja mama, której
      matura śni się średnio trzy razy na tydzień, wyczytała w senniku że taki sen
      oznacza nierozwiązane problemy. Co racja to racja.
    • kaczor.donald Re: Matura na wesoło 05.05.07, 11:31
      Oj... dawno to było... zawsze byłem dobry z matmy (zdawałem z niej maturę chyba
      kilkanaście razy ;) ), ale wicedyrektor szkoły, na którego lekcje sie
      notrycznie spóźniałem i w związku z tym miałem prze!@#$ne o tym nie wiedział.
      Zrobiłem swoje 3 z 5 (widzicie jak to było dawno ), przepisałem na czysto i
      na "brudno", rozesłałem te brudne zadania i siedzę dłubiąc w nosie. Kartke z
      rozwiązanymi zadaniami połozyłem jakoś tak, ze na wierzchu była czysciutka
      strona. W pewnym momencie czuje, ze ktoś koło mnie staje, kątem oka zauwazam
      wice, udaję, że nie widze. Dyskretnie wyciagam z kieszeni chusteczkę i
      podkładam ją pod kartke. W tym momencie słysze szept dyrektora: "Nie sciągaj,
      masz tu zadania" i na mojej ławce ląduje wysłana przeze mnie paręnaście minut
      wcześniej ściąga.
      • mefistofelia Re: Matura na wesoło 05.05.07, 13:04
        drogie panie i drodzy panowie "mature zdawalem 20 lat temu". moze i nie mi
        smarkuli was pouczac, ale radze podejsc do nowej matury. prosze bardzo. watpie
        zeby wyniki byly tak zachwycajace jak twierdzice po sprawdzeniu z kluczem.

        ja zdawalam mature w zeszlym roku. nie uwazam zebym nalezala do intelektualnej
        elity, ale nie jestem tez idiotka, ale z polskiego mimo dobrej znajomosci tematu
        i tego, ze chodzilam do klasy humanistycznej, wynik mialam kiepski.
        w kazdym razie, prosze docenic trudy swiezych maturzystow, bedacych myszami
        doswiadczalnego nowego systemu egzaminacyjnego. zaloze sie, ze matura teraz
        stresuje mlodziez bardziej niz was iles tam lat temu. w koncu zalezy od niej
        duzo duzo wiecej. bez matury jestes smieciem (o ile nie wyladujesz w sejmie)a
        bez dobrze zdanej matury mozesz zapomniec o studiach
        • Gość: mmm bredzisz maleństwo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 13:12
          Za moich czasów żeby dostać się na studia (takie, które coś dawały, a nie brali
          na nie "z łapanki"...) trzeba było być dobrym trójstopniowo... już wyjaśniam
          dlaczego...
          Podczas rekrutacji na studia brano pod uwagę :
          1) Ilość punktów uzyskanych na egzaminach wstępnych na studia (zdawało się 3
          przedmioty w tym język obcy),
          2) Średnią ocen z matury,
          3) Średnią ocen na świadectwie szkolnym.

          Jak widzisz nie wystarczało dobrze zdać maturę (jak to ma miejsce teraz), żeby
          dostać się na studia.
          Dodatkowym stresem były trzy egzaminy wstępne na początku lipca !!!
          Ich poziom był wiele wyższy niż poziom matury (szczególnie matematyka i język
          obcy) !
          A muszę dodać, że poziom "starej" matury oceniam na wielokrotnie wyższy niż
          matury "nowej" !...

          Wydaje mi się, że testy przed przyjęciem do szkoły średniej były kiedyś
          trudniejsze niż obecna "nowa" matura.
          Dzieciaki - musicie w końcu przyjąć do świadomości, że nie jesteście "pępkiem
          świata" ! Że nie tylko wy się stresujecie ! I że ktoś naprawdę miał trudniej,
          chociaż wasze testy wydają się wam trudniejsze...
        • obrobka_skrawaniem [...] 05.05.07, 13:21
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Wojtek Re: Matura na wesoło IP: *.tvkdiana.pl 05.05.07, 21:01
            Piszę za rok. O nowej maturze niech świadczy to, że honoruje ją w rekrutacji np.
            Uniwersytet Cambridge (2. na świecie w rankingu najlepszych uczelni).
            Nie chodzi mi o to, że nowa matura jest łatwiejsza/trudniejsza niż x lat temu.
            Pewnie łatwiejsza, choć np. polski w wypracowaniu to trochę loteria. A daje
            więcej niż trudna x lat temu ;)
          • Gość: b Re: Matura na wesoło IP: *.chello.pl 07.05.07, 08:58
            Wielkich liter.
      • Gość: Kapka Re: Matura na wesoło IP: *.mtm-info.pl 05.05.07, 13:08
        Zdawalam nowa mature i nie wydaje mi sie by byla "banalna". Jesli ktos tak twierdzi, to proponuje by ja rozwiazal i sprawdzil czy udalo mu sie "wstrzelic" w klucz. Oprocz arkuszy z polskiego sa tez inne, matematyka czy fizyka byly wyjatkowo trudne. Moj rocznik, a takze mlodsi musieli popisac sie czyms wiecej niz wiedza wyryta na blache. Wiedza ktora u Was zaweżala sie zazwyczaj do opracowania kilku wczesniej podanych tematow i umiejetnosci sciagania (a czesto i tej nie posiedliscie,gdyz komisje przymykaly oko na rozne wpadki)
        Oczywiscie spojrzalam teraz na tzw. stara mature w sposob stereotypowy, czyli tak jak wy patrzycie na nasza.
        Czy milo Wam jest gdy ktos umniejsza czy tez kpi z Waszego sukcesu (bo czyz nie jest nim zdanie egzaminu dojrzalosci) ?
        Wiec moze nie obrazajmy sie nawzajem tylko skupmy sie na temacie ktory zaproponowala autorka watku;)
        • Gość: Oldboy Re: Matura na wesoło IP: *.wro.vectranet.pl 05.05.07, 23:32
          Siadlem, po 25 latach od swojej matury, przeczytałem, wynotowałem odpowiedzi
          obstawiane przezemnie, sprawdziłem - pomyliłem się tylko raz
          zdepresonalizowany - obstawiałem odosobiony(neologizm? ale nie odosoBNIOny)
          Rozprawki nie napisałem dla przyzwoitości.
          BANAŁ
          Oldboy
          • Gość: x czytanie ze zrozumieniem to akurat najmniejszy IP: *.mlyniec.gda.pl 10.05.07, 09:26
            problem. tam też mam 1 błąd i to w tym samym miejscu;p. Na prawdę, szczerze
            polecam napisanie pracy albo przynajmniej jej planu, do jakiegos tematu do
            ktorego jest klucz(a nie przykładowe odp)
    • Gość: kicek wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 12:43
      U nas wyżucali z matury jeśli kotoś się odwrócił. Wstać nie wolno i lepiej nie
      siedzieć w dziwnej pozycji np. podwijając nogi.
      Dawniej to podobno mozna było nawet jeśc.... a co dopiero skorzystac z toalety.
    • yabol428 Re: Matura na wesoło 05.05.07, 13:57
      Maturę zdawałem w 1992 roku, a patrząc na to jak matura dziś wygląda, wydaje mi się, że to było wieki temu... Pisemny z polskiego i historii, ustny z przedmiotów jak wyżej oraz angielskiego. Pisemny z polskiego wypadł wtedy 4 maja, jak w tym roku, tylko że tamtego roku był to poniedziałek. Na pisemnych maturzyści wtedy dostawali poczęstunek - kanapkę, herbatę i wodę mineralną. Na egzaminie z historii w pewnym momencie wyskoczył z takim tekstem: "No, może powyciągajcie sobie te papierki z herbaty, bo to ma być matura, a nie narkotyk!" (chodziło oczywiście o torebki). Przed wspomnianym egzaminem wszyscy nauczyciele historii z tej szkoły przerzucali się, dla rozładowania atmosfery, w żartach możliwymi tematami. Jeden z nich, zresztą niezły gawędziarz w tych sprawach, zaproponował temat: "Życie seksualne królów polskich". Temat się nie sprawdził ;) ale i tak temat, który był, tak mi przypasował, że napisałem nieźle biorąc pod uwagę, że nie byłem ulubieńcem nauczyciela historii. Historyk odbił to sobie na ustnym, stawiając mi mierny, ale i tak cieszyłem się, że w ogóle zdałem, bo facet był bardzo ostry. W sumie miałem szczęście, bo moja klasa zdawała ustną historię jako ostatnia, historyk był wtedy w dobrym humorze, bo dowiedział się że wygrał konkurs na dyrektora szkoły (jest nim zresztą do dzisiaj). W klasach zdających wcześniej pałował ludzi ostro.
      Na ustnym z angielskiego wylosowałem temat, abym opowiedział o znanych mi ekscentrycznych ludziach. Opowiedziałem o własnej ciotce, która jest rzeczywiście nieźle świrnięta i dostałem za to celujący. To było chyba najśmieszniejsze zdarzenie z mojej matury, biorąc pod uwagę moją znajomość angielskiego, która jest w rzeczywistości raczej kiepska. Zresztą 6-stopniowa skala ocen obowiązywała wtedy zaledwie drugi rok.
      Na ustnym z polskiego z 3 tematów najsłabiej poszedł mi jeden o poezji Baczyńskiego. Gdy wyszedłem z egzaminu i powiedziałem, jakie miałem tematy, jeden kolega skomentował to następująco: "Nigdy nie miałeś szczęścia do Baczyńskiego". Była to aluzja do tego, że jakieś pół roku wcześniej, na imprezie osiemnastkowej tegoż kolegi, miałem starcie z pewnym osobnikiem o nazwisku Baczyński, co przypłaciłem zwichnięciem palca.
      Tak patrząc z czasowej perspektywy - matura to w sumie bardziej jest rytuał niż sprawdzenie wiedzy. Ale właśnie za sprawą tego rytuału tak się ją przeżywa i tak się ją potem wspomina.
      • fikus28 Re: Matura na wesoło 09.05.07, 12:34
        Czy zdawałeś może w LX LO. w Warszawie?
        • yabol428 Re: Matura na wesoło 14.05.07, 10:46
          Nie. XII LO w Krakowie.
    • Gość: martka Re: Matura na wesoło IP: *.crowley.pl 05.05.07, 14:31
      Maturę zdawałam cztery lata temu, wspominam ją z uśmiechem na twarzy. Pisemna matematyka okazała się totalną parodią egzaminu dojrzałości. Po całej sali krążyły ściągi, że nie wspomnę o wymianie brudnopisów z rozwiązanymi zadaniami. Ale najbardziej utkwiła mi w pamięci sytuacja, gdy jeden z kolegów spytał, czy może sobie wyciągnąć ketchup do kanapek :)
      • Gość: Jaro Re: Matura na wesoło IP: *.wro.vectranet.pl 05.05.07, 19:07
        To jescze raz ja - Jaro.
        tak się składa, ze pracuję na uczelni "wyższej" i mam przeglad tego co
        po "nowej maturze" działo się na pierwszym roku studiów. Powiedzmy szczerze -
        przeskok jakościowy ogromny - niestety w dół. A pytanie u mnie na wykładzie -
        to te wszystkie (pięć) książki mamy do egzaminu przeczytać?- położyło mnie na
        łopatki.
        Co do systemu przyjęć na studia - cóż w zasadzie nie rozumiem intencji
        pomyslodawcy bowiem o "dostaniu się" decyduje liczba punktow i z góry wiadomo,
        że zainteresowania nie będą mieć tu dużego znaczenia w przypadku
        wielu "humanistycznych" kierunków - ot sprawdzamy jaki jest minimalny pułap na
        daną uczelnię/kierunek z zeszłego roku zakładamy pewien
        margines "bezpieczeństwa" i możemy wybierać z tego co nam zostało - najbardziej
        interesujące nas kierunki.
        Niestety często zabija to świadomość wyboru studiów przez studenta..
        Ale to forum humorum więc może nie czas i miejsce na takie dyskusje.

        ps.
        Cytat za polonistą z jednego z liceów - "matura z polskiego teraz? - cóż tylko
        debile jej nie zdadzą"
        • Gość: common Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 19:52
          mnie sie przydarzyly az 3 smieszne rzeczy na maturze(pisemny z polskiego,jeszcze
          stara)
          1.zapomnialem w trakcie plodzenia duzej ilosci tekstu,kto
          napisal"Wieze",podchodzi polonistka(nie moja,z zewnatrz)i pyta czy mi cos
          pomoc,no to prosze o przypomnienie,kto napisal"Wieze",bo mi wylecialo z
          glowy,podniosla sie,podparla reke na brodzie,po czym odeszla do stolu
          komisji,wyciagnela minisciage z polskiego,przewertowala,po czym wrocila do mnie
          radosnie oznajmiajac,ze napisal ja G.Herling-Grudzinski!ciezko bylo smiech opanowac.
          2.konczylem juz pisac a tu kolega z tylu prosi abym jeszcze posiedzial,niestety
          nie uslyszalem go,albo zwyczajnie sie zapomnialem(stres hehe),po czym wstalem
          jak gdyby nic aby oddac prace,opowiadal,ze caly w nerwach chowal po kieszeniach
          zwoje sciagawek,kiedy kilka lawek przed nim siedziala komisja.
          3.trzesacymi rekami oddalem 5 stronicowa prace,podpisalem sie i na glinianych
          nogach podazylem ku wieszakowi po swoj garnitur,zakladam,cos dziwnie na mnie
          lezy,cos mi sie wala po wewnetrznej kieszeni,wkladam reke,wyciagam jakies
          klucze,drobne,brelok,nie przypominam sobie abym to nosil i slysze smiech ze
          strony komisji,po czym pada tekst"zupelnie jak moj!",okazalo sie,ze zalozylem
          garnitur dyrektora szkoly,mial podobne wzornictwo.
          zdalem na 5,z ustnego bylkem zwolniony,chyba szkoda,bo moze wiecej puktow bym
          wypisal:D
    • Gość: yoko Re: Matura na wesoło IP: *.icpnet.pl 05.05.07, 20:08
      tak czytam tych wszystkich mądrych ludzi co wypisują, że bez problemu zdaliby
      maturę od reki. hm, no to tlyko pogratulowac. ja zapewne w fotelu, z herbatka, w
      dresiku i przede wwzystkim po wlasnej juz zaliczonej maturze TEZ BYM NAPISALA NA
      100%. bo nie miałabym nic do stracenia.

      nie upieram sie, dawna matura byla o wiele trudniejsza. ale pamietajcie tez o
      przygotowaniu do niej, moim zdaniem poziom szkol drastycznie spada, poziom
      nauczania rowniez. widze to takze po moim liceum i mam porownanie wiedzy w duzo
      starszych siostrach.

      tematy przerazaja nas , maturzystow, raczej swoja absurdalnoscia niz trudnoscia.

      pozdrawiam wszystkich bardzo mądrych byłch maturzystow, ciekawe jak trzesli
      portkami przed kilku laty.
      • Gość: belferka Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 21:59
        Teraz ja: za tydzień siadam do sprawdzania Waszych tekstów. Jeśli wątek się
        utrzyma, obiecuję co smakowitsze cytaty. Ciekawe, czy ktoś siebie rozpozna :)?
      • Gość: aniak Re: Matura na wesoło IP: 80.51.236.* 05.05.07, 22:11
        Maturę zdawałam (Boże Ty mój) 35 lat temu, a śniła mi się ze 20 lat. Mimo, że
        byłam dobra z maty, wymyśliłam sobie, że nie pójde na ustną z maty, bo jej nie
        zdam. Siedziałam w domu i ryczałam. Teraz to sie nazywa stres, ale wtedy to nie
        było stresów. Po jakimś czasie pomyślałam, że wszystkie osły będą miały maturę,
        a ja nie. Wybrałam się więc do szkoły, w piwnicy mieliśmy klub, tam oczywiście
        jeszcze ryczałam. Dosłownie za chwilę przyszła po mnie profesorka, skrzyczała
        mnnie, że po klubach musi mnie szukać, a próbuj się znowu rozryczeć. To
        postawiło mnie na nogi.Zadania oczywiście mi spasowały i dostałam 5.
        Na następny dzień zdawałam ustną z fizyki. Gdy ja się przygotowywałam do
        odpowiedzi, zdająca koleżanka miała zmontować jakieś stanowisko do badania
        czegoś tam. I chodziła cały czas mówiąc i przenosząc jakie ampero- i voltomierze
        niemiłosiernie stukając obcasami po parkiecie, a jak już wszystko miała gotowe,
        to machina nie zadziałała. Wtedy przypomniało mi się, że wychodząc z domu nie
        było już prądu. Takie czasy były, że bardzo często prąd był wyłaczany.
      • Gość: Ja Re: Matura na wesoło IP: 195.205.44.* 09.05.07, 11:22
        Nie twierdzę że jest inaczej ale skoro tematy sa absurdalne to i absurdem
        nalezaloby na nie odpowiedziec. I napisac jakas rozprawke w stylu Monty Pythona.
    • Gość: bpai Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 22:32
      Maturę zdawałam w 1980 roku.Polski i matematyka obowiązkowa pisemnie, dwa
      przedmioty do wybory ustnie.Na studia składało się podanie tylko na JEDEN
      kierunek!!!Jak się ktoś nie dostał, to siedział rok w domu ( chłopcom groziło
      wojsko). Egzamin na politechnikę wyglądał tak: pisemnie fizyka , matematyka i
      język obcy, ustnie fizyka i matematyka. Myślę, że wtedy było trudniej dostac się
      na studia,mam porównanie z moimi córkami, teraz nawet na studiach jakoś patrzą
      przez palce wykładowcy. Pozdrawiam dawnych i obecnych maturzystów.
      • Gość: Kamila Re: Matura na wesoło IP: 80.48.178.* 05.05.07, 23:29
        Mature zdawalam rok temu. Nie bede tu sie rozsczulac nad tym, ktora matura
        latwiejsza-my nie zdawalismy starej, wiec nie powinnismy sie wypowiadac, osoby
        z rocznika 85 i w dol nie zdawaly nowej, wiec tez nie powinny sie wypowiadac o
        stopniu trudnosci.
        W kazdym razie na pisemnym polskim, kiedy juz zaczelimsy pisac, ciagle
        przeszkadzal mi jkais chlopak siedzacy za mna. Dźgal mnie olowkiem w placy i
        pytal sie, kto wystepowal w "Chlopach" i jak nazywala sie ich wies. Ratunku. Ja
        balam sie odwrocic, obok byla kimisja, a tak, jak juz ktos tu wczesniej
        wspomnial, u nas strach bylo sie odwrocic. Ale na biologii komisja byla
        bardziej wyrozumiala :D swoja droga, gdyby kolega, siedzacy ten metr ode mnie
        nie mial "biologii w pigulce" (chodiz o te ksiazeczke) to nie wiem, co bym
        zorbila,poniewaz biologia byla ...dziwna. moze nie tyle trudna, co dziwna.Ow
        kolega byl z klasy sportowej i ogolnie byl bardzo przystojny, nie znalismy sie,
        ale na maturze lacza sie sily ;-) Odpowiedzi w zadaniach testowych
        pokazywalismy sobie na palcach, w zadaniach wymagajacych pisemnej odpowiedzi
        albo czytalismy sobie z warg, albo pokazywalismy rozne gesty, majace stanowic
        jakas podpowiedz;-) na rozszerzonej biologii nie zmienialimsy miejsc, chcociaz
        zostalo mniej niz 1/4 poprzendich maturzystow i teoretycznie powinni nas
        rozsadzic ;]Wyzej wymienionemu koledze zadzownila komorka. Myslalam,ze pekne ze
        smiechu, jak mozna nie wylaczyc glosu?? Ale nie wyrzucono go z sali, dostal
        tylko upomnienie. Ale stres byl.
        Na niemieckim pisemnym, piszac wypracowanie, nie moglam sobie przypomniec
        waznego slowka, ktorego nie mozna bylo zastapic innym. Poniewaz przed matura
        uszylam sobie kieszonke po wewnetrznej stronie marynarki i schowalam w niej
        maly slownik, poprosilam o wyjscie do toalety, i juz wkabinie szybko
        odnalazlam owe slowko. Cala droge powrotna powtarzalam je w pamieci ;-) Swoja
        droga w sali bylo bardzo goraco, a ja jak glupia siedzialam w marynarce, nie
        mogac jej zdjac;]
        Jedyne co do niskiego poziomu nowej matury moge sie zgodzic w zwiazku z ustnym
        polskim. No to to jest dopiero parodia...
        Zycze innym maturzystom, zeby nie stresowali sie tak bardzo, poniewaz teraz
        duzo zadan(np na historii czy biologii) jest nie tylko na wiedze,ale rozniez na
        myslenie. A stres odbiera nam te mozliwosc.
        • Gość: femme_fatale banialuki:P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 23:42
          jako tegoroczna abiturientka musze wyrazić moje głębokie oburzenie
          wypowiedziami "starych" maturzystów!
          przecież tamto to było parodia ściągi w kanapkach ściągi w toaletach no ludzie!
          teraz nie ma żadnych ściąg ja nie znam nikogo z mojej klasy kto bierze pomoce
          na maturę! jeden fałszywy ruch i komisja wyprasza z sali;)

          a czytanie ze zrozumieniem to było proste ale klucz to inna sprawa
          tak samo ciekawa jestem ilu tych staromaturzystowych(:P) geniuszy wstrzeliłoby
          się w klucz z polskiego rozszerzonego tak aby mieć np. 90%

          idę do angielskiego;)
          • Gość: maturzystka Re: banialuki:P IP: *.magma-net.pl 06.05.07, 00:27
            ja również jestem tegoroczną maturzystką i bardzo nie podoba mi się postawa
            dawnych maturzystów. Matura to egzamin, który decyduje o przyszłości i każdy
            się tym bardzo przejmuje. Myślę, że za parę lat również powiem jaka ta matura
            prosta jest, na razie tylko się stresuje. Co będzie to będzie.
            Pozdrawiam wszystkich maturzystów.
            czas na język obcy
          • Gość: stara maturzystka Re: banialuki:P IP: *.chello.pl 06.05.07, 11:42
            jako "stara" maturzystka musze zaprotestowac: moze i matura nie byla zbyt
            trudna, ale nasza wiedze weryfikowaly potem egzaminy na studia, no i zycie -
            kto sie na mature nie nauczyl, to potem musial te zaleglosci w inny sposob
            nadrabiac. a teraz egzaminow na studia nie ma (chyba? przyznam ze nie sledze na
            biezaco) wiec poziom trudnosci przesunal sie na mature - to chyba dobrze, ze
            juz nie trzeba dwoch egzaminow zdawac? a co do obecnych matur - moze i nie ma
            sciag, ale obserwujac, jak mlodziez w wieku maturalnym sciaga wypracowania z
            netu i kupuje prezentacje, zaczynam miec watpliwosci, czy ten system ma sens
            nie mam natomiast watpliwosci, ze staromaturzysci bez problemu nauczyliby sie
            rozwiazywac testy i "wstrzeliwac sie w klucz" (mam wrazenie, ze istota testow
            polega na tym, zeby domyslic sie, jakiej odpowiedzi oczekuje pytajacy, a to
            mozna wycwiczyc) ale bardzo sie ciesze, ze nie musielismy tego robic - mozna
            bylo napisac to, co sie naprawde myslalo, a nie zastanawiac sie, czy moja
            odpowiedz pasuje do klucza
            • Gość: klos Re: banialuki:P IP: *.range86-132.btcentralplus.com 07.05.07, 00:56
              co bardziej szanujace sie kierunki robia dodatkowa rozmowe kwalifikacyjna, ktora nie moze obejmowac tego samego zakresu wiedzy co matura
        • Gość: Sztef Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 08:34
          > osoby
          > z rocznika 85 i w dol nie zdawaly nowej, wiec tez nie powinny sie wypowiadac o
          > stopniu trudnosci.

          Bullshit. 83 jestem i 'prawie' zdawalem nowa.

          Nowa matura jest idealna dla osob, ktore chca po prostu mature miec za soba. Poziomy podstawowe -
          to przeciez poziom gimnazjum jest..

          Gorzej juz z rozszerzeniami - tu sie trzeba 'troszke' napocic bardziej.. Ale to racej oczywiste - dzieki
          temu nie musicie sie uczyc drugi raz na egzaminy na wiekszosc studiow - pomysl imo swietny.

          Ja wybralem stara mature - i tak musialem zdawac jeszcze raz egzaminy (a chcialem dostac ladnie
          wygladajace ocenki:P).
      • Gość: Moniala Re: Matura na wesoło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.07, 12:14
        Kiedyś było mniej miejsc dla studentów ale kiedyś to tak jak sama
        piszesz "przesiedział" sobie rok i to normalka-studiująca młodzież później się
        usamodzielniała, niemało było takich specjalnie powtarzających roczniki,doplaty
        do akademikow jeszcze-bajka,teraz mają trudniej,często pracują,chcą czym
        szybciej ukończyć studia i odciążyć rodziców,dobrze zarbiać w końcu... .
    • Gość: sajko Re: Matura na wesoło IP: *.toya.net.pl 06.05.07, 16:51
      Ahh te czasy. pamiętam jak dostałem od Pani nauczycielki kartkę A4 z
      opracowanymi 3 zadaniami z matematyki odbitą na ksero. Żeby było zabawniej
      zadania napisała moja Pani od Maty, a kartka była jeszcze ciepła od ksero :D
      • Gość: Zuzanna Re: Matura na wesoło IP: 83.168.106.* 11.05.07, 15:45
        A ja pamietam pisemny z historii. Jak zobaczylam ze tekst zrodlowy dotyczy
        cesarza o ktorym pierwszy raz slyszalam to przez 15 min musialam dochodzic do
        siebie:-)Zreszta wszyscy na sali byli zszokowani, ale na szczescie uratowala
        nas kolezanka. Ona jako jedyna miala pozwolenie by wychodzic kilka razy do
        ubikacji, poniewaz miala niby chore nerki :-)Zabawne bylo to, ze miala na szyi
        dzwoneczek niby na szczescie i kiedy wracala z ubikacjii z nowymi jakze cennymi
        wiadomosciami o cesarzu to dzwonila tym dzwoneczkiem na znak ze dowiedziala sie
        czegos nowego ha ha.Z kolei na polskim pamietam jak moja kolezanka pisala tylko
        wypracowanie przez 3 h, a na pytanie komisjii dlaczego tak szybko chce oddac
        prace, jezeli jeszcze do konca matury zostalo 2 h to odpowiedziala ze spieszy
        sie na pociag:-)A i jeszcze pamietam kolege ktory byl zdolny z matmy ale
        kompletna noga z polskiego. Tak sie biedaczek stresowal na pisemnym, ze zamiast
        pisac wypracowanie to przez godzine zjadl wszystkie kanapki ze swojego stolika
        i pytal sie sasiadow czy moze zjesc ich ha ha. polonistka nie wytrzymala
        nerwowo i podeszla do niego mowiac Piotrek czy przyszedles sie tutaj najesc czy
        napisac mature?
    • Gość: Eddie Re: Matura na wesoło IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 06.05.07, 20:12
      Nie podoba mi sie postawa starszych maturzystow. Z Waszych wypowiedzi mozna latwo wyciagnac wniosek ze otaczaja nas sami geniusze<wow>. A tak na prawde stara matura nie wymagala nauki wszystkiego na pamiec?? teraz nie ma sie czego na pamiec uczyc, trzeba umiec kombinowac łaczyc wszystkie zdobyte wiadomosci. Mama opowiadala mi ze na polskim byly podane tematy i wystarczylo wyryc na blache i juz podobnie ze wszystkim innym. Pisalem rok temu mature i jestem z tego dumny:P Wcale nie wydaje mi sie banalnie prosta, faktycznie zaliczyc nie jest trudno ale teraz liczy sie wynik z matury a nie tylko fakt jej zdania.

      co do samego tematu:

      Na fizyce rozszerzonej bylo zadanie polegajace na obliczeniu energii wiazania atomowego w jakims pierwiastku.
      Moj kolega z klasy udzielil powalajacej odpowiedzi:
      "2 i pol miliarda ludzi na tej planecie nie potrafiloby tego zrobic"

      Na czesci ustnej z polskiego tez bylo nieciekawie:D Bylem mniej wiecej w polowie swojej wypowiedzi kiedy nauczycielka pokazala mi znak ze do konca przydzielonego mi czasu zostaly 2 minuty:) Taka chwila zwieszenia ale szybko obmyslilem co pominac. Trafilem idealnie bo akurat zapytano mnie o zagadnienie ktore pominalem wiec odpowiedz mialem przemyslana:D
      Pozdrawiam i zycze powodzenia na egzaminach:)
      • obrobka_skrawaniem Re: Matura na wesoło 06.05.07, 20:28
        Dziwię się, że zdałeś.
        Nie stosujesz znaków interpunkcyjnych i robisz błędy ortograficzne. Kiedyś na
        maturze z języka polskiego 3 błędy ortograficzne (lub 5 w interpunkcji)
        oznaczały ocenę niedostateczną.

        > Mama opowiadala mi ze na polskim byly podane tematy i wystarczylo wyryc na bla
        > che i juz podobnie ze wszystkim innym.

        Chyba źle zrozumiałeś. Tematy się poznawało na sali egzaminacyjnej.
        • Gość: trelemorele Re: Matura na wesoło IP: *.toya.net.pl 06.05.07, 21:05
          chłopak ma rację. Też tak zdałem. Pomimo tego, że czytałem lektury które
          uważałem za ciekawe i warte przeczytania można było spokojnie nauczyć się
          opracowań, lub tego co było w zeszycie...

          Ukończyłem studia inżynierskie i wiem jedno. z roku na rok coraz gorzej wyuczeni
          przychodzą ludzie na studia. Rozmawiałem z matematykiem na mojej uczelni, i
          mówił ze z roku na rok jest coraz gorzej....

          a będzie jeszcze gorzej jak dołożą na maturze religię zpt czy co tam jeszcze
          wymyślą :D
        • Gość: klos Re: Matura na wesoło IP: *.range86-132.btcentralplus.com 07.05.07, 01:01
          Wlasnie mozliwosc posiadanie slownika ortograficznego na nowej maturze jest zdecydowanie dobrym pomyslem. Przypuszczam, ze w mojej pracy z bylo wiecej bledow ortograficznych niz wynika z ceny (czyli db). I dziekuje polonistkom, ktore zauwazaja, ze tresc jest wazniejsza niz ortografia.
        • Gość: Wiraż Re: Matura na wesoło IP: *.futuremedia.pl 08.05.07, 00:17
          Bo pisząc na komputerze, jak widać, nie każdy pisze IDEALNIE.
          Dwa - ja zdawałem NOWĄ maturę i obśmiewam ją jak tylko mogę. Moi znajomi pisali
          stare matury i, cóż rzec, po stokroć wolałbym tamten egzamin.
          Czymże jest klucz, jakieś pytania abc sredece i tym podobne tałatajstwa? Próbą
          stworzenia jednej, bezmyślnej masy, która działa i uważa (bo nie myśli) tak samo.

          Mam szczęście, że od kiedy pamiętam zawsze byłem nastawiony sceptycznie do
          szkolnictwa nowego schematu, próbując walki z nim na każdy możliwy sposób.

          Ech, ta nowa, super trudna matura...
          • pompompom Re: Matura na wesoło 09.05.07, 20:34
            To i ja sobie powspominam :) Maturę zdawałam ... e ten tego 20 lat temu równo.
            O rocznica, może uczczę to wydarzenie :)
            Pierwsze wspomnienie: przygotowania do matury, także psychologiczne.
            Nauczyciele opowiadają jak to jest, czego się można spodziewać (nie tylko o
            tematach maturalnych). Mówią, że to stres, nerwy, że zdarza się ludziom
            zasłabnąć, zemdleć. No - myślę sobie - słabnąć, mdleć to już lekka przesada.
            Głupota jakaś.
            Głupota? Przed wejściem na pisemny z polskiego zrobiłam się blada i już po
            omacku szukałam czegoś do siedzenia, głowa między nogi. Uff pomogło (co znaczy
            wprawa w zasłabnięciach :)).
            Piszemy, temat mi pasował. Minął półmetek. Chyba zjem kanapkę. Były kajzerki
            przekrojone na pół. Uchylam rąbka tajemnicy, zaglądam, a tam... oj! fuj! jajko
            ze szczypiorkiem. W pierwszej chwili myśl o wydłubaniu, ale szczypiorek drobny,
            nie chciało mi się. Nie będę jadła, głodna jestem, jak najszybciej wyjsc i coś
            zjeść normalnego. Pognało mnie i wyszłam przed czasem. Czwórka.
            Następna była historia.
            Zły znak, spóźniłam się na autobus albo odjechał (jeździły jak chciały i
            rozkład to było senne marzenie). Siedzę i czekam, czas płynie. Już wiem, że
            jestem spóźniona. Komórka? Zapomnijcie, nawet w domu nie miałam wtedy chyba
            telefonu a może od niedawna.
            Nerwy, boli brzuch. Wszystko stracone. No podjeżdża. W szkole... cud czekali na
            mnie. Koleżanka przyuważyła mnie na tym przystanku i doniosła, że czekam. Dużo
            to się nie spóźniłam, ale co moje to moje.
            Otwieranie kopert. Wcześniej była giełda tematów, a nasza historyczka mówiła
            nam, że czuje, że będzie XVIII wiek i coś z Oświecenia. Tak sugestywnie, że w
            sumie na ten XVIII wiek jesteśmy nastawieni.
            Koperty, sala gimnastyczna, historyczka: i co będzie ten XVIII wiek?
            Chóralne: będzie.
            Pieczęć. XVIII wiek i reformy oświeceniowe czy cos w tym rodzaju. Brawa i już
            wiadomo co piszemy.
            Zdane
            Ustne. Wybrałam rosyjski. Zanim weszłam przed oblicze komisji czekaliśmy w
            klasie obok. I tu o zgrozo dowiedziłam się, że powinnam była przygotować kilka
            czytanek. A ja nic. Złapałam za pierwszą i czytam. Na drugą już nie miała siły.
            Panika. Przecież nie zapamiętam ich wszystkich w 10 minut, słówek, zwrotów. No
            pagibli. Wołają. Idę jak na ścięcie. losowanie i drugi cud. wylosowałam
            dokładnie to co przed chwilą przeczytałam. Mam chwilę na przygotowanie. Mmmm
            nadal nie jest dobrze. W komisji siedzą moja wychowawczyni - uczyła nas właśnie
            rosyjskiego, dyrektor - też uczył ruska i jeszcze jedna rusycystka - Rosjanka.
            No u tej nic nie przejdzie. Ludzie się jej na rosyjskim bali. Ta dójka do
            przejścia. Ale ona, ona. Za chwilę ktoś chyba z sekretariatu wtyka głowę do
            sali i wywołuje Rosjankę do telefonu. Chwilę się opiera, ale pozostała dwójka
            zapewnia, że dadzą sobie radę. Wróciła jak już skończyłam swoje występy.
            Okrągła czwóreczka. Czym zadziwiłam nie tylko samą siebie, ale i moją
            wychowaczynię. Przez całą czwartą klasę miałam z rosyjskiego ledwie trójkę,
            ledwie. Z angielskiego natomiast czwórki i piątki. Jak powiedziałam, że na
            maturze wybieram rosyjski to popukali sie w głowę. Nie potrafiłam odpowiedziec
            na pytanie dlaczego. Po prostu zdaję rosyjski. I zdałam i zapewniam, że nie
            było żadnego przekrętu. Odpowiadałam normalnie, w klasie były jeszcze osoby
            czekajace po mnie, świadków miałam. :).
            I to tyle.
      • alina66 Re: Matura na wesoło 11.05.07, 15:14
        Zdawałam maturę w 85 roku, w tym roku zdaje mój syn.

        Na polskim pisemnym pisałam na temat "Uzasadnij, że każda epoka literacja
        kształtowała swój typ bohatera". Temat super, gdyby nie polnistki. Uwzięły się
        strasznie i podchodziły na zmianę. JEdna twierdziła, że należy wybrać
        koniecznie dwie sąsiadujące epoki, a druga, że należy pisać o wszystkich.
        Przeszkadzały mi namiętnie i były strasznie upierdliwe. Dzisiaj się uśmiecham,
        jak o tym myślę, ale wtedy byłam nieźle zdenerwowana, bo przy każdym podejsciu
        pytały się, dlaczego nie piszę tak, jak ona mi mówiła....
    • Gość: Robert Re: Matura na wesoło IP: *.sunsh4.vic.optusnet.com.au 07.05.07, 03:02
      Pol wieku uplynelo od mojej matury (w szkole dla pracujacych)ale wspomnienia
      pozostaly. Wiele kolezanek stawilo sie na egzamin w kostiumach bo w zakietach
      mialy przyszyte kieszenie z dokladnie poukladanymi sciagami.
      W przerwach miedzy egzaminami ustnymi ktorych codzien bylo 3 i wszystkie
      obowiazkowe, mozna bylo wyjsc na papieroska.
      "Czynniki spoleczne" w komisji egzaminacyjnej malo sie wtracaly a egzaminujacy
      nauczyciele pomagali jak mogli.
      • camel_3d Re: Matura na wesoło 09.05.07, 16:21
        mature zdawalem w 94.

        wybralem historie. wczesniej dostalismy pytania (0k 90) ktore maily obowiazywac
        na ustnym. musialem zdawac ustny bo na pisemnym kompletnie nie trafilem w
        tematy... (zal na 3:( a polski na 5 i zwolniony z ustnego).
        Wiec z tych 90 tematow na ustny opracowalem sobie wiekszosc...
        ale jakos mi nie szlo z rzeczpospolita szlachecka, wojna na dalekim wschodzie i
        czyms o sasach...
        Na ustnym wyciagnalem kartek i co bylo? Rzeczpospolita szlachecka.
        Na szczecie komisja byla czyms zajeta i odlozylem szybko kartke. Wyciagnalem
        druga.. i co bylo? .,,,, wojna na dalekim wschodzie.... po prostu zalamka. Na
        szczesci ebyly jeszcze dwa ytania na kartce, ktore jakos mi sie udalo
        rozgryzc...

        jak to mowia, szansa jedna na milion sprawdza sie w dziewieciu przypadkach na
        dziesiec.
      • Gość: mycha Re: Matura na wesoło IP: *.chello.pl 10.05.07, 00:04
        Ja maturę zdawałam w 1990 jako tzw. pierwszy rocznik Wolnej Polski. Na
        fakultetach maglowanie całej wschodniej martyrologii - Katyń, Gułag....
        oczywiście niczego nie było. Dwa dni przed maturą 40 stopni gorączki - ropna
        angina! Byłam na końskich dawkach antybiotyków i do dziś nie wiem jakim cudem
        zdałam na dwie piątki. Najlepsze było jak dyrektor czyta regulamin i taki
        paragraf: "jeśli ktoś jest chory, to proszę to zgłosić komisji". Oczywiście
        wszyscy zdrowi! A najbardziej ja w pierwszej ławce pod samym nosem dyrektora, w
        ławce na której prawie nie było miejsca na papier, tak była zawalona lekami...
        Z związku z powyższym nie pamiętam absolutnie nic z własnej matury.
        Za to po naszej szkole chodziła legenda związana z maturą, atrakcyjną
        dziewczyna i historykiem - starym kawalerem i potwornym mizoginem. Panienka
        miała miec ściągi pod pończoszkami na udach. Historyk miał to wyczaić, podejśc
        do niej, kazać wstać i ze słowami: "postępuję jak nauczyciel, nie jak
        mężczyzna" zadrzeć jej do góry spódnice aby odsłonić ściągi. Na to ona z
        kamienną twarzą i słowami "postępuję jak kobieta, nie jak uczennica" miała
        walnąć go na odlew w twarz... Nie wiem, ile jest w tym prawdy, ale przez lata
        ta historia była opowiadana młodszym rocznikom.
        I jeszcze z dawniejszych czasów. Moja Mama tuż przed egzaminem poszła z
        koleżanką do kościoła i widzi, że koleżanka klęczy i podczas modlitwy jakoś tak
        dziwnie się uderza po różnych częściach ciała - ramiona, boki, uda. Na
        pytanie "co ci się stało?" dostała bardzo krótką odpowiedź "zamknij się, ja
        sobie ściągi przepowiadam!"
        Pozdrowienia dla wszystkich maturzystów - byłych, obecnych i przyszłych.
      • Gość: tomasso Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 19:52

        Polecam dla WSZYSTKICH strudzonych maturą fajna gierka strategiczna:

        travian.interia.pl/?uc=pl5_35933
      • Gość: tomasso Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 19:52
        Polecam dla WSZYSTKICH strudzonych maturą fajna gierka strategiczna :

        travian.interia.pl/?uc=pl5_35933
      • eustoma25 Re: Matura na wesoło 14.05.07, 11:28
        Moja matura była już 10 lat temu...uświadomiła mi to koleżanka z liceum.
        Nie pamiętam o czym pisałam na poszczególnych egzaminach...Na polskim były
        ściągi i dobrze, bo przydały się, pamiętam że modliłam się tylko żeby nie
        wylosować pierwszej ławki :) Później pisemna biologia, już spokojniej i bez
        ściąg, ponieważ później zdawałam na ten kierunek studiów. Pamiętam, że na
        ustnej histiorii- zdawała moja dobra koleżanka- nauczyciel oblał chłopaka,
        ponieważ ten spóźnił się na wyznaczona dla niego godzinę, strasznie mu
        współczuliśmy, że przez taką głupotę coś takiego!
    • Gość: Daniel Re: Matura na wesoło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.07, 08:29
      Ja moja mature pamiętam od strony j. polskiego (pisemnego)..
      koleżanka obok w ławce miała schowaną sciąge pod pończoszką.. cały czas
      zadzierała ją - zasysając wiedzę, nie mogłem sie skupić z 2 godzinki.....
      ale poszło :))))
      • Gość: Robert Re: Matura na wesoło IP: *.sunsh4.vic.optusnet.com.au 08.05.07, 05:49
        Marna wybrales kolezanke. Moja mialaby pod jedna ponczoszka sciage dla siebie a
        pod druga, dla mnie. W takich warunkach mozna bylo laczyc przyjemne z
        pozytecznym.
    • Gość: myszkak Re: biedactwa IP: 194.181.195.* 07.05.07, 10:01
      Maturę zdawałam w 1999, nie ściągnęłam nawet zdania, bo na sali na polskim były
      24 osoby a w "jury" aż 7. a na innych przedmiotach w porywach było nas po 6 osób
      w sali. prace były kodowane i sprawdzane przez nauczycieli którzy nas nie uczyli.
      zdaliśmy wszyscy i miło wspominam tamten czas.
      Dzisiejsza matura to czytanie ze zrozumieniem a klucza można się nauczyć.
      przecież was przez całe liceum uczą jak odpowiadać pod klucz. u nas też była
      polonistka która lubiła jak się Bogu w wypracowaniu pisało i wszyscy szukali
      odwołań do Boga nawet w pogańskich książkach.
      • Gość: kotek Re: biedactwa IP: *.as.kn.pl 07.05.07, 10:33
        Nowa matura nie sprawdza wiedzy, a umiejetność "trafiania" w klucz... i tu
        zdecydowana wyższość starej, na którą wbrew pozorom troszku się jednak trzeba
        było nauczyć, na pamięć również;)
        Co do ściągania... niech wszystkie nowomaturowe świentoszki troszku się w
        piersi uderzą, bo z tego co moja kuzynka mi opowiadała, na zeszłorocznej
        maturze ściągali aż miło:)

        Z mojej matury: w ławce przede mną siedziało dziewcze w sukience za kolano, ale
        z dość dużym rozcięciem z boku. Gdy usiadło, sukenka lekko podjechała do góry i
        przez rozcięcie było widać koronkę od pończoch. Nie muszę dodawać, że cała płeć
        męska, która ową koleżnakę widziała jakoś nie mogła się skupić;) Najgorsze to,
        że również męska część grona pedagogicznego podejrzanie często obok nas
        przechodziła:D
        • Gość: królik dośw. Re: biedactwa IP: *.aster.pl 07.05.07, 13:51
          Ja byłam pierwszym rocznikiem nowej matury- wszytsko było nawe i inne i
          pamiętam, że jedyne o czym marzyłam, to żeby się już to skończyło. ustny Polak
          to była czysta przyjemność, pisemny- widząc moją zdenerwowaną minę przed
          egzaminem podszedł do mnie mój nauczyciel i dla rozładowania opowiedział mi
          chyba wszystkie dowcipy jakie znał :) to było coś. Historia- test przytpominał
          raczej jakąs książeczkę do kollorowania- tylu rysunków na raz dawno nie
          widziałam. Wiedzy sprawdzała niewiele- raczej umięjtnośc kojarzenia faktów i
          ilość przejrzanych podręczników.

          A jeśli chodzi o spór nowa contra stara matura. Nie można bagatelizować nowej
          matury - szanowni staromaturzyści. Nikt z nas nie mial żadnego wpływu na to,
          jaką maturę będzie zdawał. I jaka by ona nie była- każdy musi ją przeżyc na
          swój własny sposób.
          • Gość: Waffelek Re: biedactwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.07, 16:50
            Ech, dziś zdawałem angielski (podstawowy, bo więcej nie potrzebuję). Tu muszę
            się zgodzić ze staromaturalnymi - był tak nieprzyzwoicie łatwy, że aż wstyd
            pisać. Na luzaku liczę na 96-98%, zadania zamknięte sprawdziłem i wszystkie mam
            dobrze, a z otwartych więcej niż 2 punkty raczej mi nie mogą urwać. Aczkolwiek
            polski akurat wolałbym pisać staromaturalny. Nie dlatego, że łatwiej, dlatego,
            że jest więcej czasu. A mi właśnie czasu zabrakło, z "Pani Bovary" wycisnąłem
            chyba wszystko, co się dało i na ważniejszego właściwie Schulza i wnioski
            zostało mi raptem pół godziny, napisanie tego w tym czasie było nierealne, więc
            pewnie sporo stracę na tym.
            • marta.martula Re: biedactwa 07.05.07, 19:31
              po pierwsze - to nic, ze matura z polskiego jest latwa - ci,ktorzy sa "scisli" maja dzieki temu szanse zdac o dostac sie na swoje "ścisle" studia, a jesli komus przypadkiem dobrze pojdzie i znajdzie sie na kierunku wymagajacym znajosci j. polskiego - odpadnie. Widze to u siebie na studiach - dostac sie bylo latwo, bo matura do trudnych nie nalezala i co? Nie wszyscy wytrzymali.

              a ze smiesznych syuacji pamietam, jak sie rozplakalam, kiedy w przerwie miedzy podstawowym a rozszerzonym polskim poszlam po kanapke (ZA KTORA ZAPLACILAM), a okazalo sie, ze sa tylko z miesem (a ja jestem ortodoksyjna wegetarianka).
              Tylko nie pamietam czy plakalam z glodu czy dlatego, ze zapomnialam napisac o gwarze w "Chlopach" :)
              • Gość: Wiraż Re: biedactwa IP: *.futuremedia.pl 08.05.07, 00:26
                Napiszę to, co już gdzieś wcześniej:
                Ja zdawałem NOWĄ maturę i obśmiewam ją jak tylko mogę. Moi znajomi pisali
                stare matury i, cóż rzec, po stokroć wolałbym tamten egzamin.
                Czymże jest klucz, jakieś pytania abc sredece i tym podobne tałatajstwa? Próbą
                stworzenia jednej, bezmyślnej masy, która działa i uważa (bo nie myśli) tak samo.

                Mam szczęście, że od kiedy pamiętam zawsze byłem nastawiony sceptycznie do
                szkolnictwa nowego schematu, próbując walki z nim na każdy możliwy sposób.

                Ech, ta nowa, super trudna matura...

                A ze śmiesznych akcji, pamiętam, jak wszyscy dziwnie lukali, gdy wcyhodziłem z
                sali po 28 minutach mówiąc: koniec. Komisja: ale może sprawdź, może coś jeszcze
                napiszesz, coś się chyba uczyłeś. Ja: ale ja wszystko zrobiłem. Pan z komisji
                (poza szkolny): To widzę dużo się uczyłeś. Ja: Nie uczyłem się od podstawówki,
                ja tylko czytam co mnie interesuje i słucham jak jestem w szkole. Nagle
                popatrzyliśmy do okoła, a cała sala podjęła, podczas naszej konwersacji, próbę
                grupowego pisania matury :P
                • paskudek1 Re: biedactwa 15.05.07, 16:43

                  > A ze śmiesznych akcji, pamiętam, jak wszyscy dziwnie lukali, gdy wcyhodziłem z
                  > sali po 28 minutach mówiąc: koniec. Komisja: ale może sprawdź,
                  tym tekstem się zdradziłeś, NIE MOGŁEŚ wyjść po 28 minutach a nawet po 38, regulamin wymaga CO NAJMNIEJ POŁOWY CXZASU spedzonego na sali egzaminacyjnej i żeby g...na z nieba leciały komisja nie wypuści maturzysty nawet jak pisze SAM. co sie zdarzyło w tym roku u nas na angielskim rozszerzonym. Chłopak pisał sam, skończył 40 minut przed połową czasu przeznaczonego na pierwszy arkusz i MUSIAŁ CZEKAĆ aż ta połowa czasu minie. Razem z nim czekała komisja nudząc się, nomen omen, komjisyjnie, ale takie są PROCEDURY. Więc może jak juz obśmiewasz, to przynajmniej niech to sie zgadza z realiami.
        • Gość: WoW Re: biedactwa IP: *.ghnet.pl 08.05.07, 00:44
          "Troszku"???!
          I to w kontekście matury z polskiego...!

          A co do pończoszki: nasz system edukacyjny, zadbawszy o poziom wiedzy młodego
          pokolenia, zatroszczy się także o jego morale - w przyszłym roku mundurki i
          żadnych takich lubieżności
          • obrobka_skrawaniem Re: biedactwa 08.05.07, 12:37
            Gość portalu: WoW napisał(a):

            > "Troszku"???!
            > I to w kontekście matury z polskiego...!

            Ja mam nadzieję, że te "świentoszki" i "troszku" to były dowcipy.
          • chiton Re: biedactwa 09.05.07, 01:06
            Ja w toalecie dostałam kilka kartek z rozwiązanymi zadaniami z matmy,niestety
            nie były ponumerowane ,przepisałam jak leci i zdałam,choc nie było po kolei.
    • bialeoko Re: Matura na wesoło 07.05.07, 20:47
      Pisemna - nic szczególnego. Poszalałam se po temacie najbardziej otwartym (nie
      pamiętam jak brzmiał), dostałam to bdb.
      Podczas ustnych nażarłam się na sztywno batoników i czekoladek mających
      wspierać nadwątlone stresem umysły. Potem przez parę dni bolał mnie łeb; no
      i miałam pewne kłopoty z trawieniem :P
      Właściwie tematów, pytań wcale nie pamiętam, za to wiem że jadłam kasztanki,
      michałki...
    • Gość: Misiek Re: Matura na wesoło IP: 212.87.241.* 08.05.07, 16:22
      hehehe , a ja mega wtope zaliczyłem. Na wos`ie. Mianowicie , Napisałem , że
      piedestrojke zapoczątkował Józef Stalin hahaha ;)
    • ava1977 Re: Matura na wesoło 08.05.07, 17:01
      Jestem "stara" maturzystka i uwazam, ze jednak trudno porownywac obie matury.
      Zdalam na 5 (z wyjatkiem angielskiego - nauczycielka dokonala "zemsty" za to, ze
      w I klasie zdecydowalam sie na komis, bo nie dostalam bdb - na ustnym z
      angielskiego , mimo, iz nie popelnilam bledu dostalam tylko 4). Niestety, mimo
      nalepszych wynikow w klasie nie dostalam sie na studia:-( Zaczelam je pozniej,
      tak wiec stara matura po prostu o niczym sie przesadzala, a dzieki nowej pewnie
      bym byla na tych studiach. Z drugiej strony pisemny z polskiego byl jednak
      lepszym sprawdzianem niz dzisiejsze testy, ja pisalam interpretacje wiersza
      Zagajewskiego.
    • Gość: titta Re: Matura na wesoło IP: *.botany.gu.se 08.05.07, 18:38
      Z matury mam niewiele wspomien: jakos tak poszlo sie na nia z marszu. Szkola
      miala wysoki poziom, wymagali, wiec jakos nikt sie tej matury strasznie nie
      bal. Przed polskim wizytatorka z kuratorium zapytala teatralnym szeptem: A
      czemu oni tacy wyluzowani? :)
      No moze wyluzowani tak do konca nie bylismy ale staralismy sie byc. Po
      pisemnych ale przed ustnymi wybralismy sie z klasa do domku kolegi w gory.
      Rodzice namierzyli nas po dwuch dniach: Ale wy macie mature, natychmiast
      wracac! (Wbrew skojarzenia nasuwajacym sie w tym miejscu popijawy nie bylo:
      przez caly czas...gralismy w gry planszowe :) Zdali wszyscy.
      Dopiero po maturze zaczal sie stres: trzeba bylo przeciez zdawac na studia...
      • Gość: titta Re: Matura na wesoło IP: *.botany.gu.se 08.05.07, 18:44
        Ale nadenty tekst popelnilam powyzej:) No to zeby troche zlagodzic:
        Historyk nachylil sie nad praca troche zestresowanej uczennicy. Spojrzal jej w
        oczy i wycedzil: "A jestes pewna tej daty?" Bebniec jednoczesnie TRZEMA palcami
        w lawke :)
        Nauczysciele sie chyba bardziej stresowali od uczniow...
        • Gość: k_k Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 19:41
          Forumowicze zdający maturę dawniej: proszę zdawać sobie sprawę, że dzisiejszą
          maturę, mającą niewiele wspólnego z prawdziwą wiedzą, zdać ciężko. Chociażby
          dlatego, że inteligentny człowiek nie trafia w klucz, głupie schematy.
          Zinterpretować wiersza po swojemu nie można, bo punktów się nie dostaje. Tekst
          na czytanie ze zrozumieniem, a w zasadzie pytania do niego są z serii: gra w
          ciemno. sprawdź, czy trafisz w zamysł idioty z oke. Świeżo po liceum mamy aż
          tydzień na przerobienie wszystkiego! W 2,5 roku by przerobić program. I w ciągu
          tego czasu zajmować się jakimiś banalnymi wokami, wosami na profilu ścisłym.

          Zdaję chemię. I uczę się jednocześnie chemii potrzebnej na studia, i zupełnie
          osobno tej maturalnej. Niewiele mają wspólnego. I jak wyjść z liceum z porządnym
          wykształceniem i jednocześnie zdać tą maturę odwrotnie proporcjonalną do poziomu
          wiedzy dobrze? To się nadaje na forum humorum. Sam fakt istnienia tej matury.
          • Gość: ryb Re: Matura na wesoło IP: *.rybnet.pl 08.05.07, 23:24
            Mam podobne wnioski- ktoś kto nie myśli schematycznie, ma duży problem z
            trafieniem w klucz. Ktoś kto stara się napisać pracę "na temat" pomija wiele
            faktów-"nie na temat"(by nie zostać posądzonym o wodolejstwo), po czym okazuje
            się,ze za nie również przewidziane były punkty. A uczeń słaby, czy przeciętny
            pisze "wszystko co wie",żeby jakoś nazbierać te minimum objętości.
            Prawie wszyscy, którzy pisali jeszcze starą maturę, uważają te nowa za banał, a
            nie zauważają,ze nas tez sie inaczej uczy- nasze nauka w liceum to tylko 3
            lata-czasem brak czasu na zrealizowanie programu-nie wspominając o powtórkach,
            czy fakultetach. Klasy ukierunkowane mat-fiz, gdzie tylko nieliczne osoby zdają
            przedmioty humanistyczne (poza obowiązkowymi)przepraszam za wyrażenie: tracą
            czas na Wiedzę o Kulturze. Czy Podstawy Przedsiębiorczości są aż tak ważnym
            przedmiotem by przeznaczać na nie dwie godziny w tzw. cyklu kształcenia?
          • Gość: agata Re: Matura na wesoło IP: *.edu.um.es 11.05.07, 13:24
            ZGADZAM SIE!!! dlatego tez obrzydzilam sobie literatura,nie lubie pisac
            wypracowan...bo zawsze trzeba bylo pisac co autor mial na mysli bleeeee
    • Gość: ślimak Re: Matura na wesoło IP: *.crowley.pl 08.05.07, 20:31
      Maturę zdawałem rok temu.

      Matura pisemna z angielskiego. Część sprawdzająca rozumienie ze słuchu... taśma
      leci, a tu pani z komisji dostaje ataku silnego kaszlu. Tak się na nią wrogo
      gapiliśmy, że biedaczka się ze wstydu zarumieniła...
    • Gość: ula Re: Matura na wesoło IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 08.05.07, 21:43
      kiedy wyszlam z sali podczas matury z matematyki (pisemny), nie dotarlam nawet
      do toalety, chociaz naprawde potrzebowalam; mamy czuwajace pod drzwiami
      otoczyly mnie wianuszkiem i wepchnęly mi mnóstwo ściąg! musialam je szybko
      ukryc i wrócić na salę (godzina wyjścia była zapisana na mojej pracy!); byłam
      tak zestresowana, że szybko zakonczyłam rozwiązywanie zadań i wyszłam na dobre;
      nie pamiętam, czy udało mi się posłać dalej chociaż jedną ściągę...
      • asia.p1 Re: Matura na wesoło-angielski ustny 09.05.07, 21:56
        miałam egzamin ustny z język angielskiego. Przygotowywałam sie kiedy odpowiadał
        mój kolega. Miał przeprowadzić rozmowe telefoniczną z naszą, dość surową panią
        profesor.Zestresował się mocno,bo kiedy polecono że to on zacznie rozmowę,
        odpowiedział "dryn, dryn"....W końcu rozmowa telefoniczna:) Umieraliśmy ze
        śmiechu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka