xiv
23.07.07, 15:54
Czy poniższy tekst/obrazek jest śmieszny?
Sytuacja:
Duże skrzyżowanie w mieście - dwie dwupasmówki plus tramwaje w każdym
kierunku. Na skrzyżowaniu stoi piętnastoletnia honda civic ze stłuczonym
przodem oraz maluch (fiat 126p) na dachu. Z malucha coś kapie. Dwaj kierowcy
stoją w oddaleniu i czekają. Ludzie wokół stoją i dyskutują:
- Żeby pan widział, jak ten pruł! Jak szalony!
- Ten czerwony? (mówi rozmówca pokazując na civica)
- Gdzież tam! Ten pomarańczowy! (mówi starsza kobiecina pokazując na malucha
o nieokreślonym kolorze)
Przyjeżdża policja na sygnale. Dwóch oficerów robi dwa zdjęcia i spisuje
kierowców. Jeden z policjantów przkręca głowę, aby spisać numery
przewróconego fiata. Nic się nie dzieje przez dobrą minutę.
Przyjeżdża pogotowie na sygnale. Na gwałt próbują zabrać kierowcę malucha do
sanitarki. Chłopak, metr osiemdziesiąt za nic w świecie nie chce wsiąść - boi
się, że okradną mu auto. Mówi, że ma prezenty dla dzieciaków.
Z malucha dalej coś kapie. Sanitariusz i lekarka szarpią się w tle z kierowcą
i policjantem.
Nadjeżdżają kolejne tramwaje. Robi się zator. Ludzi przybywa.
Kolejne sygnały - przyjeżdżają strażacy. Blokują wszystkie drogi, aby nikt
przez przypadek nie przejechał przez skrzyżowanie. Wysiadają i podchodzą do
hondy. Próbują podnieść maskę - zakleszczona, wyciągają sprzęt ratowniczy.
- W końcu trzeba go użyć! Tyle Unia za niego dała! - żartują do siebie.
Podchodzą do kierowcy:
- Fajne auto, ale z naprawą to się będzie działo... Oglądamy czy na żyletki? -
pytają się kierowcę.
- Panowie trochę pooglądają, a ja wymontuję co trzeba.
Kierowca demontuje radio, fotele, kołpaki... w chwilę potem strażacy kroją
samochód na kawałki.
Szef drużyny melduje przez radiotelefon: "Ratunek ludzkiego życia. Musieliśmy
otworzyć samochód i wyważyć drzwi".
Z malucha przestaje kapać. Strażak mówi:
- Wiedziałem, że tam nie ma paliwa. Tacy zawsze tankują za dziesięć złotych.